Komuniści a niepodległość Polski

Uwagi na marginesie książki Andrzeja Friszke

Na stanowisku komunistów polskich w kwestii niepodległości polski na przełomie XIX i XX wieku ciążył błąd Róży Luksemburg, która uważała, że ziemie polskie w wyniku przemian kapitalistycznych tak już zrosły się z gospodarkami zaborców, że odbudowanie państwa narodowego jest niemożliwe. Poglądy Róży Luksemburg w kwestii narodowej były sprzeczne z wyrażanymi wcześniej poglądami Marksa i Engelsa, a nawet Jerzego Plechanowa. Stały się też obiektem krytyki ze strony Lenina. Można powiedzieć, że sprawa polska przypominała dylemat współczesnego narodu kurdyjskiego, który zamieszkuje głównie tereny Turcji, Iraku, Iranu i Syrii i nie posiada własnego państwa.

Pod koniec opisywanego przez Andrzeja Friszke okresu, komuniści polscy o istniejącym państwie polskim wyrażali się „w kategoriach ideologicznych, klasowych, negując sam fakt niepodległości jako kategorię polityczną mijającego świata burżuazyjnego” (s. 442). W ich ocenie państwo polskie realizowało klasowe interesy burżuazji i kapitału międzynarodowego. Uważali, że endecja obiecująca niepodległość, dostosowuje się do żądań ententy, czyli głównie Francji, Anglii i Stanów Zjednoczonych. Komuniści zarzucali socjalistom, że zdradzili interesy polskiej i międzynarodowej klasy robotniczej. Wydaje się dziś, że mieli rację zarzucając socjalistom obronę państwa „burżuazyjnego”. Komuniści na cały świecie traktowali rewolucję w Rosji jako konflikt klasowy, jako rewolucję międzynarodową, jako swoją rewolucję, którą należy wspierać wszelkimi sposobami. Polacy walczący po stronie bolszewików traktowali rewolucję październikową jako wspólne zwycięstwo nad caratem, jako początek rewolucji światowej. Przecież po stronie rewolucji październikowej walczyli przedstawiciele wielu narodów i narodowości. W szeregach Armii Czerwonej walczyło ponad 100 tysięcy Polaków, tworzyli całe pułki, piastowali najwyższe stanowiska partyjne i państwowe. Józef Stalin był Gruzinem. Bunt lewicowych eserowców przeciwko polityce bolszewików został stłumiony głównie przez odziały łotewskie. Komisarzem w Armii Czerwonej był Czech Jaroslaw Hašek, autor Przygód dzielnego wojaka Szwejka podczas wojny światowej. Rewolucyjne wrzenie ogarnęło w ówczesnym okresie setki milionów ludzi na całym świecie.

Ujawniane dokumenty pokazują, że alternatywa dla rewolucyjnego rozwiązania kwestii narodowej i socjalnej, wbrew temu co pisze Andrzej Friszke, była. Fakt, że nie powiodły się rewolucje w Niemczech, na Węgrzech czy w innych krajach nie przeczył możliwości rewolucji w Polsce. Tylko bowiem zbieg różnych okoliczności sprawił, że ta alternatywa się nie ziściła. Sprawy te rozstrzygano wszak przy huku armat, z karabinem i ulotką agitacyjną w ręku. Gdybyśmy takiej alternatywy nie dopuszczali, uznalibyśmy ówczesnych ludzi, za istoty bezmyślne, skazane na wykonywanie „wyroków historii” nie wiadomo przez kogo wydanych. Wszak historia pokazała, że to, co nie stało się w 1920, ziściło się w 1945 i trwało przez dwa pokolenia. Jednak Andrzej Friszke poprzez ukazanie niektórych sprzeczności, dostarcza współczesnemu czytelnikowi dowodów, jak złożona była sytuacja i że różne kierunki jej rozwoju były możliwe. W książce swojej prezentuje nie tylko świetny warsztat naukowy, ale także określone sympatie polityczne.

W wypowiedziach o wojnie polsko-radzieckiej dominuje od lat na poły hagiograficzna narracja. Pokpiwa się z Komunistycznej Partii Robotniczej Polski, kiedy w swych ulotkach i materiałach propagandowych określała wojnę ze strony polskiej, jako toczonej w interesie imperializmu i polskiego ziemiaństwa. Komunistom zarzuca się, że byli właściwie agentami i szpiegami bolszewików, działali na szkodę armii polskiej. Opowiada się legendy o tym, że poza komunistami społeczeństwo polskie jak jeden mąż popierało wojnę i stawiało się do armii w obronie ojczyzny. W momencie szczególnego zagrożenia wszyscy byli za powołaniem Rządu Obrony Narodowej i udzielili mu bezwarunkowego poparcia, nawet Polska Partia Socjalistyczna, z której wywodził się Józef Piłsudski. W takiej uproszczonej narracji ówczesne społeczeństwo wydaje się działać jak dobrze naoliwiona maszyna historii, bez żadnych wątpliwości i rozterek.

Andrzej Friszke, zachowując antykomunistyczne oceny ówczesnej sytuacji i działań, ukazuje szereg sprzeczności, które wzbogacają obraz społeczeństwa polskiego.

Sprzeczności wśród samych komunistów

Komuniści byli generalnie zgodni w ocenie ówczesnej polityki rządu polskiego, jego burżuazyjno-imperialistycznego charakteru. Uważali zatem, że powinni działać na rzecz Armii Czerwonej i osłabiać ducha walki w armii polskiej. Nie uważali za dyskwalifikujące ich ewentualne objęcie władzy dzięki radzieckim bagnetom.

Na tym tle interesujące wydają się poglądy i działania Juliana Marchlewskiego, który rozważał różne możliwe warianty rozwoju sytuacji. Uważał, że polskie terytorium narodowe rozciąga się od Karpat po ujście Wisły oraz od Odry po Bug. Przewidywał, że Śląsk stanie się przedmiotem rywalizacji polsko-niemieckiej. Opanowanie jego etnograficznie polskiej części mogło stać się warunkiem rozwoju przemysłu polskiego. Jego zdaniem, przemysł polski nie mógł się też odrodzić bez rosyjskich surowców i rynków zbytu. A przemysł rosyjski potrzebował więzi z polskim. Relacjonując poglądy Marchlewskiego Friszke pisał: „Zniesienie granic w wyniku rewolucji dałoby ogromne możliwości rozwoju przemysłu Górnego Śląska – mógłby zaopatrywać w węgiel, żelazo, cynk, artykuły chemiczne Polskę, wschodnią część Niemiec, Litwę, Ukrainę, Białoruś, Węgry. Natomiast kapitalistyczna Polska stałaby się rywalką Niemiec i Czech, a jednocześnie dążyłaby do ekspansji na wschód – na ziemie Litwy, Białorusi, Ukrainy. »Odrodzona kapitalistyczna Polska może stać się jednym z najbardziej niebezpiecznych dla pokoju elementów Europy«” (s. 449).
Marchlewski po powrocie z Niemiec do Polski wystąpił z inicjatywą zabezpieczenia tyłów Armii Czerwonej na froncie zachodnim, aby mogła rozwinąć ofensywę w walce z Denikinem i Kołczakiem. Nie wszyscy polscy komuniści taką taktykę popierali, gdyż, przynajmniej przejściowo, skazywało to ich na własne siły.

