PKO BP Ekstraklasa: Legia, Pogoń i Raków zarobiły najwięcej

Rozgrywki w naszej piłkarskiej ekstraklasie wygrała Legia Warszawa, drugie miejsce zajął Raków Częstochowa, a trzecie Pogoń Szczecin. Te trzy kluby najwięcej też zarobiły. Liderem pod tym względem jest, co oczywiste, Legia, na konto której zarządzająca rozgrywkami spółka Ekstraklasa SA przelała łącznie 29 992 800 złotych.

Pieniądze przekazywane przez Ekstraklasę są dzielone według modelu przyjętego przez kluby. W tym roku, na jego bazie, ponad 101 mln zł jest rozdysponowanych między kluby po równo – każdy otrzymuje blisko 6,3 mln zł jako kwotę stałą. W tej puli do klubów trafia też 12 mln zł na dofinansowanie szkolenia dzieci i młodzieży ze środków uzyskiwanych m.in. z licencji bukmacherskich. W ramach wyniku sportowego za bieżący sezon dzielona jest pula około 75,6 mln zł, a według rankingu historycznego 46 mln zł. Oprócz tego, Ekstraklasa przeznaczyła 5,57 mln zł na współfinansowany program PZPN, promujący szkolenie młodzieży – Pro Junior System – które w tym roku trafiły do Lecha Poznań, Pogoni Szczecin, Zagłębia Lubin, Górnika Zabrze i Wisły Kraków. W trakcie sezonu do klubów trafiły również 2 mln zł jako dofinansowanie do testów na COVID-19 – na ten cel każdy zespół otrzymał 125 tys. złotych.
Pieniądze leżą na boisku
Na nowych kontraktach mediowych zyskali wszyscy uczestnicy rozgrywek ekstraklasy, od mistrza do spadkowicza, a przykład Rakowa, który w drugim sezonie po awansie do ekstraklasy wywalczył wicemistrzostwo i dzięki temu zgarnął prawie 10 procent z ogólnej puli do podziału. Łączna kwota wypłacona wszystkim akcjonariuszom spółki Ekstraklasa SA (kluby plus PZPN) przekroczyła w tym sezonie rozgrywkowym 240 mln złotych. Ligowa spółka przekazała bowiem klubom dodatkowo ok. 1,5 mln zł w formie barterów oraz wypłaciła na rzecz PZPN 8,3 mln zł. Łączna kwota wypłacona wszystkim akcjonariuszom spółki Ekstraklasa SA (kluby plus PZPN) przekroczyła w tym sezonie rozgrywkowym 240 mln złotych. Ligowa spółka przekazała bowiem klubom dodatkowo ok. 1,5 mln zł w formie barterów oraz wypłaciła na rzecz PZPN 8,3 mln zł.
Najwięcej z tego finansowego tortu dostało się Legii. Mistrzowie Polski wzbogacili się o blisko 30 mln złotych, a a na tę kwotę złożyło się 6325000 zł tzw. kwoty stałej (wszystkie kluby dostają taką samą), 5612000 zł z tytuły tzw. rankingu historycznego i aż 17 930 800 zł za wynik sportowy. Legia, jak każdy klub PKO Ekstraklasy, otrzymała też 125 tysięcy złotych na pokrycie kosztów testów na obecność koronawirusa. To porównywalne wpływy z uzyskanymi w poprzednim sezonie, w którym legioniści także wywalczyli mistrzostwo Polski – po sezonie 2019/20 na konto warszawskiego klubu wpłynęło 31,3 mln złotych.
Druga przy kasie jest Pogoń Szczecin, która skończyła ligę na trzecim miejscu, ale finansowo podciągnęła się dzięki dotacji za Pro Junior System (promocja występów młodych piłkarzy), co przyniosło klubowi ponad 1,4 miliona złotych. W końcowym rozrachunku „Portowcy” wyprzedzili minimalnie Raków, ale w ich przypadku 22 196 453 złotych to aż o 10 milionów więcej niż zarobili w poprzednim sezonie. Także ekipa z Częstochowy ma za co świętować, bo osiągnięte w tym sezonie sukcesy – wicemistrzostwo Polski i Puchar Polski zapewniły klubowi potężny finansowy skok przy podziale pieniędzy z Ekstraklasy SA. W poprzednich rozgrywkach (2019/2020) występujący w nich z pozycji beniaminka Raków otrzymał 8 mln złotych, a teraz na jego konto wpłynęło w sumie 22 005 820 złotych. Czwartą lokatę w finansowym zestawieniu zajął czwarty w ligowej tabeli Śląsk Wrocław, który zainkasował w sumie 16 340 920 złotych.
Lech grał słabo, ale zarobił
Ale na piątym miejscy znalazł się Lech Poznań, chociaż w rozgrywkach wywalczył dopiero 11. miejsce (w sezonie 2019/2020 był wicemistrzem Polski). „Kolejorz” obłowił się jednak dzięki rankingowi historycznemu i wpłatom za Pro Junior System (ponad 2 miliony złotych, najwięcej z całej ligi), ale per saldo stracił ponad 10 milionów, bo w poprzednim sezonie zarobił w sumie 26,5 mln złotych, a w tym „tylko” 15 666 160. Za plecami lechitów uplasował się Piast Gliwice z zarobkiem 14 443 420 zł, a kolejne lokaty zajęły: 7. Jagiellonia Białystok (13 815 290 zł), 8. Lechia Gdańsk (13 775 840 zł), 9. Zagłębie Lubin (13 440 535 zł), 10. Cracovia (11 150 050 zł), 11. Górnik Zabrze (10 899 776 zł), 12. Wisła Kraków (10 582 047 zł), 13. Warta Poznań (10 516 400 zł), 14. Wisła Płock (9 447 950 zł), 15. Podbeskidzie Bielsko-Biała (8 467 850 złotych), a stawkę zamknęła Stal Mielec z kwotą 7 738 690 złotych. Dla przypomnienia – Podbeskidzie zajęło w rozgrywkach ostatnie miejsce i jako jedyny zespół zostało zdegradowane do I ligi.
Europejskie puchary jak Eldorado
Z czterech polskich klubów, które w nowym sezonie wystartują w kwalifikacjach europejskich pucharów, w najlepszej sytuacji jest Legia, bo zacznie od kwalifikacji Ligi Mistrzów. Dla władz klubu awans do fazy grupowej Champions League do wymarzona opcja, ale awans do Ligi Europy też zostanie przyjęty z zadowoleniem. Celem minimum to zakwalifikowanie się do nowo powstałej Ligi Konferencji Europy.
Gra w europejskich pucharach toczy się o wielkie pieniądze. Dotarcie do fazy grupowej Ligi Mistrzów pozwoliłoby Legii zarobić aż 15,6 mln euro. Ale dotarcie do 4. rundy eliminacyjnej tych rozgrywek zapewni jednocześnie awans do fazy grupowej Ligi Europ, a za udział w tych rozgrywkach można zarobić 8,6 mln euro. Sam awans do LE z 4. rundy eliminacji LM zapewnia zarobek w wysokości 3,6 mln euro. W nowych rozgrywkach Ligi Konferencji Europy awans do fazy grupowej pozwoli zarobić 2,9 mln euro. UEFA dobrze też płaci za zwycięstwa i remisy w fazie grupowej w poszczególnych rozgrywkach. Za wygranie meczu w Lidze Mistrzów – 2,8 mln euro, za remis 930 tys. euro; za wygranie meczu w Lidze Europy – 630 tys euro, za remis 210 tys. euro; za wygranie meczu w Lidze Konferencji Europy – 500 tys. euro, za remis 166 tys. euro.
Trzy pozostałe nasze zespoły, czyli Raków Częstochowa, Pogoń Szczecin i Śląsk Wrocław od razu zaczną kwalifikacje do Ligi Konferencji Europy – częstochowianie i szczecinianie od drugiej rundy, a Śląsk od pierwszej. W tych rozgrywkach łącznie weźmie 184 drużyn. Po przynajmniej jednym przedstawicielu będzie miała każda z 55 zrzeszonych w UEFA federacji krajowych. Finał Ligi Konferencji odbędzie się 25 maja 2022 roku w Tiranie. Zwycięzca tych rozgrywek będzie miał zapewniony udział w fazie grupowej Ligi Europy w sezonie 2022/2023.

