PKO Ekstraklasa: Nowy sezon od 22 sierpnia

Ekstraklasa ogłosiła terminarz rozgrywek na nowy sezon, 2020/2021. Drużyny rozpoczną rywalizację 22 sierpnia, a zakończą ją po 30. kolejce 16 maja. Z powodu braku wystarczającej liczby terminów, co jest efektem perturbacji wywołanych przez pandemię koronawirusa, liga zrezygnowała z rozgrywania dodatkowej fazy play off.

Mistrz Polski Legia Warszawa rozpocznie zmagania meczem z Rakowem Częstochowa, zdobywca Pucharu Polski Cracovia z Pogonią Szczecin, natomiast wicemistrz Lech Poznań w pierwszej kolejce zagra z Zagłębiem Lubin. Departament Logistyki Rozgrywek postanowił, że w 1. i 3. kolejce kluby grające w kwalifikacjach europejskich pucharów swoje ligowe spotkania będą rozgrywały w piątki lub soboty, wg. następujących ustaleń: w 1. kolejce mecz z udziałem uczestnika Ligi Europy w piątek, mecze z udziałem Legii Warszawa i dwa mecze zespołów z Ligi Europy w sobotę; w 2. kolejce mecz z udziałem Legii Warszawa w sobotę, a mecze zespołów Ligi Europy w niedzielę; w 3. kolejce mecz z udziałem Legii Warszawa w piątek lub sobotę, mecze zespołów Ligi Europy w sobotę; w kolejkach 4., 5. i 6. mecz z udziałem Legii Warszawa w sobotę, mecze zespołów Ligi Europy w niedzielę. Ostateczny układ meczów zostanie uściślony w zależności od wyników kwalifikacji UEFA.
Nie jest jeszcze znany trzeci beniaminek, ale już jest dla niego wskazane miejsce w kalendarzu. W piątek o ostatnie wolne miejsce w PKO Ekstraklasie na stadionie w Grodzisku Wielkopolskim powalczą zespoły Warty Poznań z Radomiakiem Radom. W przypadku wywalczenia awansu przez ekipę Radomiaka, który swoje domowe mecze w ekstraklasie zamierza rozgrywać na stadionie Legii Warszawa, w terminarzu trzeba było uwzględnić, by Legia i Radomiak na zmianę pełniły rolę gospodarza na stadionie przy Łazienkowskiej. Podobnie w kalendarzu mijają się meczami u siebie drużyny Wisły Kraków i Cracovii oraz Górnika Zabrze z Piastem Gliwice. Poza tym zespoły grające w kwalifikacjach europejskich pucharów nie będą grały przeciwko sobie w ekstraklasie aż do zakończenia kwalifikacji, czyli w pierwszych pięciu kolejkach. Dodatkowo zespołom reprezentującym w tym sezonie polski futbol w pucharach wyznaczono niedalekie lub proste logistycznie wyjazdy, żeby miały więcej czasu na przygotowania do zmagań na europejskich arenach.
Ze względu na zmianę kalendarza FIFA po październikowych, listopadowych i marcowych terminach FIFA nie będzie ligowych meczów w piątki, co oznacza, iż po kolejkach 7. i 10. będą dwa mecze w poniedziałek, a w kolejce 22. – aż cztery mecze w poniedziałek (Święta Wielkanocne). W 1. kolejce będzie tylko jeden mecz w piątek ze względu na finał Ligi Europy, rozgrywany w tym samym dniu.
Terminarz sezonu 2020/2021:

  1. Kolejka (22 sierpnia 2020)
    Warta Poznań lub Radomiak Radom – Lechia Gdańsk, Cracovia – Pogoń Szczecin, Górnik Zabrze – Podbeskidzie Bielsko-Biała, Jagiellonia Białystok – Wisła Kraków, Zagłębie Lubin – Lech Poznań, Raków Częstochowa – Legia Warszawa, Wisła Płock – Stal Mielec, Śląsk Wrocław – Piast Gliwice;
  2. kolejka (29 sierpnia 2020)
    Zagłębie – Warta/Radomiak, Lech – Wisła Płock, Lechia – Raków, Legia – Jagiellonia, Piast – Pogoń, Podbeskidzie – Cracovia, Stal – Górnik, Wisła Kraków – Śląsk;
  3. kolejka (12 września 2020)
    Warta/Radomiak – Piast, Cracovia – Stal, Górnik – Lechia, Jagiellonia – Podbeskidzie, Pogoń – Wisła Kraków, Raków – Zagłębie, Wisła Płock – Legia, Śląsk – Lech;
  4. kolejka (19 września 2020)
    Zagłębie – Cracovia, Lech – Warta/Radomiak, Lechia – Stal, Legia – Górnik, Piast – Jagiellonia, Podbeskidzie – Raków, Pogoń – Śląsk, Wisła Kraków – Wisła Płock;
  5. kolejka (26 września 2020)
    Cracovia – Raków, Górnik – Wisła Kraków, Jagiellonia – Zagłębie, Lech – Pogoń, Lechia – Podbeskidzie, Legia – Śląsk, Stal – Piast, Wisła Płock – Warta/Radomiak;
  6. kolejka (3 października 2020)
    Warta/Radomiak – Legia, Zagłębie – Górnik, Piast – Lech, Podbeskidzie – Stal, Pogoń – Jagiellonia, Raków – Wisła Płock, Wisła Kraków – Lechia, Śląsk – Cracovia;
  7. kolejka (17 października 2020)
    Cracovia – Piast, Górnik – Raków, Jagiellonia – Lech, Lechia – Pogoń, Legia – Zagłębie, Podbeskidzie – Warta/Radomiak, Stal – Wisła Kraków, Wisła Płock – Śląsk;
  8. kolejka 8 (24 października 2020)
    Warta/Radomiak – Górnik, Zagłębie – Lechia, Lech – Cracovia, Piast – Wisła Płock, Pogoń – Legia, Raków – Stal, Wisła Kraków – Podbeskidzie, Śląsk – Jagiellonia;
  9. kolejka (7 listopada 2020)
    Legia – Lech, Cracovia – Jagiellonia, Górnik – Piast, Lechia – Śląsk, Podbeskidzie – Zagłębie, Raków – Wisła Kraków, Stal – Warta/Radomiak, Wisła Płock – Pogoń;
  10. kolejka (21 listopada 2020)
    Warta/Radomiak – Wisła Kraków, Cracovia – Legia, Jagiellonia – Wisła Płock, Zagłębie – Stal, Lech – Raków, Piast – Lechia, Pogoń – Podbeskidzie, Śląsk – Górnik;
  11. kolejka (28 listopada 2020)
    Legia – Piast, Górnik – Pogoń, Lechia – Lech, Podbeskidzie – Śląsk, Raków – Warta/Radomiak, Stal – Jagiellonia, Wisła Kraków – Zagłębie, Wisła Płock – Cracovia;
  12. kolejka (5 grudnia 2020)
    Cracovia – Wisła Kraków, Jagiellonia – Warta/Radomiak, Lech Poznań – Podbeskidzie, Legia Warszawa – Lechia Gdańsk, Piast Gliwice – Zagłębie Lubin, Pogoń Szczecin – Stal Mielec, Wisła Płock – Górnik, Śląsk Wrocław – Raków Częstochowa;
  13. kolejka (12 grudnia 2020)
    Warta/Radomiak – Pogoń, Górnik Zabrze – Cracovia, Zagłębie – Śląsk Wrocław, Lechia Gdańsk – Wisła Płock, Podbeskidzie – Piast, Raków – Jagiellonia, Stal Mielec – Lech Poznań, Wisła Kraków – Legia;
  14. kolejka (19 grudnia 2020)
    Cracovia – Lechia, Jagiellonia – Górnik, Lech – Wisła Kraków, Legia – Stal, Piast – Raków, Pogoń – Zagłębie, Wisła Płock – Podbeskidzie, Śląsk – Warta/Radomiak;
  15. kolejka (6 lutego 2021)
    Warta/Radomiak – Cracovia, Górnik – Lech, Zagłębie – Wisła Płock, Lechia Gdańsk – Jagiellonia, Podbeskidzie – Legia Warszawa, Raków Częstochowa – Pogoń Szczecin, Stal Mielec – Śląsk Wrocław, Wisła Kraków – Piast Gliwice;
  16. kolejka (13 lutego 2021)
    Lech Poznań – Zagłębie Lubin, Lechia Gdańsk – Warta Poznań/Radomiak Radom, Legia Warszawa – Raków Częstochowa, Piast Gliwice – Śląsk Wrocław, Podbeskidzie Bielsko-Biała – Górnik Zabrze, Pogoń Szczecin – Cracovia, Stal Mielec – Wisła Płock, Wisła Kraków – Jagiellonia Białystok;
  17. kolejka (20 lutego 2021)
    Warta/Radomiak – Zagłębie Lubin, Cracovia – Podbeskidzie, Górnik Zabrze – Stal Mielec, Jagiellonia Białystok – Legia, Pogoń – Piast, Raków Częstochowa – Lechia Gdańsk, Wisła Płock – Lech Poznań, Śląsk Wrocław – Wisła Kraków;
  18. kolejka (27 lutego 2021)
    Zagłębie Lubin – Raków Częstochowa, Lech Poznań – Śląsk Wrocław, Lechia Gdańsk – Górnik Zabrze, Legia Warszawa – Wisła Płock, Piast Gliwice – Warta Poznań/Radomiak Radom, Podbeskidzie – Jagiellonia Białystok, Stal Mielec – Cracovia, Wisła Kraków – Pogoń Szczecin;
  19. kolejka (6 marca 2021)
    Warta Poznań/Radomiak Radom – Lech Poznań, Cracovia – Zagłębie Lubin, Górnik Zabrze – Legia Warszawa, Jagiellonia Białystok – Piast Gliwice, Raków Częstochowa – Podbeskidzie Bielsko-Biała, Stal Mielec – Lechia Gdańsk, Wisła Płock – Wisła Kraków, Śląsk Wrocław – Pogoń Szczecin;
  20. kolejka (13 marca 2021)
    Warta Poznań/Radomiak Radom – Wisła Płock, Zagłębie Lubin – Jagiellonia Białystok, Piast Gliwice – Stal Mielec, Podbeskidzie Bielsko-Biała – Lechia Gdańsk, Pogoń Szczecin – Lech Poznań, Raków Częstochowa – Cracovia, Wisła Kraków – Górnik Zabrze, Śląsk Wrocław – Legia Warszawa;
  21. kolejka (20 marca 2021)
    Cracovia – Śląsk Wrocław, Górnik Zabrze – Zagłębie Lubin, Jagiellonia Białystok – Pogoń Szczecin, Lech Poznań – Piast Gliwice, Lechia Gdańsk – Wisła Kraków, Legia Warszawa – Warta Poznań/Radomiak Radom, Stal Mielec – Podbeskidzie Bielsko-Biała, Wisła Płock – Raków Częstochowa;
  22. kolejka (3 kwietnia 2021)
    Warta Poznań/Radomiak Radom – Podbeskidzie Bielsko-Biała, Zagłębie Lubin – Legia Warszawa, Lech Poznań – Jagiellonia Białystok, Piast Gliwice – Cracovia, Pogoń Szczecin – Lechia Gdańsk, Raków Częstochowa – Górnik Zabrze, Wisła Kraków – Stal Mielec, Śląsk Wrocław – Wisła Płock;
  23. kolejka (10 kwietnia 2021)
    Cracovia – Lech Poznań, Górnik Zabrze – Warta Poznań/Radomiak Radom, Jagiellonia Białystok – Śląsk Wrocław, Lechia Gdańsk – Zagłębie Lubin, Legia Warszawa – Pogoń Szczecin, Podbeskidzie Bielsko-Biała – Wisła Kraków, Stal Mielec – Raków Częstochowa, Wisła Płock – Piast Gliwice;
  24. kolejka (17 kwietnia 2021)
    Warta Poznań/Radomiak Radom – Stal Mielec, Jagiellonia Białystok – Cracovia, Zagłębie Lubin – Podbeskidzie Bielsko-Biała, Lech Poznań – Legia Warszawa, Piast Gliwice – Górnik Zabrze, Pogoń Szczecin – Wisła Płock, Wisła Kraków – Raków Częstochowa, Śląsk Wrocław – Lechia Gdańsk;
  25. kolejka (21 kwietnia 2021)
    Górnik Zabrze – Śląsk Wrocław, Lechia Gdańsk – Piast Gliwice, Legia Warszawa – Cracovia, Podbeskidzie Bielsko-Biała – Pogoń Szczecin, Raków Częstochowa – Lech Poznań, Stal Mielec – Zagłębie Lubin, Wisła Kraków – Warta Poznań/Radomiak Radom, Wisła Płock – Jagiellonia Białystok;
  26. kolejka (24 kwietnia 2021)
    Warta Poznań/Radomiak Radom – Raków Częstochowa, Cracovia – Wisła Płock, Jagiellonia Białystok – Stal Mielec, Zagłębie Lubin – Wisła Kraków, Lech Poznań – Lechia Gdańsk, Piast Gliwice – Legia Warszawa, Pogoń Szczecin – Górnik Zabrze, Śląsk Wrocław – Podbeskidzie Bielsko-Biała;
  27. kolejka (1 maja 2021)
    Warta Poznań/Radomiak Radom – Jagiellonia Białystok, Górnik Zabrze – Wisła Płock, Zagłębie Lubin – Piast Gliwice, Lechia Gdańsk – Legia Warszawa, Podbeskidzie – Lech Poznań, Raków Częstochowa – Śląsk Wrocław, Stal Mielec – Pogoń Szczecin, Wisła Kraków – Cracovia;
  28. kolejka (8 maja 2021)
    Cracovia – Górnik Zabrze, Jagiellonia Białystok – Raków Częstochowa, Lech Poznań – Stal Mielec, Legia Warszawa – Wisła Kraków, Piast Gliwice – Podbeskidzie Bielsko-Biała, Pogoń Szczecin – Warta Poznań/Radomiak Radom, Wisła Płock – Lechia Gdańsk, Śląsk Wrocław – Zagłębie Lubin;
  29. kolejka (12 maja 2021)
    Warta Poznań/Radomiak Radom – Śląsk Wrocław, Górnik Zabrze – Jagiellonia Białystok, Zagłębie Lubin – Pogoń Szczecin, Lechia Gdańsk – Cracovia, Podbeskidzie Bielsko-Biała – Wisła Płock, Raków Częstochowa – Piast Gliwice, Stal Mielec – Legia Warszawa, Wisła Kraków – Lech Poznań;
  30. kolejka (16 maja 2021)
    Cracovia – Warta Poznań/Radomiak Radom, Jagiellonia Białystok – Lechia Gdańsk, Lech Poznań – Górnik Zabrze, Legia Warszawa – Podbeskidzie Bielsko-Biała, Piast Gliwice – Wisła Kraków, Pogoń Szczecin – Raków Częstochowa, Wisła Płock – Zagłębie Lubin, Śląsk Wrocław – Stal Mielec.

