Będzie drożej, ale nie za bardzo

Portfele Polaków nie powinny zbytnio ucierpieć w 2021 r. Planowane, choć w większości jeszcze niepewne podwyżki różnych opłat mogą być łagodzone przez rozmaite ulgi, a przedsiębiorcy nie zawsze zdołają przerzucić na klientów wzrost swych kosztów.
Zmiany w 2021 r. obejmą zarówno wprowadzenie nowych podatków jak i wzrost opłat między innymi za energię elektryczną, wywóz śmieci, abonament RTV oraz posiadanie psa.
Jak wskazuje Bankier.pl, wyższe opłaty i nowe podatki są w nadchodzącym roku pewne, a Polacy odczują zmiany, które wejdą w życie od 2021 r.
Od 1 stycznia 2021 r. w polskim prawie wchodzą w życie przepisy, na podstawie których przedsiębiorcy zapłacą nowy podatek od cukru oraz tzw. opłatę małpkową.
Pierwsza z tych danin publicznych pobierana będzie od napojów z cukrem, substancją słodzącą (w tym napoje alkoholowe) oraz zawierających substancje aktywne – kofeinę lub taurynę. Podatek od cukru składa się z części zmiennej – każdy gram powyżej 5 gram/100 ml to koszt 5 gr – oraz części stałej: 50 gr za litr napoju z dodatkiem cukru lub substancji słodzącej, 10 gr za litr napoju z dodatkiem substancji aktywnej (kofeina lub tauryna). Nowa ustawa wprowadza również opłatę od „małpek” (alkoholu w opakowaniach do 300 ml) w wysokości 25 zł od 1 litra 100-procentowego alkoholu.
W 2021 r. wzrośnie minimalne wynagrodzenie. Osoby zatrudnione na umowę o pracę zarobią 2800 zł brutto, czyli o 200 zł więcej niż w poprzednim roku. Natomiast minimalna stawka godzinowa obowiązująca dla określonych umów cywilnoprawnych w 2021 r. wyniesie 18,30 zł brutto – to wzrost o 1,30 zł w porównaniu z 2020 r.
Jednocześnie w związku z przyjęciem nowego rozporządzenia w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę oraz wysokości minimalnej stawki godzinowej, Polacy zapłacą wyższe składki ZUS. W przyszłym roku osoby prowadzące działalność gospodarczą zapłacą składki ZUS w wysokości 1447,08 zł, w tym: składka emerytalna – 615,93 zł, składka rentowa – 252,43 zł, składka wypadkowa – 52,70 zł, dobrowolna składka chorobowa – 77,31 zł, Fundusz Pracy – 77,31 zł.
Wysokość składek ustalana jest na podstawie prognozowanego przez rząd przeciętnego wynagrodzenia w 2021 r., przedstawionego w założeniach do budżetu. Wynagrodzenie to wyniesie 5259 zł – o 32 zł więcej niż w ubiegłym roku.
W 2021 r. opłata za używanie odbiorników radiowych oraz telewizyjnych będzie wyższa. Abonament za korzystanie z telewizji wyniesie 24,50 zł miesięcznie, czyli o 1,80 zł więcej niż w ubiegłym roku. Opłata za używanie radia wyniesie 7,50 zł, do tej pory było to 7 zł. Utrzymana zostanie 10-procentowa zniżka dla osób, które zapłacą z góry za okres dłuższy niż jeden miesiąc.
Droższy będzie prąd. Od 2021 r. gospodarstwa domowe zapłacą od 1,87 do 10,46 zł więcej za prąd – kwota związana jest z wprowadzeniem nowej tzw. opłaty mocowej. Koszty wzrosną także dla pozostałych odbiorców energii elektrycznej: 0,0762 zł za kilowatogodzinę energii pobranej pomiędzy godziną 7:00 a 22:00 w dni robocze. Stawki opłaty mocowej ogłoszone zostały przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki.
VAT od zakupów spoza UE już bez zwolnienia. Od 1 lipca 2021 r. wchodzą w życie przepisy wprowadzające VAT dla towarów spoza Unii Europejskiej wysyłanych do klientów z państw Wspólnoty.
Unijny podatek obejmie zamówienia ze sklepów internetowych, to jest . AliExpress, Wish, Amazon i eBay – zauważa Bankier.pl. Opodatkowane będą wszystkie przesyłki niezależnie od ich wartości – zauważa . Do tej pory paczki, w których łączna cena towarów nie przekraczała 22 euro, były zwolnione z płacenia VAT-u. Konsumenci zapłacą też więcej za internetowe zakupy towarów wysyłanych z państw nienależących do Unii Europejskiej.
Od kwietnia 2021 r. na terenie Unii Europejskiej ma obowiązywać prawo do naprawy sprzętów. Nowe przepisy mają przeciwdziałać sztucznemu zaniżaniu długości działania urządzeń oraz umożliwić klientom wymianę i naprawę produktów. Prawo wejdzie w życie po ratyfikacji przez ministerstwa krajów członkowskich.
Co to oznacza dla klientów? Producenci m.in. telewizorów, komputerów, lodówek, zmywarek oraz pralek będą musieli wyposażyć urządzenia w uniwersalne części wymienne oraz udostępnić konsumentom instrukcję, w jak sposób wymieniać poszczególne elementy. Dodatkowo wprowadzony zostanie obowiązek informowania klientów o oczekiwanej żywotności produktów.
W przyszłym roku może wzrosnąć w Polsce wysokość podatku od nieruchomości. Więcej zapłacą osoby posiadające własne grunty, mieszkania oraz domy – niezależnie od tego, czy w danym budynku mieszka rodzina, czy jest wykorzystywany w celach związanych z wykonywaną działalnością gospodarczą. Określone przez ministra finansów maksymalne stawki podatku od nieruchomości obowiązują od 1 stycznia 2021 r. Jednak każda gmina samodzielnie ustala jego wysokość, nieprzekraczającą górnej granicy ustalonej przez rząd.
Od 2021 r. wrosną również opłaty za wywóz śmieci. Część miejscowości w Polsce zmienia sposób naliczania kosztów za odpady wytworzone w gospodarstwach domowych – z ryczałtowej stawki na system, który uzależnia opłatę od ilości zużytej wody przez mieszkańców. Każda gmina samodzielnie ustala wysokość stawki za wywóz śmieci, wybierając jeden z czterech wariantów przewidzianych przez ustawodawcę – opłata uzależniona od powierzchni mieszkania, zużycia wody, gospodarstwa domowego lub liczny osób mieszkających (zmianę od 1 stycznia zapowiedziała m.in. Warszawa).
Posiadacze psów za swojego pupila zapłacą więcej. Od 2021 r. wzrasta opłata od psa – górny limit wyniesie 130,30 zł rocznie, gdy do tej pory jest to 125,40 zł. Z obowiązku uiszczania podatku za psa zwolnieni są seniorzy powyżej 65 roku życia samodzielnie prowadzący gospodarstwo domowe oraz osoby posiadające orzeczenie o niepełnosprawności jeżeli pies jest psem asystującym.
Osoby, które wybiorą przeniesienie oszczędności z rachunku OFE na IKE (Indywidualne Konto Emerytalne), zapłacą opłatę przekształceniową w wysokości 15 proc. od zgromadzonej kwoty. Nowe przepisy wejdą w życie w pierwszych miesiącach 2021 r. Opłata nie będzie dotyczyć sytuacji, w której posiadacz rachunku OFE zdecyduje się na transfer środków na indywidualne konto w ZUS-ie. Zamiast opłaty przekształceniowej od zgromadzonych pieniędzy pobierany będzie podatek dochodowy w momencie wypłaty emerytury.
Nowe przepisy budowlane wchodzą w życie od 1 stycznia 2021 r. – dotyczą efektywności energetycznej nowych budynków. Co to oznacza dla osób planujących kupno mieszkania lub budowę domu? Będzie drożej. Do tej pory standardy promowały budownictwo niskoemisyjne, natomiast od przyszłego roku – pasywne, czyli stawianie budynków, które mają ograniczone zapotrzebowanie na energię. pierwotną.
Pierwszą zmianą w zakresie podatku dochodowego, która od 1 stycznia 2021 r. wejdzie w życie, jest rozszerzenie zakresu obowiązywania tzw. ulgi dla młodych. Osoby poniżej 26 roku życia nie zapłacą podatku z tytułu odbywania praktyki absolwenckiej oraz stażu uczniowskiego. Do tej pory ulga obejmowała przychody z umów – zleceń, stosunku służbowego, pracy nakładczej i spółdzielczego stosunku pracy.
Druga zmiana w PIT dotyczy ulgi prorodzinnej oraz preferencyjnych rozliczeń dokonywanych przez osoby samotnie wychowujące dziecko. Od przyszłego roku więcej samotnych rodziców skorzysta z preferencyjnej formy rozliczenia z pełnoletnim dzieckiem.
Część Polaków pracujących za granicą zapłaci wyższe podatki dochodowe od 2021 r. W życie wchodzą nowe przepisy dotyczące likwidacji ulgi abolicyjnej. Do tej pory abolicja podatkowa PIT umożliwiała uniknięcie wyższego opodatkowania przy rozliczaniu dochodów z zagranicy.
Od nowego roku wchodzi też w życie ustawa, na podstawie której przedsiębiorcy zapłacą podatek od sprzedaży detalicznej. Próby wprowadzenia podatku handlowego trwają od 2016 r. – finalnie przepisy zaczną obowiązywać w 2021 r. Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji wskazuje, że nastąpi wzrost cen produktów w sklepach.

