Biało-czerwoni przegrali z Izraelem

Koszykarze reprezentacji Izraela pokonali nasz zespół 78:72 w meczu eliminacyjnym do ME 2022. Z powodu pandemii koronawirusa listopadowe spotkania w grupie A odbywały się w „bańce”, którą zorganizowano w Walencji. Prowadzący z kompletem zwycięstw Izraelczycy mają już zapewniony awans, natomiast Polacy i Hiszpanie będą musieli o to powalczyć w zaplanowanej na luty przyszłego roku ostatniej serii gier.

Poniedziałkowa potyczka z ekipa Izraela była setnym meczem Mike’a Taylora w roli trenera reprezentacji Polski. Jego podopieczni nie sprawili mu z tej okazji prezentu, bo chociaż walczyli zawzięcie do ostatniego gwizdka, to jednak po raz drugi w tych eliminacjach przegrali z Izraelczykami (wcześniej nie dali im rady na swoim boisku, w Gliwicach), którzy wcześniej w Walencji ograli też zespół Hiszpanii. Tym razem nasi koszykarze ulegli 72:78, a punkty dla biało-czerwonych zdobyli: Ponitka (23), Sokołowski (15), Kulig (11), Michalak (9), Cel (5), Koszarek (5), Olejniczak (2) i Łączyński (2). Oprócz wymienionych zagrali jeszcze Zyskowski, Kolenda, Gruszecki i Hrycaniuk.
Mimo porażki nasza reprezentacja jest bliska wywalczenia awansu – w tej chwili zajmuje drugą lokatę w grupie A, za Izraelem, a przed Hiszpanią i Rumunią, które także w poniedziałek rozegrały mecz. Mistrzowie świata rozgromili rumuński zespół aż 94:41 i mają obecnie tyle samo punktów (6) co Polacy i taki sam bilans wygranych i przegranych spotkań (2-2). Dla przypomnienia – z grupy do mistrzostw Europy awansują trzy pierwsze zespoły, a w ostatniej serie spotkań, która prawdopodobnie również zostanie rozegrana w formule „bańki”, biało-czerwoni mają do rozegrania mecz z Hiszpanią i Rumunią. Do awansu wystarczy im jedno zwycięstwo, a w Walencji z Rumunami wygrali przecież 91:61.

Polscy koszykarze walczą o awans

Reprezentacja Polski koszykarzy łatwo pokonała w Walencji zespół Rumunii 91:61 w 3. kolejce eliminacji do mistrzostw Europy w 2022 roku i jest już o krok od awansu. Wystarczy, że wygra w poniedziałek mecz z Izraelem.

Trener biało-czerwonych Mike Taylor w ostatniej chwili musiał wycofać ze składu najlepszego gracza naszej reprezentacji Mateusza Ponitkę. Koszykarz występujący na co dzień w Zenicie Petersburg po przybyciu do Walencji przeszedł test na koronawirusa, który miał być formalnością, bo Ponitka zakaził się Covid-19 już w październiku i przeszedł chorobę bezobjawowo, a wszystkie późniejsze testy miał negatywne. Tym razem wynik badania był jednak niejasny, więc zlecono kolejny test i profilaktycznie zakazano mu występu w spotkaniu z Rumunią. Ale w poniedziałek ma już z Izraelem zagrać.
Ubytek kluczowego gracza na szczęście nie zdezorganizował polskiego zespołu. Już po siedmiu minutach prowadzili 15:0, a na początku drugiej kwarty ich przewaga przekroczyła 20 oczek i na takim poziomie utrzymywała się do końca pierwszej połowy. W trzeciej kwarcie tylko na moment zrobiło się nerwowo, gdy Tomasz Gielo potrzebował pomocy medycznej, ale Polacy nadal utrzymywali przewagę ponad 20 „oczek”, by ostatecznie wygrać z przewagą 30 punktów.
Nasza reprezentacja po trzech kolejkach gier ma bilans 2-1 i jest już bardzo blisko awansu do ME 2022 (do turnieju finałowego awansują po trzy z czterech rywalizujących w grupach drużyn). W „polskiej” grupie grają jeszcze aktualni mistrzowie świata Hiszpanie (wystawili w tych eliminacjach rezerwową kadrę) oraz zespół Izraela. W sobotnim spotkaniu Hiszpanie przegrali w Walencji sensacyjnie z Izraelczykami 87:95, a właśnie z zespołem Izraela nasza reprezentacja zmierzy się w poniedziałek 30 listopada. Tego dnia Hiszpanie zagrają z Rumunami, zaś ostatnie spotkania odbędą się w przyszłym roku: 18 lutego Rumunia zmierzy się z Izraelem, a Polska zagra z Hiszpanią, natomiast 21 lutego biało-czerwoni rozegrają rewanżowy mecz z Rumunią, zaś Hiszpanie z ekipą Izraela.

