Norweskie chytruski

Organizatorzy tegorocznego Raw Air, ostatniego w minionym sezonie cyklu zawodów Pucharu Świata w skokach narciarskich, po długim namyśle postanowili obciąć nagrodę finansową dla zwycięzcy zawodów.

O zmniejszeniu premii finansowej dla triumfatora tegorocznego Raw Air, którym był Kamil Stoch, w miniony piątek poinformowała Norweska Federacja Narciarska (NSF). Gwoli przypomnienia – dla zwycięzcy całego cyklu składającego się z 16 punktowanych skoków, czyli wszystkich konkursowych i kwalifikacyjnych w turniejach na skoczniach w Oslo, Lillehammer, Trondheim i Vikersund, organizatorzy przewidzieli nagrodę w wysokości 60 tysięcy euro. Impreza została jednak przerwana po kwalifikacjach w Trondheim, czyli zawodnicy zaliczyli po dziewięć z zaplanowanych szesnastu skoków. Ale przecież nie przerwali rywalizacji sami z siebie, lecz tylko podporządkowali się decyzji władz norweskich, które wprowadziły zakaz organizowania w tym kraju imprez masowych w związku z rozwojem epidemii koronawirusa.
Z wypłata premii należnej Kamilowi Stochowi za zwycięstwo organizatorzy Raw Air zwlekali jednak ponad dwa tygodnie i nie bardzo było wiadomo, dlaczego to robią. Powody tej zwłoki są już jednak znane – po prostu przez ten czas zastanawiali się, czy wypłacić polskiemu skoczkowi całe 60 tysięcy euro, czy może pomniejszyć tę kwotę pod pretekstem, że zawody nie zostały rozegrane do końca. NSF ostatecznie wybrała drugą opcję, czyli odliczyła z puli nagród procentowo część za odwołane konkursy w Trondheim i Vikersund. „My, podobnie jak FIS i inni organizatorzy imprez sportowych, nie wypłacamy premii za zawody, które się nie odbyły. Premia za zwycięstwo w Raw Air, w którym przeprowadzono dziewięć z 16 punktowanych serii skoków, wyliczona została na 33 750 euro” – wyjaśnił dyrektor ds. organizacji zawodów i imprez przy NSF Terje Lund. I zapewnił, że te pieniądze zostały natychmiast przesłane na konto Stocha. Ciekawe, czy NSF byłaby równie chętna do cięcia premii, gdyby Raw Air wygrał któryś z norweskich skoczków…

Kamil Stoch wygrał Raw Air

Działacze FIS nie potrafili podjąć decyzji, więc zrobił to za nich norweski rząd, który nakazał odwołanie wszystkich imprez sportowych w tym kraju. W tej sytuacji triumfatorem Raw Air, po raz drugi w karierze, został Kamil Stoch. I to jest już koniec sezonu w skokach narciarskich, bo światowa federacja postanowiła odwołać też marcowe mistrzostwa świata w lotach w Planicy.

