UEFA bada mecz w Rydze

UEFA wszczęła postępowanie dyscyplinarne w sprawie nazistowskich gestów wykonywanych przez kibiców podczas meczu Łotwa – Izrael, który odbył się 7 czerwca w Rydze. Gospodarze przegrali spotkanie 0:3.

Łotysze, którzy po czterech kolejkach spotkań zajmują ostatnie miejsce w grupie G, przegrali z zespołem Izraela 0:3 po hat-tricku Erana Zahaviego. Trzy dni później reprezentacja Izraela zagrała w Warszawie z Polską i przegrała 0:4, ale mimo obaw na Stadionie Narodowym nie doszło do żadnych niestosownych zachowań ze strony kibiców. Wręcz przeciwnie, po meczu federacja piłkarska Izraela wydała oświadczenie, w którym podziękowała za miłe przyjęcie i zaprosiła na rewanż do Jerozolimy.
UEFA nie znalazła żadnego istotnego powodu, żeby wszczynać dochodzenie przeciwko Polsce, chociaż posłała na mecz liczną grupę obserwatorów. Przynajmniej na razie nie ma na ten temat żadnych informacji. Nie posłała jednak na Łotwę równie licznej grupy swoich wysłanników, a właśnie na stadionie w Rydze doszło do rasistowskich ekscesów. Europejska federacja nie pobłaża na szczęście w takich sprawach nikomu i natychmiast wszczęła dochodzenie.

Jak podał portal baltictimes.com chodzi o nazistowskie pozdrowienie jakie podobno część łotewskich kibiców wykonywała w kierunku izraelskich piłkarzy. Organizatorzy meczu będą się z tego tłumaczyć 18 lipca w siedzibie UEFA. Jeśli oskarżenia się potwierdzą, Łotyszy czeka kara – może to być wysoka grzywna, ale też nakaz rozegrania co najmniej jednego meczu reprezentacji w obecnych eliminacjach u siebie bez publiczności.

Podobne problemy jak Łotwa mają też Bułgarzy. UEFA prowadzi dochodzenie w sprawie rasistowskich wybryków kibiców tej reprezentacji podczas przegranego meczu z Kosowem.

 

Biało-czerwoni w czołówce eliminacji Euro 2020

Po czterech kolejkach spotkań sytuacja w większości grup jest klarowna, co w praktyce oznacza, że na czele są najsilniejsze i najwyżej klasyfikowane w rankingach zespoły. Wyjątkiem jest grupa B, w której przedostatnie miejsce zajmuje Portugalia – aktualny mistrz Europy i zwycięzca pierwszej edycji Ligi Narodów.

Portugalczycy rozegrali jednak tylko dwa mecze, bo terminie rozgrywania 3. i 4. kolejki grali u siebie wraz z zespołami Anglii, Szwajcarii i Holandii w turnieju Final Four Ligi Narodów. Inna sprawa, że obrońcy mistrzowskiego tytułu zaczęli eliminacje Euro 2020 kiepsko, bo od dwóch remisów (0:0 z Ukraina i 1:1 z Serbią) i mają najgorszy dorobek z kwartetu finalistów Ligi Narodów. Ale chyba nikt nie zakłada, że Portugalia nie wywalczy awansu do przyszłorocznych mistrzostw Europy.

W grupie A na czele znajdują się Anglicy, chociaż mają tylko dwa rozegrane mecze na koncie. To murowani faworycie do awansu. Drugie miejsce powinni bez większych problemów wywalczyć Czesi, chociaż na uwagę zasługuje dzielna nad podziw postawa niepokonanej w dotąd reprezentacji Kosowa. Ale remis i zwycięstwo tej drużyny w spotkaniach z Bułgarią nie tyle świadczy o sile ekipy Kosowa, co o słabości przeżywającej wielki kryzys drużyny Bułgarii.
Grupa A
1. kolejka: Bułgaria – Czarnogóra 1:1;
Anglia – Czechy 5:0
2. kolejka: Kosowo – Bułgaria 1:1;
Czarnogóra – Anglia 1:5
3. kolejka: Czechy – Bułgaria 2:1;
Czarnogóra – Kosowo 1:1;
4. kolejka: Bułgaria – Kosowo 2:3;
Czechy – Czarnogóra 3:0
1. Anglia 2 6 10:1
2. Czechy 3 6 5:6
3. Kosowo 3 5 5:4
4. Czarnogóra 4 2 3:10
5. Bułgaria 4 2 5:7

W grupie B o dwa miejsce premiowane awansem bić się będą zapewne dwa zespoły – poza wspomnianą już Portugalią, także odradzająca się pod wodzą trenera Andrija Szewczenki drużyna Ukrainy, zdecydowany lider po czterech kolejkach. Przyzwoity poziom prezentuje jeszcze w tej grupie ekipa Serbii, odstają natomiast znacznie Litwa i Luksemburg, więc te zespoły będą raczej statystami w zmaganiach w tej grupie.
Grupa B
1. kolejka:
Luksemburg – Litwa 2:1;
Portugalia – Ukraina 0:0;
2. kolejka:
Luksemburg – Ukraina 1:2;
Portugalia – Serbia 1:1;
3. kolejka:
Litwa – Luksemburg 1:1;
Ukraina – Serbia 5:0;
4. kolejka:
Serbia – Litwa 4:1;
Ukraina – Luksemburg 1:0
1. Ukraina 4 10 8:1
2. Luksemburg 4 4 4:5
3. Serbia 3 4 5:7
4. Portugalia 2 2 1:1
5. Litwa 3 1 3:7

W grupie C faworytami do awansu byli Niemcy i Holendrzy, ale niespodziewanie z kompletem punktów po czterech meczach na czele znajduje się ekipa Irlandii Północnej. Wygląda na to, że w tej grupie zespół, który zajmie 3. miejsce, awansuje z gronie czterech zespołów z trzecich miejsc z najlepszym bilansem.
Grupa C
1. kolejka:
Holandia – Białoruś 4:0;
Irlandia Północna – Estonia 2:0;
2. kolejka:
Holandia – Niemcy 2:3;
Irlandia Północna – Białoruś 2:1;
3. kolejka:
Białoruś – Niemcy 0:2;
Estonia – Irlandia Północna 1:2
4. kolejka:
Niemcy – Estonia 8:0;
Białoruś – Irlandia Północna 0:1
1. Irlandia Płn 4 12 7:2
2. Niemcy 3 9 13:2
3. Holandia 2 3 6:3
4. Białoruś 4 0 1:9
5. Estonia 3 0 1:12

W grupie D sytuacja jest podobna – o dwa czołowe miejsca powalczą Irlandia, Dania i Szwajcaria, a na tej walce dobrze wyjdzie też zespół, który zajmie trzecią lokatę, bo „nabije” sobie dość punktów żeby awansować do Euro 2020 z trzeciego miejsca.
Grupa D
1. kolejka
Gruzja – Szwajcaria 0:2;
Gibraltar – Irlandia 0:1;
2. kolejka:
Irlandia – Gruzja 1:0;
Szwajcaria – Dania 3:3;
3. kolejka:
Gruzja – Gibraltar 3:0;
Dania – Irlandia 1:1;
4. kolejka:
Dania – Gruzja 5:1;
Irlandia – Gibraltar 2:0;
1. Irlandia 4 10 5:1
2. Dania 3 5 9:5
3. Szwajcaria 2 4 5:3
4. Gruzja 4 3 4:8
5. Gibraltar 3 0 0:6