Cracovia i Lechia powalczą w Lublinie o Puchar Polski

Lechia Gdańsk i Cracovia w piątek 24 lipca zagrają w Lublinie finałowy mecz o Puchar Polski. Gdańszczanie będą bronić zdobytego przed rokiem trofeum, natomiast dla ekipy „Pasów” to dopiero pierwszy występ w finale tych rozgrywek. Chociaż zespół Cracovii wygrał pięć ostatnich meczów z Lechią, w tym trzy w zakończonym niedawno sezonie ligowym, szanse obu zespołów na zdobycie pucharu oceniane są po równo.

Cracovia tylko dwa razy – w 1962 i 2007 roku dotarła do półfinału tych rozgrywek. Dlatego w klubie mają świadomość historycznej chwili, zwłaszcza że w Lublinie „Pasy” mogą wywalczyć pierwsze trofeum od 1948 roku, gdy po raz ostatni zostały mistrzem Polski. Zapotrzebowanie na sukces zgłasza zwłaszcza prezes krakowskiego klubu Janusz Filipiak, który jest także właścicielem Cracovii od 2003 roku i jak na razie nie zdobył z nim żadnego trofeum. Dlatego, żeby maksymalnie zmobilizować swoich piłkarzy, obiecał im, że jeśli zdobędą Puchar Polski, wyrówna im obcięte z powodu pandemii o 50 procent wynagrodzenia.
Trener Cracovii Michał Probierz ma już w dorobku jeden triumf w Pucharze Polski – w 2010 roku prowadzona przez niego Jagiellonia Białystok pokonała w finale Pogoń Szczecin 1:0. „Na takie mecze się czeka, czasem całą karierę. Mam nadzieję, że stworzymy ciekawe widowisko. Z drugiej strony nie można też się dać zwariować. Do tego spotkania przygotowujemy się jak do każdego innego” – zapewniał Probierz.
Lechia wydaję się być idealnym rywalem dla Cracovii, która wygrała cztery ostatnie spotkania ekstraklasy z ekipą Piotra Stokowca, w tym dwa rozegrane w tym sezonie w Gdańsku – 3:1 i 3:0. „Wyniki potwierdzają tezę, że Cracovia ma w starciach z nami dobrą passę. Ale nic nie trwa wiecznie, a w ligowej tabeli to my jesteśmy wyżej. Poza tym Lechia przez lata notowała słabe rezultaty w Poznaniu, aż w końcu się przełamała i w pucharowym meczu na wyjeździe jednak wyeliminowaliśmy poznański zespół. W lidze od dawna nie możemy wygrać z Zagłębiem Lubin, a w Pucharze Polski okazaliśmy się jednak lepsi. Z porażek z Cracovią też wyciągnęliśmy odpowiednie wnioski, ale czy właściwe, przekonamy się w piątek po ostatnim gwizdku arbitra” – stwierdził z kolei trener gdańskiej drużynu Piotr Stokowiec.
Zawodnicy Lechii na pewno mają w Pucharze Polski znacznie większe doświadczenie od graczy Cracovii – przed rokiem triumfowali w tych rozgrywkach, a teraz znowu dotarli do finału. Wielka szkoda, że finał nie odbędzie się na Stadionie Narodowym w Warszawie. Z powodu pandemii PZPN przeniósł mecz na nowoczesny, ale znacznie mniejszy stadion Arena w Lublinie.
Piątkowy finał sędziować będzie Paweł Raczkowski z Warszawy. Początek meczu o godz. 20:00. Triumfator zapewni sobie występy w eliminacjach Ligi Europy, a także w sierpniowym spotkaniu o Superpuchar Polski, w którym zmierzy się z mistrzem kraju – Legią Warszawa.

Wyniki 37. kolejki PKO Ekstraklasy

Wyniki ostatniej 37. kolejki:
Grupa mistrzowska:
Legia Warszawa – Pogoń Szczecin 1:2

Gole: Damian Warchoł (90) – Marcin Listkowski (38), Adam Frączczak (81).
Żółte kartki: Slisz, Stolarski – Drygas, Matynia, Frączczak.
Sędziował: Damian Kos (Gdańsk).
Widzów: 5500.
Lech Poznań – Jagiellonia Białystok 4:0
Gole: Pedro Tiba (6), Christian Gytkjaer (13, 39), Jakub Kamiński (31).
Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa).
Widzów: 8483.
Piast Gliwice – Cracovia 1:1
Gole: Tomasz Jodłowiec (74) – Mateusz Wdowiak (29). Żółte kartki: Loshaj, Van Amersfoort, Dytiatjew (Cracovia).
Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).
Widzów: 1961.
Śląsk Wrocław – Lechia Gdańsk 1:2
Gole: Krzysztof Mączyński (19) – Omran Haydary (17), Mark Tamas (56 samobójcza). Żółte kartki: Celeban – Makowski, Ze Gomes. Sędziował: Mariusz Złotek (St. Wola).
Widzów: 6723.
Grupa spadkowa:
Górnik Zabrze – Zagłębie Lubin 0:2

Gole: Bartosz Białek (13), Filip Starzyński (67 karny). Żółte kartki: Matuszek – Balić.
Sędziował: Paweł Gil (Lublin).
Widzów: 4217.
Raków Częstochowa – Wisła Płock 2:1
Gole: Sebastian Musiolik (84), Felicio Brown Forbes (90) – Alan Uryga (39).
Żółte kartki: Petrasek, Tudor, Kun – Pawlak, Szwoch, Kamiński, Sheridan, Garcia.
Sędziował: Łukasz Kuźma (Białystok).
Widzów: 783.
Wisła Kraków – Arka Gdynia 0:1
Gol: Oskar Zawada (41). Żółte kartki: Boguski – Bergqvist. Sędziował: Damian Sylwestrzak (Wrocław).
Widzów: 4263.
Korona Kielce – ŁKS Łódź 2:0
Gole: Iwo Kaczmarski (72), Daniel Szelągowski (89). Żółte kartki: Żubrowski, Spychała, Gardawski – Wolski.
Sędziował: Szymon Marciniak (Płock).
Widzów: 1519.

