Ateńska wiktoria

Polscy tenisiści triumfowali w rozegranym na na kortach ziemnych w Atenach turnieju Grupy III Strefy Euro-Afrykańskiej Pucharu Davisa. W decydującym meczu biało-czerwoni pokonali Estonię.

Do kadry Polski na turniej w Atenach kapitan związkowy Radosław Szymanik powołał Huberta Hurkacza i Kamila Majchrzaka oraz deblistów Łukasza Kubota i Marcin Matkowskiego, dla którego był to pożegnalny występ na zakończenie kariery. W fazie grupowej biało-czerwoni odnieśli pokonali Grecją 2:1 (jedyną porażkę w tym turnieju poniósł Hurkacz, ulegając 7. rakiecie w rankingu ATP Stefanosowi Tsitsipasowi) oraz po 3:0 Monako i Luksemburg 3:0. W sobotę biało-czerwoni zagrali o pierwsze miejsce w imprezie z najlepszym zespołem z drugiej grupy, Estonią. W pojedynku drugich rakiet niepokonany w tym turnieju Majchrzak wygrał z Kennethem Raismą 6:0, 6:2, zaś w starciu „jedynek” Hurkacz pokonał sklasyfikowanego na 886. miejscu Kristjana Tamma 6:1, 7:5 i przesądził o zwycięstwie. W tej sytuacji meczu deblowego już nie rozgrywano, czego pewnie żałował najbardziej Matkowski, bo byłby to jego ostatni występ w bogatej karierze.

Polacy rok temu wygrali z Rumunią 3:2 spotkanie 3. rundy Grupy II Strefy Euro-Afrykańskiej i zapewnili sobie przepustkę na wyższy poziom. Później jednak nastąpiła reforma rozgrywek. Elita zagra w listopadzie w Madrycie, a pozostałe drużyny podzielono na grupy wedle aktualnego rankingu. A że Polacy są w nim za karę na odległym miejscu (odjęto im 2000 punktów za nieprzepisową nawierzchnię w meczu z Argentyną w 2016 roku), to musieli grać w Grupie III. Ale po wygranej w Atenach biało-czerwoni awansowali do baraży, które zaplanowano na marzec przyszłego roku. Ich stawką będzie miejsce w nowo powstałej Grupie Światowej II.

 

48 godzin sport

Przymusowe lądowanie Kawy
Piętnastokrotny mistrz świata w konkurencjach szybowcowych Sebastian Kawa podczas zawodów we Włoszech musiał przymusowo lądować na trudnym terenie z powodu gwałtownej burzy. 46-letni szybownik wybrnął z opresji, ale doznał lekkich obrażeń i trafił do szpitala, gdzie przeszedł szczegółowe badania. Na szczęście nic poważnego mu się nie stało.

Kubot i Rosolska też odpadli
W 1/8 finału tegorocznego US Open odpadli ostatni reprezentanci Polski. Łukasz Kubot i jego deblowy partner Brazylijczyk Marcelo Melo przegrali z Leonardo Mayerem (Argentyna) i Joao Sousą (Portugalia) 6:7(2), 3:6. W na tym etapie rywalizacji z turniejem pożegnała się też Alicja Rosolska. Polka i grająca z nią w parze Chinka Shuai Peng przegrały z Anną Kalinską (Rosja) i Julią Putincewą (Kazachstan) 2:6, 7:5, 3:6. Rosolska startowała też w grze mieszanej w Chorwatem Nikola Mekticiem, z którym przed rokiem w US Open dotarła do finału, lecz tym razem odpadli już w I rundzie.

Świetny wynik Swobody
Ewa Swoboda pobiła rekord życiowy i wygrała bieg na 100 metrów podczas mityngu ISTAF w Berlinie, uzyskując czas 11,07 s. To drugi wynik w historii polskiej lekkiej atletyki na tym dystansie. Szybciej od Swobody pobiegła tylko Ewa Kasprzyk (10,93 s). 22-letnia sprinterka w sierpniu rozważała rezygnację ze startu w mistrzostwach świata w Dosze, ostatecznie jednak w tej imprezie wystartuje.

Piątek ma rywala w Milanie
AC Milan i Eintracht Frankfurt dokonały wymiany napastników. Do włoskiego klubu przeszedł Chorwat Ante Rebić, zaś do niemieckiego Portugalczyk Andre Silva. Mediolański klub wobec przeciągającej się strzeleckiej niemocy Krzysztofa Piątka (nie zdobył jeszcze bramki w tym sezonie, także w okresie przygotowawczym) szukał alternatywy dla reprezentanta Polski. Rebić to wicemistrz świata z ostatniego mundialu. On i Silva zostali wypożyczeni na dwa lata z obowiązkiem wykupu za 25 mln euro. Portugalczyk w ostatnim sezonie grał na wypożyczeniu w FC Sevilla.

Stępiński wrócił do Serie A
Występujący w Serie A Hellas Verona podpisał obowiązujący do czerwca 2024 roku kontrakt z napastnikiem lokalnego rywala Chievo Verona Mariuszem Stępińskim. Polski piłkarz w minionym sezonie zagrał w 35 meczach włoskiej ekstraklasy i strzelił sześć goli, ale zespół Chievo spadł do Serie B. Nowy klub zapłacił za Stępińskiego sześć milionów euro. Jego zawodnikiem jest także inny z byłych młodzieżowych reprezentantów Polski, Paweł Dawidowicz.