Falstart kadry koszykarzy

Od porażki rozpoczęli eliminacje do mistrzostw Europy koszykarze reprezentacji Polski. Biało-czerwoni w w pierwszym spotkaniu grupy A niespodziewanie przegrali w Gliwicach z Izraelem 71:75. W niedzielę natomiast w kolejnym spotkaniu zmierzyli się w Saragossie z Hiszpanią, zespołem aktualnych mistrzów świata, z którymi w ostatnich latach przegrali 10 meczów z rzędu.

Biało-czerwoni zaczęli kwalifikacje od przykrej porażki z Izraelem. Przykrej, bo po sukcesie w ubiegłorocznych mistrzostwach świata zainteresowanie koszykówką w naszym kraju wrosło, czego efektem był obecność na widowni gliwickiej hali ponad 12 tysięcy kibiców. Była to najlepsza frekwencja we wszystkich czwartkowych spotkaniach eliminacyjnych w Europie. „Oni byli cierpliwi w ataku, nam tego zabrakło. Szkoda, bo przyszło nas zobaczyć w grze bardzo dużo ludzi. Mieliśmy mało czasu na przygotowanie się do tego spotkania, ale to żadne wytłumaczenie” – przyznał najlepszy gracz w polskim zespole AJ Slaughter. Jeszcze na niespełna trzy minuty przed końcem czwartej kwarty nasz zespół prowadził 66:65, lecz w decydujących akcjach więcej zimnej krwi zachowywali rywale. Slaughter zdobył 29 punktów, co jest jego nowym rekordem w polskiej reprezentacji. Inni nie grali jednak tak dobrze jak Amerykanin z polskim paszportem, stąd porażka, pierwsza w inauguracyjnym meczu eliminacyjnym biało-czerwonych odkąd ich trenerem jest amerykański szkoleniowiec Mike Taylor.
Gdy Polacy przegrywali w Gliwicach z Izraelem, w drugim spotkaniu grupy A Hiszpanie zwyciężyli na wyjeździe Rumunię 84:71. Ale nie tylko dlatego przed niedzielnym starciem reprezentacji Polski z Hiszpania w Saragossie nikt nie dawał biało-czerwonych większych szans na zwycięstwo. Hiszpański zespół to obecnie druga ekipa w narodowym rankingu FIBA, ustępująca jedynie reprezentacji USA, ale w ubiegłorocznych mistrzostwach świata okazała się najlepsza, zaś polska drużyna po wywalczeniu ósmego miejsca awansowała w tym zestawieniu na 13. miejsce na świecie i 9. w Europie). W mistrzostwach Europy nasi koszykarze zdobyli dotąd trzy medale: srebrny (1963) i dwa brązowe (1965, 1967), ale było to bardzo dawno temu. W obecnej erze większe sukcesy notują Hiszpanie, którzy w ostatnich pięciu edycjach Eurobasketu nie schodzili z podium, zdobywając trzykrotnie złoto (2009, 2011, 2015), srebro (2007) i brąz (2013).
I pomyśleć, że pół wieku temu to koszykarze z Półwyspu Iberyjskiego uczyli się tej gry od Polaków, którzy do 1971 roku zajmowali wyższe lokaty od Hiszpanów. Bilans 19 dotychczasowych spotkań obydwu reprezentacji w rywalizacji o punkty (mistrzostwa świata, igrzyska olimpijskie, mistrzostwa Europy) jest minimalnie korzystniejszy dla Hiszpanii 10-9, tyle tylko, że po raz ostatni biało-czerwoni pokonali Hiszpanów w 1972 roku na igrzyskach w Monachium (87:76), a pierwszej porażki doznali w 1980 w eliminacjach do igrzysk 1980 roku (81:107). Do serii 10 porażek z rzędu wpisują się przegrane potyczki naszych koszykarzy w czterech kolejnych mistrzostwach Europy (2009-2015) oraz przegrana w ubiegłorocznych mistrzostwach świata w Chinach, gdzie biało-czerwoni ulegli Hiszpanom w ćwierćfinale 78:90.
W spotkaniu w Szanghaju najwięcej punktów dla zwycięzców zdobyli Ricky Rubio – 19, Willy Hernangomez – 18, Rudy Fernandez – 16 i Juancho Hernangomez – 14. Jakąś nadzieję Polakom na dobry wynik dawała absencja tych graczy z dokonaniami w lidze NBA, a także nieobecność innych gwiazdorów, jak Marc Gasol, Victor Claver czy Sergio Llull. W kadrze trenera Scariolo na mecz z Polską w Saragossie znalazło się tylko dwóch graczy z mistrzowskiej drużyny ostatniego czempionatu w Chinach – Javier Beiran i Xavier Rabaseda, którzy na tej imprezie byli jednak tylko rezerwowymi. Trener Polaków Mike Taylor podkreśla jednak, że w najsilniejszej na Starym Kontynencie lidze hiszpańskiej gra jednak dość świetnych koszykarzy, zdolnych zastąpić w kadrze graczy z NB.
Najwięcej punktów w czwartkowym meczu z Rumunią zdobyli dla Hiszpanii kolega Tomasza Gielo z Iberostaru Teneryfa Dani Diez – 21, jedyny gracz z ligi zagranicznej, występujący w Chinach w zespole Sun Rockers Shibuya Sebastian Saiz – 17 i 10 zbiórek oraz grający z Adamem Waczyńskim w Unicai Malaga Dario Brizuela – 10. Dlatego nikt nie dawał polskiej drużynie większych szans, zwłaszcza że wystąpiła bez dwóch kluczowych zawodników – Adama Waczyńskiego (w meczu w Szanghaju z 15 pkt był drugim strzelcem zespołu, po A.J. Slaughterze – 19), który nie otrzymał powołania oraz kontuzjowanego Mateusza Ponitki. Poza tym nigdy wcześniej biało-czerwoni nie pokonali aktualnych mistrzów świata.
Niedzielne spotkanie Hiszpania – Polska w Saragossie zakończyło się po zamknięciu wydania.