Wyniki 30. kolejki PKO Ekstraklasy

Wyniki ostatniej, 30. kolejki:
Legia Warszawa – Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:0
Gol: Rafael Lopes (24). Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).
Widzów: 8000.
Pogoń Szczecin – Raków Częstochowa 1:3
Gole: Adam Frączczak (70) – Zoran Arsenić (31), Ivi Lopez (67), Jakub Arak (77).
Żółte kartki: Jach, Arsenić (Raków).
sędziował: Sebastian Krasny (Kraków).
Widzów: 2123.
Śląsk Wrocław – Stal Mielec 1:1
Gole: Krzysztof Mączyński (7) – Maciej Jankowski (90). Żółte kartki: Matras, de Amo, Czorbadżijski, Prokić (Stal). Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 10 453.
Piast Gliwice – Wisła Kraków 2:3
Gole: Jakub Świerczok (17), Tiago Alves (83) – Patryk Sokołowski (11 samobójcza), Stefan Savić (24), Piotr Starzyński (43). Żółte kartki: Steczyk – Boguski, Brown Forbes, Kone.
Sędziował: Mariusz Złotek (Stalowa Wola).
Widzów: 2364.
Jagiellonia Białystok – Lechia Gdańsk 2:1
Gole: Jakov Puljić (9 karny), Tomas Prikryl (78) – Karol Fila (61).
Żółte kartki: Bida, Puljić, Mystkowski, Makuszewski, Kwiecień – Malocca, Ceesay, Tobers, Flavio Paixao. Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce).
Widzów: 4572.
Cracovia – Warta Poznań 0:1
Gole: Makana Baku (82).
Żółte kartki: Budziński – Jakóbowski, Nawrocki. Sędziował: Paweł Malec (Łódź).
Widzów: 3670.
Lech Poznań – Górnik Zabrze 1:1
Gole: Dani Ramirez (9) – Bartosz Nowak (77).
Żółte kartki: Ramirez, Puchacz – Manneh.
Sędziował: Artur Aluszyk (Szczecin).
widzów: 4890.
Wisła Płock – Zagłębie Lubin 4:0
Gole: Patryk Tuszyński (8), Rafał Wolski (26), Mateusz Szwoch (56), Alan Uryga (89).
Żółte kartki: Uryga, Rzeźniczak, Zynek – Żubrowski, Posmyk.
Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa).
Widzów: 750.
UWAGA: Cracovia rozpoczęła rozgrywki z karą – 5 pkt za udział w futbolowej korupcji.

  1. Legia 30 64 48:24
  2. Raków 30 59 46:25
  3. Pogoń 30 52 36:23
  4. Śląsk 30 43 36:32
  5. Warta 30 43 33:32
  6. Piast 30 42 39:32
  7. Lechia 30 42 40:37
  8. Zagłębie 30 41 38:40
  9. Jagiellonia 30 37 39:48
  10. Górnik 30 37 31:33
  11. Lech 30 37 39:38
  12. Wisła P. 30 33 37:44
  13. Wisła K. 30 33 39:42
  14. Cracovia 30 32 28:32
  15. Stal Mielec 30 29 31:47
  16. Podbeskidzie 30 25 29:60

PKO Ekstraklasa: Sezon zakończony

W minioną niedzielę zakończyła rozgrywki PKO Ekstraklasa. W rozegranych w sumie 240 spotkaniach strzelono 589 goli (średnia 2,45 na mecz). Mistrzostwo Polski zdobyła Legia Warszawa, wicemistrzostwo Raków Częstochowa, a brązowy medal przypadł Pogoni Szczecin. Ostatnia lokatę zajął zespół Podbeskidzia Bielsko-Biała i został zdegradowany.