W grupie E w grze o awans nie będzie się liczył tylko Azerbejdżan, ale pozostałe cztery zespoły będą się bić do końca. Nawet wicemistrzowie świata Chorwaci nie mogą być pewni miejsca w czołowej dwójce, a z tej grupy przy tak wyrównanej stawce trudno będzie awansować z trzeciego miejsca.
Grupa E
1. kolejka:
Chorwacja – Azerbejdżan 2:1;
Słowacja – Węgry 2:0
2. kolejka:
Walia – Słowacja 1:0;
Węgry – Chorwacja 2:1;
3. kolejka:
Chorwacja – Walia 2:1;
Azerbejdżan – Węgry 1:3;
4. kolejka:
Azerbejdżan – Słowacja 1:5;
Węgry – Walia 1:0;
1. Węgry 4 9 6:4
2. Słowacja 3 6 7:2
3. Chorwacja 3 6 5:4
4. Walia 3 3 2:3
5. Azerbejdżan 3 0 3:10

W grupie F faworyt jest oczywisty – Hiszpanie wygrali cztery pierwsze spotkania i prowadzą z kompletem punktów, mając podobnie jak Polska pięć „oczek” przewagi nad drugim w tabeli zespołem Szwecji. O drugie miejsce dające awans powalczą zapewne, oprócz Szwedów, jeszcze Rumunia i Norwegia.
Grupa F
1. kolejka:
Malta – Wyspy Owcze 2:1;
Szwecja – Rumunia 2:1;
Hiszpania – Norwegia 2:1;
2. kolejka:
Malta – Hiszpania 0:2;
Norwegia – Szwecja 3:3;
Rumunia – Wyspy Owcze 4:1;
3. kolejka:
Wyspy Owcze – Hiszpania 1:4;
Norwegia – Rumunia 2:2;
Szwecja – Malta 3:0;
4. kolejka:
Wyspy Owcze – Norwegia 0:2;
Malta – Rumunia 0:4;
Hiszpania – Szwecja 3:0
1. Hiszpania 4 12 11:2
2. Szwecja 4 7 8:7
3. Rumunia 4 7 11:5
4. Norwegia 4 5 8:7
5. Malta 4 3 2:10
6. Wyspy Owcze 4 0 3:12

W „polskiej” grupie sytuacja równie klarowna jak w „hiszpańskiej”. Nasz zespół prowadzi z z kompletem zwycięstw i z bilansem bramkowym 8:0. Biało-czerwoni są jedyną drużyną w eliminacjach, która nie straciła jeszcze bramki. O drugie miejsce bić się będą poza Łotwą wszystkie pozostałe ekipy.
Grupa G
1. kolejka
Austria – Polska 0:1
Macedonia Północna – Łotwa 3:1
Izrael – Słowenia 1:1
2. kolejka
Polska – Łotwa 2:0
Izrael – Austria 4:2
Słowenia – Macedonia Północna 1:1
3. kolejka
Macedonia Północna – Polska 0:1
Łotwa – Izrael 0:3
Austria – Słowenia 1:0
3. kolejka
Macedonia Północna – Polska 0:1
Łotwa – Izrael 0:3
Austria – Słowenia 1:0
4. kolejka
Polska – Izrael 4:0
Łotwa – Słowenia 0:5
Macedonia Północna – Austria 1:4
1. Polska 4 12 8:0
2. Izrael 4 7 8:7
3. Austria 4 6 7:6
4. Słowenia 4 5 7:3
5. Macedonia 4 4 5:7
6. Łotwa 4 0 1:13

W grupie H faworytami są mistrzowie świata Francuzi i tego przekonania nie jest w stanie zmienić nawet ich nieoczekiwana porażka z Turcją. O drugie miejsce z Turkami powalczą zapewne tylko Islandczycy, bo Albania, chociaż ma aspiracje, na razie prezentuje zbyt chwiejną formę.
Grupa H
1. kolejka
Albania – Turcja 0:2
Andora – Islandia 0:2
Mołdawia – Francja 1:4
2. kolejka
Turcja – Mołdawia 4:0
Andora – Albania 0:3
Francja – Islandia 4:0
3. kolejka
Islandia – Albania 1:0
Mołdawia – Andora 1:0
Turcja – Francja 2:0
4. kolejka
Albania – Mołdawia 2:0
Andora – Francja 0:4
Islandia – Turcja 2:1
1. Francja 4 9 12:3
2. Turcja 4 9 9:2
3. Islandia 4 9 5:5
4. Albania 4 6 5:3
5. Mołdawia 4 3 2:10
6. Andora 4 0 0:10

W grupie I dominatorem jest zespół Belgii, z drugiego miejsca powinni bez trudu awansować Rosjanie, chyba że na jesieni obudzą się z letargu Szkoci. Jeśli się nie obudzą, mogą przegrać z Kazachstanem nawet rywalizacje o trzecie miejsce. A o nie też warto się bić, bo może dać awans.
Grupa I
1. kolejka
Kazachstan – Szkocja 3:0
Cypr – San Marino 5:0
Belgia – Rosja 3:1
2. kolejka
Kazachstan – Rosja 0:4
San Marino – Szkocja 0:2
Cypr – Belgia 0:2
3. kolejka
Rosja – San Marino 9:0
Belgia – Kazachstan 3:0
Szkocja – Cypr 2:1
4. kolejka
Kazachstan – San Marino 4:0
Belgia – Szkocja 3:0
Rosja – Cypr 1:0
1. Belgia 4 12 11:1
2. Rosja 4 9 15:3
3. Kazachstan 4 6 7:7
4. Szkocja 4 6 4:7
5. Cypr 4 3 6:5
6. San Marino 4 0 0:20

Grupa J jest czwartą z rzędu, w której lider ma na koncie komplet punktów po czterech kolejkach. Włosi mają też najlepszy bilans bramkowy i są murowanymi pewniakami do awansu. Dobrze spisuje się jak na razie ekipa Finlandii, a rozczarowuje Bośnia i Hercegowina. Ale te dwa zespoły powalczą o druga lokatę.
Grupa J
1. kolejka
Bośnia i Hercegowina – Armenia 2:1
Włochy – Finlandia 2:0
Liechtenstein – Grecja 0:2
2. kolejka
Armenia – Finlandia 0:2
Bośnia i Hercegowina – Grecja 2:2
Włochy – Liechtenstein 6:0
3. kolejka
Armenia – Liechtenstein 3:0
Finlandia – Bośnia i Hercegowina 2:0
Grecja – Włochy 0:3
4. kolejka
Grecja – Armenia 2:3
Włochy – Bośnia i Hercegowina 2:1
Liechtenstein – Finlandia 0:2
1. Włochy            4   12 13:1
2. Finlandia          4    9    6:2
3. Armenia           4    6    7:6
4. Grecja              4    4    6:8
5. B i H                 4    4    5:7
6. Liechtenstein    4    0   0:13

 

Izrael nie stawił oporu

Po czterech kolejkach sytuacja w Grupie G jest jasna – prowadząca w tabeli z kompletem punktów reprezentacja Polski ma nad drugą ekipą Izraela pięć „oczek” przewagi, a nad trzecią Austrią sześć. Ten dorobek nie daje jeszcze co prawda gwarancji awansu do Euro 2020, ale skoro nasza drużyna zdobyła go grając grubo poniżej możliwości, to wystarczy żeby jesienią utrzymała tylko poziom ze spotkania z Izraelem, a wygra grupę w cuglach.

