48 godzin sport

Mistrz świata ma już dość piłki
Piłkarski mistrz świata z 2014 roku Niemiec Benedikt Hoewedes w wieku 32 lat zakończył karierę. Przez kilkanaście lat występował w Schalke 04 Gelsenkirchen, a potem grał na zasadzie wypożyczenia w Juventusie Turyn. Ostatnio występował w Lokomotiwie Moskwa, którego zawodnikami są m.in. dwaj reprezentanci Polski – Grzegorz Krychowiak i Maciej Rybus. Hoewedes rozwiązał kontrakt z moskiewskim klubem za porozumieniem stron i przyznał, że chociaż czuje się dobrze i miał oferty z klubów Bundesligi, postanowił poświęcić się teraz rodzinie.

Kongres FIS przełożony
Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) zdecydowała się przełożyć z powodu pandemii koronawirusa doroczny kongres na 5 czerwca 2021 roku, co oznacza, że obecny prezydent tej organizacji, Szwajcar Gian Franco Kasper będzie nią kierował do tego czasu. 76-letni działacz stoi na czele FIS od 1998 roku i już w ubiegłym roku zapowiedział, że nie będzie się ubiegał o kolejną kadencję. Do przyszłorocznego kongresu FIS musi wybrać organizatorów mistrzostw świata w 2025 roku. Do imprezy w konkurencjach klasycznych kandyduje tylko norweskie Trondheim, natomiast o czempionat w konkurencjach alpejskich walczą austriackie Saalbach/Hinterglemm, szwajcarski ośrodek Crans Montana oraz niemieckie Garmisch-Partenkirchen. Obrady władz FIS w tej sprawie mają się odbyć 3 października tego roku.

PSG w poczwórnej koronie
Piłkarze Paris Saint-Germain zdobyli Puchar Ligi Francuskiej, pokonując w finale rozegranym na Stade de France Olympique Lyon po konkursie rzutów karnych 6-5. Po 90 minutach gry i dogrywce był remis 0:0. Paryski zespół zagrał bez kontuzjowanego Kyliana Mbappe. To trzecie krajowe trofeum wywalczone w przez zespół PSG w obecnym sezonie. W finale Pucharu Francji paryżanie pokonali 1:0 Saint-Etienne, natomiast mistrzostwo ligi zostało im przyznane po decyzji o niewznowieniu przerwanych przez pandemię koronawirusa rozgrywek. Ponadto zdobyli też Superpuchar Francji, zatem w sezonie 2019/2020 zespół Paris Saint-Germain zdobył wszystkie cztery najważniejsze trofea we francuskim futbolu klubowym.

Lisek najlepszy na molo
Tyczkarz Piotr Lisek wygrał w sobotę w Sopocie 33. lekkoatletyczny mityng Tyczka na Molo. Niespełna 28-letni rekordzista Polski uzyskał 5,72, co jest jego najlepszym wynikiem w tym sezonie. Wśród kobiet zwyciężyła trenująca na co dzień w Polsce czeska tyczkarka Romana

Mistrz Polski został bez nazwy
Z dniem 1 sierpnia 2020 roku PGE (Polska Grupa Energetyczna) przestała być sponsorem tytularnym zespołu mistrza Polski w piłce ręcznej, znanego wcześniej pod szyldem PGE Vive Kielce. Najpierw jednak z powodu kłopotów finansowych spowodowanych przez pandemię ze sponsorowania kieleckiego klubu wycofała się firma Vive, ale klub istniał pod nazwą PGE Kielce. Ale gdy wycofała się też PGE, kielecki klub właściwie pozostał bez nazwy.

Unia wciąż niepokonana
Żużlowcy Unii Leszno w ósmej kolejce PGE Ekstraligi pokonali na swoim torze Stal Gorzów 55:35. Aktualni mistrzowie Polski odnieśli siódme zwycięstwo w tym sezonie i prowadzą w ligowej tabeli z 15 punktami na koncie, a mają do rozegrania jeden zaległy mecz. W piątek świetnie w ekipie gospodarzy spisał się Bartosz Smektała, który zdobył 13 punktów i został wybrany na zawodnika meczu. W drużynie Stali najlepszy był aktualny indywidualny mistrz świata Bartosz Zmarzlik, który wywalczył 10 punktów. Gorzowianie przegrali szósty mecz z rzędu i okupują ostatnie miejsce w stawce, ale mają jeszcze dwa zaległe spotkania. Wiceliderem tabeli jest jest zespół Falubazu Zielona Góra, który w ósmej kolejce pokonał ROW Rybnik 57:33.

Wyróżnienie dla Krychowiaka
Grzegorz Krychowiak został wybrany na spółkę z Aleksiejem Miranczukiem na najlepszego piłkarza Lokomotiwu Moskwa w sezonie 2019/2020. W historii tego klubu to pierwszy przypadek, że tym wyróżnieniem w jednym sezonie nagrodzono dwóch graczy. Reprezentant Polski w zakończonym niedawno sezonie rosyjskiej ekstraklasy zaliczył 33 występy, w których zdobył 10 bramek i dorzucił do tego jeszcze pięć asyst.

Puchar Anglii dla Arsenalu
W rozegranym w minioną sobotę na stadionie Wembley finale Puchar Anglii zmierzyły się dwie londyńskie drużyny – Arsenal i Chelsea. Mecz wygrali „Kanonierzy” 2:1 po golach Pierre’a-Emericka Aubameyanga. Dla ekipy „The Blues” bramkę zdobył Christian Pulisic. Dla Arsenalu był to 14. triumf w tych rozgrywkach, w tym sezonie tym cenniejszy, że dzięki niemu zagra w nowym sezonie w Lidze Europy, bo w Premier League „Kanonierzy” zajęli dopiero ósmą lokatę.

Young Boys górą w Szwajcarii
Piłkarze Young Boys Berno po raz trzeci z rzędu, a 14. w historii zostali mistrzem Szwajcarii. W przedostatniej kolejce pokonali na wyjeździe FC Sion 1:0 i utrzymali pięciopunktową przewagę nad FC St. Gallen, któremu nie pomogła wygrana z Neuchatel Xamax 6:0. Trzecie miejsce zajmie na pewno FC Basel i to najniższa lokata tego klubu od 2009 roku, kiedy także zakończył rywalizację na tej pozycji. Później ośmiokrotnie sięgnął po tytuł, a w dwóch poprzednich edycjach był wicemistrzem kraju. Szwajcaria przerwała rozgrywki ligowe z powodu koronawirusa już w lutym, a restart nastąpił w drugiej połowie czerwca.

