EHF nie ceni Orlenu Wisły

Wisła Płock zacznie rywalizację w kwalifikacjach do Ligi Europejskiej piłkarzy ręcznych od drugiej rundy. Wicemistrzowie Polski zdaniem władz EHF nie zasłużyli na specjalne potraktowanie i „dziką kartę”.

Europejska federacja szczypiorniaka 1 lipca ogłosiła listę jedenastu drużyn, które dostały miejsce w rozgrywkach Ligi Europejskiej bez kwalifikacji. Pozostało jedno wolne miejsce, o które usilnie starali się działacze Orlenu Wisły Płock.
W imieniu klubu ZPRP wysłał do EHF prośbę o przyznanie płockiej drużynie tzw. dzikiej karty uprawniającej do startu w pucharowych rozgrywkach bez kwalifikacji. Niestety, EHF przyznał ją ekipie mistrza Grecji AEK Ateny. Tak więc „Nafciarze, chociaż w poprzednim sezonie w Lidze Europejskiej dotarli do Final Four i zmagania zakończyli na czwartek pozycji, będą musieli o ponowny start w Lidze Europejskiej powalczyć w kwalifikacjach.
Do obecnej edycji tych pucharowych rozgrywek zgłosiły się w sumie 52 drużyny. 12 z nich, między innymi zwycięzca rozgrywek poprzedniego sezonu, SC Magdeburg, znalazło się od razu w fazie grupowej. Z pozostałych 40 klubów osiem, w tym uczestnicy EHF Final Four 2021: Fuechse Berlin i Orlen Wisła Płock, zostało rozstawionych do 2. rundy kwalifikacyjnej. Celem ekipy Orlenu Wisły jest co najmniej powtórzenie wyniku z poprzedniego sezonu, czyli awans do Final Four.
W gronie pozostałych 32 drużyny są także trzy polskie – Górnik Zabrze, Azoty Puławy i Grupa Azoty Tarnów. One rywalizację rozpoczną od pierwszej rundy kwalifikacyjnej (pierwsze mecze 28/29 sierpnia, rewanże 4/5 września). Losowanie meczów kwalifikacyjnych odbędzie się 20 lipca w Wiedniu. Faza grupowa z 24 drużynami (cztery grupy po sześć) rozpocznie się 19 października. Ostatnia dziesiąta seria spotkań zostanie rozegrana 8 marca 2022 roku.
Szczypiorniści Orlenu Wisły rozpoczną przygotowania 20 lipca. Do rozpoczęcia rozgrywek krajowych, które zaplanowane są na pierwszy weekend września, będzie trenować na swoich obiektach w Płocku.

Piłka ręczna: Liga Mistrzów EHF podzielona na grupy

Piłkarze ręczni Łomży Vive Kielce poznali przeciwników w rozgrywkach grupowych Ligi Mistrzów EHF w nowym sezonie. Kielczanie zagrają m.in. z FC Barcelona Lassa, Paris Saint-Germain HB, Flensburg-Handewitt i Telekomem Veszprem. Władze europejskiej federacji nie przyznały ekipie Orlenu Wisły Płock miejsca w fazie grupowej Ligi Europy.

Szesnaście drużyn zakwalifikowanych do rozgrywek Ligi Mistrzów podzielono na dwie grupy. Podczas losowania obowiązywała zasada, że do jednej grupy nie mogły trafić kluby z tego samego kraju, a po dwóch przedstawicieli mają w tych rozgrywkach Francja, Niemcy i Węgry. Ostatecznie drużyna Łomży Vive, 16-krotni mistrzowie Polski i triumfatorzy Ligi Mistrzów z sezonu 2015/2016, trafili do grupy B, w której ich rywalami będą: Paris Saint-Germain HB, FC Barcelona Lassa, Flensburg-Handewitt, Telekomem Veszprem, FC Porto Sofarma, Dinamo Bukareszt i Motor Zaporoże. Pierwsze spotkanie kielczanie rozegrają na wyjeździe z Dinamem Bukareszt.
W tej edycji Ligi Mistrzów warunkowo została dopuszczona z powodów finansowych drużyna Vardaru Skopje. Macedoński klub będzie musiał zdeponować w EHF depozyt w wysokości jednego miliona euro, płatny w dwóch ratach (pierwsza do 13 lipca, druga do 27 lipca). Jeśli nie spełni tego warunku, to w Lidze Mistrzów Vardar zostanie zastąpiony przez mistrza Słowenii Gorenje Velenje.
Drużyny, które zajmą pierwsze i drugie miejsce w grupach bezpośrednio awansują do ćwierćfinału. Zespoły z miejsc 3-6 zagrają w barażach o miejsce w najlepszej ósemce rozgrywek. Mecze będą rozgrywane w środy i czwartki. Pierwsza kolejka zaplanowana została na 15-16 września. Final Four tradycyjnie odbędzie się w Kolonii.
Władze EHF już po raz drugi nie przyznały „dzikiej karty” w Lidze Mistrzów drugiemu z polskich zespołów, Orlenowi Wiśle Płock. Mało tego, nie przyznały „Nafciarzom” nawet miejsca w grupie 11 zespołów, które zakwalifikowano do fazy grupowej bez konieczności przebijania się przez kwalifikacje. W tym gronie są mistrzowie swoich krajów: Riihimaeki Cocks (Finlandia), Czechowskie Niedźwiedzie (Rosja), RK Gorenje Velenje (Słowenia), IK Savehof (Szwewcja), Pfadi Winterthur (Szwajcaria) i Tatran Preszów (Słowacja) oraz drużyny z czołowych lig europejskich – SC Magdeburg (Niemcy), HBC Nantes (Francja), Bidasoa Irun (Hiszpania), Eurofarm Rabotnik (Macedonia Północna) i Grundfos Tatabanya (Węgry). Trochę to dziwne, bo w poprzednim sezonie szczypiorniści Orlenu Wisły zajęli 4. miejsce w Lidze Europy EFH, będąc w turnieju Final Four jedyną drużyną spoza niemieckiej Bundesligi. „Nafciarzy” jeszcze liczą, że europejska federacja przyzna im „dziką kartę”.


