Koniec duetu Kubot – Melo

Łukasz Kubot i Marcelo Melo po czterech latach wspólnych startów postanowili zakończyć współpracę. Decyzję podjęli po po przełożonym na jesień wielkoszlemowym French Open, a ostatni raz zagrali razem w ATP Finals 2020.

Polsko-brazylijski duet przez cztery sezony wygrał razem 15 deblowych turniejów, w tym wielkoszlemowy Wimbledon w 2017 roku. W tym też roku doszli do finału ATP Finals, a ponadto osiągnęli też finał US Open w 2018 roku. Dwa ostatnie lata nie były już jednak tak udane i stąd decyzja o zakończeniu współpracy. „Postanowiliśmy o tym wkrótce French Open, ale muszę szczerze przyznać, że tak naprawdę była to raczej decyzja z mojej strony” – przyznał Melo.
Pożegnalnym występem Kubota i Melo był udział w fazie grupowej ATP Finals w londyńskiej hali 02 Arena. Do turnieju debla zakwalifikowali się „rzutem na taśmę”, dzięki punktom otrzymanym za wygranie turnieju w Wiedniu oraz za półfinał w halowym turnieju w paryskiej hali Bercy. W turnieju mistrzów stracili szansę na awans do półfinału po porażkach z duetami Rajeev Ram i Joe Salisbury oraz Kevin Krawietz i Andreas Mies, ale na pożegnanie z turniejem nieoczekiwanie pokonali parę Wesley Koolhof – Nikola Mektić, późniejszych triumfatorów ATP Finals 2020.
Kubot i Melo nie kryli wzruszenia. „Doszliśmy do punktu, w którym najlepszym rozwiązaniem dla nas było rozstanie. Wiele par rozstaje się w gniewie, a my dokonaliśmy tego w przyjaźni” – podkreślał w medialnych wypowiedziach brazylijski tenisista.
Co ciekawe, zarówno Brazylijczyk, jak i Polak w nowym sezonie będą mieć za partnerów holenderskich graczy. 40-letni Kubot będzie grał z 31-letnim Wesleyem Koolhofem, który oprócz triumfu w tegorocznym ATP Finals ma na koncie sześć turniejowych zwycięstw oraz dojście do finału tegorocznego US Open. 37-letni Melo natomiast dogadał się z 39-letnim Jeanem-Julienem Rojerem, deblowym mistrzem Wimbledonu (215) i US Open (2017), triumfatorem w parze z Rumunem Hortią Tecau w 29 turniejach deblowych cyklu ATP.

Londyn żegna ATP Finals

W minioną niedzielę najlepsi tenisiści tegorocznego sezonu rozpoczęli w londyńskiej hali 02 Arena zmagania w turnieju ATP Finals. To ostatnia edycja turnieju mistrzów rozgrywana w stolicy Wielkiej Brytanii. W przyszłym roku ośmiu najlepszych singlistów i osiem najlepszych par deblowych będzie rywalizować w Turynie.

Tegoroczny ATP Finals potrwa do niedzieli 22 listopada. W pierwszej fazie zarówno w grze pojedynczej jak i podwójnej zawodnicy zostali podzieleni na dwie grupy. W singlu grupa, w której znaleźli się Serb Novak Djoković(rozstawiony z numerem 1), Rosjanin Danił Miedwiediew (4), Niemiec Alexander Zverev (5) i Argentyńczyk Diego Schwartzman (8), dostała nazwę „Tokio 1970”, nawiązującą do pierwszej edycji ATP Finals, natomiast drugiej, do której trafili Hiszpan Rafael Nadal (2), Austriak Dominic Thiem (3), Grek Stefanos Tsitsipas (6) i Rosjanin Andriej Rublow (7), nadano nazwę „Londyn 2020”, co jest formą pożegnalnego uhonorowania brytyjskiej stolicy za goszczenie 12 edycji turnieju mistrzów.
