Kanonada w Poznaniu

W najciekawszym meczu 10. kolejki ekstraklasy Lech zremisował u siebie z liderem rozgrywek Rakowem 3:3. Bramki dla „Kolejorza” zdobyli Mikael Ishak, Jakub Moder i Dani Ramirez, a dla gości Ivi Lopez, Oskar Zawada i Daniel Szelągowski. Dla Rakowa był to już dziewiąty mecz w lidze bez porażki, ale strata dwóch punktów kosztowała ten zespół utratę pozycji lidera na rzecz Legii Warszawa, która pokonała Cracovię 1:0.

Lechici przegrywali już z liderem PKO Ekstraklasy 0:2, potem wyszli na prowadzenie 3:2, lecz już w doliczonym czasie gry dali sobie odebrać zasłużone zwycięstwo. W hicie 10. kolejki doszło zatem do podziału punktów, ale remis na Bułgarskiej jest jednak sukcesem zespołu z Częstochowy, który po raz pierwszy w tym sezonie musiał radzić sobie bez trenera Marka Papszuna, zawieszonego na dwa mecze za obrazę sędziego oraz środkowego obrońcy Tomasa Petraska. Czeskiego piłkarza wyeliminowała z gry poważna kontuzja kolana.
Ekipa „Kolejorza”, chociaż ma w perspektywie czwartkowy mecz w Lidze Europy, w starciu z Rakowem nie oszczędzała sił. Było widać, że lechici chcą dokopać rywalom z przyczyn ambicjonalnych, o co postarał się wcześniej trener Papszun kilkoma ironicznymi wypowiedziami o zespole Lecha. Gospodarze przycisnęli częstochowian od pierwszego gwizdka arbitra, ale nie potrafili zdyskontować tej przewagi pod bramką rywali. Goście mieli poza tym mnóstwo szczęścia, lecz bynajmniej nie zamierzali się tylko bronić. W 16. minucie Oskar Zawada zagrał do Marcina Cebuli, a ten między nogami Lubomira Satki podał do Ivi Lopeza. Hiszpan w sytuacji sam na sam założył siatkę wychodzącemu z bramki Filipowi Bednarkowi i tak Raków objął nieoczekiwanie prowadzenie w meczu. Kilkadziesiąt sekund później lechici mogli stracić drugiego gola po błędzie Lubomira Satki, a w 22. minucie Filip Bednarek z najwyższym trudem obronił uderzenie Lopeza.
Lech mógł wyrównać w 25. minucie, lecz doskonałą okazję zmarnował Djordje Crnomarković, który z strzelając z kilku metrów trafił w bramkarza gości. Osiem minut później zespół Rakowa podwyższył prowadzenie znów dewastując szyki obronne „Kolejorza”. Cebula wyłożył piłkę Zawadzie, a ten z bliska wpakował ją do bramki poznańskiego zespołu.
Lechici na drugą bramkę odpowiedzieli niemal natychmiast, bo już 33. minucie po podaniu Michała Skórasia niezawodny Mikael Ishak precyzyjnie uderzył z pola karnego i zdobył kontaktowego gola.
Po zmianie stron Lechowi dopisało szczęście, bo w 47. minucie po zagraniu Jana Sykory Maciej Wilusz zablokował piłkę ręką w polu karnym i sędzia podyktowa „jedenastkę”, którą na wyrównującego gola zamienił Jakub Moder. A już trzy minuty później zespół Dariusza Żurawia wyszedł na prowadzenie po kapitalnym strzale Daniego Ramireza z 15 metrów w „okienko” bramki strzeżonej przez Jakuba Szumskiego.
Częstochowianie nie podłamali się strat trzeciego gola, tylko zaatakowali śmiało. Dość długo ich szarże nie przynosiły efektów, a strzały Vladislavsa Gutkovskisa i Kamila Piątkowskiego tylko cudem nie wpadły do siatki lechitów. Kiedy wydawało się już, że lider poniesie w Poznaniu porażkę, w końcówce doliczonego czasu gry Daniel Szelągowski przeprowadził rajd przez pół boiska i w sytuacji sam na sam pokonał Bednarka. Chwilę później sędzia zakończył ten znakomity i stojący na niezłym poziomie mecz.
W innych spotkaniach też działy się dramatyczne rzeczy. Górnik Zabrze w derbowym spotkaniu z zajmującym ostatnią lokat w tabeli Piastem Gliwice nieoczekiwanie przegrał 1:2. Dla gliwickiej ekipy był to powrót do gry po 28 dniach przerwy spowodowanej zakażeniami koronawirusem. Natomiast zwycięstwo podopiecznych Waldemara Fornalika na gorącym dla zespołów przyjezdnych boisku w Zabrzu zapowiada być może ich powrót do walki nie tylko o uniknięcie degradacji. Z potknięcia Rakowa w Poznaniu skorzystała Legia, która pokonała na wyjeździe Cracovię i z dorobkiem 22 punków awansowała na pierwsze miejsce w tabeli PKO Ekstraklasy. Raków z 21 pkt jest drugi, a trzecią lokatę zajmuje Górnik.


Inne wyniki ekstraklasy:
Lechia Gdańsk – Śląsk Wrocław 3:2
Górnik Zabrze – Piast Gliwice 1:2
Zagłębie Lubin – Stal Mielec 2:2
Warta Poznań – Wisła Kraków 2:1
Lech Poznań – Raków Częstochowa 3:3
Cracovia – Legia Warszawa 0:1

Raków nie zwalnia tempa

Po wygranej 2:1 w meczu z beniaminkiem Stalą Mielec zespół Rakowa Częstochowa umocnił się na pozycji lidera ekstraklasy. Po ośmiu kolejkach częstochowianie mają na koncie 19 punktów i trzy przewagi nad drugim Górnikiem Zabrze oraz pięć nad trzecim Zagłębiem Lubin. Broniąca mistrzowskiego tytułu Legia traci do ekipy trenera Marka Papszuna sześć „oczek”, ale ma o jedno spotkanie rozegrane mniej (z Wartą Poznań).