Liga Mistrzów EHF
Grupa A:

MOL-Pick Szeged (Węgry), THW Kiel (Niemcy), HC Vardar 1961 Skopje (Macedonia Północna), Aalborg Handbold (Dania), Mieszkow Brześć (Białoruś), Montpellier HB (Francja), PPD Zagrzeb (Chorwacja), Elverum Handball (Norwegia);
Grupa B:

FC Barcelona Lassa (Hiszpania), Paris Saint-Germain HB (Francja), FC Porto Sofarma (Portugalia), Łomża Vive Kielce (Polska), SG Flensburg-Handewitt (Niemcy), Telekom Veszprem (Węgry), Dinamo Bukareszt (Rumunia), Motor Zaporoże (Ukraina).

48 godzin sport

Kołeczek nie pojedzie do Tokio
Nasza czołowa biegaczka na 100 m przez płotki Karolina Kołeczek (na zdjęciu) nie weźmie udziału w igrzyskach w Tokio, chociaż uzyskała minimum olimpijskie. Informację o jej rezygnacji podał w mediach społecznościowych branżowy portal Athletics News. Powodem jest zakrzepica, z którą nasza płotkarka boryka się od kilku tygodni i przez którą nie wystartowała w miniony weekend w rozgrywanych w Poznaniu mistrzostwach Polski, a w środę w Memoriale Ireny Szewińskiej. Absencja Kołeczek to duża strata dla polskiej reprezentacji olimpijskiej, bo 28-letnia płotkarka w lutym, podczas halowym mistrzostw Polski w Toruniu, uzyskała czas 7,96 s, który jest ósmym rezultatem w polskich tabelach historycznych. To kolejna z gwiazd naszej królowej sportu, której zabraknie w Tokio. W ostatnich dniach ze startu wycofali się biegacze Sofia Ennaoui oraz Adam Kszczot.

Kochanowski zamienił Kędzierzyn-Koźle na Rzeszów
Potwierdziły się plotki o transferze naszego reprezentacyjnego siatkarza Jakuba Kochanowskiego. 23-letni środkowy po roku gry odszedł z Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle i podpisał trzyletni kontrakt z Asseco Resovią Rzeszów. Kochanowski, który znalazł się w 12-osobowej kadrze na igrzyska olimpijskie w Tokio, ma w dorobku tytuł mistrza świata juniorów, Puchar i Superpuchar Polski, ale przede wszystkim wraz z ekipą ZAKSY triumf w Lidze Mistrzów CEV.

Mistrzyni świata na 400 m zawieszona na dwa lata
Startująca w barwach Bahrajnu Nigeryjka Salwa Eid Naser, mistrzyni świata w biegu na 400 m z 2019 roku, nie wystąpi w rozpoczynających się 23 lipca igrzyskach w Tokio. Trybunał Arbitrażowy ds Sportu (CAS) uznał, że jest winna naruszenia zasad dotyczących kontroli antydopingowych i zawiesił ją na dwa lata. Naser została tymczasowo zdyskwalifikowana przez Athletics Integrity Unit (AIU) 5 czerwca. Dwa dni później ta niezależna organizacja, powołana do zwalczania dopingu w lekkoatletyce, podała, że 22-letnia zawodniczka czterokrotnie uniknęła kontroli antydopingowej, a zgodnie z przepisami już trzykrotne nieuzasadnione niepoddanie się testom antydopingowym w ciągu roku daje podstawę do nałożenia nawet dwuletniej dyskwalifikacji.