Kameruński futbol w żałobie
W wieku 57 lat zmarł były kapitan piłkarskiej reprezentacji Kamerunu Stephen Tataw. Jego największym sukcesem z ekipą „Nieposkromionych Lwów” było dotarcie do ćwierćfinału mundialu we Włoszech w 1990 roku. W 1992 roku zespół z Tatawem w składzie triumfował w Pucharze Narodów Afryki. W reprezentacji łącznie wystąpił w 43 spotkaniach i zdobył dwa gole. Grał w klubach kameruńskich, a pod koniec kariery na rok przeniósł się do japońskiego Tosu. Ostatnio pracował federacji piłkarskiej Kamerunu.

Krychowiak wśród najlepszych w Rosji

Rosyjska ekstraklasa piłkarska zakończyła sezon. Mistrzostwo Rosji zdobyła drużyna Zenita Petersburg, natomiast wicemistrzem kraju została ekipa Lokomotiwu Moskwa, w której występowało dwóch reprezentantów Polski – Grzegorz Krychowiak i Maciej Rybus. Pierwszy z nich został uznany za czołowego gracza ligi i znalazł się w najlepszej jedenastce sezonu.

Przez cały sezon Krychowiak zbierał bardzo pochlebne recenzje za swojej występy. Portal sofascore.com umieścił go w najlepszej drużynie sezonu ligi rosyjskiej, a inny opiniotwórczy rosyjski portal piłkarski, bookmaker-ratings.ru, napisał w komentarzu podsumowującym miniony sezon: „Zdecydowanie najlepszym piłkarzem był Grzegorz Krychowiak. W Rosji Polak przewyższał innych graczy o głowę. Dawno nie mieliśmy piłkarza na takim poziomie. Nawet Hulk i Axel Witsel nie prezentowali takiego poziomu, jak on” – napisano. Brazylijczyk Hulk grał w Zenicie Petersburg w latach 2012-2016. Przeszedł do tego zespołu z FC Porto za 50 mln euro i w 148 meczach w barwach Zenita strzelił 76 goli oraz zaliczył 60 asyst. Natomiast grający w tym samym czasie w Zenicie reprezentant Belgii Witsel w 180 meczach strzelił 22 gole i zaliczył 14 asyst.
W minionym sezonie Krychowiak rozegrał w barwach Lokomotiwu 26 meczów, w których zdobył dziewięć bramek i zanotował cztery asysty. Przez cały sezon reprezentant Polski utrzymywał wysoką formę, ale najlepszy okres miał jednak przed zawieszeniem rozgrywek z powodu wybuchu pandemii. Po restarcie nie zdążył wrócić na swój najwyższy poziom, ale jak można wnosić po splendorach jakie na niego spadają z łamów rosyjskich mediów, wkład Krychowiaka w wicemistrzowski tytuł Lokomotiwu musiał być w przekroju całego sezonu więcej niż znaczący. Moskiewski zespół stracił do zwycięskiej ekipy z Petersburga 15 punktów, ale drugie miejsce w Rosji także daje miejsce w fazie grupowej w Ligi Mistrzów, zatem Krychowiak jesienią będzie mógł się pokazać także na europejskich piłkarskich salonach.
A tak wygląda „11” sezonu: Igor Akinfiejew (CSKA) – Mario Fernandes (CSKA), Branislav Ivanović (Zenit), Samuel Gigot (Spartak), Douglas Santos (Zenit) – Grzegorz Krychowiak (Lokomotiw), Aleksiej Miranczuk (Lokomotiw), Nikola Vlasić (CSKA), Wanderson (Krasnodar) – Artiom Dziuba (Zenit), Sardar Azmoun (Zenit).

Problem z Grosickim

Restart piłkarskich rozgrywek w całej Europie sprawił, że niemal wszyscy piłkarze powoływani przez Jerzego Brzęczka do kadry albo wrócili do gry, albo rozpoczęli przygotowania do nowego sezonu. To daje nadzieję, że do wrześniowych meczów w Lidze Narodów z Holandią oraz Bośnią i Hercegowiną wszyscy kadrowicze zdążą osiągnąć wysoką formę. Na razie prezentują się różnie.