Najwięksi płacą raczej niechętnie

Sumienne odprowadzanie podatku od dochodów osób prawnych w wielu sektorach gospodarki pozostaje nadal rzadkością.
W niektórych sektorach gospodarki firmy działające w Polsce albo nie płacą podatku dochodowego (CIT) w ogóle, albo płacą podatek dochodowy niewspółmierny do ich udziałów rynkowych, albo też jedne firmy płacą znacznie więcej niż pozostałe, choć ich udziały rynkowe są porównywalne. Niepłacenie podatków ciągle jest w modzie, szczególnie jeśli chodzi właśnie o podatek dochodowy.
Polskie Towarzystwo Gospodarcze (PTG) przygotowało raport, w którym przeanalizowało wysokość podatku CIT płaconego przez firmy w Polsce w latach 2012-2019. Stosując kryterium wielkości przychodów, z listy 2800 firm – największych podatników CIT – publikowanej przez Ministerstwo Finansów, wyłoniono liderów podatkowych w 9 branżach: handlowej, spożywczej, motoryzacyjnej, telekomunikacyjnej, IT, budowlanej, alkoholowej, tytoniowej i medialnej.
Na liście sporządzonej przez PTG dokonano uszeregowania według wysokości CIT zapłaconego przez lidera branży za 2019 rok. Wśród największych płatników CIT w Polsce znalazły się firmy reprezentujące branże: handlową, telekomunikacyjną oraz tytoniową.

  1. Branża handlowa: Jeronimo Martins Polska SA – 624 mln zł CIT w 2019 roku
  2. Branża telekomunikacyjna: P4 Sp. z o.o. – 269 mln zł CIT w 2019 roku
  3. Branża tytoniowa: Philip Morris Polska Distribution Dp. Z o.o. – 227 mln zł CIT w 2019 roku
  4. Branża alkoholowa: Kompania Piwowarska SA – 145 mln zł CIT w 2019 roku
  5. Branża IT: Allegro.pl Sp. z o.o. – 138 mln zł CIT w 2019 roku
  6. Branża budowlana: Budimex SA – 123 mln zł CIT w 2019 roku
  7. Branża motoryzacyjna: Volkswagen Poznań Sp. z o.o. – 116 mln zł CIT w 2019 roku
  8. Branża spożywcza: Nestle Polska SA – 96 mln zł CIT w 2019 roku
  9. Branża medialna: Telewizja Polsat Sp. z o.o. – 91 mln zł CIT w 2019 roku
    W niektórych sektorach rynku liderzy płacą większy CIT niż ich konkurencja liczona łącznie. W innych wiele firm nie płaci CIT w ogóle. Można szacować, że uszczelnienie systemu podatkowego docelowo dałoby budżetowi państwa większe wpływy niż podwyżki niektórych podatków. Szczególnie w czasach pandemii oraz związanych z nią obostrzeń gospodarczych strona budżetowa ma interes aby efektywniej egzekwować należny państwu CIT. Ten bardzo uproszczony raport przedstawia pierwsze wnioski, które można wyciągnąć z zestawień finansowych.
    Oczywistym jest, iż wielkość płaconego CIT-u zależy od bardzo wielu czynników, również ekonomicznych, rynkowych, niezależnych od przedsiębiorców. Wyniki przeprowadzonej przez Polskie Towarzystwo Gospodarcze analizy mogą jednak stawiać duży znak zapytania o zasadność prowadzenia działalności gospodarczej, która w wielu przypadkach z ekonomicznego punktu widzenia, np. z uwagi na konsekwentne wykazywanie wieloletniej straty, wydaje się nieracjonalna.
    Przykładem branży, w której jasno widać skalę tego problemu, jest branża handlowa. Zauważyło to również Ministerstwo Finansów, podejmując inicjatywę opodatkowania sieci handlowych. Z uwagi na trwający spór Polski z Komisją Europejską, wprowadzenie podatku od sieci handlowych, tzw. podatek od sprzedaży detalicznej, ciągle jest jednak odraczane.
    Na przestrzeni ostatnich kilku lat w Polsce podejmowano liczne inicjatywy mające na celu uszczelnienie systemu podatkowego. Usiłowano wypracować rozwiązania systemowe, służące poprawie skuteczności egzekwowania zobowiązań podatkowych. W szczególności dotyczy to tzw. agresywnej optymalizacji podatkowej, prowadzonej z wykorzystaniem schematów międzynarodowych, ukrywania przychodów, zawyżania kosztów podatkowych, transferu dochodów między podmiotami powiązanymi do jurysdykcji, w których nie podlegają one opodatkowaniu.
    Zgodnie z szacunkami Ministerstwa Finansów, dzięki wprowadzonym latach 2016–2018 reformom systemu podatkowego, w 2018 roku odnotowano najwyższy wzrost wpływów z CIT. Wpływy do budżetu państwa z tytułu CIT wyniosły wtedy 34,6 mld zł i były o 4,8 mld zł wyższe niż w 2017 r., do czego oczywiście przyczyniła się też niezła koniunktura i dobre tempo rozwoju polskiej gospodarki.
    Tendencja ta została utrzymana w ubiegłym roku, gdzie wielkość należnego podatku CIT wyniosła prawie 40 mld zł. Konieczna jest dalsza konsekwentna eliminacja mechanizmów agresywnej optymalizacji podatkowej, wykorzystującej słabe punkty polskiego systemu podatkowego, powinna być dzisiaj priorytetem prawodawcy. PTG szacuje, że dalsze uszczelnianie systemu podatkowego przyniosłoby budżetowi państwa nawet kilkanaście miliardów złotych rok do roku.
    Podnoszenie podatków, bez szczelnego systemu ich poboru nie przyniesie oczekiwanego wzrostu wpływów budżetowych – ponieważ bez uszczelnienia systemu takich podatków nie uda się wyegzekwować. Ministerstwo Finansów próbuje bardziej uszczelnić system, czego wyrazem jest m.in. wprowadzenie obowiązku informowania przez przedsiębiorców o realizowanej strategii podatkowej, zgodnie z nowymi przepisami o CIT. Oznacza to w praktyce, że ponad 2800 największych podmiotów gospodarczych (stan na 1 września 2020 r.) o obrotach przekraczających 50 mln euro a także 65 podatkowych grup kapitałowych (też stan na 1 września br.) będzie musiało upublicznić informacje dotyczące ich strategii podatkowej.
    Raport Polskiego Towarzystwa Gospodarczego analizuje również wielkości osiąganych przez firmy przychodów w ich korelacji do poziomu odprowadzanego podatku CIT. Wyniki tej analizy stawiają pod znakiem zapytania potencjalne wykorzystywanie mechanizmów agresywnej optymalizacji podatkowej przez przedstawicieli niektórych branż. Niektóre z uwzględnionych w raporcie przedsiębiorstw odprowadzają kilkukrotnie więcej podatku dochodowego niż ich bezpośredni konkurenci.
    Przykładem może być tutaj branża tytoniowa, w której tylko jeden z podmiotów, posiadający porównywalne udziały rynkowe co dwie inne firmy z tego segmentu, odprowadza prawie 3-krotnie więcej podatku dochodowego niż wszystkie firmy tytoniowe łącznie.
    Co więcej, niektóre spółki z sektora tytoniowego dopiero w 2016 r. zaczęły wykazywać dochód do opodatkowania oraz należny podatek. Niestety, wielkości te w relacji do osiąganych przez nie przychodów, nie są w pełni spójne. Przykładowo, drugim po Philip Morris Polska Distribution Sp. z o.o. płatnikiem CIT jest spółka Imperial Tobacco Polska S.A., z przychodem najniższym spośród wszystkich firm tego sektora. Dlaczego firma z najmniejszym udziałem w rynku i najniższym przychodem płaci więcej CIT niż dwaj jej konkurenci? Na to pytanie i wiele innych odpowiedzi poszukac powinien Minister Finansów.
    Niewątpliwie na wielkość odprowadzanych podatków ma wpływ rentowność biznesu. Wielkość uzyskiwanych przychodów nie jest jedynym wyznacznikiem wielkości odprowadzanego podatku dochodowego. Z tego też względu PTG przedstawiło również analizę rentowności wyselekcjonowanych przedsiębiorstw. W wielu przypadkach pokazała ona, jak znaczące rozbieżności – sięgające niekiedy nawet kilkudziesięciu procent – mogą wystąpić w ramach jednej branży. Przykładem jest tutaj branża informatyczna. gdzie te różnice bywają nawet dziesięciokrotne.
    Być może w większym stopniu na uznanie i docenienie przez rządzących powinny zasłużyć dzisiaj te przedsiębiorstwa, które sumiennie i od lat odprowadzają podatek dochodowy płacąc go w Polsce i pozostając liderami w swoich branżach.