Piłkarze Legii Warszawa obronili mistrzowski tytuł już w 28. kolejce. „Wojskowi” w tym sezonie wywalczyli 64 punkty (na 90 możliwych do zdobycia), notując najwięcej zwycięstw (19), meczów bez porażki (26) i strzelonych goli (48), a także najlepszy bilans bramkowy (+24). To już piętnaste mistrzostwo kraju wywalczone przez Legię w historii ligowych rozgrywek w Polsce, datowanych od 1927 roku, co daje temu klubowi pierwsze miejsce na liście triumfatorów. Wcześniej legioniści musieli w tej klasyfikacji dzielić się miejscem na najwyższym stopniu podium z zespołami Górnika Zabrze i Ruchu Chorzów, które także miały na koncie po 14 tytułów. Na kolejkę przed zakończeniem rozgrywek tytuł wicemistrzowski zapewniła sobie drużyna Rakowa Częstochowa, dla której jest to najwyższa lokata w ekstraklasie w historii, natomiast trzecią lokatę zajęła ekipa Pogoni Szczecin. Te dwa zespoły w nowym sezonie wystąpią od II rundy w kwalifikacjach Ligi Konferencji Europy UEFA, ale Raków prawo gry w europejskich pucharach uzyskał dzięki zdobyciu Pucharu Polski. Zwolnił tym samym miejsce dla czwartego zespołu w tabeli w ekstraklasie. W ostatniej kolejce szanse na zajęcie tej lokaty miało pięć zespołów: Piast Gliwice, Lechia Gdańsk, Śląsk Wrocław, Warta Poznań i Zagłębie Lubin, ale ostatecznie, głównie za sprawą porażek Piasta z Wisłą Kraków i Lechii z Jagiellonią, rozgrywki na czwartej pozycji zakończyła prowadzona przez trenera Jacka Magierę drużyna Śląska, dla której będzie to powrót do europejskich pucharów po pięciu sezonach przerwy.
Znakomite piąte miejsce wywalczyła ekipa beniaminka Warty Poznań. Lepiej w pierwszym roku po awansie w najwyższej klasie rozgrywkowej w minionej dekadzie spisał się tylko Górnik Zabrze, który w sezonie 2017/2018 wywalczył czwartą lokatę. Dwójce pozostałych beniaminków, Stali Mielec i Podbeskidziu Bielsko-Biała, powiodło się zdecydowanie gorzej i zajęły dwie ostatnie lokaty. Na ostatnim, spadkowym miejscu ostatecznie wylądowała ekipa Podbeskidzia i „Górale” po drugi raz w historii muszą opuścić eks
traklasę, ale mielczanie, chociaż nie z powodów sportowych, też nie są pewni pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej, bo klub nie otrzymał licencji na występy w nowym sezonie PKO Ekstraklasy.
Tradycyjnie tuż po zakończeniu rozgrywek zarządzająca nimi spółka Ekstraklasa SA ogłosiła listę piłkarzy i trenerów nominowanych do nagród indywidualnych. Znaleźli się na niej przedstawiciele jedenastu klubów. Do tytułu najlepszego bramkarza sezonu nominacje otrzymali: Dominik Hładun (Zagłębie Lubin), Dusan Kuciak (Lechia Gdańsk), Frantisek Plach (Piast Gliwice), Dante Stipica (Pogoń Szczecin), Artur Boruc (Legia Warszawa). Do nagrody dla najlepszego obrońcy zgłoszono: Kamila Piątkowskiego (Raków Częstochowa), Jakuba Bartkowskiego (Pogoń Szczecin), Josipa Juranovicia (Legia Warszawa), Filip Mladenovicia (Legia Warszawa) i Benedikta Zecha (Pogoń Szczecin), do nagrody dla najlepszego pomocnika: Marcina Cebulę (Raków), Luquinhasa (Legia), Filipa Starzyńskiego (Zagłębie), Mateusz Szwoch (Wisła Płock) i Bartosza Kapustkę (Legia), zaś do nagrody dla najlepszego napastnika: Kamila Bilińskiego (Podbeskidzie Bielsko-Biała), Mikaela Ishaka (Lech Poznań), Jesusa Imaza (Jagiellonia Białystok), Tomas Pekhart (Legia) i Jakuba Świerczoka (Piast). Na liście zgłoszony do nagrody dla najlepszego trenera znaleźli się: Czesław Michniewicz (Legia), Marek Papszun (Raków), Kosta Runjaić (Pogoń), Piotr Tworek (Warta) i Waldemar Fornalik (Piast).
Laureatami sezonu 2020/2021 zostali: Dante Stipica (najlepszy bramkarz), Filip Mladenović (najlepszy obrońca), Luquinhas (najlepszy pomocnik) i Tomasz Pekhart (najlepszy napastnik) i Marek Papszun (najlepszy trener).
Królem strzelców ekstraklasy z 22 golami został czeski napastnik Legii Tomasz Pekhart. Drugie miejsce w tej rywalizacji wywalczył snajper Piasta Jakub Świerczok, który zdobył 15 bramek.


Strzelecki dorobek zespołów ekstraklasy:

  1. Legia Warszawa (48 goli):
    22 – Tomas Pekhart, 7 – Filip Mladenović, 4 – Rafael Lopes, 3 – Bartosz Kapustka, Luquinhas, Paweł Wszołek, 2 – Bartosz Slisz, 1 – Josip Juranović, Kacper Kostorz, Kacper Skibicki, Mateusz Wieteska;
  2. Raków Częstochowa (46 goli):
    9 – Ivi Lopez, 7 – Vladislavs Gutkovskis, 6 – Marcin Cebula, David Tijanić, 4 – Petr Schwarz, 2 – Andrzej Niewulis, Tomas Petrasek, Kamil Piątkowski, 1 – Jakub Arak, Zoran Arsenić, Patryk Kun, Daniel Szelągowski, Fran Tudor, Oskar Zawada, 2 samobójcze;
  3. Pogoń Szczecin (36 goli):
    6 – Michał Kucharczyk, 5 – Alexander Gorgon, 3 – Adrian Benedyczak, Kamil Drygas, Adam Frączczak, Sebastian Kowalczyk, 2 – Rafał Kurzawa, Luka Zahović, 1 – Jakub Bartkowski, Kacper Kozłowski, Kacper Smoliński, Tomas Podstawski, Kostas Triantafyllopoulos, Maciej Żurawski, 3 samobójcze;
  4. Śląsk Wrocław (36 goli):
    9 – Erik Exposito, 7 – Robert Pich, 4 – Fabian Piasecki, 3 – Bartłomiej Pawłowski, 2 – Piotr Celeban, Krzysztof Mączyński, Mathieu Scalet, 1 – Wojciech Golla, Patryk Janasik, Konrad Poprawa, Mateusz Praszelik, Israel Puerto, Waldemar Sobota, Marcel Zylla;
  5. Warta Poznań (33 gole):
    7 – Mateusz Kuzimski, 6 – Makana Baku, 4 – Jan Grzesik, 3 – Mateusz Kupczak, Łukasz Trałka, 2 – Michał Jakóbowski, 1 – Robert Janicki, Bartosz Kieliba, Jakub Kiełb, Jakub Kuzdra, Aleks Ławniczak, Maik Nawrocki, Mario Rodríguez, Mariusz Rybicki;
  6. Piast Gliwice (39 goli):
    15 – Jakub Świerczok, 5 – Tiago Alves, 4 – Dominik Steczyk, Michał Żyro, 2 – Piotr Malarczyk, Sebastian Milewski, Patryk Sokołowski, 1 – Michał Chrapek, Jakub Czerwiński, Patryk Lipski, Kristopher Vida, 1 samobójcza);
  7. Lechia Gdańsk (40 goli):
    12 – Flavio Paixao, 6 – Łukasz Zwoliński, 3 – Conrado, Michał Nalepa, 2 – Maciej Gajos, Bartosz Kopacz, Żarko Udovicić, 1 – Joseph Ceesay, Karol Fila, Omran Haydary, Jarosław Kubicki, Tomasz Makowski, Mario Maloca, Jaroslav Mihalik, Rafał Pietrzak, 2 samobójcze;
  8. Zagłębie Lubin (38 goli):
    8 – Patryk Szysz, 7 – Filip Starzyński, 4 – Lorenco Simić, 2 – Sasza Balić, Kacper Chodyna, Lubomir Guldan, Kamil Kruk, Samuel Mraz, Karol Podliński, Rok Sirk, 1 – Jewgienij Baszkirow, Damjan Bohar, Dejan Drażić, Damian Oko, 1 samobójcza;
  9. Jagiellonia Białystok (39 goli):
    11 – Jesus Imaz, Jakov Puljić, 3 – Maciej Makuszewski, 2 – Bogdan Tiru, Bartosz Bida, Tomas Prikryl, Taras Romanczuk, Bartłomiej Wdowik, 1 – Fedor Cernych, Przemysław Mystkowski, Bojan Nastić, Martin Pospisil;
  10. Górnik Zabrze (31 goli):
    12 – Jesus Jimenez, 5 – Bartosz Nowak, 4 – Piotr Krawczyk, 3 – Alasana Manneh, Alex Sobczyk, 1 – Paweł Bochniewicz, Michał Koj, Daniel Ściślak, Przemysław Wiśniewski;
  11. Lech Poznań (39 goli):
    12 – Mikael Ishak, 6 – Dani Ramirez, 4 – Jakub Moder, 3 – Pedro Tiba, 2 – Aron Johannsson, Thomas Rogne, Michał Skóraś, 1 – Mohammad Awwad, Nika Kaczarawa, Jakub Kamiński, Filip Marchwiński, Tymoteusz Puchacz, Bartosz Salamon, 2 samobójcze;
  12. Wisła Płock (37 goli):
    7 – Mateusz Szwoch, 6 – Patryk Tuszyński, 5 – Alan Uryga, 3 – Dawid Kocyła, Duszan Lagator, Damian Rasak, 2 – Damian Michalski, Rafał Wolski, 1 – Torgil Gjertsen, Filip Lesniak, Mateusz Lewandowski, Jakub Rzeźniczak, Luka Susnjara, 1 samobójcza);
  13. Wisła Kraków (39 goli):
    7 – Felicio Brown Forbes, 4 – Jakub Błaszczykowski, Yaw Yeboah, 3 – Chuca, Michal Frydrych, Jean Carlos Silva, 2 – Rafał Boguski, Maciej Sadlok, Stefan Savić, 1 – Łukasz Burliga, Adi Mehremić, Patryk Plewka, Uros Radaković, Piotr Starzyński, 4 samobójcze;
  14. Cracovia (28 goli):
    6 – Pelle van Amersfoort, 4 – Sergiu Hanca, 2 – Marcos Alvarez, Florian Loshaj, Filip Piszczek, Michal Siplak, Thiago, Tomas Vestenicky, 1 – Ivan Fiolić, David Jablonsky, Cornel Rapa, Rivaldinho, Dawid Szymonowicz, 1 samobójcza;
  15. Stal Mielec (31 goli):
    6 – Maciej Domański, 4 – Mateusz Mak, 3 – Marcin Flis, Grzegorz Tomasiewicz, 2 – Jonathan de Amo, Krystian Getinger, Maciej Jankowski, Aleksandyr Kolew, Andreja Prokić, 1 – Petteri Forsell, Mateusz Matras, Paweł Tomczyk, Łukasz Zjawiński, 1 samobójcza;
  16. Podbeskidzie Bielsko-Biała (29 goli):
    11 – Kamil Biliński, 3 – Rafał Janicki, 2 – Jakub Hora, Marko Roginić, Desley Ubbink, 1 – Karol Danielak, Aleksander Komor, Mateusz Marzec, David Niepsuj, Tomasz Nowak, Milan Rundić, Michał Rzuchowski, Maksymilian Sitek, 1 samobójcza.