 

Iga i Magda w duecie

Iga Świątek i Magda Linette w tegorocznym US Open po raz pierwszy zagrały razem w deblu. Debiut naszej potencjalnej pary olimpijskiej wypadł nieźle, chociaż Polki odpadły już w II rundzie.

Polskie tenisistki w I rundzie turnieju gry podwójnej kobiet trafiły na znakomite amerykańskie deblistki Bethanie Mattek-Sands i Coco Vandeweghe. Linette i Świątek niespodziewanie okazały się lepsze od doświadczonych rywalek i zwyciężyły 3:6, 6:3, 7:5. Dzień wcześniej nasze tenisistki odpadły z rywalizacji w singlu. 27-letnia Linette przegrała 2:6, 4:6 z broniącą tytułu liderką światowego rankingu Japonką Noami Osaką,, zaś 18-letnia Świątek z rozstawioną w US Open z numerem 12 Łotyszką Anastazją Sevastową 6:3, 1:6, 3:6.

W drugiej rundzie gry podwójnej Polki trafiły jeszcze gorzej, niż w pierwszej, bo na wybitne specjalistki w tej tenisowej konkurencji, mistrzynie tegorocznego Wimbledonu, rozstawione w US Open z numerem 2 Czeszkę Barborę Strycovą i Tajwankę Su-Wei Hsieh. Choć walczyły zaciekle, ostatecznie uległy 4:6, 6:7(4). Debiut Linette i Świątek wypadł jednak obiecująco. Należy pamiętać, że one grają w debla sporadycznie, a ponadto nigdy wcześniej nie grały razem. Pokazały jednak, że mają potencjał i warto dać im szansę wspólnej gry w turnieju olimpijskim.

Do rywalizacji w grze podwójnej w tegorocznej edycji US Open zgłosiło się pięcioro Polaków – oprócz wspomnianych Linette i Świątek, jeszcze Hubert Hurkacz, który jednak w parze z Kanadyjczykiem Vaskiem Pospisilem odpadł już w I rundzie oraz specjaliści w tej grze Łukasz Kubot i Alicja Rosolska. Kubot i jego deblowy partner Brazylijczyk Marcelo Melo w niedzielę w nocy walczyli o awans do ćwierćfinału, tak samo jak Rosolska z Chinką Shuai Peng z Rosjankami Anna Kalinskają i Julią Putincewą.

 

Zwycięski weekend

Od poniedziałku na kortach Flushing Meadows rozpoczyna się US Open, ostatni w tym roku turniej wielkoszlemowy. W jego przededniu w miniony weekend życiowe sukcesy zanotowali Magda Linette i Hubert Hurkacz. Oboje wygrali po raz pierwszy w karierze turnieje pod szyldem WTA i ATP. Linette triumfowała w Nowym Jorku, a Hurkacz w Winston-Salem. W tym turnieju w grze podwójnej w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo zwyciężył też Łukasz Kubot.

Organizatorzy nowojorskiego turnieju przed tegoroczną edycją zwiększyli pulę na nagrody do rekordowej w Wielkim Szlemie kwoty 57 240 000 dolarów. Dzięki temu już za sam występ w I rundzie turnieju singla uczestnicy otrzymają premie w wysokości 58 tysięcy dolarów. Awans do II rundy przynosi zarobek 100 tys. dolarów. Im dalej zajdzie się w turnieju, tym na koncie przybędzie więcej – w III rundzie premie wynoszą 163 tys. USD, w IV rundzie 280 tysięcy, w ćwierćfinale pół miliona, a za awans do półfinału 960 tysięcy. Przegrani w finale dostaną 1,9 mln, zaś zwycięzcy gier singlowych 3 850 000 dolarów.
W grze podwójnej premie są znacznie skromniejsze, ale też nie do pogardzenia: I runda – 17 000 dolarów, II runda – 30 000, III runda – 50 000, 1/4 finału – 91 000, 1/2 finału – 175 400, finaliści – 370 000, zwycięzcy – 740 000 dolarów. Niestety, są to kwoty do podziału na dwóch zawodników.

W tegorocznym US Open w grze pojedynczej rywalizować będzie kwartet Polaków – Iga Świątek, Magda Linette, Magdalena Fręch i Hubert Hurkacz. Z tej czwórki tylko Świątek ostatni tydzień odpoczywała i spokojnie trenowała. W poniedziałek warszawianka zagra w pierwszej rundzie z z 22-letnią Serbką Ivaną Jorović. Z kolei Fręch, która jako jedyna w kwartecie walczyła w kwalifikacjach do głównej drabinki imprezy i zwycięsko zakończyła trzy pojedynki, w swoim pierwszej potyczce na kortach nowojorskiego kompleksu Flushing Meadows zmierzy się z 31-letnią Niemką Laurą Siegemund. Szczęścia w kwalifikacjach nie mieli natomiast Katarzyna Kawa, która odpadła już w pierwszej rundzie oraz Kamil Majchrzak, którego w trzeciej rundzie wyeliminował niżej notowany w rankingu ATP Białorusin Ilia Iwaszka.