Osiemnastka Morawieckiego

Nie lubię bardzo doktrynerstwa. Nie lubię dogmatów i prawd objawionych. Nie lubię listy zakazów i nakazów, których mam się trzymać, bo tak mi mówi linia mojej partii albo kierunek, znaczony światopoglądem. A najbardziej nie lubię…płacić podatków. I wcale nie uważam, że im większe podatki, tym szczęśliwsze społeczeństwo. Zwłaszcza, że łupi się podatkami uczciwych, a nieuczciwi albo chorobliwie bogaci mają się jak zawsze dobrze, od czasów Mazowieckiego, żadna władza nie potrafi dobrać im się do kupra. A może nie chce?

W przyszłym roku rząd Morawieckiego, ten sam, który szczycił się tym, że nie ładował na barki ludu dodatkowych danin, przywita nas wielką osiemnastką, tj. osiemnastoma podatkami pośrednimi, bezpośrednimi lub ukrytymi, których każdy z nas skosztuje, czy tego chce czy nie-prędzej czy później. Część z tych podatków jest z nami od dawna, ale że osiemnaście, to taki ładny wynik i kojarzy się z dorosłością i pełnoletnością fiskalną, którą rząd w przyszłym roku osiągnie, jadąc na obywatelu jak na łysej kobyle i poganiając go podatkowym nahajem, postanowiłem dołożyć kilka starych do równego rachunku. A na rachunkach premier to się jednak zna. Wie, ile kosztuje miska ryżu i jak robić tak, żeby banki, wielkie sieci handlowe i światowe koncerny mogły się paść na naszych łączkach oporowo. Nikt nie ma chyba wątpliwości, że nowe podatki są po to, żeby ratować polskich przedsiębiorców-tak przeca zapowiedział sam miłościwie rządzący Mateusz.

Za niecały miesiąc, jeśli dożyjemy, przywitają nas: podatek cukrowy, podatek handlowy, podatek od spółek komandytowych, opłata przekształceniowa OFE, podatek od „małpek”-małych wódeczek, opłata mocowa, wzrost abonamentu RTV, podwyżka składek ZUS, podatek od psa, podatek od nieruchomości, opłata targowa i opłata uzdrowiskowa, podatek od deszczu, pełne oskładkowanie umów-zleceń, likwidacja ulgi abolicyjnej, opata depozytowa od wymiany oleju, podatek od reklam, wyższa danina „solidarnościowa”, podwyżka akcyzy na samochody używane. Ufff. Udało się. Osiemnastka Morawieckiego na nowy, lepszy rok. Jak się Wam podoba?

Może narażę się wielu, ale napiszę i tak, bo tak właśnie uważam, że ten kraj jest chory, w którym od swojej własnej, ciężkiej pracy odprowadza się podatek i to nie jeden, bo oprócz oskładkowania umów, czy to o pracę czy to śmieciówek, każdy uczciwie tyrający musi co roku płacić podatek od osób fizycznych, żeby czasem nie zapomniał, że to co zarobił uczciwie, musi być jeszcze ukradzione przez państwo. Tak jest-ukradzione. W różnych czasach różnie się owo złodziejstwo kapitalistyczne nazywa: czasem składka, czasem danina, czasem podatek, w każdym razie mechanizm jest ten sam, kiedy pod jakąś formą presji powiązanej ze środkiem represji, zmusza się obywatela, aby oddał część swoich dochodów pozyskanych z uczciwej pracy państwu. A że państwu ciągle mało, musi kraść jeszcze więcej. Żeby, m.in. nakarmić i napoić tych wszystkich, którym do roboty się iść nie chce. Nie to, że nie mogą do niej pójść, bo jej nie ma, albo nie mają jej jak podjąć, z powodu choroby lub kalectwa. Nie chcą. Bo są nierobami. Nauczonymi przez państwo, że nie da się im i ich progeniturze zejść z głodu. A nawet, na socjalnym garnuszku, da się przeżyć całkiem nieźle, bo dodatków i przydatków rożnej maści znajdzie się zawsze więcej niż na garść soczewicy, jak chłopina obrotny. Na to się zatem nie godzę. Żeby moją pracę oskładkować i opodatkować, a temu, któremu nie chce pracować, dawać za darmo. Jaka to sprawiedliwość?

Pamiętam, że w jednej z ksiąg Papcia Chmiela, o przygodach Tytusa, Romka i A’Tomka, wszyscy trzej cofnęli się w czasie i trafili na dwór jakiegoś króla albo księcia, który miał w skarbcu pusto, jak Morawiecki w budżecie. Wymyślił więc ów władca, że wprowadzi dla poddanych podatki od kichania, przeklinania i drapania się za uchem. Kiedy to enty raz czytałem, a miałem wówczas lat już osiemnaście, wydawało mi się to pomysłem wyjętym z popłuczyn po Orwellu; jakimś wynurzeniem ekonomicznego Bajkonuru. Do dzisiaj.

