Mieszanka rutyny z młodością

Selekcjoner reprezentacji Polski siatkarek Jacek Nawrocki wysłał powołania do kadry dla 30 zawodniczek. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami do ekipy biało-czerwonych dołączy kilka rutynowanych zawodniczek, m. in. Joanna Wołosz. Pierwsze zgrupowanie rozpocznie się 23 kwietnia w Szczyrku.

Trener Nawrocki uważa to za swój osobisty sukces, że zdołał przekonać do powrotu kilka doświadczonych zawodniczek, które z różnych powodów miały przerwę w reprezentacyjnej karierze. To dość radykalna zmiana w jego koncepcji prowadzenia kadry, bo wcześniej raczej dążył do pokoleniowej zmiany i powoływał coraz młodsze siatkarki. Tym razem chyba uznał, że lepszym rozwiązaniem może być klasyczna mieszanka rutyny z młodością i zaprosił na zgrupowanie kilka weteranek po trzydziestce. Na liście kadrowiczek znalazł się zatem rozgrywająca ŁKS Commercecon Łódź Marta Wójcik, która debiutowała w biało-czerwonych barwach jeszcze za selekcjonerskiej kadencji Andrzeja Niemczyka.

Z kolei po rocznym rozbracie do kadry wraca Joanna Wołosz, a na pozycji rozgrywającej powołania dostały jeszcze zawodniczki występujące w reprezentacji w ubiegłorocznym cyklu Ligi Narodów – Julia Nowicka i Marlena Pleśnierowicz. Z kolei po trzech latach przerwy do kadry wraca doświadczona libero, brązowa medalistka mistrzostw Europy z 2009 roku Paulina Maj-Erwardt, występująca w tym sezonie w zespole BKS Profi Credit Bielsko-Biała. Nawrocki powołał też doświadczoną środkową Developresu SkyRes Rzeszów Kamilę Witkowską.

Selekcjoner biało-czerwonych wyjaśnia, że ogłosił tak liczna szeroką kadrę na sezon 2019 dlatego, że Międzynarodowa Federacja Siatkówki (FIVB) pozwala zgłosić właśnie tyle zawodniczek do Ligi Narodów, która wystartuje 21 maja. Potem ta kadra ma zostać ograniczona do 24 siatkarek.

Pierwsze zgrupowanie selekcjoner zaplanował w Szczyrku od 23 kwietnia. Mają się tam pojawić zawodniczki, które już definitywnie zakończyły rozgrywki klubowe. Pierwszym sprawdzianem dla biało-czerwonych w tym roku będzie start w prestiżowym turnieju Montreux Volley Masters. Impreza rozegrana zostanie w dniach 13-18 maja i będzie ostatnim sprawdzianem formy przed inauguracją kolejnej edycji Ligi Narodów. Nasze siatkarki w fazie grupowej zmierzą się z Japonkami, Chinkami i Niemkami. Start w Lidze Narodów zaczną 21 maja turniejem w Opolu. Te rozgrywki Nawrocki traktuje poważnie, bowiem Polska jest w gronie czterech krajów walczących o utrzymanie w elicie.

Najważniejsze zawody czekają jednak nasze siatkarki dopiero w sierpniu. Najpierw, na początku miesiąca, wystąpią przed własną publicznością w interkontynentalnym turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk 2020 roku w Tokio. Ich rywalkami będą Portorykanki, Tajlandki i aktualne mistrzynie świata Serbki. Tylko najlepszy zespół zapewni sobie awans do turnieju olimpijskiego. Sezon biało-czerwone zakończą mistrzostwami Europy, których Polska jest współgospodarzem.

 

Popisowy występ Malwiny

Polskie siatkarki w rankingu FIVB zajmują 22. miejsce, ale nie przeszkadza im to toczyć w Lidze Narodów wyrównanych bojów z zespołami czołówki, a nawet z nimi wygrywać, jak miało to miejsce w meczu z mistrzyniami olimpijskimi.

Nasza żeńska reprezentacja już przed tygodniem zrobiła dobre wrażenie. W pierwszym swoim występie w Lidze Narodów, w amerykańskim Lincoln, biało-czerwone przegrały z wiceliderkami światowego rankingu ekipą USA 1:3, pokonały Włoszki 3:2 i uległy mocnej drużynie Turcji 0:3. Chinki były jednak murowanymi faworytkami potyczki z Polską, bo są aktualnymi mistrzyniami olimpijskimi, wicemistrzyniami świata, zdobywczyniami Pucharu Świata i liderkami rankingu FIVB. Nie muszą walczyć o utrzymanie w Lidze Narodów, poza tym są gospodyniami finałowego turnieju Ligi Narodów.

Polki na turniej do Makao dotarły z USA po 16 godzinach męczącej podróży, trafiając do zupełnie innej strefy czasowej, różnej od poprzedniej aż o 13 godzin. Mimo tych niesprzyjających okoliczności wytrzymały trudy pięciosetowego starcia z mistrzyniami olimpijskimi i wygrały z nimi 3:2. Kapitalne mecz rozegrała zwłaszcza 21-letnia atakująca Malwina Smarzek, która w pojedynkę zdobyła aż 35 punktów, popisując się pięcioma asami serwisowymi, jednym blokiem i 29 zbiciami. Dla porównania najlepsza w chińskim zespole Li Yinging zdobyła 19 punktów.

Niestety, w kolejnym spotkaniu zmęczenie dało znać o sobie i Polki przegrały z Serbią 1:3, tocząc jednak z aktualnymi mistrzyniami Europy i wicemistrzyniami olimpijskimi wyrównany bój, bo drugim i trzecim secie nie wykorzystały setboli, a na zakończenie turnieju w Makao biało-czerwone przegrały jeszcze z Tajlandią 2:3. Teraz wracają do Europy. Następny turniej zagrają w holenderskim Apeldoorn z Holandią, Brazylią i Koreą Południową.