W grze podwójnej natomiast grupy nazwano na cześć legendarnych amerykańskich deblistów, braci Bryanów. Łukasz Kubot i jego brazylijski partner Marcelo Melo, rozstawieni w turnieju z numerem 8, trafili go grupy „Mike Bryan”. Oprócz nich zagrają w niej: w numerem 2 Rajeev Ram (USA) i Joe Salisbury (Wielka Brytania), z numerem 3 Niemcy Kevin Krawietz i Andreas Mies, a z numerem 5 Wesley Koolhof (Holandia) i Nikola Mektić (Chorwacja). A w grupie „Bob Bryan” zagrają: rozstawieni z numerem 1 Mate Pavić (Chorwacja) i Bruno Soares (Brazylia), z numerem 4 Marcel Granollers (Hiszpania) i Horacio Zeballos (Argentyna), z numerem 6 John Peers (Australia) i Michael Venus (Nowa Zelandia), zaś z numerem 7 Juergen Melzer (Austria) i Edouard Roger-Vasselin (Francja). Do półfinału awansuje po dwóch najlepszych tenisistów z każdej z grupy i po dwie najlepsze pary deblowe.
Kubot i Melo rozpoczęli rywalizację już pierwszego dnia turnieju, w niedzielę. Ich przeciwnikami byli Rajeev Ram i Joe Salisbury, triumfatorzy tegorocznego Australian Open i pierwsza z par deblowych, która zakwalifikowała się do ATP Finals 2020. Ten mecz zakończył się po zamknięciu wydania, podobnie jak wyznaczone na niedzielę dwa pojedynki singlowe – Dominica Thiema ze Stefanosem Tsitsipasem oraz Rafaela Nadala z Andiejem Rublewem.
Z uczestników tegorocznych zmagań najwięcej triumfów w ATP Finals ma na koncie lider rankingu ATP Novak Djoković, który wygrywał w turnieju mistrzów w 2008, 2012, 2013, 2014 i 2015 roku). Serb już po raz 13. zakwalifikował się do tej prestiżowej imprezy. Oprócz niego zwycięstwem w ATP Finals mogą się pochwalić jeszcze Alexander Zverev (2018) i Stefanos Tsitsipas (2019). Zdumiewające, że ani razu jeszcze turnieju mistrzów nie wygrał Rafael Nadal, a w tym roku zagra w tej imprezie już po raz szesnasty z rzędu. Najlepszy wynik hiszpańskiego tenisisty to finał – dotarł do tego etapu dwukrotnie, w 2010 i 2013 roku. Tym razem Hiszpan obiecał swoim fanom, że powalczy zwycięstwo.
Dla Andrieja Rublowa i Diego Schwartzmana start w tegorocznej imprezie będzie debiutem. Zawodnikami rezerwowymi będą Włoch Matteo Berrettini i Kanadyjczyk Denis Shapovalov.
Nasz jedynak w tym doborowym towarzystwie, Łukasz Kubot, w deblowych rozgrywkach turnieju mistrzów startuje już po raz siódmy. Ani on, ani też jego partner Marcelo Melo nie mają w dorobku zwycięstwa. Polak io Brazylijczyk grają razem czwarty rok i po raz czwarty awansowali do kończącego sezon ATP Finals. Trzy lata temu dotarli do finału, w kolejnej edycji odpadli po fazie grupowej, a w poprzednim sezonie doszli do półfinału. Kubot w latach 2009 i 2010 grał w turnieju mistrzów w parze z Austriakiem Oliverem Marachem, ale w obu występach odpadali po fazie grupowej. W 2014 roku nasz tenisista w duecie ze Szwedem Robertem Lindstedtem dotarł do półfinału. Melo natomiast w ATP Finals wystąpi po raz ósmy w karierze.
Polak i Brazylijczyk niemal do samego końca musieli walczyć o prawo gry w turnieju mistrzów. W pierwszej części roku wygrali turniej w Acapulco, po którym z powodu pandemii Covid-19 mieli półroczną przerwę w startach, także z powodu kłopotów zdrowotnych Brazylijczyka. Po wznowieniu rywalizacji w pięciu pierwszych turniejach wygrali tylko trzy mecze, ale w połowie października dotarli do finału w Kolonii, a 1 listopada triumfowali w Wiedniu. Udział w turnieju mistrzów zagwarantowali sobie zaś tydzień temu, awansując do półfinału turnieju w Paryżu.

