Otarł się o śmierć

Selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Holandii Ronald Koeman po przejażdżce rowerem zasłabł i trafił do szpitala w Amsterdamie z podejrzeniem zatoru żylnego. Lekarze musieli ratować mu życie.

Holenderskie media donosiły, że 57-letni szkoleniowiec w niedzielę po południu zaczął odczuwać silny ból w klatce piersiowej i rodzina wezwała karetkę pogotowia. W oficjalnym komunikacie podanym przez federację piłkarską tego kraju (KNVB) podano, że juz w szpitalu lekarze przeprowadzili „udane cewnikowanie serca” oraz wstawili mu stenty pozwalające na przywrócenie drożności zatkanych naczyń krwionośnych. Rodzina Koemana poinformowała w poniedziałek, że jego stan jest stabilny i lekarze planują wypisać go do domu.
Koeman musi teraz przejść rehabilitację, ale ma na to dużo czasu, bo z powodu pandemii jako trenera kadry narodowej nie ma nic do roboty. W najbliższym czasie reprezentacja Holandii nie ma zaplanowanych zgrupowań ani meczów towarzyskich. Koeman, który jako piłkarz zaliczył w drużynie narodowej 78 występów i strzelił strzelił 14 goli, selekcjonerem kadry Holandii jest od 2018 roku.

Zmarł Rob Rensenbrink

Legendarny holenderski napastnik zmarł w sobotę, w wieku 72 lat. Rob Rensenbrink, wicemistrz świata z 1974 i 1978 oraz brązowy medalista Euro 1976 roku, od dawna cierpiał na postępujący zanik mięśni.

W reprezentacji Holandii Rensenbrink występował w latach 1968-79. W tym czasie rozegrał 46 meczów i zdobył 14 bramek. Był członkiem zespołów, które w mistrzostwach świata w 1974 w RFN oraz 1978 roku w Argentynie zdobywały srebrne medale, a w 1976 został brązowym medalistą mistrzostw Europy. W obu światowych czempionatach „pomarańczowi” w finale przegrywali z gospodarzami – z Niemcami 1:2, a z Argentyńczykami 1:3 po dogrywce. Rensenbrink zagrał w obu finałowych meczach. To on w trakcie mundialu w Argentynie, w spotkaniu ze Szkocją, strzelił tysięcznego gola w historii turniejów o mistrzostwo świata.
Zespołem klubowym, w którym spędził większość swojej sportowej kariery, był belgijski Anderlecht Bruksela. Bronił barw tego klubu w latach 1971-1980. W 1976 i 1978 roku wywalczył z Anderlechtem Puchar Zdobywców Pucharów oraz Superpuchar Europy. Z ekipą „Fiołków” dwukrotnie zdobywał też mistrzostwo Belgii (1972 i 1974) i czterokrotnie Puchar Belgii (1972, 1973, 1976, 1976). Występował ponadto w holenderskim AFC DWS, belgijskim Club Brugge, amerykańskim Portland Timbers i francuskiej Tuluzie, gdzie skończył karierę w 1982 roku.
Do futbolowej legendy przeszedł jednak nie za sprawą swoich boiskowych dokonań, tylko jednego niepowodzenia. Przytrafiło mu się w finałowej potyczce mundialu w 1978 roku. Tuż przed końcem meczu przy remisie 1:1 Rensenbrink znalazł się w dogodnej pozycji strzeleckiej, lecz trafił w słupek argentyńskiej bramki. Gdyby wtedy zdobył bramkę, Holandia zdobyłaby mistrzowski tytuł. W dogrywce szczęście sprzyjało gospodarzom, którzy po golach Mario Kempesa i Daniela Bertoniego zwyciężyli ostatecznie 3:1. Niecelny strzał Rensenbrinka przeszedł do historii jako najsłynniejszy słupek w holenderskim futbolu.

Holendrzy rozbili Niemców

Holandia pokonała Niemcy 3:0 w meczu trzeciej kolejki grupy 1 dywizji A Ligi Narodów. Drużyna Joachima Loewa pogrąża się w kryzysie, bo w swoim czwartym z pięciu ostatnich meczów o punkty nie strzeliła nawet gola.

 

Liderem grupy 1 dywizji A Ligi Narodów jest Francja. Aktualni mistrzowie świata pokonali dotychczas Holandię 2:1 i zremisowali bezbramkowo z Niemcami. Tak więc zarówno Holendrzy, jak i Niemcy mieli o co walczyć w bezpośrednim starciu. Pierwsi walczą ponadto o powrót do światowej elity po nieobecności na dwóch ostatnich dużych imprezach, zaś mistrzowie świata z 2014 roku chcieli zatrzeć fatalne wrażenie po nieudanym mundialu w Rosji, w którym nie wyszli nawet z grupy. Ale ekipa trenera Joachima Loewa znów zawiodła swoich kibiców i przegrała w fatalnym stylu, spadając na ostatnie miejsce w grupie i praktycznie tracąc szanse na awans do półfinałów. Niespodziewanie stali się też kandydatem do spadku z dywizji A.
Porażka popsuła selekcjonerowi niemieckiej kadry radość faktu, że prowadził reprezentację Niemiec w 168. meczu i poprawił rekord legendarnego Seppa Herbergera (prowadził kadrę Niemiec w latach 1936-42 i kadrę RFN w latach 1950-64, z którą w 1954 roku zdobył mistrzostwo świata w Szwajcarii).

Loew ma kontrakt do MŚ 2022 i poparcie władz niemieckiej federacji, ale spora część kibiców domaga się jego dymisji, a media nie szczędzą mu krytyki. Inna sprawa, że daje powody. W meczu z Holandią postawił w ataku na debiutanta Marka Utha, który w tym sezonie w 10 meczach Schalke 04 nie zdobył jeszcze bramki, zaś w roli środkowego pomocnik wystawił Joshuę Kimmicha, który na co dzień gra w Bayernie Monachium jako prawy obrońca. Wynik nie do końca jednak odzwierciedla przebieg spotkania. Ze statystyk wynika, że Niemcy oddali więcej strzałów (13:11), dominowali w posiadaniu piki (58:42), mieli więcej rzutów rożnych (12:4), powinni też dostać dwa rzuty karne, ale turecki arbiter nie był dla nich łaskawy. O wysokiej porażce niemieckiej jedenastki przesądziły indywidualne błędy zawodników.

Co do Holendrów, to zwycięstwo tylko potwierdza, że pod wodzą Ronalda Koemana pomarańczowi są na dobrej drodze do przerwania trwającej od czterech lat bessy. Najwyższa pora, bo kibice odwrócili się od reprezentacji i dzisiaj nie ma szans na powtórkę z 1988 roku, kiedy to 10 milionów Holendrów wyszło na ulice aby świętować pokonanie Niemców w półfinale mistrzostw Europy. W sumie była to już 41. potyczka tych drużyn – 15 z nich wygrali Niemcy, 11 Holendrzy, a 15 zakończyło się remisami. Po zwycięstwie na Niemcami ekipa „Oranje” zajmuje drugie miejsce w grupie 1 dywizji A Ligi Narodów, z trzema punktami na koncie (wcześniej Holendrzy przegrali z Francją 1:2). Niemcy mają natomiast na koncie tylko jeden punkt po bezbramkowym remisie z Francuzami i są na trzecim miejscu.