Skomplikowane, niejasne, ciągle zmieniane

Pod rządami PIS polskie podatki stają się coraz bardziej nieprzychylne dla firm i obywateli.
Fundacja Podatkowa (Tax Foundation) działająca w USA od 1937 r. opublikowała kilka dni temu Międzynarodowy Indeks Konkurencyjności Podatkowej 2020 (International Tax Competitiveness Index – ITCI) w którym Polska gospodarka zajęła dopiero 34. miejsce. Dalekie – ale jednak lepsze o jedno miejsce niż w ubiegłym roku, gdy znaleźliśmy się na przedostatniej pozycji, a na końcu rankingu była Francja, która w tym roku awansowała o 5 miejsc,
Tegoroczny indeks został opracowany i opublikowany przez Tax Foundation tym razem już dla wszystkich krajów członkowskich Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), w tym oczywiście dla Polski która jest jej członkiem. Opracował go zespół specjalistów pod kierownictwem Daniela Bunna i Elke Asena w ramach Centrum Globalnej Polityki Podatkowej, którego szefem w Fundacji jest Scott A. Hodge.
W ciągu ostatnich kilku dekad w większości krajów OECD stawki podatków bezpośrednich CIT (od dochodów osób prawnych) i PIT (od dochodów osób fizycznych) na ogół spadały. Nie wszystkie jednak zmiany, zwłaszcza ostatnie wprowadzone w niektórych, krajach poprawiły strukturę systemów podatkowych. Ponadto, podczas gdy wiele krajów zniosło podatek od majątku netto w ostatnich dziesięcioleciach, Belgia przyjęła nowy podatek, właśnie od tego majątku. Jednak Belgia i Francja obniżyły w ostatnim roku stawki podatkowe w CIT. Także w Słowenii i Norwegii dokonano korzystnych zmian podatkowych.
Analizując systemy podatkowe w krajach OECD widać dość wyraźnie różnorodność podejść do polityki podatkowej. Oznacza to, że daleko jeszcze do ewentualnej „wspólnej polityki podatkowej”. Kilka lat temu państwa członkowskie nie mogły nawet dojść do porozumienia w ustaleniu tak podstawowej kategorii w podatkach jaką jest „koszt uzyskania przychodów”.
Polska też głosowała przeciwko wspólnemu ustaleniu jednolitej definicji tej kategorii w ramach Unii Europejskiej, dopatrując się oczywiście jakiegoś podstępu i próby wejścia na drogę wspólnej polityki podatkowej. Dziś więc różne kraje mogą różne pozycje zaliczyć bądź nie zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów, w ten sposób zaniżając bądź zawyżając podstawę opodatkowania.
Między innymi w celu wyeliminowania tych różnic opracowywany jest omawiany Indeks. Konkurencyjność międzynarodową w Indeksie autorzy starają się zmierzyć, badając w jakim stopniu system podatkowy danego kraju przylega do dwóch ważnych aspektów polityki podatkowej: konkurencyjności i neutralności.
Według autorów raportu, konkurencyjny system podatkowy to taki, który utrzymuje krańcowe stawki podatkowe na niskim poziomie. W dzisiejszym zglobalizowanym świecie kapitał jest wysoce mobilny. Firmy mogą bowiem inwestować w dowolnej liczbie krajów na całym świecie, aby znaleźć i zmaksymalizować stopę zwrotu po opodatkowaniu. Ponadto zbyt wysokie krańcowe stawki podatkowe mogą prowadzić do unikania podatków.
Dla wzrostu gospodarczego najbardziej dotkliwe są podatki od dochodów przedsiębiorstw (CIT), natomiast podatki od dochodów osób fizycznych (PIT) i od nieruchomości mają znacznie mniejszy wpływ na rozwój gospodarczy.
Z kolei neutralny system podatkowy to po prostu taki, który ma na celu zwiększenie przychodów podatkowych przy jak najmniejszych zakłóceniach gospodarczych. Konkurencyjny i neutralny system podatkowy promuje trwały wzrost gospodarczy oraz inwestycje, a jednocześnie zapewnia wystarczające dochody na rozmaite priorytety rządowe.
Indeks Konkurencyjności Podatkowej ma charakter złożony (agregatowy) na który składają się 43 wskaźniki, zgrupowane w pięciu kategoriach oceniających różne aspekty systemów i struktury podatków. Sam indeks jest średnią arytmetyczną ważoną wszystkich tych wskaźników, a wagi, które są im przypisane zostały opracowane przez ekspertów z danych dziedzin podatków.
Indeks końcowy to jedna syntetyczna liczba i przy jego pomocy można budować rankingi krajów. Dla analityków ważne są właśnie te szczegółowe wskaźniki. Międzynarodowy Indeks Konkurencyjności Podatkowej 2020 oraz pełny raport można znaleźć na stronie www.taxfoundation.org
W 2014 r., za rządów Platformy Obywatelskiej zajmowaliśmy 26. miejsce a w 2020 roku niestety spadliśmy na 34. Po nas są tylko Chile i Włochy…
Czołówka rankingu to jak pokazano w tabeli: Estonia (już po raz siódmy), Łotwa, Nowa Zelandia, Szwajcaria i Luksemburg. Warto tu zauważyć, że dwa nowe kraje członkowskie w UE zajmują najwyższe lokaty. Łotwa niedawno bowiem w znacznej mierze adoptowała właśnie system estoński. Wartość Indeksu na poziomie 100 proc., nie oznacza zdaniem autorów raportu, że dany system jest idealny, lecz jest najlepszy spośród badanych.
Pozycja Estonii w rankingu konkurencyjności podatkowej wynika z czterech pozytywnych cech polityki podatkowej tego kraju. Ma on 20-procentową stawkę podatkową od przedsiębiorstwa lecz tylko od zysków podzielonych, posiada także 20-procentowy podatek od dochodów osobistych lecz z wyłączeniem dywidend. Podatek od nieruchomości dotyczy wyłącznie wartości gruntu a nie całej nieruchomości. Wreszcie, Estonia posiada system podatków terytorialnych, który zwalnia 100 proc. zysków zagranicznych uzyskanych przez krajowe korporacje z krajowego opodatkowania (z kilkoma ograniczeniami).
Wartość Indeksu Konkurencyjności Podatkowej dla lidera, Estonii wynosi właśnie 100 proc., a dla Polski 46,6 proc. I taki jest obecnie nasz dystans do najlepszego.
Spośród nowych krajów UE przed nami są wszystkie z nich, a niektóre na wysokich pozycjach.
Warto odnotować, że w zakresie stawek podatkowych CIT (dziewiąte miejsce) i PIT (jedenaste miejsce) Polska zajmuje znacznie lepsze lokaty, niż w ogólnym Indeksie. Najgorsze miejsce zajmujemy pod względem VAT i podatku od nieruchomości.
Niemcy zajmują 15 miejsce, a wychwalane często Stany Zjednoczone dopiero 21.
Z punktu widzenia przedsiębiorstw najgorzej oceniany jest właśnie VAT. Z badań ankietowych Ernst&Young wynika, że 91 proc. firm skarżyło się, że za zmianami w VAT zwyczajnie nie nadąża, a 60 proc. twierdziło, że nie wyrabia się nawet z czytaniem interpretacji wyroków i objaśnień. Od 2008 r. w Polsce wydano ponad 140 tysięcy interpretacji indywidualnych w zakresie VAT i ponad 30 objaśnień, ostrzeżeń i broszur dotyczących tego podatku.