Grupa mistrzowska

  1. Legia 37 69 70:35
  2. Lech 37 66 70:35
  3. Piast 37 61 41:32
  4. Lechia 37 56 48:50
  5. Śląsk 37 54 51:46
  6. Pogoń 37 54 37:39
  7. Cracovia 37 53 49:40
  8. Jagiellonia 37 52 48:51
    Grupa spadkowa
  9. Górnik 37 53 51:47
  10. Raków 37 53 51:56
  11. Zagłębie 37 53 61:53
  12. Wisła P. 37 51 45:54
  13. Wisła K. 37 45 44:56
  14. Arka 37 40 39:57
  15. Korona 37 35 29:48
  16. ŁKS Łódź 37 24 33:68

Cracovia i Lechia w finale

Półfinałowe mecze Pucharu Polski zakończyły się porażkami faworytów. We wtorek w Krakowie lider ekstraklasy Legia Warszawa przegrał sromotnie 0:3 z Cracovią, zaś w środę w Poznaniu trzeci w tabeli Lech przegrał z broniącą trofeum Lechią Gdańsk po rzutach karnych. Finał odbędzie się 24 lipca w Lublinie.

Kibice Cracovii czekali na zwycięstwo swojej drużyny z Legią na własnym stadionie od 10 kwietnia 2005 roku, czyli ponad 5,5 tysiąca dni. Zespół „Pasów” nie ma wielkich dokonań w rozgrywkach o Puchar Polski. Do fazy półfinałowej dotarł dopiero po raz trzeci w historii (wcześniej w sezonie 1961/1962 i 2006/2007), a w finale zagra po raz pierwszy. Dla ekipy Legii z kolei Puchar Polski to zwycięska rutyna – stołeczna drużyna ma na koncie 19 triumfów w tej rywalizacji, a w ostatniej dekadzie w półfinale zagrała po raz ósmy. Mało kto zakładał jakąś niespodziankę w tym starciu, którego murowanym faworytem byli legioniści. Także dlatego, że stadion Cracovii nie był dla nich niezdobytą twierdzą – nie przegrali tu w trzynastu wcześniejszych wizytach, notując na obiekcie przy Kałuży 1 osiem zwycięstw i pięć remisów.
Legia to jednak w tej chwili już nie jest tym samym zespołem, który po przerwie zimowej był niepokonany w pięciu kolejach z rzędu, pokonując w tym czasie między innymi Cracovię i Lechię, czyli obu świeżo upieczonych finalistów Pucharu Polski. Potem legionistom przytrafiła się porażka na własnym stadionie z Piastem Gliwice, lecz trener Aleksandar Vuković nie zdążył stwierdzić, czy był to tylko wypadek przy pracy, czy też zapowiedź głębszego kryzysu, bo wybuchła pandemia koronawirusa. Po restarcie rozgrywek Legia znowu jednak zaczęła grać znakomicie wygrywając trzy pierwsze spotkania, co zapewniło jej pierwszą lokatę w sezonie zasadniczym, dlatego porażka w 30. kolejce z Górnikiem Zabrze uznano jako objaw rozprzężenia po osiągnięciu celu.
Początek rywalizacji w fazie play off jeszcze nie zapowiadał kłopotów – „Wojskowi” pokonali u siebie Śląsk 2:0, zremisowała na wyjeździe 0:0 z Jagiellonią i u siebie z zawsze niewygodnym Piastem 1:1. Potem jednak przegrali w Poznaniu z Lechem 1:2. Tracąc siedem punktów w trzech meczach legioniści co prawda nie roztrwonili przewagi nad ścigającymi ich w tabeli ekipami Piasta i Lecha, od których wciąż mają osiem „oczek” więcej, ale do przyklepania mistrzowskiego tytułu wciąż potrzebują jednego punktu. Wtorkowa porażka z Cracovią w półfinale Pucharu Polski była jednak dla Legii już czwartym z rzędu meczem bez zwycięstwa, a drugim z rzędu przegrany. Na słabszą dyspozycję zespołu z pewnością wpływ miała plaga kontuzji. W składzie Legii w spotkaniu z „Pasami” zabrakło aż sześciu zawodników, którzy na początku czerwca wychodzili na boisko w podstawowej jedenastce. Dało się też zauważyć, że większości zawodników zaczyna brakować siły i szybkości, co nie najlepiej prognozuje w trzech ostatnich kolejkach sezonu.
Trener Cracovii Michał Probierz dopiero 29 czerwca zaczął swobodniej oddychać i przestał rozważać złożenie dymisji, bo tego dnia jego zespół wreszcie wygrał w lidze pokonując u siebie Pogoń 2:1, a w następnej kolejce rozgromił na wyjeździe Lechię 3:0. Wygrana z Legią była zatem trzecią z rzędu, na dodatek zwycięstwo zapewniły gole polskich piłkarzy – jeden Michała Helika i dwa Mateusza Wdowiaka. W Cracovii takie sytuacje to ostatnio rzadkość, bo polskich piłkarzy w tym zespole można policzyć na palcach jednej ręki – w spotkaniu z Legią oprócz wspomnianej dwójki zagrali jeszcze tylko Kamil Pestka. Probierz na razie o finałowym starciu z Lechią w Pucharze Polski jeszcze nie myśli, bo po zdobyciu sześciu punktów w lidze jego zespół wrócił niespodziewanie do gry o miejsce na podium rozgrywek, gwarantujące start w kwalifikacjach Ligi Europy. Do osiągnięcia tego celu musi jednak powalczyć z Legią w najbliższa sobotę w Warszawie o komplet punktów. Gdyby „Pasom” ta sztuka na Łazienkowskiej się udała, mogą odwlec koronację legionistów i przybliżyć się do pierwszego od 1952 roku medalu mistrzostw Polski.
W drugim półfinale Lech miał awans na wyciągnięcie ręki, bo prowadził w konkursie rzutów karnych, ale jego gracze zmarnowali dwie ostatnie „jedenastki” i ostatecznie przegrali 3-4. W regulaminowym czasie gry było 1:1 po golach Flavio Paixao dla Lechii w 65. i Dani Ramireza dla Lecha w 62. minucie. Dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia i sędzia Tomasz Musiał z Krakowa zarządził karne. Trener Lecha Dariusz Żuraw do ich wykonywania wyznaczył Christiana Gytkjaera (trafił), Jakuba Modera (trafił), Lubomira Satka (trafił), Filipa Marchwińskiego (spudłował), Daniego Ramireza (spudłował) i Kamila Jóźwiaka (spudłował), natomiast trener Lechii Piotr Stokowiec postawił na Jarosława Kubickiego (trafił), Rafała Pietrzaka (spudłował), Łukasza Zwolińskiego (trafił), Egzona Kryeziu (spudłował), Flavio Paixao (trafił) i Macieja Gajosa (trafił). W sumie trzeba było sześciu kolejek rzutów karnych, żeby wyłonić zwycięzcę meczu. Gracze „Kolejorza” pokpili sprawę, bo mieli już gdańszczan na łopatkach. Ich porażka jest tym bardziej bolesna, że w przekroju całego spotkania byli zespołem wyraźnie lepszym.

