Rąsia boga

Wybory prezydenckie roku 2020 były nieuczciwe, ale są ważne.

Ostatnie polskie wybory prezydenckie można porównać do meczu piłki kopanej Argentyna – Anglia w czasie mistrzostw świata w Meksyku.
Wówczas bramkę decydującą o wejściu Argentyny do finału rozgrywek i zwycięstwie Argentyny w turnieju zdobył Diego Maradona.
Dodatkowo tamte zwycięstwo Argentyny miało też smak politycznej, nacjonalistycznej zemsty. Turniej odbywał się cztery lata po przegranej przez Argentynę wojny z Wielką Brytanią o archipelag Falklandy- Malwiny.
Decydującą bramkę zdobył Maradona nieuczciwie. Wykorzystał do tego swą rękę, co w piłce nożnej jest zabronione. Sędzia, w przeciwieństwie do telewizyjnych widzów i komentatorów, przewinienia zawodnika nie zobaczył i gola uznał.
Już po turnieju Maradona przyznał się do gry ręką. Ale uznał ją za „La mano de dios”, czyli „Rękę boga”. Uważał, że to nieuczciwe zwycięstwo zwyczajnie się Argentynie należało.
Pan prezydent Duda został wybrany przy pomocy rąsi innego boga. Przede wszystkim TVPiS, która jest przedłużeniem ramienia jaśniepana prezesa Kaczyńskiego. Traktowanego przez wyznawców PiS jak boga.
Pomimo tej, i licznych innych nieuczciwości, wybory prezydenckie roku 2020 są ważne. A pan prezydent Andrzej Duda legalnym prezydentem RP. Co uznali najbardziej rzetelni na świecie sędziowie- obserwatorzy OBWE.
Skoro pan prezydent Andrzej Duda jest legalnym prezydentem RP to w jego zaprzysiężeniu powinni brać udział parlamentarzyści klubu Lewicy.
Bo parlamentaryzm to gra zespołowa. Nie jest dla herbertowskich politycznych estetów. Bo są oni częścią konstytucyjnego Zgromadzenia Narodowego przed którym nowo wybrany prezydent musi złożyć przysięgę.
Poza tym powinni to zrobić by okazać szacunek dla 10 milionów wyborców pana prezydenta Dudy.
W tej, zaplanowanej na 6 sierpnia, uroczystości nie musza za to brać udziału lewicowi posłowie do Parlamentu Europejskiego. Nie stanowią Zgromadzenia Narodowego. Nie będą oni, w przeciwieństwie do parlamentarzystów krajowych, musieli współpracować z panem prezydentem Dudą przez najbliższe lata.
Mogą zatem demonstracyjnie zbojkotować to pandemiczne zaprzysiężenie. Przypominać wszystkim i wszędzie swe moralne obrzydzenie do prezydenta nieuczciwie wybranego.
Zresztą panu prezydentowi Dudzie też 6 sierpnia lekko nie będzie. Jako człek deklarujący swą wiarę w boga, już podczas swego zaprzysiężenia, poczuje złowrogi, ostry cień mgły boskiego fatum.
Kłamstwo pandemiczne uprawiane w czasie prezydenckiej kampanii wyborczej przez elity PiS sprawiło, że mamy nawrót zarazy. Zachorowania nawet wśród krajowych elit politycznych.
Mamy nowe ognisko zarazy w Senacie RP. Być może mamy je też w mieszczącym się w tym samym gmachu Sejmie RP. Tylko nie mamy informacji o nim, bo kłamstwa są fundamentem polityki elit PiS.
To wszystko sprawia, że jeszcze we wtorek nie znane były szczegóły czwartkowego zaprzysiężenia. Nie było publicznie wiadome przed jak licznym Zgromadzeniem Narodowym pan prezydent będzie swą przysięgę składał. Aby legalnie rozpocząć swą nową kadencję.
Wiemy za to już, że grupa polskich konstytucjonalistów już kwestionuje ważność złożenia prezydenckiej przysięgi przed tylko częściowo obecnym na Sali Plenarnej Zgromadzeniem Narodowym.
To może być powodem, że pan prezydent Duda będzie miał skazę nieuczciwego wyboru i niekonstytucyjnie złożonej przysięgi. Co może być powodem do przyszłego bojkotowania go przez liczne instytucje i obywateli RP.
Diego Maradona przyznał po turnieju, po zdobyciu Pucharu, że zagrał nieuczciwie. Kibice wybaczyli mu, bo był on także jednym z najlepszych piłkarzy w historii światowego futbolu.
Pan prezydent Duda jako urzędujący prezydent nigdy poziomu Maradony nie osiągnął.
Przeciwnie ma szansę być najgorszym z dotychczasowych wybranych prezydentów RP. I dodatkowo jeszcze ze skazą nieuczciwego wyboru i nie konstytucyjnego zaprzysiężenia.