PKO Ekstraklasa: Ostatnia odsłona bitwy o kasę

Kończący się sezon naszej piłkarskiej ekstraklasy od 7. kolejki był rozgrywany bez udziału publiczności. Mimo to z praw mediowych zarządzająca rozgrywkami spółka Ekstraklasa SA uzyskała ze sprzedaży praw medialnych przychód w wysokości 250 milionów złotych, a z umów sponsorskich kolejne 35 milionów złotych.

Najwięcej z tej góry pieniędzy dostaną trzy czołowe zespoły – mistrz Legia Warszawa zgarnie 32 mln zł, wicemistrz Raków Częstochowa prawie 30 milionów, zaś trzecia Pogoń Szczecin 26 milionów złotych. Kolejność na szczycie ligowej tabeli jest już znana i w ostatniej, 30. serii spotkań nic się w niej nie zmieni. Do obsadzenia pozostaje czwarta lokata, które też zapewnia ogromne pieniądze. Szanse na jej zajęcie wciąż ma jeszcze pięć drużyn – Piast Gliwice, Lechia Gdańsk, Śląsk Wrocław, Zagłębie Lubin i Warta Poznań. Najmniejsze ma zajmują ósme miejsce ekipa Warty, ale gdyby jednak jakimś cudem zakończyła rozgrywki na 4. miejscu, zyskałaby na tym aż 4,4 mln złotych. Zważywszy na fakt, że budżet mniejszego z dwóch poznańskich klubów w ekstraklasie szacowany jest na 10 mln złotych, to warciarze mają dobry powód żeby do końca bić się o jak najwyższe miejsce w tabeli. Jeśli pozostaną na ósmej pozycji, to za osiągnięty wynik sportowy klub dostanie 2,75 mln zł, ale gdyby awansowali na czwartą lokatę, do klubowej kasy wpłynie podwójna premia 4,4 mln zł za wynik w ekstraklasie oraz dodatkowe 3,15 mln zł jako wsparcie dla najniżej notowanego w rankingu UEFA przedstawiciela ekstraklasy w europejskich pucharach.
Nie tylko jednak Warta, lecz także pozostałe zespoły bijące się o dające start w europejskich pucharach czwarte miejsce w ekstraklasie będą miały w 30. kolejce najwięcej do wygrania. W oparciu o wynik sportowy kluby PKO Ekstraklasy podzielą między siebie blisko 74 mln złotych. 40,5 mln zł – to łączna wysokość premii za miejsca zajęte na koniec sezonu, a do tego dochodzi jeszcze 31,5 mln zł dla zespołów, które wywalczą miejsca uprawniające do startu w kwalifikacjach Ligi Mistrzów i Ligi Konferencji Europy oraz jako dodatki dla drużyn z dolnej ósemki tabeli i finansowe wsparcie dla jedynego spadkowicza (0,75 mln).
Znacznie jednak bardziej korzystne jest utrzymanie się w naszej klubowej elicie. W ostatniej ligowej kolejce bić się będą o to już tylko dwie drużyny – Stal Mielec i Podbeskidzie Bielsko-Biała. W lepszej sytuacji są mielczanie, bo im do utrzymania wystarczy remis w wyjazdowym meczu ze Śląskiem Wrocław, bo przy takim wyniku nawet wygrana Podbeskidzia w Warszawie z Legią nie uchroni „Górali” przed degradacją. Batalia o utrzymanie nie daje wielkich profitów za wynik sportowy, ale tu większą korzyścią są wpływy z tzw. kwoty stałej. Każdy uczestnik rozgrywek otrzymuje z tej puli za sezon 6,19 mln złotych. Spadek jest równoznaczny ze stratą tej kwoty, której w żaden sposób nie rekompensuje skromna zapomoga w kwocie 750 tys. złotych. 225 mln zł – tyle wynosi cały premiowy budżet w PKO Ekstraklasie. 44 procent z tej kwoty, czyli 99 mln złotych, jest przeznaczone na kwoty stałe, kolejne 45 mln złotych to pula za tzw. ranking historyczny. Tu brane są pod uwagę wyniki z ostatnich pięciu lat. Najlepszy klub, czyli Legia Warszawa, zainkasuje z tego tytułu ok. 5,5 mln zł.
Ostatnia kolejka PKO Ekstraklasy będzie szczególna także dlatego, że na trybunach znów pojawią się kibice. Po raz pierwszy od od 17 października 2020 roku. Początkowo stadiony miały zostać otwarte 21 maja, czyli już po zakończeniu sezonu ekstraklasy, ostatecznie jednak ministerstwa zdrowia dało zgodę na ich udostępnienie od 15 maja.
Dlatego ostatnia ligowa kolejka odbędzie się w niedzielę 16 maja. Rząd poinformował, że obiekty sportowe będą mogły wypełnić się maksymalnie w 25 procentach. Z rozluźnienia restrykcji wprowadzonych z powodu pandemii bardziej skorzystają kluby I i II ligi, bo one zmagania zakończą dopiero 13 czerwca. No i oczywiście fani reprezentacji Polski, bo jej czerwcowe towarzyskie mecze z Islandią i Rosją na stadionach we Wrocławiu i Poznaniu będzie mogło obejrzeć po 10 tysięcy widzów, a jest jeszcze szansa, że ta liczba może zostać zwiększona. Zależy to od rozwoju sytuacji epidemicznej w naszym kraju.