Serię pięciu zwycięstw z rzędu nasza piłkarska reprezentacja zaliczyła 13 lat temu za selekcjonerskiej kadencji Leo Beenhakkera, ale tylko dwa z nich odniosła w meczach towarzyskich. Trener Jerzy Brzęczek już po spotkaniu z Macedonią mógł się pochwalić lepszym bilansem potyczek o punkty, a po wygranej z Izraelem ma na koncie cztery wygrane z rzędu w meczach o stawkę. Dodatkowym walorem jest to, że biało-czerwoni nie stracili w tych czterech spotkaniach bramki. Te zdobycze zdały się jednak na nic, bo po zwycięskim wprawdzie, ale wygranym w żenującym stylu meczu z Macedonią Północną na Brzęczka i jego wybrańcy spadła potężna fala krytyki.

Największe pretensje jakie formułowano pod adresem selekcjonera dotyczyły wybranej taktyki gry z jednym napastnikiem, oczywiście Robertem Lewandowskim, ale z Krzysztofem Piątkiem i Arkadiuszem Milikiem na ławce. Nie osłabiło jej nawet wstawienie Piątka zaraz po przerwie w miejsce słabo spisującego się prawego skrzydłowego z Chicago Fire Przemysława Frankowskiego. Napastnik AC Milan jeszcze podgrzał atmosferę strzelając zwycięskiego gola, nic więc dziwnego, że Brzęczek, chociaż z niego kunktator i chwiejny w decyzjach gość, to pod naciskiem histeryzujących mediów zdecydował się na grę z Izraelem w ustawieniu 1-4-4-2, z Piątkiem na szpicy, Lewandowskim w roli rozgrywającego oraz z prawonożnym Grosickim na lewej, a lewonożnym Zielińskim na prawej flance.

W środku pola gardę trzymali Krychowiak z Klichem, a formację defensywną tworzyli Kędziora, Glik, Bednarek i Bereszyński na lewej stronie. To była niespodzianka, bo spodziewano się na tej pozycji Macieja Rybusa, ale do tego piłkarza Brzęczek ma jakiś osobisty uraz, bo nawet mimo nacisków Lewandowskiego lewy obrońca Lokomotiwu Moskwa cały mecz przesiedział na ławce rezerwowych. „Na absencję Rybusa nie wpłynęła ani jego forma sportowa ani zdrowie. Wpłynęła na to taktyka i to, że po czterech meczach mamy dwanaście punktów” – wyjaśnił po meczu jego nieobecność selekcjoner.

Brzęczek zaprzeczył też, że po meczu z Macedonią doszło w kadrze do kłótni. „Okres po meczu z Macedonią był najspokojniejszy jaki mieliśmy. Jasne jest dla wszystkich, że ta drużyna przez trzy dni nie nauczyła się grać w piłkę. Nie denerwuje mnie krytyka mediów. Kadra to nie jest koncert życzeń. Wiem, że trzeba robić swoje. Liczę, że zostanę doceniony po czasie” – podsumował Brzęczek. Najbardziej zirytowało go stwierdzenie jednego z dziennikarzy, że można już kadrze Polski gratulować awansu do Euro 2020. „A zna pan zespół, który wywalczył awans z 12 punktami? Szanujmy naszych rywali, bo nie jesteśmy nawet na półmetku zmagań” – zganił żurnalistę selekcjoner.

Jakość gry naszej reprezentacji w spotkaniu z Izraelem była bez wątpienia znacznie lepsza od poziomu, jaki pokazała trzy dni wcześniej w Skopje w potyczce z Macedonią Północną. Nie należy jednak przesadzać w ocenach w drugą stronę, bo chociaż zespół Izraela jest wiceliderem grupy i przed przyjazdem do Warszawy rozbił 3:0 na wyjeździe Łotwę, to okazał się dla biało-czerwonych najłatwiejszym jak dotąd rywalem w tych eliminacjach.

Inna sprawa, że nasi piłkarze zagrali w poniedziałek nie tylko z większą ambicją, ale przede wszystkim bardziej zespołowo. Na pochwały zasłużyli wszyscy gracze, łącznie z rezerwowymi, może na dodatkowego cukierka zasłużyli Piątek, Zieliński, Grosicki Krychowiak, lecz po raz kolejny worek słodyczy powinien dostać Lewandowski. Kapitan naszej reprezentacji tym razem strzelił gola tylko z karnego, ale bez niego takie efektowne zwycięstwo byłoby niemożliwe. „Lewy” ma już teraz 106 meczów, tyle samo co Jakub Błaszczykowski, pewnie za chwilę zostanie samodzielnym rekordzistą. Nie musi już się ścigać, ani niczego nikomu udowadniać. Znalazł się w miejscu, z którego może z uśmiechem przygląda ć się narodzinom w kadrze młodych gwiazd, jak Piątek, Kądzior, Zieliński czy Kownacki. Może przez wakacje też do tego wniosku dojdzie, a wtedy w jesiennych meczach biało-czerwoni klepną awans do Euro bez problemu.

Polska – Izrael 4:0
Gole: Krzysztof Piątek (35), Robert Lewandowski (56 karny), Kamil Grosicki (58), Damian Kądzior (84).
Polska: Fabiański – Kędziora, Glik, Bednarek, Bereszyński – Zieliński, Klich (75. Góralski), Krychowiak, Grosicki (77. Kądzior) – Piątek (73. Milik), Lewandowski.
Izrael: Harush – Dasa, Taha, Yeini, Biton (82. Elhamed), Harush – Peretz, Solomon (72. Saba), Natcho, Kayal (57. Cohen) – Zahavi.
Żółte kartki: Krychowiak – Zahavi, Natcho.
Sędziował: Tobias Stieler (Niemcy).
Widzów: 57 229.

Grupa G
1. kolejka: Austria – Polska 0:1; Macedonia Północna– Łotwa 3:1; Izrael – Słowenia 1:1
2. kolejka: Polska – Łotwa 2:0; Izrael – Austria 4:2; Słowenia – Macedonia 1:1;
3. kolejka: Macedonia – Polska 0:1; Łotwa – Izrael 0:3; Austria – Słowenia 1:0
4. kolejka: Polska – Izrael 4:0: Łotwa – Słowenia 0:5; Macedonia – Austria 1:4

Tabela grupy G
1. Polska              4    12   8:0
2. Izrael               4      7    8:7
3. Austria            4      6    7:6
4. Słowenia        4       5    7:3
5. Macedonia     4      4    5:7
6. Łotwa             4      0    1:13

 

Szczęśliwa wygrana Polaków w Skopje

Reprezentacja Polski wygrała w Skopje z Macedonią Północną 1:0 po przypadkowym golu, którego zapisano na konto Krzysztofa Piątka. Zagrali jednak na żenującym poziomie, a w poniedziałek czeka ich starcie z bramkostrzelną drużyną Izraela.