Pora na Rosję i Argentynę

Polscy koszykarze pokonali 80:63 Wybrzeże Kości Słoniowej na zakończenie pierwszej fazy grupowej mistrzostw świata w Chinach. Biało-czerwoni wygrali grupę A z kompletem trzech zwycięstw i w drugiej rundzie z udziałem 16 drużyn zmierzą się z ekipami Rosji i Argentyny. Czwartą drużyną będzie ekipa Wenezueli, która niespodziewanie ograła Chińczyków.

Rywale z Afryki trzymali się dzielnie, ale tylko przez trzy kwarty. W ostatniej Polacy rozbili ich rzutami za trzy punkty i odskoczyli w pewnym momencie nawet na 19 punktów. Znakomicie w naszym zespole grali zwłaszcza Adam Waczyński i Damian Kulig. Pierwszy zdobył 16 punktów i miał sześć asyst, a drugi 14 punktów i siedem zbiórek. Trener Mike Taylor po raz pierwszy w turnieju wystawił do gry całą dwunastkę zawodników. Ostatecznie nasi koszykarze wygrali z Iworyjczykami 80:63 (20:24, 16:8, 19:17, 25:14). Punkty zdobywali: Adam Waczyński (16), Damian Kulig (14), Mateusz Ponitka (12), Aleksander Balcerowski (8), AJ Slaughter (7), Michał Sokołowski (6), Łukasz Koszarek (6), Aaron Cel (5), Adam Hrycaniuk (4), Dominik Olejniczak (2), a grali jeszcze Karol Gruszecki i Kamil Łączyński. W drugim meczu grupy A doszło do niemałej sensacji, bo gospodarze turnieju Chińczycy niespodziewanie przegrali z Wenezuelą 59:72 i nie zakwalifikowali się do następnej fazy rywalizacji o medale. Przyjdzie im teraz grać o lokaty 17-32.