Atmosfera wśród uczestników Raw Air zrobiła się napięta od chwili, gdy dwóch Włochów zostało poddanych kwarantannie z podejrzeniem koronawirusa. Sytuacja zrobiła się nieciekawa, bo członkowie innych drużyn i ekip technicznych przebywali w ich towarzystwie od początku zawodów – podróżowali tymi samymi autokarami i mieszkali w tych samych hotelach. W czwartek przed południem przedstawiciele FIS zaprosili na spotkanie szefów wszystkich drużyn, żeby przedyskutować dalsze kroki. Powszechnie spodziewano się, że narada została zwołana tylko po to, żeby zakomunikować ekipom o zakończeniu zmagań w Raw Air oraz o odwołaniu zaplanowanych na następny weekend w Planicy mistrzostw świata w lotach narciarskich.
Nic jednak takiego nie nastąpiło. Działacze światowej federacji narciarskiej nie podjęli żadnej wiążącej decyzji. Niewykluczone, że wiedzieli już, że o godzinie 14:00 premier norweskiego rządu ogłosi zarządzenie o środkach nadzwyczajnych w zwalczaniu epidemii koronawirusa. Jednym z jego punktów był nakaz natychmiastowego odwołania wszystkich imprez sportowych organizowanych w tym kraju. Decyzja norweskich władz nie była zaskoczeniem, bo Norwegia jest obecnie trzecim, po Włochach i Korei Południowej krajem, w którym wirus rozprzestrzenia się w najszybszym tempie.
Zakończenie zmagań w Raw Air oznaczało, że triumfatorem tegorocznej edycji został Kamil Stoch, lider klasyfikacji generalnej cyklu po sześciu dniach rywalizacji. To jego drugi triumf w tych zawodach. Kamil Stoch Nasz trzykrotny mistrz olimpijski został pierwszym skoczkiem w historii, który dwukrotnie wygrał Raw Air. Wcześniej dokonał tego w 2018 roku i zrobił to wtedy w lepszym stylu, bo prowadził od pierwszej do ostatniej serii.
Przypomnijmy, że zwycięzca norweskich zawodów dostaje dodatkową premię finansową w wysokości 60 tysięcy euro.
Nasz skoczek zgromadził 1161,9 pkt i wyprzedził o 7,4 pkt Japończyka Ryoyu Kobayashiego (1154,5). Trzecie miejsce zajął Norweg Marius Lindvik (1154,3), a kolejne miejsca w czołowej dziesiątce cyklu zajęli: 4. Ziga Jelar (Słowenia, 1151,9), 5. Stephan Leyhe (Niemcy, 1149,0), 6. Robert Johansson (Norwegia, 1140,6), 7. Peter Prevc (Słowenia, 1133,8), 8. Stefan Kraft (Austria, 1131,8), 9. Timi Zajc (Słowenia, 1109,8) i 10. Yukiya Sato (Japonia, 1098,6). Pozostali reprezentanci Polski zajeli dalsze lokaty: Dawid Kubacki był 16. (1077,4 pkt), Piortr Żyła 17. (1072,5), Maciej Kot 28. (857,4), Jakub Wolny 39. (518,7), Aleksander Zniszczoł 59. (268,3), a Paweł Wąsek 61. (242,2).
Wielkiego pecha miał niemiecki skoczek Stephan Leyhe, który w środę w prologu do czwartkowego konkursu w Trondheim miał upadek po skoku na odległość 141,5 m, w efekcie którego zerwał więzadła krzyżowe.
Z odwołania Raw Air i mistrzostw świata w lotach narciarskich skorzystał też Austriak Stefan Kraft, którego decyzja FIS zastała na pozycji lidera klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. A zatem austriacki skoczek z dorobkiem 1659 punktów zdobył po raz drugi w karierze „Kryształową Kulę”. Drugie miejsce wywalczył Niemiec Karl Geiger (1519), a trzecie miejsca na podium wywalczył Ryoyu Kobayashi (1178). Dwie kolejne lokaty zajęli nasi skoczkowie – czwartą Dawid Kubacki (1169), a piątą Kamil Stoch (1031). Czołową dziesiątkę uzupełnili: Niemiec Stephan Leyhe (917 pkt), Norweg Marius Lindvik (906), Słoweniec Peter Prevc (789), Norweg Daniel Andre Tande(721) i Austriak Philipp Aschenwald (622). Jedenastą lokatę zajął kolejny z biało-czerwonych, Piotr Żyła (617). Miejsca pozostałych Polaków: Jakub Wolny 38., Maciej Kot 42., Stefan Hula 46., Aleksander Zniszczoł 51., a Klemens Murańka 61.
Klasyfikację Pucharu Narodów wygrała reprezentacja Niemiec z dorobkiem (5194 pkt), przed Austrią (5041), Norwegią (4622) i Polską (4272). Kolejne lokaty zajęły ekipy Słowenii (4085), Japonii (3479), Szwajcarii (801), Czech (335), Rosji (248), Finlandii (243), Bułgarii (48), Kanady (20), USA (14), Kazachstanu (13) i Estonii (11).

