Konstytucja

Żyjemy w kraju, gdzie organ Rzecznika Praw Obywatelskich traktowany jest jako zło konieczne.

Na wstępie pozwolę sobie wspomnieć o jednej z bardziej trafionych wypowiedzi posła PiS, który to po zapoznaniu się z ostatnim raportem RPO słusznie stwierdził, że on i Adam Bodnar żyją w dwóch równoległych światach. Jak najbardziej się z nim zgadzam. Co więcej, odległość między światem zgodnym z Konstytucją, a tym, gdzie Konstytucja i tym samym prawa obywatelskie są ignorowane, powiększa się w zastraszającym tempie.
Należy zaznaczyć jednak jedną rzecz, która wciąż umyka, obserwując zdarzenia, które miały miejsce chociażby na ostatnim posiedzeniu sejmu. Rzecznik Praw Obywatelskich to organ. Niezawisły i niezależny od innych organów państwowych. Zgodnie z zapisami w Konstytucji stoi na straży wolności, praw człowieka i obywatela. Reprezentuje więc obywateli. To nie Adam Bodnar wydaje się więc niewygodnym przeciwnikiem prawicy, ale obywatele i ich prawa.
Co raz bardziej rażące próby ustanowienia nowych zasad rozumienia wolności i sprawiedliwości powinny więc zaangażować do działania każdego z obywateli. Również tego, który deklaruje absolutną separację od polityki. Prawa człowieka i to, kto stanie w jego obronie to już bowiem nie tylko polityka. To odpowiedzialność każdego człowieka za przyszłość pokoleń i za świat w którym będą żyły.
Dlatego tym bardziej niepokojące są jawne i już w żaden sposób nieskrywane zamiary prawicy o zmianie Konstytucji RP. Modyfikacji jej zapisów mieliby podjąć się ludzie, którzy pod pretekstem ochrony narodu polskiego niszczą jego pojedyncze, niewygodne dla swojej wizji państwa jednostki – obywateli. Ten najważniejszy akt prawny Rzeczypospolitej Polskiej przyjęty w ogólnopolskim referendum może zostać więc zmieniony przez ludzi, którym wyjątkowo ciężko zrozumieć założenia wolności i praworządności.
Założenie, że Konstytucja RP jest matką wszystkich ustaw i że one wszystkie powinny być z nią zgodne właściwie przestało mieć miejsce. W jednym ze światów funkcjonuje Konstytucja, w drugim, ludzie którzy tworzą ustawy. To właśnie nic innego jak konsekwentne odsuwanie się od tego najważniejszego dla RP aktu prawnego przyczynia się do coraz większych zaniechań w przestrzeganiu praw do wolności sumienia i wyznania czy po prostu do poczucia bezpieczeństwa prawnego.
Mając na uwadze, że Konstytucja została zbudowana w sposób absolutnie sensowny i logiczny, powinna być rozpatrywana jako całość, tak jak została uchwalona. Nie tylko Preambuła, ale wszystkie jej rozdziały zawierają kluczowe zasady dla zgodnego i po prostu szczęśliwego funkcjonowania każdego z obywateli zarówno w wymiarze osobistym jak też zawodowym. Właśnie dlatego, każdy z nich powinien się z nią zapoznać. Należy pamiętać, że treść zamieszczona w Konstytucji tworzona była nie w pośpiechu czy pod jakąkolwiek presją, ale w czasie sześciu bardzo pracowitych lat. Wszelkie zapisy w niej zawarte, w drodze konsensusu uzgadniała specjalnie utworzona w tym celu Komisja Konstytucyjna, której jednym z przedstawicieli był ówczesny poseł Aleksander Kwaśniewski.
Konstytucja to wszystko co mamy, aby czuć się bezpiecznie jak również czuć pewność, że jako państwo posiadamy dokument, który zda egzamin w najbardziej trudnym momencie historii, jak zadziało się to chociażby podczas katastrofy smoleńskiej.
Konstytucja RP została przyjęta przez ludzi szanujących wolność każdego z obywateli. Nie można więc dopuszczać, aby ta ustawa zasadnicza była w jakikolwiek sposób naruszana, a jej zapisy mogłyby podlegać dyskusjom czy być omijane podczas tworzenia nowych zasad kierowania państwem.
Tylko wolny od doktryn człowiek może rozwinąć skrzydła i bez nacisku z góry wybrać najlepszą dla siebie drogę. Przez takich właśnie ludzi została przyjęta Konstytucja RP. Tym bardziej znaczące jest dla mnie poparcie mojej osoby przez Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, który podpisał ten najważniejszy dla Rzeczypospolitej akt prawny.
Zapraszam teraz do obejrzenia mojego najnowszego video. Jest to możliwe poprzez zeskanowanie poniższego kodu QR:

Konstytucja

Żyjemy w kraju, gdzie organ Rzecznika Praw Obywatelskich
traktowany jest jako zło konieczne.

Na wstępie pozwolę sobie wspomnieć o jednej z bardziej trafionych wypowiedzi posła PiS, który to po zapoznaniu się z ostatnim raportem RPO słusznie stwierdził, że on i Adam Bodnar żyją w dwóch równoległych światach. Jak najbardziej się z nim zgadzam. Co więcej, odległość między światem zgodnym z Konstytucją, a tym, gdzie Konstytucja i tym samym prawa obywatelskie są ignorowane, powiększa się w zastraszającym tempie.
Należy zaznaczyć jednak jedną rzecz, która wciąż umyka, obserwując zdarzenia, które miały miejsce chociażby na ostatnim posiedzeniu sejmu. Rzecznik Praw Obywatelskich to organ. Niezawisły i niezależny od innych organów państwowych. Zgodnie z zapisami w Konstytucji stoi na straży wolności, praw człowieka i obywatela. Reprezentuje więc obywateli. To nie Adam Bodnar wydaje się więc niewygodnym przeciwnikiem prawicy, ale obywatele i ich prawa.
Co raz bardziej rażące próby ustanowienia nowych zasad rozumienia wolności i sprawiedliwości powinny więc zaangażować do działania każdego z obywateli. Również tego, który deklaruje absolutną separację od polityki. Prawa człowieka i to, kto stanie w jego obronie to już bowiem nie tylko polityka. To odpowiedzialność każdego człowieka za przyszłość pokoleń i za świat w którym będą żyły.
Dlatego tym bardziej niepokojące są jawne i już w żaden sposób nieskrywane zamiary prawicy o zmianie Konstytucji RP. Modyfikacji jej zapisów mieliby podjąć się ludzie, którzy pod pretekstem ochrony narodu polskiego niszczą jego pojedyncze, niewygodne dla swojej wizji państwa jednostki – obywateli. Ten najważniejszy akt prawny Rzeczypospolitej Polskiej przyjęty w ogólnopolskim referendum może zostać więc zmieniony przez ludzi, którym wyjątkowo ciężko zrozumieć założenia wolności i praworządności.
Założenie, że Konstytucja RP jest matką wszystkich ustaw i że one wszystkie powinny być z nią zgodne właściwie przestało mieć miejsce. W jednym ze światów funkcjonuje Konstytucja, w drugim, ludzie którzy tworzą ustawy. To właśnie nic innego jak konsekwentne odsuwanie się od tego najważniejszego dla RP aktu prawnego przyczynia się do coraz większych zaniechań w przestrzeganiu praw do wolności sumienia i wyznania czy po prostu do poczucia bezpieczeństwa prawnego.
Mając na uwadze, że Konstytucja została zbudowana w sposób absolutnie sensowny i logiczny, powinna być rozpatrywana jako całość, tak jak została uchwalona. Nie tylko Preambuła, ale wszystkie jej rozdziały zawierają kluczowe zasady dla zgodnego i po prostu szczęśliwego funkcjonowania każdego z obywateli zarówno w wymiarze osobistym jak też zawodowym. Właśnie dlatego, każdy z nich powinien się z nią zapoznać. Należy pamiętać, że treść zamieszczona w Konstytucji tworzona była nie w pośpiechu czy pod jakąkolwiek presją, ale w czasie sześciu bardzo pracowitych lat. Wszelkie zapisy w niej zawarte, w drodze konsensusu uzgadniała specjalnie utworzona w tym celu Komisja Konstytucyjna, której jednym z przedstawicieli był ówczesny poseł Aleksander Kwaśniewski.
Konstytucja to wszystko co mamy, aby czuć się bezpiecznie jak również czuć pewność, że jako państwo posiadamy dokument, który zda egzamin w najbardziej trudnym momencie historii, jak zadziało się to chociażby podczas katastrofy smoleńskiej.
Konstytucja RP została przyjęta przez ludzi szanujących wolność każdego z obywateli. Nie można więc dopuszczać, aby ta ustawa zasadnicza była w jakikolwiek sposób naruszana, a jej zapisy mogłyby podlegać dyskusjom czy być omijane podczas tworzenia nowych zasad kierowania państwem.
Tylko wolny od doktryn człowiek może rozwinąć skrzydła i bez nacisku z góry wybrać najlepszą dla siebie drogę. Przez takich właśnie ludzi została przyjęta Konstytucja RP. Tym bardziej znaczące jest dla mnie poparcie mojej osoby przez Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, który podpisał ten najważniejszy dla Rzeczypospolitej akt prawny.
Zapraszam teraz do obejrzenia mojego najnowszego video. Jest to możliwe poprzez zeskanowanie poniższego kodu QR:

Rewolucja konstytucyjna

Zamiarem i celem rewolucji konstytucyjnej jest stworzenie w ramach mechanizmu społecznego i politycznego możliwości wyegzekwowanie przez społeczeństwo zapisów Konstytucji RP z 1997 roku, która obowiązuje aktualnie, a została przyjęta w referendum i podpisana przez prezydenta przy poparciu wszystkich głównych sił politycznych w Polsce.

Społeczeństwo jako suweren ma do tego prawo, a w sytuacji nadzwyczajnej obowiązek, aby Konstytucji strzec i walczyć o jej wykonywanie w życiu kraju i narodu.
Nie jest celem rewolucji konstytucyjnej pogrzebanie czy zmiana starej Konstytucji, jak niektórzy twierdzą nieaktualnej i sprzecznej z interesem narodowym. Jeżeli jest rzeczywiście taka potrzeba i do takiego wniosku dojdą w przeważającej większości siły polityczne w Polsce, to po to, aby przyjąć i uchwalić nową Konstytucję należy rozliczyć się przed narodem z wykonania dotychczasowej i jej nieprzystawalności do nowych założeń i wyzwań, jakie stoją przed Polską. Tymczasem mamy do czynienia z sytuacją, że wszystkie, szczególnie ostatnio zgłoszone projekty i propozycje zmian zmierzają do przykrycia zaniechań i świadomych działań antykonstytucyjnych w okresach wcześniejszych i aktualnie. Działania takie stanowią złamanie prawa i przede wszystkim winny być ścigane w określonym trybie.
Warto przypomnieć, że w okresie 22 lat obowiązywania aktualnej Konstytucji czołowe funkcje państwowe sprawowali praktycznie przedstawiciele wszystkich głównych nurtów politycznych obecnych w Polsce. Prezydentami Polski byli w tym czasie: Aleksander Kwaśniewski (1995-2005), Lech Kaczyński (2005-2010), Bronisław Komorowski (2010-2015) i aktualnie Andrzej Duda (od 2015 roku). Przedstawicielami koalicji rządzących z funkcją premiera byli: Jerzy Buzek (1997-2001), Leszek Miller (2001-2004), Marek Belka (2004-2005), Kazimierz Marcinkiewicz (2005-2006), Jarosław Kaczyński (2006-2007), Donald Tusk (2007-2014), Ewa Kopacz (2014-2015), Beata Szydło (2015-2017) i Mateusz Morawiecki (2017- ). Wszystkie wymienione osoby uczestniczyły w realizacji zapisów Konstytucji i ponoszą mniejszą lub większą konstytucyjną odpowiedzialność za aktualny stan państwa.
Trzeba zwrócić uwagę, że Państwo Polskie staje się w ostatnich latach coraz mniej wydolne, ma poważne trudności w rozwiązywaniu problemów wewnętrznych (politycznych, społecznych i gospodarczych) oraz zewnętrznych, jak samodzielne zapewnienie bezpieczeństwa narodowi, szczególnie przy komplikującej się sytuacji globalnej. Jeżeli Konstytucja z 1997 roku w momencie przyjęcia zadawalała i uzyskała poparcie większości sił politycznych i narodu, to można domniemywać, że trudności, na jakie aktualnie napotykają kolejne ekipy władzy, wynikają w znacznej części z nierespektowania podstawowych jej zapisów lub też ich świadomego omijania. Skutkuje to coraz brutalniejszą walką polityczną wewnątrz kraju i trwałym spadkiem poparcia społecznego dla wszelkich form polityki.
Ostatnie wybory parlamentarne w 2015 roku potwierdziły zjawisko narastającej absencji wyborczej, co można rozumieć jako zaprzepaszczenie w polskiej demokracji szansy zbudowania społeczeństwa obywatelskiego. Obywatele stają się wyłącznie konsumentami i coraz słabiej identyfikują się z Państwem Polskim. Na trwałe już w ostatniej kadencji debata publiczna przeniosła się z Sejmu i Senatu na ulice, co świadczy o wątpliwej skali reprezentacji przez polski system parlamentarny coraz bardziej zróżnicowanych interesów społecznych i politycznych zatomizowanego społeczeństwa. Dyktuje to rozważenie zmiany ordynacji wyborczej.
Zbliżają się wybory parlamentarne. W wyniku nadzwyczajnego splotu zdarzeń i tendencji politycznych przeformułowuje się scena polityczna. Powstała m.in. koalicja Lewica, która obejmuje dość szerokie kręgi związane z partiami i ugrupowaniami polskiej lewicy. Sytuacja ta po części wymuszona splotem wydarzeń, po części marzeniami wielu kręgów lewicy na przykład socjalistów, aby powrócić do Sejmu i Senatu, i rozpocząć w Polsce reformy na miarę odrodzenia narodowego. W ostatnich latach nastąpiło bowiem niekorzystne dla rozwoju zapętlenie głównych sił rządzących po prawej stronie sceny politycznej. Wewnętrzny kryzys, który objął elity postsolidarnościowe będące zwycięzcą politycznych zmagań wiele lat temu, dziś nie rokuje żadnych nadziei dla możliwości wyartykułowania ogólnonarodowego programu rozwoju, będącego przedmiotem wspólnej troski i nadzieją dla większości Polaków.
Społeczeństwo jest podzielone, przy czym wydaje się, że oś podziału przebiega według wyznaczników cywilizacyjnych, nie zaś ideowych, czy światopoglądowych, choć odgrywają one też pewną rolę. Podział ten nastąpił w związku z brakiem równowagi w układzie sceny politycznej, powszechnego populizmu i wystąpienia nieuprawnionych działań szeregu instytucji państwowych, które realizują wyłącznie politykę koalicji rządzącej, nie biorąc pod uwagę zasad konstytucyjnych, czy obyczaju demokratycznego uznającego prawa mniejszości, a także szkód społecznych, jakie niesie za sobą nierozważne używanie do walki politycznej z opozycją mediów publicznych i takich instytucji jak np. IPN.
Jest na tle rozwijającego się w Polsce konfliktu bardzo poważny problem rozumienia przez rządzące grupy polityczne, trudno je bowiem nazywać elitami, takich kategorii jak interes narodowy i racja stanu. Rażącym przykładem niekompetencji i braku rozumienia naszego usytuowania w świecie jest sprawa stosunku do Polski Ludowej.
Mamy do czynienia z konsekwentną eliminacją tego okresu historycznego z pamięci narodowej, międzynarodowego systemu prawnego i dorobku sojuszy, szczególnie w gronie tzw. państw niezaangażowanych. Niesie to ogromne szkody dla autorytetu naszego państwa na arenie międzynarodowej i gospodarki. Trzeba dla porządku przypomnieć, że Republika Federalna Niemiec wzięła na siebie ciężar odpowiedzialności za zbrodnie i zobowiązania III Rzeszy Niemieckiej. Podobnie Federacja Rosyjska uznaje ciągłość państwa rosyjskiego i zobowiązania jakie pozostały po ZSRR.
Trudno się dziwić więc, że na Polskę spadają nieprzyjazne odniesienia ze strony wielu państw w sprawie np. odszkodowań i reparacji wojennych. Trudno się też dziwić w związku z tym, że 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej obchodzić będziemy głównie w gronie byłych sojuszników Hitlera, a w małym stopniu w gronie przedstawicieli koalicji antyhitlerowskiej. Trudno się dziwić… ale społeczeństwo tego nie zrozumie.
Polska ma wspaniałą historię, szczególnie walki o odzyskanie niepodległości w 1918 roku. Zarówno po prawej, jak i lewej stronie sceny politycznej Polski stali wybitni politycy, mężowie stanu, znani i uznani jako wielcy patrioci, ale również ludzie o nieskazitelnych życiorysach i cechach charakteru. Nie można nie przypomnieć tutaj Piłsudskiego, Daszyńskiego, Dmowskiego, Korfantego czy Witosa. Porównajmy dziś współczesną Polskę – rządzą nami, wybrani przez nas, ludzie o cechach handlarzy i drobnych biznesmenów, dla których liczy się wyłącznie własny interes a nie Polska i jej obywatele.
Polska lewica powinna dziś w ramach kampanii wyborczej, a później w ramach pracy parlamentarnej, podjąć te wszystkie problemy z odpowiedzialnością wypływającą z jej tradycji walki o państwo i jego siłę. Także z tradycji walki o sprawiedliwość i demokrację, jako ustroju pozwalającego rozwiązywać wszystkie problemy w duchu zrozumienia i racji większości, ale dla dobra wszystkich. Polska Partia Socjalistyczna ze swym dorobkiem i tradycją może być tutaj znaczącym wzorem.