Tajne rokowania jakie prowadził Marchlewski w imieniu bolszewików z Piłsudskim, pozwoliły im przerzucić część oddziałów wojskowych do pokonania Kołczaka i Denikina, by następnie powrócić do zmagań z Polską.
Powstaje pytanie, dlaczego Piłsudski wstrzymał ofensywę przeciwko Armii Czerwonej, aby pokonała ona oddziały białych? Wolał bowiem, aby zwycięstwo odnieśli bolszewicy, bo przynajmniej formalnie opowiadali się za prawem narodów do samostanowienia. Natomiast uważał, że ich przeciwnicy dążyli do zapewnienia odrodzenia Rosji w dawnych carskich granicach. Piłsudski wolał przejściowy sojusz z bolszewikami, gdyż nie wierzył w gwarancje dawane przez ententę, że Denikin zgodzi się na odrodzenie państwa polskiego. Negocjacje były podjęte wbrew stanowisku ententy, która zabraniała jakichkolwiek rozmów z Rosją Radziecką. Historia nieraz lubi zaskakiwać jej uczestników. Niezależnie od tego jakie intencje miał Marchlewski przyczynił się do odzyskania przez Polskę niepodległości.

Imperialistyczny charakter wojny

Taka ocena wojny przez polskich komunistów spotyka się z największą ironią publicystów i historyków, których niesie fala polskiego nacjonalizmu. Ale, jak pisze Andrzej Friszke, kiedy Armia Czerwona zbliżała się do ziem etnicznie polskich, premier Władysław Grabski szukał ratunku podczas konferencji w Spa 9-10 lipca 1920 roku. Od przedstawicieli Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch „Usłyszał, że pomoc Polsce może być udzielona tylko pod warunkiem, że zrezygnuje ona ze swojej imperialistycznej i aneksjonistycznej polityki oraz zgodzi się pozostawić decyzję o jej granicach w rękach państw ententy” (s. 489). Ponadto, Grabski zgodził się na granicę państwa polskiego wzdłuż linii Curzona, oddanie Wilna Litwie, a także na rezygnację z plebiscytów na Śląsku Cieszyńskim, Orawie i Spiszu.
W tym czasie socjaliści na zachodzie Europy występowali w obronie Rosji Radzieckiej, dokerzy portowi odmawiali załadowywania na statki broni przeznaczonej dla Polski i zastępować ich musieli żołnierze. A socjaliści polscy weszli w skład Rządu Obrony Narodowej. Ale nie była to decyzja tak oczywista, jak się niektórym wydaje, gdyż naruszała zasady wcześniej głoszone przez PPS. Decyzja o wejściu w skład rządu zapadła na posiedzeniu Centralnego Komitetu Wykonawczego PPS stosunkiem głosów 37 do 14. „Wielu działaczy […] uważało wejście do rządu wraz z endekami za błąd, odstąpienie od pryncypialnego stanowiska i pośrednio rozgrzeszanie prawicy. Wielu działaczy oceniało, że taki kompromis będzie niezrozumiany przez robotników. Pamięć represji, uciekanie się do sił porządkowych przeciw strajkującym, nierozliczone zajścia kończące się śmiercią lub ranami, złośliwe działania w walce ze strajkującymi, jak choćby w czasie strajku robotników miejskich Warszawy, wszystko to budowało mur niechęci i głęboką nieufność do endecji, ale też innych ugrupowań prawicowych. Istniała zarazem na lewicy pokusa, by w dramatycznej sytuacji wrócić do koncepcji rządu ludowego, połączyć obronę kraju z jednoznacznie lewicowym programem” (s. 496-497).

We współczesnych publikacjach pisze się o masowym napływie ochotników do polskiej armii. Ale w rzeczywistości proces ten nie przebiegał tak bezboleśnie. Wielu mężczyzn w wieku poborowym ukrywało się w domach, a po ulicach krążyły patrole wojskowe wyłapujące dekowników. „W lutym 1920 roku w powiecie łomżyńskim stawiło się do wojska 60 procent powołanych, w ostrołęckim zaledwie 40 procent. W następnych miesiącach sytuacja jeszcze się pogorszyła”. Do Armii Ochotniczej generała Józefa Hallera zgłaszali się głównie inteligenci, urzędnicy, nauczyciele, studenci, młodzież gimnazjalna i harcerze. Andrzej Friszke powołując się na raporty Oddziału II Ministerstwa Spraw Wojskowych pisze, że wiadomości o porażkach wojska polskiego większość ludności chłopskiej przyjmowała z obojętnością, ukrywała dezerterów. Hasło zaciągu ochotniczego natrafiło na wsi na niepodatny grunt. „W powiecie zamojskim zgłosiło się zaledwie 30 procent poborowych, w dodatku 90 procent z nich poprosiło o odroczenie służby. O niektórych wsiach pisano, że są wręcz »zbolszewizowane«. W Krośnie do poboru miało się stawić 28 gmin, stawiła się jedna” (s. 502). Podobne opory przed wstąpieniem do armii polskiej występowały w środowisku robotników. „W obliczu zagrożenia działania władz lokalnych w wielu miejscowościach kierowały się przeciw wszelkim potencjalnym elementom »wywrotowym«, zamykano lokale związkowe, partyjne, zawieszano pisma, następowały aresztowania podejrzanych. Wśród tak represjonowanych byli działacze PPS, związków zawodowych, zwłaszcza robotników rolnych” (s. 499). Robotników z różnym powodzeniem rekrutowano na masowych wiecach, strasząc ich bolszewickim terrorem, odebraniem ośmiogodzinnego dnia pracy. Identyfikacja chłopów i robotników z państwem polskim nie przebiegała więc bezproblemowo, ich postawy zmieniały się stopniowo.