Mielczanie mieli przed potyczką z rozpędzonym liderem niezłego pietra, bo bali się powtórki ciężkiego lania, jakie sprawiła im tydzień wcześniej na ich własnym stadionie Wisła Kraków. Przegrywając z wiślakami aż 0:6 gracze drużyny trenera Dariusza Skrzypczaka mocno zasmucili poprzednie pokolenia piłkarzy Stali, bo w historii Stali takiej wysokiej porażki wcześniej nie odnotowano. Na boisku w Bełchatowie, które Raków wynajmuje z braku odpowiedniego obiektu w Częstochowie, do podobnego pogromu nie doszło, chociaż gospodarze nie szczędzili wysiłków, żeby dorównać ekipie „Białej Gwiazdy” w liczbie strzelonych goli. „Mieliśmy w tym meczu tyle bramkowych sytuacji, że moglibyśmy wygrać ze Stalą co najmniej takim samum wynikiem jak Wisła” – stwierdził na pomeczowej konferencji szkoleniowiec częstochowskiego zespołu Marek Papszun. Ale ze zwycięstwa 2:1 też był zadowolony, bo zapewnił jego ekipie komplet punktów i utrzymanie prowadzenia w PKO Ekstraklasie. „Nie jesteśmy przyzwyczajeni do roli faworyta, a w spotkaniu ze Stalą z całą pewnością faworytem byliśmy. Dlatego cieszę się podwójnie, bo ze zwycięstwa i z tego, że moi piłkarze wytrzymali presję. A wbrew pozorom wcale nie jest tak łatwo grać z przeciwnikiem, który w poprzedniej kolejce przegrywa u siebie 0:6 i zaraz potem przyjeżdża do lidera. Wiadomo, że każdy zawodnik ekipy rywali będzie walczył na dwieście procent i do ostatniego tchu, bo tylko tak można odzyskać sympatię swoich fanów. Dlatego tym bardziej gratuluję mojemu zespołowi zwycięstwa” – ocenił trener Papszun.
Szkoleniowiec ten prowadzi zespół Rakowa od 18 kwietnia 2016 roku. Przejął go jeszcze w II lidze, a w poprzednim sezonie wywalczył awans do ekstraklasy. Pierwszy sezon częstochowianie zakończyli na 10. miejscu, a ten zaczęli od porażki u siebie z Legią 1:2, potem już jednak to oni bili innych – pokonali kolejno Lechię 3:1, Zagłębie 2:1 i Podbeskidzie 4:1, zremisowali z Cracovią 2:2, ale następnie dalej kontynuowali zwycięską serię wygrywając z Wisłą Płock 3:0, Górnikiem 3:1 i w miniony weekend ze Stalą 2:1. Po ośmiu meczach mają w dorobku 19 punktów, 20 strzelonych goli i 9 straconych. W liczbie zdobytych bramek nie mają sobie równych – drugi pod tym względem w ekstraklasie Górnik jest gorszy o sześć trafień.
A przecież Raków wcale nie ma w swoich szeregach wirtuozów. Najskuteczniejsi w zespole są 25-letni Łotysz Vladislavs Gutkovskis, 23-letni Słoweniec David Tijanić i 26-letni Hiszpan Ivi Lopez mają na koncie po cztery trafienia. Pierwszy z nich jest w naszym kraju dosyć znany, bo przez ostatnie pięć lat był zawodnikiem Bruk-Betu Nieciecza i w barwach tego zespołu zaliczył 58 występów w ekstraklasie i strzelił 11 goli. Do ekipy Rakowa dołączył przed tym sezonem i okazał się wzmocnieniem. Natomiast dla Tijanica, który do polskiej ligi trafił z NK Triglav, Raków jest pierwszym zagranicznym klubem w karierze. Trafił do niego w zimowej przerwie poprzedniego sezonu i zdążył zaliczyć 11 występów, ale w obecnych rozgrywkach należy do podstawowych graczy.
Lopez z kolei to wychowanek Getafe CF, ale ostatnie pół roku spędził na wypożyczeniu w hiszpańskiej drugoligowej drużynie SD Ponferradina. Przedtem występował również w takich ekipach jak UD Levante, Real Valladolid, Sporting Gijon i SD Huesca. W Primera Division zaliczył 41 występów, w których zdobył cztery bramki i zaliczył trzy asysty. W miniony weekend to on był bohaterem spotkania ze Stalą, strzelając oba gole dla Rakowa.
W ekipie Papszuna jest też wielu piłkarzy, którzy dopiero pod jego ręką osiągnęli wysoki sportowy poziom. Dobrym przykładem jest tu 28-letni czeski stoper Tomas Pietrasek, grający w zespole Rakowa od 2016 roku, co oznacza, że przeszedł z nim drogę od II ligi do ekstraklasy. I rozwinął się tak dalece, że ostatnio dostaje powołania do reprezentacji Czech. W bramce opoką stał się 28-letni wychowanek Legii Jakub Szumski, do którego trenerzy stołecznego klubu nie nabrali przekonania. Od wiosny 2017 roku Szumski gra w Rakowie i w tym sezonie wpuścił w ośmiu meczach dziewięć goli, co nie jest złym osiągnięciem – dla porównania Artur Boruc ma na koncie osiem goli w siedmiu występach.
Wysoką formę po powrocie z ligi rosyjskiej odzyskał w częstochowskim zespole doświadczony 32-letni obrońca Maciej Wilusz. On i Pietrasek oraz 20-letni Kamil Piątkowski (pozyskany przed rokiem z juniorskiej szkółki Zagłębie Lubin) tworzą tercet obrońców, bo ulubionym schematem taktycznym Papszuna jest gra w ustawieniu 1-3-4-3. W środkowej linii najczęściej jego zaufanie zyskują: pozyskany z Hajduka Split 25-letni Chorwat Fran Tudor, 25-letni Igor Sapała, wychowanek Polonii Warszawa, niechciany w Jagiellonii Białystok 27-letni Serb Marko Poletanović i pozyskany trzy lata tremu z Arki Gdynia 25-letni Patryk Kun. Do podstawowej grupy graczy zaliczają się też 28-letni Czech Peter Schwarz, 24-letni Marcin Cebula i 24-letni Oskar Zawada oraz dwaj weterani: 36-letni Piotr Malinowski i 34-letni Przemysław Oziębała. Nie jest to może kadrowy potencjał na długotrwałą dominację w ekstraklasie, nie mówiąc już o europejskich pucharach, ale w tym sezonie zapał i nadzwyczajna mobilizacja napędzana przez kolejne wygrane spotkania mogą przenieść częstochowskiej drużynie historyczny sukces. A za taki należy uznać każde miejsce wyższe od ósmego, bo jak do tej pory jest to najlepsza lokata Rakowa w ekstraklasie (w sezonie 1995/96).
Trudniej częstochowianom będzie pobić klubowy rekord wszech czasów w Pucharze Polski, bo w tych rozgrywkach w sezonie 1966/67 doszli aż do finału, w którym przegrali po dogrywce z Wisłą Kraków 0:2. Na pewno będą jednak próbować osiągnąć sukces i na tym froncie. W najbliższy weekend ekstraklasa nie gra, bo to jest termin na rozegranie meczów 1/16 finału Pucharu Polski. Raków czeka już w piątek niełatwa wyjazdowa potyczka z wiceliderem I ligi Bruk-Betem Nieciecza, co pewnie będzie ważnym wydarzeniem dla Vladislavsa Gutkovskisa.
Na dnie tabeli ekstraklasy utknął natomiast beznadziejny w tym sezonie Piast Gliwice. To trochę dziwne, że ten zespół, który w poprzednim sezonie zajął trzecią lokatę, a dwa lata temu świętował pierwsze w historii mistrzostwo Polski, w obecnych rozgrywkach ekstraklasy jeszcze nie wygrał meczu, doznając sześciu porażek (ze Śląskiem 0:2, Pogonią 0:1, Jagiellonią 0:1, Stalą 2:3, Lechem 1:4, Cracovią 0:1) oraz dwukrotnie remisując – z Wartą Poznań w 3. kolejce oraz w ten weekend z Wisłą Płock 2:2. Z Rakowem gliwiczanie zagrają u siebie dopiero w 14. kolejce, a wcześniej podopiecznych trenera Waldemara Fornalika czekają ciężkie wyjazdowe boje z Górnikiem Zabrze, Legią Warszawa i walczącym jak oni o przetrwanie w ekstraklasie Podbeskidziem.
Natomiast w najbliższy weekend w 1/16 finału Pucharu Polski Piast zmierzy się w Mielcu ze Stalą i będzie to jakiś miernik różnicy, jaka dzieli outsidera ekstraklasy od lidera.

