Trudni rywale PGE Vive w Lidze Mistrzów

Losowanie grup Ligi Mistrzów okazało się korzystne dla Orlenu Wisły Płock, natomiast mistrzowie Polski PGE Vive Kielce trafili najgorzej jak mogli. Zmierzą się m.in. z Telkom Veszprem, obrońcą tytułu Montpellier HB i Vardarem Skopje.

 

Kielczanie trafili do piekielnie silnej grupy, w której zajęcie pierwszego miejsca czy nawet o bezpośredni awans do ćwierćfinału będzie bardzo trudno. Rywalami PGE Vive Kielce będą: Vardar Skopje, Telekom Veszprem, FC Barcelona Lassa, Mieszkow Brześć, Montpellier HB, IFK Kristianstad i Rhein-Neckar Loewen. Szczęście uśmiechnęło się za to do wicemistrzów Polski, Orlenu Wisły Płock. „Nafciarze” po kilku sezonach w elicie tym razem trafili do słabszej grupy, ale będą w niej jednym za faworytów. Zagrają bowiem z Abanca Ademar Leon (Hiszpania0, Elverum Handball (Norwegia), Wacker Thun (Szwajcaria), Dinamo Bukareszt, Riihimaeki Cocks (Finlandia). Najgroźniejszym rywalem płocczan będzie hiszpański Ademar Leon.

Piłka ręczna: Nadal mamy dwie ekipy w Lidze Mistrzów

Komitet wykonawczy Europejskiej Federacji Piłki Ręcznej (EHF) ustalił nową hierarchię w Lidze Mistrzów. W nowym sezonie mistrz Polski PGE Vive Kielce zagra w grupie A lub B z najsilniejszymi ekipami na Starym Kontynencie, natomiast wicemistrz Polski Orlen Wisła Płock znalazł się z gronie zespołów umieszczonych w słabszych grupach C i D.

 

W grupach A i B znalazło się 16 najlepszych aktualnie drużyn w Europie, wśród nich, co nie jest żadną niespodzianką, najlepszy od lat polski zespół. W gronie najsilniejszych ekip, które mogą być potencjalnymi rywalami PGE Vive, znalazły się aż trzy drużyny francuskie – obrońca trofeum Montpellier Handball, HBC Nantes i Paris Saint-Germain. Te trzy zespoły w takiej kolejności zakończyły rozgrywki w majowym Final Four Ligi Mistrzów w Kolonii. Po raz pierwszy od kilku lat w grupach A i B zagrają tylko dwa zespoły niemieckie – mistrz kraju Flensburg-Handewitt oraz wicemistrz Rhein-Neckar Loewen. Grupy A i B liczyć będą po osiem drużyn. Ich zwycięzcy awansują bezpośrednio do ćwierćfinału, natomiast zespoły z miejsc 2-6 będą musiały rywalizować w 1/8 finału. Kielczanie przebudowują swój zespół także pod kątem startu w Lidze Mistrzów. Dali zgodę na transfer Deana Bombaca do Pick Szeged, a na jego miejsce mają ściągnąć wypożyczonego do Celje Daniela Dujszebajewa.

W grupach C i D zagra natomiast po sześć drużyn. Dwie najlepsze w każdej grupie zagrają w barażach, a ich zwycięzcy awansują do 1/8 finału Ligi Mistrzów i zmierzą się z zespołami z grup A i B. Wicemistrz Polski Orlen Wisła Płock tym razem zacznie rywalizacje w gronie słabszych ekip z grup C i D. Przed losowaniem grup Ligi Mistrzów, które odbędzie się 29 czerwca, zespoły podzielono na Europejską elitę podzielono na osiem par. PGE Vive trafiło do drugiej pary razem z Pick Szeged. Z racji zasady, żeby nie łączyć w grupach drużyn z jednego kraju wiadomo już, że kielczanie na pewno wylosują wicemistrzów Węgier Telekom Veszprem, z którym dwa lata temu wygrali finał Ligi Mistrzów. W jednej grupie nie znajdą się niemieckie ekipy, za to EHF z konieczności musiała dopuści do sytuacji, w której trafia na siebie dwa francuskie zespoły. HBC Nantes trafi zatem do grupy z Paris Saint-Germain HB lub Montpellier HB. Procedura losowania będzie trudniejsza niż zazwyczaj.

 

Podział na koszyki:

Grupy A/B
Koszyk 1: Paris Saint-Germain (Francja), Vardar Skopje (Macedonia); Koszyk 2: PGE Vive Kielce, MOL-Pick Szeged (Węgry); Koszyk 3: SG Flensburg-Handewitt (Niemcy), Barcelona Lassa (Hiszpania); Koszyk 4: Skjern Handball (Dania), Mieszkow Brześć (Białoruś); Koszyk 5: RK PPD Zagrzeb (Chorwacja), Telekom Veszprem (Węgry); Koszyk 6: Motor Zaporoże (Ukraina), Montpellier HB (Francja); Koszyk 7: IFK Kristianstad (Szwecja), Celje Pivovarna Lasko (Słowenia); Koszyk 8: Rhein-Neckar Loewen (Niemcy), HBC Nantes (Francja).

Grupy C/D
Koszyk 1: Metalurg Skopje (Macedonia), Orlen Wisła Płock; Koszyk 2: Abanca Ademar Leon (Hiszpania), Bjerringbro-Silkeborg (Dania); Koszyk 3: Sporting Lizbona (Portugalia), Elverum Handball (Norwegia),
Koszyk 4: Besiktas Stambuł (Turcja), Wacker Thun (Szwajcaria); Koszyk 5: Czechowskie Niedźwiedzie (Risja), Dinamo Bukareszt (Rumunia); Koszyk 6: Tatran Preszow (Słowacja), Riihimaen Cocks (Finlandia).