97 procent ochotników deklarowało się jako „chrześcijanie”. Było jednak tysiące ochotników wyznania mojżeszowego. Nacjonalistyczna propaganda endecji doprowadziła jednak do zaostrzenia stosunków społecznych. Endecka propaganda tworzyła antylewicową histerię, utożsamiała bowiem socjalistów z komunistami, a tych z Żydami. Efektem tego były pogromy, w których zamordowano wielu Żydów. Minister spraw wojskowych generał Antoni Listowski musiał wydać dowódcom okręgów generalnych rozkaz piętnujący ustawiczne ekscesy antyżydowskie i nakładający na dowódców wojskowych obowiązek dbania o dyscyplinę i karania takich występków nawet sądem polowym. Ale w armii też miały miejsce działania nie przynoszące chluby: „Internowano około tysiąca wojskowych, głównie pochodzenia żydowskiego, a młodzież ochotniczą skierowano do kompanii karnych. Około 10 tysięcy Żydów ochotników i poborowych osadzono w obozie w Jabłonnie” (s. 502). Do obozu trafiali nawet Żydzi służący wcześniej w Legionach. Po bitwie warszawskiej istnienie takiego obozu uznano za skandal i przejaw segregowanie obywateli ze względu na wyznawaną religię. Likwidacji obozu i rehabilitacji przetrzymywanych w nim żołnierzy domagali się między innymi Stefan Żeromski i Ludwik Krzywicki.

Rola komunistów polskich

Komuniści polscy byli inwigilowani już przez policje państw zaborczych. Andrzej Friszke pisze, że jeszcze przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości, żandarmeria podległa Radzie Regencyjnej opracowała listę „działaczy bolszewickich” w Warszawie obejmującą 129 osób. „W kwietniu 1919 roku Biuro Wywiadowcze dysponowało listą 856 osób” (s. 460). Postępowania przeciwko polskim komunistom prowadził także Oddział II (wywiad wojskowy), Oddział Śledczy Żandarmerii Wojskowej, Oddział Wywiadowczy Milicji Ludowej, a także policja komunalna. Widzimy więc, że stosunkowo duża liczba instytucji i osób, jak na odradzające się państwo polskie, zajmowała się śledzeniem działań „nic nie znaczących” komunistów. Działania przeciwko komunistom zostały „skoncentrowane w utworzonym w październiku 1919 roku Inspektoracie Defensywy Politycznej. Odrębnie działał nadal Oddział II Sztabu Generalnego, czyli wywiad, zbierający także informacje za granicą, w tym od partnerskich wywiadów Francji i Anglii” (s. 460). Widzimy więc, że komuniści byli „wrogiem publicznym” numer jeden – inwigilowani byli przez wszystkie państwa, niezależnie od tego, czy prowadziły ze sobą wojnę.
Represje, aresztowania, przetrzymywanie w więzieniach bez sądu i morderstwa pozwoliły stosunkowo szybko sparaliżować działania komunistów. Jednak osądzić ich za głoszenie poglądów i działalność polityczną było trudno, zwłaszcza w „młodej demokracji”. Oskarżano więc ich w związku z tym o dążenie do obalenia istniejącego w państwie ustroju. Andrzej Friszke przytacza interesujące uzasadnienie wyroku sędziego Michała Gumińskiego przeciwko Kazimierzowi Stein-Kamińskiemu (Domski).

Sędzia ten z jednej strony uznał, że dążenie do zniesienia istniejących nierówności i przywilejów w drodze dyktatury jednej warstwy nie może mieć ochrony prawnej, a z drugiej uznał, że „Taka walka musi być zabroniona w interesie ogólnym, w interesie całkowitej równości”. Z jednej strony uznał, że „w ogóle walka z ustrojem tzw. burżuazyjno-kapitalistycznym obecnych społeczeństw ma pod wielu względami całkowitą słuszność”, a z drugiej widział niesłusznym skoro chciano „na jego zwaliskach zbudować gmach nowych przywilejów […] tylko z korzyścią innych grup”. Z jednej strony uznał, że „nie można zgodzić się na to, aby wolność jednostki stawiono ponad interes ogólnospołeczny i państwowy”, a z drugiej – „Państwo polskie musi atoli pamiętać o tym, że winno być na wskroś demokratyczne tj. nie może krępować jednostki w granicach jej czynów, nie może atoli krępować niczyich przekonań jako symbolu interesu ogólnego”. Sędzia uważał, że komuniści z jednej strony poprzez organizowanie strajków i podburzanie tłumów osłabiają państwo polskie, z drugiej kończył uzasadnienie, że państwo „Na krytykę ustroju i jego zbawienne leczenie zgodzić się musi” (s. 463-464). Sędzia uznał przynależność do partii komunistycznej za przestępstwo, a ponieważ prokurator nie był w stanie udowodnić członkostwa w partii, więc za samą działalność dziennikarską obywatela nie skazał.

Uzasadnienie wyroku jest pełne sprzeczności. Są one typowe dla demokracji liberalnej. Nie wiemy czy sędzia odczuwał sympatie do komunizmu, czy lęk przed opinią publiczną. Inne sądy w ferowaniu wyroków przeciwko komunistom nie miały tych wątpliwości.

Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski

W miarę stabilizowania się sytuacji w Rosji Radzieckiej komuniści polscy byli zmuszani do działania w ramach Rosyjskiej Komunistycznej Partii Bolszewików [RKP(b)]. Przy KC RKP(b) działało Biuro Polskie, którego kierownicy byli mianowani. Ta reorganizacja, zdaniem Andrzeja Friszke, oznaczała likwidację nawet pozorów autonomii komunistów polskich. Zlikwidowano także polskie biura werbunkowe do Dywizji Strzelców w Rosji. Z nazw pułków usunięto odwołania do nazw miast polskich.

