Messi podpadł FIFA, ale oddał hołd Maradonie

Wielu wybitnych piłkarzy na różne sposoby żegnało zmarłego 25 listopada Diego Maradonę. Ale kibice czekali na osobisty hołd ze strony wielkiego sukcesora „Boskiego Diego”, równie genialnego Leo Messiego. Gwiazdor FC Barcelona nie kazał im długo czekać, zrobił to w niedzielę w ligowym meczu z Osasuną.

Zespół „Dumy Katalonii” w tym sezonie świetnie spisuje się w Lidze Mistrzów, ale w krajowych rozgrywkach na razie nie błyszczy i na razie zajmuje miejsce dalekie od ligowej czołówki. Na mecz 11. kolejki Primera Division z Osasuną Pampeluna gracze „Blaugrany” mocno się jednak zmobilizowali, bo poprosił ich o to Leo Messi, kapitan drużyny, jej lider i największa gwiazda. Powód prośby nie był dla nikogo tajemnicą, wszyscy domyślali się, że Argentyńczyk będzie chciał w tym spotkaniu oddać honory zmarłemu Maradonie. Zmotywowani gracze katalońskiej drużyny wygrali mecz bez problemu 4:0, a wynik spotkania w 73. minucie ustalił właśnie Messi. Zaraz potem zdjął koszulkę Barcelony, pod którą miał nałożony trykot zespołu Newell’s Old Boys Rosario z numerem 10, a obie ręce uniósł w górę.
Gest Messiego szybko został odczytany – Maradona był zawodnikiem klubu z Rosario tylko przez jeden sezon 1993/1994, ale jego debiut w barwach Newell’s Old Boys z trybun oglądał sześcioletni wówczas Leo Messi. I zapamiętał taki właśnie gest „Boskiego Diego”, który w niedzielny wieczór odtworzył celebrując bramkę wbitą ekipie Osasuny. Za zdjęcie koszulki meczowej w sędziujący mecz Mateu Lahoz ukarał argentyńskiego gwiazdora żółtą kartką. Arbiter nie miał innego wyjścia, bo przepisy FIFA nie dopuszczają wyjątków w przypadku zdjęcia koszulki, nawet w tak szczytnym celu, jak upamiętnienie śmierci takiej piłkarskiej legendy, jak Maradona. Ale po meczu sędzia też dołożył swoją własną cegiełkę do tego niezwykłego hołdu. Jak informuje hiszpański dziennik „Marca”, w protokole pomeczowym Lahoz napisał: „W 73. minucie grający z numerem 10 zawodnik Leo Messi został ostrzeżony z następującego powodu: za zdjęcie koszulki po strzeleniu gola i pokazanie innej koszulki, drużyny Newells’ Old Boys z sezonu 93/94 z numerem 10 na odwrocie”. Arbiter nie musiał podawać w swoim raporcie aż tylu szczegółów. Wykazał się nadgorliwością właśnie dlatego, że chciał w takiej biurokratycznej formie upamiętnić ten historyczny moment, gdy Messi oddał hołd zmarłemu Maradonie.
Następnego dnia rozpętała się jednak z tego powodu kosmiczna awantura, gdy wyszło na jaw, że Messi będzie musiał za złamanie przepisów FIFA zapłacić trzy tysiące euro kary. Nie jest to może kwota dotkliwa dla piłkarz, który rocznie zarabia ponad 80 mln euro, ale chodzi o zasadę. FIFA surowo zakazuje prezentowania podczas meczów reklam, sloganów, haseł, rysunków, herbów lub innych elementów innych niż te, które na podstawie umów znajdują się na koszulkach meczowych rywalizujących drużyn. Nie tylko kibice Barcelony są jednak oburzeni bezdusznością przepisów i w mediach społecznościowych domagają się od władz światowej federacji anulowania nawet tak stosunkowo mało dotkliwej sankcji.
To jest jednak najmniejsza z burz jaka wybuchła po śmierci Diego Maradony. W Argentynie tamtejsza prokuratura wszczęła właśnie dochodzenie, które ma wyjaśnić, czy w ostatnich dniach życia piłkarski gwiazdor miał właściwą opiekę medyczną. Rodzina Maradony twierdzi bowiem, że ze strony jego osobistego lekarza, Leopoldo Luque oraz psychiatry Agustina Cosachova „doszło do błędów w sztuce lekarskiej bądź zaniedbań, które mogły doprowadzić do pośredniego spowodowania śmierci pacjenta”. Jak informuje argentyńska agencja Telam, z pierwszych ustaleń śledczych wynika, że Maradona po wyjściu na własne życzenie ze szpitala o operacji usunięcia guza mózgu, podczas pobytu w domu nie miał wystarczająco starannej opieki ze strony wymienionych wcześniej lekarzy. Podczas sekcji zwłok stwierdzono, że u Maradony doszło do „ostrej niewydolności serca z kardiomiopatią rozstrzeniową i zastoinową niewydolnością serca, która spowodowała ostry obrzęk płuc”.
„Boski Diego” został pochowany już w czwartek, czyli dzień po śmierci. Na kilka godzin przed pogrzebem trumna z jego zwłokami została wystawiona w pałacu prezydenckim, do której ustawiały się tysiące fanów chcących pożegnać swojego idola, ale w ceremonii pogrzebowej wzięli udział tylko jego najbliżsi.