Kubot i Melo zagrają w ATP Finals 2020

Łukasz Kubot i Marcelo Melo wprawdzie przegrali w półfinale gry podwójnej halowego turnieju ATP Masters 1000 w Paryżu (pula nagród 3,3 mln euro) z polsko-kanadyjską parą Hubert Hurkacz – Felix Auger-Aliassime, ale okazało się, że już zwycięstwo w piątkowej potyczce w 1/4 finału zapewniło polsko-brazylijskiemu duetowi czwarty z rzędu awans do kończącego sezonu turnieju mistrzów – ATP Finals 2020, który rozpocznie się w niedzielę 15 listopada.

Hurkacz i Auger-Aliassime w swoim drugim wspólnym występie w grze podwójnej sprawili sensację wygrywając turnieju rangi Masters 1000. W drodze do finału polsko-kanadyjski debel rozprawił się nie tylko z Kubotem i Melo, ale wcześniej, w 1/8 finału, wyeliminował z turnieju rozstawionych w paryskiej imprezie z numerem 1 Kolumbijczyka Roberta Faraha i Argentyńczyka Horacio Zeballosa, zaś w ćwierćfinale pokonali rozstawionych z numerem 7. Australijczyka Johna Peersa i Nowozelandczyka Michaela Venusa. Kubot i Melo w paryskiej hali Bercy byli rozstawieni z numerem 4., natomiast finałowi rywale Hurkacza i Augera-Aliassime, Chorwat Mate Pavić i Brazylijczyk Bruno Soares, których w niedziel pokonali 6:7, 7:6, 10-2, byli turniejową „dwójką”. Hurkacz dzięki triumfowi w deblu poprawił sobie trochę nastrój po porażce w I rundzie singla z niżej notowanym Mołdawianinem Radu Albotem 5:7, 7:6(5), 4:6.
Ale mimo półfinałowej porażki Kubot i Melo wyjadą z Paryża zadowoleni, bo osiągnęli tam zamierzony cel sportowy, jakim było wywalczenie na koniec sezonu miejsca w gronie ośmiu najlepszych par deblowych, co gwarantuje udział w prestiżowym turnieju ATP Finals w londyńskiej hali 02 Arena. Polak i Brazylijczyk wspólnie zagrają w turnieju mistrzów po raz czwarty z rzędu. W 2017 roku dotarli do finału ATP Finals, w którym przegrali z Finem Henrim Kontinenem i Australijczykiem Johnem Peersem. Rok później odpadli w fazie grupowej, a w zeszłym roku zakończyli zmagania w półfinale. Dla Kubota natomiast będzie to już siódmy występ w ATP Finals. W latach 2009 i 2010 grał w tym turnieju w parze z Austriakiem Oliverem Marachem, a w sezonie 2014 ze Szwedem Robertem Lindstedtem. Pochodzący z Belo Horizonte partner Kubota występuje w turnieju mistrzów nieprzerwanie od 2013 roku. W latach 2013-2016 Melo kwalifikował się do tych zawodów wspólnie z Ivanem Dodigiem. W sezonie 2014 brazylijsko-chorwacki debel doszedł do finału, w którym lepsi okazali się legendarni bracia Bob i Mike Bryanowie.
A zatem o triumf w tegorocznym ATP Finals w grze podwójnej zagrają: Rajeev Ram (USA) i Joe Salisbury (Wielka Brytania), Mate Pavić (Chorwacja) i Bruno Soares (Brazylia), Kevin Krawietz i Andreas Mies (obaj Niemcy), Marcel Granollers (Hiszpania) i Horacio Zeballos (Argentyna), Wesley Koolhof (Holandia) i Nikola Mektić (Chorwacja), John Peers i Michael Venus (obaj Australia), Jamie Murray i Neal Skupski (obaj Wielka Brytania) oraz Kubot i Melo. Po raz kolejny zatem 39-letni Kubot będzie jedynym reprezentantem Polski w turnieju mistrzów.
W singlu obsada uczestników tegorocznego turnieju mistrzów również była już wcześniej ustalona, a jako ostatni do ósemki graczy dołączył Argentyńczyk Diego Schwartzman, który wprawdzie przegrał w ćwierćfinale paryskiego turnieju z Rosjaninem Daniłem Miedwiediewem, ale ponieważ mogący go wyprzedzić w klasyfikacji Hiszpan Pablo Carreno Busta również odpadł z imprezy, to tenisista z Buenos Aires ostatecznie rzutem na taśmę uzyskał kwalifikację do londyńskiego turnieju mistrzów, w którym w puli nagród jest 8,5 mln dolarów. Dla 28-letniego Schwartzmana będzie to debiut w tej prestiżowej imprezie, ale przed nim grało w niej aż siedmiu tenisistów z Argentyny – Guillermo Vilas, Jose-Luis Clerk, Guillermo Cori, David Nalbandian, Gaston Gaudio, Mariano Puerta i Juan Martin del Potro. Występ w ATP Finals będzie zwieńczeniem najlepszego jak dotąd w karierze sezonu Schwartzmana, w któym awansował także do Top 10 rankingu ATP, dotarł do półfinału wielkoszlemowego French Open i finału turnieju rangi ATP Masters 1000 w Rzymie, a także do finałów imprez niższej rangi w Cordobie, Kolonii oraz do półfinału turnieju w Buenos Aires.
W tegorocznym ATP Finals w Londynie w grze pojedynczej zagrają zatem: Serb Novak Djoković, Hiszpan Rafael Nadal, Austriak Dominic Thiem, Rosjanin Danił Miedwiediew, Grek Stefanos Tsitsipas, Niemiec Alexander Zverev, Rosjanin Andriej Rublow i wspomniany Argentyńczyk Diego Schwartzman.
Już jednak wiadomo, że Djoković po raz szósty w karierze zakończył sezon jako lider rankingu ATP. Wcześniej dokonał tego w latach 2011-2012, 2014-2015 i 2018. Serb wyrównał tym samym rekordowe osiągnięcie Amerykanina Pete’a Samprasa z lat 1993-1998. Nagrodę odbierze podczas ATP Finals w londyńskiej hali 02 (15-22 listopada).

Kubot i Melo walczą o awans do ATP Finals

Łukasz Kubot i jego deblowy partner Marcelo Melo wygrali w miniony weekend rywalizacje w grze podwójnej w turniej ATP w Wiedniu. Dzięki tej wygranej awansowali w tegorocznym rankingu deblistów ATP Race to London z 11. na ósmą pozycję. Ale żeby zagrać w kończącym sezon ATP Finals w Londynie, muszą dobrze wypaść w rozgrywanym w tym tygodniu turnieju w paryskiej hali Bercy.