Wiatr psuje szyki Stochowi

Niedzielny konkurs Pucharu Świata w skokach narciarskich w Oslo nie doszedł do skutku z powodu silnego wiatru. Zawody zostały rozegrane w poniedziałek na skoczni w Lillehammer. Wystąpili w nich wszyscy zawodnicy zgłoszeni do turnieju w Oslo.

Na wstępie gwoli przypomnienia: cykl norweskich zawodów pod szyldem Raw Air jest rozgrywany na skoczniach w Oslo, Lillehammer, Trondheim i mamucie w Vikersund. Do klasyfikacji generalnej wliczany jest dorobek punktowy z czterech konkursów indywidualnych i dwóch drużynowych oraz czterech serii kwalifikacyjnych, zwanych prologami. Zwycięzca całego cyklu otrzyma dodatkową premię finansową w wysokości 60 tysięcy euro.
Kapryśna pogoda pokrzyżowała organizatorom plany i niedzielny konkurs indywidualny w Oslo musieli odwołać. Zawody przeniesiono na poniedziałek do Lillehammer. Tego dnia zgodnie z pierwotnym kalendarzem Raw Air miał się odbyć prolog do wtorkowego konkursu. Kwalifikacje przełożono jednak na wtorek, a ich miejsce przeprowadzono odwołane zawody w Oslo. Kolejne etapy Raw Air mają być rozgrywane już zgodnie z ustalonym terminarzem. Inna przeszkodą jest narastające zagrożenie epidemią koronawirusa – z tego powodu zawody w Lillehhamer odbyły się bez udziału publiczności.
Na marginesie – tak samo będzie podczas kończących sezon mistrzostwach świata w lotach narciarskich w Planicy (19-22 marca). Podczas poniedziałkowego posiedzenia słoweńskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego podjęto decyzję, że z powodu epidemii koronawirusa impreza ta odbędzie się bez publiczności. Minister zdrowia Ales Sabeder poinformował, że podobne środki zapobiegawcze podjęto w związku z każdą imprezą, na której mogłoby się pojawić więcej niż 500 kibiców. Już w najbliższy weekend w Kranjskiej Gorze zawody alpejskiego Pucharu Świata w slalomie gigancie i slalomie mężczyzn zostaną rozegrane przy pustych trybunach.
Wracając do cyklu Raw Air, to w obecnej edycji uczestniczy w nim siódemka polskich zawodników. Do Kamila Stocha, Dawida Kubackiego, Piotra Żyły, Jakuba Wolnego, Macieja Kota i Aleksandra Zniszczoła w niedzielę dołączył Paweł Wąsek, który zastąpił kontuzjowanego Klemensa Murańki. Rywalizację zaczął jednak dopiero od wtorkowego prologu do konkursu indywidualnego w Lillehammer (wtorkowe zmagania zakończyły się po zamknięciu wydania).
W poniedziałkowym konkursie najlepiej w ekipie biało-czerwonych spisywał się Kamil Stoch. Oba oficjalne treningi nsz trzykrotny mistrz olimpijski zakończył na drugiej pozycji. W tych treningowych próbach kroku dotrzymywał mu jeszcze tylko Piotr Żyła, który był trzeci w stawce. Najdalej skakał jednak Słoweniec Peter Prevc (141 m).
W pierwszej serii konkursowej z biało-czerwonych miejsce w czołówce utrzymał już tylko Stoch, który skoczył 135 metrów i ustępował w klasyfikacji jedynie Markusowi Eisenbichlerowi, tracąc do niego 3,9 pkt. Pozostali z naszych reprezentantów spisali się słabiutko – Żyła był 21. (124 m), a Dawid Kubacki dopiero 28. (122,5 m), a pozostali, czyli Wolny (114 m i 37. lokata) oraz Kot (112,5 m i 39. miejsce) nie zakwalifikowali się do finałowej serii.
W drugiej serii przypomniał o sobie Kubacki, osiągając odległość 131,5 metra. Niewiele mu to jednak dało, bo konkurenci także skakali daleko, przez co zdołał poprawić się jedynie o trzy lokaty i ostatecznie zakończył zawody na 25. miejscu. Z kolei Żyła wylądował na 130. metrze zajął 23. pozycję. Honor naszej ekipy po raz kolejny musiał więc ratować Stoch. Lider naszej kadry miał jednak straszliwego pecha, bo pod koniec zawodów zaczął wiać bardzo silny wiatr w plecy, przez co zawodnicy z czołowej dziesiątki po pierwszej próbie zanotowali słabsze rezultaty. Najlepiej poradził sobie Peter Prevc, któremu skok na odległość 125,5 metra zapewnił awans na pierwsze miejsce, wyprzedzając Niemców Markusa Eisenbichlera i Stephana Leyhe. Lider Pucharu Świata Stefan Kraft i wicelider Niemiec Karl Geiger, nie dali rady, podobnie jak Japończyk Ryoyu Kobayashi. Niestety, z wiatrem nie poradził sobie też Stoch, który osiągnął tylko 121 metrów i spadł na siódme miejsce.
Przed wtorkowym konkursem w Lillehammer (zakończył się po zamknięciu wydania) Stoch w klasyfikacji generalnej Raw Air zajmował czwartą lokatę (644,6 pkt), za Norwegiem Mariusem Lindvik (655,2), Stefanem Kraftem (647,6) i Niemcem Stephanem Leyhe (645,3). Żyła był 14. (620,2), Kubacki 20. (599), Kot 26. (424,4), Wolny 44. (201,4), a Zniszczoł 55. (101,3).