Bijatyka kiboli na drodze

Kilkudziesięciu kiboli Lechii Gdańsk zaatakowało na obwodnicy Trójmiasta grupę kiboli Elany Toruń. Doszło do krótkiej, lecz intensywnej bójki, w wyniku której kilku uczestników zostało poważnie rannych.

O zdarzeniu jako pierwszy poinformował Szymon Jadczak z portalu TVN24. Doszło do niego w sobotę 20 czerwca na obwodnicy Trójmiasta. Grupa kibiców Elany Toruń, która w 15 samochodów wracała z odbywającej się na terenie gdańskiej stoczni gali walk na gołe pięści. Impreza oczywiście była nielegalna i nigdzie nie została zgłoszona, a uczestniczyli w niej wydelegowani przedstawiciele grup kibicowskich, oprócz wspomnianej Elany Toruń, także ŁKS Łódź i GKS-u Tychy. Bulwersujące jest to, że z owej „gali” w internecie prowadzona była nawet transmisja pay-per-view. Każdy, kto dysponował bezpośrednim linkiem i zapłacił wirtualny bilet, mógł sobie te kibolskie walki obejrzeć.
O gali dowiedzieli się pseudokibice Lechii. Jeszcze przed rozpoczęciem imprezy próbowali pobić jednego z fanów Elany. Nie udało się. Ten uciekł im i schował się w budynku, gdzie odbywały się zawody. Kibole Lechii nie dali za wygraną. Postanowili zarzucić pułapkę na całą grupę kibiców Elany na obwodnicy Trójmiasta, kiedy ci wracali do Torunia. Po obu stronach walczyło po około 60 osób. Torunianie zaskoczyli rywali tym, że wyciągnęli z bagażników swoich samochodów noże, maczety i pałki. W wyniku krwawej bijatyki kilku zwolenników Lechii zostało rannych, ale żaden nie zgłosił się z tym na policję.
„Policjanci zabezpieczyli nagranie z sieci, funkcjonariusze kryminalni prowadzą swoje sprawdzenia, zwróciliśmy się też o pomoc w ustalaniu szczegółów zdarzenia do jednostek, przez które mogli przemieszczać się kibice z nagrania” – powiedziała portalowi tvn24.pl rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku starszy aspirant Karina Kamińska.
Należy jednak wątpić w powodzenie policyjnych działań, bo w takich przypadkach kibole są wobec siebie niezwykle lojalni. Prędzej należy się spodziewać rewanżu szalikowców Elany na szalikowcach Lechii.

Lechia zagrała na korzyść Legii

Legia Warszawa na wyjeździe tylko zremisowała z Jagiellonią Białystok 0:0, ale skorzystała z porażki Piasta Gliwice z Lechią Gdańsk (0:1) i powiększyła swoją przewagę gliwiczanami do 11 punktów, co na pięć kolejek przed końcem rozgrywek praktycznie oznacza mistrzowski tytuł dla stołecznego klubu. W 32. drugiej kolejce z ekstraklasą pożegnał się natomiast ŁKS Łódź i na razie to jedyne stuprocentowe rozstrzygnięcie.

W poprzednim sezonie Lechia Gdańsk zakończyła rundę zasadnicza na pierwszym miejscu, ale to na jej stadionie Piast Gliwice rozpoczął zwycięski marsz po swój pierwszy w historii mistrzowski tytuł. W obecnych rozgrywkach gdańska drużyna przystępowała do fazy play off bez nadziei na choćby włączenie się do walki o czołowe lokaty, natomiast drugi w tabeli Piast zaczynał jako najgroźniejszy konkurent Legii. W 31. kolejce nadzieje trenera Waldemara Fornalika na zdobycie drugie z rzędu mistrzostwa Polski osłabiła niespodziewana porażka na własnym boisku z Lechem Poznań, a w minioną środę całkowicie rozwiała je porażka poniesiona na wyjeździe z Lechią Gdańsk. Na pięć kolejek przed końcem zmagań gliwiczanie tracą już do Legii 11 punktów, a już w najbliższą sobotę czeka ich w Warszawie bezpośrednie starcie z legionistami. W przypadku wygranej stołecznego zespołu wyścig o tytuł zostanie rozstrzygnięty.
Wracając do środowej porażki Piasta w Gdańsku, wypada odnotować, że była to piąta w tym sezonie przegrana ekipy Fornalika z zespołem prowadzonym przez Piotra Stokowca. Wcześniej gliwiczanie ulegli lechistom w Superpucharze Polski, w Pucharze Polski oraz dwukrotnie w spotkaniach ligowych sezonu zasadniczego. Tak więc Lechia, podobnie jak wcześniej Lech, także chcąc nie chcąc sprawiła prezent „Wojskowym”, bo gdyby w obu tych spotkaniach Piast wywalczył komplet punktów, sobotni mecz w Warszawie z legionistami miałby jeszcze wagę starcia na wagę mistrzowskiego tytułu.
Zwycięstwo Lechii zapewnił w 74. minucie losy Portugalczyk Flavio Paixao, który skutecznie wyegzekwował rzut karny. Podopieczni trenera Stokowca do końca pilnowali korzystnego wyniku i w drugim meczu z rzędu zachowali czyste konto. Dzięki wygranej wspięli się na piąte miejsce w tabeli i mogą znowu realnie myśleć o wywalczeniu miejsca gwarantującego start w kwalifikacjach Ligi Europy. O zdobyciu mistrzostwa żadna już drużyna poza Legią nie ma prawa marzyć, bo z symulacji wynika, iż legioniści mają na to 99,8 procent szans, Lechowi daje się na to 0,12 procent, a pozostałym zespołom, czyli Piastowi, Śląskowi, Jagiellonii, Cracovii, Lechii i Pogoni już praktycznie żadnych.
W strefie spadkowej swój los przypieczętował we wtorek ŁKS Łódź. Po porażce 1:3 z Górnikiem Zabrze łodzianie stracili nawet matematyczne szanse na utrzymanie.
Wyniki 31. kolejki
Grupa mistrzowska:
Jagiellonia Białystok – Legia Warszawa 0:0
Sędziował: Jarosław Przybył.
Widzów: 3636.
Lechia Gdańsk – Piast Gliwice 1:0
Gol: Flavio Paixao (74 karny).
Sędziował: Tomasz Kwiatkowski.
Widzów: 3967.
Lech Poznań – Pogoń Szczecin 0:0
Sędziował: Wojciech Myć.
Widzów: 5113.
Czwartkowy mecz Śląska Wrocław z Cracovią zakończył się po zamknięciu wydania.
Grupa spadkowa:
Wisła Kraków – Wisła Płock 1:0
Gol: Jakub Błaszczykowski (19 karny).
Sędziował: Bartosz Frankowski.
Widzów: 4016.
ŁKS Łódź – Górnik Zabrze 1:3
Gole: Jan Sobociński (85) – Stavros Vassilantonopoulos (44), Igor Angulo (59 karny), Giorgos Giakoumakis (61).
Sędziował: Tomasz Musiał.
Widzów: 877.
Arka Gdynia – Zagłębie Lubin 3:2
Gole: Michał Nalepa (22 karny), Maciej Jankowski (42, 69) – Bartosz Białek (45), Dejan Drażić (66).
Sędziował: Paweł Raczkowski.
Widzów: 1492.
Korona Kielce – Raków Częstochowa 0:1
Gol: Piotr Malinowski (5).
Sędziował: Krzysztof Jakubik.
Widzów: 1336.