Śmierć legendy futbolu

W miniony piątek w wieku 74 lat zmarł w szpitalu w Rosario Tomas Felipe „El Trinche” Carlovich, jeden z legendarnych argentyńskich piłkarzy. Dwa dni wcześniej został pobity podczas napadu.

Carlovich został napadnięty przed swoim domem. Pewnie nie wiedział, na kogo napada, bo w Argentynie prawie każdy szanujący się kibic piłkarski zna „El Trinche” Carlovicha, chociaż całą karierę spędził w klubie Central Cordoba i nigdy nie zagrał w reprezentacji Argentyny. Mimo to przeszedł do legendy. Swój boiskowy przydomek, „El Trinche”, zawdzięczał efektownej sztuczce, którą często popisywał się na boisku – zakładaniu podwójnej „siatki” przeciwnikom.
W argentyńskiej drużynie narodowej nigdy nie wystąpił, ale w jej historii zapisał się w 1974 roku, gdy zagrał przeciwko niej w zespole regionu Rosario, w ostatnim meczu ekipy „Albicelestes” przed wyjazdem do RFN na mistrzostwa świata. Ówczesny trener argentyńskiej kadry, Vladislao Cap, przy wyniku 0:3 zażądał od ekipy Rosario zdjęcie Carlovicha z boiska. Diego Maradona w 1993 roku ofiarował mu koszulkę z napisem: „Trinche, byłeś lepszy ode mnie”.

Harry Kane faworytem do korony króla strzelców mundialu

Po meczach 1/8 finału liderem klasyfikacji strzelców mundialu w Rosji jest Harry Kane. Angielski napastnik ma na koncie sześć goli.

 

Mówi się, że w futbolu nie da się wygrać meczu w pojedynkę. Tezie tej potrafili jednak zaprzeczyć wybitni gracze, jak Pele, Johan Cruyff, Diego Maradona, Ronaldo, Zinedine Zidane, Cristiano Ronaldo i Leo Messi, a podczas mundialu w Rosji robi to także Harry Kane. Napastnik reprezentacji Anglii w spotkaniu 1/8 finału z Kolumbia wywalczył rzut karny, który następnie z zimną krwią wykorzystał. Nie zawiódł też w konkursie „jedenastek”.

Kane z sześcioma bramkami na koncie jest jak na razie najskuteczniejszym piłkarzem mundialu w Rosji i najpoważniejszym kandydatem do zdobycia korony króla strzelców. Kapitan ekipy „Lwów Albionu” w spotkaniu z Kolumbijczykami zdobył bramkę dla reprezentacji Anglii w szóstym meczu z rzędu. Ostatnim Anglikiem, któremu udała się taka sztuka, był jeszcze w latach 30. ubiegłego wieku Tommy Lawton.

Wkład Kane’a w awans angielskiej drużyny do ćwierćfinału jest trudny do przecenienia, bo napastnik Tottenhamu nie tylko zdobył większość bramek (sześć z dziewięciu), ale w odróżnieniu od snajperów innych zespołów, choćby Cristiano Ronaldo, Leo Messiego czy Roberta Lewandowskiego, ma znakomite statystyki w odbiorze piłki i jej rozegraniu. Innymi słowy Kane na boisku walczy jak lew i jest bezdyskusyjnym liderem reprezentacji Anglii. Na rosyjskich stadionach Anglik potwierdza, że w tej chwili jest najlepszym środkowym napastnikiem na świecie.

Po udanym występie w mistrzostwach świata transferowa wartość Kane’a zapewne znacznie wzrośnie. Szefowie Tottenhamu będą mieli problem żeby go zatrzymać. Real Madryt już pół roku temu złożył im ofertę opiewającą na kwotę 140 mln euro. Teraz będą musieli zaoferować za wykupienie Kane’a grubo ponad 200 milionów.

 

Najskuteczniejsi:

6 goli – Harry Kane (Anglia),
4 gole – Romelu Lukaku (Belgia), Cristiano Ronaldo (Portugalia),
3 gole – Edinson Cavani (Urugwaj), Denis Czeryszew (Rosja), Artem Dziuba (Rosja), Kylian Mbappe (Francja), Yerry Mina (Kolumbia),
2 gole – Sergio Aguero (Argentyna), Diego Costa (Hiszpania), Philippe Coutinho (Brazylia), Andreas Granqvist (Szwecja), Antoine Griezmann (Francja), Eden Hazard (Belgia), Takashi Inui (Japonia), Mile Jedinak (Australia), Wahbi Khazri (Tunezja), Luka Modrić (Chorwacja), Ahmed Musa (Nigeria), Neymar (Brazylia), Heung-Min Sonn (Korea Południowa), John Stones (Anglia), Luis Suarez (Urugwaj).

Maradona w szpitalu

Diego Maradona trafił do szpitala w kolumbijskim Cali. Jak podają tamtejsze media, legendarny argentyński piłkarz od czterech miesięcy borykał się z uporczywymi bólami w lewym kolanie.