W minioną niedzielę Łukasz Kubot i Marcelo Melo po raz trzeci zwyciężyli w halowych zawodach ATP Tour 500 w Wiedniu i znacznie zwiększyli swoje szanse na występ w ATP Finals 2020. W najnowszym notowaniu rankingu ATP Doubles Race to London przeskoczyli trzy pary i awansowali na ósmą pozycję. To ostatnia lokata, która daje prawo gry w kończącym sezon turnieju mistrzów. Aby utrzymać się w gronie zakwalifikowanych do ATP Finals ośmiu najlepszych w tym roku par deblowych, polsko-brazylijski duet musi jeszcze dobrze zagrać w Paryżu.
ATP Finals zostanie rozegrany w dniach 15-22 listopada w londyńskiej hali O2 Arena. W zmaganiach weźmie udział ośmiu najlepszych singlistów oraz osiem najlepszych par deblowych tegorocznego sezonu. Występ w grze podwójnej zapewnili już sobie Amerykanin Rajeev Ram i Brytyjczyk Joe Salisbury (mistrzowie Australian Open), Niemcy Kevin Krawietz i Andreas Mies (mistrzowie French Open), Chorwat Mate Pavić i Brazylijczyk Bruno Soares (mistrzowie US Open) oraz Hiszpan Marcel Granollers i Argentyńczyk Horacio Zeballos (triumfatorzy turniejów w Buenos Aires, Rio de Janeiro i Rzymie). Do obsadzenia pozostały jeszcze cztery wolne miejsca. O tym, które pary uzupełnią stawkę finalistów turnieju mistrzów przesądzą rezultaty osiągnięte przez zainteresowanych w imprezie ATP Masters 1000, która od poniedziałku rozgrywana jest w paryskiej hali Bercy. Do zdobycia w stolicy Francji jest aż 1000 punktów, a taka zdobycz w tegorocznym sezonie, tak mocno okrojonym przez pandemię koronawirusa, może znacznie wywindować zwycięską parę w rankingu.
Przed rozpoczęciem zawodów Paris Rolex Masters na premiowanych awansem do ATP Finals miejscach są Holender Wesley Koolhof i Chorwat Nikola Mektić, Australijczycy John Peers i Michael Venus, Brytyjczycy Jamie Murray i Neal Skupski oraz Kubot i Melo. Okupujący ósmą lokatę Polak i Brazylijczyk mają w dorobku 1780 punktów i tracą tylko 20 „oczek” do wyprzedzających ich w zestawieniu Murray’a i Skupskiego, których pokonali w niedzielnym finale turnieju w Wiedniu 7:6(5), 7:5. Za plecami Kubota i Melo wielkiego tłoku nie ma, ale zajmujący dziewiątą lokatę Austriak Jurgen Melzer i Francuz Edouard Roger-Vasselin mają do polsko-brazylijskiej pary tylko 110 punktów straty, a kolejni na liście Australijczycy Max Purcell i Luke Saville 115. Australijski debel mógł poprawić swoją pozycję, ale przegrał w niedzielę finałowy mecz z turnieju w Nur-Sułtanie. Zwycięzcy z kazachskiej stolicy, Belgowie Sander Gille i Joran Vliegen, także liczą się w grze o ATP Finals. Cień szansy mają jeszcze Francuzi Pierre-Hugues Herbert i Nicolas Mahut, ale musieliby powtórzyć zeszłoroczny sukces w Paryżu i liczyć na korzystny układ innych wyników.
Kubot i Melo nie mają zatem zbyt wielu konkurentów. Swoje zrobiła też pandemia, bo zakażeni koronawirusem Kolumbijczyk Juan Sebastian Cabal i Chorwat Ivan Dodig musieli się wycofać z ostatnich imprez sezonu 2020. Ponadto część graczy leczy urazy lub z obawy przed zakażeniem zrezygnowała z gry w tym roku.
W paryskim turnieju Kubot i Melo zostali rozstawieni z numerem czwartym i w pierwszej rundzie zawodów otrzymali wolny los. Ale już w 2. rundzie czeka ich poważne wyzwanie, bo ich przeciwnikami mogą być albo żądni rewanżu za porażkę w Wiedniu Jamie Murray i Neal Skupski lub nie mniej groźny duet Aisam-ul-Haq Qureshi (Pakistan) i Stefanos Tsitsipas (Grecja). Jeszcze trudniejsze zadanie może ich czekać w przypadku awansu do ćwierćfinału, bo w tej fazie turnieju mogą trafić na broniących tytułu Pierre’a-Huguesa Herberta i Nicolasa Mahuta.
Polsko-brazylijski debel trafił w losowaniu do górnej połówki turniejowej drabinki. Najwyżej rozstawieni zostali w niej Robert Farah i Horacio Zeballos, którzy razem nie mają szans na występ w ATP Finals 2020. Z kolei faworytami dolnej części drabinki będą rozstawieni z numerem 2 Mate Pavić i Bruno Soares.

Linette lepsza od Hurkacza

W tegorocznym US Open w grze pojedynczej wystartowała piątka biało-czerwonych: 28-letnia Magda Linette (WTA 37), 19-letnia Iga Świątek (WTA 53), 27-letnia Katarzyna Kawa (WTA 125), 23-letni Hubert Hurkacz (ATP 33) i 24-letni Kamil Majchrzak (ATP 107) oraz w grze podwójnej 38-letni Łukasz Kubot.