Zestaw par 30. kolejki:
Legia Warszawa – Podbeskidzie Bielsko-Biała; Pogoń Szczecin – Raków Częstochowa; Piast Gliwice – Wisła Kraków; Śląsk Wrocław – Stal Mielec; Cracovia – Warta Poznań; Jagiellonia Białystok – Lechia Gdańsk; Lech Poznań – Górnik Zabrze; Wisła Płock – Zagłębie Lubin. Wszystkie mecze zostaną rozegrane w niedzielę 16 maja i rozpoczną się o 17:30, po raz pierwszy w tym roku z udziałem publiczności.

Wyniki 29. kolejki PKO Ekstraklasy

Wyniki 28. kolejki:

Stal Mielec – Legia Warszawa 0:0
Żółte kartki: de Amo, Kolew, Tomasiewicz – Hołownia, Mladenović, Slisz.
Sędziował: Łukasz Kuźma (Białystok).
Mecz bez publiczności.
Raków Częstochowa – Piast Gliwice 1:0
Gol: Vladislavs Gutkovskis (32).
Żółte kartki: Wdowiak – Badia, Żyro.
Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).
Mecz bez publiczności.
Zagłębie Lubin – Pogoń Szczecin 1:1
Gole: Karol Podliński (70) – Michał Kucharczyk (8). Żółte kartki: Kruk, Balić, Podliński, Chodyna – Luis Mata, Drygas.
Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom).
Mecz bez publiczności.
Warta Poznań – Śląsk Wrocław 2:3
Gole: Maik Nawrocki (40), Mario Rodriguez (90) – Erik Exposito (49, 59), Robert Pich (82). Żółte kartki: Jakóbowski – Puerto.
Sędziował: Paweł Gil (Lublin).
Mecz bez publiczności.
Lechia Gdańsk – Cracovia 1:1
Gole: Flavio Paixao (69) – Cornel Rapa (25).
Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa).
Mecz bez publiczności.
Górnik Zabrze – Jagiellonia Białystok 3:1
Gole: Jesus Jimenez (29, 64 karny), Alex Sobczyk (71) – Jakov Puljić (15).
Żółte kartki: Wiśniewski, Chudy – Mazur.
Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Mecz bez publiczności.
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Wisła Płock 1:1
Gole: Jakub Hora (5) – Mateusz Szwoch (28 karny). Żółte kartki: Rzuchowski, Frelek, Rundić – Zbozień, Garcia.
Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork).
Mecz bez publiczności.
Wisła Kraków – Lech Poznań 1:2
Gole: Jakub Błaszczykowski (78) – Mikael Ishak (12), Pedro Tiba (61).
Żółte kartki: Brown Forbes – Czerwiński, Kwekweskiri, Karlstroem, Milić.
Sędziował: Sebastian Jarzębak (Bytom).
Mecz bez publiczności.
UWAGA: Cracovia rozpoczęła rozgrywki z karą – 5 pkt za udział w futbolowej korupcji.

  1. Legia 29 61 47:24
  2. Raków 29 56 43:24
  3. Pogoń 29 52 35:20
  4. Piast 29 42 37:29
  5. Lechia 29 42 39:35
  6. Śląsk 29 42 35:31
  7. Zagłębie 29 41 38:36
  8. Warta 29 40 32:32
  9. Lech 29 36 38:37
  10. Górnik 29 36 30:32
  11. Jagiellonia 29 34 37:47
  12. Cracovia 29 32 28:31
  13. Wisła P. 29 30 33:44
  14. Wisła K. 29 30 36:40
  15. Stal 29 28 30:46
  16. Podbeskidzie 29 25 29:59

Wyniki 28. kolejki PKO Ekstraklasy

Wyniki 28. kolejki:

Jagiellonia Białystok – Raków Częstochowa 0:0
Żółte kartki: Mazur – Arsenić, Gutkovskis, Lederman.
Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).
Mecz bez publiczności.
Wisła Płock – Lechia Gdańsk 1:3
Gole: Dawid Kocyła (74) – Flavio Paixao (6 karny), Bartosz Kopacz (81), Joseph Ceesay (90).
Żółte kartki: García, Wolski – Tobers, Saief.
Sędziował: Łukasz Szczech (Warszawa).
Mecz bez publiczności.
Śląsk Wrocław – Zagłębie Lubin 0:0
Żółte kartki: Balić, Starzyński. Czerwona kartka: Balić (za drugą żółtą, po zakończeniu spotkania).
Sędziował: Mariusz Złotek (Stalowa Wola).
Mecz bez publiczności.
Legia Warszawa – Wisła Kraków 0:0
Żółte kartki: Hołownia – Starzyński, Burliga, Gruszkowski.
Sędziował: Szymon Marciniak (Płock).
Mecz bez udziału publiczności.
Pogoń Szczecin – Warta Poznań 1:1
Gole: Rafał Kurzawa (60) – Makana Baku (54).
Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).
Mecz bez publiczności.
Lech Poznań – Stal Mielec 1:2
Gole: Tymoteusz Puchacz (80) – Wasyl Kraweć (89 samobójcza), Jonathan de Amo (90).
Żółte kartki: Milić, Sykora – Mak, Matras.
Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork).
Mecz bez publiczności.
Piast Gliwice – Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:0
Gole: Jakub Świerczok (44, 57).
Żółta kartka: Tulio (Podbeskidzie).
Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce).
Mecz bez publiczności.
Cracovia – Górnik Zabrze 1:0
Gol: Sergiu Hanca (3).
Żółte kartki: Alvarez, Siplak, Luis Rocha, Van Amersfoort – Sobczyk, Kubica, Wiśniewski, Jimenez, Gryszkiewicz, Manneh, Boakye.
Sędziował: Damian Kos (Gdańsk).
Mecz bez publiczności.
UWAGA: Cracovia rozpoczęła rozgrywki z karą – 5 pkt za udział w futbolowej korupcji.