 

Zdrowotne kłopoty Maradony mogą pokrzyżować jego zawodowe plany związane z udziałem w mistrzostwach świata w Rosji. Słynny Argentyńczyk podpisał dwa kontrakty ze stacjami telewizyjnymi – dla jednego z włoskich kanałów podjął się roli eksperta analizującego grę poszczególnych zespołów, natomiast w wenezuelskiej stacji miał mieć autorski program podsumowujący każdego dnia mundialowe wydarzenia. Co prawda lekarze w kolumbijskiej klinice zapewniają, że być może uda się uniknąć operacji kolana, ale decyzję maja podjąć dopiero po przeprowadzeniu szczegółowych badań, w tym rezonansem magnetycznym. Jeśli wszystko potoczy się zgodnie z planem, Maradona powinien opuścić szpital za sześć dni, a zatem jeszcze przed rozpoczęciem mundialu.

Dziwny wynik plebiscytu FIFA

Nie Pele czy Maradona, lecz urugwajski bohater finału MŚ 1950 Alcides Ghigghia wygrał internetowy plebiscyt FIFA na najlepszego piłkarza w historii mistrzostw świata. W głosowaniu wzięło udział 578 024 fanów futbolu.

 

Wynik opublikowanego przez FIFA na Twitterze plebiscytu jest, delikatnie mówiąc, zaskakujący. Alcides Ghigghia w barwach reprezentacji Urugwaju strzelił w sumie cztery gole. Do historii przeszło jego trafienie w finale pierwszych po II Wojnie Światowej mistrzostw świata, rozgrywanych w Brazylii w 1950 roku. W decydującym meczu z gospodarzami mundialu Ghigghia zdobył zwycięska bramkę na 2:1, doprowadzając do rozpaczy 200 tysięcy obecnych na stadionie Maracana brazylijskich kibiców. Ale w kategorii „najlepszy piłkarz mistrzostw świata” wyczyn Urugwajczyka blednie przy dokonaniach takich sław, jak Pele czy Maradona. Ghigghia zmarł 16 lipca 2015 roku, dokładnie w 65. rocznicę pamiętnego triumfu Urugwaju nad Brazylią.

Boski Diego wyląduje za Bugiem

Diego Maradona to jeden z największych piłkarzy w historii futbolu, ale po zakończeniu sportowej kariery już tylko odcina kupony od zdobytej sławy. Od lipca będzie pracował tuż za polską granic, w Dynamie Brześć.

Gdy 15 maja 2018 praktycznie anonimowy na futbolowych salonach białoruski klub z Brześcia ogłosił, że właśnie zatrudnił na trzy lata legendarnego argentyńskiego piłkarza, pierwszą reakcją światowych mediów było niedowierzanie. Ale Maradona natychmiast potwierdził tę wiadomość na portalach społecznościowych. Argentyńczyk zacznie pracę w Dynamie dopiero od lipca, bo najpierw musi wypełnić zobowiązania wobec jednej ze stacji telewizyjnej, dla której będzie komentował mecze rosyjskiego mundialu.

Jakim cudem „Boski Diego” wylądował w Brześciu? Trop wiedzie do Dubaju, do konsorcjum finansowego Sohra Overseas. Ta spółka, bez wątpienia za zgodą prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki, w 2016 roku kupiła za bezcen akcje Dynama Brześć i przejęła pełną kontrolę nad tym klubem. Sohra to spółka zajmująca się m. in. promocją i sprzedażą białoruskiego ciężkiego sprzętu (ciężarówki, sprzęt górniczy, specjalistyczne pojazdy budowlane itd.) na rynkach Afryki i w krajach Zatoki Perskiej”. Jej główna siedziba mieści się w Dubaju, a właśnie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich ostatnie lata spędził Maradona. Prezesem Sohra Overseas jest libański biznesmen Paul Daher, ponoć blisko zaprzyjaźniony z prezydentem Łukaszenką, w imieniu którego prowadzi negocjacje z szejkami znad Zatoki Perskiej.

Do kasy Dynama wpłynął spory strumień petrodolarów. Klub jest dzisiaj zarządzany według europejskich standardów, promuje się mocno w mediach społecznościowych, organizuje profesjonalne konferencje, rozwija też swoją infrastrukturę sportową. W liczącym 350 tysięcy mieszkańców mieście jest duże zainteresowanie futbolem, a wieść o tym, że prezesem Dynama ma być sam Maradona, jeszcze bardziej wzmogła zainteresowanie. Kibice nie kryją się już z marzeniami o meczach ich zespołu w europejskich pucharach, co wcześniej było na Białorusi domeną dwóch największych w tym kraju klubów – BATE Borysow i Dynama Mińsk.

Pierwszy sukces już za nimi – 19 maja piłkarze z Brześcia zdobyli Puchar Białorusi i zagrają w eliminacjach Ligi Europy. Ciekawe jak w tym wszystkim odnajdzie się „Boski Diego”…