Powalczą o Ligę Mistrzów?

Wiadomo już, że Legia Warszawa zagra w kwalifikacjach Ligi Mistrzów, drugi w tabeli Piast Gliwice w kwalifikacjach Ligi Europy. Bliski tego celu jest też trzeci w stawce Lech Poznań. Do Piasta i Lecha dołączy zwycięzca finałowego meczu Pucharu Polski, czyli Cracovia lub Lechia Gdańsk.

Rozgrywki ekstraklasy są już na finiszu. We wtorek i środę zaplanowano przedostatnią, 36. kolejkę, a w najbliższy weekend odbędzie się ostatnia, 37. seria spotkań. Wszystkie najważniejsze rozstrzygnięcia już zapadły, a o co walczyć ma jeszcze tylko Lech Poznań, któremu teoretycznie miejsce na podium mógłby jeszcze odebrać Śląsk Wrocław. Ale ekipa „Kolejorza” ma sześć punktów przewagi nad wrocławianami i do przyklepania medalu potrzebuje zdobyć jeden punkt – jeśli nie wywalczy go w środę w wyjazdowym meczu z Cracovią, to okazję do tego będzie miał jeszcze w niedzielę u siebie w starciu z Jagiellonią, która, co jest całkiem możliwe, już w środę zakończy sprawę, jeśli pokona u siebie drużynę Śląska.
Zagra najmocniejszy kwartet
Wygląda więc na to, że w nowym sezonie europejskich pucharów nasz futbol w kwalifikacjach Ligi Mistrzów reprezentować będzie Legia, a w kwalifikacjach Ligi Europy Piast, Lech oraz zwycięzca finału Pucharu Polski, czyli Cracovia lub Lechia. Obiektywnie oceniając, w tej chwili są to zdecydowanie najlepsze polskie zespoły klubowe, co oczywiście wcale nie oznacza, że w najbliższym sezonie zdołają coś zwojować w europejskich pucharach. Legia poniosła w 35 kolejkach dziewięć porażek, co czyni ją jednym z najsłabszych mistrzów Polski w ostatnich latach. Z drugiej strony 21 zwycięstw to więcej niż odnotowała zwycięska drużyna Jacka Magiery z sezonu 2017/2017, ale o trzy mniej niż mistrzowska ekipa prowadzona przez Henninga Berga w sezonie 2013/2014, natomiast jest pierwszym zespołem od pięciu lat, który zapewnił sobie tytuł na dwie kolejki przed końcem rozgrywek. W pięciu poprzednich sezonach losy mistrzostwa rozstrzygały się w ostatniej serii spotkań. Najgroźniejsi rywale Legii, Piast i Lech, też nie wypadają rewelacyjnie. Broniący tytułu gliwiczanie mają na koncie 11 porażek i sześć remisów, a Lech Poznań siedem porażek i 12 remisów.
UEFA podjęła decyzję, że wszystkie spotkania pierwszych trzech rund eliminacyjnych odbędą się bez udziału kibiców bez względu na sytuację epidemiczną w poszczególnych krajach. Ma to zapewnić równe szanse dla wszystkich drużyn. Świeżo upieczony mistrz Polski, Legia Warszawa, rozpocznie eliminacje już od I rundy. Mecze I rundy eliminacyjnej mają zostać rozegrane w dniach 18-19 sierpnia, spotkania II rundy zaplanowano na 25 i 26 sierpnia, zaś III na 15 i 16 września. Faza grupowa rozpocznie się dopiero pod koniec października. Pierwszą rundę kwalifikacji Ligi Europy zaplanowano na 27 sierpnia.
Z powodu pandemii koronawirusa i braku terminów UEFA postanowiła, że mecze pierwszych rund eliminacyjnych, zarówno w Lidze Mistrzów, jak i w Lidze Europy, odbędą się bez spotkań rewanżowych, a gospodarze będą wyłaniani drogą losowania. Legia w pierwszej rundzie eliminacyjnej zostanie rozstawiona, co oznacza, że uniknie takich zespołów, jak Celtic Glasgow, Astana, Łudogorec Razgrad czy Crvena Zvezda Belgrad. Potencjalni przeciwnicy to np. mistrz Luksemburga Fola Esch, mistrz Szwecji Djurgardens, mistrz Czarnogóry Buducnost Podgorica czy Białorusi Dinamo Brześć. Legia może też trafić na zespoły z Islandii, Armenii, Albanii, Macedonii lub Malty.
