Potrzebna pomoc dla Zbyszka!

Nasz Kolega i Przyjaciel Zbigniew Kaniewski, poseł SLD czterech pierwszych kadencji demokratycznego Sejmu (od 1991r.) oraz przez lata przewodniczący Federacji Niezależnych Samorządnych Związków Zawodowych Przemysłu Lekkiego – przeżył tragedię. Spłonął Jego drewniany dom, w którym mieszkał wraz z niepełnosprawną żoną.

Wprawdzie dom był ubezpieczony,ale aby nadawał się do zamieszkania potrzeba znacznie więcej środków aniżeli można otrzymać od instytucji ubezpieczającej.

Przyłączam się do apelu Zbyszka o pomoc finansową w sytuacji, gdy Państwo Kaniewscy praktycznie stracili dorobek całego życia.
Pomoc można przekazywać na specjalne subkonto Caritasu Archidiecezji Łódzkiej w Banku PKO SA o/Łódź 44124015451111000011655149 z dopiskiem „darowizna na odbudowę domu J. i Z. Kaniewskich po pożarze” .Naturalnie można także przekazywać 1% podatku dochodowego wynikającego z corocznego rozliczenia deklaracji PIT.

Simone Weil pisała pięknie, ze „wielką zagadką ludzkiego losu nie jest cierpienie, lecz nieszczęście”. W tym przypadku oba te zjawiska występują łącznie.

Gdy obserwujemy z daleka dramatyczną walkę z pożarami w Australii to-pamiętając o starym przysłowiu niemieckim „Alle Gleichnisse hinken” („Wszelkie analogie zawodzą”)-rzekłbym jednak, iż dla Zbyszka to tragedia osobista tego rzędu. Tym bardziej trzeba Mu pomóc!

Bohater naszych czasów

Poseł Stanisław Pięta to człowiek niewątpliwie wybitny inaczej, inteligentny inaczej, a ostatnie wypadki pokazują, że jest to nawet katolik inaczej.

Ówcześnie mało znanego posła wspominam jeszcze z tych czasów, gdy domagał się nacjonalizacji majątku Związku Nauczycielstwa Polskiego, a z senatorem Janem Filipem Libickim (który chyba już wtedy odszedł z PiS do Platformy Obywatelskiej) licytował się, który z nich przygotuje bardziej antypracowniczą ustawę o związkach zawodowych.
Potem poseł Pięta nie lubił – podobnie jak nauczycieli – kilku innych grup społecznych, m.in. lekarzy. Ostatnio domagał się siłowego wyrzucenia niepełnosprawnych i ich rodziców z Sejmu. Miał jeszcze kilka innych – łagodnie mówiąc – „wybitnych” wypowiedzi i działań.

 

Polityczny meteor

Poseł Pięta to aktywny prawicowy działacz polityczny na terenie Bielska-Białej. Jego kariera polityczna nie jest co prawda tak bogata jak europosła Ryszarda Czarneckiego czy prezesa TVP Jarosława Kurskiego, ale też zaliczył kilka partii – od początku lat 90. XX wieku Konfederację Polski Niepodległej, Ligę Republikańską, Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe i Przymierze Prawicy (a być może to nie wszystkie). Wydawał też pismo „Zakaz skrętu w lewo”. Do Prawa i Sprawiedliwości trafił dopiero w 2001 roku.
Dziwne jest, że PiS skierował tak niestabilnego i kontrowersyjnego człowieka do działalności sejmowej w komisjach raczej wymagających dużej odpowiedzialności, autorytetu i na pewno stabilności życiowej – bo przecież jego związek pozamałżeński stał się dobrą zabawą dla dziennikarzy, ale przecież mógł się stać przyczyną zwykłego szantażu czy to finansowego czy niestety politycznego.

 

Gdzie były służby?

A poseł Pięta z nadania PiS jest w obecnej kadencji Sejmu zastępcą przewodniczących: Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej, Komisji Ustawodawczej. Niestety nie wiadomo po co jest również w tzw Komisji ds. Amber Gold oraz – a to już zupełna tragedia – Komisji ds. Służb Specjalnych.
W skład Komisji ds. Służb Specjalnych wszedł 13 kwietnia tego roku, czyli już w czasie kiedy bardzo się przyjaźnił z panią Joanną, o czym dziś donoszą media. A zatem członek najbardziej utajnionej komisji sejmowej, zajmującej się najważniejszymi sprawami bezpieczeństwa państwa, nadzorującej działania wszystkich polskich służb specjalnych, mógł zostać ofiarą zwykłego obyczajowego szantażu!
Z Komisji ds. Służb Specjalnych mogły wypłynąć niezwykle ważne dla bezpieczeństwa państwa polskiego dokumenty tylko dlatego, że jeden z jej członków w swoim pokoju w Nowym Domu Poselskim zamiast zajmować się tymi dokumentami zajmował się czymś (a raczej kimś) zupełnie innym.
Jakim sposobem w środowisku PiS, gdzie podejrzliwość, szpiego – i agentomania są obowiązkiem partyjnym i służbowym doszło do takiego skandalu? Gdzie przed 13 kwietnia były te ukochane i hołubione przez PiS służby specjalne, którym nie udało się zapobiec nominacji na jedno z najbardziej odpowiedzialnych stanowisk w państwie nieodpowiedzialnego kochasia? A przecież do tej pory PiS w takich sprawach wobec swoich członków było raczej bezwzględne, że przypomnę chociażby sprawę ministra sportu w rządzie Jarosława Kaczyńskiego – Tomasza Lipca.
Dla porządku trzeba też dodać, że poseł Pięta oprócz tego jest członkiem sejmowej podkomisji do spraw nowelizacji Kodeksu Pracy, co – pamiętając o jego wspomnianej działalności w sprawie Związku Nauczycielstwa Polskiego – musi budzić jeśli nie przerażenie, to przynajmniej poważne wątpliwości.

 

Z kim on musi pracować!

Prezes Jarosław Kaczyński w zasadzie spacyfikował całą polską porozbijaną prawicę. Generalnie w PiS, a resztę prawicowego planktonu w Zjednoczonej Prawicy. Finał jest taki, że w wyniku tego procesu w PiS jest wielu ludzi, którzy powinni raczej być po za polityką. Kaczyński ich włączył do PiS, dał polityczne kariery i zrobił tyle, że tylko od czasu do czasu robią coś głupiego.
Ale czasem jednak robią.
Tu przypomina mi się taki stary szmonces, w którym na końcu rabin mówi: „No i sami widzicie z kim ja muszę pracować!”
To zdanie chyba ostatnio Jarosław Kaczyński często powtarza.
A Pięta? Mam nadzieję, że decyzja w sprawie Pięty zapadnie kiedy prezesa będzie bolało kolano.