Okazuje się, że na powołanie 23 lipca 1920 roku Tymczasowego Komitetu Rewolucyjnego Polski w Smoleńsku, komuniści działający na terenie kraju nie mieli żadnego wpływu. Nie mieli też wpływu na ogłoszenie odezwy 30 lipca 1920 roku w Wilnie (Białymstoku). Przynależność Białegostoku do Polski była przez wielu mieszkańców kwestionowana. Kadry do obsadzania różnych stanowisk miały przybyć z Rosji Radzieckiej. Zdaniem Andrzeja Friszke Julian Marchlewski dążył do ograniczenia represji na zajętym przez bolszewików terytorium i liczył na „zachowanie odrębności przez komunistyczną Polskę” (s. 509). Komitet działał właściwie tylko przez kilka tygodni – 22 sierpnia Komitet już opuścił Białystok. A komuniści polscy na terenach nie zajętych przez Armię Czerwoną żadnych istotnych działań nie podjęli, nie wywołali żadnego powstania, czy nawet manifestacji ulicznej, gdyż działalność ich była praktycznie sparaliżowana. Propaganda oficjalna miała jednak tendencję do wyolbrzymiania ich działań i wpływów. W świadomość społeczeństwa polskiego wtłoczono stereotyp, że komunizm związany jest z Rosją i dążeniem do odebrania niepodległości, komuniści zaś są zdrajcami narodu i obcymi dywersantami. Zrobiono tak, chociaż doskonale wiedziano, że idea komunizmu zrodziła się na Zachodzie przed pojawieniem się Marksa i Engelsa na scenie politycznej, że Marks i Engels byli za przyznaniem Polsce niepodległości. Organizująca się nowa władza państwowa potrzebowała jednak swego wroga, aby legitymizować swoje panowanie, i budować tożsamość swoich zwolenników. To urabianie świadomości społecznej miało miejsce dawniej, i ma miejsce dzisiaj.
Odwet na komunistach, rzekomych komunistach i Żydach
W 1919 i 1920 roku mogło dojść do aresztowania około 2 tysięcy komunistów i osób podejrzanych o sympatyzowanie komunizmowi lub kolaborację. Wiele osób więziono na podstawie decyzji administracyjnych, bez postawienia przed sądem. Dochodziło do samosądów i fałszywych oskarżeń szczególnie przeciwko ludności żydowskiej. Utrwalano fałszywe wyobrażenie o tożsamości Żyda i komunisty, które w wielu środowiskach funkcjonuje do dzisiaj. W wyniku działalności sądów doraźnych rozstrzeliwano około 150-osób, a ponadto dezerterów i kryminalistów. Robotników rolnych i służbę folwarczną często poddawano chłoście. Robotnikom rolnym zarzucano popełnienie przestępstw przeciwko władzy państwowej, podczas, gdy mogły to być jedynie wystąpienia przeciwko pracodawcom, nie podlegające zatem wysokim karom. Prasa endecka wzywała do sporządzania list osób sympatyzujących z „bolszewizmem”, co przypomina współczesne listy osób podejrzanych o terroryzm. Rozpoczęła się endecka narracja o „cudzie nad Wisłą” oraz krytyka Piłsudskiego i jego otoczenia. Aresztowanych komunistów wymieniano na zakładników wziętych przez wycofującą się Armię Czerwoną, ale los komunistów w ZSRR nie stał się bezpieczniejszy.

Można powiedzieć, że Piłsudski dzięki pomocy państw ententy, jak na ironię, zrealizował koncepcję Dmowskiego. W granicach państwa polskiego znalazło się od 30-40 procent mniejszości narodowych, z właściwymi dla takiego państwa ograniczeniami narodowościowymi, sprzecznościami i nacjonalizmami.

Ramy chronologiczne książki

Książka Andrzeja Friszke jest bardzo ważną, obejmującą ponad 500 stron tekstu pracą, obfitującą w wiele wątków i problemów politycznych, ale wbrew sugestii zawartej w tytule, nie jest historią tylko komunistów polskich. Powstaje jednak pytanie: dlaczego autor sięgając w przeszłość i pisząc o komunistach polskich, ograniczył się tylko do 1892 roku, kiedy powstała Polska Partia Socjalistyczna, a nie do roku 1882, kiedy powstała pierwsza odwołująca się do marksizmu partia – Międzynarodowa Socjalno-Rewolucyjna Partia Proletariat? Można uznać racje Andrzeja Friszke, że to socjaliści jako pierwsi sformułowali program niepodległościowy. Ale to w Wielkim Proletariacie zawiązały się już podstawowe spory ideologiczne, typowe dla komunistów i socjalistów. Czy fakt powstania jako pierwszej partii wyraźnie klasowej, nie świadczył o tym, że ucisk klasowy był wówczas bardziej odczuwany niż narodowościowy?

Można przypomnieć, że w sierpniu 1885 rozpoczął się w Warszawie proces 29 „proletariatczyków”. W grudniu ogłoszono wyrok skazujący sześciu z nich na karę śmierci, osiemnastu na 16 lat katorgi, dwóch na 8 lat katorgi, zaś dwóch na osiedlenie na Syberii. Po odwołaniach karę śmierci utrzymano dla Piotra Bardowskiego, Jana Pietrusińskiego, Stanisława Kunickiego i Michała Ossowskiego, a wyrok wykonano 28 stycznia 1886, na stokach Cytadeli w Warszawie. Były to pierwsze po powstaniu styczniowym wyroki śmierci, wydane z przyczyn politycznych w zaborze rosyjskim. Można jednak zrozumieć, że partia ta wyłamuje się pewnym wygodnym schematom…

Edward Karolczuk – doktor nauk humanistycznych.

Rewolucja Rosyjska – refleksje polemiczne

Obszerny tekst Zbigniewa Wiktora („103 rocznica Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej”, Dziennik Trybuna 9-12 listopada 2020) sprawił mi prawdziwą przyjemność, gdyż przeniósł mnie na chwilę w czasy mojej (zamierzchłej) młodości, gdy tak właśnie pisano o tym wydarzeniu. W moim wieku to nie lada przyjemność. Temat jest jednak zbyt poważny, by go zbyć żartem.

Autor podchodzi do rocznicy rewolucji rosyjskiej z pozycji ortodoksyjnie komunistycznych, do czego – rzecz prosta – ma prawo, ale co nie zwalnia go od obowiązku przestrzegania pewnych podstawowych reguł analizy historycznej. Należy do nich obowiązek przedstawiania złożonych wydarzeń politycznych w sposób możliwie obiektywny, a więc bez ukrywania ciemniejszych stron omawianego wydarzenia. Zbigniew Wiktor wybrał inną drogę. W jego obszernym (dwie pełne kolumny) tekście nie ma ani słowa o zbrodniach stalinizmu, w tym o klęsce głodu wywołanej bezsensowną i źle przeprowadzoną kolektywizacją rolnictwa, o wymordowaniu niemal całej kadry starych bolszewików (około 80 % składu Komitetu Centralnego wybranego w 1934 roku), a także trzonu dowódczego Armii Czerwonej, w tym Marszałka Tuchaczewskiego, któremu nie udał się – ku żalowi autora – „pochód za Wisłę”, jak w swoich wykładach nazwał kampanię 1920 roku. Autor wspomina o „rozwiązaniu KPP” w 1938 roku, ale nieoczytany czytelnik może sądzić, że to była jakaś zwykła decyzja organizacyjna – nie zaś wymordowanie kwiatu polskiego ruchu komunistycznego, z którym autor , jak się wydaje, powinien czuć się solidarny.