Na rozstawienie legioniści mogą jeszcze liczyć tylko w II rundzie eliminacji, bo w trzeciej prawdopodobnie znajdą się już w gronie słabszych zespołów. Gdyby jednak szczęście i forma legionistom dopisały i jakimś cudem przebili się do IV rundy eliminacyjnej, to w ostatnim etapie walki o awans do fazy grupowej Champions League beda musieli pokonać zespół klasy Ajaksu Amsterdam czy Red Bull Salzburg.
Już trzeba szykować drużyny
Jeśli Legia odpadnie w III rundzie eliminacji Ligi Mistrzów, w IV rundzie eliminacji Ligi Europy, najprawdopodobniej będzie mogła liczyć na rozstawienie obok takich drużyn jak Molde, Makabi Tel Awiw oraz potencjalni pozostali spadkowicze z III rundy LM (Quarabag, Young Boys Berno lub FC Basel czy Crvena Zvezda). A jej potencjalnym rywalem może okazać się ktoś ze wspomnianych drużyn Sheriff Tiraspol, FC Midtjylland, Slovan Bratislava, Olimpię Ljubljana, FK Sarajewo, Univeristatea Craiova, Ferencvaros czy Dundalk FC.
Trener Legii Aleksandar Vuković w dwóch ostatnich kolejkach ekstraklasy może przetestować graczy z szerokiego zaplecza. Już w środę na spotkanie z Lechią w Gdańsku z różnych powodów nie zabrał aż 11 zawodników z podstawowej kadry zespołu. Zostawił Artura Jędrzejczyka, który ma na koncie tyle żółtych kartek, że następna grozi mu zawieszeniem na dwa mecze. Oprócz niego na Ergo Arenie nie zagrają Domagoj Antolić, Walerian Gwilia, Michał Karbownik i Luquinhas (dostali wolne) oraz kontuzjowani Andre Martins, Igor Lewczuk, Tomas Pekhart, Arvydas Novikovas, William Remy, Jose Kante i Marko Vesović. W tej sytuacji szansę występu będą mieli tacy gracze, jak Maciej Rosołek, Piotr Pyrdoł, Ariel Mosór, Paweł Stolarski, Luis Rocha, Bartosz Slisz, Mateusz Cholewiak, Radosław Cielemęcki czy Szymon Włodarczyk.
W kwalifikacjach Ligi Mistrzów stołeczny zespół czeka piekielnie trudne zadanie, a bez znaczących wzmocnień kadry nie ma nawet co marzyć o przebiciu się do fazy grupowej tych elitarnych rozgrywek. Po meczu z Cracovią trener Vuković otwarcie zaapelował do szefa klubu o transfery pięciu, sześciu zawodników na poziomie pozyskanego niedawno z Lechii Gdańsk Filipa Mladenovicia.Właściciel Legii Dariusz Mioduski w wypowiedziach dla mediów raczej unika mocarstwowych obietnic. „Jeśli nie sprzedamy Michała Karbownika, to niewielki. Transfer to nie tylko kwota płacona klubowi, ale też pensja piłkarza, premia za podpis. Z powodu pandemii straciliśmy ponad 20 milionów zł, ale wciąż jesteśmy w stanie trochę zdziałać na rynku transferowym” – zapewnił sternik warszawskiego klubu. Legia musi pilnie ściągnąć dobrego bramkarza na miejsce Radosława Majeckiego, potrzebuje też skutecznego napastnika, bo Jose Kante do sierpnia będzie leczył kontuzję.
Podobne problemy kadrowe mają lub będą mieć także trenerzy Piasta i Lecha, bo po zakończeniu rozgrywek zacznie się skrócony przez pandemię okres transferowy, z którego oba te zespoły na pewno nie wyjdą wzmocnione. Pandemia dość poważnie zrujnowała budżety klubowe i transfery do załatania dziur są wręcz niezbędne. Lech i Piast w poprzednich sezonach sporo zarobiły na sprzedaży najlepszych graczy, a tego lata także właściciel Legii nie ukrywa, że jeśli pojawią się dobre oferty za Michała Karbownika i Luquinhas, piłkarze ci będą mogli odejść.
Zestaw par 36. kolejki:
Grupa mistrzowska (środa, 15 lipca):
Lechia Gdańsk – Legia Warszawa, godz. 20:30, sędziuje Tomasz Musiał (Kraków);
Cracovia – Lech Poznań, godz. 20:30, sędziuje Jarosław Przybył (Kluczbork);
Pogoń Szczecin – Piast Gliwice, godz. 20:30, sędziuje Krzysztof Jakubik (Siedlce);
Jagiellonia Białystok – Śląsk Wrocław, godz. 20:30, sędziuje Szymon Marciniak (Płock).
Rozegrane we wtorek mecze w grupie spadkowej – Arki Gdynia z Górnikiem Zabrze, Zagłębia Lubin z Wisłą Kraków, ŁKS Łódź z Rakowem Częstochowa oraz Wisły Płock z Koroną Kielce zakończyły się po zamknięciu wydania.