Pożegnanie gwiazd Vive Kielce

Szczypiorniści PGE Vive Kielce po raz 15. wywalczyli mistrzostwo Polski, zrównując się w liczbie tytułów ze Śląskiem Wrocław. Niedzielny mecz z Orlenem Wisłą Płock pieczętujący tegoroczny triumf był też zbiorowym pożegnaniem legendarnych graczy kieleckiego klubu, z Karolem Bieleckim na czele.

 

Zespół PGE Vive Kielce dwukrotnie pokonał w finale PGNiG Superligi Orlen Wisłę Płock (33:29 i 33:29) i po raz 15. zdobył mistrzostwo Polski, wyrównując w liczbie tytułów rekord Śląska Wrocław. Tegoroczny triumf kielczanie przypieczętowali w niedzielę w swoim mateczniku, Hali Legionów. Był to też wieczór pożegnań, bo z ekipą Vive żegnało się kilka znaczących postaci tego klubu. Rywale nie zakłócili tej uroczystości, bo po juz po meczu w Płocku nawet sami „Nafciarze” na serio nie wierzyli, że są będą w stanie wygrać w Kielcach. Ostatni raz taka sztuka udała im się siedem lat temu, dokładnie 22 maja 2011 roku.

Dla kibiców żółto-biało-niebieskich niedzielny mecz był też pożegnaniem z kilkoma klubowymi legendami: Karolem Bieleckim, Sławomirem Szmalem, Urosem Zormanem, Manuelem Strlekiem, Darko Djukiciem oraz II trenerem Tomaszem Strząbałą, który po latach pracy w Vive w roli asystenta postanowił po tym sezonie popracować na własny rachunek w MMTS Kwidzyn.
Na pięć minut przed zakończeniem meczu z Orlenem Wisłą kibice PGE Vive zaczęli skandować „Karol na boisko”. Trener Tałant Dujszebajew spełnił wolę fanów i posłał na parkiet legendę polskiego szczypiorniaka. Karol Bielecki pojawił się na boisku przy ogromnych owacjach i zdążył jeszcze rzucić bramkę, ostatnią w meczu.

Uwielbiany przez kibiców piłki ręcznej „Kola” zdobył siódme w karierze mistrzostwo Polski i chociaż miał kontrakt ważny jeszcze przez rok, postanowił zakończyć karierę. Ostatnio grał coraz mniej i zrozumiał, że jego czas w tym sporcie dobiegł końca, a nie chciał odchodzić z najlepszej drużyny w Polsce do jakiegoś słabszego klubu, gdzie może i byłby jego największą gwiazdą, a grałby z nim o nic.

„Dziewiętnaście lat temu przyjechali do mnie ludzie z Kielc i młodemu chłopakowi dali szansę, by mógł spełnić swoje marzenia. Dostałem tu wszystko, czego mogłem od życia zapragnąć. Tu spotkałem moją ukochaną żonę Olę, tu urodziła się nasza córka Hania, a niedługo na świat przyjdzie nasz syn. Gdy byłem małym chłopcem, marzyłem o tym, by grać w kieleckim zespole i to marzenie się spełniło. Daliście mi siłę, a ja dałem z siebie to, co miałem najlepsze. Dziękuję, że wtedy, kiedy było ciężko i gdy na tym boisku upadłem i straciłem oko, wy byliście ze mną, modliliście się za mnie i wspieraliście. Nigdy o tym nie zapomnę – powiedział w pożegnalnej przemowie Bielecki.

Co ciekawe, w tym samym czasie karierę zakończył też 34-letni Josip Valcić, chorwacki szczypiornista, który w 2010 roku podczas meczu towarzyskiego Polska – Chorwacja w Kielcach przypadkowo wybił oko Bieleckiemu.

Oprócz „Koli” z zespołem PGE Vive Kielce pożegnał się też Sławomir Szmal. Obaj nasi legendarni szczypiorniści nie odchodzą jednak z PGE Vive definitywnie – zostają w klubie w innych rolach. Podobnie rzecz się ma z Urosem Zormanem. 38-letni słoweński szczypiornista także zakończył karierę, ale w kieleckim klubie od nowego sezonu zastąpi Tomasza Strząbałę w roli asystenta trenera Dujszebajewa. Zorman podobnie jak Bielecki i Szmal też jest klubową legendą PGE Vive – w jego barwach także zdobył siedem mistrzowskich tytułów i wygrał Ligę Mistrzów.

W Kielcach już mrożą szampany

Szczypiorniści Orlenu Wisły Płock przegrali u siebie z PGE Vive Kielce 28:33 w pierwszym finałowym meczu PGNiG Superligi mężczyzn. Rewanżowe spotkanie odbędzie się w niedzielę 3 czerwca w Kielcach.

 

Ekipa „Nafciarzy” ostatni raz wygrała z PGE Vive dwa lata temu. Kielczanie byli faworytami finałowej potyczki. W swojej grupie byli poza konkurencją i fazę zasadniczą sezonu zakończyli z przewagą 24 punktów nad drugim w tabeli Górnikiem Zabrze. W meczu z Orlenem Wisłą już do przerwy prowadzili różnicą czterech bramek (15:11), a po zmianie stron odskoczyli nawet na sześć trafień. Chwilowa dekoncentracja kosztowała ich utratę tej przewagi, ale w końcówka znów zespół PGE Vive dominował. W jego szeregach pierwsze skrzypce w tej fazie spotkania grał Michał Jurecki. On też trafił jako ostatni w tym meczu, pieczętując pięciobramkowe zwycięstwo obrońców tytułu. Na niedzielny rewanż z „Nafciarzami” w Hali Legionów kielczanie już mrożą szampany.