Australian Open 2021: Triumf Osaki i Djokovicia

Rozegrane w miniony weekend finałowe pojedynki zakończyły 109. edycję wielkoszlemowego Australian Open, a 34. rozgrywaną na kortach Melbourne Park. Wśród pań triumfowała po raz drugi w karierze Japonka Naomi Osaka, zaś rywalizację mężczyzn po raz dziewiąty, a trzeci z rzędu, wygrał Serb Novak Djoković.

W sobotnim finale turnieju kobiet rozstawiona w imprezie z numerem 3 Naomi Osaka zmierzyła się z zajmującą 24. miejsce w rankingu WTA 25-letnią Amerykanką Jennifer Brady. Japonka walczyła o czwarty wielkoszlemowy tytuł, a drugi w Melbourne (wcześniej wygrała tu w 2019 roku), dla amerykańskiej tenisistki był to pierwszy występ w finale turnieju Wielkiego Szlema. Po raz ostatni obie grały przeciwko sobie w półfinale US Open 2020 i wtedy Osaka pokonała Brady po zaciętej trzysetowej walce. Tym razem Japonka po trwającym 76 minut meczu zwyciężyła dość łatwo 6:4, 6:3.
Dla Osaki był to 18. występ w turniejach Wielkiego Szlema i czwarty zdobyty tytuł – w tej chwili ma na koncie po dwa triumfy w US Open (2018, 2020) i Australian Open (2019, 2021). Warto podkreślić, że japońska tenisistka okazała się lepsza od rywalek w każdym z czterech finałowych pojedynków, w których wystąpiła.
Tylko Muguruza stawiła opór
W drodze po tytuł w tegorocznej edycji Australian Open Osaka pokonała kolejno: 30-letnią Rosjankę Anastasiję Pawluczenkową (WTA 39) 6:1, 6:2; 27-letnią Francuzkę Caroline Garcię (WTA 43) 6:2, 6:3; 26-letnią Tunezyjkę Uns Jabber (WTA 30) 6:3, 6:2; 27-letnią Hiszpankę Garbine Muguruzę (WTA 14) 4:6, 6:4, 7:5; 35-letnią Tajwankę Hsieh Su-wei (WTA 71) 6:2, 6:2; 39-letnią Amerykankę Serenę Williams (WTA 11) 6:3, 6:4 oraz w finale Jennifer Brady 6:4, 6:3.
Japońska tenisistka oddała więc swoim rywalkom tylko jednego seta, a trzysetowy pojedynek z Muguruzą był zdecydowanie jej najtrudniejszą potyczką w imprezie. Hiszpanka miała dwie piłki meczowe, których nie zdołała jednak wykorzystać. Osaka dzięki temu dołączyła do grona sześciu znakomitych zawodniczek, które także zwyciężyły w Melbourne po obronie piłek meczowych, a były to: Monika Seles (1991), Jennifer Capriati (2002), Serena Williams (2003 i 2005), Na Li (2014), Angeliqua Kerber (2016) i Karolina Woźniacka (2018).
W najnowszym notowaniu rankingu WTA Osaka awansuje na drugie miejsce, ale wielu tenisowych ekspertów jest zdania, że japońska tenisistka wkrótce odbierze pozycję liderki Australijce Ashleigh Barty i nie odda prowadzenia przez wiele tygodni. Naomi przyznała, że podczas pandemii dotarło do niej, iż w jej życiu nie nie jest najważniejsze to, czy wygra mecz czy też go przegra. To pozwoliło jej nabrać dystansu do rywalizacji na korcie, ale paradoksalnie pomogło w odnoszeniu sukcesów. Finałowe zwycięstwo w starciu z Jennifer Brady było jej 21. z rzędu. Od 7 lutego zeszłego roku żadnej rywalce nie udało się pokonać mieszkającej na co dzień w USA reprezentantki Japonii.
Brady do finału Australian Open awansowała jako piąta singlistka notowana poza Top 20 rankingu od 2000 roku. Mogła zostać najniżej klasyfikowaną mistrzynią od czasu Sereny Williams (w 2007 była 81.), ale w starciu z Osaką okazała się dużo słabsza. Ale dla Brady to jest i tak najlepszy występ w Wielkim Szlemie. W 12 wcześniejszych startach nie przebiła się poza czwartą rundę, dopiero w ubiegłorocznym US Open doszła do półfinału, a teraz zaliczyła występ w finale. W najnowszym notowaniu rankingu WTA Brady zadebiutuje w Top 20 awansując na 13. pozycję.