Zrobili porządki po pandemii

Władze UEFA w minioną środę podjęły szereg decyzji porządkujących bałagan w rozgrywkach, jaki wywołało ich wstrzymanie w marcu z powodu wybuchu pandemii koronawirusa. Teraz wiadomo m.in. , że w sierpniu zostaną dokończone zmagania w europejskich pucharach, a od września ruszy Liga Narodów.

Prezydent UEFA Aleksander Ceferin ogłosił, że rozgrywki w obu europejskich pucharach zostaną dokończone w sierpniu w formule turniejowej, lecz nie w Stambule i Gdańsku jak było pierwotnie ustalone. Oba te miasta będą gospodarzami finałów za rok, teraz natomiast do tej roli wybrano Lizbonę (Liga Mistrzów) oraz cztery stadiony w Niemczech (Liga Europy). Ustalenia podjęte na posiedzeniu Komitetu Wykonawczego UEFA oznaczają, że gospodarze najbliższych finałów Ligi Mistrzów i Ligi Europy dostali dodatkowy rok na przygotowanie sie do tych wydarzeń. Stambuł i Gdańsk gościć będą finalistów w przyszłym roku, a był to termin przyznany Petersburgowi i Sewilli. Te miasta będą arenami finałów w 2022 roku w miejsce przesuniętych na kolejny rok Monachium (LM) i Budapesztu (LE).
Ciekawym pomysłem jest turniejowa formuła dokończenia rozgrywek w obu europejskich pucharach. Wiadomo już, że w Lidze Mistrzów najpierw 5 i 6 sierpnia zostaną rozegrane zaległe mecze 1/8 finału, a po skompletowaniu pełnego składu ćwierćfinalistów wszystkie osiem zespołów zjedzie do Lizbony, gdzie w dniach od 12 do 23 sierpnia na dwóch stadionach, Estadio da Luz oraz Jose Alvalade, rozegrają turniej bez spotkań rewanżowych. Podobna formuła obowiązywać będzie w Lidze Europy. Po wyłonieniu wszystkich ćwierćfinalistów osiem zespołów od 10 do 21 sierpnia rywalizować będzie na niemieckich boiskach – w Duisburgu, Duesseldorfie, Gelsenkirchen i Kolonii. Na razie nie wiadomo, czy na rywalizację w Lidze Mistrzów i Lidze Europy kibice będą mogli oglądać z trybun. Wszystko zależy od decyzji portugalskich i niemieckich władz. „W tej chwili odpowiadając na takie pytanie, musiałbym powiedzieć, że te mecze zostaną rozegrane bez udziału kibiców, ale za miesiąc sytuacja może się przecież radykalnie zmienić” – powiedział prezydent UEFA Aleksander Ceferin.
Kolejną decyzją podjętą w środę przez Komitet Wykonawczy była zmiana formatu eliminacji do nowej edycji Ligi Mistrzów i Ligi Europy. Wedle nich mecze eliminacyjne będą rozrywane w formule jednego meczu, bez rewanżów. Wyjątkiem będzie jedynie ostatnia runda kwalifikacji do Ligi Mistrzów. Ustalono też, że faza grupowa tych elitarnych rozgrywek rozpocznie się 28 października. Wszystkie federacje muszą zgłosić swoich uczestników nowej edycji pucharowych rozgrywek UEFA do 3 sierpnia. PZPN nie powinien mieć z tym problemu, bo wszystkie rozgrywki zakończy znacznie wcześniej.
Debatowano też o przełożonych na przyszły rok mistrzostwach Europy. Wbrew wcześniejszym pogłoskom okazało się, że ostatecznie turniej odbędzie się jednak w 12 miastach, czyli tak jak pierwotnie planowano. Komitet Wykonawczy postanowił, że turniej odbędzie się w dniach 11 czerwca – 11 lipca 2021 roku wedle schematu organizacyjnego ustalonego na tegoroczną imprezę, tyle że z przesunięciem o jeden dzień.
Na środowym posiedzeniu Komitet Wykonawczy UEFA zatwierdził jesienny kalendarz dla reprezentacji narodowych. Oprócz rozgrywek w Lidze Narodów w październiku i listopadzie dołożono po jednym terminie na mecze towarzyskie.
Komitet Wykonawczy zdecydował też, że inauguracja rozgrywek w Lidze Narodów odbędzie się w dniach 3-5 września. Następne kolejki zaplanowano 6-8 września, 10-11 października, 13-14 października, 14-15 listopada, 17-18 listopada. Gwoli przypomnienia – nasza reprezentacja zagra w tzw. dywizji A z Holandią, Włochami oraz Bośnią i Hercegowiną. Trener Jerzy Brzęczek powinien tym razem potraktował te zmagania poważnie, bowiem wyniki w nich osiągnięte przesądzą o miejscu w koszyku podczas losowania grup mistrzostw świata 2022 w Katarze.
W eliminacjach do tego mundialu zostanie stworzonych 10 grup. Połowa z nich będzie się składała z pięciu zespołów, a połowa z sześciu. Eliminacje do MŚ 2022 rozpoczną się 13 marca 2021 roku, a baraże zaplanowano na marzec 2022 roku. Turniej w Katarze odbędzie się nietypowej porze, bo w listopadzie i grudniu 2022 roku. Wystartuje w nim 15 zespołów z Europy.