Polski zespół, grający w mistrzostwach po 52 latach przerwy, przeżywa tymczasem chwile chwały, bo wygrał zmagania w grupie A z kompletem zwycięstw. W drugiej rundzie biało-czerwoni wraz z Wenezuelą trafili do grupy I, w której rywalizować będą z dwoma najlepszymi drużynami z grupy A, w której występowali biało-czerwoni, oraz dwie najlepsze z grupy B. Już po dwóch seriach gier było jasne, że będą to ekipy Rosji i Argentyny, a o ich kolejności przesądził rozegrany w poniedziałek mecz między nimi. Nieoczekiwanie lepsi okazali się w nim Argentyńczycy, którzy wygrali z Rosjanami 69:61 i zapewnili sobie pierwsze miejsce z kompletem zwycięstw. „Sborna” awansowała dalej z drugiego miejsca, co oznaczało, że właśnie z zespołem Rosji nasza reprezentacja zagra już w piątek 6 września swój pierwszy mecz w drugiej fazie turnieju. W niedzielę natomiast biało-czerwoni zmierzą się z Argentyńczykami. W starciach z tymi zespołami nasz zespół nie będzie faworytem –Argentyna w rankingu FIBA zajmuje obecnie 5., a Rosja 10. miejsce, zaś biało-czerwoni sklasyfikowani są na 26. pozycji. Nasi koszykarze dwie kolejne potyczki stoczą już nie Pekinie, tylko w oddalonym o ponad 2000 km od stolicy Chin Foshan.

Rosyjska prasa optymistycznie ocenia szanse Rosjan na awans do ćwierćfinałów, a polską drużynę ocenia jako rywala, z którym można wygrać. Polacy i Wenezuelczycy, z którymi grać będzie Rosja, ustępują klasą Argentyńczykom – zapewnia „Kommiersant”. Z kolei „Izwiestija” zauważa, że mecz z Polakami ma decydujące znaczenie, bo ewentualna porażka pozbawi ekipę Rosji szans na awans do ćwierćfinału. I przypomina, że reprezentacja Polski jeszcze nie przegrała, więc nie należy jej lekceważyć, zwłaszcza że ma graczy na poziomie prezentowanym przez dobrze znanego rosyjskim kibicom z występów w rosyjskiej lidze Mateusza Ponitkę.

 

Polsko–chińska wojna pod koszem

Reprezentacja Polski koszykarzy pokonała po dogrywce zespół Chin 79:76 (15:25, 24:10, 18:19, 15:18, 7:4). Gospodarzom mistrzostw świata nie pomogło nawet jawnie stronnicze sędziowanie. Po dwóch zwycięstwach w grupie (wcześniej z Wenezuelą 80:69), biało-czerwoni zapewnili sobie awans do następnej rundy turnieju.

Biało-czerwoni wrócili do rywalizacji o mistrzostwo świata po 52 latach przerwy. Przed wyjazdem do Chin, które w tym roku są gospodarzem światowego czempionatu koszykarzy, nasz zespół nie zachwycał w spotkaniach sparingowych, dlatego kibice z obawą czekali na jego potyczki w fazie grupowej turnieju z Wenezuelą, Chinami i Wybrzeżem Kości Słoniowej. Początek był udany, bo z Wenezuelą wybrańcy trenera Mike’a Taylora wygrali pewnie 80:69. Chińczycy także zaczęli imprezę od zwycięstwa, pokonując Iworyjczyków 70:55. Te wyniki pokazały, że bezpośrednie starcie Polska – Chiny wyłoni najlepszy zespół w grupie, a lepszym w tej potyczce zapewni awans do kolejnej fazy mistrzostw.

W pierwszej kwarcie Chińczycy zafundowali polskiej drużynie tęgie lanie. Dominowali wyraźnie i zakończyli tę partię wynikiem 25:15. Ale w kolejnym kwadransie role nieoczekiwanie się odmieniły i to biało-czerwoni rządzili na parkiecie. Wygrali 24:10 i na przerwę schodzili z prowadzeniem 39:35. Trzecia kwarta była już wyrównana i zakończyła się jednopunktową wygraną Chińczyków 19:18, lecz Polacy w ogólnym bilansie wciąż byli minimalnie lepsi. W ostatnim kwadransie regulaminowego czasu gry gospodarzom zaczęły jednak pomagać „ściany”. I bynajmniej nie jakoś dyskretnie, tylko momentami nawet całkiem otwarcie.

Mecz trwał ponad dwie i pół godziny, a do jego rozstrzygnięcia potrzebna była dogrywka, w której w grze obu zespołów widać było zmęczenie. W szeregach biało-czerwonych najwięcej sił zachował Mateusz Ponitka, który napędzał grę polskiej drużyny, a na finiszu w ważnej akcji nie zawiódł Damian Kulig. Po końcowej syrenie trybuny Wukesong Sport Center wypełnione przez ponad 19 tysięcy widzów trybuny zamarły, a nieliczni w tym tłumie Polacy cieszyli się z wygranej i pewnego awansu do najlepszej szesnastki turnieju. Wspomniany Ponitka, najskuteczniejszy w naszej drużynie, zakończył mecz z dorobkiem 25 punktów, 9 zbiórek, 4 bloków, 3 asyst i 2 przechwytów. AJ Slaughter zdobył 22 punkty. Pozostałe 32 „oczka” dorzucili: Aaron Cel (7), Damian Kulig (6), Aleksander Balcerowski (6), Adam Waczyński (4), Adam Hrycaniuk (4), Michał Sokołowski (3) i Dominik Olejniczak (2), a na parkiecie walczył jeszcze razem z nimi, choć bez zdobyczy punktowej, Łukasz Koszarek.