W I rundzie Linette pokonała 22-letnią Australijkę Maddison Inglis (WTA 119) 6:1, 4:6, 6:4, a w drugiej rundzie zmierzyła się z 25-letnią reprezentantką Czarnogóry Danką Kovinic (WTA 92). Tenisistki te spotkały się po raz pierwszy w głównym cyklu turniejowym, ale była to ich trzecia potyczka – w 2012 roku w Grado i turnieju ITF wygrała Kovinic, a sześć lat później w Bol Polka była od niej lepsza w challengerze WTA. Linette uczestniczy w US Open po raz szósty, ale wcześniej ani razu nie przebiła się do 3. rundy. Udała jej się ta sztuka dopiero w tegorocznym starcie. Nasza najlepsza obecnie tenisistka pokonała Kovinić 6:1, 6:7(2), 7:6(4). Dzięki temu zwycięstwu Linette została drugą Polką, która osiągnęła trzecią rundę w każdym turnieju wielkoszlemowym. Pierwszą była oczywiście Agnieszka Radwańska. W kolejnym meczu w US Open Linette zmierzy się z wyżej notowaną 24-letnią Estonką Anett Kontaveit (WTA 21).
Z kolei Świątek zaczęła nowojorski turniej od zaskakująco łatwej wygranej 6:3, 6:3 z wyżej notowaną 23-letnią Rosjanką Weroniką Kudiermietową (WTA 42). Zwycięstwo warszawianki może napawać optymizmem, bo wygrała z zawodniczka rozstawioną w nowojorskiej imprezie. Ich pojedynek trwał 92 minuty. Świątek zaserwowała jednego asa, wykorzystała pięć z dziewięciu piłek na przełamanie, posłała 16 zagrań kończących, popełniła tylko osiem niewymuszonych błędów i łącznie zdobyła 69 punktów, o 11 więcej od rywalki. W drugiej rundzie trafiła na teoretycznie łatwiejszą rywalkę, bo na sklasyfikowaną obecnie na 160. miejscu światowej listy 25-letnią Amerykankę Sachię Vickery (ich czwartkowy mecz zakończył się po zamknięciu wydania).
Z trójki naszych tenisistek w pierwszej rundzie najtrudniejszą rywalkę miała Kawa, której los przydzielił zajmującą obecnie 31. miejsce w rankingu WTA 26-letnią Tunezyjkę Ons Jabeur. Polka łatwo przegrała pierwszego seta 2:6, dopiero w drugim stawiła wyżej notowanej rywalce większy opór ulegając 6:7(6), ale z turniejem musiała się pożegnać.
Z dwójki naszych tenisistów w I rundzie zawiódł jedynie Majchrzak, który w pierwszej wersji terminarza miał zagrać z wyżej notowanym Francuzem Benoitem Paire. Miał jednak szczęście, bo rywal wycofał się po wykryciu zakażenia koronawirusem, a w jego miejsce wyznaczono sklasyfikowanego na 185. pozycji w rankingu ATP 25-letniego Amerykanina Ernesto Escobedo. Ta zmiana niewiele jednak dała, bo Majchrzak, który przed rokiem doszedł w US Open do trzeciej ryndy, nie jest obecnie w najwyższej formie i nieoczekiwanie przegrał 6:7(3), 2:6, 3:6.
Do drugiej rundy pewnie natomiast awansował Hurkacz, pokonując 6:3, 6:4, 6:4 26-letniego Niemca Petera Gajowczyka (ATP 127). Kolejnym rywalem naszego najlepszego obecnie tenisisty był 21-letni Hiszpan Alejandro Davidovich Fokina (ATP 99), dlatego spodziewano się, że wrocławianin w swoim trzecim starcie w nowojorskiej imprezie wreszcie zajdzie dalej niż do drugiej rundy (w debiucie w 2018 roku odpadł na tym poziomie, a przed rokiem już w pierwszej rundzie). Niestety, Hurkacz niespodziewanie przegrał z Fokiną 4:6, 6:1, 2:6, 2:6. Pewnym usprawiedliwieniem może być to, że miał problemy z prawą ręka i w czwartej partii poprosił o pomoc medyczną. Rywal nie dał się jednak wybić z uderzenia.
Z turnieju odpadł też nasz jedyny reprezentant w grze podwójnej, Łukasz Kubot, grający w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo. Obaj są sklasyfikowani na siódmym miejscu w rankingu deblistów, dlatego ich porażka z niżej notowanym belgijskim duetem Sander Gille (ATP 44) – Joran Vliegen (ATP 36) jest sensacją.
Tak więc z szóstki naszych reprezentantów w tegorocznym US Open na placu boju pozostała Linette, która awansowała do 3. rundy oraz Świątek, którą jednak w czwartek czekał jeszcze bój w drugiej rundzie z Sachią Vickery. Warto przypomnieć, że za udział w I rundzie organizatorzy US Open płacą 61 tys. dolarów premii, za przejście drugiej premia rośnie do 100 tys. dolarów, za trzecią do 163 tys. dolarów, a za czwartą płacą już 250 tys. dolarów. Ćwierćfinał wyceniono w tym roku na 425 tys. dolarów, a półfinał na 800, zaś finalista zgarnie 1,5 mln, a zwycięzca równe trzy miliony dolarów. Kwoty te, chociaż imponujące, są jednak mniejsze niż przed rokiem, bo z powodu strat poniesionych w wyniku pandemii koronawirusa organizatorzy zmniejszyli pulę nagród do 53 mln dolarów.

Turniej Wielkiego Szlema w Nowym Jorku

Turniej w Nowym Jorku zwykle kończył roczny cykl imprez Wielkiego Szlema. W tym sezonie tylko rozgrywany w styczniu Australian Open odbył się zgodnie z terminarzem, ale z powodu wybuchu pandemii koronawirusa już majowy French Open w Paryżu przeniesiono na koniec września, zaś czerwcowy Wimbledon w ogóle odwołano. US Open ostatecznie doszedł do skutku, lecz z udziału w rozpoczynających się 31 sierpnia zmaganiach zrezygnowało wielu czołowych tenisistek i tenisistów.