Zestaw par 32. kolejki:
Grupa mistrzowska
Sobota): Legia Warszawa – Piast Gliwice, godz. 17:30, sędziuje Szymon Marciniak (Płock). Niedziela: Jagiellonia Białystok – Lechia Gdańsk, godz. 15:00, sędziuje Bartosz Frankowski (Toruń); Śląsk Wrocław – Lech Poznań, godz. 17:30, sędziuje Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Poniedziałek: Cracovia – Pogoń Szczecin, godz. 18:00, sędziuje Tomasz Musiał (Kraków).
Grupa spadkowa
Piątek: Raków Częstochowa – Arka Gdynia, godz. 18:00, sędziuje Paweł Gil (Lublin);
Zagłębie Lubin – Korona Kielce, godz. 20:30, sędziuje Mariusz Złotek (Stalowa Wola). Sobota: Wisła Płock – ŁKS Łódź, godz. 15:00, sędziuje Łukasz Szczech (Warszawa); Górnik Zabrze – Wisła Kraków, godz. 20:00, sędziuje Krzysztof Jakubik (Siedlce).

Wyniki 27. kolejki PKO Ekstraklasy

Lech Poznań – Legia Warszawa 0:1
Gol: Tomas Pekhart (17).
Żółte kartki: Kostewycz, Jóźwiak, Crnomarković, Puchacz – Wieteska, Majecki.
Sędziował: Tomasz Musiał (Kraków).
Mecz bez widzów.

Piast Gliwice – Wisła Kraków 4:0
Gole: Jorge Felix (1), Piotr Parzyszek (11, 64), Patryk Tuszyński (85).
Żółte kartki: Jorge Felix, Czerwiński – Błaszczykowski, Sadlok, Burliga, Savicević, Wojtkowski. Czerwona kartka: Sadlok (75. minuta, Wisła, za drugą żółtą).
Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa).
Mecz bez widzów.

Śląsk Wrocław – Raków Częstochowa 1:1
Gole: Michał Chrapek (90 karny) – Felicio Brown Forbes (83).
Żółte kartki: Tudor, Petrasek (Raków).
Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork).
Mecz bez widzów.

Pogoń Szczecin – Zagłębie Lubin 0:3
Gole: Dejan Drażić (7), Damjan Bohar (27), Bartosz Białek (42).
Żółte kartki: Kopacz, Guldan, Drażić, Czerwiński (Zagłębie).
Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Mecz bez widzów.
ŁKS Łódź – Górnik Zabrze 0:1
Gol: Giirgos Giakoumakis (36).
Żółte kartki: Dąbrowski – Giakoumakis.
Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).
Mecz bez widzów.

Wisła Płock – Korona Kielce 1:4
Gole: Dawid Kocyła (15) – Adnan Kovacević (30), Marcin Cebula (34), Petteri Forsell (67), Jacek Kiełb (87).
Żółte kartki: Ambrosiewicz – Cebula, Spychała.
Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce).
Mecz bez widzów.

Cracovia – Jagiellonia Białystok 0:1
Gol: Przemysław Mystkowski (88).
Żółte kartki: Hanca – Romanczuk, Arsenić, Runje.
Sędziował: Paweł Gil (Lublin).
Mecz bez widzów.

Lechia Gdańsk – Arka Gdynia 4:3
Gole: Flavio Paixao (50 karny, 76, 90 karny), Łukasz Zwoliński (87) – Marko Vejinović (60 karny, 82 karny), Jarosław Kubicki (71 samobójczy).
Żółte kartki: Lipski, Kubicki, Conrado – Helstrup, Michał Nalepa II.
Sędziował: Szymon Marciniak (Płock).
Mecz bez widzów.

Grupa mistrzowska

  1. Legia 27 54 55:26
  2. Piast 27 46 32:25
  3. Śląsk 27 43 35:29
  4. Cracovia 27 42 35:26
  5. Lech 27 42 45:26
  6. Pogoń 27 41 27:26
  7. Lechia 27 41 36:36
  8. Jagiellonia 27 40 36:35
    Grupa spadkowa
  9. Raków 27 37 33:38
  10. Zagłębie 27 36 44:40
  11. Górnik 27 36 35:36
  12. Wisła P. 27 36 33:45
  13. Wisła K. 27 31 33:42
  14. Korona 27 29 19:31
  15. Arka 27 25 25:41
  16. ŁKS Łódź 27 20 25:45

Restart się udał, teraz pora na ekstraklasę

We wtorek po 76 dniach przerwy wznowiono piłkarskie rozgrywki na polskich boiskach. Restart zapoczątkowały mecze Miedzi Legnica z Legią Warszawa (1:2), a w środę Stali Mielec z Lechem Poznań (1:3) w 1/4 finału Pucharu Polski. W piątek do rywalizacji przystąpią natomiast zespoły ekstraklasy.