Wyniki 8. kolejki PKO Ekstraklasy

Wyniki 8. kolejki:
Zagłębie Lubin – Lechia Gdańsk 1:1

Gole: Lubomir Guldan (3) – Flavio Paixao (72 karny). Żółte kartki: Simić, Żubrowski (Zagłębie). Sędziował: Wojciech Myć (Lublin).
Mecz bez publiczności.
Piast Gliwice – Wisła Płock 2:2
Gole: Tiago Alves (48), Michał Żyro (90 karny) – Jakub Rzeźniczak (51), Alan Uryga (57).
Sędziował: Zbigniew Dobrynin (Łódź).
Mecz bez publiczności.
Wisła Kraków – Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:0
Gole: Jean Carlos Silva (35 karny), Chuca (61), Jakub Błaszczykowski (90).
Żółte kartki: Brown Forbes, Sadlok, Frydrych – Sitek, Kocsis. Czerwona kartka: Komor (72., Podbeskidzie, za faul taktyczny).
Sędziował: Paweł Gil (Lublin).
Mecz bez publiczności.
Śląsk Wrocław – Jagiellonia Białystok 1:0
Gol: Mateusz Praszelik (48).
Żółte kartki: Stiglec – Tiru.
Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Mecz bez publiczności.
Pogoń Szczecin – Legia Warszawa 0:0
Żółte kartki: Lewczuk, Mladenović, Rosołek (Legia).
Sędziował: Szymon Marciniak (Płock).
Mecz bez publiczności.
Raków Częstochowa – Stal Mielec 2:1
Gole: Ivi Lopez (27, 66) – Maciej Domański (77).
Żółte kartki: Sapała, Petrasek – Getinger, Stasik.
Sędziował: Artur Aluszyk (Szczecin).
Mecz bez publiczności.
Lech Poznań – Cracovia 1:1
Gole: Mohammad Awwad (86) – Pelle van Amersfoort (30).
Żółte kartki: Kraweć, Muhar, Czerwiński, Ishak, Marchwiński, Moder – Szymonowicz, Thiago, Niemczycki, Gardawski.
Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce).
Mecz bez publiczności.
Warta Poznań – Górnik Zabrze 0:1
Gol: Jesus Jimenez (55 karny).
Żółte kartki: Laskowski – Massouras.
Sędziował: Łukasz Szczech (Warszawa).
Mecz bez publiczności.
UWAGA: Cracovia rozpoczęła rozgrywki z karą – 5 pkt za udział w futbolowej korupcji.

  1. Raków 8 19 20:9
  2. Górnik 8 16 14:8
  3. Zagłębie 8 14 10:7
  4. Śląsk 8 13 13:9
  5. Legia 7 13 9:8
  6. Pogoń 6 11 6:4
  7. Jagiellonia 7 11 8:7
  8. Lechia 7 10 11:10
  9. Wisła K. 7 9 13:9
  10. Lech 7 9 13:11
  11. Wisła P. 8 9 10:12
  12. Warta 7 7 5:6
  13. Cracovia 8 6 11:11
  14. Stal 8 5 8:19
  15. Podbeskidzie 8 5 9:21
  16. Piast 8 2 5:14

Raków rządzi w lidze

W 7. kolejce ligowej znowu było cicho na trybunach. Z powodu gwałtownego wzrostu liczby zakażeń koronawirusem wszystkie mecze rozgrywane były bez udziału publiczności. W sobotę w Zabrzu w spotkaniu na szczycie Górnik przegrał z Rakowem 1:3. Zespół trenera Marka Papszuna umocnił się po tym zwycięstwie na pozycji lidera.

