Bogaci mimo pandemii

Mimo strat spowodowanych przez pandemię koronawirusa, sytuacja finansowa klubów naszej piłkarskiej ekstraklasy nie wygląda na dramatyczną. Przynajmniej tak można wnosić po analizie najnowszego raportu Deloitte przygotowanego wspólnie z Ekstraklasą SA.

Wedle raportu w ubiegłym roku kluby piłkarskiej PKO Ekstraklasy dzięki nowej umowie z Canal+ Polska i TVP uzyskały 201,1 mln zł z praw do transmisji (rok wcześniej było to 167 mln zł). Pierwszy nadawca pokazuje wszystkie mecze, a drugi – po jednym spotkaniu z każdej kolejki i skróty wszystkich. Według nieoficjalnych informacji Canal+ Polska za prawa telewizyjne płaci prawie 200 mln zł rocznie, a Telewizja Polska trochę poniżej 50 mln zł. W tych kwotach zawiera się ok. 25 mln zł kosztów produkcji transmisji. Pod koniec sierpnia tego roku umowę na podobnych warunkach przedłużono o dwa sezony (2021/2022 i 2022/2023).
Kluby grające w zeszłym sezonie PKO BP Ekstraklasy, wskutek przerwy wywołanej epidemią zakończonego dopiero w lipcu, otrzymały z praw telewizyjnych w sumie rekordową kwotę 225 mln zł. Najwięcej z tego medialnego tortu przypadło zwycięzcy rozgrywek, czyli Legii Warszawa (31,3 mln zł), wicemistrz Lech Poznań otrzymał 26,45 mln zł, a zdobywca trzeciego miejsca, Piast Gliwice – 20,9 mln zł. W poprzednim sezonie kluby więcej jednak niż ze sprzedaży praw mediowych zarobiły na swoich działaniach komercyjnych, czyli głównie z umów sponsorskich, ze sprzedaży reklam oraz koszulek i innych pamiątek klubowych. W ubiegłym roku przychody klubów ekstraklasy w tego tytułu wyniosły 283,6 mln zł, wobec 278 mln zł rok wcześniej. Natomiast wpływy z tzw. dni meczowych (czyli sprzedaży biletów i cateringu stadionowego) zwiększyły się z 83 do 87,6 mln złotych.
Z raportu wynika, że po raz kolejny Legia jest najbogatszym klubem ekstraklasy – bez dochodów z transferów uzyskała w poprzednim roku 123,9 mln zł przychodu (70,9 mln zł wpływów komercyjnych, 27,8 mln zł z dni meczowych, a 25,2 mln zł z transmisji). Przychody drugiej w zestawieniu Lechii Gdańsk wyniosły 51,2 mln zł, z czego po ponad 40 proc. stanowiły wpływy z transmisji i komercyjne, a tylko 16 proc. przychody z dni meczowych.
Trzeci na liście ligowych krezusów Lech Poznań zanotował mniejsze przychody – zarobił tylko 46,1 mln zł wobec 57,1 mln zł rok wcześniej. Ale po tym sezonie „Kolejorz” z pewnością osiągnie dużo lepsze wyniki finansowe, ponieważ jako jedyny polski klub awansował do fazy grupowej Ligi Europy, a ponadto korzystnie transferował Kamila Jóźwiaka do Derby County (5 mln euro), Roberta Gumnego do FC Augsburg (3,5 mln euro) oraz Jakuba Modera do Brighton & Hove Albion za 11 mln euro. W sumie zatem tylko z tych trzech transferów poznański klub uzyskał blisko 20 mln euro. Warto też odnotować pozyskanie przez „Kolejorza” kolejnego znaczącego sponsora, jakim stała się firma AliExpress, należąca do światowych potentatów w sprzedaży online. Lech jest pierwszym klubem sportowym na świecie, z którym firma AliExpress zawarła umowę sponsorską. Na razie tylko na ten sezon. Jej logo pojawiło się na spodenkach piłkarzy Lecha już w niedzielnym meczu z Cracovią.
Na razie jednak pieniądze nie przesądzają o lokatach w obecnych rozgrywkach ekstraklasy. Liderem jest dysponujący wielokroć skromniejszym budżetem od Legii Raków Częstochowa, a warszawski zespół z siedmiu rozegranych dotąd spotkań wygrał tylko cztery, jedno zremisował, a dwa przegrał. Jak na finansowego i sportowego potentata naszej ligi to urobek niezbyt imponujący. No i trzeba pamiętać, że legioniści odpadli w kwalifikacjach Ligi Mistrzów z cypryjską Omonią Nikozja, a w kwalifikacjach Ligi Europy z azerskim Karabachem Agdam.
W lepszej sytuacji jest więc Lech, który awansował do fazy grupowej Ligi Europy, w której wstydu polskiemu futbolowi chyba nie przyniesie, sądząc po naprawdę dobrym występie podopiecznych trenera Dariusza Żurawia w przegranym 2:4 meczu 1. kolejki z Benficą Lizbona. Za rok w raporcie Deloitte najbogatszym klubem może być więc nie Legia, tylko Lech.