Wiatr psuje Raw Air

Trwający w Norwegii od piątku cykl konkursów pod szyldem Raw Air z każdym dniem staje się dla organizatorów coraz większym wyzwaniem. Zmieniający się wiatr chwilami wręcz wypacza przebieg rywalizacji, która na domiar złego z powodu szalejącej już także w Europie epidemii koronawirusa, toczy się praktycznie bez udziału widzów.

Kapryśny wiatr sprawił, że niemal wszyscy zawodnicy startujący pod koniec piątkowych kwalifikacji w Oslo oddali słabe skoki. W tej sytuacji niespodziewanie liderem klasyfikacji generalnej cyklu Raw Air został Niemiec Constantin Schmid, który skokiem na odległość 130 m wygrał prolog. Za nim uplasowali się Austriak Michael Hayboeck oraz Słoweniec Żiga Jelar. Najwyżej z Polaków sklasyfikowano Piotra Żyłę, który zajął piąte miejsce ze stratą do lidera 1,7 pkt. Maciej Kot trafił na bardzo dobre warunki wietrzne i wylądował na 129. metrze. Ten wynik zapewnił mu jednak dopiero 14. miejsce. Spore problemy mieli natomiast najlepsi nasi skoczkowie, czyli Kamil Stoch i Dawid Kubacki, którzy skakali z podwyższonego rozbiegu.
Pierwszy z nich ostatecznie zajął dopiero 27. miejsce, a Kubacki 42. Awans do niedzielnego konkursu indywidualnego w Oslo wywalczył jeszcze Jakub Wolny, zajmując 43. lokatę. Ogromnego pecha miał tylko Aleksander Zniszczoł, któremu do kwalifikacji zabrakło dwóch punktów. Na udany występ Kota błyskawicznie zareagował trener polskiej kadry skoczków Michal Doleżal i włączył tego zawodnika do składu na sobotni konkurs drużynowy, obok Kamila Stocha, Dawida Kubackiego i Piotra Żyły.
Podczas sobotniego konkursu drużynowego na skoczni Holmenkollbakken panowały już dobre warunki do skakania. Wiatr nie był zbyt silny, ale zmienny, co jest charakterystyczne dla tego obiektu. Nie miało to jednak decydującego wpływu na wyniki. Pierwszy raz w tym sezonie Pucharu Świata konkurs drużynowy wygrali Norwegowie. Na swoim obiekcie, mimo braku publiczności z powodu koronawirusa, podopieczni Alexandra Stoeckla skakali znakomicie. Już po pierwszej grupie drugiej serii byli prawie pewni zwycięstwa. Nie wypuścili go z rąk i o ponad 30 punktów wyprzedzili drugich Niemców. Trzecie miejsce wywalczyli Słoweńcy, a czwarte Polacy. Dopiero na szóstej pozycji zawody ukończyli liderzy Pucharu Narodów Austriacy, których zdołali jeszcze wyprzedzić Japończycy. Biało-czerwoni po wybitnie nieudanym dla siebie poprzednim konkursie drużynowym, w którym zajęli najgorsze w tym sezonie