Dla tych, co spłacają wcześniej

Ten, kto przed terminem zwróci zaciągnięty kredyt lub pożyczkę, ma prawo odzyskać proporcjonalną część wszystkich opłat, jakie od niego ściągnięto.
Każdy, kto spłacił przed terminem kredyt albo pożyczkę, ma prawo do odzyskania części prowizji i innych opłat. Nie wszyscy o tym wiedzą, tym bardziej, że w przeszłości trzeba było nawet dopłacać niektórym bankom, gdy spłacało się kredyt przed terminem. Firmy finansowe nie są zaś skore, by przypominać swoim klientom, że mają oni prawo do zwrotu części kosztów.
Polskie przepisy są tu jednoznaczne. Art. 49 ustawy o kredycie konsumenckim stanowi:
„1. W przypadku spłaty całości kredytu przed terminem określonym w umowie, całkowity koszt kredytu ulega obniżeniu o te koszty, które dotyczą okresu, o który skrócono czas obowiązywania umowy, chociażby konsument poniósł je przed tą spłatą. 2. W przypadku spłaty części kredytu przed terminem określonym w umowie, ust. 1 stosuje się odpowiednio”.
Tak więc, instytucje finansowe są zobowiązane oddać proporcjonalną część wszystkich kosztów tym konsumentom, którzy spłacili swe zobowiązania – w całości bądź częściowo – przed umówionym terminem. Tak samo orzekł we wrześniu 2019 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, odpowiadając na pytanie prejudycjalne, skierowane przez polski sąd.
Każda osoba, która zaciągnęła kredyt, może go wcześniej spłacić. W takiej sytuacji kredytodawca musi obniżyć wszystkie koszty takiego kredytu, czyli opłaty, prowizje, koszty ubezpieczenia i je oddać konsumentowi. Zwrot ten powinien być proporcjonalny, tzn. obejmować okres od dnia faktycznej spłaty kredytu do dnia ostatecznej spłaty określonej w umowie. Nie może też zależeć od tego, kiedy kredytodawca faktycznie poniósł te koszty.
O zwrot nierozliczonych części opłat za spłacony wcześniej kredyt lub pożyczkę może się ubiegać osoba, która zawarła umowę po wejściu w życie ustawy o kredycie konsumenckim, czyli po 18 grudnia 2011 r. Terminy przedawnienia roszczeń wynoszą 10 lat dla spłat dokonanych przed 9 lipca 2018 r., a 6 lat – dla spłat dokonanych po tej dacie. W celu odzyskania należnych środków należy złożyć reklamację w instytucji finansowej, która udzieliła pożyczki lub kredytu. – Konsument, który przed terminem spłaci pożyczkę lub kredyt konsumencki, ma prawo odzyskać część wszystkich pobranych opłat proporcjonalnie do skrócenia czasu kredytowania. Kwota zwrotu powinna być obliczona metodą liniową, która jest transparentna i sprawiedliwa – dodaje Tomasz Chróstny, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Metoda liniowa polega na tym, że instytucja finansowa dzieli wszystkie koszty pozaodsetkowe przez liczbę dni kalendarzowych, w których miała obowiązywać umowa. Wynik mnoży przez liczbę dni, o które skrócono okres kredytowania – i tę kwotę oddaje konsumentowi.
Czasem niestety nie oddaje. Prezes UOKiK wydał już decyzje wobec 22 firm pożyczkowych, które nieprawidłowo rozliczały się z konsumentami po wcześniejszej spłacie przez nich kredytu konsumenckiego. Ostatnio szef UOKiK zobowiązał spółkę Provident Polska do zmiany sposobu rozliczeń z byłymi i obecnymi klientami. Decyzja ta dotyczyła właśnie błędnych rozliczeń z konsumentami, którzy spłacili pożyczki przed umówionym terminem. Provident z obniżenia kosztów wyłączał bowiem, wbrew przepisom, opłatę przygotowawczą i prowizję.