Gdy tylko zapadła decyzja o restarcie rozgrywek, wszyscy zaczęli się zastanawiać jak ponaddwumiesięczna przerwa odbije się na formie piłkarzy i poszczególnych drużyn. Pierwsze informacje na ten temat miały dać dwa zaległe spotkania ćwierćfinałowe Pucharu Polski. Legia wyruszyła do Legnicy piętrowym autokarem, w hotelu zajęła dwa piętra, żeby każdy członek ekipy miał pokój tylko dla siebie. Na boisku też respektowano wszystkie wytyczne wprowadzone z powodu pandemii koronawirusa. Regulują one nawet takie drobiazgi, jak to, że z jednej butelki może pić wodę tylko jedna osoba. Wszystkie osoby w strefach technicznych (na ławkach rezerwowych) muszą zasłaniać usta i nos maskami, z wyjątkiem trenerów. Zrezygnowano też z obecności chłopców do podawania piłek. Piłkarze dostali do użytku 24 piłki ustawione wzdłuż linii boiska, ale sami muszą po nie chodzić. Nie będzie też noszowych, a ich obowiązki w razie poważnych kontuzji przejmie obsługa obecnej na meczu karetki pogotowia.
Udane przetarcie Legii i Lecha
W takich też realiach rozegrano mecze w Legnicy i w Mielcu. Starcie dwóch zespołów z PKO Ekstraklasy z czołowymi drużynami I ligi nie przyniosło sensacji. Legia zdominowała zespół Miedzi – jej piłkarze byli szybsi, lepsi technicznie, sprawnie też konstruowali akcje zaczepne, a nawet przewyższali rywali agresywnością. Momentami można było nawet odnieść wrażenie, jakby podopieczni trenera Aleksandara Vukovicia w ogóle nie mieli przerwy w rozgrywkach.
A przecież lider ekstraklasy rozpoczął spotkanie bez swoich kluczowych graczy – Artura Jędrzejczyka i Luquinhasa, zaś w bramce stał wyciągnięty z głębokich rezerw Wojciech Muzyk, bo obaj golkiperzy z podstawowego składu, Radosław Majecki i Radosław Cierzniak, są kontuzjowani. Dopiero czerwona kartka dla stopera Igora Lewczuka za brutalny faul wyrównała nieco siły i dzięki temu gospodarze strzeli nawet kontaktowego gola, ale na wyeliminowanie Legii byli za słabi. Stołeczny zespół awansował więc bez trudu do półfinału Pucharu Polski. Z równą łatwością awans wywalczył też Lech Poznań, który w środę w Mielcu pokonał Stal Mielec 3:1.
Ponieważ już wcześniej awans do tej fazy pucharowych rozgrywek uzyskały zespoły broniącej trofeum Lechii Gdańsk i Cracovii, wiadomo już, że w tym sezonie 24 lipca w finale zmierza się na pewno dwa zespoły PKO Ekstraklasy. W przeprowadzonym w czwartek losowaniu par półfinałowych Cracovia zmierzy się z Legią, a Lech z Lechią. Te mecze zostaną rozegrane 8 lipca i nie będzie rewanżów, zatem Cracovia i Lech mogą uznać losowanie za korzystne.
Ile warte są zwycięstwa Legi i Lecha nad zespołami z niższej ligi, przekonamy się już w sobotę, bo tego dnia w ramach 27. kolejki ligowej „Kolejorz” podejmie legionistów na swoim boisku. I to dopiero będzie prawdziwy sprawdzian aktualnych możliwości obu drużyn oraz faktycznego zainteresowania restartem rozgrywek w Polsce. Oba mecze Pucharu Polski były transmitowane w Polsacie Sport, który pochwalił się, że mecze Miedzi z Legią obejrzało przed telewizorami 170 tysięcy widzów. Dla porównania – średnia oglądalność meczów ekstraklasy przed zawieszeniem rozgrywek w stacjach Canal+, Canal+Sport, nSport i Canal+Sport3 wynosiła 89,5 tys. widzów, zaś rekordową widownię miał rozegrany na inaugurację sezonu mecz ŁKS Łódź z Lechią Gdańsk, który obejrzało 204 tys. telewidzów.
Piłkarze Legii i Lecha jako pierwsi w PKO Ekstraklasie przekonali się jak wyglądają mecze w czasie pandemii. Wszyscy zostali przebadania na obecność koronawirusa, wszyscy mieli wyniki negatywne, zatem nie ma możliwość, aby uczestnicy meczów zarazi się jeden od drugiego. Na razie ryzyko jest minimalne, lecz przecież ta wyselekcjonowana grupa ludzi nie będzie wiecznie tkwić w totalnej izolacji społecznej. Będą wchodzić w kontakty również z ludźmi spoza tej grupy, członkami rodziny, sąsiadami itd. Dlatego wkrótce te wszystkie obostrzenia na stadionach stracą sens, zwłaszcza gdy rząd wyda zgodę na limitowaną obecność kibiców, na co mocno naciska PZPN.
Brakuje jedynie kibiców
I pewnie dopnie celu, zwłaszcza że może podeprzeć się przykładem Węgier, gdzie władze zezwoliły na wznowienie rozgrywek od razu z udziałem kibiców, chociaż w limitowanej liczbie i z obowiązkiem zachowania surowych przepisów sanitarnych. Z jednej strony obecność widzów na trybunach jest kluczowym elementem każdego widowiska piłkarskiego i wszyscy o tym wiedzą. Ale dla wielu zawodników ich brak paradoksalnie wcale nie musi być przeszkodą, wręcz przeciwnie, mogą grać nawet lepiej nie słysząc wyzwisk i nie czując presji widowni. Tego jednak nie wiemy i trzeba poczekać przynajmniej do zakończenia ostatniego spotkania w 27. kolejce, żeby wyrobić sobie w tej kwestii jakiś pogląd. Na razie trzeba przyjąć, że nic jeszcze w ekstraklasie nie zostało przesądzone, nawet sprawa spadku, bo chociaż trzy ostatnie zespoły, ŁKS Łódź, Arka Gdynia i Korona Kielce są teraz w trudnej sytuacji, to każdy zespół w lidze ma jeszcze do zdobycia 33 punkty, zatem każdy scenariusz jest możliwy. Także taki, że Legia, chociaż prowadzi z przewagą ośmiu punktów nad drugim w tabeli Piastem Gliwice, nie powinna jeszcze mrozić szampanów. Z czterech ostatnich spotkań w fazie zasadniczej sezonu, legioniści aż trzy rozegrają na wyjeździe, z Lechem, Wisłą Kraków i Górnikiem Zabrze, a tylko jedno, z Arką Gdynia, u siebie.

Zestaw par 27. kolejki PKO Ekstraklasy:
Piątek: Śląsk Wrocław – Raków Częstochowa, godz. 18:00; Pogoń Szczecin – Zagłębie Lubin, godz. 20:30.
Sobota: ŁKS Łódź – Górnik Zabrze, godz. 15:00; Piast Gliwice – Wisła Kraków, godz. 17:30; Lech Poznań – Legia Warszawa, godz. 20:00.
Niedziela: Wisła Płock – Korona Kielce, godz. 12:30; Cracovia – Jagiellonia Białystok, godz. 15:00; Lechia Gdańsk – Arka Gdynia, godz. 17:30.

Ekstraklasa wraca do gry

W poniedziałek w klubach piłkarskich ekstraklasy oraz I i II ligi rozpocznie się testowanie piłkarzy na obecność koronawirusa. W sobotę rząd nieoczekiwanie wydał rozporządzenie, w którym zwiększył liczebność grup zawodników mogących ćwiczyć wspólnie na jednym boisku do 14. Tak zaczyna się w Polsce operacja wznowienia ligowych rozgrywek.