System stworzony dzięki rewolucji 1917 roku upadł – zdaniem Zbigniewa Wiktora – w wyniku rewolucji naukowo-technicznej oraz „wzrostu oportunizmu, reformizmu, rewizjonizmu i odradzającego się nacjonalizmu w ruchu robotniczym”. Jako jeden z tych, którzy w swoim czasie byli oskarżani o te zbrodnie przez oficjalną prasę radziecką okresu Nikity Chruszczowa i Leonida Breżniewa, mógłbym to stwierdzenie potraktować jako niezamierzony komplement. Prawda jest jednak inna: to nie my („rewizjoniści”) doprowadziliśmy do upadku poststalinowskiego systemu. Zawalił się on sam pod ciężarem nierozwiązywalnych sprzeczności, których komunistyczni ortodoksi nie rozumieli i – sądząc z omawianego tu tekstu – nadal nie pojmują.

Prawdziwe przyczyny upadku systemu stworzonego przez rewolucję rosyjską 1917 roku i przeniesionego do państw Europy środkowo-wschodniej w wyniku zwycięstwa ZSRR w drugiej wojnie światowej tkwiły w trzech wadach kardynalnych tego systemu: (1) w niewydolności gospodarki, nadmiernie scentralizowanej i w konsekwencji przegrywającej rywalizację światową,(2) w braku wolności ( nie tylko politycznej, ale także intelektualnej) i (3) w zlekceważeniu aspiracji narodowych (tak nierosyjskich narodów ZSRR, jak i narodów żyjących w „radzieckiej strefie wpływów” w Europie). To te sprzeczności, a nie knowania „oportunistów” i „rewizjonistów” przywiodły system idealizowany przez Zbigniewa Wiktora na kraj przepaści.

Rewolucja rosyjska zasługuje na poważną – a nie laurkową – analizę. W jej stulecie brałem udział w bardzo ciekawej konferencji międzynarodowej zorganizowanej w Lublanie przez Instytut Historii Współczesnej. Jeden z uczestników tej konferencji – wybitny politolog słoweński Anton Bebler – poruszył w swym referacie kwestię percepcji rewolucji 1917 roku w Rosji i w świecie. Postawił tezę, że o dzisiejszym stosunku do tej rewolucji decyduje zdyskredytowanie jej dorobku przez totalitarne i posttotalitarne reżymy w ZSRR i państwach od niego zależnych. Zgadzając się z tą interpretacją podkreślam jednak, że owa degeneracja systemu zrodzonego z rewolucji nie była czymś przypadkowym, lecz raczej konsekwencją szczególnego splotu okoliczności: niezwykle głębokiej polaryzacji będącej wynikiem wojny domowej, osamotnienia w wyniku niepowodzenia rewolucji europejskiej i patologicznych cech „wodza” – Józefa Stalina.
Nie zmienia to faktu, że stworzony w wyniku rewolucji 1917 roku reżym był w stanie wyzwolić wielkie siły narodowego oporu przeciw hitlerowskiemu najazdowi, wygrać wojnę i przynieść – także nam – wyzwolenie, ratunek przed zniewoleniem i zagładą. Gdy w listopadzie 1917 roku byłem w Moskwie, nie obchodzono tam stulecia rewolucji, ale w telewizji poszedł film pokazujący defiladę wojskową z 7 listopada 1941 – defiladę, z której wojsko szło wprost na front znajdujący się bardzo blisko stolicy ZSRR. To jest ten moment historyczny, który stanowi dziś ideowe spoiwo rosyjskiego poczucia państwowego.

Czy zwycięstwo 1945 roku byłoby możliwe bez dramatu rewolucji 1917 roku? Na to pytanie nie ma i zapewne nigdy nie będzie jednoznacznej odpowiedzi.

Nie akceptuję wypowiedzi

…z lewej bądź z prawej strony, rozmijających się z faktami, pozbawionych głębszego namysłu i krytycznej refleksji.

Także tych trzecich, których czytanie przenosi do zamierzchłych, dawno potępionych lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku, w których jakakolwiek odstępstwo od wszechobowiązującej ideologicznej doktryny i jej propagandowego wyrazu uznawane było co najmniej za wrogość, a dziś szokuje samym faktem pojawienia się w publicznym obiegu.

Nie ma oczywiście wątpliwości, że rocznica, która by nie była, wybuchu Rewolucji Październikowej w Rosji zasługuje na przypomnienie i omówienie, gdyż to historyczne wydarzenie i jego dalsze konsekwencje miały liczący się wpływ na losy ludzi i narodów świata. Z takim oczekiwaniem podjąłem trud przyswojenia sobie dwukolumnowego tekstu Zbigniewa Wiktora pt. „103 Rocznica Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej” („Dziennik-Trybuna, 9-12.11.2020).

Już sam tytuł

wprowadził mnie w zdziwienie, a nadto wątpliwości co do rozumienia określonych pojęć. Nie wiem dlaczego autor musi pisać z dużej litery słowo „Rocznica”, tak jakby nie wystarczała mu ta „Wielka”, a jeszcze bardziej „Socjalistyczna”, co dowodzi wyjątkowego przywiązania do kiedyś używanej nazwy. Brak jednak i tu, i w całym teście, świadomości, że istnieją jeszcze, wywodzące się z XIX wiecznych poszukiwań lepszego społeczeństwa równych szans, socjaldemokracja, socjalizm demokratyczny, także socjalizm rewolucyjny i inne kierunki. Nie wspominam o bogatej, światowej literaturze definiującej ten termin, również krytycznej w stosunku do niektórych form jego materializacji. Stąd także, ale głównie za sprawą w szczególny sposób realizowanego tzw. realnego socjalizmu nie tylko w Związku Radzieckim, przyjęło się powszechnie nie nazywać tego rewolucyjnego wydarzenia socjalistycznym. Obecnie w Rosji również, ale z innych, niejako miejscowych, powodów odchodzi się od powyższego określenia nazywając ciąg politycznych wydarzeń od lutego do października 1917 roku Wielką Rewolucją Rosyjską.

Do wyjaśnienia i poważnego skorygowania

należy szereg stwierdzeń autora dotyczących kwestii ogólnych, jak też spraw szczegółowych.

„Rewolucja Październikowa była praktycznym potwierdzeniem teoretycznych ustaleń Marksa i Engelsa… o możliwości i konieczności obalenia kapitalizmu… Jej główną słabością jednak było, że nie zwyciężyła w skali światowej (jak prognozował Lenin) ani nawet w głównych „cytadelach kapitalizmu.”

Nie Lenin, a dużo wcześniej Marks i Engels uważali, że jej zwycięstwo mieć będzie miejsce w najbardziej rozwiniętych krajach kapitalistycznych. Wybuch rewolucji właśnie w Rosji ze względu na zaistniałą „sytuacje rewolucyjną”, w dalszej konsekwencji i skutkach odbiegał zasadniczo od szczytnych ideałów.