Zgodnie z decyzją szefa UOKiK, Provident Polska w przypadku przedterminowej spłaty pożyczki zwróci konsumentom – wyliczoną zgodnie z metodą liniową – proporcjonalną część wszystkich kosztów, w tym prowizji i opłaty przygotowawczej. W przypadku wcześniejszej częściowej spłaty podstawą do rozliczenia będzie kwota nadpłaty netto (po obniżeniu jej o ewentualną sumę niedopłat).
Ponadto, Provident ma usunąć skutki naruszenia praw konsumentów. Dotyczy to osób, które spłaciły przed terminem pożyczkę w okresie między 16 maja 2016 r. a datą uprawomocnienia się decyzji prezesa UOKiK (co jeszcze nie nastąpiło). Spółka poinformuje ich, że mogą wystąpić o zwrot proporcjonalnej części pobranych opłat, a potem odda im te pieniądze. Podjęła się też weryfikacji rozliczeń i ewentualnej dopłaty w przypadkach, gdy klient złożył wcześniej reklamację i w efekcie odzyskał jedynie części należnej kwoty.
Wcześniej w tym roku, oprócz Providenta, prezes UOKiK zobowiązał do zmiany praktyk i usunięcia skutków naruszeń także spółkę Monedo Polska (dawniej Kreditech Polska). Musi ona powiadomić wszystkich swoich klientów, którzy przed terminem spłacili pożyczki i nie zostali właściwie rozliczeni z prowizji, o możliwości złożenia reklamacji, a następnie zwrócić im pieniądze. Ta decyzja już się uprawomocniła.

Będzie drożej, ale nie za bardzo

Portfele Polaków nie powinny zbytnio ucierpieć w 2021 r. Planowane, choć w większości jeszcze niepewne podwyżki różnych opłat mogą być łagodzone przez rozmaite ulgi, a przedsiębiorcy nie zawsze zdołają przerzucić na klientów wzrost swych kosztów.
Zmiany w 2021 r. obejmą zarówno wprowadzenie nowych podatków jak i wzrost opłat między innymi za energię elektryczną, wywóz śmieci, abonament RTV oraz posiadanie psa.
Jak wskazuje Bankier.pl, wyższe opłaty i nowe podatki są w nadchodzącym roku pewne, a Polacy odczują zmiany, które wejdą w życie od 2021 r.
Od 1 stycznia 2021 r. w polskim prawie wchodzą w życie przepisy, na podstawie których przedsiębiorcy zapłacą nowy podatek od cukru oraz tzw. opłatę małpkową.
Pierwsza z tych danin publicznych pobierana będzie od napojów z cukrem, substancją słodzącą (w tym napoje alkoholowe) oraz zawierających substancje aktywne – kofeinę lub taurynę. Podatek od cukru składa się z części zmiennej – każdy gram powyżej 5 gram/100 ml to koszt 5 gr – oraz części stałej: 50 gr za litr napoju z dodatkiem cukru lub substancji słodzącej, 10 gr za litr napoju z dodatkiem substancji aktywnej (kofeina lub tauryna). Nowa ustawa wprowadza również opłatę od „małpek” (alkoholu w opakowaniach do 300 ml) w wysokości 25 zł od 1 litra 100-procentowego alkoholu.
W 2021 r. wzrośnie minimalne wynagrodzenie. Osoby zatrudnione na umowę o pracę zarobią 2800 zł brutto, czyli o 200 zł więcej niż w poprzednim roku. Natomiast minimalna stawka godzinowa obowiązująca dla określonych umów cywilnoprawnych w 2021 r. wyniesie 18,30 zł brutto – to wzrost o 1,30 zł w porównaniu z 2020 r.
Jednocześnie w związku z przyjęciem nowego rozporządzenia w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę oraz wysokości minimalnej stawki godzinowej, Polacy zapłacą wyższe składki ZUS. W przyszłym roku osoby prowadzące działalność gospodarczą zapłacą składki ZUS w wysokości 1447,08 zł, w tym: składka emerytalna – 615,93 zł, składka rentowa – 252,43 zł, składka wypadkowa – 52,70 zł, dobrowolna składka chorobowa – 77,31 zł, Fundusz Pracy – 77,31 zł.
