PKO Ekstraklasa: Tylko zespoły Lecha i Śląska są niepokonane

Dwa czołowe zespoły naszej piłkarskiej ekstraklasy, Lech Poznań i Śląsk Wrocław, jako jedyne są jak na razie niepokonane. Bliski ogrania „Kolejorza” był Raków Częstochowa, który prowadził już 2:0, ale poznański zespół zdołał doprowadzić do wyrównania. W 7. kolejce aż sześć spotkań zakończyło się remisami.

Bramkę dającą prowadzenie gospodarzom zdobył po kwadransie gry Marcin Cebula z rzutu karnego. Na początku drugiej połowy wynik podwyższył Sebastian Musiolik. Kontaktowego gola dla poznańskiej drużyny w 57. minucie strzelił Joao Amarala, a w 73. minucie z rzutu karnego wyrównał Mikael Ishak. Tak więc drużyna prowadzona przez trenera Macieja Skorżę pozostała niepokonana w tym sezonie i prowadzi z dorobkiem 15 punktów mając na koncie cztery zwycięstwa i trzy remisy. Drugi w tabeli Śląsk, także niepokonany jeszcze w obecnych rozgrywkach, ma dwa punkty mniej po trzech zwycięstwach i czterech remisach. Szansę na utrzymanie drugiej lokaty zajmowanej po sześciu kolejkach straciła w Radomiu Pogoń Szczecin, która prowadziła od 2. minuty z Radomiakiem 1:0 po golu Piotra Parzyszka, by dać sobie strzelić gola niemal w ostatnich sekundach spotkania. Niemiecki trener „Portowców” Kosta Runjaić miał o to do swoich piłkarzy ogromne pretensje. „Remis jest wynikiem w porządku, biorąc pod uwagę przebieg meczu. Radomiak zasłużył na ten punkt. Ze wsparciem własnych kibiców pokazał, jak można z poświęceniem grać w piłkę nożną. Jeżeli chodzi o grę mojego zespołu, to nie jestem z jego postawy zadowolony. Taka forma fizyczna, jaką zaprezentowaliśmy, nie przystoi w ekstraklasie” – stwierdził szkoleniowiec. Szefowie szczecińskiego klubu też zapewne nie pochwalą swoich piłkarzy, bo po letnich transferach, w wyniku których do kadry zespołu dołączyli Kamil Grosicki z West Bromwich Albion, Piotr Parzyszek z włoskiego Frosione, Jean Carlos silva z Wisły Kraków i Maciej Żurawski z Warty Poznań, „Portowcy” mają w tej chwili piłkarski potencjał uprawniający wręcz do wyznaczenia im jako cel główny zdobycie mistrzostwa Polski. Na razie jednak oglądają plecy zespołów Lecha Poznań i Śląska Wrocław.
„Kolejorz” w miniony weekend zagrał z Rakowem w Częstochowie, co wcześniej po raz ostatni miało miejsce 11 kwietnia 1998 roku. Po powrocie do ekstraklasy częstochowska drużyna z braku odpowiedniego stadionu w swoim mieście musiał korzystać z gościny na stadionie GKS Bełchatów. Stadion Miejski w Częstochowie został jednak już na tyle przysposobiony do wymogów licencyjnych w ekstraklasie, że władze ligi zezwoliły Rakowowi na rozgrywanie spotkań na tym obiekcie. Na mecz z Lechem przyszło 5,5 tysiąca widzów, co zważywszy na ograniczona objętość trybun do sześciu tysięcy można uznać od biedy za komplet publiczności. Trener Marek Papszun po odpadnięciu Rakowa z kwalifikacji do Ligi Konferencji Europy zdążył już przestawić swój zespół na wyłącznie ligowe tory, czego lechici chyba się nie spodziewali, skoro dali rywalom strzelić dwa gole. Przegrać jednak nie przegrali, ale remis powinni uznać za sukces, bo w przekroju całego spotkania częstochowianie bardziej zasługiwali na zwycięstwo. Ale remisy w starciach tych drużyn to nic nowego – w 19 rozegranych meczach takim wynikiem zakończyło się osiem, z tego w ekstraklasie pięć.
W niedzielnym spotkaniu trener Papszun stanął na drodze Lecha po raz ósmy i ma z tym zespołem korzystny bilans (tylko dwie porażki), natomiast trener „Kolejorza” jeszcze z Papszunem i Rakowem pod wodzą tego szkoleniowca nie wygrał.
Ciekawostką jest to, że zespół Lecha ma w ostatnich sezonach problem z wygrywaniem meczów zaraz po przerwie na reprezentację. Ostatnie zwycięstwo po takie przerwie odniósł w listopadzie 2019 roku, kiedy to wygrał z Piastem Gliwice 3:0, a we wrześniu zdarzyło mu się to po raz ostatni aż w 2012 roku pod wodzą trenera Mariusza Rumaka w meczu na wyjeździe pokonał GKS Bełchatów 1:0. Od 2009 roku Lech Poznań triumfował po przerwie na reprezentację w sumie w 22 spotkaniach. 14 meczów zremisował i 14 razy schodził z boiska pokonany. Bilans Kolejorza od 2009 roku po wrześniowych przerwach na kadrę jest niekorzystny: 4 wygrane, 3 remisy, 6 porażek. Tyle mówią statystyki, tymczasem ekipa „Kolejorza” w starciu z Rakowem zaliczyła już dziewiąty z rzędu ligowy mecz bez porażki (licząc ze spotkaniami z poprzedniego sezonu). W najbliższy piątek lechici podejmą u siebie Wisłę Kraków i będzie to dla nich nie mniejsze wyzwanie, niż potyczka z Rakowem, aktualnym przecież wicemistrzem Polski.
Tymczasem aktualny mistrz, czyli Legia Warszawa, w krajowych rozgrywkach na razie w ogóle się nie liczy, bo w tym klubie cała para jest w tej chwili skierowana na rywalizacje w Lidze Europy. Co bynajmniej nie znaczy, że legioniści odpuścili walkę o obronę tytułu. We Wrocławiu przegrali w dość kuriozalnych okolicznościach. Przypomnijmy: w 84. minucie piłkarz Śląska Victor Garcia przejął piłkę po złym podaniu gracza Legii Ernesta Murciego, a że był na spalonym, sędzia liniowy Marcin Boniek podniósł odruchowo chorągiewkę. Arbiter główny Bartosz Frankowski był blisko całej sytuacji i nie odgwizdał spalonego, a Boniek po chwili zorientował się, że popełnił pomyłkę i opuścił chorągiewkę. Ale przez te kilka sekund wszyscy piłkarze Legii stanęli jak wryci, natomiast Victor Garcia, widać lepiej od nich znający piłkarskie przepisy, przez nikogo nie atakowany ruszył na bramkę strzeżoną przez Artura Boruca i posłał mu piłkę między nogami do siatki. zekręt.
Mistrz Polski na razie słabo sobie radzi w ekstraklasie. Legioniści w pięciu rozegranych dotąd meczach ligowych (dwa mają przełożone na późniejsze terminy) odnieśli dwa zwycięstwa i ponieśli trzy porażki, strzelając ledwie cztery gole przy pięciu straconych. W dwóch ostatnich spotkaniach nie potrafił pokonać bramkarza rywali, więc miejsce w strefie spadkowej (16.) to naturalna konsekwencja takich fatalnych wyników. Za Legią w tabeli są tylko beniaminkowie – Górnik Łęczna i Bruk-Bet Nieciecza. A teraz na dodatek dla „Wojskowych” zaczęło się granie co trzy dni w lidze i europejskich pucharach i potrwa przez najbliższe trzy tygodnie. Po tym maratonie może dojść na Łazienkowskiej do przesilenia – albo polecą głowy, albo poleje się szampan.