Wielki sukces Linette

Aż pięć meczów więcej rozegrała Linette, która wystartowała w turnieju WTA 250 w Nowym Jorku. Najpierw poznanianka musiał w nim przebrnąć przez trzystopniowe kwalifikacje, w których wyeliminowała Kanadyjkę Gabrielę Dabrowski, Amerykankę Sophie Chang i Rosjankę Annę Blinkową. Potem rozegrała jeszcze pięć spotkań, bo dotarła do finału. Po drodze wygrała z Estonką Kaią Kanepi, Białorusinką Alaksandrą Sasnowicz oraz Czeszkami Karoliną Muchovą i Kateriną Siniakovą, natomiast w finale po trwającym 2,5 godziny spotkaniu pokonała Włoszkę Camilę Giorgi 5:7, 7:5, 6:4. Był to pierwszy triumf naszej tenisistki w imprezie cyklu WTA. Wcześniej tylko raz na tym szczeblu dotarła do finału w 2015 roku w Tokio, ale wtedy uległa Belgijce Yaninie Wickmayer 6:4, 3:6, 3:6.

Linette za zwycięstwo w nowojorskim turnieju zarobiła 43 tysiące dolarów. Zdobyte punkty zapewnią jej awans w najnowszym rankingu WTA z 80. na 53. miejsce. Tak wysoko na światowej liście jeszcze nie była. W US Open poznanianka rozpocznie zmagania we wtorek, a jej przeciwniczką w I rundzie będzie Australijką Astra Sharma (WTA 95). Jeśli ją pokona, w II rundzie może trafić na liderkę rankingu Japonkę Naomi Osakę.

Udany występ Huberta Hurkacza

Nasz najwyżej obecnie klasyfikowany w rankingu ATP tenisista z powodzeniem walczył w turnieju ATP 250 na twardych kortach w Winston-Salem. Z powodu kapryśnej aury doszło do spiętrzenia kalendarza gier i Polak dopiero w piątek stanął do ćwierćfinałowego pojedynku z Amerykaninem Franceso Tiafoe, a jeszcze tego dnia o awans do finału walczył z Kanadyjczykiem Denisem Shapovalovem, którego pokonał w dwóch setach. W sobotę 22-letni wrocławianin stanął do walki z turniejową jedynką, wyżej od niego notowanym 30-letnim Francuzem Benoit Paire. Stawką pojedynku było 250 pkt do rankingu oraz premia finansowa w wysokości 96,5 tys. USD. Wszystko to trafiło na konto Hurkacza, który zwyciężył 6:3, 3:6, 6:3 i jest pierwszym polskim tenisistą od 1982, któremu udało się wygrać turniej ranki ATP. Przed nim dokonał tej sztuki Wojciech Fibak. Dzięki zwycięstwu w Winston-Salem Hurkacz awansuje w okolice 30. miejsca. Ale nie będzie miała wiele czasu na odpoczynek, bo już w poniedziałek czeka go pierwszy pojedynek w US Open. Wrocławianin w I rundzie zagra z 32-letnim Francuz Jeremy Chardy.

25 triumf Łukasza Kubota
Do Linette i Hurkacza w miniony weekend dołączył też Łukasz Kubot, który w Winston-Salem rywalizował w grze podwójnej. W piątkowym finale rozstawieni w turnieju z numerem 1 Polak i partnerujący mu Brazylijczyk Marcelo Melo pokonali po mistrzowskim tie-breaku amerykański duet Nicholas Monroe i Tennys Sandgren 6:7(6), 6:1, 10-3. Dla Kubota był to 25. deblowy tytuł w głównym cyklu (bilans finałów 25-17), a dla Melo 33. (bilans finałów 33-26). Polsko-brazylijska para wywalczyła 250 punktów do rankingu ATP i zwiększyła swoje szanse na występ w londyńskich Finałach ATP World Tour. Teraz lubinianin i jego partner zagrają w wielkoszlemowym US Open 2019. W zeszłym roku dotarli w Nowym Jorku do finału, ale przegrali z Amerykanami Mike’m Bryanem i Jackiem Sockiem.

 

Wimbledon 2019: Djoković zmorą Hurkacza

W pierwszym tygodniu Wimbledonu w grze pojedynczej odpadła cała czwórka reprezentantów Polski. Kamil Majchrzak i Iga Światek „polegli” już w I rundzie, za to Hubert Hurkacz i Magda Linette pobili swoje życiowe osiągnięcie dochodząc do trzeciej fazy turnieju (1/16 finału). Honoru polskiego tenisa bronią jeszcze Łukasz Kubot w deblu i Alicja Rosolska w mikście.

Hurkacz przegrał z obrońcą tytułu Serbem Novakiem Djokoviciem 5:7, 7:6(5), 1:6, 4:6 w trzeciej rundzie Wimbledonu. W starciu z liderem rankingu ATP nasz tenisista grał znakomicie w dwóch pierwszych setach. Zaliczył kilka zagrań, po których widownia biła mu brawo, ale po wygraniu drugiej partii lider rankingu ATP wszedł na poziom już dla 22-letniego wrocławianina niedostępny. Polak zajmuje obecnie 48. miejsce na światowej liście, a jego rywal ma na koncie 15 tytułów wielkoszlemowych i łącznie 74 wygrane turnieje. Hurkacz ma pecha, bo w drugim turnieju Wielkiego Szlema z rzędu trafił na serbskiego tenisistę. Wcześniej przegrał z nim w trzech setach w pierwszej rundzie French Open 4:6, 2:6, 2:6.

