Przedwyborczy ład propagandowy

„Polski Ład” jest ważnym dokumentem marketingowo-politycznym, mającym przybliżyć PiS do sukcesu wyborczego.
Kilka dni temu, dziennik „Trybuna” odnosząc się do PiS-owskiego „Polskiego Ładu”, stwierdził, że jest to tylko program propagandowy, którego jedynym celem jest przybliżenie PiS do zwycięstwa w wyborach parlamentarnych. Cóż, okazuje się, że były to prorocze słowa, a podobny pogląd zaczyna wyrażać coraz więcej specjalistów.
I tak, zdaniem ekonomistów z Forum Obywatelskiego Rozwoju, dokument „Polski Ład” to wydmuszka marketingowa bez kompleksowych reform oraz adekwatnych i skutecznych działań. To nie jest plan zwiększania dobrobytu, lecz plan wydawania pieniędzy i dokupywania głosów w tych obszarach, gdzie władza ma swój elektorat i może uzyskać jeszcze jakieś punkty.
Tymczasem, aby dogonić najbogatsze kraje Unii Europejskiej i zwiększyć dobrobyt społeczeństwa potrzebujemy prawdziwych reform, wykraczających poza jedną kadencję, a nawet poza jedną dekadę. Jak wskazuje FOR kołami zamachowymi takich reform powinny być 4 filary: praca, praworządność, inwestycje i innowacje, a nie PR-owe zapisy „Polskiego Ładu”.
Zdaniem ekonomistów FOR, Sławomira Dudka, Rafała Trzeciakowskiego i Marcina Zielińskiego, „Polski Ład” jest jedynie dokumentem propagandowo-politycznym. To nie jest plan gospodarczy ani tym bardziej dokument strategiczny, który pokazywałby jak sobie poradzić z największymi wyzwaniami stojącymi przed polską gospodarką w kolejnych dekadach.
Do zwiększenia dobrobytu, czyli też lepszych i profesjonalnych usług publicznych, w tym opieki zdrowotnej, konieczny jest wzrost gospodarczy. Dobrobytu nie tworzą tylko podatki, transfery czy wydatki usztywnione w stosunku do produktu krajowego brutto PKB. Aby podtrzymać szybki wzrost gospodarczy, szczególnie w obliczu kryzysu demograficznego, niezbędne są odpowiednie, dobrze przygotowane i zaplanowane reformy. Niestety w „Polskim Ładzie” rząd PIS takich reform nie pokazał.
Ten dokument to lista ogólników, haseł i życzeń, często bardzo lakonicznie opisanych. To marketingowa wydmuszka – podkreślają ekonomiści FOR. Generalna koncepcja „Polskiego Ładu” stanowi zapowiedź redystrybucji dochodów na dużą skalę – w dużej części od klasy średniej, bogatszych i przedsiębiorców do emerytów i osób nieaktywnych zawodowo. Filary „Polskiego Ładu” nie składają się jednak w spójną całość. Nie pozwalają też na osiągnięcie stawianych w dokumencie ambitnych (a przy tym nierealnych) celów rozwojowych. W większości są to obietnice kolejnych transferów, dotacji, instrumentów wsparcia i większych wydatków. W sumie, w „Polskim Ładzie” dominują propagandowe grafiki i wykresy. Brakuje w nim zaś reform, treści i konkretów.
Jedynym elementem, za którym kryją się jakieś analizy i bardziej skonkretyzowane rozwiązania, jest propozycja zmian w podatkach, bo rządowi zależy na ściągnięciu jak największej kasy do budżetu. Jednak i w tym obszarze mamy wiele istotnych przemilczeń i niedomówień.
PiS w „Polskim Ładzie” podbiło swój cel z wcześniejszego Krajowego Panu Odbudowy, zakładający osiągnięcie 95 proc. PKB per capita Unii Europejskiej w 2030 roku. Teraz ma to być aż 100 proc., jednak bez pokazania wiarygodnie, w jaki sposób władza zamierza to zrealizować.
Jak wskazują cytowaniu tu trzej ekonomiści, pozytywem „Polskiego Ładu” jest to, że PiS pokazało w końcu prawdziwą koncepcję modelu społeczno-gospodarczego, do którego chce dążyć. Jeszcze przed poprzednimi wyborami premier głosił wszem i wobec, że mamy cud w uszczelnianiu podatków, a dzięki uszczelnieniu VAT partia rządząca sfinansuje swoje obietnice. Nie mówił nic o nowych podatkach. Stwierdził nawet, że możemy pozwolić sobie jeszcze na rozszerzenie 500+ i „trzynaste” emerytury.
Jednak luka VAT liczona według metodologii Komisji Europejskiej pokazuje, że całkowite efekty uszczelniania VAT w Polsce do 2020 r. dają budżetowi ok. 24 mld zł rocznie, co nie pokrywa nawet rocznego kosztu 500+. A co z „trzynastkami” i wszystkimi pozostałymi obietnicami PiS?. Są one finansowane długiem i lawiną nowych podatków, przede wszystkim sektorowych. Minister finansów zarzekał się, że nie będzie żadnego podnoszenia podatków. A gdy po wyborach pojawiły się nowe daniny i opłaty, tłumaczył, że to wcale nie podatki.
W „Polskim Ładzie” dosyć cicho jest o „cudzie uszczelniania”. Pojawiła się za to narracja antagonizująca mniej zarabiających przeciw zarabiającym więcej i przedsiębiorcom (oczywiście z wyjątkiem bogacących się prominentów PiS). Także premier Mateusz Morawiecki, zgodnie z PiS-owską strategią napuszczania jednych na drugich, aktywnie i publicznie antagonizuje mniej zarabiających z zarabiającymi więcej. Jak podkreśla FOR, widać, że to jest zaprogramowana akcja.
PiS chce kupić poparcie dla siebie za pieniądze podatników – ale o tym dowiemy się już po wyborach. Dokument zawiera więc bardzo bogatą listę różnego rodzaju obietnic, od bardzo drobnych po wielkie i pokazowe inwestycje. Nie pokazuje jednak realnych źródeł finansowania tych wszystkich obietnic.