Po meczu w Skopie więcej niż o wygranej zespołu Jerzego Brzęczka mówiło się o wybrykach polskich kibiców, których macedońska policja aresztowała za burdy ponad trzystu. O żenująco słabym poziomie gry naszej drużynie najlepiej świadczy to, że zaraz po ostatnim gwizdku sędziego piłkarze naszej drużyny pod wodza kapitana Roberta Lewandowskiego przepraszali obecnych na stadionie w Skopje kibiców, że musieli ogląda takie marne widowisko. W naszym zespole nikt nie zagrał dobrze i nic dziwnego, że przed poniedziałkowym meczem z Izraelem na Stadionie Narodowym w obozie biało-czerwonych panuje nerwowa atmosfera. Ale grać trzeba i wygrać wręcz wypada.

Pięć zwycięstw odnieśli nasi piłkarze w jedenastu dotychczasowych spotkaniach z Izraelem. Poniedziałkowy mecz o punkty eliminacji Euro 2020 będzie pierwszą potyczką obu ekip od 2005 roku. Polska pod wodzą trenera Pawła Janasa zagrała wtedy z Izraelem w Kijowie i wygrała 3:2 po dwóch trafieniach Grzegorza Rasiaka i golu Mirosława Szymkowiaka.
Dotychczasowe mecze Polska – Izrael: 21.06.1959, Wrocław: Polska – Izrael 7:2; 29.11.1959, Tel Awiw: Izrael – Polska 1:1; 03.12.1966, Tel Awiw: Izrael – Polska 0:0; 10.02.1988, Tel Awiw: Izrael – Polska 1:3; 19.09.1992, Mielec: Polska – Izrael 1:1; 13.02.1993, Tel Awiw: Izrael – Polska 0:0; 14.09.1994, Tel Awiw, el. ME: Izrael – Polska 2:1; 25.04.1995, Zabrze, el. ME: : Polska – Izrael 4:3; 25.02.1098, Tel Awiw: Izrael – Polska 2:0; 18.08.1998, Kraków: Polska – Izrael 2:0; 17.08.2005, Kijów: Polska – Izrael 3:2. Bilans: 11 meczów, 5 zwycięstw, 4 remisy, 2 porażki, bramki 22:14.

Macedonia Północna – Polska 0:1
Gol: Krzysztof Piątek (47).
Macedonia: Dimitrievski – Bejtulai, Velkovski, Visar Musliu – Ristovski (76. Ademi), Bardi, Nikolov (62. Trajkovski), Elmas, Alioski – Pandev (85. Hasani), Nestorovski.
Polska: Fabiański – Kędziora, Glik, Bednarek, Bereszyński – Frankowski (46. Piątek), Klich (90. Góralski), Krychowiak, Zieliński, Grosicki (70. Rybus) – Lewandowski.
Żółte kartki: Musliu, Nestorovski – Glik, Bednarek. Czerwona kartka: Musliu (85., za drugą żółtą).
Sędziował: Gianluca Rocchi (Włochy).
Widzów: 22 000.

Grupa G
Macedonia Północna – Polska 0:1
Łotwa – Izrael 0:3
Austria – Słowenia 1:0
Tabela:
1. Polska           3   9   4:0
2. Izrael             3   7   8:3
3. Macedonia    3   4   4:3
4. Austria          3   3   3:5
5. Słowenia       3   2   2:3
6. Łotwa            3   0   1:8

 

Kłopoty kadry z odlotem

Reprezentacja Polski wyruszyła do Macedonii Północnej z dwugodzinnym opóźnieniem, ale w końcu dotarła do Skopje. Przed hotelem nie było tłumów, a na piłkarzy czekał już obiad. Ostatecznie podróż nie okazała się więc aż taka męcząca.

Wyczarterowany samolot, którym reprezentacja Polski miała polecieć do Skopje na mecz eliminacji Euro 2020 z Macedonią Północną, uległ awarii w Londynie i kadra biało-czerwonych musiała czekać na lotnisku Chopina w Warszawie prawie dwie godziny, zanim przewoźnik podstawił inny samolot. W końcu nasi piłkarze odlecieli dopiero po 13:00 i z powodu opóźnienia cały harmonogram czwartkowego popołudnia legł w gruzach. Rzecznik prasowy PZPN poinformował na Twitterze, że zaplanowana na 16:30 konferencja prasowa została przesunięta o godzinę, a trening kadry wyznaczono na 18:00.

Takich kłopotów nie mieli rzecz jasna gospodarze meczu. Trener reprezentacji Macedonii Północnej Igor Angelovski na wstępie spotkania z dziennikarzami zapewnił: „To, że gościmy tak dobrą reprezentację jak Polska, powoduje, że będziemy jeszcze bardziej zmobilizowani. Wymagam od moich zawodników, żeby w każdym meczu grali maksymalnie ofensywnie, bo taką mam filozofię gry. Nie zmienię jej akurat na mecz z Polakami. Musimy zapomnieć, że zdobyliśmy już w tych eliminacjach cztery punkty, tylko podejść do meczu tak, jakby był pierwszy. Jestem przekonany, że moi zawodnicy zostawią serce na boisku”.
Selekcjoner kadry Macedończyków został rzecz jasna zapytany, czy ma receptę na powstrzymanie Roberta Lewandowskiego. Angelovski odpowiedział żartobliwie: „Z tego co wiem Lewandowski nie jest chory, a ja nie jestem lekarzem i nie wypisuję recept. Czeka nas mecz z polskim zespołem, a nie z jednym jego zawodnikiem” – powiedział Angelovski.

Do Skopje Brzęczek zabrał taką oto kadrę: bramkarze – Łukasz Fabiański (West Ham), Łukasz Skorupski (Bologna), Rafał Gikiewicz (Union Berlin); obrońcy – Jan Bednarek (Southampton), Bartosz Bereszyński (Sampdoria), Thiago Cionek (SPAL), Kamil Glik (AS Monaco), Artur Jędrzejczyk (Legia Warszawa), Marcin Kamiński (Fortuna Duesseldorf), Tomasz Kędziora (Dynamo Kijów), Michał Pazdan (Ankaragucu), Maciej Rybus (Lokomotiw Moskwa); pomocnicy – Przemysław Frankowski (Chicago Fire), Jacek Góralski (Łudogorec), Kamil Grosicki (Hull City), Damian Kądzior (Dinamo Zagrzeb), Mateusz Klich (Leeds United), Grzegorz Krychowiak (Lokomotiw Moskwa), Karol Linetty (Sampdoria), Damian Szymański (Achmat Grozny), Piotr Zieliński (SSC Napoli); napastnicy – Robert Lewandowski (Bayern Monachium), Arkadiusz Milik (SSC Napoli) i Krzysztof Piątek (AC Milan).