  1. Legia 28 60 47:24
  2. Pogoń 28 51 34:19
  3. Raków 27 50 41:24
  4. Piast 28 42 37:28
  5. Lechia 28 41 38:34
  6. Zagłębie 28 40 37:35
  7. Warta 28 40 30:29
  8. Śląsk 28 39 32:29
  9. Jagiellonia 28 34 36:44
  10. Lech 28 33 36:36
  11. Górnik 28 33 27:31
  12. Cracovia 28 31 27:30
  13. Wisła K. 28 30 35:38
  14. Wisła P. 28 29 32:43
  15. Stal 27 27 30:45
  16. Podbeskidzie 28 24 28:58

Raków z Pucharem Polski

W rozegranym 1 maja w Lublinie finale Pucharu Polski Raków Częstochowa pokonał Arkę Gdynia 2:1 i po raz pierwszy w historii zdobył to trofeum. Zwycięstwo zapewniło drużynie trenera Marka Papszuna prawo gry w europejskich pucharach, dzięki czemu w tych rozgrywkach będzie mógł wystąpić czwarty zespół PKO Ekstraklasy.

Zespół Rakowa był faworytem finałowej potyczki o Puchar Polski. Częstochowianie przystępowali do meczu z pierwszoligową Arką Gdynia nakręceni serią 12 meczów z rzędu bez porażki, na dodatek bez dodatkowej presji, bo wcześniej zapewnili sobie miejsce na podium rywalizacji o mistrzostwo ekstraklasy i prawo gry w nowej edycji europejskich pucharów. Ale podopieczni trenera Marka Papszuna, podobnie jak i on sam, bardzo chcieli wywalczyć pierwsze znaczące trofeum dla Rakowa w roku obchodów stulecia założenia klubu. Przeciwnik, chociaż pierwszoligowy, do łatwych jednak nie należał, bo przecież Arka to ubiegłoroczny spadkowicz z ekstraklasy wciąż mający szanse na odzyskanie miejsca w klubowej elicie już po tym sezonie. Poza tym w gdyńskim klubie wciąż żywa jest pamięć triumfu w Pucharze Polski sprzed czterech lat, kiedy to na Stadionie Narodowym Arka wygrała z Lechem Poznań 2:1. Ale poza zwycięstwem w finale sezonu 2016/2017, byli też finalistami edycji 2017/2018, a w sezonach 201/12 i 2013/14 dochodzili do półfinału. Jeśli do tego doliczy się zdobycie pucharu w sezonie 1981/82, to ekipa Arki pod względem osiągnięć i doświadczenia w rozgrywkach Pucharu Polski przebijała Raków o kilka długości.
Na boisku w Lublinie od pierwszego gwizdka sędziego rządzili jednak ludzie trenera Papszuna, ale do przerwy strzeleckie szczęście nie było po ich stronie, a po zmianie stron na dodatek pierwsze uśmiechnęło się do zespołu Arki, która zdobyła nieoczekiwanie bramkę przez zupełny przypadek. Dość powiedzieć, że kopnięta w kierunku bramki Rakowa przez Mateusza Żebrowskiego piłka przelobowała zaskoczonego bramkarza częstochowian Dominika Holeca, a trzeba podkreślić, że była to 56. minuta gry i dopiero pierwszy w ogóle strzał ekipy Arki na bramkę rywali.
Zespół Rakowa potrzebował trochę czasu, żeby uporządkować szyki, a gdy to już zrobił, znów wziął się ostro do pracy. W 82. minucie w końcu ich wysiłki przyniosły efekt. Hiszpan Ivi Lopez mocnym strzałem z powietrza pokonał bramkarza Arki i doprowadził do wyrównania, a tuż przez końcem regulaminowego czasu gry przeprowadził rajd, podał na prawe skrzydło do Daniela Szelągowskiego, który z kolei odegrał piłkę do wbiegającego w pole karne Davida Tijanicia, zaś Słoweniec wpakował ją do bramki gdynian. I tak Raków jak najbardziej zasłużenie pokonał Arkę 2:1 i zdobył Puchar Polski. Dzięki temu w Lidze Konferencji Europy zagra w kwalifikacjach dopiero od drugiej rundy. Będzie to debiut częstochowskiego klubu w europejskich pucharach, ale też szansa na zarobienie dodatkowych pieniędzy. Każda kwota będzie w budżecie Rakowa wartością dodaną. Podobnie jak premia finansowa za zdobycie Pucharu Polski, wynosząca pięć milionów złotych. Pokonana w finale Arka otrzyma tylko 760 tys. złotych. Pokonane w półfinałach zespoły Cracovii i Piasta Gliwice otrzymają po 380 tys. złotych, a ćwierćfinaliści – Lech Poznań, Legia Warszawa, Puszcza Niepołomice i Chojniczanka Chojnice – po 190 tys. złotych.
Budżet Rakowa wynosi 34 mln złotych i pod względem wielkości jest siódmym w naszej ekstraklasie. Najwyższym chwali się Legia (110 mln zł), najniższym Warta Poznań (12 mln zł). Ale na dwie kolejki przez zakończeniem rozgrywek najbardziej zagrożone spadkiem z ekstraklasy jest Podbeskidzie z budżetem 21 mln złotych. „Górale” w 28. kolejce przegrali w Gliwicach z Piastem 0:2 i chyba już na trwałe utknęli na ostatnim miejscu w tabeli, jedynym w tym sezonie zagrożonym degradacją. Trzymająca od wielu tygodni czerwoną latarnię Stal Mielec w trzech ostatnich meczach zdobyła siedem punktów, remisując z Jagiellonią 3:3 oraz pokonując Pogoń 1:0 i Lecha 2:1. A mielczanie mają jeszcze w zapasie zaległe spotkanie z Rakowem, więc sytuacja Podbeskidzia nie rysuje się najlepiej, bo ma przed sobą jeszcze u siebie „mecz za sześć punktów” z Wisłą Płock, który musi wygrać żeby w ostatnim spotkaniu tego sezonu miał jeszcze po co jechać do Warszawy na spotkanie z Legią.

PKO Ekstraklasa: Raków też nie odbierze już Legii 15. mistrzostwa

W rozegranym awansem w środę meczu 28. kolejki piłkarskiej ekstraklasy Jagiellonia zremisowała 0:0 z Rakowem Częstochowa. Ten wynik zapewnił Legii Warszawa 15. tytuł mistrza Polski, bo tracąc dwa punkty w Białymstoku ekipa Rakowa straciła matematyczne szanse na wyprzedzenie „Wojskowych”. Legia ma dziewięć punktów przewagi nad Rakowem i Pogonią, a te trzy zespoły mają do rozegrania już tylko po trzy mecze.