Hiszpan zastąpił Włocha w Evertonie, a Włoch Francuza w Realu
Rafael Benitez został nowym trenerem piłkarzy Evertonu. Hiszpański szkoleniowiec podpisał kontrakt obowiązujący do końca czerwca 2024 roku. Dla 61-letniego Beniteza to powrót do angielskiej Premier League po dwuletniej przerwie. Do czerwca 2019 roku prowadził Newcastle United, potem pracował w Chinach jako trener drużyny Dalian DC, ale od stycznia tego roku pozostawał bez zajęcia. W Evertonie zastąpił Włocha Carlo Ancelottiego, który od 1 lipca będzie trenerem Realu Madryt w miejsce Zinedine’a Zidane’a.

Liga Mistrzów nie dla szczypiornistów Orlenu Wisły Płock
Europejska Federacja Piłki Ręcznej (EHF) ogłosiła listę 16 zespołów, które w nowym sezonie zagrają w Lidze Mistrzów. 10 z nich miało zapewnione miejsce na podstawie rankingu lig krajowych, sześć rozdzielono przyznając tzw. dzikie karty. Otrzymały je: Telekom Veszprem, Mieszkow Brześć, Montpellier HB, HC Motor Zaporoże, Elverum Handball oraz Dinamo Bukareszt. Wicemistrz Polski Orlen Wisła Płock nie znalazł się w tym gronie nawet w roli rezerwowej ekipy (została nią słoweńska drużyna RK Gorenje Velenje). Zatem jedynym polskim zespołem w Lidze Mistrzów EHF w nowym sezonie będzie ekipa Łomży Vive Kielce, a „Nafciarzom” pozostaje start w pucharze niższej rangi, Lidze Europy. W minionych rozgrywkach płocki zespół dotarł do Final Four tych rozgrywek, ale ostatecznie zajął czwartą lokatę. Losowanie grup europejskich pucharów wyznaczono na 2 lipca.

Szczypiorniści Wisły Płock w finale Ligi Europy EHF

Piłkarze ręczni Orlen Wisły Płock wygrali rewanżowy mecz ćwierćfinału Ligi Europy EHF z GOG Gudme 31:26 i awansowali do Final Four rozgrywek. W pierwszym spotkaniu „Nafciarze” przegrali z wicemistrzami Danii 27:30.

Płocka drużyna po raz pierwszy znalazła się w gronie czterech najlepszych drużyn Ligi Europy EHF. W obecnej edycji w czołowej czwórce jest jedyną drużyną spoza Bundesligi. O triumf w drugim z najważniejszych europejskich pucharów ekipa „Nafciarzy” rywalizować będzie z trzema niemieckimi zespołami: Fuechse Berlin, SC Magdeburg (z Piotrem Chrapkowskim w składzie) i Rhein-Neckar Loewen. Wszystkie trzy zaliczają się od lat do ścisłej czołówki Bundesligi. Rhein-Neckar niedawno dwukrotnie zdobywał mistrzostwo, a Magdeburg i Fuechse co sezon liczą się w grze o medale.
Wisła jest ostatnim przedstawicielem polskiego szczypiorniaka w europejskich pucharach. Wcześniej Łomża Vive Kielce odpadła w 1/8 finału Ligi Mistrzów ulegając w dwumeczu HBC Nantes. W półfinale płocki zespół zagra 22 maja w Mannheim z ekipą Fuechse Berlin. Tam też dzień później odbędzie się wielki finał.

Mistrz zbił wicemistrza

Pandemia utrudnia prowadzenie rozgrywek także w ekstraklasie piłkarzy ręcznych. Ale nie ekipie Łomży Vive Kielce, która po dwutygodniowej kwarantannie rozgromiła na wyjeździe Orlen Wisłę Płock 31:19.