„W wyniku rewolucji proletariat rosyjski rozpoczął budowę podstaw socjalizmu w Rosji, a od 1922 r. w Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, który rozwijał się, umacnia! i trwa! do 1991 r. W tym czasie lud pracujący ZSRR stał się suwerenem, główną formą demokracji były rady jego delegatów…”

Autor chyba sobie żartuje pisząc o suwerenie, gdyż w praktyce w Związku Radzieckim jedynym „suwerenem” była monopartia, a przede wszystkim jej kierownicze gremia, natomiast realizowany rodzaj fasadowej demokracji bardziej przypominał tę ateńską, w której obywatele z prawem głosu, czyli decyzji, stanowili około 40 tysięcy, spośród około 120 tysięcy mieszkańców tamtego miasta.

„Powstała nowa socjalistyczna kultura, w której człowiek pracy, jego potrzeby i marzenia stały w centrum zainteresowań twórców kultury. W ZSRR prawidłowo rozwiązywano kwestię narodową w obliczu istnienia ponad 100 narodów, (narodowości i mniejszych grup etnicznych, budując ją na fundamencie internacjonalizmu proletariackiego, patriotyzmu radzieckiego, i prawa do samostanowienia i równorzędności narodów wielkich i małych.”

Przede wszystkim przypominam, że nie ma ani kultury kapitalistycznej, ani też socjalistycznej, a to co autor nazywa kulturą nosi miano socrealizmu i pomimo jego niewielkich pozytywów oceniany jest powszechnie jako propagandowe narzędzie partii, w omawianym przypadku WKPb i KPZR. Najlepszym dowodem „prawidłowego rozwiązania kwestii narodowej” i powstania narodu radzieckiego był rozpad ZSRR i powstanie na jego terytorium licznych, suwerennych państw narodowych.

„1 września 1939 r. hitlerowskie Niemcy napadły zdradziecko na Polskę…”
Autor zapomniał, zapewne przez zupełny przypadek, dodać, że w tym samym miesiącu ZSRR także zdradziecko napadł na Polskę. A może w tym lukrowanym obrazie nie mieści się pakt Ribbentrop-Mołotow ?

„W okresie 2. wojny światowej ZSRR był głównym obrońcą ludzkości przed niemieckim faszyzmem, co m.in. znalazło wyraz w tym, że 60-70% wysiłku zbrojnego 3. Rzeszy w czasie wojny skierowane było na Front wschodni. W 1945 r. bohaterski naród radziecki za cenę wielkich ofiar ludzkich i materialnych odniósł historyczne zwycięstwo nad faszystowskimi Niemcami i japońskimi militarystami.”

Nie podważając znaczenia wielkiego wysiłku zbrojnego Związku Radzieckiego na rzecz pokonania III Rzeszy dodać by jednak wypadało, że łączne straty (żołnierze i cywile) wynoszące ok. 20 mln. osób spowodowane były także tzw. czystką od 1937 roku w korpusie oficerskim Armii Czerwonej i prowadzoną przez Stalina polityką. To, a propos informacji w innym miejscu tego tekstu, że „Konstanty Rokossowski, Karol Świerczewski stali się czołowymi przywódcami i generałami Rewolucji i kierownikami socjalistycznego państwa”. Pierwszy był okrutnie torturowany, żonę z córką zesłano do Armawiru w Kraju Krasnodarskim, drugi w tym czasie siedział w radzieckim więzieniu. Nie byli oczywiście żadnymi przywódcami Rewolucji, a stopnie generała majora otrzymali w kwietniu 1940 roku.
Nadto „obrońcami ludzkości” w tym czasie była cala antyhitlerowska koalicja, w skład której wchodził ZSRR, jego udział w zwycięstwie nad Japonią był stosunkowo mały, bo wojnę z nią prowadził od 9 sierpnia – 2 września 1945.

O Polsce

„Siły polskiego proletariatu w tym czasie [w 1918, a może i w 1920 roku – nadzwyczaj enigmatycznie formułuje autor swoje myśli – Z.T] okazały się niewystarczające wobec sił reakcji, która pod wodzą Józefa Piłsudskiego, wspomaganego przez imperialistów Zachodu, wykorzystując nastroje nacjonalistyczno-patriotyczne polskiego ludu…zdławiły polski ruch rewolucyjny tego okresu. Komunistyczna Partia Polski musiała przejść do podziemia, ale cieszyła się do rozwiązania w 1938 r. rosnącym poparciem robotników i innych ludzi pracy.”

Pan Wiktor wiedzieć jednak powinien, że poparcia Piłsudskiemu, nie raz zresztą, udzielił proletariat zrzeszony w Polskiej Partii Socjalistycznej, a w czasie ewentualnego zagrożenia odzyskanej tak niedawno niepodległości cały naród. Zdławiony ruch rewolucyjny to zapewne losy Tymczasowego Komitetu Rewolucyjnego Polski w Białymstoku w czasie wojny w 1920 roku. Byłoby nieźle gdyby jeszcze autor chciał objaśnić z jakich to powodów została rozwiązana, ciesząca się wg niego, rosnącym poparciem KPP. Ja to wiem.

„W jej wyniku [II wojny światowej – Z.T.] w lipcu 1944 r. na ziemiach wyzwolonych przez Armię Radziecką i Ludowe Wojsko Polskie na wschodnich terenach Polski powstał Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego…co stanowiło urzeczywistnienie wielkich! ideałów Rewolucji Październikowej w polskich warunkach narodowych. Było to także wyrazem nowych warunków historycznych…”

To trochę prawda, ale te „nowe warunki historyczne” oznaczały w praktyce, że nasz kraj znalazł się, w myśl porozumień wielkich mocarstw, w radzieckich sferach wpływu. I nic nie odbierając oczekiwaniom Polaków na lepszą i sprawiedliwą Polskę, dodać jeszcze trzeba koniecznie, że nie miała być ona odwzorowaniem radzieckiej dyktatury proletariatu.

Przyczyny upadku

„Obecnie doświadczamy czasowego upadku socjalizmu na obszarach d. ZSRR i Europy, w tym także Polski. Nie jest to nic nowego (w rozwoju dziejowym, który nie posuwa się ruchem jednostajnie przyspieszonym}. Regulują go prawa dialektyki, a więc sprzeczności, cofanie się, podciąganie tyłów, walka i jedność przeciwieństw, przechodzenie zmian ilościowych w jakościowe…”

I dalej: „Niestety te szanse w dalszych latach zostały zmarnowane głównie za sprawą przezwyciężenia kryzysu w krajach kapitalistycznych i rozwoju nowych sił wytwórczych (rewolucja naukowo-techniczna), a także wzrostu oportunizmu, reformizmu, rewizjonizmu i odradzającego się nacjonalizmu w ruchu robotniczym, szczególnie zerwania współpracy między ZSRR a ChRL, co w latach 80-90- tych za sprawą erozji ideowo-politycznej partii komunistycznych, w szczególności ich grup kierowniczych, doprowadziło do ich upadku i rozpadu realnego socjalizmu w ZSRR i Europie”.