Brakuje terminów na Ligę Mistrzów

Rozgrywki w Lidze Mistrzów i Lidze Europy zostały przerwane w 1/8 finału. UEFA na razie nie wyznaczyła nowych terminów na dokończenie rywalizacji, ale dochodzą wieści, że ma to nastąpić w sierpniu, po zakończeniu rozgrywek w ligach krajowych. To rodzi jednak nowy problem – gdzie w zapchanym kalendarzu upchnąć kwalifikacje do Ligi Mistrzów i Ligi Europy?

W Lidze Mistrzów przez wybuchem pandemii udało się rozstrzygnąć rywalizację w czterech parach 1/8 finału. Awanse do ćwierćfinału wywalczyły: Paris Saint-Germain (wyeliminował Borussię Dortmund 1:2 i 2:0), Atalanta Bergamo (z Valencią CF 4:1 i 3:4), Atletico Madryt (z FC Liverpool 1:0 i 3:2) oraz RB Lipsk (z Tottenhamem Hotspur 1:0 i 3:0). W czterech pozostałych parach rozegrano tylko po jednym spotkaniu: Chelsea Londyn – Bayern Monachium 0:3, Real Madryt – Manchester City 1:2, Olympique Lyon – Juventus Turyn 1:0, SSC Napoli – FC Barcelona 1:1.
Natomiast w Lidze Europy udało się rozegrać tylko po jednym spotkaniu w sześciu parach: Basaksehir Stambuł – FC Kopenhaga 1:0, Olympiakos Pireus – Wolverhampton 1:1, Glasgow Rangers – Bayer Leverkusen 1:3, VfL Wolfsburg – Szachtar Donieck 1:2, LASK Linz – Manchester United 0:5 i Eintracht Frankfurt – FC Basel 0:3. Nie odbyły się pierwsze mecze Interu Mediolan z Getafe CF i FC Sevilli z AS Roma oraz wszystkie spotkania rewanżowe. To spora dawka spotkań, a przecież to nie koniec, bo ćwierćfinały to kolejne osiem meczów, półfinały cztery i finał. Nic dziwnego, że UEFA nową edycję obu europejskich pucharów planuje rozpocząć dopiero w drugiej połowie października. Aby wznowić europejskie rozgrywki potrzebne będą też zgody rządów aż 16 państw, w tym Polski, bo w Gdańsku zaplanowano finał Ligi Europy. Komitet Wykonawczy UEFA zdecydował, że wszystkie ligi, które wznowią sezon w czerwcu, muszą zakończyć rozgrywki do 3 sierpnia. Z kolei tych, których nie uda się rozegrać w czerwcu, będą mogły dokończyć sezon w sierpniu, równolegle z europejskimi pucharami. Ponadto jeśli nie uda się w czerwcu wznowić gier UEFA sugeruje baraże. Według UEFA ligi, których nie uda się dokończyć powinny delegować uczestników europejskich pucharów na podstawie tabeli ligowej po ostatniej pełnej kolejce.
W dyskusjach nad wznowieniem rywalizacji w obecnym sezonie rozpatrywane są dwa warianty: europejskie puchary będą rozgrywane albo jednocześnie z krajowymi ligami, albo po ich zakończeniu w sierpniu. W spekulacjach podawano, że finał Ligi Europy w Gdańsku ma się odbyć 27 sierpnia, zaś finał Ligi Mistrzów w Stambule dwa dni później. UEFA na razie jednak nie potwierdziła tych terminów.