Poza wszelką konkurencją jest w tej chwili Robert Lewandowski, który po restarcie rozgrywek Bundesligi zachwyca skutecznością i mistrzowską formą, więc w jego przypadku możemy być chyba stuprocentowo pewni, że za dwa miesiące nie obniży lotów. Cieszy też coraz lepsza gra Krzysztofa Piątka w Herthcie Berlin, a z kadrowiczów występujących w Bundeslidze jak na razie zawodzi jedynie Dawid Kownacki. Skrzydłowy Fortuny Duessledorf wyleczył już co prawda kontuzję i wrócił do meczowej kadry swojego zespołu, ale na razie grzeje ławę, a na domiar złego Fortunie grozi degradacja do niższej ligi, co może spowodować poważne perturbacje w karierze tego piłkarza. Kownacki jest najdroższym graczem ekipy z Duesseldorfu i po ewentualnym spadku klub pewnie będzie chciał się go szybko pozbyć, a jak wiadomo taka sytuacja raczej nie pomaga w uzyskaniu wysokiej formy.
Po restarcie rozgrywek przeciętnie jak na razie spisują się bramkarze. Wojciech Szczęsny w poniedziałkowym meczu Serie A Juventusu z Bologną (2:0) zachował co prawda czyste konto, ale grał niepewnie i było widać, że długa przerwa źle wpłynęła na jego dyspozycję. Za swój występ zebrał słabe noty. Niewiele lepiej wypadł też grający w Bolognie Łukasz Skorupski. Jeśli chodzi o innych kluczowych kadrowiczów występujących we włoskiej ekstraklasie, to do gry wrócili Piotr Zieliński i Arkadiusz Milik w SSC Napoli oraz Karol Linetty i Bartosz Bereszyński w Sampdorii Genua. Ale cała czwórka, a także występujący obecnie w ekipie SPAL Arkadiusz Reca, szykują się do zmiany klubowych barw albo negocjują nowe kontrakty, zatem mogą wkrótce znaleźć się w podobnym położeniu, jak wspomniany wyżej Kownacki.
Także Łukasz Fabiański nie błyszczał w bramce West Hamu United w przegranym przez jego zespół 0:2 spotkaniu Premier League z Wolverhampton. Zdecydowanie lepiej oceniono grającego w Southampton na pozycji stopera Jana Bednarka w wygranym przez jego zespół 3:0 wyjazdowym meczu z Norwich. „Święci” mają 11 punktów przewagi nad strefą spadkową i Bednarek nie musi martwić się o swoją przyszłość.
Co innego Fabiański, bo jego drużynie zagraża widmo degradacji do Championship, z której do klubowej elity w Anglii próbują się dostać występujący w drużynie wicelidera tych rozgrywek, Leeds United, Mateusz Klich oraz pozyskany zimą z Hull City przez prowadzący w stawce West Bromwich Albion Kamil Grosicki. Niestety, o ile Klich po wznowieniu rozgrywek nie stracił pozycji podstawowego gracza, to lewoskrzydłowy naszej reprezentacji w nowym klubie nie tylko że nie zdołał wywalczyć miejsca w podstawowej jedenastce, to na dodatek w pierwszej kolejce po restarcie rozgrywek zabrakło dla niego miejsca nawet w szerokiej kadrze na mecz z Birmingham (0:0).
Trener West Bromwich Slaven Bilić w siedmiu ligowych kolejkach rozegranych przed zawieszeniem rozgrywek za każdym razem sadzał reprezentanta Polski na ławce rezerwowych i wpuszczał na boisko dopiero na ostatnie minuty meczów, w starciu z Birmingham nie zdecydował się nawet na takie rozwiązanie. „Chciałem mieć w odwodzie dwóch napastników, dlatego musiałem odesłać na trybuny dwóch pomocników i zdecydowałem, że będą to Conor Townsend i Kamil Grosicki. Wiem, że obaj są tym mocno rozczarowani, ale walczymy o awans i najważniejszy jest interes drużyny” – wyjaśnił chorwacki szkoleniowiec. Miejmy nadzieje, że po bezbramkowym remisie Bilić zmieni zdanie odnośnie przydatności polskiego piłkarza, bo jeśli nie, trener reprezentacji Polski będzie miał we wrześniu problem z obsadą lewego skrzydła, albo będzie musiał postawić na innego zawodnika.
Do gry wróciła też liga rosyjska, ale bez Sebastiana Szymańskiego, który wraz z dwoma innymi graczami Dynama Moskwa zaraził się koronawirusem i wylądował w szpitalu. W trakcie zawieszenia rozgrywek ulotniła się niestety wielka forma Grzegorza Krychowiaka, bo w pierwszym po restarcie meczu Lokomotiwu Moskwa, z FK Orenburg (1:0), nasz piłkarz dostał słabe noty za swój występ. W spotkaniu tym zagrał też Maciej Rybus, który wreszcie wyleczył kontuzję i jest w stanie grać na pełnych obrotach przez cały mecz.
Słabszy występ Krychowiaka nie wywołał w Rosji negatywnych reakcji. „To prawda, zagrał słabiej niż mogliśmy oczekiwać, ale bez wątpienia wkrótce wróci do swojej normalnej formy. Podczas niedzielnego spotkania był dobrze pilnowany i nie był w stanie uwolnić się od rywali. To wszystko dlatego, że jego szybkość nie była jeszcze wystarczająca” – napisano w ocenie występu kluczowego pomocnika reprezentacji Polski. Wypada mieć nadzieję, że „Krycha” szybko nadrobi te braki.

Wirus dopadł reprezentanta Polski

U sześciu piłkarzy z Rostowa stwierdzono koronawirusa. W tej sytuacji cały pierwszy zespół rozpoczął kwarantannę. Na wyjazdowy mecz do Soczi wysłano więc juniorów, którzy pierwsi strzelili gola, ale ostatecznie przegrali aż 1:10. Rosyjskie media podają, że zakażenie Covid-19 wykryto u trzech graczy Dynama Moskwa, wśród których znalazł się reprezentant Polski Sebastian Szymański.

W wyjściowym zespołu FK Rostów znalazło się dwóch 19-latków, dwóch 18-latków oraz siedmiu 17-latków. Kapitanem był 18-letni Nikita Kurpijanow. Średnia wieku w drużynie gości tylko nieznacznie przekroczyła 17 lat. Prezes klubu z Rostowa przyznał, że decyzję o wysłaniu tych młodych piłkarzy podjął w ostatniej chwili, gdy nie powiodły się próby przełożenia spotkania. Dlaczego władze rosyjskiej ekstraklasy nie wyraziły na to zgody? Zadziałały tu pewnie ligowe układy. Zespół PFK Soczi jest zagrożony spadkiem, a to filia potężnego Zenita Petersburg, więc działacze bezwzględnie wykorzystali okazję do łatwego zdobycia punktów. FK Rostów wiele na tym nie stracił, bo mimo porażki utrzymał czwarte miejsce w tabeli i nadal pozostaje w grze o europejskie puchary.
Co znaczy mocna pozycja pokazała analogiczna sytuacja w Dynamie Moskwa. W tym stołecznym klubie u trzech piłkarzy wykryto obecność koronawirusa. Jednym z nich jest reprezentant Polski Sebastian Szymański. Z tego powodu zaplanowane na niedzielę spotkanie lDynama z FK Krasnodar zostało jednak przełożone. 21-letni Szymański przeszedł do moskiewskiego zespołu latem ubiegłego roku z Legii Warszawa za sześć milionów euro. Liderem rosyjskiej ekstraklasy jest Zenit Petersburg, a drugą lokatę zajmuje Lokomotiw Moskwa, w barwach którego grają Grzegorz Krychowiak i Maciej Rybus.

Krychowiak za drogi dla Lokomotiwu?

Pandemia koronawirusa uderza coraz mocniej także w najbogatsze piłkarskie kluby rosyjskiej ekstraklasy. Prezes Lokomotiwu Moskwa przyznał wprost, że klub znalazł się w trudnej sytuacji finansowej i w letnim oknie transferowym będzie musiał wystawić aż ośmiu piłkarzy, wśród nich także Grzegorza Krychowiaka.