Rozpoczynający się w poniedziałek US Open będzie pierwszy wielkoszlemowy turniej rozgrywany od ogłoszenia pandemii. W styczniu, gdy skala zakażenia Covid-19 nie była jeszcze globalna, udało się bez przeszkód przeprowadzić zmagania w Australian Open, ale już na początku marca turnieje pod szyldem ATP, WTA i ITF zostały odwołane. Organizatorzy French Open zdecydowali się przesunąć swój turniej na jesień, ale Wimbledon odwołano, bo Brytyjczycy nie chcieli narazić swoich trawników na dewastację w porze roku niesprzyjającej ich utrzymaniu w odpowiednim stanie.
Rywalizację na światowych kortach wznowiono dopiero w sierpniu, ale najwięcej kontrowersji wzbudzał US Open. Rozważano na jakich zasadach ma być przeprowadzony nowojorski turniej. Sugestie, że powinien zostać odwołany, amerykańska federacja nie przyjmowała do wiadomości, bo jej działacze nie chcieli tego ze względu na gigantyczne straty finansowe. Zgodzili się więc zrobić imprezę bez udziału publiczności, choć to już było dla nich wyrzeczenie, ograniczyli liczbę par deblowych oraz zrezygnowali z przeprowadzenia eliminacji w singlu. Znacząco ograniczono też liczbę osób, które mogą towarzyszyć zawodnikom podczas turnieju i na kortach. po długich debatach ostatecznie wykreślono z programu tegorocznego US Open zmagania mikstów i rozgrywki juniorskie. Planowano jeszcze wykreślić zawody w tenisie na wózkach, ale po protestach graczy niepełnosprawnych wycofano się z tego zamiaru. Wszyscy uczestnicy turnieju rozgrywanego na obiektach Flushing Meadows zostali umieszczeni w odizolowanej od otoczenia strefie, są regularnie badani na obecność koronawirusa.
Te obostrzenia nie wszystkich jednak przekonały do gry w US Open. Ze startu w tym wielkoszlemowym turnieju zrezygnowali m.in. broniący tytułów w singlu Kanadyjka Bianca Andreescu i Hiszpan Rafael Nadal, ale znaleźli wielu naśladowców. W rywalizacji pań na kortach Flushing Meadows zabraknie liderki rankingu WTA Australijki Ashleigh Barty, wiceliderki Simony Halep (Rumunia), piątej w zestawieniu Jeliny Switoliny (Ukraina), siódmej Kiki Bertens (Holandia) i ósmej Belindy Bencic (Szwajcaria). Z czołowych tenisistów na przyjazd do Nowego Jorku, oprócz wspomnianego Rafaela Nadala, nie zdecydowali się też Szwajcarzy Roger Federer (poddał się operacji kolana i nie zagra już w tym roku) oraz Stan Wawrinka, Francuz Gael Monfils, Australijczyk Nick Kyrgios i Japończyk Kei Nishikori.
Skorzystali na tym zawodniczki i zawodnicy z dalszych miejsc rankingowych, także nasi reprezentanci. Zajmująca obecnie 35. miejsce na światowej liście Magda Linette (w poniedziałek w 1. rundzie zmierzy się z Australijką Maddison Inglis) została po raz pierwszy turniejach Wielkiego Szlema rozstawiona w głównej drabince turniejowej (dostała numer 24).
Hubert Hurkacz także został rozstawiony z numerem 24 i w 1. rundzie trafił na Niemca Petera Gojowczyka. Oprócz tej dwójki w singlu zagrają też Iga Świątek (WTA 51), która zmierzy się z Rosjanką Weroniką Kudermetową, Kamil Majchrzak (ATP 108), na którego w 1. rundzie czeka rozstawiony z numerem 17. Francuz Benoit Paire oraz debiutująca w głównej drabince zawodów tej rangi Katarzyna Kawa (WTA 125). Ona też miała pecha w losowaniu, bo jej rywalką znakomicie grająca ostatnio Tunezyjka Ons Jabeur (WTA 27).
W deblu natomiast Łukasz Kubot zagra w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo. Tym razem na Flushing Meadows zabraknie także specjalizującej się w grze podwójnej Alicji Rosolskiej. Dla 34-letniej tenisistki z Warszawy to pierwsza nieobecność w turnieju Wielkiego Szlema od 2006 roku. W US Open Rosolska dwa lata temu dotarła do finału miksta.

48 godzin sport

Nasze piłkarki tropem Lewego
Zespół piłkarek nożnych VfL Wolfsburg, w barwach którego występują dwie reprezentantki Polski, Ewa Pajor (na zdjęciu) i Katarzyna Kiedrzynek, zakwalifikował się do finału piłkarskiej Ligi Mistrzyń UEFA. We wtorek niemiecka drużyna pokonała w San Sebastian Barcelonę 1:0. Zwycięską bramkę w 58. minucie zdobyła Szwedka Fridolina Rolfoe, dobijając piłkę po efektownym strzale Pajor z tzw. przewrotki. W drugim spotkaniu półfinałowym zmierzyły się dwie francuskie drużyny – Paris Saint-Germain (występuje w niej inna z reprezentantek Polski, Paulina Dudek) przegrał z Olympique Lyon 0:1. Wielki finał odbędzie się w najbliższą niedzielę. Dla piłkarek z Wolfsburga to piąty finał Ligi Mistrzyń. Mają na koncie dwa triumfy w tych rozgrywkach, ale faworytkami finału będą jednak zawodniczki Olympique Lyon. Ten zespół wygrał cztery ostatnie edycje Ligi Mistrzyń, a w sumie ma na koncie pięć triumfów.

Krychowiak znowu strzela w Rosji, a Szymański asystuje
W piątej kolejce rosyjskiej ekstraklasy piłkarskiej Lokomotiw Moskwa przegrał z Achmatem Groznym 2:3. Drugą z bramek dla zespołu ze stolicy Rosji zdobył Grzegorz Krychowiak, który rozegrał całe spotkanie. Inny z reprezentantów Polski występujących w tym zespole, Maciej Rybus tym razem cały mecz spędził na ławce rezerwowych. Lokomotiw zajmuje w tabeli siódme miejsce z dorobkiem siedmiu punktów. Wydarzeniem 5. kolejki było zwycięstwo Dynama Moskwa z aktualnym mistrzem Rosji Zenitem Petersburg 1:0. Asystę przy golu dla stołecznej drużyny zanotował Sebastian Szymański, trzeci z reprezentantów Polski w rosyjskiej ekstraklasie.

Kolejne zmiany w tegorocznym kalendarzu Formuły 1
W kalendarzu tegorocznych mistrzostw świata Formuły 1 wprowadzono kolejne zmiany i obecnie znajduje się w nim 17 rund. Z powodu pandemii koronawirusa odwołano Grand Prix Chin, ale dołączono wyścig w Turcji (15 listopada) i dodano drugi w Bahrajnie (odbędą się 29 listopada i 6 grudnia). To trzeci przypadek w tym roku, by na jednym torze rywalizowano dwukrotnie. Wcześniej miało to miejsce w Austrii i Wielkiej Brytanii. Sezon ma zostać zakończony 13 grudnia w Abu Zabi. Wszystkie z sześciu dotychczas rozegranych rund MŚ odbyły się w Europie i bez udziału publiczności. Pierwszym wyścigiem z udziałem kibiców ma być GP Rosji w Soczi, które zaplanowane jest na 27 września. Kalendarz ogłoszony jeszcze przed pandemią był rozpisany na 22 wyścigi.