Najpierw jednak futbolowa centrala musi rozwiązać problem kwalifikacji do Ligi Mistrzów. Jak donoszą angielskie media, rozważana są w tej chwili trzy opcje: pierwsza, najmniej restrykcyjny, zakłada rozgrywanie w poszczególnych rundach eliminacyjnych tylko po jednym meczu na neutralnych boiskach, ale z udziałem wszystkich uprawnionych drużyn. Druga opcja ogranicza prawo gry w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów tylko dla 12 mistrzów lig zajmujących w rankingu UEFA miejsca od 11 do 22. Nasza rodzima PKO Ekstraklasa w tym zestawieniu plasuje się obecnie na 29 miejscu, więc przy takim rozwiązaniu mistrz Polski nie zostałby wykluczony z walki. Trzecia opcja jest równie niekorzystna, bo zakłada w ogóle rezygnację z przeprowadzenia kwalifikacji do tych rozgrywek. W przypadku decyzji ograniczającej liczbę uczestników kwalifikacji lub anulującej w ogóle kwalifikacje, UEFA obiecuje poszkodowanym klubom rekompensaty finansowe.
Ile w tych spekulacjach prawdy, nie wiadomo. Prezes PZPN Zbigniew Boniek, który jest także członkiem Komitetu wykonawczego UEFA, zaprzeczył rewelacjom brytyjskich mediów. „Zapewniam, że mistrz Polski, jeżeli uda nam się go wyłonić w tym sezonie, zagra w eliminacjach do Ligi Mistrzów. UEFA rozważa różne ich scenariusze, ale w żadnym z nich nie przewiduje braku udziału reprezentantów lig z niższych miejsc w rankingu”.
Znacznie trudniejsze zadanie maja działacze UEFA z Ligą Europy, bo w tych rozgrywkach tylko 17 z 48 zespołów ma pewny udział bez kwalifikacji, a dodatkowy bałagan wyniknie też z drużynami, które dołączą do Ligi Europy dopiero odpadnięciu z rywalizacji w Lidze Mistrzów. W tych rozgrywkach prawdopodobnie UEFA zastosuje rozwiązanie polegające na skrócenie systemu eliminacji poprzez rozgrywanie tylko jednego meczu. „UEFA przełożyła rozpoczęcie Ligi Mistrzów na 20 października. Kwalifikacje do tego momentu muszą zostać w całości rozegrane, a przy normalnej procedurze kwalifikacyjnej jest to praktycznie niewykonalne. Dlatego będą ograniczenia” – przekonuje angielski „The Times”.

Legia pod nadzorem

Komisja ds. Licencji Klubowych PZPN objęła nadzorem finansowym Legię Warszawa, najbogatszy klub naszej ekstraklasy. Powód? „Istotne odchylenia względem złożonej we wniosku licencyjnym prognozy finansowej”.

