Wyszli z tuneli

Bojownicy Państwa Islamskiego (PI) wychodzili z tuneli, by się poddać po bitwie pod Baghuz nad Eufratem, ostatnim punkcie oporu dżihadystów po wschodniej stronie rzeki. Bombardowania amerykańskie, które pomogły Kurdom zdobyć miejscowość, zabiły setki cywilów, w tym kobiet i dzieci. Od stycznia ok. 66 tys. osób z regionu przeszło na „wolną” stronę, w tym ok. 5 tys. bojowników PI i 24 tys. członków ich rodzin. Wielu skończy w więzieniach.

Zakurzeni, brodaci dżihadyści z tuneli szli gęsiego w asyście Kurdów z YPG, zbrojnego ramienia Rożawy, występujących tu jako SDF (Syryjskie Siły Demokratyczne). Sojusznicy Stanów Zjednoczonych zdobyli Baghuz wielkim kosztem – zginęło ich ok. 750, są tysiące rannych. Bojowników PI trzymają w więzieniach, a ich rodziny w zamkniętych obozach. Chodzi o osoby pochodzące z 54 krajów, nie licząc Irakijczyków i Syryjczyków.
Władze kurdyjskie ostrzegają przed pozostawieniem swemu losowi tysięcy dzieci, które „wychowywały się w atmosferze propagandy PI”. Ocalałe dzieci dżihadystów (ponad 3,5 tys.) reprezentują 30 różnych narodowości. „Jeśli nie przejdą reedukacji i nie zintegrują się w swych społeczeństwach, zostaną terrorystami” – mówi Abdel Karim Omar, „minister spraw zagranicznych” Rożawy.
Baghuz było ostatnim kawałkiem „kalifatu” PI we wschodniej części Syrii, kontrolowanej przez koalicję amerykańsko-kurdyjską. Kurdowie obawiają się teraz, że USA pozwolą Turcji rozbić Rożawę. Prezydent Erdoğan zapowiada „rychłą” ofensywę, gdyż kurdyjska federacja jest jego zdaniem „siedliskiem terrorystów” związanym z turecką PKK, co stanowi „witalne zagrożenie” dla Turcji.

Zwycięstwo?

– Syryjskie Siły Demokratyczne ogłaszają całkowitą eliminację tak zwanego kalifatu – tę od dawna oczekiwaną informację podał dziś na Twitterze rzecznik prasowy SDF Mustafa Bali.

Kurdowie świętują, ale islamski terroryzm nie zniknie wraz z klęską IS nad Eufratem. Państwo Islamskie nie kontroluje już w Iraku i Syrii żadnego zwartego obszaru. Ostatnie obozowisko dżihadystów w rejonie Baghuz nad Eufratem po kilkutygodniowej bitwie zostało zdobyte i zrównane z ziemią. Kurdowie wielokrotnie wzywali terrorystów do poddania się, dawali ich żonom i dzieciom szansę odejścia do obozu dla uchodźców. Kilka tysięcy dżihadystów i kilkanaście tysięcy członków ich rodzin skorzystało z oferty. Inni bronili się do upadłego; dzieci i kobiety ginęły razem z nimi. W ostatnich aktach ślepej przemocy niektórzy terroryści w kobiecych strojach próbowali dostać się w tłum uchodźców i tam wysadzali się w powietrze.
Zniszczenie struktury parapaństwowej, jaką tworzyło Państwo Islamskie w Syrii i Iraku, odbiera grupie jej największy atut przy przyciąganiu nowych ochotników i zdobywaniu pieniędzy na działalność. Faktem jednak jest, że największy urok Państwa Islamskiego zanikł już przed wieloma miesiącami, gdy grupa traciła kolejno swoje twierdze-miasta oraz obszary roponośne, gwarantujące jej stały dopływ funduszy. W wojnie przeciwko IS zginęły tysiące bojowników grupy – wyszkolenie nowych kandydatów na terrorystów bez własnego terytorium będzie dużo trudniejsze.
Problem w tym, że terroryści potrafią sobie z tym radzić – wszak budowanie kalifatu w formie państwa to raczej epizod w historii muzułmańskiego fundamentalizmu na Bliskim Wschodzie. Ruchy skrajne mają za to ogromne doświadczenie w działaniu w podziemiu i wykorzystywaniu słabości państw w regionie czy różnic między plemionami i klanami. IS już od 2017 r. tworzyło uśpione komórki poza swoim głównym terytorium – może za jakiś czas znowu „wyłonić się spod ziemi”. Poza tym nadal posiada struktury w Afganistanie, Jemenie czy Nigerii.
– Nadal trwają wojny, niesprawiedliwość, ucisk, ubóstwo, konflikty religijne. – podsumowuje komentator Reutersa Angus McDowall.

Ostatnie dni PI

Syryjskie Siły Demokratyczne zdobyły większą część obozu ostatnich bojowników Państwa Islamskiego nad Eufratem. Podczas walk ginęli i dżihadyści, odmawiający złożenia broni, i kobiety i dzieci, które pozostały z nimi do końca w Baghuz.

Wspierane przez Amerykanów kurdyjskie oddziały od końca lutego zapowiadają, że upadek Baghuz, ostatniego skrawka terytorium Państwa Islamskiego, jest kwestią dni, jeśli nie godzin. Terroryści bronili się jednak zaciekle. Kurdowie kilkakrotnie spowalniali tempo natarcia i zawężali zakres działań, powtarzając wezwania do poddania się i odejścia, dając cywilom możliwość ewakuacji (z drugiej strony wielokrotnie bombardując obozowisko IS z powietrza).
Kilka tysięcy dżihadystów faktycznie poszło do niewoli – inni razem z rodzinami pozostali w obozie, chociaż jego los był przesądzony. Opublikowane po wczorajszym szturmie zdjęcia pokazują, że podczas bitwy masowo ginęły kobiety i dzieci. Te, które wcześniej odeszły z Baghuz, znajdują się w obozie przejściowym w Al-Hul. Poważna część żon terrorystów to kobiety, które przybyły na Bliski Wschód z Europy i z muzułmańskich republik Rosji.
Rzecznik SDF Mustafa Bali zaznaczył w oficjalnym komunikacie, że nadal nie ma mowy o zwycięstwie nad Państwem Islamskim i odniesiono jedynie poważne sukcesy.
Według amerykańskich analityków Państwo Islamskie może jeszcze mieć na Bliskim Wschodzie od 15 do 20 tys. zwolenników, gotowych organizować kolejne zamachy terrorystyczne, a nawet oddziały partyzanckie. Rzecznik prasowy kalifatu Abu Hasan al-Muhadżir nagrał oświadczenie, z którego wynika, że kalifat się nie poddaje.