***
Przedstawiona tutaj koncepcja polityczna wdrożenia zasad rewolucji konstytucyjnej zawiera w sobie dwa elementy podstawowe:
– zmiany systemu zarządzania państwem w oparciu o obowiązujące zapisy Konstytucji, a więc odnowy państwa w imię dobra człowieka i sprawiedliwości społecznej
– zmiany systemu gospodarowania poprzez odrzucenie niezgodnych z zapisami Konstytucji zasad gospodarki neoliberalnej i dominacji własności prywatnej oraz zbudowanie od nowa systemu społecznej gospodarki rynkowej

Sprawiedliwość społeczna, którą opisuje art. 2 Konstytucji RP obejmuje szereg zagadnień teoretycznych i praktycznych, które pojawiają się w praktyce rządzenia w Polsce:
– podstawowym obowiązkiem państwa jest eliminowanie z życia społecznego dyskryminacji, nierówności, biedy, bezdomności i bezrobocia
– państwo zobowiązane jest określić i realizować wobec wszystkich obywateli zasadę zapewnienia minimum socjalnego (minimalny dochód gwarantowany)
– państwo powinno określić w dłuższym horyzoncie czasowym jak rozumie ideę „państwa dobrobytu” obejmującego wszystkich Polaków
– niedopuszczalne jest zaliczanie ludzi (obywateli) do kategorii kapitału ludzkiego, człowiek nie jest przedmiotem w grze interesów politycznych i ekonomicznych, człowiek jest podmiotem społecznym i politycznym,
– wszystkie instytucje państwowe wykonują swe obowiązki na rzecz obywateli i państwa, nie sprzedają usług obywatelom, a działają na ich rzecz. Praca w administracji państwowej i samorządowej to służba a nie etat i gratyfikacja. Niedopuszczalne jest upolitycznienie i stronniczość administracji,
– państwo zobowiązane jest zapewnić obywatelom wolność i równość, szczególnie wobec prawa; praktyka pokazuje, że wartości te są przywilejem
– państwo powinno dać w swej praktyce działania równy dostęp młodzieży do edukacji na poziomie średnim, eliminując jakiekolwiek ograniczenia społeczne i ekonomiczne
– obowiązkiem państwa jest przywrócenie jego świeckiego charakteru
Społeczna gospodarka rynkowa zdefiniowana w art. 20 Konstytucji RP dotyczy teorii i praktyki systemu gospodarczego, który został zdominowany przez doktrynę neoliberalną nie dającą możliwości wydobycia z gospodarki jej społecznych elementów:
– działający w Polsce system gospodarki neoliberalnej jest sprzeczny z Konstytucją i powinien w szybkim tempie zostać zmieniony na społeczną gospodarkę rynkową, co wiąże się ze zmianą wielu regulacji prawnych
– państwo nie może być przedsiębiorstwem komercyjnym, w swej istocie działania kieruje się interesem społecznym a nie kryterium zysku,
– państwo nie świadczy obywatelom usług, a wyłącznie wypełnia wobec obywateli swoje obowiązki wynikające z Konstytucji i innych zapisów prawa,
– życie i zdrowie ludzkie nie może być towarem; system ochrony zdrowia i życia nie może być podmiotem komercyjnym, realizuje zobowiązania państwa wobec obywateli
– istnienie i działalność rynków musi podlegać regulacji, rynki mają służyć społeczeństwu i państwu a nie wyłącznie realizować interesy kapitału; widać w ustawodawstwie i praktyce działania państwa wyraźną nierównowagę na korzyść kapitału prywatnego, banków i korporacji, a na niekorzyść państwa i obywateli
– system podatkowy musi odzwierciedlać zasady sprawiedliwości społecznej, nie może być od niego odstępstw i wyjątków
– podstawowe zmiany ustawodawcze: – ograniczenie dominacji własności prywatnej, – przywrócenie równoprawności wszystkich sektorów gospodarowania, – zwiększenie uprawnień związków zawodowych i samorządu pracowniczego, – sprawiedliwy system podatkowy, – ograniczenie kosztów pracy.
Przedstawione powyżej zasady powinny stanowić minimum programowe lewicy na zbliżające się wybory parlamentarne. Ważne jest, aby w działaniach programowych i propaństwowych lewicy priorytetem było zachowanie równowagi społecznej i politycznej oraz wytyczenie drogi do odnowy opartej o ideę budowy państwa dobrobytu dla wszystkich Polaków.

