Skorża szuka roboty

Maciej Skorża zakończył pracę w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Najbardziej utytułowany polski trener klubowy nie zdołał awansować z olimpijską ekipą tego kraju do igrzysk w Tokio.

Reprezentacja Zjednoczonych Emiratów Arabskich do lat 23 prowadzona przez Macieja Skorżę nie zakwalifikowała się do igrzysk olimpijskich. Żeby zagrać w Tokio musiała w mistrzostw Azji zespołów U-23 wywalczyć miejsce na podium, ale nie zrealizowała postawionego przed nią zadania, kończąc zmagania w ćwierćfinale, na dodatek po kompromitująco wysokiej porażce 1:5 z Uzbekistanem. Skorża na razie zachował posadę, bo w styczniu prowadzona przez niego reprezentacja U-23 ma jeszcze do rozegrania turniej w Tajlandii, ale dla szefów federacji piłkarskiej ZEA najważniejszy był jednak awans do igrzysk. A to oznacza, że raczej nie przedłużą umowy z 48-letnim polskim szkoleniowcem.
Sprawa nie jest jednak przesądzona, bo Skorża jeszcze kilka tygodni temu był brany pod uwagę jako selekcjoner pierwszej reprezentacji Zjednoczonych Emiratów Arabskich, co oznacza, że ma w tym kraju mocna markę. Ostatecznie posadę tę powierzono 67-letniemu holenderskiemu szkoleniowcowi Bertowi van Marwijkowi, ale Skorża ni musi się martwić o swoją przyszłość. Na brak ofert nie narzeka. Może pracować w którymś z klubów w ZEA lub przenieść się do Arabii Saudyjskiej (pracował już w tym kraju, w latach 2012-2013 prowadził tam zespół Ettifaq FC), albo też wrócić do polskiej ekstraklasy. Co prawda jego ostatnia trenerska misja w naszej lidze, w 2017 roku w Pogoni Szczecin, zakończyła się po kilku miesiącach dymisją (zespół w 14 meczach pod jego wodzą przegrał aż dziewięć, tylko dwa wygrał i w trzech wywalczył remis), ale Skorża ma na koncie trzy tytuły mistrza Polski (dwa z Wisłą Kraków i jeden z Lechem Poznań), trzy triumfy w Pucharze Polski i jeden w Superpucharze Polski. Pod tym względem żaden z trenerów pracujących obecnie w klubach ekstraklasy nie może się z nim równać. Dlatego mimo niepowodzenia z „Portowcami” Skorża wciąż dostaje oferty i możliwe, że na którąś się skusi.

Lotto Ekstraklasa: Podział na grupy coraz wyraźniejszy

W 9. kolejce znów zmienił się lider Lotto Ekstraklasy. Lechia po remisie u siebie z Zagłębiem Lubin musiała ustąpić z pierwszego miejsca na rzecz Jagiellonii.

 

Trudno przewidzieć jak długo zespół z Białegostoku utrzyma się na prowadzeniu, bo w czołówce panuje ścisk i w następnej kolejce na prowadzenie może wysforować się nie tylko tracąca do Jagiellonii jeden punkt Lechia, ale także gorsze od lidera ledwie o dwa oczka ekipy Wisły Kraków i Legii. Niewielką stratę do białostocczan (trzy punkty) mają też zespoły Zagłębia Lubin i Piasta, kontakt wzrokowy z liderem ma też jeszcze Korona, która traci cztery punkty.

Na ostatnie miejsce w „grupie mistrzowskiej” po porażce z Arką spadł Lech i w Poznaniu od razu zawyły syreny alarmowe. Trener „Kolejorza” Ivan Djurdjević po meczu w Gdyni szczerze przyznał, że jego zespół znalazł się w trudnym położeniu, ale prawdę mówiąc on sam jest chyba w trudniejszej sytuacji. W ostatnich latach o tej porze roku w poznańskim klubie najczęściej dochodzi do zmiany szkoleniowca. Spotkało to Jacka Zielińskiego (2010), który zapłacił za pięć porażek z rzędu, mimo że wcześniej zdobył mistrzostwo Polski i awansował do fazy grupowej Ligi Europy. Jesienią w tarapaty popadł też Jose Maria Bakero, chociaż szefowie Lecha z dymisją wstrzymali się do początku rundy wiosennej.

Maciej Skorża także stracił prace po jesiennej zapaści zespołu, ledwie cztery miesiące po zdobyciu mistrzostwa w 2015 roku. Rok później jego los podzielił Jan Urban. Tylko Nenad Bjelica przetrzymał jesienne niepowodzenia, ale to nie znaczy, że Djurdjević może sobie pozwolić na kolejne niepowodzenia. Nasza ekstraklasa już coraz wyraźniej dzieli się na dwie grupy, a Lecha od najlepszej w dolnej połówce tabeli Miedzi dzielą tylko dwa punkty. A do lidera ma już sześć „oczek” straty.

 

Skorża gra o brąz dla ZEA

Piłkarze reprezentacji Zjednoczonych Emiratów Arabskich nie zagrają w finale Igrzysk Azjatyckich. Zespół prowadzony przez Macieja Skorżę w półfinale przegrał z Japonią 0:1 i zagra o trzecie miejsce.

 

W Indonezji trwają Igrzyska Azjatyckie, w których uczestniczy reprezentacja Zjednoczonych Emiratów Arabskich U-23, którą prowadzi Maciej Skorża. Polski szkoleniowiec w fazie grupowej miał dużo szczęścia, bo choć przegrał dwa pierwsze spotkania (0:1 z Syrią i 1:2 z Chinami), to zwycięstwo w trzecim (4:1 z Timorem Wschodnim) dało jego drużynie awans do fazy pucharowej. To była zapowiedź kolejnych piłkarskich horrorów. W 1/8 finału i w ćwierćfinale kadra ZEA eliminowała rywali (Indonezję oraz Koreę Północną) dopiero w rzutach karnych. Zwycięska seria jednak skończyła się w półfinale. Podopieczni Skorży odpadli w starciu z Japonią. Rywale wygrali 1:0, a bramka padła dopiero w 78. minucie i strzelił ją Ayase Ueda. Tym samym polskiemu trenerowi nie będzie dane zagrać o złoty medal.

Prowadzony przez Skorżę zespół ZEA nie poprawi więc w Indonezji najlepszego wyniku w igrzyskach azjatyckich, osiągniętego przez reprezentację tego kraju w 2010 roku, kiedy to w rozgrywanych w Chinach igrzyskach wywalczyła srebrny medal. Polski szkoleniowiec ma jeszcze szansę na zdobycie brązowego medalu, o który 1 września prowadzona przez niego drużyna zagra z Syrią. W finale zmierzą się Japonia i Korea Południowa.

Skorża jest selekcjonerem olimpijskiej reprezentacji Zjednoczonych Emiratów Arabskich od marca tego roku, a mecze Igrzysk Azjatyckich 2018 są pierwszymi o stawkę, w których prowadzi ten zespół. Głównym celem jaki przed nim postawili szefowie federacji piłkarskiej ZEA jest jednak awans do igrzysk olimpijskich 2020 w Japonii. Eliminacje dopiero się odbędą.