Lokomotiw Moskwa do tej pory cieszył się opinią jednego z najbogatszych klubów rosyjskiej ekstraklasy piłkarskiej. Kryzys wywołany pandemią wiele jednak zmienił. Już wiadomo, że umowa z głównym sponsorem Lokomotiwu, którym są państwowe koleje, będzie renegocjowana i dotacje zostaną znacznie zmniejszone. To zmusza działaczy do wprowadzenia programu oszczędnościowego. Jego pierwszą ofiarą został trener Jurij Semin, z którym rozwiązano umowę, a w jego miejsce za znacznie mniejszą gażę zatrudniono Marco Nikolicia.
Piłkarze już w kwietniu zgodzili się na czas przerwy w rozgrywkach na redukcję zarobków o 40 procent, ale takie chwilowe poświęcenie to za mało, żeby zrównoważyć uszczuplony budżet. Rosyjskie media donoszą, że działacze szykują teraz kadrową rewolucję w zespole.
W jej efekcie podczas letniego okna transferowego z klubem pożegna się prawdopodobnie nie tylko Maciej Rybus, który i tak miał po tym sezonie odejść, lecz także Grzegorz Krychowiak, który w tym sezonie był nie tylko najlepszym graczem Lokomotiwu, ale też najskuteczniejszym strzelcem w drużynie i jednym z najskuteczniejszych w całej lidze. Ale prezes Lokomotiwu mówi wprost, że w obecnej sytuacji reprezentant Polski, który rocznie zarabia ponad trzy miliony euro, jest za drogi. „Nadchodzą trudne czasy, więc nie będzie nas stać na utrzymanie Krychowiaka i Joao Mario jednocześnie. Któregoś z nich będziemy musieli wystawić na listę transferową, a w sumie planujemy wytransferować z klubu ośmiu piłkarzy. Nowy zespół zbudujemy w oparciu o młodych zawodników obecnie pełniących rolę rezerwowych” – mówi prezes Anatolij Mieszczeriakow.
Dyrektor generalny klubu Wasilij Kiknadze już realizuje zadanie stworzenie nowego modelu funkcjonowania zespołu. Lokomotiw w czasie kryzysu ma opierać się na młodych zawodnikach, których potem będzie można wytransferować z zyskiem do klubów. A skoro tak, to raczej wydaje się przesądzone, że latem w tym moskiewskim klubie nie będzie żadnego polskiego piłkarza. Co prawda pojawiły się plotki, że Lokomotiw chciał wypożyczyć Arkadiusza Recę na miejsce, które latem miał zwolnić Maciej Rybus, lecz w tej sytuacji transakcje raczej nie dojdzie do skutku.
Krychowiak nie powinien mieć większych problemów ze znalezieniem nowego pracodawcy. Przypomnijmy, że Lokomotiw najpierw go wypożyczył na sezon 2018/2019 z Paris Saint-Germain, a po roku wykupił za 12,5 miliona euro. A za taką kwotę, a nawet trochę wyższą, po naszego reprezentacyjnego pomocnika ustawi się kolejka chętnych, bo swoimi występami w rosyjskiej ekstraklasie, zwłaszcza w tym sezonie, całkowicie zatarł nieudany pod względem sportowym epizod w Paris Saint-Germain. Inna sprawa, że pod względem finansowym był to najlepszy okres w karierze Krychowiaka, bo w paryskim klubie zarabiał rocznie 4,8 mln euro.
Podpisując umowę z Lokomotiwem znacznie zmniejszył swoje wymagania, ale to dlatego, że bardzo chciał grać w moskiewskim zespole. I słusznie, bo w tym sezonie nie tylko odzyskał dawną markę, ale też pokazał, że wciąż się rozwija jako piłkarz. W Lokomotiwie nie był już tylko typowym defensywnym pomocnikiem, którego zadaniem jest przeszkadzanie rywalom w rozgrywaniu piłki. Krychowiak stał się liderem tej drużyny, prowadził jej grę, zaliczał mnóstwo asyst i w końcu sam zaczął strzelać jak rasowy napastnik.
Akurat jemu pandemia koronawirusa wyrządziła wielką szkodę, chociaż nie jest to jeszcze takie pewne, bo przecież może się okazać, że latem przeniesie się do jeszcze mocniejszego zespołu niż Lokomotiw.

48 godzin sport

Wirus w Lokomotiwie
Piłkarz Lokomotiwu Moskwa Jefferson Farfan jest pierwszym zawodnikiem rosyjskiej ekstraklasy, u którego wykryto obecność koronawirusa. Zakażenie 35-letniego peruwiańskiego gracza wirusem Covid-19 oficjalnie potwierdził moskiewski klub, którego zawodnikami są dwa reprezentanci Polski – Grzegorz Krychowiak i Maciej Rybus. Zespół Lokomotiwu jest wiceliderem rozgrywek ze stratą dziewięciu punktów do prowadzącego Zenita Petersburg. Restart rozgrywek piłkarskich w Rosji wyznaczono na 21 czerwca.

Raport z sekcji Kobe Bryanta
Biuro koronera hrabstwa Los Angeles w piątek wieczorem opublikowało wyniki sekcji zwłok ofiar katastrofy helikoptera w Kalifornii, w której zginęli legendarny koszykarz NBA Kobe Bryant, jego 13-letnia córka oraz siedmiu innych pasażerów. Raport z liczącej 180 stron autopsji podaje, że Bryant, jak i pozostałe ofiary, doznały śmiertelnych obrażeń w wyniku zderzenia maszyny z ziemią. U żadnej, czyli także pilota, nie wykryto obecności alkoholu czy narkotyków. W organizmie Bryanta natrafiono na śladowe ilości metylofenidatu, leku stosowanego w leczeniu zespołu nadpobudliwości.

Covid-19 w klubach Serie A
Oficjalna strona Parmy podała, że dwóch piłkarzy zespołu uzyskało pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa. Gracze zostali poddani kwarantannie, a reszta zespołu wróci do grupowych treningów w poniedziałek. Parma jest czwartym zespołem w Serie A, który poinformował o pozytywnych wynikach testów. Wcześniej o pozytywnych wynikach badań poinformowali Sampdoria, Fiorentina i Torino.

Były reprezentant Anglii pobity
Brytyjskie media podają, że 86-krotny reprezentant Anglii Kenny Sansom trafił do szpitala z poważnymi obrażeniami, jakich ponoć doznał w pijackiej sprzeczce. Z nieoficjalnych doniesień wynika, że 61-letni obecnie Sansom podczas libacji wdał się w pijacką awanturę, w trakcie której został dotkliwie pobity i w szpitalu walczy o życie. Sansom występował w Arsenalu Londyn, Newcastle United, Queens Park Rangers, Coventry City, Evertonie i Watfordzie. Kilka lat temu przyznał się publicznie, że jest alkoholikiem.

Alonso wraca do Renault
Francuskie media donoszą, że dwukrotny mistrz świata Formuły 1 Hiszpan Fernando Alonso podpisał wstępny kontrakt na sezon 2021 z zespołem Renault. W ekipie Renault, w barwach której zdobył dwa tytuły mistrza świata (2005 i 2006) ma zastąpić Australijczyka Daniela Ricciardo, który z kolei przechodzi do ekipy McLarena. Alonso na na koncie 17 wygranych wyścigów Formuły 1.

Zostawił Podhale dla Grodna
Hokeista reprezentacji Polski Krystian Dziubiński odchodzi z Podhala Nowy Targ do białoruskiego Nemana Grodno, trzeciego zespołu białoruskiej ekstraklasy w hokeju na lodzie.