SMS prezesa

Przez ostatni czas bardzo wiele działo się po stronie opozycji. Tak się bowiem szczęśliwie jeszcze dzieje, że politykom oddalonym nieco od prawej strony przysługuje w Polsce demokratyczne prawo do swojego zdania. Można debatować czy wstąpienie w szeregi innej partii tuż przed ogłoszeniem komitetów wyborczych jest uczciwe czy wynika z dostrzeganych interesów, jednak tak długo jak możemy zmieniać swoje zdanie, tak długo będziemy mieć pewność, że żyjemy w demokratycznym państwie.
Prawa strona niestety nie posiada komfortu prawa do zmiany. W ich przypadku pozostawanie w PIS równe jest staniu w obronie życia i kościoła. Zmiana w decyzji uczyniłaby z nich w świetle skrupulatnie tworzonej ideologii Judaszy, którzy zdradzają państwo polskie. Oni nie mają wyboru i nie mogą myśleć inaczej niż nakazuje im wysłany sms od prezesa, który jasno i przejrzyście mówi im co mają mówić i jakich argumentów używać kiedy przyjdzie im tłumaczyć kolejne afery. Nie może być więc inaczej, że jak jeden maż wszyscy posłowie PiS loty Jędraszewskiego przyrównują do lotów Tuska. Co w obliczu skali tych dwóch jest zawracaniem kijem Wisły. Co więcej, jakby ten ich nieodparty argument nie przeszedł, w odpowiedzi na wykryte warte miliony nadużycia marszałka, w mediach publicznych „wypłynęła” kolejna afera z oświadczeniami majątkowymi jednego z doświadczonych polityków PO. Skala porównania tych dwóch spraw do siebie jest niewspółmierna, jednak tylko taka może trafić do zależnych od państwa wyborców, dla których „luksusowe” świąteczne zakupy posła przyprawiają o zawrót głowy, a nad niezrozumianymi kosztami lotów, ich skomplikowaną procedurą nie warto już się pochylać. Z resztą jeżeli sam marszałek ich nie znał to dlaczego ma je zrozumieć wierny wyborca?
Afery jakie obecnie mamy na tapecie w swym końcowym efekcie, przy przyjętym wciąż skutecznym systemie ich obrony wydają się nie przeszkadzać prawicy. W oczach swoich wyborców są na zmianę raz męczennikami i ofiarami cenzury w internecie a raz rycerzami wyruszającymi na kolejną krucjatę po jak to określił Kaczyński „prawdziwą demokrację, „prawdziwą samorządność”, „prawdziwą równość” i… nową konstytucję.
Tak długo jak rząd będzie miał własne media publiczne, w których przedstawia swoje wersje zdarzeń, tak długo będzie mógł bez większego wysiłku zapewniać swoich wyborców o tym, że dzieje się dobrze. Celem jest uczynienie państwa dla większości, nie państwa dla każdego. To właśnie większość pozbawiona jest bowiem swoich własnych celów i ambicji. Daje się prowadzić niczym owieczki na pastwisko. Choć statystycznie jest ich coraz mniej w polskim kościele to są wśród nich jednak i tacy którzy nigdy w kościele nie byli, a którzy to w wyniku nienawiści do świata i siebie będą trwać po stronie, która do niej zachęca. Skrajność przekazów i emocjonalny charakter jest bowiem tam tak mocny, że przyciąga jak magnes tych, którzy nie potrafią zdobyć się na swoje własne zdanie o sobie i świecie. To właśnie tacy ludzie potrzebni są do rządzenia.
Polak który głosuje na PIS rzeczywiście będzie wiedział w jakim państwie będzie żył po wyborach i jaki będzie wyglądał stan jego kieszeni. To jest zdaniem prawicy ich karta przetargowa. Jeżeli jednak któryś z nich kiedyś przejrzy na oczy, nie będzie już miał prawa do jakiegokolwiek głosu.

Flaczki tygodnia

Patronat nad byłymi agentami gestapo, zdeklarowanymi antysemitami, antykomunistami i kolaborantami niemieckich nazistów uroczyście objął pan prezydent Andrzej Duda. Za dni parę będzie czcił i modlił się w inwencji Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych.

Przeciwko gloryfikowani polskich, pronazistowskich kolaborantów zaprotestowały dzieci polskich oficerów Armii Krajowej. Przypomniały, że w czasie niemieckiej okupacji bandyci z Narodowych Sił Zbrojnych mordowali nie tylko lewicowych partyzantów, co dzisiaj elity PiS uznają za powód do chwały, ale też oficerów podziemnej Armii Krajowej.
Biedne dzieci nie zauważyły, że wynoszenie na patriotyczne ołtarze narodowo – katolickich faszystów jest konsekwentną i świadomą polityką historyczną elit PiS.
Dla ideologii PiS rząd londyński i Armia Krajowa to zbyt demokratyczne, antysanacyjne instytucje. Zarażone liberalną ideologią, a nawet lewactwem.
Wielu oficerom Armii Krajowej ideolodzy PiS zarzucają kolaborację z „komunistyczną” władzą w czasie powojennej odbudowie Polski. Zarzucają im, że nie dotrzymali złożonym przysięgom i zaprzestali walki o niepodległą Rzeczpospolitą ze Związkiem Radzieckim. Dlatego prawdziwymi bohaterami pisanej teraz historii Polski będą jedynie tak zwani „żołnierze wyklęci” i kolaborująca z nazistami, ale radykalnie antykomunistyczna Brygada Świętokrzyska.

Pan prezes Jarosław Kaczyński zapomniał o nakazanej mu czujności w czasie kampanii wyborczej. Odruchowo zdradził, że po wyborach zamierza zmienić polską Konstytucję. W nowej zamiast trójpodziału władz będzie Trójca rządząca. Pan Prezes, Partia pana Prezesa i kościół katolicki. Uznający pana Prezesa za swego Prymasa, a nawet Papieża.

Caritas Polska, kościelna organizacja „charytatywna”, otrzymała ponad 20 milionów złotych dotacji od ministerstw rządu PiS. Tak wynika z jej raportów finansowych, do których dotarła Wirtualna Polska. To rekordowe wsparcie. Do tej pory żaden rząd nie był tak hojnym sponsorem tej kościelnej fundacji. W 2014 roku, czyli w czasach poprzedniego rządu PO-PSL, podobne dotacje wyniosły tylko 3 miliony złotych.

Oczywiście rząd PiS nie dał tych pieniędzy z własnej kieszeni, tylko z pieniędzy polskich podatników. Czyli nas wszystkich. W tym samym czasie Caritas Polska jako organizacja pożytku publicznego odnotowała duży spadek wpływów przekazywanych od obywateli naszego kraju w ramach odpisu 1 procenta podatku PIT. Z niecałych 3 milionów w 2014 roku do 1,5 miliona w roku ubiegłym. I pewnie dlatego rząd PiS postanowił te straty swemu faworyzowanemu Caritasowi uzupełnić.

Warto przypomnieć, że wpłatą 10 tysięcy zł właśnie na Caritas Polska postanowił odkupić swoje grzechy marszałek Sejmu Marek Kuchciński. Bohater afery dotyczącej prywatnych lotów rządowych samolotem. Zadeklarował, ale jeszcze nie wpłacił.
W ubiegłym roku głośno było o Caritas Polska za sprawą wielomilionowych nagród przyznanych sobie przez rząd pani Beaty Szydło. Kiedy wybuchł skandal, pan prezes Kaczyński nakazał swym ministrom oddać te nagrody na rzecz Caritas. Pula nagród w rządzie wynosiła wtedy 6 milionów złotych.
Ale w sprawozdaniu Caritas Polska nie ma śladu takich darowizn. Dziennikarze kontaktowali się z biurem prasowym Caritas Polska, jednak nikt nie potrafił im tego braku wyjaśnić.

Na razie pan marszałek Kuchciński przestał się pokazywać publicznie. W przyszły piątek powinna odbyć się w Sejmie debata o pozbawieniu go funkcji Marszałka Sejmu RP. Może jednak nie dojść do niej, bo w elitach PiS mówi się o wcześniejszym, przykładnym zdymisjonowaniu go przez pana prezesa Kaczyńskiego.

Okradanie polskich podatników przez pana marszałka to jedna sprawa. Przy okazji afery lotniczej okazało się też, że pracownicy Kancelarii Sejmu RP regularnie okłamywali dziennikarzy i opozycyjnych parlamentarzystów. Zatajali ilość lotów, pasażerów zabieranych na pokład przez pana marszałka Kuchcińskiego. Twierdzili, że pan marszałek latał w „misji oficjalnej”, choć naprawdę latał do swego domku wypoczynkowego.
Pan marszałek docenił ich pracę swej Kancelarii i właśnie teraz przyznał im coroczne, wysokie, dodatkowe nagrody pieniężne.