Walkower dla Stali Gorzów karą dla Włókniarza Częstochowa
Komisja Orzekająca Ligi wydała werdykt w sprawie nierozegranego z powodu fatalnego stanu toru meczu Włókniarza Częstochowa ze Stalą Gorzów. Wynik został zweryfikowany jako walkower na korzyść gorzowian, którzy tym samym otrzymali dwa duże punkty meczowe oraz punkt bonusowy. Dzięki tej zdobyczy ekipa Stali z 15 punktami zdobytymi w 12 meczach awansowała w ligowej tabeli na czwarte miejsce. Pierwsze trzy lokaty zajmują Unia Leszno (22 pkt), Falubaz Zielona Góra (17) i Motor Lublin (16), a za plecami gorzowskiego zespołu plasują się Sparta Wrocław (14) i Włókniarz (13), ale mają rozegrane po 11 meczów.

Nasi tenisiści nie popisali się w Nowym Jorku
Łukasz Kubot i Brazylijczyk Marcelo Melo przegrali z reprezentantami gospodarzy Stevem Johnsonem i Austinem Krajickiem 3:6, 6:7 (4-7) w 2. rundzie debla turnieju ATP rangi Masters1000 na kortach twardych w Nowym Jorku. Nowojorska impreza jest pierwszą w cyklu ATP od momentu wznowienia zmagań w cyklu. W tym turnieju w grze pojedynczej wystartowali Kamil Majchrzak (nie przeszedł kwalifikacji) orazx Hubert Hurkacz, który już w 1. rundzie przegrał z Amerykaninem Johnem Isnerem. Turniej Western&Southern Open z pulą nagród 4,2 mln dolarów, zwykle odbywa się w Cincinnati, ale tegoroczna edycja z powodu koronawirusa została przeniesiona go do Nowego Jorku, gdzie od 31 sierpnia rozpocznie się US Open.

Rakietą w koronawirusa

Czołowi polscy tenisiści zaangażowali się w akcję „Rakietą w koronawirusa”. Ich celem jest zebranie pół miliona złotych na zakup sprzętu ochronnego dla lekarzy i personelu medycznego.

Inicjatorką akcji jest Sandra Zaniewska – była tenisistka, a obecnie trenerka. „Na bieżąco obserwuję sytuację w polskich szpitalach. Nietrudno zauważyć, że najbardziej palący problem to brak środków chroniących lekarzy i personel medyczny. Dlatego chciałam zaangażować swoje środowisko do wspólnego zbierania funduszy na ten cel. Zgłosiłam się z prośbą do Fundacji Sensoria i tak zrodził się pomysł” – wyjawiła na łamach portalu tenisklub.pl Zaniewska. Do zainicjowanej przez nią akcji „Rakietą w koronawirusa” zaangażowali się wszyscy czołowi polscy tenisiści – Łukasz Kubot, Hubert Hurkacz, Kamil Majchrzak, Magda Linette, Iga Świątek, Alicja Rosolska, Katarzyna Kawa, Paulina Kawa i Urszula Radwańska.
Celem zbiórki jest zebranie 500 tysięcy złotych, które zostaną przeznaczone na podstawowe środki ochrony dla lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych i sanitariuszy. Cały zakupiony za zebrane pieniądze sprzęt ma zostać przekazany placówkom medycznym, które zmagają się z największymi deficytami sprzętowymi. Zbiórkę można śledzić w internecie. Jej częścią są także aukcje, na których można wylicytować m.in. rakiety z autografami m.in. Igi Świątek czy Kamila Majchrzaka, a także sportowe ubory uzywane w turniejach przez Magdę Linette i Urszulę Radwańskiej.
Akcję „Rakietą w koronawirusa” wsparła też nasza najwybitniejsza tenisisowa gwiazda, Agnieszka Radwańska, która już wcześniej sama z siebie „zaserwowała” w Covid-19, fundując 10 tysięcy maseczek dla Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie. „To moja cegiełka dla tych, którzy dzisiaj najbardziej potrzebują naszego wsparcia. Jestem pełna podziwu z jakim zaangażowaniem i poświęceniem pracownicy służby zdrowia walczą o nasze zdrowie i nasze wspólne bezpieczeństwo” – krótko wyjaśniła powody swojego działania Radwańska.

Kubot górą w Meksyku

Łukasz Kubot i Marcelo Melo wygrali debla w turnieju rangi ATP Tour 500 na kortach twardych w Acapulco (z pulą nagród 1,9 mln dolarów). W finale pokonali kolumbijski duet Juan Sebastian Cabal – Robert Farah.