Tarcza dla klubów ekstraklasy
Wisła Kraków skorzystała z tzw. tarczy finansowej i otrzymała z Polskiego Funduszu Rozwoju dofinansowanie w wysokości 2,6 mln złotych. Poinformował tym jeden z trzech właścicieli klubu, Jakub Błaszczykowski. Wcześniej z tego samego źródła podobną pomoc finansową przyznano Legii Warszawa, Lechowi Poznań, Jagiellonii Białystok i Pogoni Szczecin, a wnioski złożone przez inne kluby ekstraklasy czekają na rozpatrzenie. Tarcza finansowa ma pomóc firmom zachować płynność finansową.

Wyszomirski wrócił na Węgry
Bramkarz reprezentacji Polski w piłce ręcznej, Piotr Wyszomirski, od nowego sezonu będzie występował w trzecim zespole węgierskiej ekstraklasy, Grundfos Tatabanya. 32-letni szczypiornista podpisał trzyletni kontrakt. Dla niego będzie to powrót na Węgry, gdzie grał już wcześniej w ekipach Csurgoi KK (2012-2014) i Pick Segedyn (2014-2016). Ostatnie cztery sezony Wyszomirski, który ma na koncie 117 występów w reprezentacji Polski i zdobyty z nią brązowy medal mistrzostwach świata w Katarze w 2015 roku, spędził w niemieckiej Bundeslidze, w drużynie TBV Lemgo.

Zamienił Radom na Rzeszów
Karol Butryn, najlepiej punktujący zawodnik Cerrad Enea Czarnych Radom w minionym sezonie PlusLigi, odszedł z tego klubu i od nowego sezonu będzie zawodnikiem Asseco Resovii Rzeszów. 26-letni przyjmujący był jedną z rewelacji poprzednich rozgrywek. W barwach radomskiej drużyny zdobył 430 punktów w 23 meczach, co dało mu drugie miejsce w rankingu najlepiej punktujących graczy PlusLigi sezonu 2019/2020.

Kasai wypadł z kadry Japonii
Noriaki Kasai nie znalazł się w kadrze japońskich skoczków narciarski na nowy sezon. 48-letni weteran skoczni w poprzedniej edycji Pucharu Świata nie zdobył żadnego punktu i zajmował w konkursach odległe lokat. Dość powiedzieć, że najlepszy wynik osiągnął w Klingenthal, gdzie zajął jednak dopiero 33. miejsce. Kasai nie ma zamiaru rezygnować ze swojej pasji i przygotowuje się do zimowego sezonu. Jego celem jest start za dwa lata w zimowych igrzyskach w Pekinie, wątpliwej jednak aby zdołał do tego czasu odzyskać miejsce z kadrze Japonii.

Kłopoty gospodarzy Euro 2021
Coraz więcej wskazuje, że przełożone na 2021 rok finały piłkarskich mistrzostw Europy nie odbędą się w wyznaczonych już 12 krajach. Problemy z goszczeniem imprezy zgłaszają trzy miasta, wśród których jest ponoć Bilbao, gdzie grupowy mecz z Hiszpanią ma rozegrać m.in. reprezentacja Polski. Możliwość dokonania zmian wśród miast, które miały gościć uczestników Euro 2020, potwierdził ostatnio prezydent UEFA, Aleksander Ceferin. Słoweniec przyznał, że są problemy z trzema miastami i jeśli negocjacje nie przyniosą pozytywnych efektów, federacja rozważy zmniejszenie liczby miast-gospodarzy mistrzostw.

Tragedia w Lokomotiwie

W Lokomotiwie Moskwa, którego zawodnikami są Grzegorz Krychowiak i Maciej Rybus, doszło do tragedii. W trakcie treningu zmarł 22-letni piłkarz tego klubu Innokientij Samochwałow.

Występujący na pozycji obrońcy Samochwałow był zawodnikiem kadry rezerwowego zespołu Lokomotiwu, ale jak wszyscy piłkarze moskiewskiego klubu w okresie przerwy w rozgrywkach spowodowanej pandemią koronawirusa, trenował indywidualnie w domu. Rosyjski klub nie podał przyczyny zgonu, a jedynie ograniczył się do krótkiego komunikatu: „Piłkarz zmarł podczas treningu indywidualnego. Trwa wyjaśnianie okoliczności śmierci”.
Trochę więcej zdradził kolega Samochwałowa z drużyny rezerw, Aleksander Griszin, który w wypowiedzi dla portalu rsport.ria.ru wyjawił: „Wszyscy jesteśmy objęci kwarantanną i nie mamy wspólnych treningów. Z klubu dostaliśmy jedynie wiadomość, że przyczyną zgonu Innokientij była niewydolność serca. To dla mnie szok, bo skoro miał zgodę na treningi, to powinien być zdrowy”. Samochwałow zostawił żonę i syna, którym Lokomotiw obiecał już wsparcie.

Pozyskali Krychowiaka za bezcen

Były dyrektor sportowy Lokomotiwu Moskwa Erik Stoffelshaus na pożegnanie z tym klubem wyjawił, ile naprawdę kosztował transfer robiącego teraz furorę w rosyjskiej lidze Grzegorza Krychowiaka z Paris Saint-Germain. Okazuje się, że reprezentant Polski przeszedł w sumie za 10 mln euro.

Zważywszy na poziom, jaki obecnie prezentuje Krychowiak, Lokomotiw pozyskał go po naprawdę promocyjnej cenie. Były już dyrektor sportowy tego moskiewskiego klubu Erik Stoffelshaus w wywiadzie udzielonym rosyjskiemu dziennikowi „Sport-Express” zdradził kulisy transferu polskiego piłkarza. „Najpierw zapłaciliśmy milion euro za jego wypożyczenie, a potem za transfer definitywny wynegocjowaliśmy z Paris Saint-Germain kwotę dziewięciu milionów euro. Pamiętając za ile paryski klub wykupił Grzegorza z Sevillii, była to dla nas bardzo korzystna transakcja. Tym bardziej korzystna, że płatność za transfer została rozłożona na cztery lata. Po dwa i pół miliona euro w dwóch pierwszych latach, z później po dwa miliony euro w dwóch kolejnych” – zapewnia Stoffelshaus.
W sumie zatem Krychowiak przeszedł do Lokomotiwu za dziewięć milionów euro, a nie jak dotąd utrzymywano, za 12 mln euro. To oznacza, że PSG stracił na jego transferze około 17 mln euro, bo przecież z FC Sevilla paryżanie wykupili reprezentanta Polski w 2016 roku za 26 mln euro. Potem jednak odesłali go na wypożyczenie do West Bromwich, a następnie do Lokomotiwu.
Stoffelshaus podkreśla, że transfer Krychowiaka był majstersztykiem działaczy Lokomotiwu i trudno nie przyznać mu racji. W tej chwili 30-letni Polak jest jednym z najlepszych piłkarzy w rosyjskiej lidze. W obecnym sezonie strzelił 9 goli i jest najlepszym strzelcem w swoim zespole. Jego kontrakt wygasa w czerwcu 2022 roku.