Przed tym spotkaniem w kieleckim klubie były obawy o wynik kolejnej „świętej wojny” z „Nafciarzami”, bo nikt nie wiedział jak zawodnicy zniosą obciążenia meczowe po dwóch tygodniach izolacji, jakiej poddana została cała ekipa po wykryciu w niej siedmiu przypadków zakażeń Covid-19. Tymczasem na boisku, po ledwie dwóch wspólnych treningach, podopieczni trenera Tałanta Dujszebajewa prezentowali się znakomicie i dosłownie zdemolowali najgroźniejszego konkurenta do mistrzowskiego tytułu 31:19.
„Nafciarze” mają sporo na swoje usprawiedliwienie, bo tuż przed meczem z kielczanami trenerowi Xavierowi Sabate wypadł ze składu podstawowy obrońca Przemysław Krajewski, lider rozegrania Zoltan Szita i będący ostatnio w wysokiej formie Alvaro Ruiz. Po załataniu tych kadrowych luk hiszpański szkoleniowiec nie miał już w odwodzie wartościowych zmienników, a wobec zrozumiałych braków kondycyjnych spowodowanych przez częste przerwy w treningach wymuszane przez pandemię, szeroka kadra zespołu Łomży Vive okazałą się kluczowym argumentem w tej potyczce.
Na ten atut kielczan zwrócił też uwagę Dujszebajew. „Muszę podkreślić, że przyjechaliśmy do Płocka z kadrą liczącą 16 zawodników i wszyscy zagrali. Płocczanie natomiast mieli do dyspozycji jedynie czternastu, w tym trzech juniorów. To też była jedna z naszych przewag, którą udało nam się wykorzystać” – przyznał trener kieleckiej drużyny w wypowiedzi na łamach portalu kielcehandball.pl.
Broniąca mistrzowskiego tytułu drużyna Łomży Vive pozostaje niepokonana i po dziesięciu rozegranych meczach, w których zdobyła komplet 30 punktów, jest zdecydowanym liderem Superligi. „Nafciarze” z 18. punktami na koncie są w tabeli na szóstym miejscu, ale mają rozegrane tylko osiem spotkań. Ale po tej porażce o przełamaniu w tym sezonie hegemonii kieleckiego zespołu chyba mogą już zapomnieć.

Azoty Puławy rządzą

Po rozegranej w miniony weekend drugiej kolejce ekstraklasy piłkarzy ręcznych liderem rozgrywek jest zespół KS Azoty Puławy. Druga w tabeli ekipa Łomży Vive Kielce też ma komplet punktów, ale gorszy bilans bramkowy.

Puławianie, których do tego sezonu przygotował 54-letni niemiecki szkoleniowiec Lars Walther, w pierwszej kolejce wygrali na wyjeździe z Grupą Azoty Tarnów 33:20, zaś w minioną sobotę we własnej hali okazali się niegościnni dla ekipy MMTS Kwidzyn, gromiąc ją 42:27. Dzięki tym wysokim wygranym zespół KS Azoty Puławy ma lepszy bilans bramkowy (75:47) od mających także komplety punktów Łomży Vive Kielce (71:47) i KPR Odra Opole (68:60). Czwartą lokatę zajmuje Zagłębie Lubin. Na zwycięską ścieżkę, po porażce w Pogonią Szczecin w pierwszej kolejce, wkroczyła też ekipa wicemistrzów Polski Orlenu Wisły Płock, ale na razie zajmują dopiero piąte miejsce.
Wyniki 2. kolejki:
Chrobry Głogów – KPR Gwardia Opole 31:35; Łomża Vive Kielce – Sandra Spa Pogoń Szczecin 37:22; Torus Wybrzeże Gdańsk – Energa MKS Kalisz 28:28; Orlen Wisła Płock – Górnik Zabrze 27:18; KS Azoty Puławy – MMTS Kwidzyn 42:27; SPR Stal Mielec – Grupa Azoty Tarnów 29:30; Piotrkowianin Piotrków Trybunalski – Zagłębie Lubin 32:32.

Łomża Vive Kielce gra o wszystko

W miniony weekend rozpoczęły się rozgrywki w ekstraklasie piłkarzy ręcznych. Nowy sezon PGNiG Superligi zapowiada się jako najciekawsza rywalizacja od lat, głównie dlatego, że mistrza kraju oraz spadkowicza poznamy już po rundzie zasadniczej, bowiem z uwagi na napięty terminarz władze ligi zrezygnowały z rozgrywania fazy play off.