Raków zadziwia w pucharach

Piłkarze Rakowa Częstochowa dzielnie walczą w kwalifikacjach Ligi Konferencji. W pierwszym meczu IV rundy kwalifikacji pokonali na stadionie w Bielsku-Białej 1:0 wyżej notowany belgijski zespół KAA Gent. Z kolei w kwalifikacjach Ligi Europy obiecujący rezultat uzyskała też Legia Warszawa, remisując na wyjeździe ze Slavią Praga 2:2.

Dzięki dobrym wynikom polskiego kwartetu pucharowego, głównie Legii Warszawa i Rakowa Częstochowa, ale też Śląska Wrocław i Pogoni Szczecin, PKO Ekstraklasa znacznie poprawiła swoją pozycję w ligowym rankingu UEFA, awansując w górę o cztery pozycje. Przed startem eliminacji obecnej edycji europejskich pucharów nasza najwyższa klasa rozgrywkowa była w Europie sklasyfikowana dopiero na 32. miejscu, ale obecnie zajmuje już 28. lokatę. PKO Ekstraklasa przeskoczyła w rankingu ligi Azerbejdżanu, Białorusi, Słowacji i Słowenii. Najwięcej przyczynił się do tego awansu zespół Legii, który w trzech rundach kwalifikacji Ligi Mistrzów wygrał cztery mecze i jeden, z Dinamem Zagrzeb, zremisował, a kolejne punkty dorzucił za remis w IV rundzie kwalifikacji Ligi Europy, gdzie teraz rywalizuje po odpadnięciu z walki o awans do fazy grupowej Champions League.
Legioniści byli skazywani na porażkę w starciu ze Slavią Praga, lecz to oni dwukrotnie obejmowali prowadzenie po golach Mahira Emreliego i Josipa Juranovicia. Mistrzowie Czech zdołali doprowadzić do remisu po trafieniach Alexandra Baha i Lukasa Masopusta, ale w rewanżu w Warszawie na Łazienkowskiej (26 sierpnia, początek godz. 21:00) już takim faworytami nie będą. W tej chwili szanse na awans oba zespoły mają takie same. Wypada przypomnieć, Legia dzięki awansowi do III rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów zapewniła sobie udział w fazie grupowej w najniżej ustawionej w pucharowej hierarchii Lidze Konferencji Europy, ale dzięki temu zarobi spore pieniądze i jeszcze zdobędzie kolejne punkty do ligowego rankingu UEFA.
Całkiem niewykluczone, że do fazy grupowej Ligi Konferencji przebije się też Raków Częstochowa, który dość nieoczekiwanie pokonał w Bielsku-Białej KAA Gent 1:0. To cenne zwycięstwo, bowiem do rankingu liczą się zwycięskie i zremisowane spotkania. W sumie w obecnych rozgrywkach pucharowych polskie kluby zdobyły 3,375 pkt do klasyfikacji. Na tym etapie rozgrywek za każde zwycięstwo do rankingu dopisywanych jest 0,250 punktu, za remis otrzymuje się 0,125 punktu. Tak więc punkty w kwalifikacjach Ligi Konferencji zdobyły też wyeliminowana w II rundzie Pogoń Szczecin oraz w III rundzie Śląsk Wrocław.
Trener Rakowa Marek Papszun dobrze wykorzystał chwilę oddechu jaką jego zespołowi dało przełożenie ligowego meczu z Radomiakiem w 4. kolejce PKO Ekstraklasy. Wicemistrzowi Polski nie byli może lepsi piłkarsko od ekipy KAA Gent, ale walczyli z nią jak równy z równym i na dodatek uśmiechnęło się do nich piłkarskie szczęście. W 64. minucie obrońca Andrzej Niewulis po rzucie rożnym zdobył zwycięskiego gola i dzięki temu w rewanżowym spotkaniu w Gandawie (26 sierpnia, początek godz. 20:00) częstochowianie będą mogli powalczyć o awans do fazy grupowej LKE. Sił nie powinno im zabraknąć, bo władze PKO Ekstraklasy przychyliły się do ich prośby i przełożyły na inny termin także ligowy mecz Rakowa z Górnikiem Zabrze w 5. kolejce.
„Spodziewałem się trudnego meczu i taki też on dla nas był. Nie graliśmy może imponująco, ale najważniejsze, że wygraliśmy, że mamy zaliczkę przed rewanżem. Rywale ten zresztą nie grali jakoś bardzo dobrze. Dlatego jestem dobrej myśli przed rewanżem. Trochę martwią mnie poważne kontuzje Długosza i Arsenicia. Pierwszy jest mocno poobijany i ma rozbity łuk brwiowy, a drugi doznał złamania ręki w nadgarstku” – skomentował spotkanie z KAA Gent trener Rakowa. Jego odpowiednik w belgijskim zespole, Hein Vanhaezebrouck, nie wyglądał na specjalnie zdruzgotanego porażką. „Gratuluję Rakowowi. Wykorzystał swoją szansę, ale jesteśmy dopiero w połowie rywalizacji. Po zmianie przepisów różnica jednej bramki nie jest już tak istotna w rewanżu. Nawet jeśli Raków u nas strzeli gola, to nie będzie to jeszcze problem. Wierzę w mój zespół i wiem, że jest w stanie u siebie odrobić straty” – stwierdził szkoleniowiec belgijskiej drużyny.