W drugim poniedziałkowym meczu w tej grupie Wenezuela pokonała Wybrzeże Kości Słoniowej 87:71. W środę 4 sierpnia w swoim ostatnim meczu fazy grupowej biało-czerwoni zmierzą się z najsłabszą w grupie reprezentacją WKS. Początek meczu godz. 10:00 polskiego czasu.

Z kim nasi koszykarze zmierzą się w drugiej fazie mistrzostw świata? Dwie najlepsze drużyny z grupy A, oprócz Polaków będą to raczej na pewno Chińczycy, chyba że przegrają w środę z Wenezuelą, trafią do jednego worka z dwoma najlepszymi zespołami z grupy B. Po dwóch seriach gier wiadomo już, że będą to reprezentacje Argentyny i Rosji, które mają już po dwa zwycięstwa.
Awansując do drugiej rundy biało-czerwoni zagwarantowali sobie prawo gry w jednym z turniejów kwalifikacyjnych do igrzysk olimpijskich w Tokio.

 

Dwunastu gotowych do gry w Chinach

Trener reprezentacja Polski koszykarzy Mike Taylor podał skład 12-osobowej kadry na rozpoczynające się w sobotę 31 sierpnia mistrzostwa świata w Chinach.

Z 14 graczy, którzy wyruszyli w poprzedni czwartek do Chin, trener Taylor odesłał na trybuny Łukasza Kolendę i Mathieu Wojciechowskiego. O wyborze przesądziły sparingi rozegrane już na miejscu, w Kantonie i Xinyu. Trener Mike Taylor zdecydował się postawić na zawodników starszych i bardziej doświadczonych. Znacznie trudniejszy był dla amerykańskiego selekcjonera biało-czerwonych wybór trzeciego rozgrywającego. O miejsce rywalizowali 30-letni Łączyński i o 10 lat młodszy Kolenda. „Zdecydowaliśmy się na Kamila Łączyńskiego, ale to nie była łatwa decyzja. Obaj gracze mają dużo walorów, ale uznaliśmy, że bardziej przyda nam się większe doświadczenie Kamila. Dziękuję Łukaszowi i liczę na niego w przyszłości” – skomentował swoją decyzję Taylor.

Reprezentacja Polski awansowała na mistrzostwa świata po 52 latach przerwy. Biało-czerwoni trafili do grupy A, która rywalizować będzie w Pekinie. Rywalami naszych koszykarzy będą zespoły Wenezueli (zagrają z nim 31 sierpnia, godz. 10:00 czasu polskiego), gospodarze imprezy Chin (2 września, godz. 14:00) oraz ekipa Wybrzeża Kości Słoniowej (4 września, godz. 10:00). Dwie najlepsze drużyny z każdej grupy awansują do rywalizacji w kolejnej fazie o miejsca 1-16. Pozostałe 16 zespołów będzie bić się o miejsca 17-32.

Jakie szanse ma w tych mistrzostwach nasz zespół? Na spektakularne osiągnięcia nie powinniśmy raczej liczyć. W meczach kontrolnych przed turniejem w Chinach biało-czerwoni wygrali tylko trzy z dziesięciu spotkań kontrolnych. Taylor jest jednak optymistą. „Mam zaufanie do tych 12 zawodników, oni będą najlepsi, gdy najbardziej będzie się to liczyło. To wielkie dni dla polskiej koszykówki i jestem szczęśliwy, że mogę w nich uczestniczyć” – podsumował selekcjoner naszej reprezentacji.

Kadra Polski na MŚ w Chinach:
Rozgrywający: Łukasz Koszarek (Stelmet Enea BC Zielona Góra), Kamil Łączyński (Śląsk Wrocław), AJ Slaughter (Real Betis Sewilla, Hiszpania); rzucający: Karol Gruszecki (Polski Cukier Toruń), Mateusz Ponitka (Zenit Petersburg, Rosja); niscy skrzydłowi: Michał Sokołowski (Anwil Włocławek), Adam Waczyński (Unicaja Malaga, Hiszpania); silni skrzydłowi: Aleksander Balcerowski (Herbalife Gran Canaria, Hiszpania), Aaron Cel (Polski Cukier Toruń); środkowi: Adam Hrycaniuk (Asseco Arka Gdynia), Damian Kulig (Polski Cukier Toruń), Dominik Olejniczak (Florida State, USA).