Przed hitową w 7. kolejce potyczką lidera (Raków) z wiceliderem (Górnik) obie drużyny miały w dorobku po 13 punktów, a częstochowianie wyprzedzali zabrzan tylko lepszym bilansem bramkowym. Gospodarze nie mogli tym razem liczyć na doping swoich fanów, bo w efekcie rządowych obostrzeń związanych z pandemią wszystkie mecze ekstraklasy ponownie muszą odbywać się przy pustych trybunach.
Trenerzy obu zespołów zostali zmuszeni z różnych powodów do dokonania znaczących zmian w wyjściowych jedenastkach. W ekipie zabrzan po raz pierwszy w tym sezonie zagrał Aleksander Paluszek, który zastąpił kontuzjowanego Michała Koja, natomiast w drużynie gości Oskar Zawada zastąpił zakażonego koronawirusem Marcina Cebulę. Oprócz niego trener Papszun dopiero drugi raz w obecnym sezonie wystawił do gry Marko Poletanovicia, a 20-letni Krzysztof Kubica pierwszy raz w karierze zagrał od pierwszej minuty w meczu ekstraklasy. Od początku spotkania zagrał też Ivi Lopez, który w ataku zastąpił Vladislavsa Gutkovskisa, który wrócił ze zgrupowania kadry Łotwy z przeziębieniem i wszedł na boisko na ostatni kwadrans gry.
Na trenerskich ławkach zasiadali dwaj szkoleniowcy z najdłuższym stażem pracy w obecnie prowadzonych zespołach – Marek Papszun prowadzi Raków od 18 kwietnia 2016 roku, a Marcin Brosz zaczął pracę w Górniku 3 czerwca tego roku. Pod jego wodzą zabrzanie zaczęli ten sezon od pięciu zwycięstw z rzędu – czterech w lidze i z Jagiellonią w Pucharze Polski. W ekstraklasie kolejno pokonali Podbeskidzie 4:2, Stal Mielec 2:0, Lechię 3:0 i Legię 3:1, ale po spektakularnym triumfie na Łazienkowskiej, pierwszym od 22 lat, coś w zabrzańskiej maszynie się zacięło, bo potem zremisowała u siebie 0:0 z Wisłą Kraków, a następnie przegrała z Zagłębie 0:2 i teraz z Rakowem.
Z kolei zespół z Częstochowy zaczął od porażki u siebie (a de facto na gościnnym stadionie GKS Bełchatów) z Legią 1:2, by potem pokonać po kolei Lechię 3:1, Zagłębie 2:1, Podbeskidzie 4:2, zremisować z Cracovią 2:2, po czym znów zwyciężać – z Wisłą Płock 3:0 i teraz z Górnikiem. Raków już teraz zasłużył na miano rewelacji jesieni, chociaż trener Papszun nie lubi taki określeń, bo uważa, że rzeczywistą miarą sukcesu jego drużyny będzie miejsce w tabeli na koniec rozgrywek. Nie da się jednak ukryć, że w ekipie Rakowa nastroje są teraz szampańskie. W Zabrzu natomiast euforia po ostatnich niepowodzeniach trochę przygasła. Nie jest to jeszcze kryzys, ale często taka seria niepowodzeń bywa jego początkiem.
Z taką właśnie sytuacją boryka się obecnie w Piaście Gliwice trener Waldemar Fornalik, którego zespół w sobotę przegrał na wyjeździe z Cracovią 0:1 i była to jego szósta ligowa porażka w tym sezonie, a po siedmiu kolejkach gliwiczanie z jednym punktem na koncie zasłużenie zamykają tabelę PKO Ekstraklasy. Dla przypomnienia – jest to trzeci zespół poprzedniego sezonu. Inna sprawa, że dominatorom poprzednich rozgrywek (Legii, Lechowi, Piastowi, Lechii i zdobywcy Pucharu Polski Cracovii) w obecnych wiedzie się na razie tak sobie. Ale do końca rozgrywek są jeszcze 23 kolejki i dla każdego zespołu 69 punktów do zdobycia.

Wyniki 4. kolejki PKO Ekstraklasy

Wyniki 4. kolejki:

Wisła Kraków – Wisła Płock 0:3
Gole: Alan Uryga (8), Damian Michalski (43), Damian Rasak (71).
Żółte kartki: Basha, Szot – Rasak.
Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).
Widzów:
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Raków Częstochowa 1:4
Gole: Tomasz Nowak (13) – Petr Schwarz (21 karny, 40 karny), Marcin Cebula (34), Vladislavs Gutkovskis (45 karny).
Żółte kartki: Jaroch – Wilusz, Petrasek.
Sędziował: Damian Sylwestrzak (Wrocław).
Widzów: 4397.
Legia Warszawa – Górnik Zabrze 1:3
Gole: Bartosz Slisz (60) – Alex Sobczyk (4), Bartosz Nowak (17), Jesus Jimenez (47).
Żółte kartki: Rafael Lopes, Juranović – Wiśniewski.
Sędziował: Paweł Gil (Lublin).
Widzów: 11 000.
Pogoń Szczecin – Śląsk Wrocław 1:0
Gol: Michał Kucharczyk (89 karny).
Żółte kartki: Matynia, Dąbrowski, Gorgon – Tamas, Pałaszewski, Putnocky, Lewkot.
Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce).
Widzów: 1821.
Lechia Gdańsk – Stal Mielec 4:2
Gole: Flavio Paixao (4, 73 karny), Conrado (45), Michał Nalepa (88) – Krystian Getinger (23), Mateusz Mak (44).
Żółte kartki: Saief, Nalepa, Conrado – Getinger, Flis.
Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).
Widzów: 4507.
Zagłębie Lubin – Cracovia 1:1
Gole: Lorenco Simić (67) – Rivaldinho (48).
Żółte kartki: Guldan, Balić – Fiolić.
Sędziował: Szymon Marciniak (Płock).
Widzów: 2533.
Lech Poznań – Warta Poznań 1:0
Gol: Jakub Moder (90 karny).
Żółte kartki: Ramirez – Kuzimski, Ławniczak, Trałka.
Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom).
Widzów: 17 546.
Piast Gliwice – Jagiellonia Białystok 0:1
Gol: Jesus Imaz (58).
Żółte kartki: Lipski, Milewski – Tiru.
Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa).
Widzów: 2649.
Uwaga: Cracovia rozpoczęła rozgrywki z karą – 5 pkt za udział w futbolowej korupcji.