Rozegranie sezonu 2020/2021 w dotychczasowej formule wobec natłoku spotkań i utrudnień jakie powoduje pandemia koronawirusa władze naszej ekstraklasy piłkarzy ręcznych uznały za zbyt ryzykowne i zdecydowały, że rywalizacja zostanie skrócona do fazy zasadniczej, czyli 26 ligowych kolejek. A to oznacza, że radykalnie zmniejszy się liczba spotkań „o pietruszkę”. Nawet w rundzie rewanżowej, bo już pierwsza kolejka pokazała, że zmniejszyły się dysproporcje sił między zespołami z czołówki a resztą stawki. Najlepszym przykładem jest zaskakująca porażka wicemistrza kraju, Orlenu Wisły Płock, w wyjazdowym meczu z Sandrą Spa Pogoń Szczecin.
A przecież „Nafciarze” jeszcze kilka tygodni temu byli przekonaniu, że w końcu przełamią po dekadzie dominacji hegemonię zespołu z Kielc, który latem popadł w gigantyczne tarapaty finansowe. W mediach pojawiały się już nawet transferowe spekulacje, gdzie powędrują najlepsi gracze PGE Vive, gdy po kolei z nazwy kieleckiego klubu wypadały nazwy głównych sponsorów, w tym firmy Vive należącej do holenderskiego prezesa klubu Bertusa Servaasa. Ale on jakimś cudem wyprowadził klub z opresji i znalazł mu nowego i hojnego sponsora tytularnego, polski koncern browarniczy Van Pur, który za pośrednictwem kieleckich szczypiornistów postanowił promować należący do niego browar Łomża. Ale ponieważ nazwa klubu, Łomża Kielce, byłaby trochę zbyt zabawna, zostawiono rozpoznawalną już w europejskim szczypiorniaku markę Vive. I tak oto kielecki zespół już pod szyldem Łomża VIVE Kielce, ze stabilnym budżetem i nadal pod wodzą trenera Tałanta Dujszebajewa oraz kadrą złożoną z 20 zdrowych i gotowych do gry zawodników, przystąpił z entuzjazmem do walki o dziesiąty z rzędu mistrzowski tytułu, który zamierza okrasić zdobyciem krajowego pucharu. Ale celem nadrzędnym na ten sezon jest co najmniej awansem do finałowej stawki Ligi Mistrzów.
W okresie przygotowawczym do nowego sezonu gracze Łomży Vive Kielce rozegrali rekordową liczbę dziewięciu spotkań sparingowych. Miały im pomóc w przywyknięciu do rywalizacji po pięciomiesięcznej pauzie spowodowanej koronawirusem. Bilans kieleckiej ekipy siedem zwycięstw i dwie porażki. Na rozkładzie mieli takie mocne zespoły, jak Telekom Veszprem (32:29) czy SC DHfK Lipsk (również 32:29), ale porażki ponieśli w starciach z niżej notowanymi drużynami Tatabanya KC (27:28) oraz Fuechse Berlin (27:35).
Z końcem czerwca z Kielcami pożegnało się sześciu zawodników (Mateusz Jachlewski, Blaż Janc, Doruk Pehlivan, Mariusz Jurkiewicz, Julen Aguinagalde, Romaric Guillo), ale sześciu przybyło w ich miejsce (Sigvaldi Gudjonsson z Elverum Handball, Szymon Sićko z Górnika Zabrze, Haukur Thrastarson z Selfoss, Michał Olejniczak z SMS ZPRP Gdańsk, Nicolas Tournat z HBC Nantes, Sebastian Kaczor z SMS ZPRP Gdańsk oraz Cezary Surgiel), a ponadto do zespołu dołączył leczący przez cały poprzedni sezon kontuzję Tomasza Gębala. Teraz kadra mistrzów Polski liczy aż 20 zawodników.
Kapitan Łomży Vive, niemiecki bramkarz Andreas Wolff, tak ocenił potencjał zespołu: „W zeszłym roku atmosfera w zespole była dobra, ale mieliśmy wielu graczy którzy po sezonie odchodzili, co różnie wpływało na innych zawodników. Teraz bardziej skupiamy się na przyszłości, bo wiemy już, że być może przez kolejne kilka lat będziemy grać w bardzo podobnym składzie. Dlatego moim zdaniem będziemy przez mocniejsi, niż rok temu”.
Na swoje szczęście działacze Orlenu Wisły Płock nie czekali na upadek kieleckiego rywala, tylko poczynili solidne wzmocnienia. Z Telkom Veszprem ściągnęli jednego z najlepszych obrońców w Europie, Mirsada Terzicia, a wkrótce na boisko po kontuzji ma wrócić Davida Fernandez.
Czy w tym sezonie jakiś inny zespół może wtrącić się do trwającej od dekady „świętej wojny” miedzy zespołami z Kielc i Płocka? Może będą to Azoty Puławy pod wodzą trenera Larsa Walthera i naszpikowanej reprezentantami Polski, z Michałem Jureckim na czele, może Gwardia Opole, Górnik Zabrze lub wspomniana już ekipa Sandry Spa Pogoń, która na otwarcie rozgrywek pokonała u siebie „Nafciarzy”. Ale o mistrzostwo po staremu kielczanie bić się będą jednak raczej z płocczanami.

Wyniki 1. kolejki PGNiG Superligi:
Łomża Vive Kielce – Torus Wybrzeże Gdańsk 34:25; Grupa Azoty Tarnów – KS Azoty Puławy 20:33; Sandra Spa Pogoń Szczecin – Orlen Wisła Płock 26:24; KPR Gwardia Opole – Piotrkowianin Piotrków Trybunalski 33:29; Zagłębie Lubin – Energa MKS Kalisz 27:25; Górnik Zabrze – SPR Stal Mielec 27:25; MMTS Kwidzyn – Chrobry Głogów 27:28.