Raków lepszy w Kazaniu

Nasza piłkarska ekstraklasa w miniony weekend zaliczyła już czwartą kolejkę, tym razem bez udziału zespołu Rakowa Częstochowa, którego trener po sensacyjnym wyeliminowaniu Rubina Kazań w III rundzie eliminacji Ligi Konferencji Europy poprosił o przełożenie ligowego meczu z Radomiakiem.

W 3. kolejce o przełożenie spotkania z Zagłębiem Lubin poprosiła Legia Warszawa, ale pauza nic jej nie dała, bo w rewanżowym meczu z Dinamem Zagrzeb w III rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów legioniści przegrali u siebie 0:1 i odpadli z tych rozgrywek. Ale nie z europejskich pucharów, bo teraz czeka ich walka w IV rundzie kwalifikacji Ligi Europy ze Slavią Praga. Przed tym meczem już jednak „Wojskowi” pauzować w krajowej lidze nie chcieli i w 4. kolejce zagrali na wyjeździe z Wartą Poznań, wygrywając pewnie 2:0 po golach Rafaela Lopesa i Tomasa Pekharta.
Trener Rakowa Marek Papszun jeszcze przed wyjazdem do Kazania zapowiadał, że o przełożeniu ligowego meczu pomyśli po spotkaniu z Rubinem. U siebie częstochowianie zremisowali z rosyjskim zespołem bezbramkowo i mało kto dawał im szansę na sukces w rewanżu, tymczasem ekipa aktualnych wicemistrzów Polski nieoczekiwanie wygrała po dogrywce 1:0 i awansowała do IV rundy eliminacji Ligi Konferencji. Gola na wagę zwycięstwa zdobył Łotysz Vladislavs Gutkovskis.
Gospodarze od 106. minuty grali w osłabieniu po czerwonej kartce dla Ilji Samosznikowa, ale w ostatniej minucie dogrywki mogli wyrównać i doprowadzić do rzutów karnych, bo sędzia podyktował na ich korzyść mocno problematyczną „jedenastkę”, ale rzut karny wykonywany przez Seada Haksabanovicia kapitalnie obronił bośniacki bramkarz Rakowa Vladan Kovacević.
O awans do fazy grupowej Ligi Konferencji częstochowianie zagrają z belgijskim zespołem KAA Gent, który z kolei w III rundzie wyeliminował łotewski RFS Ryga (2:2, 1:0). Pierwszy mecz zostanie rozegrany 19 sierpnia na stadionie w Bielsku-Białej (początek godz. 18:00), a rewanż 26 sierpnia w Gandawie (początek godz. 20:00).
Wygrana w dwumeczu z Rubinem Kazań to największa sensacja tegorocznych eliminacji europejskich pucharów. Skazana na pożarcie drużyna, która nawet nie ma swojego stadionu, a jej budżet to nieco ponad 20 milionów złotych, pokonała ekipę z ogromnymi pieniędzmi i bogatym doświadczeniem gry w Lidze Mistrzów. I na pewno nie był to przypadek, bo Raków walczył z rosyjskim zespołem jak równy z równym i awansował jak najbardziej zasłużenie. Ale żeby powalczyć skutecznie także z belgijską ekipą, trener Papszun musiał dać swoim podopiecznym chwilkę oddechu, bo oni od ponad trzech tygodni grali praktycznie co trzy dni. Najszybciej, bo w II rundzie, z walki odpadła Pogoń Szczecin, ale bez wstydu, bo po wyrównanej walce z chorwackim NK Osijek (0:0, 0:1).
W III rundzie straciliśmy Śląsk Wrocław, który odpadł już zdecydowanie w kompromitującym stylu. U siebie wrocławianie wygrali z Hapoelem Beer Szewa 2:1, ale w rewanżu dali się zdeklasować ulegając aż 0:4. Ta porażka jest naprawdę trudna do pojęcia, bo izraelski zespół to przeciętna ekipa i prawdę mówiąc nie miała dość potencjału na takie wysokie zwycięstwo. Ale Śląsk z jakiegoś powodu nie zagrał nawet tak, jak tydzień wcześniej u siebie. Szkoda zmarnowanej okazji na kolejne punkty do ligowego rankingu UEFA.
W cieniu pucharowych zmagań powoli jednak rozkręca się też rywalizacja w naszej ekstraklasie. Konsekwentnie zbiera punkty dobrze grający w tym sezonie Lech Poznań, który w 4. kolejce wygrał 3:1 na zawsze niegościnnym dla rywali stadionie Bruk-Betu Nieciecza. Miejsce w ścisłej czołówce utrzymuje także niepokonana jeszcze w tym sezonie Lechia Gdańsk. W meczu z Cracovią podopieczni trenera Piotra Stokowca dość długo prowadzili skromnie 1:0, ale drużyna „Pasów” nie bez powodu tkwi w ogonie ligowej tabeli i w końcówce dostała jeszcze „dwa strzały” i wróciła do Krakowa z porażką 0:3 i w roli outsidera ligi. Trener Michał Probierz jeszcze tłumaczy się pechem i przypadkiem na korzyść rywali, lecz gołym okiem widać, że zespół Cracovii jest po prostu aż do bólu przeciętny.

Legia przełożyła mecz, a Raków i Śląsk nie

Do trzeciej rundy eliminacyjnej europejskich pucharów przebiły się trzy polskie zespoły – Legia Warszawa, Raków Częstochowa i Śląsk Wrocław. W miniony weekend tylko Legia, która walczyła o awans do IV rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów z Dinamem Zagrzeb, po remisie w pierwszym meczu skorzystała przed rewanżem u siebie z możliwości przełożenia meczu w PKO Ekstraklasie.