Losy mistrzowskiej korony zdawały się być rozstrzygnięte już od jakiegoś czasu. Ostatnią ekipą, która zachowała iluzoryczną szansę na zdetronizowanie Legii był Raków Częstochowa. Podopieczni trenera Marka Papszuna stracili już jednak szansę na przegonienie stołecznej ekipy, tracąc punkty w spotkaniu z Jagiellonią. Dzięki temu piłkarze Legii mogli więc otworzyć szampany w dniu, w którym nie musieli wychodzić na ligowe boisko. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce w sezonie 2013/14, gdy tytuł zapewniła sobie – po bezbramkowym remisie Lecha Poznań z Pogonią Szczecin – również ekipa Legii.
Dla Legii to 15. mistrzostwo Polski w historii, drugie z rzędu i siódme w ostatnich dziewięciu latach. W liczbie mistrzowskich tytułów „Wojskowi” są w tej chwili samodzielnymi liderami w klasyfikacji wszech czasów. Wcześniej dzielili miejsce na najwyższym podium z zespołami Górnika Zabrze i Ruchu Chorzów, które mają w dorobku po 14 triumfów w rozgrywkach ekstraklasy. Za tym utytułowanym tercetem plasuje się Wisła Kraków z 13 mistrzowskimi tytułami.
Raków rozegrał ligowy mecz z Jagiellonią awansem, bo w niedzielę 2 maja w Lublinie zmierzy się z Arką Gdynia w finale Pucharu Polski. W przypadku wygranej Rakowa zespół, który wywalczy czwartą lokatę w ekstraklasie, zagra w przyszłym sezonie w nowym europejskim pucharze – zwanym jak na razie roboczo Ligą Konferencji Europy.
Częstochowianie mają do rozegrania jeszcze zaległy mecz na wyjeździe ze Stalą Mielec (5 maja), ale po remisie w Białymstoku wynik tego spotkania nie ma już znaczenia. Tylko wygrana z Jagiellonią podtrzymywała jeszcze matematyczne szanse częstochowian na wyprzedzenie Legii, a byli już ostatnim zespołem mający jeszcze taką iluzoryczną możliwość. Z Pogonią i Rakowem Legia m bowiem lepszy bilans – w tym sezonie wygrała oba mecze z Rakowem (2:0 i 2:1), a z Pogonią zremisowała 0:0 na wyjeździe i wygrała 4:2 u siebie.

Zestaw par 28. kolejki
Jagiellonia Białystok – Raków Częstochowa 0:0. Sobota, 30 kwietnia: Wisła Płock – Lechia Gdańsk, godz. 18:00, sędziuje Łukasz Szczech (Warszawa); Śląsk Wrocław – Zagłębie Lubin, godz. 20:30, sędziuje Mariusz Złotek (Stalowa Wola). Sobota, 1 maja: Legia Warszawa – Wisła Kraków, godz. 15:00, sędziuje Szymon Marciniak (Płock); Pogoń Szczecin – Warta Poznań, godz. 17:30, sędziuje Daniel Stefański (Bydgoszcz); Lech Poznań – Stal Mielec, godz. 20:00, sędziuje Jarosław Przybył (Kluczbork). Poniedziałek, 3 maja: Piast Gliwice – Podbeskidzie Bielsko-Biała, godz. 15:00, sędziuje Krzysztof Jakubik (Siedlce); Cracovia – Górnik Zabrze, godz. 17:30, sędziuje Damian Kos (Gdańsk).

Wyniki 27. kolejki PKO Ekstraklasy

Wyniki 27. kolejki:
Lechia Gdańsk – Legia Warszawa 0:1

Gol: Tomas Pekhart (71 karny).
Żółte kartki: Biegański, Maloca, Alomerović – Hołownia, Pekhart.
Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork).
Mecz bez publiczności.
Stal Mielec – Pogoń Szczecin 1:0
Gol: Marcin Flis (22).
Żółte kartki: de Amo, Flis, Dadok – Drygas.
Sędziował: Paweł Gil (Lublin).
Mecz bez publiczności.
Raków Częstochowa – Śląsk Wrocław 2:0
Gole: David Tijanić (48), Marcin Cebula (85).
Żółte kartki: Lederman, Piątkowski – Piasecki, Puerto. Czerwona kartka: Poprawa (73., Śląsk, za faul taktyczny).
Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa).
Mecz bez publiczności.
Zagłębie Lubin – Piast Gliwice 2:2
Gole: Jewgienij Baszkirow (33), Kamil Kruk (36) – Jakub Świerczok (21, 82).
Żółte kartki: Kruk – Huk.
Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Mecz bez publiczności.
Warta Poznań – Jagiellonia Białystok 2:0
Gole: Łukasz Trałka (40), Makana Baku (86).
Żółte kartki: Tiru, Kwiecień (Jagiellonia).
Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).
Mecz bez publiczności.
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Lech Poznań 1:0
Gole: Marko Roginić (74).
Żółte kartki: Rzuchowski, Modelski – Kraweć, Ishak, Rogne, Skóraś.
Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce).
Mecz bez publiczności.
Górnik Zabrze – Wisła Płock 0:2
Gole: Patryk Tuszyński (61), Mateusz Szwoch (80). Żółte kartki: Ściślak, Kubica, Boakye – Kocyła, Lagator, Zbozień, Uryga.
Sędziował: Damian Sylwestrzak (Wrocław).
Mecz bez publiczności.
Wisła Kraków – Cracovia 0:0
Żółte kartki: Burliga, Sadlok, Kone – Thiago, Luis Rocha.
Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).
Mecz bez publiczności.
UWAGA: Cracovia rozpoczęła rozgrywki z karą – 5 pkt za udział w futbolowej korupcji.

  1. Legia 27 59 47:24
  2. Pogoń 27 50 33:18
  3. Raków 26 49 41:24
  4. Warta 27 39 29:28
  5. Zagłębie 27 39 37:35
  6. Piast 27 39 35:28
  7. Lechia 27 38 35:33
  8. Śląsk 27 38 32:29
  9. Lech 27 33 35:34
  10. Górnik 27 33 27:30
  11. Jagiellonia 27 33 36:44
  12. Wisła P. 27 29 31:40
  13. Wisła K. 27 29 35:38
  14. Cracovia 27 28 26:30
  15. Podbeskidzie 27 24 28:56
  16. Stal 26 24 28:44

Raków nie ma stadionu na europejskie puchary

W tym sezonie naszą piłkarską ekstraklasę w europejskich pucharach reprezentowały zespoły Legii Warszawa, Piasta Gliwice, Lecha Poznań i Cracovii. W nowym sezonie w pucharowym kwartecie ponownie znajdzie się Legia, a oprócz niej Pogoń Szczecin i Raków Częstochowa, który ponadto 2 maja zagra jeszcze w finale Pucharu Polski z Arką Gdynia.