Za przebadanie piłkarzy ekstraklasy oraz I i II ligi zapłaci PZPN. W sumie testy na obecność Covid-19 przejdzie około 2,7 tysiąca osób, licząc z pracownikami Live Parku odpowiedzialnymi za telewizyjne transmisje oraz sędziami. Testy zostaną powtórzone tuż przed restartem rozgrywek, co ma nastąpić 29 maja. Całość operacji ma kosztować blisko milion złotych. Jej koszty ma pokryć PZPN.
W minioną sobotę piłkarskie środowisko dostało nieoczekiwany prezent. W wydanym rozporządzeniu Rady Ministrów zezwolono klubom PKO Ekstraklasy na prowadzenie o poniedziałku treningów w większych grupach. Oto treść rozporządzenia: (…) „Na stadionach i boiskach w zakresie organizacji współzawodnictwa sportowego przez ligę zawodową działającą w najwyższej klasie rozgrywkowej w sporcie piłka nożna może przebywać, bez udziału publiczności, w tym samym czasie: 1) od dnia 4 maja do dnia 9 maja 2020 r. nie więcej niż 14 osób korzystających z tych obiektów, z wyłączeniem ich obsługi; 2) od dnia 10 maja do dnia 24 maja 2020 r. nie więcej niż 25 osób korzystających z tych obiektów, z wyłączeniem ich obsługi.
Nowe zasady dotyczą tylko zespołów z PKO Ekstraklasy. Dla klubów z niższych szczebli obowiązują dotychczasowe zasady: nie więcej niż sześć osób i trener”.
Wygląda więc na to, że nasze profesjonalne ligi piłkarskie nie zamierzają się poddać bez walki, jak zrobiono to już w Belgii i we Francji, tylko z determinacją próbują wznowić przerwane rozgrywki, żeby dokończyć sezon i odebrać od nadawców telewizyjnych ostatnią transzę rocznej opłaty za prawo do transmisji. W przypadku klubów PKO Ekstraklasy w grę wchodzi około 70 milionów złotych, ale te niewielkie w sumie pieniądze nie są jedyną stawką w walce o przetrwanie. Wiadomo już, że sezon zostanie dokończony przy pustych trybunach, co będzie jednak dotkliwą stratą wyłącznie dla klubów z najwyższą frekwencją, jak Legia Warszawa, Wisła Kraków, Lech Poznań, Śląsk Wocław i Górnik Zabrze. Dla pozostałych większym dramatem będzie utrata finansowego wsparcia sponsorów, zwłaszcza samorządów. Pierwszym sygnałem, że mogą wkrótce nie tylko przyciąć, ale wręcz cofnąć dotacje, jest oświadczenie prezydenta Białegostoku, który już zapowiedział, że Jagiellonia nie ma co liczyć w drugiej połowie roku ani w następnym na wsparcie z budżetu miasta. „Jeżeli zawodnik Jagiellonii zarabia 80 tysięcy złotych miesięcznie, a my do tego dopłacamy, to ten świat piłki zawodowej, przynajmniej w tym naszym wydaniu, musi się zdecydowanie zmienić. Być może już w drugim półroczu, a na pewno w następnym roku, należy zapomnieć o dotacjach z budżetu miasta na sport zawodowy” – ogłosił prezydent Tadeusz Truskolaski. Dla akcjonariuszy Jagiellonii to cios tym bardziej dotkliwy, że niespodziewany. W 2019 roku do klubowego budżetu z miejskiej kasy wpłynęło około 3,5 mln złotych, w tym na razie niewiele ponad milion złotych i wiele wskazuje, że więcej już raczej nie będzie. Jeśli doliczymy do tego straty jakie przyniesie konieczność gry przy pustych trybunach, które szef białostockiego klubu Cezary Kulesza już oszacował na kwotę 7-8 mln złotych, to z pobieżnych nawet wyliczeń wynika, iż zaplanowany w tym roku na niewiele ponad 20 mln złotych budżet Jagiellonii skurczy się niemal o połowę.
W PKO Ekstraklasie są jednak kluby znacznie bardziej uzależnione od dotacji samorządowych, jak Śląsk Wrocław, Górnik Zabrze czy Piast Gliwice. Radni z tym miast na razie nie postulują cięć. Nawet w Gdańsku, choć Lechia jest prywatnym klubem należącym do niemieckiego właściciela, władze miejskie ogłosiły, że nie będą domagać się zwrotu przekazanych już dotacji za marzec, kwiecień i maj w kwocie 1,3 mln złotych.
O szczęściu może mówić też właściciel i prezes Legii Warszawa Dariusz Mioduski, który w marcu, tuż przed ogłoszeniem pandemii, podpisał umowę ze stołecznym ratuszem na promowanie miasta wartą 2,5 mln złotych i raczej może być pewny, że te pieniądze dostanie. Podobną pewność mają też działacze Piasta Gliwice, bo miasto jest współwłaścicielem klubu i w swoim budżecie na ten rok radni zapisali w sumie 12 mln złotych dotacji. Podobne kwoty uchwalili też rajcy Zabrza i Wrocławia i na razie z nich się nie wycofują, ale już w Kielcach i Gdyni finansowe wsparcie zostało wstrzymane. Sytuacja jak widać jest dynamiczna, a jak zostanie ostatecznie rozwiązana, i tak zależy chyba od rozwoju pandemii.

Dlaczego niemiecki właściciel zadłuża Lechię?

Lechia Gdańsk znowu wpadła w finansowe tarapaty. Tym razem wyszły one na jaw w wyniku audytu wykonanego na polecenie UEFA. Rewident zbadał co prawda dokumentację za poprzedni sezon, lecz wyszło mu, że gdańskiemu klubowi budżet za ten czas nie zamknął się na kwotę blisko 10 mln złotych. To tylko powiększyło zadłużenie Lechii, które wedle nieoficjalnych danych przekracza obecnie kwotę 25 mln złotych. To tłumaczy, dlaczego piłkarze tej drużyny od miesięcy nie dostają wynagrodzenia.

Właścicielem większościowego pakietu akcji Lechii Gdańsk od 2014 roku jest obywatel Niemiec Franz-Josef Wernze. Na początku tego roku ukazująca się w Essen gazeta „RevierSport” podała, że 72-letni biznesmen podupadł mocno na zdrowiu i z tego powodu zamierza wycofać się z futbolowego interesu. Czy to jest przyczyną obecnych kłopotów finansowych gdańskiego klubu? Zapewne tak, chociaż owe kłopoty towarzyszą biało-zielonym niemal od początku funkcjonowania pod rządami niemieckiego właściciela, chociaż formalnie on tylko stoi na czele niemiecko-szwajcarsko-portugalskiej grupy kapitałowej. Zdaniem dziennikarzy „RevierSport” Wernze większą wagę przywiązuje do będącego także jego własnością klubu Viktoria Koeln, który pragnie wprowadzić do 2. Bundesligi. Na razie bez efektów, bo zespół ten póki co broni się przed spadkiem z trzeciej ligi.
Z jakiegoś tajemniczego powodu Lechia, mimo zadłużenia, dostała jednak licencję na grę w PKO Ekstraklasie, ale ponieważ w poprzednim sezonie jako zdobywca Pucharu Polski wystąpiła w kwalifikacjach Ligi Europy (odpadła w rywalizacji z duńskim Broenby Kopenhaga), jak każdy uczestnik rywalizacji o europejskie puchary znalazła się pod lupą UEFA, a konkretnie jej Komisji Kontroli Finansowej. Nie dostarczając wiarygodnych dokumentów świadczących, że ma zbilansowany budżet, gdański klub naraził się na audyt, którego bulwersujące wyniki wyszły teraz na jaw.
Wedle nich przychody Lechii w poprzednim sezonie wyniosły 46 mln złotych, a zobowiązania 27 mln złotych (w tym 18 milionów zobowiązań krótkoterminowych i 9 milionów długoterminowych). Jednak najważniejszą pozycją był bilans zysków i strat, a z niego wynika, ze w roku obrachunkowego (w tym wypadku sezonu) Lechia odnotowała 10 milionów złotych straty. Władze gdańskiego klubu tłumaczyły, że powstałą dziurę załatała tzw. pożyczka właścicielska, lecz w świetle rewelacji opublikowanych przez „RevierSport” ta deklarowana szczodrość Franza-Josefa Wernze wydaje się mało prawdopodobna. Zwłaszcza w kontekście strat, jakie Lechia, podobnie jak inne kluby PKO Ekstraklasy, poniesie w wyniku pandemii koronawirusa.