Międzynarodowy Indeks Konkurencyjności Podatkowej 2020 (w proc.)

  1. Estonia 100
  2. Łotwa 84,4
  3. Nowa Zelandia 82,4
  4. Szwajcaria 77,1
  5. Luksemburg 76,0 32. Francja 50,7 33. Portugalia 46,9 34. Polska 44,6 35. Chile 46,3 36. Włochy 44,3

Bat na bata, czyli ostatnia szansa prezesa

Znacie? To posłuchajcie. Stary macher polityczny chciał uczynić z młodszego machera bat na opozycję. By chłostał w jego imieniu niepokorne sądy, zastraszał opozycyjnych liderów i krzewił wśród „ciemnego ludu wyborczego” mit o rządach surowych, lecz sprawiedliwych.

Z biegiem lat okazało się, że młodszy macher nie chce dalej być nieustającym młodym kandydatem na lidera. Chce, jak Moryc Welt, założyć „własną fabrykę”, „pójść na swoje”. I nie cofnie się nawet przed oszukaniem i oskubaniem starego prezesa.
Zwłaszcza, że stary prezes znalazł sobie innego następcę, młodego, cynicznego banksera. Jego miał uroczyście na wiceprezesa macherskiej Rodziny mianować. Na uroczystym Kongresie macherów. A młodego bata i jego drużyny nawet do rodziny przyjąć nie chciał.
I wtedy młody bat bryknął. Przypomniał wszystkim macherom, że jest już wykwalifikowanym batem. Ostrzegł też, że teraz może wychłostać wszystkich. Pana premiera też.
Nawet pana prezesa.
I tak rozpoczął się medialny serial polityczny. Obfitujący w mroczne, wyraziste postacie. I liczne zwroty akcji.
Od tygodnia codziennie słyszymy o kolejnym, tajemniczym spotkaniu „Ostatniej szansy”. Codziennie media dostają kolejną porcję sterowanych „przecieków” sugerujących rozwiązanie konfliktu pana prezesa, uosabiającego Rodzinę, czyli Partię, z dotychczasowym batem pana prezesa.
„Nie będzie ogon merdał psem”, miał zauważyć pan prezes. Największy krajowy przyjaciel zwierząt. Niestety stary prezes zbyt późno dostrzegł, że koalicyjny ogon przemienił się w sprawny bat.
Dlatego ujawniony, rozgrzany konflikt nie zakończy się szybko. Już na przedkongresowych, partyjnych rozgrywkach. Czeka nas długi polityczny serial ujawniający wiele brudów obecnie nam panujących elit politycznych PiS. Serial społecznie szkodliwy, bo zajmujący media i opinię publiczna jedynie praniem politycznych brudów. Odwracający naszą uwagę od licznych, istotnych problemów społecznych.
Nie dyskutujemy dziś o tym, że rząd PiS zwiększy budżetowy dług o 480 miliardów złotych, co stanowi 64 procent PKB.
Nie pytamy co PiS chce z tym długiem zrobić: spłacać go czy zostawić w spadku następcom?
Na razie ratuje się przed większym deficytem wprowadzaniem licznych opłat i dodatkowych podatków.
Zadłużenie Polski bije rekordy ze względu na konieczność walki z gospodarczymi skutkami pandemii. I dlatego eksperci lauru jeszcze nie grają.
Ale rząd PiS nie ma jasnego programu walki z pandemią. Z narastającym bezrobociem, zwłaszcza wśród młodych ludzi.
Dziś dla młodych pracy w IV Rzeczpospolitej nie ma. Nie ma też mieszkań. Aby kupić pięćdziesięciometrowe mieszkanie trzeba pracować dwadzieścia lat za pensję równą średniej krajowej. I nie wydawać w tym czasie ani złotówki. Zatem młodzi muszą czekać ponad 20 lat na własne mieszkanie, albo wejść w pętlę kredytu. I mieszkać trzydzieści lat w mieszkaniu nieswoim, bo należącym do kredytującego banku.
Nie dyskutujemy o innych, fundamentalnych problemach. O planowanych zwolnieniach pracowników w sektorze administracji państwowej.
O deficytach budżetowych licznych polskich miast i związanych z tym cięć inwestycyjnych.
O polityce energetycznej, o przyszłości sektora górniczego.
O roli Polski w Unii Europejskiej. Czy nadal mamy być jej „merdającym ogonem”?
O bezpieczeństwie narodowym. Czy jego gwarancją ma być tylko kontyngent wojsk USA?
Nie pytam co się zmieni w naszych relacjach z USA, Chinami jeśli prezydent Trump przegra listopadowe wybory prezydenckie?
Polityka polska sprowadza się w polskich mediach głównego nurtu do serialu o tym jak pan prezesa złapał Ziobrorzyna, a Ziobrorzyn za łeb trzyma. Zgadza się, że dziś bez koalicji z PiS gowinowcy i ziobrowcy nie dostaną się do parlamentu. Ale przyśpieszone wybory parlamentarne dziś oznaczają utratę władzy dla PiS.
Dlatego szykujmy się na kolejne odcinki serialu o sado maso miłości politycznej pan prezesa Kaczyńskiego z panem ministrem Ziobro i panem Gowinem. Ten miłosny trójkącik wchłonie liczne problemy i wykreuje kolejne.
Być może wykreuje nowe Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego z bermanopodobnym panem super ministrem prezesem Kaczyńskim.
A być może to tylko kolejny blef w negocjacjach politycznych szulerów.
Na pewno konflikt pana prezesa z panami Ziobro i Gowinem z odcinka na odcinek będzie narastał, pomimo zwodniczych zwrotów akcji sugerujących zawarcie pokoju lub rozejmu.
To oznacza, że zapowiedziana, lecz nie uruchomiona jeszcze polityczna bomba atomowa, czyli przedterminowe wybory parlamentarne musi kiedyś odpalić.
Musi. To wiedzą już wszyscy bohaterowie tasiemca.
Nie wiedzą jedynie, poza jednym panem prezesem, kiedy ten wybuch nastąpi.

Gospodarka 48 godzin

Wakacyjna poprawa

Jak podaje państwowa firma PKP Polskie Linie Kolejowe, mająca dbać o stan infrastruktury kolejowej, na przejazdach w te wakacje zdarzyło się mniej wypadków. Różnica jest bardzo dobra w porównaniu z ubiegłym rokiem: o ponad 20 proc. mniej wypadków ale aż ośmiokrotnie mniej ofiar śmiertelnych. Tegoroczne wakacje na przejazdach kolejowych były więc znacznie bezpieczniejsze od zeszłorocznych. W lipcu i sierpniu były 23 wypadki na przejazdach, w tym 21 z udziałem pojazdów, pozostałe z ludźmi. W 2019 r. w tym samym okresie było 30 zdarzeń, w tym 26 z pojazdami. Osiem razy mniej osób zginęło podczas tegorocznych wakacji w porównaniu z zeszłorocznymi. W 2019 r. było 16 ofiar w bieżącym roku dwie. – Minione wakacje na przejazdach kolejowo drogowych były najbezpieczniejsze od co najmniej 10 lat. By zwiększyć bezpieczeństwo budujemy bezkolizyjne skrzyżowania, montujemy dodatkowe urządzenia i szkolimy pracowników – powiedział Marek Olkiewicz, wiceprezes PKP Polskich Linii Kolejowych S.A. Na tę bardzo dobrą, wakacyjną poprawę wpłynęły też zapewne kontrole, ulotki, materiały edukacyjne i pouczenia – w tym wakacyjne „Bezpieczne Piątki” czyli ponad pół tysiąca dodatkowych działań na przejazdach kolejowo-drogowych w lipcu i sierpniu. Przekazano ulotki i materiały edukacyjne o bezpieczeństwie na skrzyżowaniach torów kilkudziesięciu tysiącom kierowców, rowerzystów i pieszych. PKP PLK informują, że również porównanie ośmiu miesięcy 2020 r. z 2019 r. pokazuje spadek zdarzeń na przejazdach. Liczba wypadków zmniejszyła się o około 13 proc. Od stycznia do sierpnia było 108 zdarzeń, a w analogicznym okresie ubiegłego roku 125. PKP PLK nie podały jednak, ile osób straciło życie na przejazdach w ciągu ośmiu miesięcy bieżącego roku, co może wskazywać, że jeśli chodzi o liczbę ofiar śmiertelnych, to w tym okresie nie było zauważalnej poprawy.