Wysokość składek ustalana jest na podstawie prognozowanego przez rząd przeciętnego wynagrodzenia w 2021 r., przedstawionego w założeniach do budżetu. Wynagrodzenie to wyniesie 5259 zł – o 32 zł więcej niż w ubiegłym roku.
W 2021 r. opłata za używanie odbiorników radiowych oraz telewizyjnych będzie wyższa. Abonament za korzystanie z telewizji wyniesie 24,50 zł miesięcznie, czyli o 1,80 zł więcej niż w ubiegłym roku. Opłata za używanie radia wyniesie 7,50 zł, do tej pory było to 7 zł. Utrzymana zostanie 10-procentowa zniżka dla osób, które zapłacą z góry za okres dłuższy niż jeden miesiąc.
Droższy będzie prąd. Od 2021 r. gospodarstwa domowe zapłacą od 1,87 do 10,46 zł więcej za prąd – kwota związana jest z wprowadzeniem nowej tzw. opłaty mocowej. Koszty wzrosną także dla pozostałych odbiorców energii elektrycznej: 0,0762 zł za kilowatogodzinę energii pobranej pomiędzy godziną 7:00 a 22:00 w dni robocze. Stawki opłaty mocowej ogłoszone zostały przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki.
VAT od zakupów spoza UE już bez zwolnienia. Od 1 lipca 2021 r. wchodzą w życie przepisy wprowadzające VAT dla towarów spoza Unii Europejskiej wysyłanych do klientów z państw Wspólnoty.
Unijny podatek obejmie zamówienia ze sklepów internetowych, to jest . AliExpress, Wish, Amazon i eBay – zauważa Bankier.pl. Opodatkowane będą wszystkie przesyłki niezależnie od ich wartości – zauważa . Do tej pory paczki, w których łączna cena towarów nie przekraczała 22 euro, były zwolnione z płacenia VAT-u. Konsumenci zapłacą też więcej za internetowe zakupy towarów wysyłanych z państw nienależących do Unii Europejskiej.
Od kwietnia 2021 r. na terenie Unii Europejskiej ma obowiązywać prawo do naprawy sprzętów. Nowe przepisy mają przeciwdziałać sztucznemu zaniżaniu długości działania urządzeń oraz umożliwić klientom wymianę i naprawę produktów. Prawo wejdzie w życie po ratyfikacji przez ministerstwa krajów członkowskich.
Co to oznacza dla klientów? Producenci m.in. telewizorów, komputerów, lodówek, zmywarek oraz pralek będą musieli wyposażyć urządzenia w uniwersalne części wymienne oraz udostępnić konsumentom instrukcję, w jak sposób wymieniać poszczególne elementy. Dodatkowo wprowadzony zostanie obowiązek informowania klientów o oczekiwanej żywotności produktów.
W przyszłym roku może wzrosnąć w Polsce wysokość podatku od nieruchomości. Więcej zapłacą osoby posiadające własne grunty, mieszkania oraz domy – niezależnie od tego, czy w danym budynku mieszka rodzina, czy jest wykorzystywany w celach związanych z wykonywaną działalnością gospodarczą. Określone przez ministra finansów maksymalne stawki podatku od nieruchomości obowiązują od 1 stycznia 2021 r. Jednak każda gmina samodzielnie ustala jego wysokość, nieprzekraczającą górnej granicy ustalonej przez rząd.
Od 2021 r. wrosną również opłaty za wywóz śmieci. Część miejscowości w Polsce zmienia sposób naliczania kosztów za odpady wytworzone w gospodarstwach domowych – z ryczałtowej stawki na system, który uzależnia opłatę od ilości zużytej wody przez mieszkańców. Każda gmina samodzielnie ustala wysokość stawki za wywóz śmieci, wybierając jeden z czterech wariantów przewidzianych przez ustawodawcę – opłata uzależniona od powierzchni mieszkania, zużycia wody, gospodarstwa domowego lub liczny osób mieszkających (zmianę od 1 stycznia zapowiedziała m.in. Warszawa).
Posiadacze psów za swojego pupila zapłacą więcej. Od 2021 r. wzrasta opłata od psa – górny limit wyniesie 130,30 zł rocznie, gdy do tej pory jest to 125,40 zł. Z obowiązku uiszczania podatku za psa zwolnieni są seniorzy powyżej 65 roku życia samodzielnie prowadzący gospodarstwo domowe oraz osoby posiadające orzeczenie o niepełnosprawności jeżeli pies jest psem asystującym.