Komplementy Djokovicia

W Londynie stawił Djokoviciowi większy opór i nawet zdołał urwać mu seta. Serb znowu nie szczędził Polakowi komplementów. „Gratuluję Hubertowi postawy w dzisiejszym meczu. Zagrał bardzo dobrze, walczył, serwował świetnie, zagrywał agresywnie z końca kortu. Pierwsze dwa sety to była wielka walka. Miałem kilka szans, żeby wygrać drugą partię, ale to on bardziej na to zasłużył. Każdy z nas zmaga się z rozmaitymi problemami w trakcie meczu. Te pierwsze dwa sety były bardzo długie i dlatego w trzecim secie starałem się głównie „trzymać” serwis. Zagrałem tę partię wręcz perfekcyjnie i podobnie było w czwartej partii” – podsumował pojedynek serbski tenisista. Zapytany, co sądzi o Hurkaczu, stwierdził z uśmiechem: „Pojawiła się ostatnio grupa młodych zawodników, którzy coraz lepiej sobie radzą. Hubert się do niej zalicza i nie mam wątpliwości, że ci zawodnicy prędzej czy późnej zastąpią starych mistrzów. Nie wiem, kiedy któryś z nich wygra Wielkiego Szlema, ale chyba rozumiecie, że chciałby aby stało się to jak najpóźniej.

Na trzeciej rundzie swój udział w tegorocznym Wimbledonie zakończyła też Magda Linette. Nasza tenisistka zmierzyła się z Czeszką Petrą Kvitovą, rozstawioną w imprezie z numerem 6, dwukrotna triumfatorką tego turnieju (2011 i 2014 ). Dla Polki już awans do 1/16 finału był życiowym osiągnięciem, bo we wcześniejszych startach nie potrafiła wygrać tu meczu. Poniosła trzy porażki w eliminacjach i cztery w głównej drabince.

Kvitova za mocna dla Linette

W tegorocznej edycji w pierwszej rundzie pokonała Rosjankę Annę Kalinską, a w drugiej 18-letnią Amerykankę Amandę Anisimovą, półfinalistkę tegorocznego French Open. Gdyby w sobotę wygrała też z Kvitovą, osiągnęłaby swój najlepszy wynik w turniejach Wielkiego Szlema. Niestety, mimo kłopotów z ręką Czeszka okazała się dla polskiej zawodniczki za mocną rywalką i wygrała z nią 6:3, 6:2.

Dla Kvitovej to 12. start w Wimbledonie i po raz szósty awansowała do IV rundy. Bilans jej meczów w tej fazie londyńskiej imprezy to 5-0. W 2011 i 2014 roku triumfowała, poza tym osiągnęła półfinał (2010) i dwa razy ćwierćfinał (2012, 2013). Jej kolejną rywalką będzie Brytyjka Johanna Konta, która w 3. rundzie wyeliminowała Amerykankę Sloane Stephens.
W trzeciej rundzie z wimbledońskimi trawnikami pożegnała się też Dunka polskiego pochodzenia Karolina Woźniacka, która przegrała z Chinką Shuai Zhang 4:6, 2:6. Jeszcze wcześniej z imprezy odpadła broniąca tytułu reprezentantka Niemiec polskiego pochodzenia Angelique Kerber. Ją wyeliminowała niżej notowana 25-letniaq amerykanka Lauren Davis. Dla Kerber ta porażka będzie bolesna, bo w najnowszym notowaniu rankingu wypadnie z Top 10.

Niezawodny Kubot

Niedziela zgodnie z tradycją Wimbledonu była w turnieju dniem wolnym. Do drugiego tygodnia zmagań na trawnikach All England Club z naszych tenisistów dotrwał zatem tylko Łukasz Kubot w deblu oraz Alicja Rosolska w mikście. Kubot i grający z nim w parze Brazylijczyk Marcelo Melo są w tegorocznym Wimbledonie rozstawieni w grze podwójnej z numerem 1. Polsko-brazylijski zespół awansował do 1/8 finału pokonując Australijczyków Matta Reida i Alexa De Minaura 6:7(11), 6:4, 6:3, 7:6(10). Spotkanie trwało prawie trzy i pół godziny. O awans do ćwierćfinału triumfatorzy Wimbledonu sprzed dwóch lat powalczą z Brazylijczykiem Marcelo Demolinerem i Hindusem Divijem Sharanem. Przed rokiem Kubot i Melo odpadli w drugiej rundzie.
W grze podwójnej kobiet wystartowały dwie nasze reprezentantki. Magda Linette odpadła już w I rundzie, zaś Rosolska, grając w parze z Australijką Astrą Sharmą, w drugiej, po porażce 3:6, 0:6 z Niemką Anną-Leną Groenefeld i Holenderką Demi Schuurs. Tym samym Rosolska nie powtórzyła sukcesu sprzed roku, kiedy to doszła tu do półfinału w duecie z Amerykanką Abigail Spears. Warszawianka próbuje jeszcze szczęścia w mikście, a jej partnerem jest Chorwat Nikola Mektic. W poniedziałek zagrają z indonezyjsko-japońskim duetem Christopher Rungkat – Shuko Aoyama.

