Piłkarskie kluby zbijają fortuny

Najnowszy raport firmy doradczej Deloitte podaje, że w poprzednim sezonie 20 najlepiej zarabiających europejskich klubów miało 9,3 mld euro przychodów. Na pierwszym miejscu znalazła się FC Barcelona (840,8 mln euro), na drugim Real Madryt (757,3 mln euro), a na trzecim Manchester United (711,5 mln euro).

Przychody dwudziestki największych futbolowych potęg wyniosły łącznie 9,3 mld euro, co jest kwotą o 11 procent wyższą od wykazanej w raporcie za sezon 2017/2018. W zestawieniu znalazły się następujące kluby: FC Barcelona (840,8 mln euro), Real Madryt (757,3), Manchester United (711,5), Bayern Monachium (660,1), Paris Saint-Germain (635,9), Manchester City (610,6), FC Liverpool (604,7), Tottenham Hotspur (521,1), Chelsea Londyn (513,1), Juventus Turyn (459,7), Arsenal Londyn (445,6), Borussia Dortmund (377,1), Atletico Madryt (367,6), Inter Mediolan (364,6), Schalke 04 Gelsenkirchen (324,8), AS Roma (231,1), Olympique Lyon (220,8), West Ham United (216,4), Everton Liverpool (213,2) i SSC Napoli (207,4 mln euro).
Wreszcie pierwsi przy kasie
FC Barcelona na pierwszym miejscu tego zestawienia znalazła się po raz pierwszy w historii, ale „Duma Katalonii” wskoczyła na pozycje lidera z rozmachem, przełamując jako pierwsza barierę 800 mln euro przychodów. Drugi na liście Real Madryt ma wynik gorszy o 83,5 mln euro, co jest największą różnicą odkąd Deloitte publikuje raporty pod szyldem „Football Money League”. Według analityków tej firmy wzrost przychodów katalońskiego klubu jest w głównej mierze zasługą przejęciu od partnerów zewnętrznych działań handlowych i licencyjnych. Dało to klubowi dodatkową kontrolę nad promocją i sprzedażą jego produktów oraz możliwością raportowania tych przychodów w ujęciu brutto, a nie netto.
FC Barcelona najszybciej dostosowała się do zmieniających się warunków rynkowych i i podjęła działania zmniejszające zależność jej budżetu od przychodów ze sprzedaży praw telewizyjnych. Działalność komercyjna klubu przyniosła 383,5 mln euro przychodów, czyli więcej niż wynosi cały dochód dwunastej w zestawieniu Borussii Dortmund.
Jeśli sprawdzą się przewidywania na obecny sezon, w którym szefowie „Dumy Katalonii” zakładają wzrost przychodów komercyjnych o 30 mln euro, a całkowitych przychodów w wysokości prawie 880 mln euro, także w kolejnym raporcie ich klub utrzyma pozycję lidera. FC Barcelona jest na dobrej drodze, aby jako pierwszy klub przebić barierę przychodów jednego miliarda euro.
Zepchnięty na drugą lokatę Real Madryt w sezonie 2018/2019 zanotował 757,3 mln euro przychodów, podczas gdy rok wcześniej była to kwota 750,9 mln. Największa część wpływów Real Madryt (47 procent) pochodziła z komercyjnej działalności klubu, nieco mniej (34 procent) stanowiły przychody z transmisji telewizyjnych. Władze „Królewskich” zapewniają jednak, że w tym sezonie przychody powinny przekroczyć 800 mln euro.
United najzamożniejsi w Anglii
Dopiero na trzecim miejscu rankingu znalazł się wygrywający w przeszłości tę klasyfikację Manchester United z przychodami w wysokości 711,5 mln euro, ale z powodu niezakwalifikowania się do obecnej edycji Ligi Mistrzów, „Czerwone Diabły” przewidują swoje przychody za ten sezon na poziomie 560–580 mln euro i raczej nie utrzymają miejsca na podium. Mało tego, wszystko wskazuje, że w wewnętrznej angielskiej rywalizacji Manchester United też straci dotychczasowy prymat.
A warto zauważyć, że kluby Premier League tradycyjnie mają największą reprezentację w raporcie firmy Deloitte. W najnowszym zestawieniu znalazło się ich aż osiem. Najgroźniejsi krajowi konkurenci Manchesteru United to lokalny rywal Manchester City oraz triumfator poprzedniej edycji Ligi Mistrzów FC Liverpool – te kluby osiągnęły przychody w wysokości odpowiednio 610,6 i 604,7 mln euro.
Według prognoz aspiracje właścicieli FC Liverpool do zajęcia miejsca w czołówce najbogatszych klubów na świecie są jak najbardziej realne do zaspokojenia.
„Koguty” najlepsze w Londynie
Wypada odnotować ósme miejsce finalisty Ligi Mistrzów z sezonu 2018/2019, czyli Tottenhamu Hotspur. W zestawieniu „Football Money League” ekipa „Kogutów” wyprzedziła trzy inne londyńskie kluby – Arsenal, Chelsea i West Ham United. Przychody Tottenhamu wzrosły o 21 procent do wysokości 521,1 mln euro, co w dużej mierze można przypisać zwiększonym przychodom po sezonie, w którym klub awansował do finału Ligi Mistrzów,a także przeniósł się na nowy i większy stadion. Arsenal spadł z 9. na 11. miejsce, co jest efektem dwóch sezonów nieobecności „Kanonierów” w Lidze Mistrzów. Wśród 20 klubów znajdujących się w zestawieniu firmy Deloitte nie ma żadnego przedstawiciela spoza „wielkiej piątki”, czyli pięciu najwyżej notowanych w rankingu UEFA lig europejskich – angielskiej, hiszpańskiej, niemieckiej, włoskiej i francuskiej.
Układ sił wygląda zaś tak: Anglia (8 klubów), Włochy (4 kluby), Niemcy (3 kluby), Hiszpania (3 kluby), Francja (2 kluby). Pierwsze kluby z lig spoza „wielkiej piątki” lokują się dopiero w trzeciej dziesiątce zestawienia – Ajax Amsterdam na 23. pozycji (199,4 mln euro), Benfica Lizbona na 24. miejscu (197,6 mln euro), Zenit Saint Petersburg na 28. (180,4 mln euro), a FC Porto na 29. (176,2 mln euro).
W żadnym z trzech najbogatszych klubów według raportu „Football Money League” nie gra obecnie żaden polski piłkarz. Dopiero w czwartym na liście, Bayernie Monachium, nasz futbol ma swojego reprezentanta – Roberta Lewandowskiego. W kadrze piątego w zestawieniu Paris Saint-Germain trzecim bramkarzem jest 20-letni Marcin Bułka, a w dziesiątym w zestawieniu Juventusie Turyn numerem 1 wśród golkiperów jest reprezentant Polski Wojciech Szczęsny.
Oprócz wymienionych mamy jeszcze Łukasza Piszczka w Borussii Dortmund, Łukasza Fabiańskiego w West Hamie oraz Arkadiusza Milika i Piotra Zielińskiego w SSC Napoli. Liczba polskich piłkarzy w klubach finansowej elity nie powala, ale dobre i tyle. bardziej jednak powinniśmy żałować, że nasze kluby tak znacznie odbiegają przychodami od europejskiej czołówki. Dla porównania – najbogatsza w polskiej ekstraklasie Legia Warszawa deklaruje roczne przychody na poziomie 25-30 mln euro.