No comment, za dużo by to Panu wytłumaczyć w jednym polemicznym tekście.

Co dalej?

„…klasa robotnicza i wszyscy ludzie pracy muszą wyciągnąć z tej klasowej klęski właściwe wnioski i odbudować rewolucyjne partie komunistyczne i proletariackie, nawiązujące programowo i historycznie do dziedzictwa Rewolucji Październikowej i „realnego socjalizmu” i wyrażających klasowe wyzwania uciskanych mas w warunkach obecnego globalnego kapitalizmu i imperializmu.”

Raczej bym się wstrzymywał od przejmowania tego spadku.

„Nie oznacza to kopiowania instytucji i form byłych socjalistycznych państw, inne bowiem są warunki społeczno-gospodarcze, inne wymagania polityczne i zagrożenia.”

Nie wiem czy te wskazania nie pachną u autora jakimś rewizjonizmem lub innym izmem.

Nadzieja w Chinach

„Obecnie wielką nadzieją i oporą postępu są pozostałe państwa socjalistyczne, Kuba, Wietnam, KRLD a przede wszystkim Chiny, których imperializm nie był w stawie zniszczyć, głównie dlatego, że rządzące tam partie komunistyczne zawczasu przewidziały i przezwyciężyły grożące im niebezpieczeństwa…”

Szczególnie zafrapowała mnie Korea Północna jako nadzieja i opora postępu.

„Powstała mieszana gospodarka, nazywana „kapitalizmem państwowym”, ale realizowana za przyzwoleniem i pod kierownictwem Komunistycznej Partii i Chin. Towarzysze chińscy twórczo rozwijają marksizm, dostosowują go do swych narodowych warunków i chińskiej cywilizacji, idą własną drogą, która nie zawsze ze zrozumieniem przyjmowana jest przez zachodnich komunistów, np. wykorzystanie humanistycznych wartości konfucjanizmu… Tak czy inaczej Chińczycy nawet przy pewnej odrębności kontynuują drogę Rewolucji Październikowej, czym się szczycą…”
I jeszcze: „W Chinach są zupełnie inne uwarunkowania wewnętrzne i międzynarodowe, które umożliwiają im, mówiąc obrazowo, dalsze oszukiwanie kapitalistów i osłabianie ich własną bronią. O tym, że tak jest świadczy ich dotychczasowa strategia, Chiny rozwijają się w szybkim tempie i każdy Chińczyk jest beneficjentem Jego rozwoju (choć w nierównym [stopniu). A jak będzie dalej, pokażą najbliższe lata. Czas ten można nazwać okresem przejściowym od kapitalizmu do socjalizmu, który w Chinach ma trwać nawet 100 lat.”

Sorry, ale nie doczekam.

Znaczenie Rewolucji Październikowej

i powstałego w jej wyniku ZSRR, odgrywającego poważną rolę na światowej arenie jest z historycznego, politologicznego i socjologicznego, nie wspominając o innych naukach, punktu widzenia zagadnieniem bardzo poważnym, skomplikowanym i wielowymiarowym. Nie można więc sprowadzać go do poziomu okolicznościowego referaciku sprzed półwiecza, pełnego pustych frazesów, naciąganych bądź przemilczanych faktów i haseł typu: „Twórczym przykładem i drogowskazem był Czerwony Sztandar Rewolucji Październikowej.”

Rozumiem intencje

jakimi kierowała się redakcja zamieszczając powyższy tekst. Otwartość tytułu na różne teorie i poglądy (tym razem skrajnie lewicowe i dogmatyczne) odnajduje się również w moim polemicznym stanowisku.

103 Rocznica Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej

Aktualnie w Polsce kategoria rewolucja socjalistyczna a szczególnie Rewolucja Październikowa jest przemilczana lub przekręca się jej znaczenie w podręcznikach a nawet w licznych pracach naukowych („przewrót bolszewicki”, „ruchawka” itd.). Doszło do tego, że faktycznie pojęcie to jest prawnie zakazane, a można go używać, jeśli o Rewolucji Październikowej czy innych podobnych wydarzeniach mówi się (pisze) jako o zbrodniczych. Do granic absurdu sięga interpretacja kategorii „rewolucja socjalistyczna” przeprowadzona przez Sąd Okręgowy-Apelacyjny w Katowicach, który niedawno ponownie skazał trzech liderów Komunistycznej Partii Polski za „propagowanie systemu komunistycznego”, m.in. za posługiwanie się na łamach „Brzasku” (miesięcznik KPP) i „Compol” (Internet) tą kategorią, co miało wyczerpywać wraz z innymi znamiona przestępstwa opisanego
w art. 256/1 kodeksu karnego jako „propagowanie systemu komunistycznego”.