 

Budżet Legii od kilku lat jest księgową zagadką, bo z roku na rok rośnie, chociaż na arenie międzynarodowej „Wojskowi” już drugi sezon z rzędu nie zarabiają takich pieniędzy, jak zarobili za udział w fazie grupowej Ligi Mistrzów w edycji 2015-2016. A już w tym roku legioniści zawiedli właściciela klubu Dariusz Mioduskiego szczególnie, bo nie załapali się nawet do Ligi Europy.

Ale w prognozach finansowych do wniosku licencyjnego w budżecie uwzględniono potencjalne wpływy z zakładanego optymistycznie występu w europejskich pucharach, więc po klęsce w owym budżecie zrobiła się potężna dziura. Właściciel klubu dyskretnie rozpuścił w mediach, że będzie musiał z własnej kieszeni dołożyć najmarniej z 20 milionów złotych. Jeśli liczył na jakieś współczucie, to się przeliczył, bo nikt nie użala się na milionerami, którym nie idzie w interesach.

A jemu w Legii idzie jak po grudzie. Przypomnijmy, w tym sezonie legioniści nie tylko nie zakwalifikowali się do Ligi Mistrzów, przegrywając ze słowackim Spartakiem Trnawa, lecz także do Ligi Europy, choć za przeciwnika mieli luksemburski Dudelange. Komisja ukarała też niewielkimi grzywnami Wisłę Płock, Zagłębie Sosnowiec i Lechię Gdańsk. Kluby na odwołanie od tych kar mają pięć dni.

 

Zestaw par 14. kolejki:

Piątek: Arka Gdynia – Pogoń Szczecin, godz. 18:00; Piast Gliwice – Wisła Kraków, godz. 20:30.
Sobota: Cracovia – Miedź Legnica, godz. 15:30; Śląsk Wrocław – Wisła Płock, godz. 18:00; Legia – Górnik Zabrze, godz. 20:30.
Niedziela: Lech Poznań – Lechia Gdańsk, godz. 18:00; Zagłębie Lubin – Korona Kielce, godz. 15:30..
Poniedziałek: Zagłębie Sosnowiec – Jagiellonia Białystok, godz. 18:00.

Podzieleni na grupy w Lidze Mistrzów i Lidze Europy

W ubiegłym tygodniu UEFA dokonała losowania grup w Lidze Mistrzów i Lidze Europy. Pierwsze mecze na tym etapie rozgrywek zostaną rozegrane 18 września, a faza grupowa zakończy się w grudniu. W Lidze Mistrzów zagra ośmiu polskich piłkarzy.

 

W fazie grupowej tegorocznej edycji Ligi Mistrzów zobaczymy ośmiu polskich piłkarzy: Roberta Lewandowskiego z Bayernu Monachium, Łukasza Piszczka z Borussii Dortmund, Kamila Glika z AS Monaco, Wojciecha Szczęsnego z Juventusu Turyn, Arkadiusza Milika i Piotra Zielińskiego z Napoli oraz Grzegorza Krychowiaka i Macieja Rybusa z Lokomotiwu Moskwa. FC Liverpool co prawda zgłosił do rozgrywek 19-letniego Kamila Grabarę, ale nasz młody bramkarz ekipie „The Reds” jest dopiero numerem trzecim w hierarchii, po Brazylijczyku Alissonie i Belgu Simonie Mignoletcie, więc jego szanse na występ w Champions League są praktycznie zerowe.

W Lidze Europy też nie mamy zespołu, ale w kadrach 48 drużyn które znalazły się w fazie grupowej znalazło się ośmiu polskich piłkarzy. W Dynamie Kijów zagra Tomasz Kędziora, w Łudogorcu Razgrad Jacek Góralski i Jakub Świerczok, w azerskim Karabachu Agdam Jakub Rzeźniczak, w Girondins Bordeaux Igor Lewczuk, w KRC Genk Jakub Piotrowski, w Dinamie Zagrzeb Damian Kądzior, a w słowackim Spartaku Trnava wypożyczony w ostatniej chwili z Wisły Kraków Patryk Małecki.

