Wodzirej

Jak tylko dowiedziałem się, że odbędzie się konwencja nowej partii pana Roberta Biedronia, na której poznam nazwę, cele, program i aktyw nowego bytu politycznego zapłonęło moje zainteresowanie. Co prawda płomienia nie wystarczyło do tego bym udał się na Torwar własną osobą gdyż już kilka razy byłem świadkiem urodzin, burzliwej młodości oraz cichego zejścia ze sceny politycznej podobnych erupcji. Jak dziś pamiętam pana Palikota, Petru czy panią Nowacką, ich kolejne próby zaistnienia w mainstream’ie polskiej polityki.
Na telewizję pospolicie zwaną publiczną niema, co liczyć, ale płacę za kablówkę, więc mogę ciekawość zaspakajać wygonie i przyjemnie. Nabyłem „czteropak” popcorn chipsy i zasiadłem przed telewizorem.
Od razu mi się spodobało! nTorwar pełen młodych uśmiechniętych ludzi, nowoczesna oprawa muzyczna i graficzna a nad wszystkimi duch pozytywnej energii. Nie zauważyłem gniewnych min i zaciśniętych ust polityków, których mandatem do istnienia jest tzw. karta historyczna i potrzeba pouczania społeczeństwa o jedynej słusznej drodze.
Pan Biedroń wykazał się talentem wspaniałego frontmana, nawiązał kontakt z uczestnikami kreował zachowania publiki (wspólne skadrowanie haseł, personifikowanie grup itp.) mówił bardzo składnie a każda fraza była dobrą setką, jak mówią dziennikarze, gotową do prezentacji w mediach. I wtedy gdzieś z tyłu głowy po raz pierwszy usłyszałem „fala. la, la, la.. fala. la, la, la…” Za panem Biedroniem stanęli jak mur współtwórcy nowej partii „WIOSNA”. Kilka osób to wcale nie takie „świeżynki” polityczne jak twierdził nowy przewodniczący. Kilkoro poznałem osobiście na ich drodze do salonów, lub byłem świadkiem pojawiania się i znikania w odmętach polityki.
Nawet sam pan Biedroń mignął już kilka razy w kalejdoskopie zdarzeń.
Poświęciłem chwilkę na wklepanie kilku „lajków” na FB za oryginalną nazwę nowej partii, prezencję i czar pana Roberta i ewidentną świeżość wydarzenia. Łyknąłem z puszki i wziąłem się za poznawanie programu. Z osobna każdy punkt programu zaprezentowany na konwencji bardzo mi się podobal (świeckośc państwa, kasa dla obywateli, dobro zwierząt, lasów i pól, czyste powietrze), kto słuchał to wie. Tylko ten głos z tyłu głowy:,
„Kiedy się nagle zachce śpiewać, a tekst ci nie jest znany,
·Nie musisz się na siebie gniewać, już problem rozwiązany….
…Ogromna możliwości skala kryje się w jednym słowie la, la”
Jeżeli poważnie myślimy o realizacji tych lub podobnych postulatów trzeba przewidzieć środki, zmierzyć się z konsekwencjami społecznymi i opiniami wszystkich obywateli.
„Zamkniemy kopalnie węgla kamiennego w ciągu 16 lat” to bardzo nośne hasło. Pomyślmy racjonalnie. Węgiel kamienny w Polsce się kończy. Wydobycie maleje a koszty rosną. Likwidacja kopalń to proces nieodwracalny. Dokonuje się w sposób naturalny. Problemem jest produkcja energii, Twierdzenie jednego z działaczy proekologicznych, że produkcja energii jest zbędna, bo prąd jest w gniazdkach raczej się nie sprawdza. Czy rozważymy przeniesienie OZE z działu „nowinki techniczne” na salony sejmowe? A węgiel brunatny? Czy krajowe wydobycie zastąpi import?
Albo fala. la, la, la..”, albo trzeba o tym porozmawiać.
Rozważmy zgodność proponowanych zmian prawnych z tak często goszczącą na naszych ustach Konstytucją, i wiele, wiele więcej.
Za nim zagłosuję czekam na bardziej konkretne stanowisko partii WIOSNA
Za ładną konwencję, miłych ludzi i chwytliwe bon moty dostanie pan dużo „lajków” na FB, a głosy wyborcze? Niekoniecznie.
Tak jak w wypadku wielu poprzednich powstających partii typu „sztuka nówka” na początek pewnie słupki poparcia skoczą w górę, ale do wyborów parlamentarnych jeszcze trochę czasu. Wyborcy znudzeni jałowością obecnych formacji politycznych okażą zainteresowanie, może entuzjazm, ale jak nie dostaną konkretów programowych znudzą się jak poprzednio.
„Łaska ludu na pstrym koniu jeździ” Najbliższe wybory to wybory do parlamentu UE. Na konwencji nic o roli Polski w UE nie było. Przeoczenie, zamierzony zabieg piargowy fala. la, la, la..”?
Czy stwierdzenie, że weźmie się udział, a potem zrezygnuje z mandatu dla walki o fotel premiera jest wiarygodne? Może tak może nie, zobaczymy.
Po konwencji odsłuchałem kilka komentarzy prominentów. Myślę, że ton lekceważący jest nieuzasadniony, świadczy o pewnym braku klasy.
Troska o jedność opozycji bezzasadna. Jedności opozycji już nic bardziej nie zaszkodzi.
Sądzę, że tym panom i paniom chodzi raczej o interes. Kilka poselskich mandatów więcej lub mniej to być albo nie być. To jest chyba główny palący problem opozycyjnych partii i partyjek.
Parlament, w którym PIS ma te swoje dwadzieścia parę procent, lecz po drugiej stronie jest kilka partii mogących skutecznie, wspólnie blokować autokratyzm, złe prawo, nepotyzm i inne demony obecnej władzy, czemu nie?