Osoby, które wybiorą przeniesienie oszczędności z rachunku OFE na IKE (Indywidualne Konto Emerytalne), zapłacą opłatę przekształceniową w wysokości 15 proc. od zgromadzonej kwoty. Nowe przepisy wejdą w życie w pierwszych miesiącach 2021 r. Opłata nie będzie dotyczyć sytuacji, w której posiadacz rachunku OFE zdecyduje się na transfer środków na indywidualne konto w ZUS-ie. Zamiast opłaty przekształceniowej od zgromadzonych pieniędzy pobierany będzie podatek dochodowy w momencie wypłaty emerytury.
Nowe przepisy budowlane wchodzą w życie od 1 stycznia 2021 r. – dotyczą efektywności energetycznej nowych budynków. Co to oznacza dla osób planujących kupno mieszkania lub budowę domu? Będzie drożej. Do tej pory standardy promowały budownictwo niskoemisyjne, natomiast od przyszłego roku – pasywne, czyli stawianie budynków, które mają ograniczone zapotrzebowanie na energię. pierwotną.
Pierwszą zmianą w zakresie podatku dochodowego, która od 1 stycznia 2021 r. wejdzie w życie, jest rozszerzenie zakresu obowiązywania tzw. ulgi dla młodych. Osoby poniżej 26 roku życia nie zapłacą podatku z tytułu odbywania praktyki absolwenckiej oraz stażu uczniowskiego. Do tej pory ulga obejmowała przychody z umów – zleceń, stosunku służbowego, pracy nakładczej i spółdzielczego stosunku pracy.
Druga zmiana w PIT dotyczy ulgi prorodzinnej oraz preferencyjnych rozliczeń dokonywanych przez osoby samotnie wychowujące dziecko. Od przyszłego roku więcej samotnych rodziców skorzysta z preferencyjnej formy rozliczenia z pełnoletnim dzieckiem.
Część Polaków pracujących za granicą zapłaci wyższe podatki dochodowe od 2021 r. W życie wchodzą nowe przepisy dotyczące likwidacji ulgi abolicyjnej. Do tej pory abolicja podatkowa PIT umożliwiała uniknięcie wyższego opodatkowania przy rozliczaniu dochodów z zagranicy.
Od nowego roku wchodzi też w życie ustawa, na podstawie której przedsiębiorcy zapłacą podatek od sprzedaży detalicznej. Próby wprowadzenia podatku handlowego trwają od 2016 r. – finalnie przepisy zaczną obowiązywać w 2021 r. Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji wskazuje, że nastąpi wzrost cen produktów w sklepach.

Czarny dzień dla naszych portfeli?

Nie dajmy się oszukiwać przy okazji Black Friday – apeluje Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
70 proc. zniżki na wszystko? Drugi produkt gratis? – to często zwykłe bajki. Ruszyły wyprzedaże, które niejednokrotnie są próbą nabierania klientów. Handlowcy już od kilku tygodni kuszą konsumentów różnymi ofertami.
W tym roku Black Friday nie ma takiego rozmachu jak w poprzednich latach, bo większość sklepów w galeriach handlowych pozostaje zamknięta ze względu na obostrzenia związane z COVID-19. Akcja wielkich wyprzedaży przenosi się więc w dużej mierze do internetu. Odbywa się tam Cyber Monday – internetowy odpowiednik Black Friday. W wielu e-sklepach również reklamowane są zniżki, rabaty i promocje.