  1. Górnik 4 12 12:3
  2. Raków 4 9 10:5
  3. Jagiellonia 4 8 6:4
  4. Śląsk 4 7 8:5
  5. Pogoń 4 7 5:4
    – Zagłębie 4 7 5:4
  6. Legia 4 6 5:6
  7. Lechia 4 6 6:8
  8. Wisła P. 4 5 6:4
  9. Lech 4 5 7:7
  10. Stal 4 2 4:8
  11. Podbeskidzie 4 2 7:12
  12. Wisła K. 4 2 4:9
  13. Cracovia 4 1 6:5
  14. Warta 4 1 0:3
  15. Piast 4 1 0:4

Puchary są ważniejsze

Lech Poznań w 2. rundzie kwalifikacji Ligi Europy pokonał Hammarby IF 3:0, a Piast wygrał z TSV Hartberg 3:2. Tym samym w 3. rundzie zagrają aż trzy polskie zespoły, bo do tej fazy rozgrywek Ligi Europy po odpadnięciu z eliminacji Ligi Mistrzów została przeniesiona Legia Warszawa. Europejskie puchary dla tego tercetu mają teraz priorytet.

Kilkanaście lat temu trzy polskie drużyny klubowe w trzeciej rundzie kwalifikacji Ligi Europy (a wcześniej Pucharu UEFA) było normą, ale w kilku ostatnich sezonach nasze zespoły zazwyczaj odpadały już w pierwszej, góra drugiej rundzie, co zresztą spowodowało spadek PKO Ekstraklasy w rankingu UEFA na upokarzające 32. miejsce. W obecnej edycji europejskich pucharów w końcu jednak sytuacja uległa poprawie, bo w trzeciej rundzie kwalifikacji Ligi Europy mamy trzy zespoły, a na dodatek ekipy Lecha i Piasta dotarły do tej fazy po wyeliminowaniu rywali z wyżej notowanych lig od polskiej. Nie zmienia to jednak faktu, że wszystkie trzy nasze drużyny minęły dopiero półmetek kwalifikacji i żeby awansować do fazy grupowej Ligi Europy, muszą jeszcze przejść przez dwie rundy.
Legia ma najłatwiejszego rywala
W trzeciej najłatwiejszego rywala ma Legia, która zmierzy się z mistrzem Kosowa Drita Gnjilane. Najbliższy pucharowy przeciwnik „Wojskowych” także zaczynał od Ligi Mistrzów, ale tu szybko odpadł po porażce z Linfield FC 0:3, natomiast w Lidze Europy miał więcej szczęścia. W poprzedniej rundzie Drita wyeliminowała macedoński Sileks Kratowo wygrywając na wyjeździe 2:0, lecz w potyczce z Legią w Warszawie eksperci nie dają jej praktycznie żadnych szans.
W przypadku awansu do 4. rundy warszawianie podejmą d Qarabg Agdam. Mistrz Azerbejdżanu w ostatnich latach ma „na rozkładzie” w pucharowych potyczkach Wisłę Kraków i Piasta Gliwice, poza tym w sezonie 2017/2018 zagrał w fazie grupowej Ligi Mistrzów. W obecnym sezonie Qarabag jako mistrz Azerbejdżanu wystartował w eliminacjach Ligi Mistrzów. W I rundzie wygrał 4:0 z FK Sileks, w II rundzie pokonał 2:1 Sheriff Tiraspol, ale w III rundzie odpadł po karnych z Molde FK. Po dwóch kolejkach azerskiej ekstraklasy jest liderem rozgrywek. W latach 2017-2019 w jego barwach występował były obrońca Legii Jakub Rzeźniczak.
Kolejorz jedzie na Cypr
Lech Poznań w 3. rundzie zmierzy się z Apollonem Limassol, który wyeliminował w drugiej rundzie OFI Kreta. Cypryjski zespół nie będzie jednak dla „Kolejorza” łatwiejszym rywalem, bo w rankingach klubowych i ligowym Cypr jest obecnie wyżej niż Grecja. Apollon Limassol będzie też przeciwnikiem znacznie trudniejszym od Hammarby IF, ale przy odpowiedniej mobilizacji ekipa trenera Dariusza Żurawia z pewnością może pokusić się o zwycięstwo.
Jeśli poznański zespół awansuje, zmierzy się ze zwycięzcą meczu Royal Charleroi SC – Partizan Belgrad. Oba zespoły są w zasięgu graczy „Kolejorza”. Royal Charleroi to trzecia drużyna belgijskiej ekstraklasy ubiegłego sezonu, dlatego rywalizację w Lidze Europy rozpoczyna od III rundy. W obecnych rozgrywkach w krajowej lidze w pięciu pierwszych kolejkach zdobyła komplet punktów. W przeszłości w barwach tego klubu grali Kazimierz Kmiecik, Dariusz Marciniak i Tomasz Romaniuk, a obecnie piłkarzem tego klubu jest były zawodnik Śląska Wrocław Japończyk Ryota Morioka.
Natomiast Partizan cztery lata temu został wyeliminowany z pucharów przez Zagłębie Lubin i wciąż daleko mu do potęgi z czasów Jugosławii. Obecnie jest wicemistrzem Serbii i finalistą krajowego pucharu, a grę w kwalifikacjach Ligi Europy zaczął od I rundy, wygrywając u siebie 1:0 z łotewskim RFS Ryga. W II rundzie pokonał na wyjeździe po dogrywce 1:0 mołdawski FC Sfintul Gheorghe Suruceni. W przeszłości graczem tego zespołu był Tomasz Rząsa.
Piast wylosował najgorzej
Na najtrudniejszego rywala w 3. rundzie trafił jednak Piast Gliwice, którrego czeka wyprawa do Danii i starcie z zespołem FC Kopenhaga, którego zawodnikiem jest były napastnik gliwicekiej drużyny Kamil Wilczek. W ostatnich latach polskie drużyny na ogół przegrywały z duńskimi – Arka Gdynia z Midtjylland, a Lechia Gdańsk z Broendby Kopenhaga. FC Kopenhaga w poprzednim sezonie dotarł do ćwierćfinału Ligi Europy, odpadając dopiero po dogrywce z potężnym Manchesterem United. Dlatego ten rywal jest zdecydowanie mocniejszy nie tylko od Piasta, ale od każdego innego polskiego zespołu.
Gdyby jednak jakimś cudem gliwiczanie pokonali duńską przeszkodę, to w 4. rundzie zmierzyliby się z lepszym z pary HNK Rijeka – Kołos Kowaliwka. Jesli chodzi o potencjał piłkarski tych zespołów, to zarówno chorwacki, jak i ukraiński są na wyższej półce niż TSV Hartberg, ale na niższej niż FC Kopenhaga. HNK Rijeka to trzeci zespół poprzedniego sezonu chorwackiej ekstraklasy i zdobywca Pucharu Chorwacji. W obecnym sezonie w pierwszych czterech meczach ligowych zdobył sześć punktów. Dzięki wysokiemu współczynnikowi chorwackiej ligi rywalizacje w kwalifikacjach Ligi Europy rozpocznie dopiero od III rundy. Graczami tego zespołu są znani z polskich boisk Zoran Arsenić (Jagiellonia), Antonio Colak (Lechia Gdańsk) i Tibor Halilović (Wisła Kraków).
O sile ekipy Kołosa Kowaliwka niewiele wiadomo, bo ten założony w 2012 roku ukraiński klub dopiero debiutuje w europejskich pucharach. W rundzie zasadniczej poprzedniego sezonu rodzimej ligi w 32 spotkaniach zgromadził 32 punkty i zajął szóste miejsce. Prawo gry w eliminacjach Ligi Europy wywalczył po barażach, pokonując w nich Dniepr Dniepropietrowsk i FK Mariupol. W tym sezonie ukraińskiej ekstraklasy Kołos utrzymuje pozycje w środku tabeli, zaś w eliminacjach Ligi Europy, które zaczął od II rundy, wygrał na wyjeździe 2:1 z Arisem Saloniki. W zespole tym występuje obecnie dwóch graczy znanych z gry w polskiej ekstraklasie – Andrij Bohdanow (Arka Gdynia) i Kyryło Petrow (Korona Kielce).
Liga krajowa na drugim planie
Zakwalifikowanie się do fazy grupowej Ligi Europy w tej chwili jest priorytetem dla tercetu naszych reprezentantów w pucharowych zmaganiach, dlatego w krajowej lidze Legia, Lech i Piast na razie nie błyszczą. W miniony weekend broniący tytułu stołeczny zespół przegrał w 4. kolejce z liderem obecnych rozgrywek PKO Ekstraklasy Górnikiem Zabrze 1:3. Zabrzanie zaczęli sezon z impetem i jak na razie są niepokonani. W sobotę na stadionie przy Łazienkowskiej zaskoczyli mistrza Polski agresywnym pressingiem, a pierwsze skrzypce w ich akcjach ofensywnych grali Jesus Jimenez, Alex Sobczyk i Bartosz Nowak. Oni też byli strzelcami goli dla Górnika, który po czterech kolejkach ma na koncie 12 bramek zdobytych i tylko trzy stracone. Atutem zabrzan jest też ich niesamowite wytrenowanie – żaden inny zespół w naszej lidze nie biega tyle, ile biegają podopieczni trenera Marcina Brosza. W meczu z Legią gracze zabrzańskiej drużyny przebiegli w sumie 122,8 km. Pod tym względem byli lepsi od legionistów o ponad dziesięć kilometrów. To jest jednak wyczerpujący styl gry, ale na razie zabrzanom pary nie brakuje.
W innych meczach 4. kolejki Wisła Kraków przegrała z Wisłą Płock 0:3, Podbeskidzie Bielsko-Biała z Rakowem Częstochowa 1:4, Pogoń Szczecin pokonała Śląsk Wrocław 1:0, a Lechia Gdańsk wygrała ze Stala Mielec 4:2. Niedzielne spotkania Lecha Poznań z Wartą Poznań i Zagłębia Lubin z Cracovią zakończyły się po zamknięciu wydania, a mecz Piasta Gliwice z Jagiellonią Białystok zostanie rozegrany w poniedziałek.