Zestaw par IV rundy
Panowie: David Goffin- Fernando Verdasco, Roberto Bautista Agut – Benoit Paire, Sam Querrey – Tennys Sandgren, Joao Sousa – Rafael Nadal, Kei Nishikori – Mikhail Kukushkin, Guido Pella – Milos Raonic, Novak Djokovic – Ugo Humbert, Matteo Berrettini – Roger Federer.
Panie: Ashleigh Barty – Alison Riske, Barbora Strycova – Elise Mertens, Elina Svitolina – Petra Martic, Shuai Zhang – Dayana Yastremska, Karolina Muchova – Karolina Pliskova, Serena Williams – Carla Suarez Navarro, Simona Halep – Cori Gauff, Johanna Konta – Petra Kvitova.

 

Twarde boje na trawie Wimbledon 2019: Twarde boje na trawie

Hubert Hurkacz awansował do III rundy i w piątek zagra z liderem rankingu ATP Novakiem Djokoviciem. W deblu do II rundy przebili się Łukasz Kubot i Alicja Rosolska, odpadła natomiast Magda Linette. Ona jednak miała jeszcze szansę odegrać się w singlu.

Hubert Hurkacz awansował do trzeciej rundy gry pojedynczej, co jest jego najlepszym osiągnięciem na wimbledońskiej trawie. W swoim debiutanckim występie przed rokiem 22-letni wrocławianin odpadł już w pierwszym meczu. W obecnej edycji zmagań na kortach All England Club najpierw pokonał po trwającym dwie godziny i 55 minut boju rozstawionego w imprezie z numerem 32 Serba Duszana Lajovicia 6:3, 4:6, 6:4, 6:4, a w środę również w czterech setach wyeliminował Argentyńczyka Leonarda Mayera 6:7(4), 6:1, 7:6 (7), 6:3. Na więcej nie mamy raczej co liczyć, bo kolejnym rywalem Hurkacza będzie lider światowego rankingu Novak Djoković. Serbski tenisista, który broni zdobytego tu przed rokiem tytułu, w pierwszej rundzie wygrał z Niemcem Philippem Kohlschreiberem 6:3, 7:5, 6:3, a w środę odesłał do domu Amerykanina Denisa Kudlę pokonując go 6:3, 6:2, 6:2.

Przed piątkowym starciem z polskim tenisistą Djoković był pewny swego, chociaż o rywalu wypowiadał się w superlatywach. „To będzie zupełnie inny mecz niż ten we French Open. W Paryżu wygrałem 6:4, 6:2, 6:2, ale już wtedy nie był to dla mnie łatwy pojedynek, a teraz na dodatek zagramy na innej nawierzchni, więc muszę inaczej przygotować się do tego spotkania. Znam Hurkacza także ze wspólnych treningów, to dobry zawodnik i fajny człowiek. Uważam, że już dzisiaj jest jednym z liderów tenisistów młodej generacji. Czeka mnie trudne starcie, bo on nie ma nic do stracenia. Wiem jednak na co mnie stać i mam nadzieję, że w piątek rozegram z nim dobry mecz i wygram” – zapewniał lider rankingu ATP w wypowiedziach dla serbskich mediów.

Rywalizację rozpoczęli też debliści. Wśród panów najwyżej rozstawieni zostali Łukasz Kubot i Marcelo Melo. Polsko-brazylijski duet jak przystało na faworytów awansowali do drugiej rundy, pokonując w meczu otwarcia Nowozelandczyka w japońskich barwach Bena McLachlana i Niemca Jana-Lennarda Struffa 4:6, 6:3, 7:5, 7:5. Kubot i Melo to triumfatorzy Wimbledonu sprzed dwóch lat, ale w tym roku grają nierówno i dlatego zwycięstwo w środowym starciu nie przyszło im łatwo. Mieli sporo problemów z utrzymaniem podania, zwłaszcza przy serwisie Brazylijczyka, który po kontuzji wciąż nie odzyskał swojej optymalnej formy. W drugiej rundzie polsko-brazylijski duet zmierzy się z Australijczykami Mattem Reidem i Aleksem De Minaurem. Przed rokiem Kubot i Melo odpadli w tej fazie turnieju, ale może tym razem pójdzie im lepiej. W grze podwójnej w rywalizacji pań wystartowały dwie nasze zawodniczki – Magda Linette w parze z Rumunką Iriną Barą i Alicja Rosolska w parze z Australijką Astrą Sharmą. Linette i Bara odpadły już w pierwszym meczu, przegrywając z rozstawionymi w turnieju z numerem 7 Amerykanką Nicole Melichar i Czeszką Kvetą Peschke 5:7, 2:6. Lepiej powiodło się Rosolskiej i jej australijskiej koleżance, bo okazały się lepsze od rywalek wygrywając 7:6, 6:3. W drugiej rundzie ich przeciwniczkami będą Niemka Anna-Lena Groenefeld i Holenderka Demi Schuurs.