Ekipa mistrzów Polski po niespodziewanym remisie 1:1 w Zagrzebiu zwróciła się do zarządzającej krajowymi rozgrywkami spółki Ekstraklasa o wyrażenie zgody na przełożenie wyznaczonego na sobotę 7 sierpnia ligowego spotkania z Zagłębiem Lubin. Po lekkich przepychankach legioniści postawili na swoim i mecz z „Miedziowymi” został przeniesiony na 15 grudnia. Trener stołecznej drużyny Czesław Michniewicz nie ukrywał zadowolenia z takiego rozstrzygnięcia, o które sam głośno się dopominał. Na konferencji prasowej w przeddzień wtorkowego meczu z chorwackim zespołem powiedział: „Dla dobra wspólnego polskiej piłki to było korzystne rozwiązanie. Mogliśmy spokojnie popracować nad różnymi zachowaniami w ataku i obronie, ale mieliśmy też więcej czasu na przeanalizowanie gry Dinama. Oczekujemy od zawodników takiej samej postawy i zaangażowania, jak prezentowali w Zagrzebiu. Pewne rzeczy są do poprawy, ale mamy w zespole bardzo inteligentnych piłkarzy i czasem wystarczy coś przećwiczyć raz, drugi, trzeci, bo to zaczęło odpowiednio funkcjonować. Wynik 1:1 niczego nie przesądza. Nie mamy czego bronić, musimy atakować i grać o zwycięstwo. Zastanawiam się nad jednym, może dwoma zawodnikami, który z nich ma wystąpić od początku, a który czekać na zmianę. sądząc po przebiegu pierwszego spotkania w Zagrzebiu musimy być przygotowani, że rewanżowy mecz na Łazienkowskiej może się przedłużyć o dogrywkę, a nawet rzuty karne. Ale będziemy chcieli rozstrzygnąć losy spotkania w regulaminowym czasie, rzuty karne to ostateczność, bo to zawsze jest loteria” – podkreślał szkoleniowiec warszawskiej drużyny.

Przed rewanżowym meczem z Dinamem Zagrzeb obu zespołom dawano po 50 procent szans na awans. Więcej szczęścia mieli jednak Chorwaci, bo w całym meczu stworzyli tylko jedną dogodną okazję do zdobycia bramki i ją wykorzystali. Legia miała wyraźną przewagę, lecz nie miała skutecznego strzelca i ostatecznie przegrała 0:1, odpadając z walki o awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów. „Wojskowi” mają już zapewnione miejsce w fazie grupowej Ligi Konferencji Europy, ale mogą jeszcze awansować do fazy grupowej Ligi Europy, jeśli w IV rundzie kwalifikacji wyeliminują Slavię Praga.
Zespoły Śląska Wrocław i Rakowa Częstochowa muszą o miejsce w fazie grupowej tego najniżej stojącego w hierarchii europejskiego pucharu bić się w kwalifikacjach i po pierwszych meczach w III rundzie znajdują się w nie gorszej sytuacji od Legii. Śląsk u siebie pokonał izraelski Hapoel Beer Szewa 2:1, zaś Raków, także u siebie (a de facto na stadionie Podbeskidzia Bielsko-Biała) zremisował bezbramkowo z rosyjskim Rubinem Kazań. Trenerzy obu polskich zespołów nie skorzystali jednak z możliwości przełożenia meczów w 3. kolejce PKO Ekstraklasy. Pytany o to trener wrocławskiej jedenastki Jacek Magiera powiedział: „Nie podjęliśmy jeszcze decyzji odnośnie ewentualnego przekładania meczu. Przed nami mecz o awans do 4. rundy Ligi Konferencji, a następnie spotkanie z Górnikiem Łęczna w 4. kolejce. Jeżeli uznamy, że przełożenie tego spotkania da nam korzyść, to pewnie podejmiemy starania, ale w tej chwili to dla nas jeszcze odległa perspektywa. Wrócimy do tego po meczu z Happoelem”
– powiedział Magiera.
Szkoleniowiec wrocławskiej drużyny, zazwyczaj bardzo opanowany i stonowany w swoich reakcjach, po ligowym meczu z Lechią Gdańsk był jednak mocno poirytowany, bo jego drużyny prowadziła od 33. minuty po golu Dino Stigleca, a gdańszczanie wyrównującą bramkę zdobyli po strzele Tomasza Makowskiego w 95. minucie, czyli niemal w ostatnich sekundach gry. „Gdy traci się gola w 95. minucie, na pewno nie jest to budujące doświadczenie. Inaczej ten wynik odbiera zespół strzelający gola w końcówce, inaczej tracący. Mogę powiedzieć, że ja dopatrzyłem się faulu na Bejgerze przy bramce na 1:1. Łukaszowi utrudniono interwencję, Flavio Paixao uderzył go łokciem i sędzia powinien podyktować rzut wolny dla nas. Dziwię się trochę, bo sędzia Przybył był dziś bardzo skrupulatny, sprawdzał kilka sytuacji na VAR, natomiast w tym przypadku nie wykazał takiej inicjatywy. Znów gola strzelił nam Makowski, tak samo jak w meczu z 10 kwietnia. Następnym razem będziemy musieli zwrócić na niego baczniejszą uwagę. Ale teraz regeneracja i cała nasza uwaga skupi się na optymalnym przygotowaniu do rewanżowego meczu z Happoelem Beer Szewa. Nasz cel jest jasny, awans do następnej rundy kwalifikacji Ligi Konferencji” – zapewniał trener Śląska.
Trzeci z naszych „pucharowiczów”, Raków Częstochowa, także nie skorzystał z możliwości przełożenia ligowego spotkania, chociaż po remisie 0:0 z Rubinem Kazań u siebie wciąż miał szanse na wywalczenie awansu do IV rundy kwalifikacji Ligi Konferencji. W meczu. 3. kolejki PKO Ekstraklasy częstochowianie zmierzyli się na wyjeździe z dobrze spisującą się od początku nowego sezonu Wisłą Kraków. Ich trener, Marek Papszun, który w niedzielę obchodził 47. urodziny, otrzymał od swoich podopiecznych prezent w postaci zwycięstwa 2:1, choć niemal przez całą drugą połowę Raków musiał grać w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Giannisa Papanikolaou za celowe kopnięcie przeciwnika, a mimo to obie bramki zdobyli grając w osłabieniu. „Szacunek dla drużyny to za mało po takim meczu. Jestem dumny, że mogę prowadzić ten zespół. To był nasz siódmy mecz w ostatnich trzech tygodniach, gramy więc praktycznie co trzy dni, na dodatek w osłabieniu przez całą drugą połowę, z Wisłą która dobrze rozpoczęła sezon, a jednak wygraliśmy. I nie był to łut szczęścia, tylko efekt naszej dobrej gry, zarówno w jedenastu, jak i w dziesięciu. Wygraliśmy ten mecz jak najbardziej zasłużenie” – stwierdził po spotkaniu trener Papszun.
Wiślacy przegrali pierwszy mecz w tym sezonie, ale i tak są w lepszej sytuacji od drugiej z krakowskich drużyn Cracovii, która jeszcze w tym sezonie nie wygrała w lidze, notując remis w spotkaniu z Górnikiem Łęczna oraz porażki ze Śląskiem i Lechem Poznań, przez co utkwiła w strefie spadkowej wraz z Górnikiem Łęczna i Stalą Mielec. Ale do słabości zmontowanej niemal wyłącznie z cudzoziemskich graczy ekipy „Pasów” zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Warto zauważyć natomiast dobry start w rozgrywkach w wykonaniu dwóch poznańskich zespołów – Lech po trzech kolejkach jest liderem na spółkę z Jagiellonią, a Warta po wygranej 4:0 w Łęcznej wywindowała się na piąte miejsce.