szóste miejsce, tym razem ponownie liczyli się w walce o podium. Ostatecznie zajęli czwarte miejsce przegrywając minimalnie ze Słoweńcami. W pierwszej serii najmocniejszymi ogniwami w naszej drużynie byli Piotr Żyła i Kamil Stoch. Skoczyli odpowiednio 129 i 130 metrów. Gdyby Dawid Kubacki oraz Maciej Kot polecieli równie daleko, to Polacy prowadziliby na półmetku. Ale tak dobrze nie było. Kubacki wylądował na 124., a Kot na 115. metrze. Ogólnie jednak nie było źle, bo Polacy zajmowali 3. miejsce tracąc do drugich Niemców niespełna 15, a do prowadzących Norwegów 23 punkty. Ale za plecami podopieczni trenera Michala Doleżala mieli Japończyków i Słoweńców, których oni z kolei wyprzedzali minimalnie. W drugiej serii Żyła nie skoczył już tak dobrze jak w pierwszej. 124 metry pozwoliło jednak polskiej reprezentacji utrzymać trzecią lokatę, ale jej strata do Norwegów i Niemców znacznie wzrosła. Kluczowy w tej walce był drugi skok Macieja Kota. Uzyskał 123 metry i co prawda przegrał ze skaczącymi w jego grupie Junshiro Kobayashim i Timim Zajcem, ale biało-czerwoni chociaż spadli na 5. pozycje, nie stracili kontaktu z ekipami Japonii i Słowenii.
Skaczący jako trzeci w naszej drużynie Stoch na dalekie skoki Yukiya Sato i Anze Laniska (131 i 130 m) odpowiedział szybując na odległość 133 m. Dostał przy tym wysokie noty i biało-czerwoni awansowali na 4. lokatę tracąc do trzecich Słoweńców tylko 5,6 pkt. Który zespół zajmie najniższy stopień podium rozstrzygnęli w bezpośredniej rywalizacji Ryoyu Kobayashi, Dawid Kubacki i Peter Prevc . Japończyk wylądował na 130. metrze, ale Kubacki go przebił wynikiem 134,5 m. Prevc skoczył jednak 133 m i ten wynik wystarczył Słoweńcom do obronienia przewagi. Pokonali nasz zespół o 4,2 pkt. Pod względem indywidualnym, drugi wynik w drużynówce miał Kamil Stoch, który przegrał z najlepszym w stawce Norwegiem Johannem Andre Forfangiem zaledwie o 0,2 pkt. Dobrze to wróżyło przed niedzielnym konkursem indywidualnym. Niestety, swoje trzy grosze do rywalizacji znowu wtrącił wiatr. Z powodu fatalnych warunków zaplanowany na 14:30 konkurs przeniesiono na 16:30 i zapowiedziano, że odbędzie się tylko jedna seria skoków, a następnie ostatecznie zawody w ogóle odwołano.

Teraz powalczą w Norwegii

W najbliższy weekend kadra naszych skoczków narciarskich rozpocznie rywalizację w norweskim cyklu Raw Air. W jego ramach odbędzie się sześć konkursów – cztery indywidualne i dwa drużynowe.