Wyniki 3. kolejki PKO Ekstraklasy

Wyniki 3. kolejki:
Wisła Płock – Legia Warszawa 0:1

Gol: Tomas Pekhart (30).
Żółte kartki: Uryga, Garcia, Szwoch – Slisz, Jędrzejczyk, Mladenović, Luquinhas.
Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce).
Widzów: 1560.
Jagiellonia Białystok – Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:2
Gole: Jakov Puljić (49), Jesus Imaz (51) – Kamil Biliński (18), Michał Rzuchowski (37).
Żółte kartki: Figiel, Rundić (Podbeskidzie).
Sędziował: Szymon Marciniak (Płock).
Widzów: 5065.
Cracovia – Stal Mielec 1:1
Gole: Dawid Szymonowicz (90) – Paweł Tomczyk (82).
Żółte kartki: Marquez – Flis, Forsell, Matras, Dadok.
Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 5439.
Warta Poznań – Piast Gliwice 0:0
Żółte kartki: Czyżycki – Holubek.
Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork).
Widzów: 1872.
Śląsk Wrocław – Lech Poznań 3:3
Gole: Piotr Celeban (12), Mathieu Scalet (16), Robert Pich (51 karny) – Mikael Ishak (7, 32), Dani Ramirez (28).
Żółte kartki: Sobota, Stiglec (Śląsk).
Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom).
Widzów: 11 535.
Górnik Zabrze – Lechia Gdańsk 3:0
Gole: Jesus Jimenez (34 karny), Bartosz Nowak (60), Daniel Ściślak (81).
Żółte kartki: Koj, Prochazka – Sopoćko.
Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).
Widzów: 10 270.
Pogoń Szczecin – Wisła Kraków 2:2
Gole: Lukas Klemenz (8 samobójcza), Kostas Triantafyllopoulos (90) – Jean Carlos Silva (3), Víctor Moya Martinez Chuca (57).
Żółte kartki: Smoliński, Gorgon – Sadlok.
Sędziował: Mariusz Złotek (Stalowa Wola).
Widzów: 1877.
Raków Częstochowa – Zagłębie Lubin 2:1
Gole: Vladislavs Gutkovskis (1), David Tijanić (48) – Rok Sirk (66).
Żółte kartki: Kun, Cebula, Tudor – Poręba, Balić, Sirk.
Sędziował: Paweł Gil (Lublin).
Widzów: 1675.
Uwaga: Cracovia rozpoczęła rozgrywki z karą – 5 pkt za udział w futbolowej korupcji.