Wyniki 3. kolejki PKO Ekstraklasy

Wyniki 3. kolejki:
Lech Poznań – Cracovia 2:0

Gole: Bartosz Salamon (47), Jakub Kamiński (54). Żółte kartki: Ishak, Douglas – Van Amersfoort. Sędziował: Damian Sylwestrzak.
Widzów: 9111.
Górnik Łęczna – Warta Poznań 0:4
Gole: Adam Zrelak (17), Milan Corryn (52, 61), Jan Grzesik (90). Żółte kartki: Gol, Pajnowski – Grzesik. Sędziował: Paweł Malec.
Widzów: 2710.
Górnik Zabrze – Stal Mielec 1:0
Gol: Jesus Jimenez (75).
Żółte kartki: Getinger, Mak, Gliwa (Stal).
Sędziował: Wojciech Myć.
Widzów: 11 873.
Jagiellonia Białystok – Bruk-Bet Nieciecza 1:0
Gol: Tomas Prikryl (45).
Żółte kartki: Cernych, Imaz – Putiwcew.
Sędziował: Damian Kos.
Widzów: 7745.
Śląsk Wrocław – Lechia Gdańsk 1:1
Gole: Dino Stiglec (33) – Tomasz Makowski (90). Żółte kartki: Diogo Verdasca – Conrado, Sezonienko. Sędziował: Jarosław Przybył.
Widzów: 9075.
Wisła Kraków – Raków Częstochowa 1:2
Gole: Yaw Yeboah (24) – Marcin Cebula (61), Vladislavs Gutkovskis (79).
Żółte kartki: Musiolik, Cebula, Gutkovskis (Raków). Czerwona kartka: Papanikolaou (51., Raków, za kopnięcie przeciwnika).
Sędziował: Krzysztof Jakubik.
Widzów: 10 500.
Pogoń Szczecin – Piast Gliwice 1:0
Gol: Jakub Czerwiński (34 samobójcza).
Żółta kartka: Chrapek (Piast).
Sędziował: Tomasz Kwiatkowski.
Widzów: 6400.
Wisła Płock – Radomiak Radom 1:0
Gol: Marko Kolar (19).
Żółte kartki: Lesniak – Radecki, Raphael Rossi, Abramowicz, Jakubik.
Sędziował: Zbigniew Dobrynin.
Widzów: 999.
Legia Warszawa – Zagłębie Lubin
(Mecz przełożony na 15 grudnia na życzenie Legii z powodu występu warszawskiej drużyny w kwalifikacjach Ligi Mistrzów).

  1. Jagiellonia 3 7 5:1
    – Lech 3 7 5:1
  2. Pogoń 3 7 4:1
  3. Raków 3 6 5:6
  4. Warta 3 5 7:3
  5. Śląsk 3 5 5:4
  6. Lechia 3 5 3:2
  7. Wisła K. 3 4 6:4
  8. Radomiak 3 4 3:1
  9. Piast 3 3 4:4
  10. Zagłębie 2 3 3:4
  11. Legia 2 3 2:3
  12. Wisła P. 3 3 1:2
  13. Górnik Z. 3 3 2:5
  14. Bruk-Bet 3 2 3:4
  15. Cracovia 3 1 2:5
  16. Stal 3 1 1:4
  17. Górnik Ł. 3 1 2:8

Pucharowy kwartet już bez Pogoni Szczecin

Z czterech polskich zespołów startujących w obecnej edycji europejskich pucharów, na razie odpadła tylko Pogoń Szczecin, którą w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji wyeliminował chorwacki NK Osijek (0:0 i 0:1). Legia Warszawa w III rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów zmierzy się w najbliższą środę z innym zespołem z tego kraju, Dinamem Zagrzeb.

Trener warszawskiej drużyny Czesław Michniewicz oszczędzał siły swoich najlepszych graczy na mecz z mistrzem Chorwacji, dlatego w miniona sobotę w ligowym spotkaniu z Radomiakiem wystawił mocno rezerwowy skład. Taki sam personalny manewr wykonał przed rewanżową potyczką z II rundzie z mistrzem Estonii Florą Tallin, posyłając do walki o ligowe punkty w meczu z Wisłą Płock rezerwowy skład. Wtedy odniósł podwójny sukces, bowiem dublerzy pokonali płocką ekipę 1:0, a pierwszy sort drużyny wygrał na wyjeździe z Florą także 1:0. Tym razem się nie udało, bo w sobotę Legia w mocno eksperymentalnym ustawieniu przegrała na wyjeździe z Radomiakiem 1:3. Trzeba mieć nadzieję, że w środę legioniści już w swoim najsilniejszym składzie zagrają w Zagrzebiu dużo lepiej.
Oszczędzać siły muszą też walczące nadal w eliminacjach Ligi Konferencji piłkarze Śląska Wrocław i Rakowa Częstochowa. Wrocławianie w rewanżowym spotkaniu II rundy zremisowali u siebie 3:3 z Araratem Erewan (Armenia). Dwie bramki dla gospodarzy zdobył Robert Pich, a jedną Szymon Lewkot. Śląsk w pierwszym spotkaniu wygrał na wyjeździe 4:2 i dzięki temu awansował do kolejnej fazy rozgrywek. Dla wrocławian było to czwarte spotkanie z rzędu bez porażki w tegorocznej edycji Ligi Konferencji. W III rundzie zmierzą się z izraelskim Hapoelem Beer Szewa. Pierwszy mecz zostanie rozegrany we Wrocławiu, a na jego arbitra UEFA wyznaczyła Czecha Pavla Orela.
Raków natomiast w rozegranym w Bielsku-Białej rewanżowym meczu II rundy ponownie zremisował z litewską Suduvą Marijampol 0:0 i o awansie musiały rozstrzygnąć rzuty karne, które częstochowianie wygrali 4-3. W III rundzie ich rywalem będzie rosyjski Rubin Kazań. Pierwszy mecz zostanie rozegrany 5 sierpnia w Bielsku-Białej (początek godz. 21:00), rewanż zaplanowano 12 sierpnia w Kazaniu (początek godz. 18:00). Arbitrem pierwszego spotkania będzie Portugalczyk Joao Pedro da Silva Pinheiro.