48 godzin sport

Orlen Wisła w Lidze Europy
EHF ogłosiła listę 12 zespołów, które bez eliminacji zagrają w fazie grupowej rozgrywek Ligi Europejskiej piłkarzy ręcznych. W tym gronie znalazł się wicemistrz Polski Orlen Wisła Płock, a ponadto Abanca Ademar Leon (Hiszpania), USAM Nimes Gard (Francja), SC Magdeburg (Niemcy), Grundfos Tatabanya HC (Węgry), HC Eurofarm Pelister (Macedonia), Dinamo Bukareszt (Rumunia), Czechowskie Niedźwiedzie (Rosja), Kadetten Schaffhausen (Szwajcaria), Tatran Presov (Słowacja), Alingsas HC (Szwecja) i Besiktas Aygas (Turcja). O pozostałe cztery miejsca zespoły będą walczyć w eliminacjach 30 zespołów, wśród nich KS Azoty Puławy. Losowanie grup Ligi Europy ma się odbyć 1 października.

Zyskowski zagra w Hiszpanii
Nasz reprezentacyjny koszykarz Jarosław Zyskowski w najbliższym sezonie będzie występował w barwach hiszpańskiego klubu Retbet Bilbao Basket. 28-letni skrzydłowy ostatnio był zawodnikiem Stelmetu Enea BC Zielona Góra, z którym zdobył mistrzostwo Polski (wcześniej dwukrotnie z rzędu zdobywał je z Anwilem Włocławek) oraz został uznany za najlepszego gracza ligi. W hiszpańskiej lidze Zyskowski spotka kolegów z reprezentacji Polski – Adama Waczyńskiego (Unicaja Malaga) oraz A.J. Slaughtera i Aleksandra Balcerowskiego (Herbalife CB Gran Canaria).

Arsenal i Chelsea w finale
Arsenal Londyn pokonał 2:0 Manchesterem City w półfinale Pucharu Anglii. Obie bramki dla „Kanonierów” zdobył Pierre-Emerick Aubameyang. W drugim spotkaniu półfinałowym Chelsea Londyn pokonała Manchester United 3:1. Gole strzelali Olivier Giroud i Harry Maguire dla Chelsea oraz Bruno Fernandes dla United. Finałowe mecz Chelsea z Arsenalem zostanie rozegrany 1 sierpnia na stadionie Wembley w Londynie.

Skończył z sędziowaniem
Znanych angielski arbiter piłkarski Mark Clattenburg ogłosił zakończenie kariery sędziowskiej. Swoją wielką przygodę z gwizdkiem rozpoczął w 2004 roku, a jej szczytowym okresem był rok 2016, kiedy to poprowadził aż trzy spotkania finałowe – w Pucharze Anglii, Lidze Mistrzów i mistrzostwach Europy. Podczas Euro 2016 sędziował m.in. spotkanie 1/8 finału Szwajcaria – Polska. 45-letni Clattenburg od sierpnia będzie szefem wydziału sędziowskiego w lidze greckiej.

Żałoba w boliwijskim futbolu
W wieku 58 lat zmarł prezes Boliwijskiej Federacji Piłki Nożnej Cesar Salinas. Przyczyną śmierci był koronawirus. Od 9 lipca Salinas przebywał w klinice w stolicy kraju La Paz. Od początku epidemii w Boliwii, która ma 11 milionów mieszkańców, zarejestrowano ponad 58 tys. potwierdzonych przypadków infekcji i 2100 zgonów. Pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa miała m.in. tymczasowa prezydent Boliwii Jeanine Anez, a także wiele innych osób z władz. Właśnie podczas jednego ze spotkań z urzędnikami państwowymi prawdopodobnie zaraził się Salinas.

Nie chcą grać o gorszy puchar

Szczypiorniści Górnika Zabrze i Gwardii Opole nie wystąpią w rozgrywkach Ligi Europejskiej EHF. Ale z udziału w tych rozgrywkach rezygnują też zespoły z Niemiec, Hiszpanii i Serbii.