Wspomniana Magda Linette w czwartek wieczorem miała jeszcze szanse na dorównanie Hurkaczowi w grze pojedynczej, stając do walki o awans do III rundy z 18-letnią Amerykanką rosyjskiego pochodzenia Amandą Anisimovą. Polka nie była jednak faworytką tego pojedynku, bo jej rywalka, chociaż młodsza o osiem lat, jest znacznie wyżej sklasyfikowana w rankingu WTA, a poza tym to półfinalistka tegorocznego wielkoszlemowego French Open i wielka nadzieja amerykańskiego kobiecego tenisa. Na trawiastej nawierzchni Anisimova nie ma co prawda jeszcze znaczących osiągnięć, a występ w tegorocznym Wimbledonie jest jej debiutem w tym wielkoszlemowym turnieju, ale dla Linette awans do II rundy to także najlepszy wynik w na wimbledońskiej trawie. Ale tylko jedna z nich mogła przejść o kolejnego etapu (pojedynek Linette z Anisimovą zakończył sie po zamknięciu wydania).

 

Świątek na drodze Simony Halep

Świątek udział w swoim pierwszym seniorskim Roland Garros zaczęła od starcia z Francuzką Seleną Janicijević, która otrzymała od organizatorów dziką kartę. Mecz zakończył się wynikiem 6:3, 6:0 dla Polki. W drugiej rundzie Świątek także 6:3, 6:0 ograła 16. w rankingu WTA Chinkę Qiang Wang. Kolejną rywalką 18-letniej Polki była Monica Puig.

Portorykańska tenisistka znana jest głównie z tego, że w 2016 roku w Rio de Janeiro wywalczyła złoty medal igrzysk olimpijskich. W tegorocznym French Open wyeliminowała Belgijkę Kristen Flipkens i Rosjankę Darię Kasatkinę. Mecz z Polką zaczęła z impetem wygrwając pierwszego seta 6:0, ale potem na korcie nie miała ju wiele do powiedzenia. Świątek wygrała 0:6, 6:3, 6:3, ale poniedziałek czeka jeszcze większe wyzwanie, bowiem jej przeciwniczką będzie ubiegłoroczna zwyciężczyni French Open Rumunka Simona Halep, która w II rundzie wyeliminowała Magdę Linette.

Na „zemstę” za rodaczkę nikt nie liczy, ale już sam awans Świątek do czwartej rundy jest jej życiowym sukcesem. Już dzięki temu w najnowszym rankingu awansuje w okolice 65. miejsca. Oprócz Świątek w paryskim turnieju walczy jeszcze w mikście Alicja Rosolska, odpadł zaś niestety w 1/8 finału debla Łukasz Kubot.

 

French Open 2019: Hurkacz kontra Djoković

W niedzielę rozpoczęły się międzynarodowe mistrzostwa Francji na kortach paryskiego kompleksu tenisowego im. Rolanda Garrosa. W tegorocznym French Open startuje piątka Polaków – Hubert Hurkacz, Magda Linette i Iga Świątek w grze pojedynczej, a Łukasz Kubot i Alicja Rosolska w deblu, w którym zdecydował się zagrać także Hurkacz.

Hurkacz jest jedynym polskim tenisistą w głównej drabince French Open 2019. W kwalifikacjach startował Kamil Majchrzak, ale ich nie przebrnął. Niestety, w losowaniu 22-letnio wrocławianin miał pecha, bo trafił na lidera rankingu ATP Novaka Djokovicia. Serb jest rzecz jasna faworytem potyczki i raczej nie zlekceważy polskiego tenisisty, który w tym roku ma na rozkładzie takich tuzów, jak Austriak Dominic Thiem czy Japończyk Kei Nishikori, a niedawno mocno postawił się samemu „Maestro” Rogerowi Federerowi. Djoković celuje drugie w karierze zwycięstwo na paryskich kortach, który będzie też 16. wielkoszlemowym triumfem w jego dorobku. Poza tym ma wielką szansę ustrzelić swojego prywatnego Wielkiego Szlema, bo wygrał w ubiegłym roku Wimbledon i US Open, a w tym Australian Open. Na pewno jest w jednym z głównych faworytów do triumfu w Paryżu, bo na ziemnych kortach w Madrycie i Rzymie zademonstrował wielką formę. Hurkacz nie miał jeszcze okazji zmierzyć się z Djokoviciem, zwycięzcą 74 turniejów. Z liderem światowego rankingu Polak stanie do walki w poniedziałek. Nikt nie daje mu większych szans, bo w części sezonu na kortach ziemnych nie błyszczał. Co prawda w pierwszej połowie maja wystąpił w 1/8 finału w Madrycie, ale poza tym odpadł w pierwszej rundzie w Monte Carlo, Budapeszcie i Lyonie, a w Rzymie nie przeszedł eliminacji. Przed rokiem Hurkacz doszedł w paryskiej imprezie do drugiej rundy.