Raków Częstochowa z Superpucharem Polski

Superpuchar Polski to nie jest trofeum dla piłkarzy Legii Warszawa. Licząc od 2012 roku stołeczny zespół miał aż osiem okazji do jego zdobycia i wszystkie zmarnował. W minioną sobotę na własnym stadionie dał się ograć ekipie Rakowa Częstochowa, remisując w regulaminowym czasie gry 1:1 i przegrywając konkurs rzutów karnych 3-4.

Faworytem meczu na stadionie przy Łazienkowskiej byli aktualni mistrzowie Polski. Nie dlatego, że grali u siebie, że Legia jest najsilniejszym polskim klubem, ale przede wszystkim dlatego, że legioniści mieli za sobą dwie zwycięskie potyczki w kwalifikacjach Ligi Mistrzów z mistrzem Norwegii FK Bodo/Glimt, zaś dla Rakowa, który swoje pierwsze spotkania w kwalifikacjach Ligi Konferencji Europy zagra dopiero 22 lipca z Suduvą Mariampol, było to pierwsze spotkanie o stawkę w tym sezonie. Częstochowianie już w 10. minucie objęli prowadzenie po golu Chorwata Frana Tudora. Trener Legii po godzinie gry uznał, że jednak nie obejdzie się bez Luquinhasa i Bartosza Kapustki i obu posłał na boisko.
Ale to Raków zdobył drugą bramkę po uderzeniu Ivi Lopeza, lecz sędzia po konsultacji z VAR anulował gola. Decyzja była mocno kontrowersyjna, podobnie jak doliczenie przez arbitra Damiana Sylwestrzaka aż 10 minut do regulaminowego czasu gry, z czego skorzystali legioniści doprowadzając w końcówce spotkania do wyrównania.
Ponieważ w regulaminie Superpucharu nie przewidziano dogrywki, o zwycięstwie od razu rozstrzygały rzuty karne. W legionistów „jedenastki” zmarnowali Kapustka i Emreli, natomiast w ekipie Rakowa spudłował jedynie Zoran Arsenić, a gdy ostatni z egzekwujących rzuty karne Milan Rundić pokonał bramkarza Legii Cezarego Misztę, Superpuchar Polski po raz pierwszy w historii podnieśli piłkarze Rakowa Częstochowa.

PKO Ekstraklasa: Kluby już szykują się do transferów

Do otwarcia letniego okienka transferowego jest jeszcze trochę czasu, ale w klubach PKO Ekstraklasy już zaczęły się przymiarki do kadrowych roszad. Na razie przeważają informacje o odejściach zawodników, ale polowanie na nowych graczy już się zaczęło, lecz planowane ruchy kadrowe trzymane są w tajemnicy.

Dla przypomnienia – w zakończonych niedawno rozgrywkach naszej ekstraklasy triumfował zespół Legii Warszawa. Tytuł wicemistrzowski wywalczył Raków Częstochowa, a brązowy medal Pogoń Szczecin. Ponieważ ekipa Rakowa zdobyła też Puchar Polski, czwarty w tabeli Śląsk Wrocław w nowym sezonie zagra w kwalifikacjach europejskich pucharów. Ekstraklasę opuściła drużyna Podbeskidzia Bielsko-Biała. Od nowego sezonu ekstraklasa liczyć będzie 18 zespołów, ale w sezonie 2020/2021 rywalizowało jeszcze 16 drużyn, co oznacza, że rozegrano240 meczów. Wystąpiło w nich 489 zawodników, z których 190 to obcokrajowcy.
Po zakończeniu sezonu Legia ogłosiła, że latem z klubu odejdą: Mateusz Cholewiak, Radosław Cierzniak, Walerian Gwilia, Igor Lewczuk, Nazarij Rusyn i Artem Szabanow (koniec wypożyczenia z Dynama Kijów), Joel Valencia (koniec wypożyczenia z Brentford), Marko Vesović. Wszystko wskazuje, że latem odejdzie też Paweł Wszołek, który finalizuje transfer z Unionem Berlin. .
Raków Częstochowa pożegnał natomiast Dominik Holeca (Sparta Praga), Jarosława Jacha (Crystal Palace), Piotr Malinowskiego, Kamila Piątkowskiego (Red Bull Salzburg), Branislava Pindrocha i Petra Schwarza (Śląsk Wrocław). Pogoń Szczecin podziękowała za dalszą współpracę Adamowi Frączczakowi, Davidowi Stecowi i Tomasowi Podstawskiemu. Śląsk Wrocław z kolei pożegnał Gullermo Cotugno, Israela Puerto, Mathieu Scaleta, Dariusza Szczerbala i Macieja Wilusza.
Piast Gliwice z obecnej kadry jeszcze nikogo nie skreślił, podobnie jak Warta Poznań i Stali Mielec. Lechia Gdańsk odesłała do Anderlechtu Bruksela Kenny’ego Saiefa, a Zagłębie Lubin podało, że latem odejdą Jakub Bednarczyk (FC Sankt Pauli), Dorde Crnomarković (Lech Poznań), Samuel Mraz (SSC Napoli) i Miroslav Stoch. Jagiellonia odchudziła liczną kadrę żegnając się z Arielem Borysiukiem, Fernanem Ferreiroą, Andrejem Kadlecem, Maciejem Makuszewskim, Damianem Węglarzem i Kamilem Wojtkowskim. Górnik Zabrze oddał Michała Koja, a Lech Poznań Tomasza Dejewskiego, Niko Kaczarawę, Wasyla Krawenia, Tymoteusza Puchacza i Huberta Sobola (Wisła Kraków). Wisła Płock pozbyła się Airama Cabrery, Angela Garci, Giorgia Merebaszwiliego, Julio Rozdrigueza, Cilliana Sheridana i Alan Urygę.
Z Wisły Kraków odchodzą natomiast Vulnet Basha, Rafał Boguski, Łukasz Burliga, Jean Carlos Silva (Pogoń Szczecin), Souleymane Kone, David Mawutor, Zan Medved i Uros Radaković. Lokalny rywal wiślaków, Cracovia, „puściła w obieg” na razie Diego Ferraresso, Ivan Fiolicia, Jakuba Koseckiego, Dawida Szymonowicza, Tomasa Vestenicky’ego (Czajka Piesczanokopskoje).