Liczba chętnych do gry w europejskich pucharach stale się zmniejsza. W miniony poniedziałek wycofały się dwa polskie zespoły – NMC Górnika Zabrze oraz Gwardia Opole. W następnych dniach ich śladem podążyły kolejne europejskie ekipy, w tym zespół z Bundesligi – TSV Hannover-Burgdorf. „Biorąc pod uwagę wszystkie czynniki wpływające na obecną sytuację uznaliśmy, że ryzyko związane z organizacją, zdrowiem czy finansami mogłoby zagrozić istnieniu całego klubu” – wyjaśni powody rezygnacji dyrektor zarządzający Hannoveru, Eike Korsen.
Kilka dni później rezygnację z gry w Lidze Europejskiej ogłosiło hiszpańskie CB Ciudad de Logrono. Jak tłumaczyły władze tego klubu, bezpośrednim powodem jest „niepewność wynikająca z rozwoju pandemii koronawirusa”. „Musimy podejmować odpowiedzialne decyzje, mając na względzie stabilność klubu. Będziemy dalej pracować zgodnie z obowiązującymi przepisami, aby przynosić dumę naszym kibicom” – napisały w oświadczeniu władze hiszpańskiej drużyny. komunikat. Ze startu w rozgrywkach Ligi Europejskiej wycofał się także mistrz Serbii, RK Vojvodina.
Te decyzje nie dziwią, bo w dobie pandemii koronawirusa ryzyko związane z udziałem w rozgrywkach jest ogromne. Począwszy od strat finansowych, bo nie wiadomo, czy mecze da się rozgrywać z udziałem publiczności, poprzez niejasną sytuację związaną żądaniem przez EHF zapłaty kaucji, ponoć zwrotnej, a kończąc na wciąż aktualnym ryzyku zamknięcia z powodu pandemii granic czy konieczności poddania się kwarantannie w razie przypadku zarażenia COVID-19 przez któregoś z członków ekipy.
„To wysoki koszt udziału, zwłaszcza w tych czasach, kiedy panuje koronawirus i wciąż wpływa na gospodarkę. Konieczny byłby także wynajem innej, większej hali. Dlatego koszt udziału w eliminacjach to co najmniej 100 tysięcy złotych. Naszym celem byłby jednak awans do fazy grupowej, a to kolejne 300-400 tysięcy złotych. Nie mamy wśród sponsorów spółek skarbu państwa, ale opieramy się na lokalnych firmach. Te żyją z kibiców obecnych na hali. Wiemy, że nasi partnerzy, i władze miasta bardzo nam kibicują, ale nie mogliśmy liczyć na ich wsparcie finansowe. Cały ciężar kosztów spadłby więc na mnie, jako na właściciela. A jak doskonale wiemy, wszyscy mają aktualnie o wiele pilniejsze wydatki. Chcieliśmy wziąć udział w tych rozgrywkach, ale te koszty mogłyby zagrozić dalszemu funkcjonowaniu klubu i na przykład odbić się na zawodnikach. Oczywiście moglibyśmy im nie płacić regularnie, zagrać w Lidze Europejskiej dzięki zadłużeniu u nich, ale w tak trudnej sytuacji gospodarczej, nie widząc końca zagrożeń ekonomicznych, byłoby to co najmniej nieodpowiedzialne” – tłumaczy swoją decyzję w medialnych wypowiedziach prezes NMC Górnika Zabrze Bogdan Kmiecik.
Podobne argumenty przytacza też dyrektor sportowy Gwardii Opole Tomasz Wróbel. „Uznaliśmy, że ryzyko jest zbyt duże. Można trafić na kwarantannę, rozchorować się, co odbije się na wynikach w Superlidze. Poza tym, granice wciąż są zamykane i nie wiadomo, w jakim kierunku rozwinie się pandemia koronawirusa” – przyznaje działacz opolskiego klubu.
Nie wszystkie jednak kluby rezygnują z udziału w rozgrywkach kontynentalnych. Niemiecki Rhein-Neckar Loewen zapewnił, że w nadchodzącym sezonie na pewno w nich wystąpi. Potwierdziła to oficjalnie dyrektor zarządzająca klubu Jennifer Ketteman. Również władze SC Magdeburg zadecydowały o wzięciu udziału w rozgrywkach, a MT Melsungen wyraziło zainteresowanie w przypadku, gdyby EHF potrzebowała dodatkowego uczestnika do w tych pucharowych rozgrywkach.
Na razie z gry w Lidze Europejskiej nie rezygnują dwa zgłoszone do rywalizacji polskie zespoły – Orlen Wisła Płock oraz KS Azoty Puławy. Dla przypomnienia – ekipa „Nafciarzy”, która w krajowych rozgrywkach wywalczyła wicemistrzostwo, nie dostała miejsca w okrojonej do 16 drużyn Lidze Mistrzów. W polskich zespołów w tych elitarnych rozgrywkach zagra jedynie mistrz kraju PGE Kielce. Płocczanom pozostała więc tylko gra w nowym sezonie w gorszym z europejskich pucharów.

Awanse bez kwalifikacji

Europejska Federacja Piłki Ręcznej (EHF) odwołała eliminacje do mistrzostw świata mężczyzn w 2021 roku oraz do tegorocznych mistrzostw Europy kobiet. Miejsca w tych turniejach rozdzielono przy „zielonym stoliku”. Skorzystały na tym nasze szczypiornistki, ale stracili szczypiorniści, którzy w przyszłym roku w Egipcie nie zagrają.