Finał gry podwójnej otwartych mistrzostw Meksyku był interesującym widowiskiem, bowiem na korcie zmierzyły się dwa najwyżej rozstawione w turnieju duety – z numerem 1 grali w Acapulco Kolumbijczycy Juan Sebastian Cabal i Robert Farah, zaś z „dwójką” Łukasz Kubot i jego brazylijski partner Marcelo Melo. Z siedmiu wcześniejszych potyczek tych dwóch znakomitych par deblowych aż pięć wygrali Cabal i Farah. Kolumbijscy tenisiści w Acapulco musieli jednak posmakować goryczy porażki i nie zdobyli swojego wspólnego 17. turniejowego trofeum. Po trwającym dwie godziny i 32 minuty meczu lepsi tym razem okazali się Kubot i Melo, wygrywając spotkanie 7:6(6), 6:7(4), 11-9. „Jesteśmy rzecz jasna bardzo zadowoleni z tego zwycięstwa. Ten tytuł wiele dla nas znaczy. Byliśmy w stanie dać z siebie wszystko co najlepsze. Mecz był bardzo trudny, a o jego rozstrzygnięciu zadecydowały niuanse” – przyznał po meczu Melo, który w 2015 roku wygrał debla w Acapulco w parze z Chorwatem Ivanem Dodigiem. Kubot miał natomiast na koncie dwa wcześniejsze triumfy w tym turnieju. Zwyciężał tu w 2010 roku grając w parze z Austriakiem Oliverem Marachem oraz trzy lata później w parze z Hiszpanem Davidem Marrero Santaną.
Dla Kubota i Melo sobotnia wygrana w Acapulco była już 14. wspólnie zdobytym tytułem w turniejach ATP. Polski tenisista ma już w dorobku 26 deblowe triumfy w imprezach głównego cyklu, zaś jego brazylijski partner 34. Zwycięstwo w mistrzostwach Meksyku było ich pierwszym w tym roku. Otrzymają za to po 500 punktów do rankingu ATP deblistów oraz do podziału finansową premię w wysokości 119 tys. dolarów amerykańskich. Dla porównania: turniej singla w Acapulco wygrał Hiszpan Rafael Nadal, który pokonał Amerykanina Taylora Fritza 6:3, 6:2. On także dostał 500 punków rankingowych, ale znacznie wyższą premię finansową – 372 tys. dolarów.

Roszady w rankingach

Jak zawsze po zakończeniu wielkoszlemowego turnieju, w światowych rankingach doszło do sporych przetasowań. Wśród pań pozycję liderki utrzymała Australijka Ashleigh Barty, ale wśród panów doszło do zmiany na tronie, bo zasiadł na nim triumfator tegorocznego Australian Open Novak Djoković.

Djoković ma teraz w rankingu 9720 punktów i o 325 wyprzedza zepchniętego na drugie miejsce Hiszpana Rafaela Nadala (9395). Dla serbskiego tenisisty będzie to 276. tydzień w roli lidera rankingu ATP i jeśli utrzyma obecną formę do końca sezonu, ma szansę jeszcze w tym roku pobić rekord Rogera Federera w liczbie tygodni spędzonych na czele światowej listy. A skoro o szwajcarskim weteranie mowa, to w najnowszym notowaniu utrzymał trzecią lokatę z dorobkiem 7130 pkt. Tuż za jego plecami ulokował się finalista tegorocznego Australian Open Dominic Thiem. Austriak ma teraz na koncie 7045 pkt, a awansował na czwarte miejsce kosztem Rosjanina Daniła Miedwiediewa (5960). Kolejne miejsca w Top 10 rankingu ATP zajmują: 6. Stefanos Tsitsipas (Grecja) – 4745 pkt, 7. Alexander Zverev (Niemcy) – 3885, 8. Matteo Berrettini (Włochy) – 2905, 9. Gael Monfils (Francja) – 2700 i 10. David Goffin (Belgia) – 2555.
Z polskich tenisistów najwyżej w zestawieniu jest Hubert Hurkacz, który zajmuje obecnie najwyższa w karierze 28. lokatę (1433 pkt). Drugą rakietą wśród naszych graczy jest sklasyfikowany na 105. miejscu Kamil Majchrzak (526), a trzecią zajmujący 403. lokatę Kacper Żuk (83 pkt).
Do roszad doszło również w rankingu deblistów. Samodzielnym liderem jest od poniedziałku tymczasowo zawieszony za stosowanie dopingu Kolumbijczyk Robert Farah, który wyprzedza swojego rodaka Juana Sebastiana Cabala tylko mniejszą liczbą rozegranych turniejów. Najlepszy z Polaków, Łukasz Kubot, spadł na dziewiątą pozycję. Top 10 zamyka jego brazylijski partner Marcelo Melo.
W rankingu tenisistek pierwsze miejsce utrzymała Australijka Ashleigh Barty (8367 pkt), na drugie miejsce awansowała Rumunka Simona Halep (6101), która zepchnęła na trzecie miejsce Czeszkę Karolinę Pliskovą (5290. Największe straty zanotowała Japonka Naomi Osaka, która w Australian Open nie obroniła tytułu ni z czwartej pozycji spadła na dziesiątą. Do Top 10 z impetem awansowała natomiast triumfatorka tegorocznych zmagań na kortach w Melbourne Park Amerykanka Sofia Kenin, która z dorobkiem 4495pkt uplasowała się na siódmej pozycji. Finalistka tegorocznego Australian Open Hiszpanka Garbine Muguruza awansowała o 16 miejsc i zajmuje obecnie 16. lokatę.
Pozostałe miejsca w Top 10 rankingu WTA zajmują: 4. Ukrainka Elina Switolina (4775 pkt), 5. Szwajcarka Belinda Bencić (4675), 6. Kanadyjka Bianca Andreescu (4665), 8. Holenderka Kiki Bertens (3965), a 9. najstarsza w tym gronie 38-letnia amerykańska gwiazda Serena Williams (3915 pkt). Z czołowej dziesiątki zestawienia wypadłą natomiast Czeszka Petra Kvitova, która zajmuje obecnie 11. miejsce (3466).
Z polskich tenisistek najwyżej sklasyfikowana jest Magda Linette, która z dorobkiem 1212 pkt zajmuje 42. miejsce. O sześć lokat niżej znajduje się Iga Świątek, która po udanym występie w Australian Open awansowała z 56. na 48. pozycję. Trzecią rakietą w naszym kobiecym tenisie jest zajmująca 127. miejsce Katarzyna Kawa (485 pkt), a w Top 200 jest jeszcze 163. w zestawieniu Magdalena Fręch (362 pkt.).