 

Szeroka kadra Polski koszykarzy

Trener reprezentacji Polski koszykarzy Mike Taylor ogłosił skład szerokiej kadry na mistrzostwa świata w Chinach. Biało-czerwoni wystąpią w światowym czempionacie po 52 latach przerwy.

Wśród powołanych graczy znaleźli się niespodziewanie Macieja Lampe i Damian Kulig. Obaj wcześniej zapowiedzieli, że nie zamierzają już występować w drużynie narodowej, ale amerykański selekcjoner biało-czerwonych wierzy, że zdoła ich jednak namówić na wyprawę do Chin. „Jestem pewny, że z tych 24 graczy wybierzemy zespół, który powalczy o jak najlepszy wynik” –- przekonuje Taylor.

Przygotowania do turnieju kadrowicze rozpoczną 29 lipca od zgrupowania w Wałbrzychu. Następnie reprezentacja rozegra dwa turnieje towarzyskie w Europie. Najpierw w dniach 9-11 sierpnia Pradze zmierzy się z Jordanią, Czechami i Tunezją, a potem w dniach 16-18 sierpnia w Hamburgu z Czechami, Niemcami i Węgrami. Tuż przed wylotem do Chin (21 sierpnia) Polacy rozegrają jeszcze towarzyską potyczkę w Lublinie z Holandią. Ostatnim etapem przygotowań będzie udział w turnieju już poi przyjedzie w Chin (24-27 sierpnia) z udziałem zespołów Iranu, Nigerii i Czarnogóry.

Mistrzostwa świata rozpoczną się 31 sierpnia. Nasza reprezentacja w fazie grupowej zagra w Pekinie z Wenezuelą (31 sierpnia), Chinami (2 września) i Wybrzeżem Kości Słoniowej (5 września).

Szeroka kadra Polski na MŚ 2019:
Łukasz Kolenda, Łukasz Koszarek, Kamil Łączyński, Jakub Schenk, A.J. Slaughter, Karol Gruszecki, Michał Michalak, Mateusz Ponitka, Przemysław Zamojski, Michał Sokołowski, Adam Waczyński, Mathieu Wojciechowski, Jarosław Zyskowski, Aleksander Balcerowski, Aaron Cel, Tomasz Gielo, Michał Nowakowski, Dariusz Wyka, Adrian Bogucki, Adam Hrycaniuk, Damian Kulig, Maciej Lampe, Dominik Olejniczak, Krzysztof Sulima.

 

PZKosz czekał na to 52 lata

Reprezentacja Polski koszykarzy pokonała w Varażdinie Chorwację 77:69 i wywalczyła awans do tegorocznych mistrzostw świata, które w dniach 31 sierpnia – 15 września odbędą się w Chinach. Po raz ostatni biało-czerwoni zakwalifikowali się do światowego czempionatu w 1967 roku, czyli 52 lata temu. To wielki sukces ekipy prowadzonej przez Mike’a Taylora.

Nasz zespół przystępował do meczu z Chorwacją z bilansem sześciu zwycięstw i czterech porażek. Sytuacja w grupie J była w miarę wykrystalizowana. Zwycięstwo dawało Polakom niemal pewny awans do finałowego turnieju mistrzostw świata, ale sporo jeszcze zależało od wyniku spotkania Włochów z Węgrami. Komplikacji jednak nie było, bo koszykarze z Półwyspu Apenińskiego pewnie ograli Madziarów 75:41 i z dorobkiem 19 punktów utrzymali drugą lokatę w tabeli, za najlepszą w grupie Litwą (wygrana z Holandią 78:69 i 21 punktów na koncie). Do tegorocznego czempionatu w Chinach a grupy J kwalifikowały się trzy najlepsze zespoły, a wygrana biało-czerwonych przy jednoczesnej porażce drużyny Węgier przesądzała obsadę trzeciego miejsca na korzyść Polaków, którzy zgromadzili na koncie 18 punktów. Przed ostatnią serią spotkań, która odbędzie się w poniedziałek 25 lutego, czwarte miejsca zajmowali Węgrzy (16 pkt), piąte Chorwaci (15 pkt, a ostatnie szóste Holendrzy (14 pkt), z którymi biało-czerwoni zagrają na pożegnanie eliminacji w Ergo Arenie w Gdańsku.