Mourinho został bez pracy

Manchester United poinformował we wtorek o dymisji trenera Jose Mourinho. Tymczasowo ma go zastąpić jego asystent Michael Carrick, były piłkarz „Czerwonych Diabłów”, ale poszukiwania nowego szkoleniowca już trwają.

 

Mourinho był trenerem United od maja 2016 roku. Poprowadził zespół w 144 meczach, zdobywając średnio 1,97 pkt na mecz. Pod jego wodzą ekipa „Czerwonych Diabłów” wygrała Ligę Europejską, Puchar Ligi Angielskiej i Superpuchar Anglii, a w poprzednim sezonie wywalczyła wicemistrzostwo kraju. W obecnych rozgrywkach Manchester United spisuje się jednak w Premier League bardzo słabo i po 17 kolejkach zajmuje dopiero szóste miejsce ze stratą aż 19 punktów do prowadzącego Liverpoolu. W Lidze Mistrzów zdołała wywalczyć awans do 1/8 finału, w którym zmierzy się z Paris Saint-Germain.

Mourinho nie miał ostatnio dobrych relacji z większością zawodników, a z francuskim gwiazdorem Paulem Pogbą znajdował się wręcz w otwartym konflikcie. Władze klubu już od jakiegoś czasu sygnalizowały swoje niezadowolenie ze słabej gry zespołu, prowokując tym spekulacje o planowanej dymisji „The Special One”, jak lubi się nazywać portugalski szkoleniowiec. Czarę goryczy przechyliła porażka w 17. kolejce z liderem angielskiej ekstraklasy FC Liverpool 1:3, lecz nie tyle jej wynik, co styl gry zespołu United, który został kompletnie zdominowany przez graczy „The Reds”.

Zdaniem brytyjskich mediów faworytem właścicieli United na nowego szkoleniowca jest obecny trener Tottenhamu, Mauricio Pochettino. Ale na giełdzie personalnej pojawiają się też nazwiska bezrobotnego aktualnie po odejściu z Realu Madryt Zinedine’a Zidane’a oraz Antonio Conte i Laurenta Blanca. Ale na razie zespół poprowadzi Michael Carrick.