Co roku Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów otrzymuje skargi dotyczące rzekomych promocji, wyprzedaży i specjalnych okazji. Stanowią one ok. 10 proc. wszystkich zgłaszanych nieprawidłowości. – Kilka tygodni temu, wspólnie z Inspekcją Handlową, rozpoczęliśmy monitoring najpopularniejszych sklepów internetowych aby sprawdzić, czy nie oszukują oni konsumentów, wprowadzając w błąd co do rzeczywistego opustu cenowego. Może się zdarzyć, że któryś z przedsiębiorców będzie podnosił ceny przed wyprzedażą aby uatrakcyjnić zakup poprzez prezentację nieprawdziwej wartości obniżki ceny. Podobne działania mogą stanowić naruszenie zbiorowych interesów konsumentów, dlatego konsumentom zalecamy ostrożność, zaś przedsiębiorców zachęcamy do rzetelności i uczciwości – oświadczył prezes UOKiK Tomasz Chróstny, który nie powiedział jednak, jakie rezultaty przyniósł ten kilkutygodniowy monitoring sklepów internetowych.
Z jakimi problemami najczęściej mierzą się konsumenci? To przede wszystkim żonglerka cenami – czyli stwarzanie pozoru, że promocja jest atrakcyjna poprzez podnoszenie cen kilka dni wcześniej, by przy okazji słynnego święta zakupowego je obniżyć.
Zastawiane są też promocyjne „przynęty” – czyli zachęcanie rzekomo wysoką obniżką do zakupu różnych artykułów, podczas gdy w rzeczywistości promocja dotyczy jedynie wybranych produktów. Klient widzi informację „drugi produkt za 50 proc”, po czym okazuje się, że chodzi wyłącznie o towary konkretnej marki a nie cały asortyment sklepu – podkreśla UOKiK.
Niejasne bywa naliczanie rabatów – zamiast deklarowanej wysokiej obniżki ceny, klient otrzymuje w istocie znacznie mniejszy upust. Zdarza się także anulowanie już opłaconych zamówień – najczęściej rzekomo z powodu „błędu systemu”.
Black Friday i Cyber Monday to okazje nie tylko do zakupów w Polsce, ale i poza nią. Prawa e-konsumenta są w całej Unii Europejskiej jednolite. Problemy z dochodzeniem roszczeń mogą się natomiast pojawić przy zakupach poza Unią, np. w krajach azjatyckich.
Jak wyjść cało z szału zakupów i wyprzedaży? UOKiK zaleca porównanie cen w wiarygodnych porównywarkach. Niektóre porównywarki oferują też sprawdzenie historii cen, dzięki którym można ocenić, czy promocja jest faktycznie korzystna.
Warto sprawdzić opinie o produkcie na niezależnych portalach, ponieważ zdarza się, że sklep usuwa niekorzystne komentarze z własnej strony. Należy też zwrócić uwagę na cechy charakterystyczne produktu, bo w dzień masowych wyprzedaży łatwo nabrać się na przykład na produkty łudząco podobne do znanej marki lub podrobione.
Wreszcie, trzeba uważać na reklamy i zawarte w nich informacje, szczególnie te wyglądające na nieformalne, które przychodzą w mediach społecznościowych – mogą pochodzić od oszustów.

Gospodarka 48 godzin

Na swoim
Związek Przedsiębiorców i Pracodawców przeprowadził badanie sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Celem było poznanie motywacji, postaw i nastrojów polskich przedsiębiorców.
Zdecydowana większość badanych (80 proc.), niezależnie od powodów i okoliczności, pozytywnie ocenia swoją decyzję o założeniu firmy (41 proc. ocenia ją pozytywnie, 39 proc. raczej pozytywnie). Jedynie 10 proc. przedsiębiorców nie jest zadowolonych z tej decyzji. Niezadowoleni, to statystycznie nieco częściej właściciele firm z sektora handlu, osoby z niższym wykształceniem (podstawowym lub zawodowym), ale też takie, których sytuacja finansowa nie jest dobra – nie mają oszczędności ale mają zaciągnięte kredyty i pożyczki.