Którzy z tych zawodników wyjdą na mecz w podstawowej jedenastce? Wiadomo, że bramce stanie Fabiański, co już Brzęczek zdążył już wcześniej ogłosić, z całą pewnością w ataku zobaczymy też kapitana drużyny Roberta Lewandowskiego. W medialnych spekulacjach na temat składu biało-czerwonych sugerowano się ustawieniem graczy podczas gier treningowych, a w nich Brzęczek najczęściej testował sprawdzony już wariant 1-4-2-3-1, czyli z jednym napastnikiem. Jeśli nie była to zmyłka przygotowana na zaspokojenie ciekawości macedońskich szpiegów, to w piątek w Skopje powinni w środku obrony zagrać Glik z Bednarkiem, na prawej flance Bereszyński lub Kędziora, a na lewej Rybus. Dwójkę defensywnych pomocników stworzą zapewne Krychowiak z Klichem, na lewym skrzydle pomocy powinien zagrać Grosicki, na prawej Frankowski, w środku jako rozgrywający Zieliński, a na szpicy „Lewy”.

Trudno stwierdzić, czy jest to obecnie najsilniejszy skład naszej reprezentacji, ale w rezerwie Brzęczek z ofensywnych graczy ma tak naprawdę tylko Milika i Piątka, a w pomocy niemal samych speców od zadań defensywnych – Góralskiego, Szymańskiego, Linettego i Kądziora. Żaden z nich nie nadaje się do kreowania gry, co oznacza, że jeśli słaby dzień będzie miał Zieliński, to w razie kłopotów w starciu z Macedończykami Brzęczek nie ma żadnego asa w rękawie. Chyba, że cofnie Lewandowskiego do pomocy, a w jego miejsce na szpicę pośle Piątka, a na wsparcie jeszcze Milika. Tylko że taki wariant selekcjoner odrzucił. Może to też była zmyłka?

 

Kadra Brzęczka trochę się sypie

Z 28 piłkarzy powołanych przez Jerzego Brzęczka na mecze z Macedonią Północną i Izraelem, z kadry wypadli z powodu kontuzji Wojciech Szczęsny i Arkadiusz Reca, zaś Dawida Kownackiego, Sebastiana Szymańskiego i Roberta Gumnego selekcjoner odesłał na zgrupowanie szykującej się do mistrzostw Europy reprezentacji młodzieżowej.

Po marcowych meczach reprezentacja Polski prowadzi w grupie G z kompletem sześciu punktów i bilansem bramkowym 3:0 (z Austrią 1:0, z Łotwą 2:0). Najbliżsi przeciwnicy naszych piłkarzy zajmują dwa kolejne miejsca w tabeli. Drugi Izrael wygrał z Austrią 4:2 i zremisował ze Słowenią 1:1 (4 pkt, bramki 5:3), a trzecia Macedonia Północna pokonała 3:1 Łotwę i zremisowała 1:1 ze Słowenią (4 pkt, bramki 4:2). Oczywiście kibice w tych krajach nie dopuszczają nawet myśli, że ich drużyny przegrają z Polakami.

U nas też panuje powszechne przekonanie, że chociaż ostatnio reprezentacja nie zachwyca swoją grą, to w tej grupie Lewandowski i spółka „nie mają z kim przegrać”, dlatego oczekuje się od ekipy Brzęczka dwóch kolejnych zwycięstw. „Zdajemy sobie sprawę, że w marcowych spotkaniach z Austrią i Łotwą nie zagraliśmy tak, jak oczekiwaliśmy. Przeanalizowaliśmy te mecze i wiemy, co powinniśmy poprawić, żeby wejść na poziom, który ta drużyna jest w stanie zaprezentować. Ale mecze o punkty to nie jest czas na eksperymenty. Naszym celem jest zakwalifikowanie się do mistrzostw Europy, a sześć punktów jeszcze awansu nie daje, musimy w czekających nach meczach zagrać z maksymalnym zaangażowaniem. Macedonia i Izrael nie należą do światowej czołówki, ale to solidne drużyny. Trzeba będzie z nimi zagrać z maksymalnym zaangażowaniem, bo myślenie, że wystarczą tylko umiejętności, to wielki błąd” – mobilizuje swoich graczy Brzęczek.

W podobny ton uderzył też kapitan naszej reprezentacji Robert Lewandowski, ale on ostatnio apele o maksymalna mobilizację powtarza przed każdym zgrupowaniem. Niestety, nie zawsze są to apele skuteczne. Tym razem „Lewy” przypomniał kolegom, że w przeszłości nasza drużyna miała problemy z utrzymaniem koncentracji zwłaszcza w drugich spotkaniach, granych w krótkim odstępie czasowym po pierwszym meczu. Tym razem biało-czerwoni będą w tym drugim starciu walczyć z zespołem Izraela.

Czy to wystarczy, przekonamy się już w najbliższy piątek. Do gry o punkty eliminacji Euro 2020 zostało Brzęczkowi 23 zawodników, z których drobne problemy zdrowotne mają Kamil Glik (przeciążenie ścięgna Achillesa) i Maciej Rybus (naciągnięcie mięśnia dwugłowego). Pozostali są ponoć w pełni sił, chociaż na różnym poziomie wytrenowania, bo rozgrywki ligowe w Europie skończyły się w maju. Kamil Grosicki na przykład ostatni mecz zagrał na początku maja, potem zdążył wyskoczyć na dwutygodniowy urlop, z którego przyjechał prosto do Polski i ponownie podjął treningi.

Selekcjoner biało-czerwonych zapewniał jednak na zwyczajowej konferencji prasowej, że jest zadowolony stanem fizycznym kadrowiczów. „Większość piłkarzy zakończyła sezon więcej niż dziesięć dni przed meczami z Macedonią i Izraelem, dlatego też zaczęliśmy zgrupowanie nieco wcześniej. Intensywność czwartkowych i piątkowych treningów była już bardzo wysoka” – zapewniał Brzęczek. Uciął też spekulacje na temat obsady reprezentacyjnej bramki pod nieobecność Szczęsnego. „W tej kwestii sprawa jest jasna. Numerem jeden jest Wojtek, ale mamy wspaniałych zawodników na tej pozycji. Teraz podstawowym bramkarzem będzie oczywiście Łukasz Fabiański, który jest zawodnikiem na podobnym poziomie” – zakończył trener Jerzy Brzęczek.

 

Kadra Brzęczka dostała wolne

Nasza piłkarska reprezentacja szykuje się do meczów z Macedonią Północną (7 czerwca) i Izraelem (10 czerwca). Kadrowicze powołani przez Jerzego Brzęczka zebrali się w Warszawie już w czwartek, ale w sobotę selekcjoner dał wszystkim wolne do niedzieli wieczorem.