Efekt podatkowy

Jak wynika z raportu Szkoły Głównej Handlowej pod tytułem “Tendencje w polityce podatkowej w krajach Europy Środkowo-Wschodniej i ich wpływ na obowiązki podatkowe przedsiębiorców”, po 2015 roku Polska zanotowała dużą poprawę ściągalności podatku dochodowego CIT oraz VAT-u i akcyzy w relacji do naszego produktu krajowego brutto. Może nie osiągnięto jakichś rewelacyjnych wyników, bo wzrost ściągalności tych trzech podatków w relacji do PKB sięgnął po 2015 r. zaledwie poziomów spotykanych w Czechach czy na Węgrzech (naszych sąsiadów w Grupie Wyszehradzkiej, której politykę podatkową zbadał wspomniany raport), lecz zdaniem autorów badania, jak najbardziej można mówić o spektakularnych efektach polskiej polityki podatkowej na tle regionu oraz o “imponującym wzroście” wpływów z tych podatków. Za ten sukces poniekąd płacą przedsiębiorcy, gdyż równocześnie znacząco wzrosły obciążenia dla firm, związane z wdrażaniem nowych, przygotowanych przez PiS-owską ekipę, regulacji podatkowych. Dotyczy to zwłaszcza wzrostu obowiązków administracyjnych i informacyjnych oraz potencjalnego wzrostu ryzyka prawnego. Autorzy raportu postulują zatem, by po uszczelnieniu systemu podatkowego, teraz podjęto pracę nad tym, żeby przepisy stały się dla firm łagodniejsze i łatwiejsze do stosowania.

Polska tragedia podatkowa

Rządy PiS doprowadziły do tego, że polski system podatkowy należy do najgorszych w Europie. W Międzynarodowym Indeksie Konkurencyjności Podatkowej 2019 nasz kraj spadł na 35 miejsce, a jeszcze w 2014 r. był na 26.
Orgnizacja Tax Foundation (działająca w USA od 1937 roku) opublikowała Międzynarodowy Indeks Konkurencyjności Podatkowej 2019 (International Tax Competitiveness Index – ITCI), w którym Polska gospodarka zajęła dopiero 35. (przedostatnie) miejsce.
Indeks ten obejmuje wszystkie kraje członkowskie Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Został opracowany przez zespół specjalistów pod kierownictwem Daniela Bunna i Elke Asena w ramach Centrum Globalnej Polityki Podatkowej. Jego szefem w Fundacji jest Scott A. Hodge.
W ciągu ostatnich kilku dekad w większości krajów OECD stawki podatków dochodowych CIT (od osób prawnych) i PIT (od osób fizycznych) na ogół spadały. Nie wszystkie jednak ostatnie zmiany (na przykład we Francji) poprawiły strukturę systemów podatkowych. Ponadto, podczas gdy wiele krajów zniosło podatek od majątku netto w ostatnich dziesięcioleciach, Belgia przyjęła nowy podatek, właśnie od tego majątku.
Analizując systemy podatkowe w krajach OECD widać dość wyraźnie różnorodność podejścia do polityki podatkowej. Między innymi w celu jej zbadania opracowywany jest omawiany Indeks. Konkurencyjność międzynarodową w Indeksie autorzy starają się zmierzyć, sprawdzając, w jakim stopniu system podatkowy danego kraju przylega do dwóch ważnych aspektów polityki podatkowej: właśnie konkurencyjności oraz neutralności. Według autorów raportu, konkurencyjny system podatkowy to po prostu taki, który utrzymuje krańcowe stawki podatkowe na niskim poziomie.
W dzisiejszym zglobalizowanym świecie kapitał jest wysoce mobilny. Firmy mogą inwestować w dowolnej liczbie krajów na wszystkich kontynentach, aby znaleźć i zmaksymalizować stopę zwrotu po opodatkowaniu. Ponadto, zbyt wysokie krańcowe stawki podatkowe mogą prowadzić do unikania podatków. Dla wzrostu gospodarczego najbardziej dotkliwe są podatki od dochodów przedsiębiorstw (CIT). Podatki od dochodów osób fizycznych (PIT) i od nieruchomości mają znacznie mniejszy wpływ na wzrost gospodarczy.
Z kolei tzw. neutralny system podatkowy to taki, który ma na celu zwiększenie przychodów podatkowych przy jak najmniejszych zakłóceniach gospodarczych. Konkurencyjny i neutralny system podatkowy ma promować trwały wzrost gospodarczy i inwestycje, a jednocześnie zapewniać wystarczające dochody na różne priorytety rządowe.
Międzynarodowy Indeks Konkurencyjności Podatkowej ma charakter złożony (agregatowy) na który składają się 43 wskaźniki, zgrupowane w pięciu kategoriach oceniających różne aspekty systemów i struktury podatków. Sam indeks jest średnią arytmetyczną ważoną wszystkich tych wskaźników, a wagi, które są im przypisane zostały opracowane przez ekspertów z danych dziedzin podatków.
Indeks końcowy to jedna syntetyczna liczba i to stanowi jego urok. Przy jego pomocy można budować rankingi krajów. Dla analityków są zaś ważne właśnie te szczegółowe wskaźniki. Międzynarodowy Indeks Konkurencyjności Podatkowej 2019 oraz pełny raport można znaleźć na stronie www.taxfoundation.org
W 2014 r. w tym rankingu zajmowaliśmy 26. miejsce, a w roku 2019 niestety spadliśmy na 35. Po nas jest tylko Francja.
Czołówka rankingu to jak pokazano w tabeli: Estonia (już po raz szósty), Nowa Zelandia, Łotwa, Litwa i Szwajcaria. Warto tu zauważyć, że trzy „nowe” kraje członkowskie Unii Europejskiej zajmują bardzo wysokie lokaty. Wartość Indeksu na poziomie 100 nie oznacza zdaniem autorów raportu, że dany system jest idealny, lecz jest najlepszy spośród badanych.
Pozycja Estonii w rankingu konkurencyjności podatkowej wynika z czterech pozytywnych cech polityki podatkowej tego kraju. Posiada on 20 – procentową stawkę podatkową od przedsiębiorstw, lecz tylko od zysków podzielonych (część zysku po opodatkowaniu, która zostaje przeznaczona na dywidendy dla akcjonariuszy), ma także 20 – procentowy podatek od dochodów osobistych mieszkańców ale z wyłączeniem dywidend. Podatek od nieruchomości dotyczy wyłącznie wartości gruntu a nie wartości stojących na nim nieruchomości lub zainwestowanego kapitału. Wreszcie, Estonia ma system podatków terytorialnych, który zwalnia z krajowego opodatkowania 100 proc. zysków za granicą uzyskanych przez krajowe korporacje (z kilkoma ograniczeniami).
Wartość Indeksu dla Estonii wynosi 100 proc., a dla Polski: 43,5 proc. Taki jest obecnie nasz dystans do lidera. Spośród nowych krajów UE przed nami są wszystkie z nich.
Warto odnotować, że w zakresie stawek podatkowych CIT (trzynaste miejsce) oraz PIT (dziewiąte miejsce) Polska wypada znacznie lepiej, niż w ogólnym Indeksie. Najgorsze miejsca zajmujemy jeśli chodzi o VAT i podatek od nieruchomości.
Z punktu widzenia przedsiębiorstw w Polsce najgorzej oceniany jest właśnie VAT. Z badań ankietowych firmy Ernst&Young wynika, że 91 proc. firm skarżyło się, że za zmianami w VAT zwyczajnie nie nadąża, a 60 proc. twierdziło, że nie wyrabia się nawet z czytaniem interpretacji wyroków i objaśnień.
Od 2008 r, wydano w Polsce ponad 140 tysięcy interpretacji indywidualnych w zakresie VAT oraz ponad 30 objaśnień, ostrzeżeń i broszur dotyczących tego podatku.