Początek spotkania w Varażdinie nie zwiastował takiego korzystnego rozwoju wydarzeń, nasi koszykarze zaczęli bowiem fatalnie i przez siedem pierwszych minut żaden z nich nie potrafił zdobyć punktu, przez co przegrywali już 0:14. Nie pomógł czas wzięty przez trenera Taylora ani wymiana całej piątki. Wreszcie jednak polscy koszykarze przełamali impas i na trzy minuty przed końcem pierwszej kwarty zdobyli pierwsze punkty, ale na pierwszą przerwę schodzili przy wyniku 8:16. W drugiej kwarcie było już znacznie lepiej. Przewaga Chorwatów błyskawicznie topniała i gdy w 13. minucie z dystansu trafił Mateusz Ponitka, było już tylko 18:20. Ale Chorwaci znów przejęli inicjatywę i odskoczyli na 10 „oczek” (35:25). To była już jednak ich ostatnia szarża w tym meczu. Jeszcze w 37. minucie zdołali doprowadzić do remisu (67:67), ale od tego momentu rządzili na parkiecie Polacy, którzy konsekwentnie powiększali przewagę i wygrali 77:69. Polski zespół zagrał w składzie: Mateusz Ponitka (20 pkt), A.J. Slaughter (15), Adam Waczyński (10), Maciej Lampe (9), Aaron Cel, Michał Sokołowski (12), Łukasz Koszarek (9), Adam Hrycaniuk (2), Karol Gruszecki, Krzysztof Sulima i Dariusz Wojciech Wyka.

Polski Związek Koszykówki poinformował, że za pierwszy po ponad pół wieku awans do finałów mistrzostwa świata drużyna otrzyma do podziału pół miliona złotych, a ponadto każdy z zawodników dostanie samochód oraz pamiątkowy zegarek. Nasz zespół czeka jeszcze ostatnie spotkanie w eliminacjach mistrzostw świata. W poniedziałek zmierzy się z Holandią w Ergo Arenie. Wynik nie będzie miał już wpływu na układ tabeli, ale wygrać z outsiderem grupy wypada. Choćby po to, żeby sprawić frajdę kibicom i nie psuć fety z okazji historycznego awansu.

 

Kadra koszykarzy na mecze z Holandią i Włochami

Trener kadry Polski koszykarzy Mike Taylor wybrał 12 zawodników na mecze kwalifikacji MŚ 2019 z Holandią (29 listopada w Den Bosch) i Włochami (2 grudnia w Gdańsku).

 

W porównaniu z ostatnimi spotkaniami biało-czerwonych na najbliższe mecze kwalifikacyjne wracają do drużyny najbardziej doświadczeni zawodnicy – rozgrywający Łukasz Koszarek oraz znakomicie spisujący się w lidze chińskiej Maciej Lampe. Nie ma natomiast kontuzjowanego rozgrywającego Kamila Łączyńskiego i skrzydłowego Tomasza Gielo. „Trzon zespołu został zachowany, ale powołałem też kilku nowych graczy, a kilku wraca do kadry po przerwie. To najlepszy możliwy zespół w tym momencie” – powiedział trener Taylor w wypowiedzi zamieszczonej na stronie internetowej Polskiego Związku Koszykówki.
Przygotowania do meczów eliminacyjnych w najbliższej kolejce Polacy rozpoczną w Warszawie w poniedziałek 26 listopada, dwa dni później odlecą do Holandii, skąd po czwartkowym meczu przeniosą się do Gdańska i tam w Ergo Arenie rozegrają w niedzielę mecz w Włochami (początek godz. 20:00).

Biało-czerwoni z bilansem 4-4 zajmują trzecie miejsce w grupie J, za Litwą (8-0) i Włochami (6-2), a przed Węgrami (4-4), Holandią (3-5) i Chorwacją (3-3). Do MŚ zakwalifikują się po trzy czołowe drużyny. Turniej finałowy odbędzie się w 2019 roku w Chinach.