Pan prezes Jarosław Kaczyński oświadczył w lipcu tego roku, że kanclerz Niemiec Angela Merkel uroczyście, telefonicznie przeprosiła pana premiera Morawieckiego za powtórne niewybranie pani euro deputowanej Beaty Szydło na szefową komisji w Parlamencie Europejskim.
Sceptyczni dziennikarze chcieli poznać szczegóły tych przeprosin. Nie mogą, bo poinformowano ich, że z rozmowy dwóch głów państw nie sporządzono w kancelarii pana premiera żadnej notatki. Choć zawsze się taką się robi. To oznacza, że taka notatka może jest, ale nie ma w niej ani słowa o przeprosinach. Bo zgodnie z ideologią PiS nie ważne jest jak było, ważne aby „ciemny lud” kupił wersję, że harda Niemka musiała przepraszać dumnego Polaka. Że głosowanie było przegrane, ale „moralne zwycięstwo” było dla PiS.

Sędzia Maciej Nawacki z nowej Krajowej Rady Sądowniczej wystąpił do prezesa Urzędu Ochrony Dokumentów Osobowych o wstrzymanie nakazanego prawem ujawnienia list poparcia kandydatów do Rady. Dziś wiadomo, że na utrzymanych w tajemnicy listach jest podpis sędziego Nawackiego, który sam poparł swoją kandydaturę do KRS.

„Czerwona zaraza już po naszej ziemi nie chodzi. Co wcale nie znaczy że nie ma nowej, która chce opanować nasze dusze, serca i umysły (…). Nie czerwona, ale tęczowa”. To przesłanie „miłości bliźniego” autorstwa abp Marka Jędraszewskiego. Dlaczego porządni ludzie w Polsce chodzą jeszcze do tak niemoralnego, zakłamanego kościoła?, dziwią się „Flaczki”.

Wszystkich inteligentnych lewicowców informujemy, że były poseł SLD, redaktor naczelny „Trybuny” Piotr Gadzinowski zamierza kandydować do Sejmu RP w okręgu warszawskim z listy lewicowej. Jest KPD. Kompetentny, Pracowity, Dowcipny. Nie jest też rozwodnikiem politycznym.

Białystok a Konstytucja RP

Polska prawica marzy od dawna o uchwaleniu nowej konstytucji.

Sobotnie wydarzenia w stolicy Podlasia,gdy pokojowy Marsz Równości (dla skrajnej prawicy,a nawet części prawicy umiarkowanej,nie mówiąc o kibolach, był to swoisty marsz dewiantów dążących do podważenia podstaw naszej cywilizacji oraz narodowej religii) spotkał się z brutalnymi aktami przemocy ze strony chuliganów i awanturników. Oliwy do ognia dodało niefortunne oświadczenie metropolity białostockiego oraz słabo kamuflowane poparcie dla takich poczynań ze strony lokalnych i regionalnych polityków PiS.
A nowy minister edukacji swymi pokrętnymi wypowiedziami o całej sprawie szybciej zasłużył na wniosek o odwołanie niż jego niesławna poprzedniczka.
Czy to wszystko może być jakimś katharsis dla sporej części społeczeństwa na niecałe 3 miesiące przed wyborami parlamentarnymi? Trudno powiedzieć,bowiem takie procesy na ogół nie zachodzą szybko. Z pewnością natomiast znów dużo straciliśmy w opinii międzynarodowej,gdyż obraz kraju nad Wisłą dodatkowo się pogorszył.Nie istnieje-wbrew silnie propagowanym tezom- żadna ideologia LGBT. Chodzi tylko o
poszanowanie praw mniejszości,co jest sensem demokracji, zwłaszcza w ujęciu Rady Europy. Większość decyduje,ale powyższy warunek to conditio sine qua non uznania danego państwa za demokratyczne. Nota bene mało kto zauważył,iż to na terenie ambasady Kanady,znajdującej się obok Sejmu, zawisła najpierw tęczowa flaga,a dopiero później dołączyli do tego Amerykanie. Zresztą rozmaite rozwiązania kanadyjskie są niezwykle ciekawe i mało znane. Np. ilu naszych polityków wie, że tak wyśmiewana przez rodzimą prawicę (szczególnie w kontekście przyjmowania bądż nie uchodźców i migrantów) WIELOKULTUROWOŚĆ wpisana jest do konstytucji kraju Klonowego Liścia? Raczej nie należy do tego grona PiS-owski wiceprezydent Gdyni wypowiadający głupie i rasistowskie uwagi nt. ludności Afryki.
To co wydarzyło się w Białymstoku to oczywista dyskryminacja mniejszości seksualnych. Ta i inne rodzaje dyskryminacji (np. ze względu na płeć,kolor skóry czy wiek) to rodzaj wykluczenia społecznego,które należy zwalczać. W prawie unijnym i szerzej w prawie międzynarodowym, znajdują się uniwersalne oraz regionalne systemy ochrony praw człowieka gwarantujące instrumenty przeciwdziałania wszelkiego rodzaju dyskrymi-nacji. Zakaz dyskryminacji oraz zasada równego traktowania obywateli to dwa fundamenty funkcjonowania współczesnych systemów politycznych.
Jako członek Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodo-wego (1993-1997),która przygotowała projekt ustawy zasadniczej, przyjętej następnie w referendum ogólno-krajowym, pozwolę sobie przypomnieć odnośne zapisy z rozdziału II „Wolności,prawa i obowiązki człowieka i obywatela”.W omawianym kontekście kluczowy jest art. 32 Konstytucji:”1.Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.2.Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny”. Tymczasem Tomasz Nałęcz przedstawił w TVN ciekawą i daleko idącą,kontrowersyjną tezę,że obecnie społeczność LGBT w Polsce jest traktowana przez rządzących w stopniu zbliżonym do tego, jak podchodzono przez długie lata (np. przed II wojną światową) do mniejszości żydowskiej.
Ponieważ polska prawica marzy od dawna o uchwaleniu nowej konstytucji (jej projekt-kiedyś na stronie PiS-został skutecznie „schowany”) lub co najmniej dokonaniu w obecnej szeregu zmian, to warto zaakcentować,iż zmiany zapisów w rozdziale II Konstytucji (a także I i XII) wymagają specjalnej procedury. Otóż 1/5 ustawowej liczby posłów,Senat lub Prezydent RP mogą zażądać przeprowadzenia referendum zatwierdzającego. W sumie więc-na szczęście-nie jest łatwo dotychczasowe, dobre zapisy usunąć.

Konstytucja – zasada sprawiedliwości społecznej My, socjaliści

Wyrażony w art. 2 aktualnie obowiązującej Konstytucji RP zapis, zgodnie z którym Rzeczpospolita jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej, zawiera istotną normę prawną państwa sprawiedliwości społecznej.