Reprezentację czekają dwa trudne lata

Przeniesienie turnieju Euro 2020 na przyszły rok w aspekcie czysto sportowym nie jest wielkim problemem dla reprezentacji Polski. Bez względu na to, kto będzie jej trenerem, przez 15 miesięcy nie zdoła przecież dokonać w kadrze personalnej rewolucji. A nawet gdyby chciał, nie pozwolą mu na to władze PZPN. Nasza piłkarska federacja będzie potrzebowała sukcesów drużyny narodowej, bo bez nich nie odbuduje zrujnowanych przez koronawirus finansów. Selekcjoner nie dostanie więc zgody na żadne eksperymenty.

Po przymusowej przerwie spowodowanej epidemią koronawirusa, drużynę narodową czeka półtoraroczna harówka. Jesienią tego roku biało-czerwoni powalczą w Lidze Narodów, od marca 2021 zaczną eliminacje do mistrzostw świata w Katarze, które potrwają do listopada tego roku, a w ich środku przyjdzie im odrobić zaległości z Euro 2020. Takie skomasowanie ważnych meczów w jednym roku niesie wyzwania, z jakimi żaden selekcjoner polskiej reprezentacji jeszcze się nie mierzył. Na razie nie ma co dywagować, czy ciężar oczekiwań udźwignie Jerzy Brzęczek, bo jego aktualny kontrakt wygasa z końcem lipca tego roku, a póki co sternicy naszej futbolowej centrali nie kwapią się z jego przedłużeniem. Obsada stanowiska selekcjonera kadry jest jednak w tej chwili kwestią drugorzędną. Trener Brzęczek oraz jego sztab i tak nie mają teraz nic do roboty i wszystko wskazuje na to, że nie będą mieli co najmniej do końca lipca.
Wiek to tylko liczba, ale…
Załóżmy jednak, że umowa Brzęczka zostanie przedłużona i to on poprowadzi Polskę na turnieju, na który ją wprowadził. Po pierwsze, przebudowa drużyny będzie musiała zostać przeprowadzona w trakcie kwalifikacji do MŚ 2020, które mają wystartować w marcu 2021 roku, i być dostosowana do jesiennego terminu mundialu w Katarze. Dotąd reprezentacje narodowe w Europie funkcjonowały według dwuletniego cyklu, a zmiany pokoleniowe w kadrach dokonywały się zazwyczaj po mistrzostwach świata lub Europy i przed startem kwalifikacji do kolejnego turnieju. Teraz jednak selekcjonerzy będą musieli tym samym składem obskoczyć zarówno czerwcowe finały mistrzostw Europy, jak i eliminacje do mundialu w Katarze, co nie jest dobrą wiadomością dla piłkarzy zaawansowanych wiekowo.
Dla kilku graczy powoływanych dotąd regularnie przez trenera Brzęczka przesunięcie finałów mistrzostw Europy na 2021 rok może de facto oznaczać koniec reprezentacyjnej kariery. W tej grupie znajdują się: Jakub Błaszczykowski (rocznik 1985), Łukasz Fabiański (1985), Thiago Cionek (1986) i Artur Jędrzejczyk (1987). Oprócz Fabiańskiego, który przez Brzęczka przy osadzie bramki był dotąd traktowany na równych prawach z Wojciechem Szczęsnym, pozostali z wymienionych są w tej chwili zawodnikami drugiego wyboru, czyli rezerwowymi. Dla każdego z nich występ w tegorocznym turnieju miał być zwieńczeniem reprezentacyjnych karier, ale nawet gdyby pozostali w kadrze jeszcze przez rok, metryki oszukać się nie da. Błaszczykowskiemu już teraz co rusz przytrafiają się kontuzje, przez które nie jest w stanie przez dłuższy czas utrzymać wysokiej formy. Inna sprawa, że był dotąd w kadrze dzięki rodzinnym koneksjom z Brzęczkiem, bo od innego selekcjonera pewnie już po mundialu w Rosji przestałby dostawać powołania. Za rok będzie miał już jednak 36 lat, a podczas mundialu w Katarze 37 i jego przydatność dla reprezentacji będzie żadna. Podobnie jak Thiago Cionka i Jędrzejczyka. Obaj na rezerwowych dla Kamila Glika i Jana Bednarka już teraz słabo się nadawali. W kwalifikacjach Euro 2020 pierwszy z nich nie zagrał nawet minuty, a drugi wystąpił tylko w jednym meczu, a i to dlatego, że nie mógł zagrać kontuzjowany Glik.
Wiek nie powinien być decydującym kryterium przy ocenie przydatności piłkarza do kadry, ale czy to się komuś podoba czy nie, na ogół o tym przesądza. Chyba, że trener nie ma alternatywy, ale w przypadku drużyny narodowej takie sytuacje się nie zdarzają.
Bramkarzy ci u nas dostatek
Na razie nie wiadomo co postanowi Łukasz Fabiański, który po tegorocznym Euro planował pożegnanie z reprezentacją Polski. On jest rówieśnikiem Błaszczykowskiego, co w przypadku bramkarza nie jest jednak takim problemem, bo nie musi przecież w trakcie meczu zaliczać po 10-12 km, czego wymaga się od zawodnika grającego na pozycji skrzydłowego. Nic nie ujmując Fabiańskiemu, który jest filarem West Hamu United, to obiektywnie oceniając, w ubiegłym roku zaczęła uwidaczniać się już wyraźna różnica między nim a Wojciechem Szczęsnym. Różnica na niekorzyść Fabiańskiego, żeby była jasność. A to dlatego, że młodszy o pięć lat Szczęsny jest teraz w apogeum swoich możliwości, gra regularnie w jednym z najlepszych zespołów klubowych na świecie, który w każdym sezonie walczy o najwyższą stawkę w Lidze Mistrzów. I właśnie przedłużył z turyńskim klubem kontrakt do 2024 roku. To są wystarczające powody, żeby w reprezentacyjnej bramce stawiać właśnie na niego. Przy całym szacunku dla Fabiańskiego, gdyby nie błędy Szczęsnego i kilka pechowych dla niego zdarzeń, to Franciszek Smuda, Waldemar Fornalik, Adam Nawałka i Jerzy Brzęczek ustalanie składu wyjściowej jedenastki zaczynaliby od wpisania nazwiska Szczęsny do rubryki „bramkarz”.