  1. Górnik 3 9 9:2
  2. Śląsk 3 7 8:4
  3. Raków 3 6 6:4
  4. Legia 3 6 4:3
  5. Zagłębie 3 6 4:3
  6. Jagiellonia 3 5 5:4
  7. Pogoń 3 4 4:4
  8. Lechia 3 3 2:6
  9. Lech 3 2 6:7
  10. Wisła P. 3 2 3:4
  11. Podbeskidzie 3 2 6:8
  12. Wisła K. 3 2 4:6
  13. Stal 3 2 2:4
  14. Warta 3 1 0:2
  15. Piast 3 1 0:3
  16. Cracovia 3 0 5:4

Górnik gra jak z nut

Poprzedni sezon Górnik Zabrze zakończył na pierwszym miejscu w grupie spadkowej, ale w przerwie letniej zespół opuścił jego najlepszy strzelec, Hiszpan Igor Angulo, a teraz do holenderskiego SC Heerenveen odszedł filar defensywy Paweł Bochniewicz. Mimo tych ubytków zabrzanie zaczęli rozgrywki z przytupem.

Po trzech kolejkach Górnik jest jedynym niepokonanym zespołem w ekstraklasie i prowadzi z kompletem punktów oraz imponującym bilansem bramkowym 9:2. W pierwszej kolejce pokonał na własnym stadionie beniaminka Podbeskidzie Bielsko-Biała 4:2, a w następnej na wyjeździe ograł 2:0 innego z beniaminków – Stal Mielec. W trzeciej serii gier do Zabrza przyjechał już jednak mocniejszy rywal, bo Lechia Gdańsk to czwarty zespół poprzedniego sezonu.
Trener zabrzańskiej jedenastki Marcin Brosz musiał przed tym spotkaniem w trybie alarmowym przebudować linię obronną, bo po przerwie na reprezentację do SC Heerenveen powędrował 24-letni stoper Paweł Bochniewicz. Bohater transferu za 1,2 mln euro plus bonusy zdążył już w miniona sobotę zadebiutować w nowym zespole i nawet zdobyć dla niego gola, ale w niedzielę pojawił się na stadionie w Zabrzu, żeby pożegnać się fanami Górnika. Dostał od nich owacje, a od władz klubu pamiątkowe zdjęcie w koszulce Górnika. Jakby co, będzie mógł tu wrócić.
Piłkarze Górnika podczas rozgrzewki wybili na trybuny 11 piłek z podpisami całej drużyny. Było to podziękowanie dla kibiców za wykupienie wszystkich dostępnych biletów na to spotkanie (10 270). Lepszą frekwencję w trzeciej kolejce odnotowano jedynie we Wrocławiu, gdzie obfitujący w gole mecz Śląska z Lechem obejrzało 11 535 widzów. To jak na razie rekordowa frekwencja w nowym sezonie, a warto zauważyć, że tylko na stadionach Śląska i Górnika liczba widzów przekroczyła granicę 10 tysięcy. Na pozostałych stadionach jak na razie kibice nie dopisują – na domowy mecz Lecha z Wisłą Płock przyszło 8226 widzów, a jedyny jak na razie ligowy mecz Legii na Łazienkowskiej, z Jagiellonią, przyciągnął na trybuny 9109 kibiców. To sie może jednak zmienić już w najbliższy weekend, bo właśnie w ramach 4. kolejki zajmująca obecnie czwarta lokatę w ligowej tabeli Legia podejmie u siebie na Łazienkowskiej ekipę trenera Brosza. Dla zabrzańskiej jedenastki może to być dopiero przełomowe spotkanie, bo jeśli wygrają z obrońcą mistrzowskiego tytułu, to będzie znaczyło, że w tym sezonie mogą powalczyć o coś więcej, niż tylko miejsce w środku stawki. A Legia jest do pokonania, czego dowiodła 29 sierpnia Jagiellonia, wygrywając na boisku „Wojskowych” 2:1.
Warto przy okazji odnotować, że Marcin Brosz jest w tej chwili w ekstraklasie drugim trenerem z najdłuższym stażem w jednym klubie – prowadzi zespół Górnika od 3 czerwca 2016 roku. Pierwszym jest szkoleniowiec Rakowa Częstochowa Marek Papszun, który przejął ten zespół 18 kwietnia 2016, jak grał jeszcze w II lidze. Rok później świętował z nim awans do I ligi, po sezonie 2018/2019 do ekstraklasy, a teraz po trzech kolejkach nowych rozgrywek jest w czołówce.
Trzej kolejni trenerzy z solidnym stażem w swoich obecnych klubach, to Michał Probierz (prowadzi Cracovię od 21 czerwca 2017 roku), Waldemar Fornalik (trenuje piłkarzy od 19 września 2017) oraz niemiecki szkoleniowiec Pogoni Szczecin Kosta Runjaić, który prowadzi zespół „Portowców” od 6 listopada 2017 roku. Przyzwoicie prezentują się też pod tym względem trener Lechii Piotr Stokowiec, zatrudniony w gdańskim klubie od 5 marca 2018 roku, oraz szkoleniowiec Podbeskidzia Bielsko-Biała Krzysztof Brede, prowadzący „Górali” od 18 czerwca 2018 roku.
Trenerzy pozostałych zespołów dostali swoje obecne posady w 2019 roku (Dariusz Żuraw w Lechu, Piotr Tworek w Warcie, Artur Skowronek w Wiśle Kraków, Radosław Sobolewski w Wiśle Płock, Czech Vitezslav Lavicka w Śląsku, Serb Aleksandar Vuković w Legii i Słowak Martin Sevela w Zagłębiu) lub 2020 roku (Dariusz Skrzypczak w Stali Mielec i Bogdan Zając w Jagiellonii).
Który z wymienionych szkoleniowców pierwszy w tym sezonie straci pracę, na razie jeszcze nie można przewidzieć. Ale za trzy-cztery kolejki tu i ówdzie tzw. trenerska karuzela może już pójść w ruch.