PKO BP Ekstraklasa: Legia, Pogoń i Raków zarobiły najwięcej

Rozgrywki w naszej piłkarskiej ekstraklasie wygrała Legia Warszawa, drugie miejsce zajął Raków Częstochowa, a trzecie Pogoń Szczecin. Te trzy kluby najwięcej też zarobiły. Liderem pod tym względem jest, co oczywiste, Legia, na konto której zarządzająca rozgrywkami spółka Ekstraklasa SA przelała łącznie 29 992 800 złotych.

Pieniądze przekazywane przez Ekstraklasę są dzielone według modelu przyjętego przez kluby. W tym roku, na jego bazie, ponad 101 mln zł jest rozdysponowanych między kluby po równo – każdy otrzymuje blisko 6,3 mln zł jako kwotę stałą. W tej puli do klubów trafia też 12 mln zł na dofinansowanie szkolenia dzieci i młodzieży ze środków uzyskiwanych m.in. z licencji bukmacherskich. W ramach wyniku sportowego za bieżący sezon dzielona jest pula około 75,6 mln zł, a według rankingu historycznego 46 mln zł. Oprócz tego, Ekstraklasa przeznaczyła 5,57 mln zł na współfinansowany program PZPN, promujący szkolenie młodzieży – Pro Junior System – które w tym roku trafiły do Lecha Poznań, Pogoni Szczecin, Zagłębia Lubin, Górnika Zabrze i Wisły Kraków. W trakcie sezonu do klubów trafiły również 2 mln zł jako dofinansowanie do testów na COVID-19 – na ten cel każdy zespół otrzymał 125 tys. złotych.
Pieniądze leżą na boisku
Na nowych kontraktach mediowych zyskali wszyscy uczestnicy rozgrywek ekstraklasy, od mistrza do spadkowicza, a przykład Rakowa, który w drugim sezonie po awansie do ekstraklasy wywalczył wicemistrzostwo i dzięki temu zgarnął prawie 10 procent z ogólnej puli do podziału. Łączna kwota wypłacona wszystkim akcjonariuszom spółki Ekstraklasa SA (kluby plus PZPN) przekroczyła w tym sezonie rozgrywkowym 240 mln złotych. Ligowa spółka przekazała bowiem klubom dodatkowo ok. 1,5 mln zł w formie barterów oraz wypłaciła na rzecz PZPN 8,3 mln zł. Łączna kwota wypłacona wszystkim akcjonariuszom spółki Ekstraklasa SA (kluby plus PZPN) przekroczyła w tym sezonie rozgrywkowym 240 mln złotych. Ligowa spółka przekazała bowiem klubom dodatkowo ok. 1,5 mln zł w formie barterów oraz wypłaciła na rzecz PZPN 8,3 mln zł.
Najwięcej z tego finansowego tortu dostało się Legii. Mistrzowie Polski wzbogacili się o blisko 30 mln złotych, a a na tę kwotę złożyło się 6325000 zł tzw. kwoty stałej (wszystkie kluby dostają taką samą), 5612000 zł z tytuły tzw. rankingu historycznego i aż 17 930 800 zł za wynik sportowy. Legia, jak każdy klub PKO Ekstraklasy, otrzymała też 125 tysięcy złotych na pokrycie kosztów testów na obecność koronawirusa. To porównywalne wpływy z uzyskanymi w poprzednim sezonie, w którym legioniści także wywalczyli mistrzostwo Polski – po sezonie 2019/20 na konto warszawskiego klubu wpłynęło 31,3 mln złotych.
Druga przy kasie jest Pogoń Szczecin, która skończyła ligę na trzecim miejscu, ale finansowo podciągnęła się dzięki dotacji za Pro Junior System (promocja występów młodych piłkarzy), co przyniosło klubowi ponad 1,4 miliona złotych. W końcowym rozrachunku „Portowcy” wyprzedzili minimalnie Raków, ale w ich przypadku 22 196 453 złotych to aż o 10 milionów więcej niż zarobili w poprzednim sezonie. Także ekipa z Częstochowy ma za co świętować, bo osiągnięte w tym sezonie sukcesy – wicemistrzostwo Polski i Puchar Polski zapewniły klubowi potężny finansowy skok przy podziale pieniędzy z Ekstraklasy SA. W poprzednich rozgrywkach (2019/2020) występujący w nich z pozycji beniaminka Raków otrzymał 8 mln złotych, a teraz na jego konto wpłynęło w sumie 22 005 820 złotych. Czwartą lokatę w finansowym zestawieniu zajął czwarty w ligowej tabeli Śląsk Wrocław, który zainkasował w sumie 16 340 920 złotych.
Lech grał słabo, ale zarobił
Ale na piątym miejscy znalazł się Lech Poznań, chociaż w rozgrywkach wywalczył dopiero 11. miejsce (w sezonie 2019/2020 był wicemistrzem Polski). „Kolejorz” obłowił się jednak dzięki rankingowi historycznemu i wpłatom za Pro Junior System (ponad 2 miliony złotych, najwięcej z całej ligi), ale per saldo stracił ponad 10 milionów, bo w poprzednim sezonie zarobił w sumie 26,5 mln złotych, a w tym „tylko” 15 666 160. Za plecami lechitów uplasował się Piast Gliwice z zarobkiem 14 443 420 zł, a kolejne lokaty zajęły: 7. Jagiellonia Białystok (13 815 290 zł), 8. Lechia Gdańsk (13 775 840 zł), 9. Zagłębie Lubin (13 440 535 zł), 10. Cracovia (11 150 050 zł), 11. Górnik Zabrze (10 899 776 zł), 12. Wisła Kraków (10 582 047 zł), 13. Warta Poznań (10 516 400 zł), 14. Wisła Płock (9 447 950 zł), 15. Podbeskidzie Bielsko-Biała (8 467 850 złotych), a stawkę zamknęła Stal Mielec z kwotą 7 738 690 złotych. Dla przypomnienia – Podbeskidzie zajęło w rozgrywkach ostatnie miejsce i jako jedyny zespół zostało zdegradowane do I ligi.
Europejskie puchary jak Eldorado
Z czterech polskich klubów, które w nowym sezonie wystartują w kwalifikacjach europejskich pucharów, w najlepszej sytuacji jest Legia, bo zacznie od kwalifikacji Ligi Mistrzów. Dla władz klubu awans do fazy grupowej Champions League do wymarzona opcja, ale awans do Ligi Europy też zostanie przyjęty z zadowoleniem. Celem minimum to zakwalifikowanie się do nowo powstałej Ligi Konferencji Europy.
Gra w europejskich pucharach toczy się o wielkie pieniądze. Dotarcie do fazy grupowej Ligi Mistrzów pozwoliłoby Legii zarobić aż 15,6 mln euro. Ale dotarcie do 4. rundy eliminacyjnej tych rozgrywek zapewni jednocześnie awans do fazy grupowej Ligi Europ, a za udział w tych rozgrywkach można zarobić 8,6 mln euro. Sam awans do LE z 4. rundy eliminacji LM zapewnia zarobek w wysokości 3,6 mln euro. W nowych rozgrywkach Ligi Konferencji Europy awans do fazy grupowej pozwoli zarobić 2,9 mln euro. UEFA dobrze też płaci za zwycięstwa i remisy w fazie grupowej w poszczególnych rozgrywkach. Za wygranie meczu w Lidze Mistrzów – 2,8 mln euro, za remis 930 tys. euro; za wygranie meczu w Lidze Europy – 630 tys euro, za remis 210 tys. euro; za wygranie meczu w Lidze Konferencji Europy – 500 tys. euro, za remis 166 tys. euro.
Trzy pozostałe nasze zespoły, czyli Raków Częstochowa, Pogoń Szczecin i Śląsk Wrocław od razu zaczną kwalifikacje do Ligi Konferencji Europy – częstochowianie i szczecinianie od drugiej rundy, a Śląsk od pierwszej. W tych rozgrywkach łącznie weźmie 184 drużyn. Po przynajmniej jednym przedstawicielu będzie miała każda z 55 zrzeszonych w UEFA federacji krajowych. Finał Ligi Konferencji odbędzie się 25 maja 2022 roku w Tiranie. Zwycięzca tych rozgrywek będzie miał zapewniony udział w fazie grupowej Ligi Europy w sezonie 2022/2023.