Reklamuj się tanio
Cięcia wydatków na reklamę to jedne z wielu działań marketingowych, które uległy redukcji wskutek pandemii. Rośnie za to popularność mało kosztowych działań, takich jak pozycjonowanie strony w internecie czy dotarcie do nowych klientów za pośrednictwem mediów społecznościowych. Jak mówi ekspert od marketingu interaktywnego Kamil Sroka, firmy, które borykają się z problemem słabej widoczności w wyszukiwarkach i trudnościami z pozyskaniem nowych klientów drogą online, powinny zacząć od określenia głównych fraz kluczowych, na których chcą się koncentrować. Następnym krokiem jest rozbudowanie strony o odpowiednie treści – opisy podstron, wpisy na blogu, publikacje eksperckie. W tych materiałach powinny znaleźć się nie tylko informacje istotne dla klientów, ale również wymienione wyżej frazy kluczowe. Każde zdjęcie powinno być opisane. Pozycję strony w wynikach wyszukiwania poprawia również odpowiednie linkowanie do poszczególnych podstron. Przykładowo, wpis na blogu firmowym o tym, jak dobrać telefon, może zawierać link do oferty telefonów danego przedsiębiorstwa. – Warto też wcielić się w rolę potencjalnego klienta i z jego perspektywy przejrzeć stronę internetową. Czy strona szybko się ładuje i pasuje pod urządzenia mobilne? Na ile dobrze komunikuje przekaz firmy? Jak łatwo można znaleźć konkretną ofertę? Czy klient może szybko skontaktować się z firmą, czy zostaje tylko z formularzem kontaktowym i czeka na odpowiedzi na emaile po kilka dni? – wylicza Kamil Sroka. Korzystne przy relatywnie niskich nakładach finansowych może być również prowadzenie profili na Facebooku, Instagramie, Twitterze czy LinkedInie, co może umożliwić dotarcie do nowych odbiorców. Dobre wyczucie momentu, dzielenie się wartościowymi treściami oraz umiejętność zręcznego włączania się w konwersacje publiczne może otworzyć wiele nowych drzwi. Zwłaszcza, że właśnie za pośrednictwem social mediów wiele osób zadaje pytania o produkty lub usługi. Odpowiednie posty, które udostępniane są dalej, mogą być kluczem do poszerzenia świadomości o nawet najbardziej niszowej firmie, a tym samym promocji marki. – Najważniejsze jest stworzenie spójnej strategii marketingowej, która połączy wszystkie kanały i umożliwi dotarcie do klienta z jednolitym przekazem. Aktywna promocja marki jest trudna, jeśli w zasadzie nie do końca wiadomo, co właściwie chcemy powiedzieć klientom – dodaje ekspert.

Jak kreatywni dogadują się z uporządkowanymi?

Jeżeli polska firma ma problemy z wykonaniem kontraktu zawartego z niemieckim odbiorcą, to nie powinna udawać, że wszystko gra, lecz otwarcie powiedzieć o problemach i przedstawić program naprawczy.

Stereotyp naszego sąsiada zza Odry najczęściej prezentuje go jako osobę skrupulatnie przestrzegającą zasad, wymagającą od siebie i innych dyscypliny i punktualności. W Polsce synonimem jakości jest zaś wciąż – choć już raczej w opinii osób starszych – niemiecki samochód. Stereotyp, dziś odchodzący w przeszłość, głosił, iż jest to niezawodna maszyna, która może służyć przez lata.
Jak to natomiast wygląda po drugiej stronie granicy – abstrahując od niemieckich opinii, głoszących, że Polacy bardzo sprawnie umieją osiągać to, iż wspomniany samochód zdematerializuje się znad Renu i odnajdzie nad Wisłą?
Otóż jeżeli Niemcy coś doceniają w Polakach, to przede wszystkim naszą słynną, choć nieco mityczną, kreatywność.
Mamy natomiast całkiem świeży i konkretny przykład tego, co Niemcy mogliby docenić w Polakach. Otóż polska młodzież wypadła bardzo dobrze w szkolnych testach piętnastolatków PISA, zostawiając daleko w tyle młodzież niemiecką.
Szkoda, że to ostatni taki polski sukces, bo PiS w ramach dobrej zmiany zrujnował budowany z powodzeniem w naszym kraju racjonalny model edukacyjny. Jednak w tym roku możemy jeszcze być dumni z przewag edukacyjnych naszej młodzieży. My jesteśmy lepiej wyedukowani i mamy większe zasoby wiedzy niż oni. Niemcy umieją za to perfekcyjnie wykorzystywać swe skromniejsze zasoby i są bardziej uporządkowani oraz wytrwali niż Polacy.