Wyniki 1. kolejki PKO Ekstraklasy

Wyniki 1. kolejki:
Zagłębie Lubin – Lech Poznań 2:1
Gole: Lubomir Guldan (82), Sasza Balić (87) – Mikael Ishak (45).
Żółte kartki: Sirk – Satka, Crnomarković.
Sędziował: Bartosz Frankowski.
Widzów:3968.
Cracovia – Pogoń Szczecin 2:1
Gole: Marcos Alvarez (58), Sergiu Hanca (62) – Adam Frączczak (57).
Żółte kartki: Alvarez, Van Amersfoort, Vestenicky – Dąbrowski, Triantafyllopoulos, Matynia. Sędziował: Paweł Raczkowski.
Widzów: 4053.
Śląsk Wrocław – Piast Gliwice 2:0
Gole: Fabian Piasecki (2), Piotr Celeban (51). Żółte kartki: Kirkeskov, Steczyk (Cracovia). Sędziował: Wojciech Myć.
Widzów: 5259.
Raków Częstochowa – Legia Warszawa 1:2
Gole: Patryk Kun (50) – Tomas Pekhart (16, 84). Żółte kartki: Wilusz, Gutkovskis, Sapała – Luis Rocha, Pekhart, Mladenović, Luquinhas. Czerwona kartka: Wilusz (45. za drugą żółtą). Sędziował: Jarosław Przybył.
Widzów: 1985.
Wisła Płock – Stal Mielec 1:1
Gole: Mateusz Szwoch (89) – Andreja Prokić (55). Żółte kartki: Lesniak, Rzeźniczak – M. Żyro. Sędziował: Sebastian Jarzębak.
Widzów: 1318.
Warta Poznań – Lechia Gdańsk 0:1
Gol: Łukasz Zwoliński (66).
Żółte kartki: Kiełb, Jakóbowski, Kuzdra, Trałka – Kubicki, Makowski, Kałuziński. Czerwona kartka: Jakóbowski (81., za drugą żółtą).
Sędziował: Szymon Marciniak.
Widzów: 2381.
Górnik Zabrze – Podbeskidzie Bielsko-Biała 4:2
Gole: Jesus Jimenez (1, 23 karny, 90), Piotr Krawczyk (45) – Kamil Biliński (57, 82).
Żółte kartki: Hajda – Biliński, Baszłaj, Rzuchowski. Sędziował: Mariusz Złotek).
Widzów: 7368.
Jagiellonia Białystok – Wisła Kraków 1:1
Gole: Maciej Makuszewski (25) – Jakub Błaszczykowski (33).
Żółte kartki: Wdowik, Bida, Arsenić – Żukow, Basha, Mehremić. Sędziował: Tomasz Kwiatkowski).
Widzów: 5070.
Uwaga: Cracovia rozpoczęła rozgrywki z karą -5 pkt za udział w futbolowej korupcji.

Tabela

Górnik 1 3 4:2
Śląsk 1 3 2:0
Legia 1 3 2:1
Zagłębie 1 3 2:1
Lechia 1 3 1:0
Jagiellonia 1 1 1:1
Stal Mielec 1 1 1:1
Wisła Kraków 1 1 1:1
Wisła Płock 1 1 1:1
Lech 1 0 1:2
Pogoń 1 0 1:2
Raków 1 0 1:2
Warta 1 0 0:1
Piast 1 0 0:2
Podbeskidzie 1 0 2:4
Cracovia 1 -2 2:1

Górnik Zabrze na pozycji lidera

Rozegrany w poniedziałek mecz Jagiellonii z Wisłą Kraków zakończył pierwszą kolejkę naszej piłkarskiej ekstraklasy. W tym sezonie zrezygnowano z fazy play off i podziału drużyn na grupy mistrzowską i spadkową. Zespoły rozegrają 30 kolejek systemem każdy z każdym, a z ligi spadnie tylko ostatnia ekipa, ponieważ od sezonu 2021/2022 ekstraklasa zostanie powiększona do 18 zespołów.

Już przed startem rozgrywek było wiadomo, że Cracovia zacznie je na ostatniej pozycji. To skutek nałożonej na krakowski klub kary minus pięciu punktów za udział w futbolowej korupcji. „Pasy” w 1. kolejce pokonały na swoim stadionie Pogoń Szczecin 2:1 i chociaż nadal są „czerwoną latarnią” w stawce, to na koncie mają już tylko dwa minusowe punkty. Liderem po pierwszej serii spotkań został Górnik Zabrze, który na swoim boisku wygrał 4:2 z beniaminkiem Podbeskidziem Bielsko-Biała. Z trójki nowicjuszy w ekstraklasie porażkę na inaugurację rozgrywek zanotowała też Warta Poznań, która uległa w Grodzisku wielkopolskim Lechii Gdańsk 0:1, natomiast trzeci z beniaminków, Stal Mielec, zdobył cenny punkt remisując 1:1 na wyjeździe z Wisłą Płock. Z kwartetu zespołów, które w tym sezonie reprezentują polską ligę w europejskich pucharach, zwycięstwa odniosły Legia Warszawa (2:1 z Rakowem Częstochowa) i wspomniana wyżej Cracovia, natomiast przegrały swoje spotkania Lech Poznań (1:2 z Zagłębiem Lubin) i Piast Gliwice (0:2 ze Śląskiem Wrocław).
Te wyniki nie dają jeszcze rzecz jasna pełnej wiedzy o aktualnym układzie sił w ekstraklasie. Więcej na ten temat będzie można pewnie powiedzieć dopiero na początku października, gdy zespoły będą miały już za sobą sześć pierwszych kolejek. Mimo rezygnacji z formuły ESA-37 terminarz gier i tak jest napięty jak postronek. Do końca roku liga nie zdąży rozegrać nawet połowy spotkań – ostatnia przed przerwą zimową 14. kolejka odbędzie się w dniach 18-20 grudnia. Piłkarze wrócą do gry już 6-7 lutego przyszłego roku, a ostatnią, 30. ligową kolejkę rozegrają 16 maja.
Z ekstraklasy spadnie tylko ostatni zespół w stawce, a z I ligi awansują trzy drużyny – dwie pierwsze bezpośrednio, a trzecią wyłonią baraże między zespołami z miejsc 3-6. Następny sezon PKO Ekstraklasa rozpocznie w składzie 18-zespołowym z 34. kolejkami w sezonie rozgrywanymi w dwóch rundach – jesiennej i wiosennej.