 

Liga Mistrzów

Grupa A: Atletico Madryt, Borussia Dortmund, AS Monaco, Club Brugge
Grupa B: FC Barcelona, Tottenham, PSV Eindhoven, Inter Mediolan
Grupa C: PSG, SSC Napoli, Liverpool FC, Crvena Zevzda Belgrad
Grupa D: Lokomotiw Moskwa, FC Porto, Schalke 04, Galatasaray AS
Grupa E: Bayern Monachium, Benfica Lizbona, Ajax Amsterdam, AEK Ateny
Grupa F: Manchester City, Szachtar Donieck, Olympique Lyon, TSG Hoffenheim
Grupa G: Real Madryt, AS Roma, CSKA Moskwa, Viktoria Pilzno
Grupa H: Juventus, Manchester United, CF Valencia, Young Boys Berno

 

Liga Europy

Grupa A: Bayer Leverkusen, Łudogorec Razgrad, FC Zurich, AEK Larnaka.
Grupa B: FC Salzburg, Celtic Glasgow, RB Lipsk, Rosenborg Trondhem.
Grupa C: Zenit Petersburg, FC Kopenhaga, Girondins Bordeaux, Slavia Praga.
Grupa D: RSC Anderlecht, Fenerbahce Stambuł, Dinamo Zagrzeb, Spartak Trnawa.
Grupa E: Arsenal Londyn, Sporting Lizbona, Karabach Agdam, Worskła Połtawa.
Grupa F: Olympiakos Pireus, AC Milan, Real Betis, F91 Dudelange.
Grupa G: Villarreal CF, Rapid Wiedeń, Spartak Moskwa, Glasgow Rangers.
Grupa H: Lazio Rzym, Olympique Marsylia, Eintracht Frankfurt, Apollon Limassol.
Grupa I: Besiktas Stambuł, KRC Genk, Malmoe FF, Sarpsborg FF.
Grupa J: Sevilla FC, FK Krasnodar, Standard Liege, Akhisar Belediyespor.
Grupa K: Dynamo Kijów, FK Astana, Stade Rennes, FK Jablonec.
Grupa L: Chelsea Londyn, PAOK Saloniki, BATE Borysów, MOL Vidi

 

Blamaż polskich klubów

Piłkarze Górnika Zabrze, Jagiellonii Białystok, Lecha Poznań i Legii Warszawa pobili niechlubny rekord. Jeszcze nigdy występy polskich zespołów klubowych w eliminacjach europejskich pucharów nie zakończyła się tak wcześnie.

 

Górnik odpadł z eliminacji Ligi Europy już w II rundzie, ulegając słowackiemu AS Trencin 0:1 i 1:4. Porażka zabrzan nie jest jednak jakoś przesadnie wstydliwa, bowiem ich pogromcy w kolejnej rundzie równie dotkliwie rozjechali znacznie wyżej notowany Feyenoord Rotterdam, pokonując holenderską ekipę u siebie 4:0 i remisując z nią na wyjeździe 1:1. Jeśli jednak zważymy, że inny ze słowackich zespołów, Spartak Trnava, wyeliminował Legię Warszawa w II rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów, te porażki budzą pytanie, jakim cudem dysponujące znacznie niższymi budżetami kluby naszych południowych sąsiadów przejechały się po naszych z taką łatwością?

 

Wstyd, a w kasie tylko drobne

Odpowiedź przyniosła konfrontacja Legii w III rundzie kwalifikacji Ligi Europy z mistrzem Luksemburga F91 Dudelange. Warszawski zespół najpierw w kompromitującym stylu przegrał u siebie 1:2, a w rewanżu rozegranym na więcej niż przaśnym stadioniku w Luksemburgu już pod wodzą nowego trenera Ricardo Sa Pinto zdołał jedynie zremisować 2:2.
Jagiellonia i Lech trafiły na belgijskie zespoły i zaraz po losowaniu było wiadomo, że będą miały niewielkie szanse na wywalczenie awansu do następnej rundy rozgrywek. Te przewidywania się potwierdziły – białostocczanie nie poradzili sobie z KAA Gent i przegrali oba spotkania – 0:1 u siebie i 1:3 na wyjeździe. Ekipa „Kolejorza” też się nie popisała ulegając dwukrotnie KRC Genk – na boisku rywali 0:2, a w Poznaniu 1:2.