Wyniki 30. kolejki PKO Ekstraklasy

Wyniki ostatniej, 30. kolejki:
Legia Warszawa – Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:0
Gol: Rafael Lopes (24). Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).
Widzów: 8000.
Pogoń Szczecin – Raków Częstochowa 1:3
Gole: Adam Frączczak (70) – Zoran Arsenić (31), Ivi Lopez (67), Jakub Arak (77).
Żółte kartki: Jach, Arsenić (Raków).
sędziował: Sebastian Krasny (Kraków).
Widzów: 2123.
Śląsk Wrocław – Stal Mielec 1:1
Gole: Krzysztof Mączyński (7) – Maciej Jankowski (90). Żółte kartki: Matras, de Amo, Czorbadżijski, Prokić (Stal). Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 10 453.
Piast Gliwice – Wisła Kraków 2:3
Gole: Jakub Świerczok (17), Tiago Alves (83) – Patryk Sokołowski (11 samobójcza), Stefan Savić (24), Piotr Starzyński (43). Żółte kartki: Steczyk – Boguski, Brown Forbes, Kone.
Sędziował: Mariusz Złotek (Stalowa Wola).
Widzów: 2364.
Jagiellonia Białystok – Lechia Gdańsk 2:1
Gole: Jakov Puljić (9 karny), Tomas Prikryl (78) – Karol Fila (61).
Żółte kartki: Bida, Puljić, Mystkowski, Makuszewski, Kwiecień – Malocca, Ceesay, Tobers, Flavio Paixao. Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce).
Widzów: 4572.
Cracovia – Warta Poznań 0:1
Gole: Makana Baku (82).
Żółte kartki: Budziński – Jakóbowski, Nawrocki. Sędziował: Paweł Malec (Łódź).
Widzów: 3670.
Lech Poznań – Górnik Zabrze 1:1
Gole: Dani Ramirez (9) – Bartosz Nowak (77).
Żółte kartki: Ramirez, Puchacz – Manneh.
Sędziował: Artur Aluszyk (Szczecin).
widzów: 4890.
Wisła Płock – Zagłębie Lubin 4:0
Gole: Patryk Tuszyński (8), Rafał Wolski (26), Mateusz Szwoch (56), Alan Uryga (89).
Żółte kartki: Uryga, Rzeźniczak, Zynek – Żubrowski, Posmyk.
Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa).
Widzów: 750.
UWAGA: Cracovia rozpoczęła rozgrywki z karą – 5 pkt za udział w futbolowej korupcji.

  1. Legia 30 64 48:24
  2. Raków 30 59 46:25
  3. Pogoń 30 52 36:23
  4. Śląsk 30 43 36:32
  5. Warta 30 43 33:32
  6. Piast 30 42 39:32
  7. Lechia 30 42 40:37
  8. Zagłębie 30 41 38:40
  9. Jagiellonia 30 37 39:48
  10. Górnik 30 37 31:33
  11. Lech 30 37 39:38
  12. Wisła P. 30 33 37:44
  13. Wisła K. 30 33 39:42
  14. Cracovia 30 32 28:32
  15. Stal Mielec 30 29 31:47
  16. Podbeskidzie 30 25 29:60