Rowerowy wyścig po bezdrożach Afryki

Rozegrany w miniony weekend w RPA wyścigu kolarski Absa Cape Epic śmiało można uznać za odpowiednik słynnego samochodowego Rajdu Dakar. Ostatnia jego edycję na trzecim miejscu ukończyła Maja Włoszczowska.

Dwukrotna srebrna medalistka olimpijska debiutowała w Absa Cape Epic. Zawodnicy rywalizują w tym morderczym wyścigu w dwuosobowych zespołach. Najlepsza polska kolarka górska ścigała się w duecie z koleżanką z grupy Kross-Spur Szwajcarką Ariane Luethi. W ciągu ośmiu dni musiały przejechać ponad 630 km i obie na mecie nie ukrywały, że były to ich najtrudniejsze zawody karierze. Absa Cape Epic uważany jest za najbardziej prestiżowy i najtrudniejszy wyścig etapowy w kolarstwie górskim. Suma przewyższeń wynosi ponad 16 tysięcy metrów. To jakby wjechać dwukrotnie z poziomu morza na Mount Everest. Niemal cała trasa wiedzie przez kamieniste i piaszczyste bezdroża Republiki Południowej Afryki.

Polsko-szwajcarski zespół zajął w tym wyścigu trzecie miejsce, co jak na pierwszy start trzeba uznać za znakomity wynik. Zwyciężyły była mistrzyni świata w kolarstwie górskim Dunka Annika Langvad i złota medalistka olimpijska z Rio de Janeiro w wyścigu szosowym ze startu wspólnego Holenderka Anna van der Breggen. Triumfatorki pokonały całą trasę w czasie 31 godzin, 26 minut i 41 sekund. Włoszczowska i Luethi straciły do zwyciężczyń godzinę, osiem minut i 27 sekund. Włoszczowska uznała ten wynik za sukces. Polka i Szwajcarka wyprzedziły wiele mocnych duetów.

Podczas rywalizacji uczestnicy wyścigu nie mogli liczyć na pomoc techniczną i wszelkie problemy musieli rozwiązywać we własnym zakresie. Włoszczowskiej i Luethi przydarzyło się kilka defektów. Na dwóch etapach Szwajcarka jechała z przebitą oponą, a w połowie wyścigu Polce zaczęły doskwierać problemy zdrowotne. Przeziębiła się i i miała infekcję górnych dróg oddechowych. Przed startem piątego etapu Włoszczowska chciała się nawet wycofać, ale ostatecznie postanowiła dojechać do mety.

Najlepsza polska kolarka górska była bardzo zadowolona ze swojego występu, ale cieszyła się także z udanego startu swoich kolegów z ekipy – Sergio Mantecona i Ondreja Cinka, którzy wygrali ostatni etap z metą w Val de Vie. W klasyfikacji generalnej Hiszpan i Czech zajęli 26. miejsce, tracąc blisko trzy godziny do zwycięzców – Szwajcara Nino Schurtera i jego rodaka Larsa Forstera.