Ranking Konkurencyjności Podatkowej 2019

  1. Estonia 100,0
  2. Nowa Zelandia 86,3
  3. Łotwa 86,0
  4. Litwa 81,5
  5. Szwajcaria 79,3 32. Chile 49,1 33. Portugalia 46,6 34. Włochy 44,0 35. Polska 43,5 36. Francja 42,7

Władza i kasa

Dzięki partii aktualnie i od lat rządzącej przywykamy powoli do przekonania, że politycy z górnej półki, ci z PiS-u, i nie tylko oni, nie są nędzarzami. Upubliczniono niedawno Polakom stan posiadania (dochody) wybrańców narodu. Robią wrażenie.

Coraz bardziej umacniają w przeświadczeniu, przynajmniej tych nieco myślących, że do polityki idzie się zasadniczo (ew. również) dla wpływów i pieniędzy. Że, dla czynienia dobra publicznego to taka ściema przy okazji, aby naród głosował i wybrał. Nawet ci najbardziej ideowi przestają z czasem stronić od konfitur. Jasne, że nie wszyscy politycy grzeszą pazernością, jednako polityka, zwłaszcza ta długotrwała i niepodzielna zasadniczo jak aktualnie w Polsce, korumpuje, niestety. Zapewne to nie polski wynalazek, jednako w europejskiej demokracji, do której rzekomo należymy, aspekt ten winien podlegać skutecznej kontroli, hamującej finansowe apetyty i zapędy parlamentarnych wybrańców i rządowych nominantów. Ale kto będzie kontrolował Kaczyńskiego i jego polityczną sitwę ?!
Mając przewagę w sejmie, poukładali wszystko w taki sposób, aby zapewnić sobie nietykalność prawną i polityczną. Np. zapisali w prawie, że w czasie pandemii koronawirusa urzędnicy państwa zwolnieni są: .. od odpowiedzialność za podjęte decyzje. To jakieś kuriozum, za którym można skryć każdy przekręt władzy. Przykłady cudownie znikającej grubej kasy już się pojawiają, i nikt za to nie odpowiada – maseczki i respiratory. Rodzą zasadne podejrzenia pod adresem władzy. Do beznadziejnie smutnych wniosków dochodzę obserwując rozpanoszoną prywatę i bezwstydny ciąg na kasę polityków Prawa i Sprawiedliwości, przyssanych od pięciu lat do cycka z publicznym groszem. Nie zamierzają puścić. Póki co, nie ma siły, aby ktoś im tego skutecznie zabronił. Łamią prawo ?? Skądże !! Wszystko jest legal artis. Ci, co pomstują na kasową niesprawiedliwość, grymaszą i zrzędzą, mogą im naskoczyć. Co najwyżej są w stanie się wkurzać buszując po Internecie na stronach z ujawnionymi dochodami polityków. Są tam prawdziwi rekordziści.
Jakkolwiek nie wyłącznie od Kaczyńskiego, ci od prezesa robią wrażenie szczególne, bo aktualnie i od paru lat przy korycie, jak zwykł to nazywać naród. Warto poczytać. Taki np. Zbigniew Ziobro, minister i prokurator w jednym – nie tylko on – tłucze kasę i nadyma majętność własną z godnym podziwu i pozazdroszczenia rozmachem. I niech kto spróbuje powiedzieć, że mu się nie należy. Ziobro jest żywą personifikacją zła nagrodzonego, nie tylko kasą, również rozległością przypisanych jego urzędowi uprawnień, które zaprzągł skutecznie dla prywaty m. innymi. . Zresztą, są lepsi od niego w mnożeniu kasy własnej. Przy politykach obławiają się kumple i familianci na licznych posadach zależnych od Państwa i samorządów. Pierwszy z brzegu przykład: media ostatnio donoszą, że lokalny działacz partii Kaczyńskiego, chyba z Ostrołęki lub okolic, rozwalił skutecznie w kolizji drogowej służbowy samochód należący do żony. Miał zakaz prowadzenia pojazdów. Właścicielka służbowego auta, żona sprawcy, pani Katarzyna, jest – trzeba trafu, gdyż to zapewne zdolna kobieta – wiceprezesem zarządu Energa Elektrownie Ostrołęka SA. Nie czepiam się: każdy może być wpływowym działaczem partii rządzącej, rozwalić prowadzony bez uprawnień samochód, przy tym mieć małżonkę na wypasionym stanowisku w spółce skarbu państwa. Dotąd takie wypasy przynależały wyłącznie, jak nieustannie obwieszcza propagandowa młócka, do (tfu!) komunistów. Ten przykład, jeden z mnogich w sieci wzajemnych powiązań i partyjnych zależności w Prawie i Sprawiedliwości, ukazuje patologię władzy, w której z elegancją hipopotama tapla się PiS. Tak oto rodzi się, rozrasta i krzepnie rządowy, kumpelski i familijny układ żywotnie i dożywotnio zainteresowanych rządami nominatów Prawa i Sprawiedliwości. Wszak, należy im się !! Dopisuje się do tego krąg kolejny, równie krzepki i rozległy, zadawalający się tym, co łaskawie spadnie z pańskiego stołu, pod postacią 500 plus i innych socjałów. To ostanie da się po ludzku zrozumieć, gdyż dla wielu beneficjentów są to kwoty spore, nie bez znaczenia dla domowych budżetów. Nie zmienia to faktu, że głosujący na partię Kaczyńskiego pogrążają się w myślowym letargu. Kochają Dudę i Morawieckiego, nie mówiąc o prezesie. Wcale zapewne niemała grupa miłośników Prawa i Sprawiedliwości nie ma zamiaru splamić się pracą, Po co, skoro Państwo daje. Tak trzymać. Jesteśmy na finansowej prostej typu „greckiego”. Jeśli do tego dodać wiszącą nad Polską prezydencką recydywę z Dudy, to już jakieś szaleństwo. Pozostaje tylko sprawą czasu, kiedy pogrążymy się w gospodarczej zapaści i UE będzie musiała wyciągać nas z tego bagna. Media zwane publicznymi, z TVP i jej odnogami na czele, mącą we łbach skutecznie. Doprawdy, coraz trudniej zrozumieć, jak coś takiego jest możliwe w demokratycznym, i chcącym uchodzić za wzorzec kultury rozmaitej i nieskończonej, państwie. Poczucie osobistej bezsilności wobec tego co dzieje się w polskiej polityce – wobec Dudowego zagrożenia zwłaszcza – próbuje rekompensować sobie, między innymi, zapisem jak wyżej. Uspokoić się jednak jakoś nie mogę. Niech to szlag trafi.