 

Kadra Polski koszykarzy:

Rozgrywający: Łukasz Kolenda (Trefl Sopot), Łukasz Koszarek (Stelmet BC Zielona Góra), A.J. Slaughter (Asvel Lyon-Villeurbanne, Francja); rzucający: Karol Gruszecki (Polski Cukier Toruń), Mateusz Ponitka (Iberostar Teneryfa, Hiszpania); skrzydłowi: Michał Sokołowski (Rosa Radom), Adam Waczyński (Unicaja Malaga, Hiszpania), Aaron Cel (Polski Cukier Toruń), Dariusz Wyka (Arka Gdynia); środkowi: Adam Hrycaniuk (Stelmet BC Zielona Góra), Maciej Lampe (Jilin Notheast Tigers, Chiny), Krzysztof Sulima (Polski Cukier Toruń).

 

Kadra koszykarzy na Włochów i Holendrów

Selekcjoner reprezentacji Polski koszykarzy Mike Taylor ogłosił nazwiska 24 zawodników, których powołał do szerokiej kadry na najbliższe mecze kwalifikacyjne do MŚ 2019. Na liście powołanych jest kilku debiutantów.

 

Po ostatni serii gier sytuacja naszej reprezentacji w grupie J nie wygląda najgorzej. Podopieczni Mike’a Taylora przegrali wprawdzie wyjazdowe spotkanie z Włochami (82:101), ale zdołali przed własną publicznością pokonać silną ekipę Chorwacji 79:74, która miała w składzie grających na co dzień w lidze NBA Bojana Bogdanovicia i Dario Saricia. Ta wygrana sprawiła, że biało-czerwoni plasują się na trzecim miejscu, dającym awans do przyszłorocznych mistrzostw globu. Ale przed naszymi koszykarzami jeszcze daleka droga do zapewnienia sobie prawa gry w światowym czempionacie w grupie 12 zespołów z Europy.
W listopadzie i grudniu czekają ich mecze z Holandią i Włochami. Z ekipą „Oranje” zagrają 29 listopada na wyjeździe w Den Bosch, natomiast z reprezentacja Italii zmierzą się w gdańskiej Ergo Arenie 2 grudnia. Będzie to okazja do rewanżu za wysoką wrześniowa porażkę w pierwszym 82:101.

Do kadry po przerwie wracają przede wszystkim nieobecni w niej ostatnio Łukasz Koszarek oraz Przemysław Karnowski. Taylor pominął natomiast tym razem Damiana Kuliga. Brakuje też kontuzjowanego Tomasza Gielo, uznania selekcjonera nie zdobył także po raz kolejny wicelider klasyfikacji strzelców polskiej ligi Paweł Kikowski. Co do nowych graczy w kadrze, na pierwszy plan wysuwają się podkoszowi Dariusz Wyka i Michał Nowakowski. Wśród 24 koszykarzy znalazł się także awaryjnie powołany ostatnio Krzysztof Sulima.

„Mamy nadzieję na zbudowanie mocnego zespołu na kolejne mecze kwalifikacyjne do mistrzostw świata w Chinach. Po rewelacyjnym zwycięstwie nad Chorwacją jeszcze bardziej cenimy zawodników, którzy pokazali, że chcą być częścią drużyny narodowej” – podkreślił trener Taylor komunikacie opublikowanym na stronie internetowej PZKosz.

 

Kadra na mecze z Holandią i Włochami:

Przemysław Karnowski (Polski Cukier Toruń), Aaron Cel (Polski Cukier Toruń), Jakub Garbacz (Asseco Arka Gdynia), Karol Gruszecki (Polski Cukier Toruń), Adam Hrycaniuk (Stelmet Enea BC Zielona Góra), Łukasz Kolenda (Trefl Sopot), Mateusz Kostrzewski (Anwil Włocławek), Łukasz Koszarek (Stelmet Enea BC Zielona Góra), Maciej Lampe (Jilin Notheast Tigers, Chiny), Adam Łapeta (Asseco Arka Gdynia), Kamil Łączyński (Anwil Włocławek), Michał Michalak (Anwil Włocławek), Michał Nowakowski (BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski), Marcel Ponitka (Asseco Arka Gdynia), Mateusz Ponitka (Lokomotiw Kubań Krasnodar, Rosja), Jakub Schenk (King Szczecin), AJ Slaughter (ASVEL Lyon-Villeurbanne, Francja), Michał Sokołowski (Stelmet Enea BC Zielona Góra), Krzysztof Sulima (Polski Cukier Toruń), Adam Waczyński (Unicaja Malaga, Hiszpania), Mikołaj Witliński (Asseco Arka Gdynia), Dariusz Wyka (Asseco Arka Gdynia), Przemysław Zamojski (Stelmet Enea BC Zielona Góra), Jarosław Zyskowski (Anwil Włocławek).