Największym faworytem French Open wśród panów jest 11-krotny triumfator tej imprezy Rafael Nadal. Hiszpan został rozstawiony z numerem drugim i na początek zmierzy się z kwalifikantem, 27-letnim Niemcem Yannickiem Hanfmannem. W jego turniejowej ćwiartce znalazł się także m.in. Japończyk Kei Nishikori. W ewentualnym półfinale na drodze hiszpańskiego tenisisty może stanąć Roger Federer, który wrócił na korty Rolanda Garrosa po trzyletniej przerwie, albo rewelacyjny Grek Stefanos Tsitsipas. Djoković i Hurkacz znaleźli się w górnej połówce turniejowej drabinki. Do ich ćwiartki trafił rozstawiony z numerem piątym Niemiec Alexander Zverev, z którym Hurkacz przegrał w Madrycie 1:2. Poniżej, w drugiej ćwiartce, najwyżej rozstawieni są Austriak Dominic Thiem i Argentyńczyk Juan Martin del Potro. Ten pierwszy to zeszłoroczny finalista Rolanda Garrosa i bardzo chciałby poprawić ten swój życiowy sukces, czyli wreszcie wygrać wielkoszlemową imprezę.

Znacznie więcej szczęścia w losowaniu rywalek miały Magda Linette i Iga Świątek. Obie nasze tenisistki trafiły na reprezentantki gospodarzy, które do głównej drabinki turnieju dostały się dzięki przyznanym im przez organizatorów tzw. dzikim kartom. Zajmująca 86. miejsce w światowym rankingu Linette trafiła na 223. w zestawieniu Chloe Paquet. 27-letnią poznaniankę, która dwa lata temu dotarła do trzeciej rundy French Open, czeka jednak trudna przeprawa, bo młodsza od niej o dwa lata Francuzka, chociaż dotąd występowała głównie w turniejach niższej rangi (ITF), to w minionym tygodniu dotarła do półfinału turnieju WTA w Strasburgu, gdzie uległa Caroline Garci 3:4, 4:6. Linette na domiar złego nie jest ostatnio w najwyższej formie. Na początku roku wystąpiła w finale turnieju WTA w Hua Hin, ale potem w kolejnych imprezach szybko odpadała z rywalizacji. W ostatnich dwóch miesiącach zagrała w sześciu turniejach na kortach ziemnych, a wygrała w nich tylko jeden pojedynek. Nawet jeśli pokona Paquet, to na dalsze awanse nie ma co liczyć, albowiem w drugiej rundzie czeka ją mecz z broniącą tytułu Rumunką Simoną Halep.

Iga Świątek, która 31 maja będzie obchodziła 18. urodziny, rok temu w juniorskich zmaganiach paryskiego turnieju dotarła do półfinału w singlu, a w grze podwójnej triumfowała. W tym roku ta młoda zawodniczka rywalizuje już w gronie seniorek. W Australian Open przeszła przez eliminacje i odpadła w drugiej rundzie. Teraz, dzięki dotarciu w kwietniu do finału imprezy WTA w Lugano i awansowi na światowej liście, warszawianka uzyskała miejsce w głównej drabince French Open. Na ziemnych kortach wiodło się Świątek raczej kiepsko, pomijając wspomniany szwajcarski turniej, w kolejnych startach „na cegle” nie szło jej dobrze – w Pradze jako kwalifikantka odpadła już w pierwszej rundzie, potem wycofała się z udziału w kwalifikacjach do turnieju w Madrycie, a do imprezy w Rzymie nie przeszła przez eliminacje.

Zajmująca obecnie 104. lokatę w rankingu WTA Świątek w pierwszej rundzie French Open zmierzy się z młodszą o rok Seleną Janicijevic. Rywalka warszawianki jest jeszcze juniorką i nie jest w ogóle sklasyfikowana na liście WTA. Obie Polki swoje pojedynki w pierwszej rundzie także rozegrają w poniedziałek.

Paryski turniej może na nowo ustalić hierarchię w kobiecym tenisie. Aż pięć zawodniczek – Japonka Naomi Osaka, Czeszki Karolina Pliskova i Petra Kvitova, Niemka Andżelika Kerber lub Belgijka Kiki Bertens – miało szansę po French Open objąć prowadzenie w rankingu WTA, który zostanie opublikowany 10 czerwca. Co ciekawe, szans na odzyskanie pozycji liderki nie miała broniąca tytułu Simona Halep. Nawet jeśli Rumunka wygra turniej, to nie wrócić na pierwsze miejsce, które aktualnie zajmuje Naomi Osaka. Jeśli Japonka dojdzie w Paryżu do finału, pozostanie na tronie bez względu na wyniki pretendentek. Gdyby jednak powinęła jej się noga, to mogą wyprzedzić ją Czeszka Karolina Pliskova i Holenderka Kiki Bertens, ale muszą dojść co najmniej do finału. Kerber już wypadła z gry, bo odpadła w niedzielę już w pierwszej rundzie po porażce z 18-letnią Rosjanka Anastasją Potapową. Kvitova musi wygrać turniej i liczyć jeszcze na słabsze występy pozostałych kandydatek.

Inaczej przedstawia się sytuacja u panów. Novak Djoković odpadł w zeszłym roku w ćwierćfinale Rolanda Garrosa i już od kilku tygodni wie, że po paryskim turnieju będzie liderem klasyfikacji ATP. Serb może jeszcze poprawić swoją sytuację, bowiem jego najgroźniejszy konkurent, Hiszpan Rafael Nadal, ma do obrony 2000 punktów za triumf na paryskiej mączce. W grze podwójnej zagra troje Polaków – Alicja Rosolska, Łukasz Kubot i Hurkacz.