Ma ona charakter nadrzędny w stosunku do innych zasad systemu prawnego. Wynika to z wagi zawartej w niej treści oraz doniosłości dla całego systemu prawnego.
Na zasadę tę powołują się praktycznie wszystkie siły polityczne w Polsce od roku 1990, kiedy narzucono nam kapitalizm, jako rzekomo najlepsze rozwiązanie ustrojowe. Szczególnie przed wyborami ładnie to brzmi, kiedy w ustach polityków prawicy pojawiają się słowa o wolności, równości i sprawiedliwości. Niektóre ugrupowania umieszczają w swoich nazwach takie określenia jak: prawo, wolność, sprawiedliwość czy równość, by udowodnić, że ich celem jest realizacja wyłącznie tych szlachetnych zasad.
Praktyka życia społeczno-politycznego wygląda, jak wiemy, inaczej i często występuje wyraźna sprzeczność pomiędzy ideałami głoszonymi publicznie a ich praktycznym wymiarem w polityce społecznej. Populizm, który ogarnia coraz bardziej nasze życie publiczne rządzi się swoimi prawami i obietnice bez pokrycia, uśmiechy i uściski dłoni przykrywają ponure często realia.
Szczególnie fałszywie brzmią zapewnienia o przywiązaniu do wartości sprawiedliwości społecznej w ustach polityków prawicy czy rządzących lub byłych neoliberałów. Ich zasadą działania i normą życia jest niesprawiedliwość, brak szacunku do człowieka pracy, cynizm. Wielokrotnie to w czasie ostatnich 30 lat udowodnili, szczególnie podczas prywatyzacji zakładów pracy, czy likwidacji PGR-ów.
Historia lewicy, szczególnie historia Polskiej Partii Socjalistycznej pokazuje, że jedyną siłą polityczną w skali świata, ale również w Polsce są socjaliści, którzy poważnie traktują zapisy w swoich programach dotyczące sprawiedliwości społecznej. Już w pierwszym Programie Paryskim PPS przyjętym w roku 1892 sprawiedliwość społeczna i niepodległość były zasadniczymi hasłami politycznymi. Nic w tym względzie do dziś się nie zmieniło.
Trzeba podkreślić, że po 30 latach praktyki politycznej uprawianej w RP i wypełniania w wymiarze rzeczywistym zapisów Konstytucji, ideologiczne fundamenty naszego ustroju nie są realizowane, w efekcie tego są one zaniedbane i wypaczone. Kształtuje się w Polsce system będący zaprzeczeniem zapisów konstytucyjnych. Ma on coraz bardziej odległy od zapisów i oczekiwań charakter. Wolność i równość stają się w nim nie prawem, lecz przywilejem, w wyniku czego rośnie społeczna niesprawiedliwość i poczucie powszechnej krzywdy. Nie maleje, a rośnie rozwarstwienie społeczne. Pojawia się dość zasadnicze pytanie – co robią w tym względzie strażnicy Konstytucji – kolejni prezydenci. Żaden z nich, jak pamiętam, nie pochylił się przez ostatnie dwa dziesięciolecia, nad rzucanym przez siły lewicy socjalistycznej pytaniem: jak wygląda praktyczna realizacja konstytucyjnych zasad sprawiedliwości społecznej i społecznej gospodarki rynkowej?
Warto zauważyć, że jeśli problem Konstytucji rozgrzewa opinię publiczną, to wyłącznie w kwestii spraw drugorzędnych, jak personalia czy struktury. Tyle tylko, że Konstytucja nie opiera się na drobiazgach, lecz na pojęciach ogólnych (wolności, równości i sprawiedliwości itd.), a te kategorie wymagają myślenia abstrakcyjnego, nie zaś praktycznego, które media z uporem serwują zdezorientowanej publiczności. Ubolewam na tym przykładzie, że polskie elity intelektualne utraciły wiarę w swą rolę wypływającą z wartości patriotycznych i coraz mniej interesują się losem państwa i obywateli, generalnie przyszłością.
W świetle rozważań nad praktyczną realizacją zapisów naszej Konstytucji polska lewica ma ogromne zadanie, które powinno być swoistym programem wyborczym w najbliższych miesiącach. Dotyczyć on powinien dwóch zasadniczych problemów:
– omawianego wcześniej problemu kolizji z zapisem Konstytucji dotyczącym społecznej gospodarki rynkowej realnego, neoliberalnego modelu gospodarki
– problemu kolizji znaczącej części polskiego prawa i praktyki rządzenia z konstytucyjnym zapisem dotyczącym realizacji modelu demokratycznego państwa prawnego, urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.
Uważam, że socjaliści/lewica muszą na nowo opisać znajdującą się w Konstytucji zasadę sprawiedliwości społecznej, zinterpretować ją na użytek współczesnych potrzeb polskiego społeczeństwa.
Trzeba mieć wielką odwagę, aby podjąć te wyzwania. To swoista rewolucja konstytucyjna. Kto może je dziś w Polsce podjąć, jak nie zdeterminowana lewica.

Są jeszcze sędziowie…

PiS-owska władza jest konsekwentna. Działalność w obronie Konstytucji
i zasad trójpodziału władzy nie może pozostać bez kary.

W 2017 r. w Polsce w ramach pakietu zmian prawnych dotyczących sądownictwa stworzono system dyscyplinarny, który miał zapewnić podporządkowanie sędziów woli politycznej.
Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” opracowało kompleksowy raport, opisujący przypadki represji władz wobec niezależnych polskich sędziów. W raporcie opisano różnego rodzaju działania, jakie zostały już podjęte, wobec dwudziestu jeden polskich sędziów. Raport sporządził sędzia Jakub Kościerzyński.
– Metody działania rzeczników dyscyplinarnych Piotra Schaba, Michała Lasoty i Przemysława Radzika, których na tych stanowiskach obsadził Zbigniew Ziobro, pokazują, że na ich celowniku znaleźli się sędziowie broniący niezależności sądownictwa – komentuje prezes Iustitii prof. Krystian
Markiewicz.
Wzięto na celownik sędziów, którzy sprzeciwiali się niekonstytucyjnym zmianom w wymiarze sprawiedliwości.
Pretekstów może być wiele: wypowiedź publiczna, założenie koszulki z napisem „Konstytucja”, zwrócenie się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z pytaniem prejudycjalnym, wydanie orzeczenia nie po myśli prokuratury lub władzy politycznej.
Postępowania dyscyplinarne to bynajmniej nie jedyne represje, jakie dotykają sędziów, którzy domagają się przestrzegania zasad praworządności w Polsce przez pozostałe władze. Takim sędziom likwiduje się wydziały i stanowiska bądź zmienia zakres czynności, by musieli orzekać w sprawach, z którymi wcześniej nie mieli styczności. Wtedy łatwiej o potknięcie i pretekst do postępowania dyscyplinarnego.
Najnowszym wydarzeniem, które wskazuje na polityczne podłoże działań nominowanych przez Zbigniewa Ziobrę prezesów, jest niedawna decyzja prezesa warszawskiego sądu Macieja Mitery, powołanego na tę funkcję przez Zbigniewa Ziobrę dotycząca sędziego Łukasza Bilińskiego. Sędzia Biliński rozpoznawał sprawy dotyczące uczestników obywatelskich manifestacji, wyrażających sprzeciw wobec polityki obecnego rządu, także w obszarze wymiaru sprawiedliwości. Wyroki uniewinniające demonstrantów, wydawane przez tego sędziego, spotykały się z krytyką ważnych polityków partii rządzącej. Prezes Maciej Mitera z dniem 1 lipca br. przeniósł zatem sędziego Bilińskiego, jako jedynego sędziego wydziału karnego, do wydziału rodzinnego.
Publikacja raportu zbiega się z wizytą w Polsce prezesa Amerykańskiego Stowarzyszenia Prawników Boba Carlsona. Amerykańskie sądownictwo może nie grzeszy jakością – ale na pewno jest niezależne.
– Mam nadzieję, że nasze amerykańskie koleżanki i koledzy będą wskazywać polskim władzom, że tylko niezależne sądownictwo może gwarantować dobre relacje ekonomiczne między naszymi krajami – mówi prezes Iustitii.
Represje dotykają też prokuratorów – jak ostatnio, czasowe zdegradowanie i przeniesienie prokuratora Mariusza Krasonia z Krakowa do Wrocławia.
Prokurator Krasoń z Prokuratury Regionalnej dowiedział się, że decyzją Prokuratora Krajowego Bogdana Święczkowskiego zostaje w trybie natychmiastowym oddelegowany do wrocławskiej Prokuratury Rejonowej (czyli o dwa szczeble niżej). To on właśnie był inicjatorem przyjęcia przez krakowskich prokuratorów uchwały, krytycznej wobec upolityczniania wymiaru sprawiedliwości.
Dziś w Polsce taka działalność stanowi poważne przewinienie. Prokuratora Krasonia spotkała zatem zasłużona kara. Przeniesienie jest na pół roku, więc zgodnie z przepisami nie wymagało zgody przenoszonego.
W miarę potrzeby, jeżeli prokurator Krasoń się nie uspokoi, takie półroczne delegacje będą mogły być powtarzane. W Polsce jest przecież wiele Prokuratur Rejonowych, w których Krasoń jeszcze nie pracował.
Podobnych spraw jest więcej, nie o wszystkich wiadomo, niektóre są we wstępnej fazie. Raport daje jednak pewne pojęcie na temat skali szykan, jakie dotykają sędziów dlatego, że domagają się przestrzegania Konstytucji przez pozostałe władze. Kto ma sądy, ma już władzę absolutną. Są jeszcze sędziowie w Polsce (i prokuratorzy też), którzy stoją na straży praw i wolności obywatelskich zapisanych w Konstytucji. Nie godzą się na pozbawienie obywateli prawa do sprawiedliwego procesu przed bezstronnym i niezawisłym sądem. Ale co będzie, gdy ich zabraknie?