W 27. kolejce Raków po raz pierwszy odkąd wrócił do ekstraklasy po 21 latach przerwy rozegrał ligowy mecz w Częstochowie. Podopieczni trenera Marka Papszuna nie popsuli tej wyjątkowej chwili i w niezłym stylu pokonali Śląsk Wrocław 2:0, po golach 23-letniego Słoweńca Davida Tijanicia oraz 25-letniego Marcina Cebuli, pomocnika pozyskanego latem ubiegłego z pierwszoligowej Korony Kielce. Co ciekawe, wrocławski zespół poprowadził w tym spotkaniu Jacek Magiera, wychowanek Rakowa, człowiekiem wciąż mocno emocjonalnie z tym klubem się identyfikujący. A na trybunach wciąż modernizowanego stadionu w Częstochowie wśród zaproszonych gości można było zobaczyć byłego już selekcjonera reprezentacji Polski Jerzego Brzęczka, który był trenerem Rakowa
w latach 2010-2014.
Po tym zwycięstwie ekipa Rakowa zapewniła sobie, po raz pierwszy w historii klubu, prawo gry w europejskich pucharach. Właściciel częstochowskiego klubu Michał Świerczewski nie omieszkał pochwalić się tym sukcesem w mediach społecznościowych. „Stało się!!! Kopciuszek wchodzi na salony. Przeciętny polski klub, z przeciętnego polskiego miasta, będzie reprezentował Polskę w pucharach. Co prawda w podartej sukni, zrobimy jednak wszystko aby na „parkiecie” nie przynieść wstydu. Ściskajcie proszę kciuki” – napisał na Twitterze. Raków zagra w kwalifikacjach nowego europejskiego pucharu, Ligi Konferencji Europy UEFA. To najniższy w hierarchii z europejskich pucharów za Ligą Mistrzów i Ligą Europy. Mimo to gratulacje za historyczne osiągnięcie ekipie Rakowa złożył prezes PZPN i wiceprezes UEFA Zbigniew Boniek: „Brawo Prezes. Brawo Trener. Drużyna” – napisał pod postem Świerczewskiego na Twitterze.
Właściciel Rakowa ma prawo do fetowania tego sukcesu, bo jest to sukces niewątpliwy. Przypomnijmy, że drużyna z Częstochowy awansowała do ekstraklasy w sezonie 2018/2019, po 21 latach przerwy, ale też trzeba pamiętać, że w najwyższej klasie rozgrywkowej była tylko przez cztery sezony: od 1994/95 do 1997/98, a najwyżej w tabeli na koniec rozgrywek byli w sezonie 1994/95, zajmując ósmą lokatę. Po powrocie jako beniaminek ekstraklasy zakończyli rozgrywki w poprzednim sezonie na 10. miejscu, a w tym niemal od początku należą do ligowej czołówki i na trzy kolejki przed zakończeniem rywalizacji wiadomo już, że w najgorszym przypadku zespół prowadzony przez trenera Marka Papszuna zajmie miejsce w ekstraklasie na najniższym stopniu podium, ale równie dobrze może też zdobyć wicemistrzostwo Polski. Raków ma tylko punkt straty do drugiej w tabeli Pogoni Szczecin, ale do rozegrania zaległe spotkanie ze Stalą Mielec. Na przegonienie Legii częstochowianie mają już tylko czysto matematyczne szanse, dlatego nikt w tym klubie nie zawraca sobie tym głowy. Mistrzowski tytuł dla Legii to w tym sezonie już sprawa od dawna przesądzona. Częstochowianie mogą jednak już 2 maja cieszyć się ze zdobycie drugiego w hierarchii ważności piłkarskiego trofeum – Pucharu Polski. Muszą tylko pokonać w finale Arkę Gdynia, co z pewnością nie jest zadaniem ponad ich siły. Wypada przypomnieć, że Raków w przeszłości grał już w finale tych rozgrywek, w sezonie 1966/1967. Wtedy w meczu rozegranym na stadionie Błękitnych Kielce lepsza okazała się po dogrywce Wisła Kraków (2:0). „Gdyby ktoś mi powiedział pięć lat temu, że teraz będziemy na podium ekstraklasy, zagramy w europejskich pucharach i będziemy w finale Pucharu Polski, sugerowałbym, że ten ktoś powinien schłodzić głowę. To wciąż do mnie nie dociera” – przyznał na łamach Sport.pl trener Marek Papszun.
Raków wciąż jest jednak jedynym zespołem w PKO Ekstraklasie, który nie gra w lidze na swoim stadionie. Piątkowy mecz ze Śląskiem w ramach 27. kolejki był pierwszym występem ekipy Papszuna w ekstraklasie na obiekcie przy ulicy Limanowskiego w Częstochowie. Niestety, aktualny stan stadionu wzbudził falę szyderczych komentarzy wyśmiewających plac budowy z gotową jedną małą trybuną. „My też chcielibyśmy grać na pięknym, nowoczesnym stadionie, godnym prawie ćwierćmilionowego miasta. Ale rzeczywistość jest taka, że jest to obiekt miejski, a my jesteśmy jedynie jego użytkownikiem. Stadion modernizowany jest przy bardzo ograniczonych środkach” – ripostowały na Twitterze służby prasowe częstochowskiego klubu. Wszystkie nowe i zmodernizowane stadiony powstały lub powstają dzięki funduszom samorządowym (w przypadku stadionów używanych w trakcie Euro 2012 oraz Wisły Kraków, których budowy sfinansowano z budżetu państwa). Żaden nie został zbudowany przez klub, ponieważ żadnego klubu nie stać na takie kosztowne inwestycje. Inna sprawa, że włodarze Częstochowy nie mają ciągotek do wydawania publicznych pieniędzy na sportową infrastrukturę, jak choćby ich odpowiednicy w Lublinie, gdzie zbudowano piękny stadion chociaż nie ma tam wielkiego futbolu. Częstochowianie „szarpnęli się” tylko na malutki stadionik z trybunkami na 5,5 tysiąca miejsc, co ma w sumie kosztować około 17,5 mln złotych.
Ale jak na razie w ramach modernizacji ukończono tylko jedną trybunę na tysiąc miejsc, zainstalowano podgrzewaną murawę oraz wyremontowano budynek klubowy. Koniec budowy przewidziano na koniec lipca. Dla właściciela Rakowa ma to znaczenie, bo w tej chwili musi płacić za wynajem stadionu w Bełchatowie, a dodatkowo za każdy mecz domowy rozgrywany nie w Częstochowie musi płacić do kasy PZPN karę w wysokości 30 tys. złotych. No i pozostaje teraz do rozstrzygnięcia kwestia, na jakim stadionie Raków ma zagrać w rozgrywkach w Lidze Konferencji Europy UEFA.
Zdobycie Pucharu Polski lub wicemistrzostwo oznacza grę od 2. rundy eliminacji Ligi Konferencji Europy. Trzecie miejsce już od pierwszej. Raków nie zna jeszcze wymogów UEFA dotyczących infrastruktury w kolejnych rundach. Można jednak zakładać, że będą analogiczne do tych obowiązujących w tym sezonie w kwalifikacjach Ligi Europy i Ligi Mistrzów. UEFA wymagała, by w meczach pierwszej i drugiej rundy eliminacji grać na stadionach co najmniej kategorii drugiej, w kolejnych rundach co najmniej trzeciej, a od fazy grupowej już co najmniej czwartej. Kategorie, jeśli chodzi o pojemność obiektów, prezentują się następująco (oczywiście czynników jest zdecydowanie więcej, od liczby miejsc dla VIP-ów i mediów po wielkość szatni sędziowskiej): kategoria 2 – co najmniej 1500 miejsc siedzących, kategoria 3 – co najmniej 4500 miejsc siedzących, kategoria 4 – co najmniej 8000 miejsc siedzących. W obecnym stanie stadion Rakowa nie spełnia więc nawet wymogów kategorii 2. A czas goni. Pierwsza runda eliminacji Ligi Konferencji Europy rozpocznie się 8 lipca (losowanie 15 czerwca), druga 22 lipca (losowanie 16 czerwca).