Selekcjoner wysłał powołania do 28 zawodników, ale z pierwotnego składu kadry ubył kontuzjowany Arkadiusz Reca, co osłabieniem nie jest, bo do reprezentacji wrócił najlepszy od kilku lat polski piłkarz na pozycji lewego obrońcy, czyli Maciej Rybus. On co prawda też miał ostatnio problemy zdrowotne, ale na zgrupowaniu stawił się w pełni sił i trenował z pełnym obciążeniem. Do Warszawy nie przyjechał Wojciech Szczęsny, który przechodzi rehabilitację po artroskopii kolana. To oznacza, że w spotkaniach z Macedonią i Izraelem między słupkami stanie Łukasz Fabiański. Problemy zdrowotne miał też Kamil Glik. Obrońca AS Monaco narzekał na przeciążenie ścięgna Achillesa w prawej nodze i do treningów z drużyną ma przystąpić dopiero w poniedziałek. Dopiero w piątek dotarł prawy obrońca Dymana Kijów Tomasz Kędziora, bo w czwartek grał spotkanie ligowe. Z tego samego powodu dopiero w poniedziałek dotrze zawodnik Chicago Fire Przemysław Frankowski.

Tak więc przygotowania do meczów z Macedonią i Izraelem zaczną się tak naprawdę dopiero od poniedziałku. Na boiskach KS ZWAR i Polonii Warszawa wybrańcy trenera Brzęczka będą ćwiczyć do środy, bo już w czwartek rano mają wylot do Skopje. Powrót do Warszawy ma nastąpić zaraz po meczu, co nastąpi późno w nocy. Sobota zatem będzie dla piłkarzy ulgowa i dopiero w niedzielę potrenuj pod kątem meczu z Izraelem, z którym zmierzą się w poniedziałek 10 czerwca na Stadionie Narodowym.

 

Eliminacje Euro 2020: Imponujący start zespołu Anglii

Po dwóch kolejkach spotkań na czele 10 grup eliminacyjnych uplasowały się zespoły Anglii, Ukrainy, Irlandii Północnej, Irlandii, Słowacji, Hiszpanii, Polski, Francji, Belgii i Włoch. Słabo zaczęli obrońcy tytułu Portugalczycy, którzy oba mecze zremisowali. Polski zespół znalazł się w gronie 9 ekip z kompletem punktów na koncie. Najlepiej wystartowali Anglicy, którzy w obu wygranych spotkaniach strzelali po pięć goli.

W Portugalii wrogiem publicznym numer 1 po meczu z Serbią (1:1) stał się polski arbiter Szymon Marciniak. Aktualni mistrzowie Europy mają do niego pretensje, że anulował podyktowany na ich korzyść rzut karny, przez co odebrał im zwycięstwo. W tym spotkaniu nie zagrał gwiazdor portugalskiej ekipy Cristiano Ronaldo, który odniósł kontuzję w meczu z Ukrainą (0:0). Reprezentacja Portugalii domaga się jednak walkowera twierdząc, że ukraińskim zespole zagrał nieuprawniony zawodnik.

Niespokojnie było w spotkaniu Czarnogóra – Anglia (1:5), podczas którego kibice gospodarzy obrażali na tle rasistowskim piłkarzy rywali. UEFA wszczęła postępowanie w tej sprawie. Czarnogórcy mogą się spodziewać kary. Oprócz wysokiej grzywny zapewne kolejny mecz w eliminacjach zagrają u siebie bez publiczności.

Kapitalne piłkarskie spektakle zafundowali swoim kibicom piłkarze Szwajcarii i Danii. Helweci jeszcze do 84. minuty prowadzili 3:0, ale duńska ekipa zdołała doprowadzić do remisu. Liderem grupy po dwóch meczach jest jednak Irlandia, która skromnie, bo po 1:0 pokonała Gruzję i Gibraltar. Duże emocje przeżywali też fani zespołów Holandii i Niemiec. Drużyna pomarańczowych ostatnio gra znakomicie i w pierwszym meczu eliminacyjnym z Białorusią wygrała pewnie 4:0. Tym większym szokiem było dla nich lanie, jakie do przerwy sprawiła im przeżywająca kryzys drużyna Niemiec. Podopieczni Joachima Loewa objęli prowadzenie 2:0, ale po zmianie stron gospodarze odrobili straty i gdy wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów, Niemcy w doliczonym czasie gry zdobyli zwycięską bramkę.

Prowadzący w grupie G polski zespół znalazł się wśród ekip, które zdobyły komplet punktów i nie straciły przy tym gola. Oprócz biało-czerwonych (bilans bramkowy 3:0) dokonały takiej sztuki jeszcze Irlandia (2:0), Turcja (6:0) i Włochy (8:0). Mistrzowie świata Francuzi też jednak zaczęli eliminacje efektownie – wygrali oba spotkania, strzeli w nich osiem goli i stracili jednego.
Niewiele gorzej spisała się Belgia – trzecia ekipa mundialu w Rosji, która wygrała oba spotkania i prowadzi z sześcioma punktami na koncie i bramkowym bilansem 5:1.

ELIMINACJE EURO 2020
Grupa A
1. kolejka: Bułgaria – Czarnogóra 1:1; Anglia – Czechy 5:0. 2. kolejka: Kosowo – Bułgaria 1:1; Czarnogóra – Anglia 1:5
1. Anglia          2   6   10:1
2. Bułgaria      2   2    2:2
3. Kosowo       1    1    1:1
4. Czarnogóra 2   1   2:6
5. Czechy         1    0   0:5
Grupa B
1. kolejka: Luksemburg – Litwa 2:1; Portugalia – Ukraina 0:0. 2. kolejka: Luksemburg – Ukraina 1:2; Portugalia – Serbia 1:1
1. Ukraina          2   4   2:1
2. Luksemburg 2   3   3:3
3. Portugalia     2   2   1:1
4. Serbia            1    1   1:1
5. Litwa              1   0   1:2
Grupa C
1. kolejka: Holandia – Białoruś 4:0; Irlandia Północna – Estonia 2:0. 2. kolejka: Holandia – Niemcy 2:3; Irlandia Płn – Białoruś 2:1
1. Irlandia Płn       2   6   4:1
2. Niemcy              1    3   3:2
3. Holandia           2   3   6:3
4. Estonia              1    0   0:2
5. Białoruś             2    0   1:6
Grupa D
1. kolejka: Gruzja – Szwajcaria 0:2; Gibraltar – Irlandia 0:1. 2. kolejka: Irlandia – Gruzja 1:0; Szwajcaria – Dania 3:3
1. Irlandia              2   6   2:0
2. Szwajcaria        2   4   5:3
3. Dania                 1    1   3:3
4. Gibraltar           1    0   0:1
5. Gruzja                2   0   0:3
Grupa E
1. kolejka: Chorwacja – Azerbejdżan 2:1; Słowacja – Węgry 2:0. 2. kolejka: Walia – Słowacja 1:0; Węgry – Chorwacja 2:1;
1. Słowacja         2   3   2:1
2. Walia              1   3   1:0
3. Węgry            2   3   2:3
4. Chorwacja    2    3   3:3
5. Azerbejdżan 1    0   1:2
Grupa F
1. kolejka: Malta – Wyspy Owcze 2:1; Szwecja – Rumunia 2:1; Hiszpania – Norwegia 2:1
2. kolejka: Malta – Hiszpania 0:2; Norwegia – Szwecja 3:3; Rumunia – Wyspy Owcze 4:1
1. Hiszpania           2   6   4:1
2. Szwecj                2   4   5:4
3. Rumunia           2   3   5:3
4. Malta                  2   3   2:3
5. Norwegia           2   1   4:5
6. Wyspy Owcze   2   0   2:6
Grupa G
1. kolejka: Austria – Polska 0:1; Macedonia Płn – Łotwa 3:1; Izrael – Słowenia 1:1.
2. kolejka: Polska – Łotwa 2:0, Izrael – Austria 4:2; Słowenia – Macedonia Płn 1:1
1. Polska               2   6   3:0
2. Izrael                  2   4   5:3
3. Macedonia Płn 2   4   4:2
4. Słowenia            2   2   2:2
5. Austria               2   0   2:5
6. Łotwa                 2   0   1:5
Grupa H
1. kolejka: Albania – Turcja 0:2; Andora – Islandia 0:2; Mołdawia – Francja 1:4.
2. kolejka: Turcja – Mołdawia 4:0; Andora – Albania 0:3; Francja – Islandia 4:0.
1. Francja           2   6   8:1
2. Turcja             2   6   6:0
3. Albania           2   3   3:2
4. Islandia          2   3   2:4
5. Andora           2   0   0:5
6. Mołdawia      2   0   1:8
Grupa I
1. kolejka: Kazachstan – Szkocja 3:0; Cypr – San Marino 5:0; Belgia – Rosja 3:1;
2. kolejka: Kazachstan – Rosja 0:4; San Marino – Szkocja 0:2; Cypr – Belgia 0:2.
1. Belgia                   2   6   5:1
2. Rosja                   2   3   5:3
3. Kazachstan         2   3   3:4
4. Cypr                     2   3   5:2
5. Szkocja                2   3   2:3
6. San Marino        2   0   0:7
Grupa J
1. kolejka: Bośnia i Hercegowina – Armenia 2:1; Włochy – Finlandia 2:0; Liechtenstein – Grecja 0:2. 2. kolejka: Armenia – Finlandia 0:2 ;BiH – Grecja 2:2; Włochy – Liechtenstein 6:0
1. Włochy                  2   6   8:0
2. Grecja                   2   4   4:2
3. B i H                      2   4   4:3
4. Finlandia             2    3   2:2
5. Armenia               2    0   1:4
6. Liechtenstein      2    0   0:8