Coming out Nowackiej

Barbara Nowacka zrobiła to, o czym pisałem parokrotnie.  Chciała być liderką na lewicy pod warunkiem, że inni zorganizują partię na jej modłę, w której ona będzie jej prezeską.

 

Sama okazała się być niezdolną do założenia partii na lewicy, bo jej Inicjatywa Polska to typowa medialna wydmuszka, która właśnie przestaje istnieć. Barbara Nowacka po klęsce w wyborach z 2015 roku obraziła się na SLD i zaczęła o tej partii mówić źle, a wręcz kłamać. Nie potrafiła się także dogadać ani z Biedroniem, ani z Zandbergiem, ani z ruchami miejskimi, ani kobiecymi. Zarazem powiadała, że lewica nie chce się dogadać. Nowacka na pewno nie chciała. Dzisiaj to widać aż nadto wyraźnie.
Jest jeszcze inne tło i kłótni na lewicy. Liberalne media („Gazeta Wyborcza”, TVN i TOK FM przede wszystkim) robiły wszystko by wyhodować sobie koncesjonowaną lewicę, która będzie przydatna politycznej centroprawicy. Dlatego drzwi w studiach nie zamykały się za Nowacką, Zandbergiem, Biedroniem czy Martą Lempart. Z drugiej strony wspomniane media same z siebie, od lat ostro zwalczały SLD, bo ta partia nie kwalifikowała się do urabiania na koncesjonowaną lewicę. Choć też i było za co ją krytykować.
Oczywiście lewica jest przede wszystkim winna rozbiciu sama sobie, ale to wspomniane media znacząco przyczyniły się do tego, że teraz rządzi PiS.
I tak oto kończy się żywot Nowackiej na lewicy. Widząc, że na lewicy poznali się na jej marności więc postanowiła pójść do Platformy na polityczny żołd. Zdradziła swoją Inicjatywę Polską, ale strata to niewielka, bo i ludzi tam było niewiele, ale jednak szkoda. Przypomnę, że to właśnie głosami PO zablokowano sztandarowy projekt Nowackiej o liberalizacji aborcji. Teraz Nowacka dogaduje się z tymi, którzy ten projekt wrzucili do kosza mydląc zarazem oczy opinii publicznej, ze lewica nie chce się dogadać, a SLD przede wszystkim i w PO one będzie hasła lewicy realizować. W takie bzdury nawet polityczny analfabeta nie uwierzy. Wchodząc w układ z PO Nowacka pokazuje, że cała jej lewicowość to przysłowiowy pic na wodę.
Wracając do roli wspomnianych mediów. Nie powiodło się im także promowanie Partii Razem. Nie jest ona w stanie ani zastąpić, ani wyprzeć SLD ze sceny politycznej. Obudziła się więc ostatnio jakaś refleksja. Że może jednak to SLD nie jest takie złe, jak to do tej pory tam malowano. Ale ile wiader brudnych pomyj na SLD wylano zarazem dezorganizując scenę polityczną na lewicy tego już się nie naprawi. Po szkodach jakie wspomniane media lewicy wyrządziły uważam, że względem lewicy wolno im zdecydowanie mniej. Ale to wołanie na puszczy, bo tam linia polityczna inna obowiązuje, a z autorefleksją też nie jest najlepiej.