Trzeci triumf Barbory Krejcikovej
W grze podwójnej kobiet triumfowała białorusko-belgijska para Aryna Sabalenka – Elise Mertens, która w finale pokonała Czeszki Barborę Krejcikovą i Katerinę Siniakovą 6:2, 6:3. Krejcikova powetowała sobie porażkę triumfem w grze mieszanej. Grając w parze z Amerykaninem Rajeevem Ramem czeska tenisistka wygrała miksta w Australian Open po raz trzeci z rzędu – przed rokiem partnerował jej Chorwat Nikola Mektić, a dwa lata temu tegoroczny partner Rajeev Ram. W finałowej potyczce Krfejcikova i Ram pokonali w 59 minut australijski duet Samanta Stosur Matthew Ebden 6:1, 6:4.
W niedzielę rywalizację rozstrzygnęli też debliści. W finałowej potyczce zmierzyli się broniący tytułu Rajeev Ram i Brytyjczyk Joe Salisbury ze słowacko-chorwacka parą Filip Polasek – Ivan Dodig. Mecz 6:3, 6:4 wygrali rozstawieni z turnieju z numerem 9 Polasek i Dodig. Dla 35-letniego słowackiego tenisisty to pierwszy wielkoszlemowy tytuł w karierze i jest drugim po słynnej Danieli Hantuchovej reprezentantem Słowacji, który wygrał imprezę tej rangi. Dodig natomiast w wielkim Szlemie triumfował w deblu po raz drugi – sześć lat temu w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo wygrał French Open. Do męskiego debla zgłosiło się dwóch Polaków, ale Łukasz Kubot i Hubert Hurkacz nie przebili się przez drugą rundę zmagań.
Mistrzowski występ lidera rankingu
Ostatnim akordem tegorocznej edycji Australian Open 2021 był jak zawsze finałowy pojedynek w grze pojedynczej panów. W niedzielę rano polskiego czasu do walki o pierwszy w tym roku wielkoszlemowy tytuł stanęli 33-letni Serb Novak Djoković, lider rankingu ATP oraz 25-letni Rosjanin Daniił Miedwiediew, numer 4. na światowej liście i ubiegłoroczny triumfator ATP Finals w Londynie. Niestety, ich starcie nie dostarczyło spodziewanych emocji, bo Djoković stłamsił wręcz rywala na korcie i w niecałe dwie godziny pokonał go 7:5, 6:2, 6:2.
Serb był wyraźnie lepszy przede wszystkim mentalnie. Nie załamywał się, gdy mu nie szło, a że takich momentów słabszej gry w dwóch pierwszych setach miał niewiele, dominował zdecydowanie wywołując tym rosnącą frustrację u rosyjskiego tenisisty. Djoković wygrywał większość długich wymian, miał znakomite passing shoty, zmuszał rywala do błędów przy siatce i dokonywał lepszych wyborów. Grał po prostu jak na lidera rankingu i 17-krotnego triumfatora turniejów Wielkiego Szlema przystało – czyli jak mistrz nad mistrze. Miedwiediew był zbyt zdekoncentrowany i zdenerwowany, by odmienić losy tego pojedynku. Łamiąc ze złości rakietę pod koniec drugiego seta dał tylko dowód swojej bezradności. Mecz zakończył się po zaledwie 112 minutach. Djoković wygrał Australian Open po raz dziewiąty w karierze i po raz trzeci z rzędu (2008, 2011–2013, 2015, 2016, 2019 i 2020). Teraz ma na koncie w sumie 18. wielkoszlemowych tytułów w singlu, już tylko o dwa mniej od Rogera Federera i Rafaela Nadala, z którymi ściga się w klasyfikacji wszech czasów. A na jej czele z 24. triumfami w turniejach Wielkiego Szlema znajduje się australijska tenisistka Margaret Court, a wciąż na drugim miejscu marząca o jej zdetronizowaniu Serena Williams z 23. zwycięstwami. Wydaje się jednak, że jeśli ktoś wyprzedzi kiedyś Court, to raczej dokona
tego Djoković.