Reprezentacja Polski piłkarek ręcznych w eliminacjach do tegorocznych mistrzostwach Europy piłkarek ręcznych, które w grudniu odbędą się w Danii i Norwegii, rywalizowały w grupie 7 z Rumunią, Ukrainą i Wyspami Owczymi. Biało-czerwone zdążyły rozegrać dwa mecze: u siebie pokonały ekipę Wysp Owczych 28:16, a na wyjeździe zespół Ukrainy 27:26. Dwa spotkania wygrały też Rumunki. Nie dowiemy się już, która z dwóch niepokonanych drużyn okazałaby się lepsza w bezpośredniej walce, bo EHF anulowała rundę eliminacyjną i zdecydowała, że w mistrzostwach Europy zagrają reprezentacje zakwalifikowane na podstawie wyników uzyskanych w poprzednim czempionacie naszego kontynentu, rozegranym we Francji w 2018 roku. Biało-czerwone zajęły w tej imprezie 14. miejsce, co wystarczyło do kwalifikacji, bowiem w tegorocznych mistrzostwach w Danii i Norwegii wystąpi 16 zespołów. Oprócz reprezentacji Polski zagrają w niej ponadto ekipy Francji, Rosji, Holandii, Rumunii, Szwecji, Węgier, Czarnogóry, Niemiec, Serbii, Hiszpanii, Słowenii, Czech, Chorwacji oraz gospodyń turnieju, czyli Danii i Norwegii.
Europejska Federacja Piłki Ręcznej podobne rozwiązanie zastosowała w przypadku eliminacji do przyszłorocznych mistrzostw świata mężczyzn w Egipcie i także z powodu pandemii koronawirusa odwołała eliminacje do tej imprezy. Prowadzono przez trenera Patryka Rombla reprezentacja Polski miała w nich najpierw zmierzyć się w prekwalifikacjach z zespołem Litwy, a dopiero po przejściu tej przeszkody zmierzyć się z wyżej obecnie notowaną w rankingu drużyną Białorusi w dwumeczu o awans do mistrzostw globu.
EHF wyjaśniła w komunikacie, że taką decyzję podjęto w związku z brakiem wolnych terminów na rozegranie mecze eliminacyjne. Do światowego czempionatu postanowiono zakwalifikować drużyny na podstawie rankingu z mistrzostw Europy w 2020 roku. Dla biało-czerwonych nie była to korzystna decyzja, bowiem w rozegranych w styczniu mistrzostwach kontynentu zajęli dopiero 21. miejsce, zaś ostatnią drużyną, która na podstawie rankingu kwalifikowała się na mundial, była 14. w końcowej klasyfikacji ME 2020 Francja.
Tak więc Europę w przyszłorocznym światowym czempionacie reprezentować będą zespoły Słowenii, Niemiec, Portugalii, Szwecji, Austrii, Węgier, Białorusi, Islandii, Czech i Francji oraz Hiszpanii, Chorwacji i Norwegii, które już wcześniej zapewniły sobie awans. Związek Piłki Ręcznej w Polsce po cichu zabiega o przyznanie naszej reprezentacji tzw. dzikiej karty, ale szanse na to są niewielkie.
Pandemia koronawirusa wymusiła na EHF decyzje dotyczące także rozgrywek w europejskich pucharach. W tym przypadku działacze europejskiej federacji również poszli po najmniejszej linii oporu i po prostu zrezygnowali z meczów 1/8 finału oraz ćwierćfinałowych i do Final Four zakwalifikowali po dwie najlepsze drużyny z grup A i B. To oznacza, że w zaplanowanym w dniach 28-29 grudnia tego roku turnieju finałowym Ligi Mistrzów zagrają hiszpańska FC Barcelona Lassa, niemiecki THW Kiel, francuski Paris Saint-Germain i węgierski Telekom Veszprem.
Niestety, skasowanie rywalizacji na poziomie 1/8 i 1/4 finału odebrało szanse na wywalczenie miejsce w Final Four dwom polskim zespołom – PGE Vive Kielce i Orlenowi Wiśle Płock. Kielczanie mieli w 1/8 finału zmierzyć się ze słoweńskim Celje Pivovarna Lasko, natomiast „Nafciarze” z Telekomem Veszprem.
W Final Four Ligi Mistrzyń piłkarek ręcznych, który odbędzie się w dniach 5-6 września w Budapeszcie, zagrają zespoły Metz Handball, Team Esbjerg, Gyoeri Audi ETO KC i Brest Bretagne Handball. EHF postanowiła także, że nie odbędzie się finałowy turniej Pucharu EHF mężczyzn, zaplanowany na 29-30 sierpnia w Berlinie. W pozostałych pucharach (EHF kobiet, Challenge Cup kobiet i mężczyzn) nie zostaną już rozegrane żadne mecze.
Decyzja europejskiej federacji oznacza definitywny koniec sezonu dla PGE Vive Kielce i Orlenu Wisły Płock. Wcześniej bowiem ZPRP zakończył rozgrywki naszej ekstraklasy. Mistrzem kraju został po raz 17. zespół z Kielc, a wicemistrzem ich odwieczny rywal z Płocka. Trzecią lokatę zdobył Górnik Zabrze.