Szczyt K2 zimą nadal niezdobyty

Niezdobyty zimą szczyt K2 (8611 m) pozostanie niezdobyty. Dwie wyprawy które podjęły próbę wejścia, zrezygnowały. Dłużej walczyła hiszpańska ekipa pod wodzą Aleksa Txikona.

O zakończeniu ekspedycji Tixon poinformował za pośrednictwem Twittera. „Schodzimy. Silny wiatr nie pozwala nam kontynuować wspinaczki w pogoni za naszymi marzeniami. Cieszymy się, że bezpiecznie wracamy wszyscy razem. Góra zawsze tam będzie” – napisał kierownik hiszpańskiej ekipy Alex Txikon. Tydzień wcześniej poddała się wyprawa kazachsko-rosyjsko-kirgiska prowadzona przez Artema Brauna.

Txikon wraz ze swoim zespołem dotarł na wysokość 7050 m, ale tam hiszpańscy himalaiści napotkali już ekstremalnie trudne warunki. Wiał bardzo silny wiatr, który sprawiał, że odczuwalna temperatura była jeszcze niższa. Wypada wspomnieć, że ekipa Txikona pod koniec lutego zaangażowała się w akcję ratunkowo-poszukiwawczą na Nanga Parbat, gdzie została przetransportowana helikopterami pakistańskiej armii. Niestety, poszukiwania zaginionych Daniele Nardiego i Toma Ballarda zakończyły się niepowodzeniem. Włoch i Brytyjczyk zostali uznani za zmarłych.

K2 nadal więc czeka na zdobycie w porze zimowej. Jak do tej pory najwyżej o tej porze roku wspięła się na ten szczyt polska ekipa pod wodzą Krzysztofa Wielickiego, która w 2003 roku założyła obóz na wysokości 7650 m. Dokonali tego Piotr Morawski i Rosjanin z polskim paszportem Denis Urubko. Pogoda uniemożliwiła im jednak dalsze wspinanie, podobnie jak rok temu, gdy w kontrowersyjnych okolicznościach na samowolną i samotną szarżę zdecydował się Urubko. Kolejna polska wyprawa planowana jest zimę 2019-2020.

 

Chcą wejść na K2 przed Polakami

Polscy himalaiści planują w grudniu przyszłego roku kolejną zimową wyprawę na szczyt K2. Ale już teraz na niezdobyty jeszcze o tej porze roku ośmiotysięcznik wyruszają dwie wyprawy – hiszpańska oraz rosyjsko-kazachsko-kirgiska.

 

Hiszpańskiej ekspedycji przewodzi słynny baskijski himalaista Alex Txikon, zdobywca jedenastu himalajskich szczytów, pierwszy człowiek który stanął zimą na wierzchołku Nanga Parbat (8126 m). Teraz chce jako pierwszy wspiąć się zimą na K2. Txikon będzie miał jednak poważną konkurencję, bo niemal w tym samym czasie w niezdobytego wierzchołka wyrusza wyprawa rosyjsko-kazachsko-kirgiska. Wspinacze z tych krajów będą się wspinać pod kierownictwem nie mniej słynnego himalaisty, zdobywcy Korony Himalajów Wasilija Piwcowa, który ma już za sobą doświadczenia w zimowym szturmowaniu K2. Na przełomie 2002 i 2003 roku był członkiem polskiej ekspedycji, która dotarła wtedy na wysokość 7650 m, co wciąż jest rekordowym osiągnięciem o tej porze roku.

Wyścigowi tych dwóch ekip z oddali przyglądać się będą nasi himalaiści zrzeszeni w stowarzyszeniu Polski Himalaizm Zimowy, którzy szykują swoją wyprawę za rok. Tylko czy będzie sens ją organizować, jeśli K2 zostanie zdobyty już tej zimy przez którąś z dwóch wspomnianych ekip? „Życzymy obu wyprawom dużo szczęścia, ale ze sportowego punktu widzenia wolałbym, by na szczycie nie stanęli” – nie kryje szef Polskiego Himalaizmu Zimowego Piotr Tomala. Przypomnijmy, że przed rokiem nasi himalaiści przerwali wspinaczkę na K2, żeby ratować uwięzionych na Nanga Parbat Tomasza Mackiewicza i Elisabeth Revol. Udało im się ocalić tylko francuską alpinistkę. Wrócili na K2, ale z powodu złej pogody góry nie zdobyli.

 

Potwierdzili wejście Mackiewicza i Revol na Nanga Parbat

Prestiżowy w świecie górskich wspinaczy „American Alpine Journal” opublikował raport o wyprawie Tomasza Mackiewicza i Elisabeth Revol na Nanga Parbat.

 

W raporcie potwierdzono, że Mackiewicz i Revol dokonali wejścia na dziewiąty co do wysokości szczyt świata, rozwiewając tym wszelkie wątpliwości w tej kwestii. „Niedługo po wschodzie słońca 25 stycznia 2018 roku Tomasz Mackiewicz i Elisabeth Revol zdobyli szczyt Nanga Parbat jako druga wyprawa w historii” – stwierdza „American Alpine Journal”, podkreślając, że dokonali tego pionierskim szlakiem po północno-zachodniej ścianie. Raport opisuje też okoliczności śmierci polskiego alpinisty. „Po osiągnięciu szczytu Mackiewicz wyznał, że nie widzi lampy czołowej Revol, a ona sama jest dla niego rozmyta. To sugerowało obrzęk mózgu, a dodatkową trudnością było to, że Polak nie był w stanie poruszać się na tyle szybko, by się rozgrzać. Mackiewicz zażył cztery tabletki deksametazonu, leku niwelującego skutki choroby wysokościowej, ale jego stan polepszył się jedynie na chwilę” – napisano w raporcie.

„Mackiewicz był już zupełnie wyczerpany i odmrożony, a do tego miał objawy obrzęku płucnego i problemy ze wzrokiem”. Wtedy Revol zdecydowała się zostawić go na noc w szczelinie. Następnego ranka, gdy stało się oczywiste, że Polak nie będzie w stanie dalej schodzić, Francuzka wykonała kilka telefonów alarmowych. Dowiedziała się, że być może uda się sprowadzić Mackiewicza za pomocą helikoptera, a ona sama musi zejść na niższą wysokość, gdyż dwóch osób nie da się w ten sposób uratować. Revol niechętnie ruszyła dalej, a następnie została uratowana przez polską ekipę w składzie Adam Bielecki, Jarosław Botor, Piotr Tomala i Denis Urubko. Ciało Tomasza Mackiewicza wciąż pozostaje w miejscu, w którym zostawiła go Elizabeth Revol.