 

Popis Lewandowskiego w reprezentacji

Reprezentacja Polski meczami z Austrią (1:0) i Łotwą (2:0) rozpoczęła rywalizacje o awans do mistrzostw Europy w 2020 roku. To trzecie z rzędu kwalifikacje do wielkiej piłkarskiej imprezy, w których kluczowym graczem biało-czerwonych jest Robert Lewandowski – teraz już nie tylko kapitan i najskuteczniejszy strzelec drużyny, lecz także jej najlepszy gracz. Sześć zdobytych punktów i pozycja lidera grupy to gównie jego zasługa.

Lewandowski najwięcej stracił wizerunkowo na nieudanym występie naszej drużyny w ubiegłorocznym mundialu w Rosji. Jego kariera, dotąd znajdująca się na kursie wznoszącym, mocno wyhamowała, do czego przyczyniły się także jego plany odejścia z Bayernu Monachium, przez które stał się dla niemieckich mediów workiem do bicia. „Lewy” latem ubiegłego roku gruntownie jednak przemyślał swoją strategię kariery i zmienił w niej pryncypia – zamiast odchodzić z Bayernu, zaczął zabiegać o przedłużenie kontraktu, a nawet okazywać przywiązanie do barw tego klubu, czego wcześniej nie robił. Zaczął też wprowadzać zmiany w swoim stylu gry – nadal był pazernym na gole snajperem, ale coraz częściej i z coraz lepszym skutkiem zaczął też stwarzać okazje bramkowe kolegom.

Lewy wciąż stanowi o sile zespołu

Na zgrupowanie przed marcowymi meczami reprezentacji Lewandowski nie jechał jednak z taką pewnością, bo eksplozja strzeleckiej mocy Krzysztofa Piątka w Serie A wznieciła w Polsce dyskusję, czy wobec przeciągającego się braku skuteczności „Lewego” w reprezentacji (osiem kolejnych meczów bez gola) aby nie nadszedł już czas na zmianę w obsadzie pozycji środkowego napastnika na korzyść gracza AC Milan. Poza tym nie jest chyba tajemnicą, że kilku piłkarzy kadry ma duży kłopot z zaakceptowaniem wiodącej roli Lewandowskiego w kadrze, co zresztą doskonale było widać w meczach z Austrią i Łotwą.
Te mecze pokazały jednak dobitnie, że kapitan naszej reprezentacji wciąż stanowi co najmniej połowę piłkarskiej wartości zespołu i ten oczywisty fakt, potwierdzany zresztą w oficjalnych wypowiedziach przez najważniejszych ludzi w polskim futbolu, czyli prezesa PZPN Zbigniewa Bońka i jego zastępcę Marka Koźmińskiego, nie pozwala jego oponentom na podniesienie jawnego buntu.

Wspomniany Koźmiński, przypomnijmy – wiceprezes PZPN ds. szkoleniowych, w jednym z wywiadów udzielonych po meczu Polska – Łotwa stwierdził: „Nie rozumiem osób, które podważają niezaprzeczalną rolę Lewandowskiego w kadrze. Oczywiście Robert nie strzelał goli w kilku meczach, zdarzyły mu się też słabe występy, ale to wciąż lider tej drużyny. Od niego oczekuje się nieprawdopodobnych rzeczy, ale w tych oczekiwaniach trzeba zachować trochę rozsądku. W Wiedniu też grał bardzo dobrze, wypracował fantastyczną sytuację Piątkowi, a z Łotwą oprócz zdobycia kluczowej bramki na 1:0, przez cały mecz ofiarnie walczył i miał jeszcze trzy znakomite podania do kolegów, którym stworzył okazje bramkowe. Jemu takich podań dostarczono mało. Robert dzisiaj jest już trochę innym graczem, nie skupia się wyłącznie na strzelaniu goli, lecz podejmuje się kreować grę zespołu i wypracowuje okazje innym. Nie twierdzę, że nie można go krytykować jeśli zagra słabiej, tylko co u niego znaczy słabiej? Nawet wtedy jest przecież znacznie lepszy od wielu innych zawodników”. Naprawdę trzeba wiele złej woli, żeby nie przyznać Koźmińskiemu racji. Nie ma też podstaw sądzić, że nie zna się na rzeczy.

Dla PZPN awans do Euro 2020 nie jest może kwestią życia i śmierci, ma jednak znaczenie na tyle ważne, żeby nie zostawiać losów awansu wyłącznie w gestii Jerzego Brzęczka. Także dlatego, że jego personalne decyzje i niezrozumiały upór, z jakim przy niektórych obstaje, nie budzą do niego jak na razie pełnego zaufania. Zwycięstwa w spotkaniach z Austrią i Łotwą z pewnością nie da się uznać jako efekt jego trenerskich umiejętności. Biało-czerwoni wygrali te spotkania dosyć szczęśliwie. Nawet Łotysze, chociaż mieli w swoich szeregach graczy z klubów naszej ekstraklasy, a nawet I ligi, sprawiali wrażenie zespołu lepiej przygotowanego do meczu pod względem taktycznym.