Konstytucja art. 20 My, socjaliści

Konstytucja przyjęta w 1997 roku dość jednoznacznie w artykule 20 określa ustrój gospodarczy naszego kraju: „Społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych stanowi podstawę ustroju gospodarczego Rzeczypospolitej Polskiej”.

W dobie wyborów trzeba to przypominać, bowiem panuje „wolna amerykanka” w radosnej twórczości obietnic i populistycznych zapędów kandydatów, jak i ugrupowań. Upowszechniło się twierdzenie, że najważniejsze, to ładnie obiecać. Później, po wgranych wyborach się zobaczy. Zakłada się, że udana kampania zaciera pamięć, a głównym zadaniem elektoratu jest pójście do wyborów, reszta demokratycznych procedur i obowiązków nie ma znaczenia.
Społeczna gospodarka rynkowa w Konstytucji z 1997 roku należy do tej grupy zapisów, które nigdy nie ujrzały światła dziennego w legislacyjnej i bieżącej działalności kolejnych rządów RP do dnia dzisiejszego. Jeden z premierów już po roku 2000 zauważył odkrywczo, że do ideałów trzeba dążyć, a na pytanie, co zmierzacie w tej sprawie zrobić, wzruszył ramionami. Zapamiętałem to, ponieważ Rada Naczelna PPS, w związku z lekceważeniem tego i wielu innych zapisów z obowiązującej Konstytucji, powołała już w roku 2004 Komitet Obrony Konstytucji. Rozpoczął on pracę, ale rządząca wówczas lewica nie wyraziła zainteresowania tą inicjatywą, choć bliźniaczą w roku 2016 podjęła z ochotą, bowiem dotyczyła innego obszaru problemów – praw człowieka.
Obszar gospodarczy, nawet przy ewidentnej kolizji konstytucyjnej, był i jest poza debatą publiczną, tutaj mimo zmian rządził Balcerowicz i jego ludzie. Wynika to z samej doktryny neoliberalnej, która mimo wielu protestów, wątpliwości i ewidentnego oszustwa solidarnościowych liderów transformacji w 1990 roku, weszła w życie i zdominowała polską myśl polityczną i gospodarczą. Jak pamiętamy prywatyzowano bez umiaru, szczególnie strategiczne sektory gospodarki. Rynek i jego wilcze prawa zdominował także politykę. Wyłączono całe obszary demokracji uznając je za nieobjęte prawami społecznego wpływu na ich kształt i rozwój.
Tak stało się ze służbą zdrowia, która oparta została na dogmacie rynkowej wartości życia i zdrowia ludzkiego. Nie dobro człowieka, ale jego rynkowa wartość decydują dziś o relacjach społecznych i międzyludzkich.
Od roku 1997 mamy do czynienia z ewidentną sprzecznością pomiędzy realizowanym w praktyce systemem społeczno-gospodarczym a zapisem Konstytucji. Nikogo to nie zastanawia, nikogo nie boli, media nabrały odpowiedniego dystansu do tej sprawy, choć w przypadku wielu innych spraw dotyczących Konstytucji i łamania prawa jest głośno. Również kolejne rządzące ekipy nie podejmują tematu…
Rządząca dziś koalicja prawicowa podjęła działania dotyczące obniżenia poziomu rozwarstwienia społecznego – jest to jednak ruch cząstkowy, choć we właściwym kierunku. To dopiero pierwszy krok. Nie wiemy czy zmierzać to będzie w stronę realizacji zapisu konstytucyjnego i będzie mieć ciąg dalszy w zmianie polityki społecznej, czy też należy do działań marketingowych napędzających głosy w kolejnych wyborach. Jeśli tak, to mamy do czynienia z klasyczną korupcją polityczną nazywaną niekiedy kupowaniem głosów. Trudno nie wspomnieć o skutkach dla budżetu. Na rzetelne oceny tych działań jest jeszcze za wcześnie, pojawia się zbyt wiele sprzecznych informacji i opinii.
Za kilka miesięcy odbędą się wybory parlamentarne. Ruszyła już giełda pomysłów i programów ze sfery marketingu politycznego, które mają przekonać wyborców do pójścia do urn i oddania głosu na to „właściwe ugrupowanie”. Poszukuje się programów i rozwiązań ze sfery szczególnie społecznej, które trafią do ludzi.
Lewica, socjaliści, PPS mają jedyną szansę, aby w najbliższym czasie, w majestacie prawa głosić i dokonać przełomu konstytucyjnego przywracającego podstawowe założenia ustrojowe wynikające z głoszonych idei i haseł, w których dominującą rolę odgrywają co najmniej trzy: społeczna gospodarka rynkowa, sprawiedliwość społeczna i dobro człowieka. Siły całej lewicy powinny domagać się za wszelką cenę uporządkowania systemu gospodarowania w Polsce, doprowadzenia go do zgodności z zapisami Konstytucji. Chodzi tutaj nie tylko o zapis art. 20 w sprawie społecznej gospodarki rynkowej, ale również zapisy dotyczące systemu sprawiedliwości społecznej, który zaciera się w praktyce rządzenia.
W wielu krajach tzw. rynki zdominowały państwa narodowe, ich politykę społeczną i gospodarczą, przenosząc charakterystyczne dla neoliberalnej doktryny kryterium zysku na wszystkie dziedziny życia. Niedopuszczalną normą jest dziś obowiązek zarabiania na tzw. usługach społecznych jak ratowanie zdrowia i życia, procesy edukacji, czy wojny, które stają się intratnym biznesem. Dziś trzeba płacić za uprzejmość urzędnika państwowego, bowiem jego praca przestała być służbą społeczną.
Wszystko to trzeba zmienić, neoliberalizm odesłać na śmietnik historii. Można to zrobić w majestacie prawa. Pytanie: czy są odważni na lewicy, to bowiem powinien być lewicowy program dla Polski?

Niech sędziowie spojrzą na siebie

Z tego, że PiS łamie Konstytucję, nie wynika, że sądy dyscyplinarne powinny przestać się zajmować różnymi przewinieniami stanu sędziowskiego.

Zarząd stowarzyszenia Iustitia, zrzeszającego dużą część polskich sędziów, zaapelował do sędziów sądów dyscyplinarnych zajmujących się, w pierwszej instancji, różnymi przewinieniami stanu sędziowskiego, aby powstrzymali się od orzekania.
Wysłuchanie tego apelu może oznaczać, że sądownictwo dyscyplinarne wobec sędziów przestanie w Polsce funkcjonować, a sędziowie nie będą odpowiadać za naruszenia procedury, etyki czy różne zachowania nie licujące z godnością ich togi.

Nieodwołalne, tragiczne skutki?