Po nieudanych dla biało-czerwonych występach w fińskim Lahti, gdzie żaden z naszych reprezentantów nie stanął na podium, Kamil Stoch i spółka przenieśli się do Norwegii. Rywalizacja w ramach cyklu Raw Air toczyć się będzie do 15 marca na czterech obiektach – w Oslo, Lillehammer, Trondheim oraz na mamuciej skoczni w Vikersund. Trener polskiej kadry skoczków Michal Doleżal powołał na te zawody siedmiu zawodników: oprócz Kamila Stocha, także Dawida Kubackiego, Piotra Żyłę, Jakuba Wolnego, Aleksandra Zniszczoła i Klemensa Murańkę oraz przywróconego do pierwszego składu reprezentacji Macieja Kota. W przededniu imprezy kontuzji nadgarstka podczas treningu doznał Murańka i ostatecznie Polska wystawi w kończącym sezon Pucharu Świata Raw Air tylko sześciu skoczków.
Czwarta edycja tego prestiżowego cyklu składać się będzie z sześciu konkursów, w tym dwóch drużynowych. Do końcowej klasyfikacji wliczane będą wyniki wszystkich skoków, także oddanych w kwalifikacjach, które w Raw Air nazywane są prologami. Na zwycięzcę czeka dodatkowa premia finansowa w wysokości 60 tys. euro. Triumfatorami trzech poprzednich edycji norweskich zawodów byli Austriak Stefan Kraft, Kamil Stoch i Japończyk Ryoyu Kobayashi.
Raw Air 2020 zacznie się w piątek 6 marca w Oslo prologiem (początek godz. 19:30). A tak wygląda terminach kolejnych konkursów. Sobota: konkurs drużynowy (15:15). Niedziela: konkurs indywidualny (14:30). Lillehammer. Poniedziałek: prolog (17:30). Wtorek: konkurs indywidualny (17:00). Trondheim. Środa: prolog (17:30). Czwartek: konkurs indywidualny (17:00). Vikersund. Piątek: prolog (18:00). Sobota: konkurs drużynowy (16:30). Niedziela: konkurs indywidualny (16:30). Zawody będą transmitowane na żywo przez TVP 1, TVP Sport i Eurosport.

48 godzin sport

Kot znowu w kadrze
Tuż po zakończeniu indywidualnego konkursu Pucharu Świata w skokach narciarskich w Lahti trener polskiej kadry Michal Doleżal podał skład na zawody Raw Air. W reprezentacji mamy jedną zmianę. Do kadry A wraca Maciej Kot, który zastąpi Pawła Wąska. W Raw Air reprezentować nas będzie siedmiu zawodników: Kamil Stoch, Dawid Kubacki, Piotr Żyła, Jakub Wolny, Maciej Kot, Aleksander Zniszczoł i Klemens Murańka. Maciej Kot zastąpił w kadrze Pawła Wąska. 28-letni zawodnik spisywał się w tym sezonie słabo i dlatego został przesunięty na powrót do kadry B i będzie startował w Pucharze Kontynentalnym. W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata liderem jest Austriak Stefan Kraft (1613 pkt), przed Niemcem Karlem Geigerem (1495) i Dawidem Kubackim (1131). W Top 10 zestawienia jest jeszcze dwóch Polaków – piąte miejsce zajmuje Kamil Stoch (895 pkt), a dziesiąte Piotr Żyła (604). W klasyfikacji Pucharu Narodów prowadzi Austria (4720 pkt), przed Niemcami (4578), Norwegią (3975) i Polską (3832).

Marcisz kolekcjonuje medale
Izabela Marcisz w rozgrywanych w Oberwiesenthal mistrzostwach świata juniorek do srebrnego medalu w sprincie dorzuciła brązowy krążek w biegu na 5 km techniką klasyczną. Złoto wywalczyła Norweżka Helene Marie Fossesholm, a srebro Niemka Lisa Lohmann. Dwunastą lokatę zajęła inna z polskich biegaczek, Monika Skinder. W środę odbędzie się jeszcze bieg na 15 km techniką dowolną, a w sobotę wyścigi sztafetowe.