Z punktu widzenia interesu reprezentacji nie ma zatem znaczenia, co postanowi Fabiański, bo w najbliższych latach bramkarzem numer 1 w kadrze będzie Szczęsny. A w rolach dublerów, z których za kilka lat wyłoni się jego następca, powinni być obsadzani występujący obecnie z powodzeniem w Fiorentonie 23-letni Bartłomiej Drągowski oraz 21-letni Radosław Majecki, który latem przeniesie się z Legii Warszawa do AS Monaco, Kamil Grabara (obecnie na wypożyczeniu z FC Liverpool do Huddersfield Town) i Marcin Bułka, na razie jeszcze trzeci bramkarz Paris Saint-Germain. Na tej pozycji reprezentacja Polski nie będzie miała w najbliższej dekadzie deficytu talentów, bo każdego roku ujawniają się nowe.
W defensywie też nie jest źle
W liniach obronnych w tej chwili nikt nie wyobraża sobie kadry Polski bez Kamila Glika (32 lata), Jana Bednarka (24), Macieja Rybusa (31), Tomasza Kędziory (26), Bartosza Bereszyńskiego (28), a nawet Arkadiusza Recy (25). Kto powinien do nich dołączyć? Jak już wcześniej zostało powiedziane, nie ma sensu powoływać już Jędrzejczyka i Thiago Cionka, natomiast zamiast nich oswajać się z reprezentacją powinni już coraz lepiej radzący sobie w występującej w Serie A drużynie Cagliari 20-letni Sebastian Walukiewicz oraz 19-letni Michał Karbownik, który w Legii Warszawa zrobił furorę jako lewy obrońca, ale grał na tej pozycji z konieczności, bo ponoć to urodzony pomocnik i rozgrywający. Ci dwaj niewątpliwie utalentowani gracze ujawnili już futbolowy potencjał, w który warto inwestować.
Do tej formacji może też przecież dołączyć po wyleczeniu kontuzji więzadeł 22-letni Krystian Bielik, który już zdążył swoimi występami w reprezentacji zaklepać sobie w niej miejsce dla siebie i gdyby nie pech, miałby pewne miejsce w kadrze na Euro 2020. Ten uniwersalny piłkarz świetnie spisywał się też w roli defensywnego pomocnika. W jego przypadku przełożenie Euro 2020 o rok może okazać się zbawienne, o ile rzecz jasna zdoła wrócić do dyspozycji sprzed kontuzji, co w przypadku graczy wracających po urazie więzadeł zawsze jest loterią.
Kto obok Krychowiaka?
Liderem linii środkowej naszej reprezentacji bez wątpienia jest w tej chwili Grzegorz Krychowiak, który w lidze rosyjskiej wybił się na gwiazdę, a w tym sezonie zadziwia wręcz niesłychaną jak na defensywnego pomocnika skutecznością – w 20 ligowych występach strzelił dziewięć goli i zaliczył cztery asysty. Ten 30-letni piłkarz od sześciu lat jest filarem biało-czerwonych i przez najbliższe dwa lata tej roli może go pozbawić co najwyżej jakaś ciężka kontuzja. Pewniakami w tej formacji są także 26-letni Piotr Zieliński (SSC Napoli), 21-letni Sebastian Szymański (Dynamo Moskwa), 30-letni Mateusz Klich (Leeds United) i 25-letni Przemysław Frankowski (Chicago Fire) i nawet 28-letni Jacek Góralski, chociaż powędrował na koniec świata do kazachskiego Kajratu Ałmaty. Gdyby turniej Euro 2020 został rozegrany w tym roku, pewne miejsce na lewym skrzydle miałby zapewne 32-letni Kamil Grosicki, ale po przejściu zimą tego roku z Hull City do West Bromwich Albion w nowym klubie ma tylko status zmiennika i zważywszy na jego wiek, niewielkie szanse na wywalczenie miejsca w podstawowym składzie. Tym bardziej, że ekipa WBA, podobnie zresztą jak Leeds United (Klich), jest bliska wywalczenia awansu do Premier League, co z pewnością zaowocuje letnimi transferami nowych graczy. Teoretycznie zatem za kilka miesięcy możemy mieć dwóch kadrowiczów w klubach Premier League, lecz w marginalnych rolach i przez to z malejącym pożytkiem dla reprezentacji.
Na szczęście selekcjoner kadry ma szerszy wybór graczy w tej formacji. Po wyleczeniu kontuzji w drugiej połowie tego roku powinien już wrócić do gry Dawid Kownacki, być może w jakimś nowym klubie po zapowiedzianym odejściu z Leicester City odrodzi się w końcu zapomniany już przez polskich kibiców Bartosz Kapustka, piłkarz po przejściach, ale wciąż perspektywiczny, bo ledwie 24-letni. Może w końcu przebije się w kadrze ewidentnie niedoceniany przez Brzęczka Karol Linetty (Sampdoria Genua), może szansę dostanie rewelacyjnie spisujący się w barwach Uralu Jekaterynburg 26-letni Rafał Augustyniak, zbierający znakomite recenzje w rosyjskiej lidze, w której uznawany jest za najbardziej skutecznego w destrukcji defensywnego pomocnika. Na pewno powinien ją dostać 27-letni Damian Kądzior, który rozgrywa sezon życia w Dinamie Zagrzeb. W zespole mistrza Chorwacji do momentu przerwania rozgrywek miał na koncie 12 bramek i 9 asyst. Może wreszcie powody do wysłania im powołań dadzą tacy gracze, jak 22-letni Patryk Dziczek (Lazio Rzym, obecnie wypożyczony do II-ligowej Salernitany, czy 26-letni Radosław Murawski, grający obecnie w tureckim Denizlisporze.
Lewandowski i kto jeszcze?
W linii ataku poza wszelką konkurencją jest rzecz jasna 31-letni Robert Lewandowski i nic nie zapowiada, żeby przez najbliższe dwa lata miało coś się w tej kwestii zmienić. Drugie miejsce w aktualnej hierarchii napastników zajmuje 26-letni Arkadiusz Milik (SSC Napoli), a trzecie 25-letni Krzysztof Piątek (Hertha Berlin). Za nimi nie stoi jednak kolejka graczy z aspiracjami i umiejętnościami, żeby zająć miejsce tego tercetu. W lidze greckiej w tym sezonie furorę zrobił co prawda 23-letni Karol Świderski, najlepszy strzelec PAOK Saloniki, zaś za oceanem w amerykańskiej MLS mamy 25-letniego Jarosława Niezgodę i 23-letniego Adama Buksę, lecz obiektywnie rzecz biorąc nie są to piłkarze dobrze rokujący na przyszłość. Trzeba zatem trzymać kciuki za zdrowie „Lewego” i Milika oraz żeby Piątek odzyskał jak najszybciej skuteczność z okresu gry w Genui. I czekać na pojawienie się nowych, utalentowanych napastników.