USA wygrażają światu za próbę opodatkowania amerykańskich gigantów cyfrowych

Administracja prezydenta Donalda Trumpa zaciekle broni Facebooka, Amazona, Google’a, Netflixa i innych koncernów, bojkotując prace nad wypracowaniem międzynarodowego porozumienia, zgodnie z którym firmy te płaciłyby podatki tam, gdzie osiągają swoje zyski.

Na celowniku znalazły się państwa, które wprowadziły bądź planują wprowadzić podatek cyfrowy – Wielką Brytania, Brazylia, Austria, Czechy, Włochy, Hiszpania, Turcja, Indie, Indonezja oraz oddzielnie Unia Europejska. Stany Zjednoczone grożą im sankcjami.
Administracja Trumpa w środę 17 czerwca nagle wycofała się z międzynarodowych negocjacji na temat uregulowania zasad opodatkowania korporacji międzynarodowych, a w szczególności gigantów technologicznych.
Financial Times dotarł do listu sekretarza skarbu USA Steve’a Mnuchina wysłanego do ministrów finansów Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch i Hiszpanii, w którym zagroził tym państwom odwetem, jeśli zdecydują się opodatkować amerykańskie giganty. Mowa o sankcjach gospodarczych.
Europejscy sojusznicy USA są zniesmaczeni taką reakcją.
„Byliśmy o krok od porozumienia w sprawie wprowadzenia podatku cyfrowego wobec gigantów, którzy ogromnie skorzystali na kryzysie wywołanym koronawirusem” – stwierdził Bruno Le Maire, francuski minister finansów.
New York Times w międzyczasie informował, że „kilka krajów europejskich, z Francją na czele, wprowadziło podatki od usług cyfrowych, którymi zostaną dotknięte amerykańskie firmy internetowe”. Z kolei inne państwa, takie jak Włochy, Hiszpania, Austria i Wielka Brytania, planują wprowadzić taki podatek, niezależnie od tego, czy firma, której będzie on dotyczył, jest fizycznie obecne na terenie danego kraju (tj. czy ma w nim swoje przedstawicielstwo).
Francja zawiesiła na czas rozmów obowiązek płacenia podatku cyfrowego, ale już w odwecie zapowiada, że go odwiesi. Obecna stawka podatkowa na usługi cyfrowe wynosi we Francji 3 proc. Francuski minister finansów nazwał stanowisko USA „prowokacją wobec tych wszystkich, którzy negocjowali w dobrej wierze”, a w szczególności „prowokacją wobec sojuszników USA”.
Maria Jesus Montero, rzeczniczka rządu hiszpańskiego, powiedziała w czwartek 18 czerwca, że „ani Hiszpania, ani Francja, ani Włochy, ani Wielka Brytania (…) nie zaakceptują gróźb ze strony innego kraju”.
„Nie ustanawiamy przepisów mających na celu zaszkodzenie interesom innych krajów. (…) Ustanawiamy przepisy, które sprawią, że nasz system podatkowy będzie uporządkowany, sprawiedliwy i dostosowany do bieżących okoliczności” – dodała.
Do opodatkowania cyfrowych gigantów namawia sam Joseph Stiglitz, laureat nagrody Nobla, ekonomista i profesor na Uniwersytecie Columbia. Jego zdaniem pandemia COVID-19 jeszcze bardziej uwypukliła niesprawiedliwość w międzynarodowym systemie podatkowym, pozwalając cyfrowym gigantom stać się głównymi beneficjentami pandemii, a jednocześnie unikać im płacenia podatków.
Stiglitz opowiada się za wypracowaniem globalnego systemu podatkowego, który pozwoliłby na sprawiedliwe opodatkowanie takich gigantów. Rozwiązaniem przejściowym byłoby płacenie podatków proporcjonalnie do zysków, jakie osiągnął gigant dzięki mieszkańcom danego kraju.
Gdy państwa europejskie negocjują wprowadzenie podatku cyfrowego i ich przywódcy deklarują, że nie ugną się przed amerykańskim szantażem, Polska reprezentowana przez rząd PiS siedzi cichutko jak mysz pod miotłą. IV RP rezygnuje z jakichkolwiek planów opodatkowania gigantów po jednym telefonie z amerykańskiej ambasady i przepłaca za wadliwe samoloty F-35.
Za takie „wstawanie z kolan” zapłaci polskie społeczeństwo. W zamian za to Donald Trump już za kilka dni poklepie Dudę po plecach i zaprosi go do swojego gabinetu owalnego.

Po drugiej stronie Styksu/Rubikonu

Możesz wybrać jedną z wersji tytułu, to jeden z niewielu dostępnych wyborów.

Dziś wszystko jest polityką, bo polityka to decydowanie o tym co wspólne. W czasie pandemii znikają jednostki. Przestają być istotne, zaczyna rządzić prawo wielki liczb. Jeśli nawet nie spełnią się najczarniejsze prognozy, to nic już nie będzie takie samo.

Ale może właśnie nie powinno być takie samo.

Rządy wydają się myśleć dziś w kategoriach tygodni, góra kwartału. Nie, że by wcześniej myśleli inaczej lecz mogło się zdarzać, że sprawiali takie wrażenie.

To czego jesteśmy świadkami i uczestnikami, można nazwać katastrofą społeczną, przełomem, impulsem ewolucyjnym. Na pewno staniemy w obliczu zmian i wyzwań, które nie każdego dotyczą w tym samym stopniu.
Rząd przedstawia projekt czegoś co nazywa tarczą antykryzysową, a co w najlepszym razie, jest kroplówką dla przedsiębiorstw i części pracujących. Kroplówka się szybko skończy, większość problemów pozostanie a część podmiotów umrze lub zniknie.

Znaczna część problemów ekonomicznych naszego państwa ma charakter strukturalny.

Jest ono fatalnie zarządzane, nadmiernie obciąża grupy o najmniejszych dochodach, nie potrafi zapewnić usług publicznych na niezbędnym poziomie.

Co można zrobić, wykorzystując katastrofę? A przynajmniej:
co powinna postulować realna opozycja ?

Zmianę systemu podatkowego, na progresywny. Najniższa stawka nie powinna być wyższa niż 5 proc., a progów podatkowych powinno być co najmniej 6. Należy też podnieść kwotę zryczałtowanych kosztów pozyskania dochodu odliczaną od podstawy opodatkowania.

Podatnicy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą powinni się rozliczać na zasadach ogólnych, czyli wg skali progresywnej.

Należy wreszcie zwolnić spółdzielnie pracy z podatku CIT. A podatek od dochodów osób prawnych też powinien przewidywać progresję i posiadać co najmniej dwa progi podatkowe.

Należy wprowadzić podatek od nieruchomości, który powinien być naliczany nie od powierzchni, ale od wartości nieruchomości, aktualizowanej np. raz na pięć lat. Należy również przywrócić realny wymiar podatkowi od spadków i darowizn. Z jednej strony podwyższyć próg zwolnienia podatkowego lecz z drugiej, bezwzględnie egzekwować podatki od kwot z drugiego i trzeciego przedziału. Ze środków nadzwyczajnych wprowadzić jednorazową daninę od majątków przekraczających np. 10 mln.

Co ze zgromadzonymi w ten sposób środkami publicznymi?

Trzy podstawowe dziedziny wymagają natychmiastowego dofinansowania – ochrona zdrowia, edukacja i transport publiczny. W następnej kolejności nauka oraz energetyka w szczególności jądrowa. O centralnym porcie lotniczym należy natychmiast zapomnieć, podobnie jak o mrzonkach o żegludze śródlądowej, przekopach itp. Zamiast tego sadzić drzewa i krzewy.
A konkordat należy wypowiedzieć.