Joshua powalczy z Bułgarem
Brytyjski pięściarz wagi ciężkiej Anthony Joshua 20 czerwca tego roku stanie do walki z 38-letnim Bułgarem Kubratem Pulewem. Pojedynek odbędzie się 20 czerwca tego roku w Londynie na stadionie Tottenhamu Hotspur. Pulew jest oficjalnym pretendentem do pasa federacji IBF, którego aktualnym posiadaczem jest właśnie Joshua, posiadający ponadto mistrzowskie pasy federacji WBO, WBA i IBO. Brytyjczyk odzyskał te trofea 7 grudnia 2019 roku pokonując w rewanżowym pojedynku Meksykanina Andy’ego Ruiza Jr, natomiast bułgarski bokser do walki o mistrzostwo świata przystąpi dopiero po raz drugi w karierze. Wcześniej dostał szansę w listopadzie 2014 roku, ale przegrał wtedy z Ukraińcem Władimirem Kliczką.

Lubi pracować w Brazylii
Argentyńczyk Jorge Sampaoli został trenerem piłkarzy brazylijskiego Atletico Mineiro. Były selekcjoner reprezentacji Chile i Argentyny pozostawał bezrobotny od grudnia ub. roku, kiedy to odszedł za porozumieniem stron z posady szkoleniowca drużyny FC Santos, z którą wywalczył wicemistrzostwo Brazylii. Sampaoli ma na koncie triumf w turnieju Copa America z zespołem Chile w 2015 roku, a później prowadził ekipę FC Sevilli oraz reprezentację Argentyny, z którą w mistrzostwach świata w 2018 roku w Rosji odpadł w 1/8 finału po porażce 3:4 z Francją.

Włoszczowska już zwycięża
Startująca w barwach kolarskie grupy Kross Racing Team Maja Włoszczowska wygrała wyścig XC Chelwa Cup w Hiszpanii. Był to jej pierwszy tegoroczny występ w oficjalnych zawodach w kolarstwie górskim. Polka wyprzedziła Hiszpankę Rocio Del Albę Garcię Martinez oraz trzecią na mecie Ukrainkę Janę Biełomoinę. Włoszczowska to najbardziej utytułowana polska kolarka i jedna z naszych medalowych nadziei w Tokio. Ma w dorobku dwa srebrne medale olimpijskie (Pekin 2008 i Rio de Janeiro 2016), mistrzostwo świata z 2010 i siedem tytułów wicemistrzyni globu.
Pożegnano trenera Fortuny
W miniony poniedziałek na cmentarzu w Zakopanem odbył się pogrzeb Jana Forteckiego, znakomitego trenera skoków narciarski, pod wodza którego Wojciech Fortuna w 1972 zdobył w Sapporo złoty medal olimpijski. Zasłużony dla polskich skoków narciarskich szkoleniowiec zmarł w wieku 87 lat.

Wyrzucili Anglika z Turcji
Turecki klub Fenerbahce Stambuł w miniony poniedziałek rozwiązał za porozumieniem stron kontrakt z 26-krotnym reprezentantem Anglii Danielem Sturridge’m. 30-letni angielski piłkarz jamajskiego pochodzenia, wcześniej występujący w barwach m.in. Manchesteru City, Chelsea Londyn i Liverpoolu, złamał zakaz obstawiania przez profesjonalnych graczy zakładów bukmacherskich, za co został przez federacje piłkarska w Anglii ukarany półtoramiesięczną dyskwalifikacją oraz grzywną 150 tysięcy funtów.

Piłkarska ekstraklasa w akcji
W środę odbędą się cztery spotkania 25. kolejki PKO Ekstraklasy: ŁKS Łódź – Zagłębie Lubin, godz. 18:00, sędziuje Krzysztof Jakubik (Siedlce); Śląsk Wrocław – Korona Kielce, godz. 18:00, sędziuje Zbigniew Dobrynin (Łódź); Lechia Gdańsk – Legia Warszawa, godz. 20:30, sędziuje Tomasz Musiał (Kraków) oraz Piast Gliwice – Arka Gdynia, godz. 20:30, sędziuje Wojciech Myć (Lublin). Wtorkowe mecze tej kolejki: Cracovii z Wisłą Kraków, Lecha Poznań z Górnikiem Zabrze, Wisły Płock z Rakowem Częstochowa i Pogoni Szczecin z Jagiellonią Białystok zakończyły się po zamknięciu wydania.