Mimo tak wczesnego zakończenia udziału w rozgrywkach o europejskie puchary, na otarcie łez na konta naszych czterech klubów UEFA przeleje trochę „drobnych”. Najwięcej wpadnie do kasy Legii – 1,2 mln euro, Lech otrzyma 780 tys. euro, Jagiellonia 540 tys. euro, a Górnik równe pół miliona euro. Każdy pieniądz się liczy, ale prawda jest taka, że awansując do kolejnych faz rozgrywek nasze eksportowe zespoły mogły zarobić znacznie, ale to znacznie więcej. Nie jest to jednak jedyna strata, jaka nasz klubowy futbol poniesie z powodu tego kompromitującego występu.

 

Ranking prawdę ci powie

Po czwartkowych porażkach Legii, Lecha i Jagiellonii nasza rodzima Lotto Ekstraklasa w ligowym rankingu UEFA znajdzie się na 21. miejscu. Tegoroczne wyniki naszych drużyn w europucharach przyniosły ledwie 2,250 pkt do tego zestawienia. To najgorszy wynik od sezonu 2009-2010, gdy polskie zespoły zdobyły 2,125 pkt. Jeszcze gorzej pod tym względem było w sezonie 2007-2008 (tylko 1,666 pkt). Teraz Lotto Ekstraklasa ma w sumie 19,25 pkt i tego dorobku już nie powiększy jako jedyna liga narodowa z pierwszej trzydziestki rankingu. Tracąc wszystkie zespoły tak wcześnie nasza piłkarska ekstraklasa znalazła się w towarzystwie krajowych lig San Marino, Liechtensteinu, Malty, Estonii, Gibraltaru i Kosowa, podczas gdy zespoły z Mołdawii, Macedonii, Gruzji, Walii i rzecz jasna Luksemburga pozostają nadal w grze. Mogą nasi piłkarscy działacze pleść co chcą, ale ta sytuacja dla jest po prostu upokarzająca. A to jeszcze nie musi być koniec upadku. W najbardziej pesymistycznych prognozach Lotto Ekstraklasa w rankingu UEFA może zjechać po tym sezonie na 26. lokatę, a nawet na 29. A jeszcze niedawno snuto plany awansu na 15. miejsce w rankingu, dające dwie drużyny w kwalifikacjach Ligi Mistrzów, a trzy w Lidze Europy. O takim wariancie na razie trzeba zapomnieć.

 

Polscy piłkarze są w mniejszości

Oceniając ten wybitnie niedany występ polskich zespołów w europejskich pucharach nie powinno się jednak używać myślowego skrótu, że był to blamaż polskich piłkarzy. Dla zobrazowania kadrowej sytuacji dla uproszczenia podajemy wyliczenie oparte na składach w ostatnich meczach naszego pucharowego kwartetu. W zespołach Legii, Lecha, Jagiellonii i Górnika wystąpiło w sumie 56 zawodników – tylko połowa z nich to byli Polacy, druga połowę tworzyło 28 graczy z 20 krajów. Do sromoty polskich klubów na europejskiej arenie dołożyło się czterech piłkarzy z Hiszpanii, trzech z Portugalii, po dwóch z Chorwacji, Czech i Słowenii oraz po jednym z Brazylii, Irlandii, Litwy, Słowacji, Bośni i Hercegowiny, Norwegii, Czarnogóry, Szwajcarii, Argentyny, Węgier, Danii, Luksemburga, Finlandii i Gwinei. A także Ukrainy, bo chociaż pomocnik Jagiellonii Taras Romanczuk zdobył polski paszport i nawet zagrał w reprezentacji Polski, to jako piłkarz został ukształtowany w swoim rodzinnym kraju i nie ma co odbierać tej zasługi Ukrainie.

Trzeba jednak podkreślić, że tę w miarę wyrównaną statystykę psuje trochę Górnik, który wyraźnie stawia na polskich piłkarzy. W zespołach Legii, Lecha i Jagiellonii proporcje kadrowe są wyraźnie na korzyść obcokrajowców. W miniony czwartek na 42 wystawionych w sumie do gry zawodników tych trzech klubów, polskich piłkarzy było 17, zaś cudzoziemców aż 25, zaś ich trenerami byli Polak, Serb i Portugalczyk. Na papierze wygląda to nieźle, ale na boisku tragicznie.