My rozwijamy się znacznie szybciej niż Niemcy – ale oni doskonale umieją wykorzystywać swe wypracowane przez lata przewagi konkurencyjne i potrafią sterować Unią Europejską w dogodnym dla siebie kierunku.
Jak na razie różnice między Polakami i Niemcami udaje się godzić tak, że relacje handlowe przekładają się na korzyści dla obu stron.
– Z nami jest trochę tak jak w słowach Napoleona: „Jeśli coś jest niemożliwe do wykonania, dajcie to zrobić Polakom”. Tam, gdzie nasi sąsiedzi widzą regulaminy i biurokrację, tam Polacy widzą po prostu pracę do zrobienia. A nasze zadania potrafimy wykonywać z prawdziwą fantazją – mówi Artur Kasiubowski, założyciel firmy pomagającej polskim firmom znajdować niemieckich klientów. Zręczne znajdowanie rozwiązań tam, gdzie wydają się one nie istnieć, to zaledwie tylko jedna z cech, które mogą pomóc Polakom w zdobyciu zaufania zachodniego klienta.
– Żeby zaistnieć na obcym rynku, trzeba znać specyfikę klientów, do których kieruje się swój towar. Niemieckich konsumentów nie przekonują jedynie niskie ceny, które dla wielu polskich firm na przełomie milenium stanowiły kartę przetargową. Oczekują oni towaru wysokiej jakości, tak samo, jak w przypadku korzystania z usług firm z Francji czy Anglii. Dobry towar obroni się sam, ale dopiero gdy o jego istnieniu dowiedzą się klienci. W Niemczech doskonale sprawdza się poczta pantoflowa – jedna niezawodnie wykonana usługa może okazać się przepustką do kolejnych zleceń – dodaje Artur Kasiubowski.
Warto o tym pamiętać szczególnie w przypadku wysokich cen reklam i ich stosunkowo niewielkiej skuteczności. Nawet niewielkie ogłoszenie w lokalnej niemieckiej gazecie to koszt kilkuset euro, a przecież to zaledwie jedna publikacja o ograniczonym zasięgu.
W Niemczech wciąż doskonale sprawdza się rozmowa z sąsiadem, który zadowolony z usługi poleca firmę kolejnym klientom. To dobra wiadomość szczególnie dla polskiej firmy, która nie chce inwestować w reklamę zagranicą.
Bez dogłębnej znajomości lokalnego rynku płatny przekaz może nie tylko nie trafić do odpowiedniej grupy odbiorców, narażając firmę na straty finansowe, ale nawet zaszkodzić wizerunkowi przedsiębiorstwa przez treść ogłoszenia odbiegającą od niemieckich przyzwyczajeń.
Sprawy nie ułatwia również rzecz tak prozaiczna jak dystans – mimo, że żyjemy w dobie cyfryzacji, nie będąc w stanie poznać reakcji klientów na reklamę ciężko jest zmierzyć jej skuteczność i zaplanować skuteczną kampanię. Tym bardziej, że niemiecki nabywca z założenia preferuje rodzime produkty. Każdy przedsiębiorca w którymś momencie mierzy się z przeciwnościami, które mogą przeszkodzić w wykonaniu pracy na takim poziomie, jaki sobie założył – na przykład w przypadku, gdy towar nie dotarł na czas lub sezonowy brak pracowników wymusił przesunięcie prac. Co powinien zrobić usługodawca, któremu zależy na dobrej opinii w Niemczech pomimo napotkanych problemów?
– Przede wszystkim powinien uczciwie wyjaśnić sytuację klientowi. Czasami wystarczy jeden telefon i zaproponowanie wyjścia z sytuacji, nowego terminu lub rekompensaty – niemieccy klienci wykazują się dużą cierpliwością i zaufaniem. Jeśli wiedzą, że usługodawca ma plan działań, a okoliczności są tylko przejściową niedogodnością, będą współpracować przy rozwiązaniu problemu. Nie warto udawać, że wszystko gra i liczyć, że sytuacja sama się rozwiąże. Otwartość i uczciwość zdecydowanie pomogą obu stronom dojść do porozumienia ponad granicami – przekonuje Artur Kasiubowski.