Apel niesie więc za sobą istotne skutki, z punktu widzenia jakości funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w naszym kraju.
Co spowodowało, że zarząd Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” zdecydował się na tak radykalne posunięcie?
Jak stwierdza list, skierowany przez zarząd stowarzyszenia do sędziów sądów dyscyplinarnych, „Postępowania dyscyplinarne stały się obecnie narzędziem represji władzy politycznej wobec sędziów, którzy prowadzą działalność publiczną lub wydają orzeczenia niezgodne z wolą tej władzy”.
Iustitia wskazuje, że niezależnie od tego, jakie rozstrzygnięcie wydadzą sędziowie sądów dyscyplinarnych, to choćby było ono najbardziej sprawiedliwe, zawsze otworzy drogę do postępowania w drugiej instancji, toczącego się przed Izbą Dyscyplinarną Sądu Najwyższego,
Tymczasem, w przekonaniu zarządu stowarzyszenia Iustitia, Izba Dyscyplinarna SN jest „niekonstytucyjnym sądem wyjątkowym”, wyłonionym w postępowaniu przed także niekonstytucyjnym, upolitycznionym organem „nazywanym Krajową Radą Sądownictwa”.
Zarząd Iustitii ostrzega, że działalność Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego może mieć „nieodwracalne, wręcz tragiczne skutki dla sędziów szykanowanych za działalność publiczną w obronie praworządności lub ściganych za wydanie konkretnych orzeczeń”.
Zarząd wskazuje też, że przekazanie akt spraw dyscyplinarnych – niezależnie od treści orzeczenia dyscyplinarnego wydanego w pierwszej instancji – do sądu II instancji o wątpliwych konstytucyjnie podstawach, obsadzonego w niekonstytucyjny sposób, będzie obarczało sędziów dyscyplinarnych współodpowiedzialnością za skutki postępowań przed Izbą Dyscyplinarną SN.
Oczywiście, pogląd – nie tylko sędziów, lecz i wszystkich uczciwych prawników – o braku konstytucyjności Krajowej Rady Sądownictwa nie jest bezpodstawny. Wątpliwości wyraża Komisja Europejska, która wszczęła procedurę naruszeniową wobec Polski, a także Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, rozpoznający sprawę pytań prejudycjalnych dotyczących m.in. statusu polskiego sądownictwa dyscyplinarnego.

Same wątpliwości nie wystarczą

W maju tego roku polski Sąd Najwyższy uznał, że doszło do rażącego naruszenia prawa, bo w jednej ze spraw orzeczenie wydał skład sędziowski, w którym zasiadał sędzia Sądu Najwyższego, powołany na swoje stanowisko mimo tego, że jeszcze nie zakończyło się postępowanie przed Naczelnym Sądem Administracyjnym, wszczęte w związku z zaskarżeniem do NSA uchwały Krajowej Rady Sądownictwa powołującej tegoż sędziego.
Mimo niezakończenia postępowania przed NSA, sędzia wziął udział w orzekaniu. W rezultacie Sąd Najwyższy powziął wątpliwość, czy sąd, w którego składzie zasiadała osoba powołana z takim naruszeniem, jest sądem niezawisłym, bezstronnym i ustanowionym na mocy ustawy w rozumieniu prawa Unii Europejskiej. Zdaniem zarządu stowarzyszenia Iustitia, analogiczne wątpliwości dotyczą osób orzekających w Izbie Dyscyplinarnej SN.
No cóż, ze swej strony uważam, że cała ta argumentacja jest mocno naciągana, bo trzebaby najpierw zbadać, czy orzeczenie wydane przez skład w którym zasiadał wspomniany sędzia było stronnicze i skażone brakiem niezawisłości – czego nie zrobiono.
A poza tym, co ma piernik do wiatraka? – czyli, jakiż to złowrogi wpływ na represjonowanie sędziów przez Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego może wywrzeć to, że w jednym ze składów SN orzekał sędzia, co do powołania którego jeszcze nie zakończyło się formalnie postępowanie przed NSA?
Mimo to jednak, Iustitia apeluje do sędziów sądów dyscyplinarnych pierwszej instancji, by powstrzymali się od orzekania – do czasu wyjaśnienia przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej statusu osób powołanych na urząd sędziego w Izbie Dyscyplinarnej SN, oraz do czasu wyjaśnienia wątpliwości co do konstrukcji postępowania dyscyplinarnego w polskim porządku prawnym.
Ja powiedziałbym sędziom, żeby powstrzymali się od orzekania dopiero wtedy, gdy TSUE wyjaśni wątpliwości na niekorzyść obecnego modelu postępowania dyscyplinarnego wobec sędziów – a nie do czasu wyjaśnienia tych wątpliwości. To wyjaśnianie o którym mówi Iustitia może przecież potrwać przez długie miesiące.
Zarząd Iustitii chce jednak, by przez cały ten czas sędziowie dyscyplinarni nie przedstawiali Izbie Dyscyplinarnej SN akt z odwołaniami stron. I by zawieszali postępowania do czasu rozstrzygnięcia wspomnianych kwestii przez TSUE, albo sami kierowali kolejne pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (co oczywiście jeszcze bardziej wydłuży wyjaśnianie wspomnianych wątpliwości i utrudni prowadzenie postępowań dyscyplinarnych w sprawach sędziów).
Jak widać, Iustitia uważa, że samo postawienie komuś zarzutów, oznacza, że ten ktoś (w tym przypadku „ktosiem” jest sądownictwo dyscyplinarne wobec sędziów) musi przestać pracować.

Bezkarność to kiepski pomysł

– Uważamy, że do czasu wydania wyroku przez Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu najlepszym rozwiązaniem jest zawieszenie postępowań w sądach dyscyplinarnych, względnie skierowanie kolejnych pytań do TSUE – mówi prof. Krystian Markiewicz, szef stowarzyszenia Iustitia.
Można zrozumieć, że stowarzyszeniu Iustitia bardzo zależy na tym, by sądy dyscyplinarne nie represjonowały sędziów, lecz sprawiedliwie i bezstronnie orzekały w sprawach ich różnych przewinień.
Tyle, że na kilometr widać, że w tym przypadku Iustitii akurat nie chodzi o jakość sądownictwa dyscyplinarnego, lecz o podważenie legalności funkcjonowania nowej Krajowej Rady Sądownictwa, powołanej pod rządami PiS.
Oczywiście trudno nie mieć wielkich i uzasadnionych wątpliwości, czy ta PIS-owska KRS została powołana zgodnie z Konstytucją. Takie wątpliwości musi mieć każdy, kto uczciwie ocenia działania obecnej ekipy wobec wymiaru sprawiedliwości.
To wszystko nie ma jednak nic wspólnego z wydawaniem orzeczeń w konkretnych sprawach dyscyplinarnych dotyczących sędziów.
I nie można doprowadzić do sytuacji, w której sędziowie będą się czuli bezkarni – bo będą wiedzieć, że sądy dyscyplinarne w praktyce zawiesiły działalność. Wtedy bowiem drastycznie może ucierpieć jakość wymiaru sprawiedliwości w Polsce oraz wiara obywateli w praworządność – co rykoszetem odbije się i na samych sędziach.

Porządek na swoim podwórku

Iustitia ma naturalnie święte prawo, by dbać o to, żeby sędziom nie stała się krzywda. Ale nie przesadzajmy. Wbrew obawom wyrażonym w liście zarządu Iustitii, jakoś nie doszło dotychczas do drastycznych działań obecnej władzy przeciwko sędziom szykanowanym za obronę praworządności lub ściganym za wydanie konkretnych orzeczeń – które to działania mogą mieć „nieodwracalne, wręcz tragiczne skutki”.
Nie takie straszne – jak na razie – okazały się te PiS-owskie ścigania sędziów i szykany wobec nich.
Dobrze byłoby natomiast, gdyby stowarzyszenie Iustitia pamiętało o tych przypadkach, kiedy to sędziowie w Polsce całkowicie bezpodstawnie unikają postępowania dyscyplinarnego.
Jak na przykład wtedy, gdy Sąd Najwyższy, już w wolnej Polsce, orzekł, że sędziowie nie powinni mieć dyscyplinarek za to, że w stanie wojennym orzekali na mocy nielegalnego dekretu o stanie wojennym, nie przestrzegając reguły, iż prawo nie działa wstecz.
Albo wtedy gdy, w bieżącym roku, sąd dyscyplinarny (na którego orzeczenie władza bynajmniej nie wpłynęła) zdecydował, że nie straci immunitetu sędzia Wojciech Łączewski, któremu groził zarzut składania fałszywych zeznań.
Czasami sędziowie powinni krytycznie spojrzeć i na własne podwórko.