Krychowiak strzela w Rosji

Podczas gdy niemal cała piłkarska Europa z powodu epidemii koronawirusa zawiesiła rozgrywki piłkarskie, na stadionach w Rosji rywalizacja toczy się nadal. I to z udziałem kibiców. W miniony weekend kolejny znakomity występ w barwach Lokomotiwu Moskwa zaliczył Grzegorz Krychowiak, który w wygranym 3:1 meczu z FK Rostów miał udział przy wszystkich bramkach swojej drużyny, a nawet przy trafieniu rywali, bo to po jego faulu sędzia podyktował dla nich rzut karny.

Liderem rosyjskiej ekstraklasy jest Zenit Petersburg, który w 22. kolejce rozgromił Urał Jekaterynburg 7:1 i pewnie prowadzi w tabeli z dorobkiem 50 punktów. Ciekawostką dla kibiców piłkarskich w naszym kraju może być obecność w kadrze pokonanego zespołu aż trzech polskich graczy – Michała Kucharczyka (wcześniej Legia Warszawa), Rafała Augustyniaka (Miedź Legnica) i Macieja Wilusza (u nas ostatnio występował w Lechu Poznań). Ekipa z Jekaterynburga nie liczy się jednak w rywalizacji o najwyższe laury – obecnie zajmuje dziesiątą lokatę z dorobkiem 25 punktów i tylko dwoma „oczkami” przewagi nad pierwszą drużyną ze znajdujących się w strefie spadkowej.
Co innego Lokomotiw Moskwa, w barwach którego występuje dwóch aktualnych reprezentantów Polski – Grzegorz Krychowiak i Maciej Rybus. W niedzielne popołudnie ich zespół zmierzył się na wyjeździe z ekipą FK Rostów. Te dwa kluby plus FK Krasnodar zaciekle rywalizują za plecami Zenita Petersburg o drugie miejsce w rozgrywkach dające prawo gry w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Trzecia lokata też jest cenna, chociaż daje tylko prawo do walki o Ligę Mistrzów w kwalifikacjach. Z kolei czwarte i piąte miejsca gwarantują start w Lidze Europy, dwie ostatnie lokaty oznaczają spadek, zaś dwie przedostatnie konieczność udziału w barażach o utrzymanie. Zważywszy na fakt, że w rosyjskiej Premjer Lidze występuje 16 zespołów, to praktycznie wszystkie mają się o co bić. Nawet Zenit nie może być tak do końca pewny mistrzowskiego tytułu, bo ścigające go w tabeli Lokomotiv i FK Krasnodar mają po 41 punktów, czyli dziewięć mniej. A kolejek do zakończenia rozgrywek pozostało jeszcze osiem.
Skuteczny jak napastnik
Wracając jednak do Krychowiaka – jego kapitalny występ w spotkaniu z FK Rostów, uznanym za hit kolejki, został w Rosji zauważony i doceniony. Pierwszy gol dla Lokomotiwu, przypisany jako samobójcze trafienie bramkarzowi gospodarzy Sergiejowi Pesjakowowi, był de facto dziełem reprezentanta Polski, bo po jego potężnym uderzeniu w 34. minucie spotkania zza linii pola karnego, piłka najpierw odbiła się od spojenia słupka z poprzeczką, apotem od głowy rozpaczliwie interweniującego golkipera gospodarzy i wpadła do bramki. Cztery minuty później Krychowiak w polu karnym odegrał piłkę do nabiegającego Rifata Żemaledtinowa i było już 2:0, a nasz piłkarz zanotował drugą w tym sezonie asystę. Zanim sędzia zakończył pierwszą część meczu, „Krycha” podwyższył wynik na 3:0, wykorzystując podanie od drugiego z reprezentantów Polski, Macieja Rybusa, dla którego z kolei była to już czwarta asysta w obecnych rozgrywkach.
Zdecydowanie jednak większy wydźwięk miało trafienie Krychowiaka, już dziewiąte w tym sezonie, co zważywszy na fakt, iż Polak gra na pozycji defensywnego pomocnika, jest wyczynem zasługującym na najwyższe uznanie. Tylko czterech piłkarzy w Premjer Lidze zdobyło więcej bramek od niego. Liderem klasyfikacji strzelców jest słynny rosyjski napastnik Artem Dziuba, który dla Zenita Petersburg strzelił dotąd 13 goli. Drugie miejsce w zestawieniu z 11 trafieniami zajmuje Eldor Szomurodow z FK Rostów, a trzecie z 10 bramkami ex aequo gracz Zenita Sardar Azmun oraz Aleksander Sobolew z Krylja Sowietow Samara). Cała czwórka to napastnicy, co jeszcze mocniej podkreśla wyczyn Krychowiaka, który w swojej drużynie jest najlepszym strzelcem, wyprzedzając o cztery gole grających w linii ataku Aleksieja Miranczuka i Portugalczyka Eder.
Po zmianie stron zespół Lokomotiwu, wyraźnie zadowolony z wysokiego prowadzenia, już tak ostro nie atakował bramki rywali, przez co Krychowiak mógł się skupić na grze defensywnej. I robił to znakomicie, może za wyjątkiem sytuacji z 63. minuty, gdy w ferworze walki z najgroźniejszym strzelcem rywali Eldorem Szomurodowem nie zauważył, że obaj znaleźli się w polu karnym Lokomotiwu. Sędzia odgwizdał faul i podyktował dla ekipy z Rostowa rzut karny, który Iwelin Popow zamienił na honorową bramkę dla gospodarzy.
Po tym zwycięstwie moskiewski zespół awansował na drugie miejsce w tabeli, ale Krychowiaka uznano za najlepszego gracza meczu i umieszczono w jedenastce kolejki. Furorę z Rosji zrobiła rozpowszechniana w mediach społecznościowych zabawna karykatura polskiego piłkarza, nawiązująca do komiksowej postaci Hulka, bohatera o nadludzkiej sile i odporności.
Piłkarski celebryta
Krychowiak zdecydowanie odżył po przeprowadzce do Lokomotiwu Moskwa. Bez dwóch zdań jest w tej chwili najbardziej jednym z najlepszych graczy w rosyjskiej ekstraklasie i zarazem jednym z najpopularniejszych. Tamtejsze media poświęcają mu wiele miejsca nie tylko za sprawą jego boiskowych wyczynów, lecz także żywo interesują się wszystkim, co robi poza boiskiem, na bieżąco relacjonując jego podróże po świecie, aktywność w świecie mody i chwaląc go za łatwość, z jaką opanował język rosyjski. Dzięki temu Krychowiak ma też u naszych wschodnich sąsiadów status celebryty.