 

Wszyscy powoli pną się w górę

Z polskich tenisistów miniony tydzień był najbardziej udany dla Kamila Majchrzaka, który wygrał challenger ATP w Saint-Brieuc. W najnowszym notowaniu rankingów prawie wszyscy nasi reprezentanci poprawili swoje lokaty. W singlu najwyżej sklasyfikowany jest Hubert Hurkacz (ATP 52), a w deblu Łukasz Kubot (ATP 4).

Hurkacz, który dotarł do 3. rundy turnieju ATP Masters 1000 w Miami, w najnowszym notowaniu światowej listy tenisistów awansował o dwie lokaty i zajmuje obecnie najwyższe w karierze 52. miejsce. Wcześniej 22-letni wrocławianin dotarł do ćwierćfinału w dwóch turniejach z rzędu – w Dubaju i Indian Wells. W obu tych imprezach wyeliminował szóstego na światowej liście Japończyka Kei Nishikoriego, a w Miami pokonał klasyfikowanego wtedy na czwartym miejscu Dominika Thiema. Liderem rankingu pozostaje niezmiennie Serb Novak Djoković, drugi jest Hiszpan Rafael Nadal, a trzeci Niemiec Alexander Zverev.

Zadowolony ze swoich dokonań w poprzednim tygodniu może być drugi w hierarchii polskich singlistów Kamil Majchrzak, który w minioną niedzielę wygrał challengera ATP w Saint-Brieuc. Był to jego pierwszy triumf w karierze w imprezie tej rangi. Dzięki zdobytym punktom Majchrzak awansował na 130. lokatę w rankingu ATP i jest to jego życiowy rekord.
W zestawieniu „Race to London”, które wyłoni ośmiu uczestników kończącego sezon listopadowego turnieju mistrzów Hurkacz jest obecnie klasyfikowany na 30. miejscu, a Majchrzak na 82. Wypada też odnotować poprawę notowania Łukasza Kubota, który wraz z Brazylijczykiem Marcelo Melo w Miami dotarł do półfinału i w rankingu deblistów awansował z piątej pozycji na czwartą. Prowadzenie utrzymał Amerykanin Mike Bryan.

W kobiecym rankingu WTA w Top 100 nadal mamy tylko jedna reprezentantkę, Magdę Linette, która awansowała o trzy lokaty i zajmuje obecnie 85. miejsce. Poznanianka w tym tygodniu startowała w turnieju w Charleston, ale w losowaniu już w pierwszej rundzie trafiła na Australijkę Ajlę Tomljanović, z którą przegrała trzy wcześniejsze pojedynki. Tym razem także okazała się słabsza od urodzonej w Chorwacji, ale od 2014 roku reprezentującej Australię rywalki i przegrała z nią 2:6, 6:7(7).

Iga Świątek nie przebiła się przez kwalifikacje ani w Indian Wells, ani w Miami, ale mimo to 17-letnia warszawianka poprawiła swoją lokatę awansując na 118. pozycję, najwyższą w karierze. Pozycję liderki utrzymała Japonka Naomi Osaka. W Miami mogła ją odzyskać Rumunka Simona Halep, ale musiał dotrzeć co najmniej do finału. W sukurs Osace przyszła Czeszka Karolina Pliskova, która wyeliminowała Halep w 1/2 finału. Rumuńska tenisistka musiała zadowolić się jedynie awansem na pozycje wiceliderki, spychając na trzecie miejsce inną z czeskich zawodniczek, Petrę Kvitovą. Wypada odnotować, że z Top 10 rankingu wypadła Amerykanka Serena Williams, a w jej miejsce awansowała Australijka Ashley Barty.

 

W Miami walczy już tylko Kubot

W turnieju ATP w Miami z polskich tenisistów na placu boju został jedynie Łukasz Kubot, który w deblu w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo dotarł już do ćwierćfinału. Hubert Hurkacz odpadł w II rundzie singla, na tym etapie w grze podwójnej swój udział zakończyła też Alicja Rosolska.

Kubot i Melo w turnieju w Miami (pula nagród 8,4 mln dolarów) w grze podwójnej zostali rozstawieni z numerem 1. Tydzień wcześniej Polak i Brazylijczyk w imprezie tej samej rangi w Indian Wells dotarli do finału, a swoją dobrą grą w Miami potwierdzają, że po chwilowej zapaści wrócili na zwycięską ścieżkę. W meczu o awans do ćwierćfinału polsko-brazylijski tandem zmierzył się z Argentyńczykiem Guido Pellą i Portugalczykiem Joao Sousą. Rywale są przede wszystkim singlistami, ale w debla też potrafią grać znakomicie.

Przekonali się o tym Kubot i Melo, bo chociaż byli aktywniejsi i częściej atakowali przy siatce, mieli duże problemy z przełamaniem defensywy rywali. Argentyńczyk i Portugalczyk wbrew kanonom obowiązującym w grze podwójnej najczęściej ustawiali się na linii końcowej i robili wszystko, by przedłużać wymiany. Ostatecznie, dzięki świetnym końcówkom obu setów, Polak i Brazylijczyk okazali się lepsi, zwyciężając 7:5, 6:3. Mecz trwał godzinę i 18 minut. W tym czasie Kubot i Melo zaserwowali cztery asy i ani razu nie zostali przełamani. W ćwierćfinale zagrają z rozstawiona z numerem 5 para Oliver Marach (Austria) i Mate Pavić (Chorwacja).