Prosta droga do awansu

Po meczu jednak tylko Lewandowski miał odwagę powiedzieć, co w grze biało-czerwonych szwankowała najbardziej. „Parę rzeczy musimy poprawić. Przede wszystkim utrzymywanie się przy piłce i jej rozgrywanie. Musimy szybciej operować piłką, wypracować automatyzmy, dzięki którym będziemy mogli grać „w ciemno”. w meczu z Łotwą zbyt często przyjmowaliśmy piłkę i potem staliśmy z nią w miejscu, a jak wiadomo bez szybkości trudno jest zaskoczyć przeciwnika i stworzyć sytuację do strzelenia gola. Ogólnie rzecz biorąc mamy powody do zadowolenia, bo zrealizowaliśmy założony plan i mamy na koncie komplet punktów. Na kolejnym zgrupowaniu, w czerwcu, będzie trochę więcej czasu na przećwiczenie kilku elementów. Musimy bez przerwy doskonalić naszą grę z myślą nie tylko o eliminacjach, lecz także w kontekście występu w mistrzostwach Europy, do których, w co głęboko wierzę, nasza drużyna awansuje” – zapewniał „Lewy”.

Po pierwszej turze spotkań w grupie G biało-czerwoni znaleźli się na prostej drodze do tego celu, ale sądząc po wynikach innych spotkań to chyba jednak nie Austria będzie ich najtrudniejszym rywalem. Aspiracje do walki o awans z pierwszego miejsca zgłosiły też zespoły Izraela i Macedonii Północnej, a właśnie z tymi zespołami nasza reprezentacja zmierzy się w czerwcu. Najtrudniejszy będzie zapewne mecz z Izraelem na Stadionie Narodowym w Warszawie, niekoniecznie tylko w warstwie sportowej.

Nie mają z kim przegrać?

Po pierwszej turze spotkań nasza reprezentacja ustawiła się w roli faworyta do zwycięstwa w grupie. Gdyby wygrała oba spotkania w czerwcu, pozostałe do rozegrania mecze trener Brzęczek mógłby wykorzystać na przećwiczenie różnych schematów taktycznych, także tych z grą na trzech obrońców i trójkę napastników. Na razie pod tym względem możliwości naszej reprezentacji prezentują się bardzo ubogo. Z Austrią i Łotwą biało-czerwoni zagrali w ustawieniu 1-4-4-2, co łatwo rozszyfrowali i zneutralizowali nawet Łotysze, chociaż to zespół z drugiej setki rankingu FIFA. Przy maksymalnym zaangażowaniu Lewandowskiego, strzeleckim szczęściu Piątka i bramkarskim Wojciecha Szczęsnego polski zespół wyszedł z opresji zwycięsko, lecz bez znaczącej poprawy jakości gry swój ewentualny występ w Euro 2020 zakończy takim samym blamażem jak występ na mundialu w Rosji.

Tylko czy z Arkadiuszem Recą na lewej obronie (jego asysta przy golu Lewandowskiego nie zmienia niskiej oceny jego występu), chaotycznym i bezproduktywnym Kamilem Grosickim, przewidywalnymi w swojej grze Mateuszem Klichem i Grzegorzem Krychowiakiem, zespół tworzony obecnie przez Brzęczka może w ogóle wznieść się na wyższy poziom?

Grupa G
Austria – Polska 0:1; Macedonia Północna – Łotwa 3:1; Izrael – Słowenia 1:1;
Polska – Łotwa 2:0; Słowenia – Macedonia Płn 1:1; Izrael – Austria 4:2.
1. Polska                   2    6    3:0
2. Izrael                    2    4    5:3
3. Macedonia Płn   2    4    4:2
4. Słowenia             2     2    2:2
5. Austria                2     0    2:5
6. Łotwa                  2     0    1:5
Następne mecze
7 czerwca 2019: Macedonia Płn – Polska; Austria – Słowenia; Łotwa – Izrael.
10 czerwca 2019: Polska – Izrael; Łotwa – Słowenia; Macedonia Płn – Austria

 

Orły wśród słabeuszy

Mecz z mającą wielkie aspiracje i trudną do pokonania na jej terenie drużyną Austrii nie był wybitnym występem reprezentacji Polski. Biało-czerwoni wygrali jednak 1:0 i dali dowód, że mimo słabszego okresu to on są w grupie G faworytami do awansu.

Trener Jerzy Brzęczek przed czwartkowym meczem podjął trzy istotne decyzje kadrowe. Pierwsza – wybrał bramkarza numer 1 i postawił na Wojciecha Szczęsnego, druga – wbrew spekulacjom mediów nie wystawił do gry swojego siostrzeńca Jakuba Błaszczykowskiego, i wreszcie trzecia, najmniej fortunna – posadził na ławie Krzysztofa Piątka, a do gry u boku Roberta Lewandowskiego wystawił Arkadiusza Milika. Nie była to trafna decyzja, bo Milik zmagał się przed meczem z jakąś infekcją i na dobrą sprawę to on powinien usiąść na ławie. W przerwie został zmieniony, ale o dziwo – nie przez Piątka, tylko Przemysława Frankowskiego. Dopiero wtedy, gdy urazu doznał Piotr Zieliński, selekcjoner biało-czerwonych posłał w jego miejsce Piątka, a napastnik AC Milan zawstydził go zdobywając zwycięską bramkę.

Piątek tym trafieniem przyćmił trochę Roberta Lewandowskiego, ale bez wątpienia to kapitan naszej reprezentacji zasłużył na wyższe oceny. „Lewy” znów wprawdzie nie zdobył bramki, lecz bez dwóch zdań był jednym z najlepszych graczy w polskiej drużynie. W niedzielnym meczu z Łotwą na Stadionie Narodowym (zakończył się po zamknięciu wydania) cała drużyna powinna w podzięce grać na niego z całych sił, żeby wreszcie trafił do siatki.

Także Piątek, chociaż ten piłkarz jest teraz w takim strzeleckim amoku, że na boisku interesuje go tylko zdobywanie bramek. A już na pewno powinien to robić Kamil Grosicki, który w spotkaniu z Austriakami żadnej ze swoich akcji skrzydłami nie zakończył celnym podaniem. Jeśli dodamy do tego beznadziejnie niecelne dośrodkowania z rzutów rożnych i liczne błędy w grze defensywnej, rodzi się poważna wątpliwość co do przydatności tego piłkarza w kadrze. Niestety, ma on w polskich mediach sporą grupę sympatyków zupełnie ślepych na te mankamenty i dostaje od nich wysokie noty, które zaciemniają faktyczny obraz.
W sumie jednak po meczu z Austrią humory kibiców się poprawiły, bo wreszcie po serii sześciu spotkań bez zwycięstwa biało-czerwoni wygrali mecz. Był to też pierwszy triumf Brzęczka w roli selekcjonera kadry. Nikt nie miał wątpliwości, że w niedzielę reprezentacja pod jego wodzą także wygra, chociaż sporą grupę zawodników dopadło przeziębienie. Drużyna Łotwy jest chyba najsłabsza w grupie (w czwartek przegrała z Macedonią na wyjeździe 1:3) i nie wygrać z nią to dzisiaj obciach.