A przecież słowo „rewolucja” znane już było w starożytnym Rzymie („revolutio”) oznaczało i nadal oznacza „nagłe przejście z jednego stadium rozwojowego w drugie; zasadnicza zmiana w jakiejś dziedzinie (np. rewolucja kulturalna, przemysłowa)”. (Słownik wyrazów obcych PWN, Warszawa 1971, s. 649). Mikołaj Kopernik napisał słynne „rewolucyjne” dzieło pt. „De revolutionibus orbium coelestium” – O obrotach ciał niebieskich., które było w XVI w. „kopernikańskim przewrotem” w astronomii. Obecnie słowo to jest powszechnie używane na oznaczenie gwałtownych zmian w rozwoju sił wytwórczych, komunikacji, Internecie, elektronice itd. W związku z tym oczywiste jest, że znalazło ono zastosowanie na oznaczenie szybkich zmian gospodarczych, politycznych, kulturowych jako rewolucje społeczno – polityczne, np. Chwalebna Rewolucja w Anglii w XVII w., Wielka Burżuazyjna Rewolucja we Francji w 1789 r. czy Rewolucja Październikowa w Rosji w 1917 r.
W dziejach ludzkości wielkie wydarzenia historyczne mają przełomowe znaczenie. Do nich należą rewolucje, czyli gwałtowne przewroty w życiu społeczeństwa i państwa. Są to najwyższe formy walki klas, przejawiające się w obaleniu przeżytego systemu społecznego i wprowadzeniu nowego bardziej postępowego ustroju. Znaczenie Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej 1917 r. (według starego kalendarza, według nowego 7.listopada) polegało na tym , że proletariat rosyjski w sojuszu z masami biednego chłopstwa i zrewoltowanymi żołnierzami doprowadził do obalenia w Rosji władzy burżuazji i obszarników, kapitalizmu i ustanowienia ustroju socjalistycznego – państwa dyktatury proletariatu.
W 1917 r. w Rosji ogarniętej przegrywaną wojną, chaosem gospodarczym i całkowitą kompromitacją caratu rewolucja wisiała na włosku. W lutym 1917 r. zbuntowane masy niezadowolonych obaliły władzę caratu, co politycznie wykorzystała rosyjska burżuazja dla przejęcia władzy, która osadziła na czele nowego rządu księcia Lwowa a później Kierenskiego. Obaj byli bez żadnego autorytetu i stali się pionkami zagranicznej finansjery, wymuszając na Rosji kontynuację znienawidzonej przez masy wojny. Wykorzystali to Bolszewicy na czele z Leninem, którzy od lat tworzyli alternatywne organy władzy w postaci rad robotniczych, chłopskich i żołnierskich. Ich główne hasła: koniec z wojną, ziemia dla chłopów, fabryki dla robotników, precz z wszelkim uciskiem społecznym i narodowym spotkały się z masowym poparciem i przyniosły zwycięstwo Rewolucji Październikowej.
Dziś niektórzy autorzy pomniejszają znaczenie tej Rewolucji, podkreślając, że władza właściwie leżała na ulicy, że nie było prawie żadnego oporu ze strony rządu Kierenskiego, że jesienią właściwie każdy mógł zdobyć władzę w Rosji i określić się „wielkim rewolucjonistą”. O wielkości rewolucji nie świadczy tylko ilość przelanej krwi i walki na ulicach. W pewnej sytuacji nazywanej przez Lenina rewolucyjnej masy nie chcą żyć po staremu a stara władza nie może rządzić po nowemu. Wtedy pojawia się miejsce dla nowej siły społecznej, która choć liczebnie nie jest bardzo silna, uzyskuje autorytet dzięki posiadanemu alternatywnemu programowi społecznemu, który przyciąga masy. Taki program mieli Bolszewicy i w tym tkwiła tajemnica ich siły i poparcia ze strony robotników, chłopów i zrewoltowanych żołnierzy. Przypomnijmy, ze wielkość Wielkiej Rewolucji Burżuazyjnej we Francji w lipcu 1789 r. polegała nie tyle na zburzeniu Bastylii, która była symbolem ucisku feudalnego, a stała się symbolem rewolucji, ale, że wyniosła ona do władzy nową klasę – burżuazję, która w trakcie wieloletnich zmagań klasowych rozprawiła się ostatecznie z pozostałościami feudalizmu i ustanowiła władzę burżuazji.
W Rosji wielkość Rewolucji Październikowej nie była mierzona tylko ostrością walk o Pałac Zimowy w Piotrogrodzie czy na ulicach Moskwy, o jej wielkości zadecydowały klasowe zmiany, które wyrażały się w likwidacji państwa burżuazyjno-obszarniczego i ustanowieniu władzy rad. Rewolucja Październikowa była praktycznym potwierdzeniem teoretycznych ustaleń Marksa i Engelsa i międzynarodowej walki rewolucyjnego ruchu robotniczego w XIX i na początku XX wieku o możliwości i konieczności obalenia kapitalizmu i zastąpienia go przez historycznie bardziej postępowy ustrój społeczno-ekonomiczny – socjalizm. Była to pierwsza zwycięska rewolucja socjalistyczna (po Komunie Paryskiej – 1871), przygotowana i kierowana przez lewicowo-rewolucyjną część Rosyjskiej Socjaldemokracji – Bolszewików, na czele z Leninem, która obaliła państwo dyktatury burżuazyjnej i ustanowiła władzę ludu pracującego – państwo dyktatury proletariatu w formie rad robotniczych, chłopskich i żołnierskich.
Obecnie doświadczamy czasowego upadku socjalizmu na obszarach d. ZSRR i Europy, w tym także Polski. Nie jest to nic nowego w rozwoju dziejowym, który nie posuwa się ruchem jednostajnie przyspieszonym. Regulują go prawa dialektyki, a więc sprzeczności, cofanie się, podciąganie tyłów, walka i jedność przeciwieństw, przechodzenie zmian ilościowych w jakościowe. Przypomnijmy, że konfrontacja ustrojowa między kapitalizmem a feudalizmem trwała co najmniej 500 lat, zanim zmiany ogarnęły cały świat. Kontrrewolucja i czasowo zwycięski obecnie kapitalizm w tej części świata stoją w obliczu nowych rewolucji, gdyż nie rozwiązały żadnego wielkiego problemu społecznego, przywróciły natomiast cykliczne kryzysy, z którymi kapitalizm nie może się uporać a ich koszty przerzuca na barki świata pracy i rozpętuje nowe wojny. Katastrofalna sytuacja społeczno-ekonomiczna pogłębia się w USA i państwach Unii Europejskiej w wyniku pandemii Coraona-wirus, gdzie kryzys dojrzewa w jakościowo nowej postaci. Tu tkwią zarodki przyszłej nowej rewolucji proletariackiej, która w obecnej epoce może wybuchnąć w każdym zakątku globu ziemskiego, nie tylko w wysoko rozwiniętych państwach kapitalistycznych.
ZSRR jako państwo dyktatury proletariatu
W wyniku rewolucji proletariat rosyjski rozpoczął budowę podstaw socjalizmu w Rosji, a od 1922 r. w Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, który rozwijał się, umacniał i trwał do 1991 r. W tym czasie lud pracujący ZSRR stał się suwerenem, główną formą demokracji były rady jego delegatów, nastąpiła odbudowa kraju ze zniszczeń wojennych, wprowadzono, gospodarkę planową i przyspieszoną industrializację, w dalszej kolejności uspołecznienie rolnictwa, które zmieniały na korzyść gospodarkę kraju. Powstała nowa socjalistyczna kultura, w której człowiek pracy, jego potrzeby i marzenia stały w centrum zainteresowań twórców kultury. W ZSRR prawidłowo rozwiązywano kwestię narodową w obliczu istnienia ponad 100 narodów, narodowości i mniejszych grup etnicznych, budując ją na fundamencie internacjonalizmu proletariackiego, patriotyzmu radzieckiego, prawa do samostanowienia i równorzędności narodów wielkich i małych. Nie oznaczało to zakończenia walki klasowej, rewolucja była jej nowym etapem, burżuazyjna kontrrewolucja wspomagana była nieustannie przez zagraniczne siły kapitalistyczne i imperialistyczne.
Wielkim wyzwaniem wobec młodego państwa socjalistycznego było zapewnienie pokoju i bezpieczeństwa międzynarodowego. Jeszcze w okresie walki ze zbrojną kontrrewolucją na teren państwa radzieckiego wtargnęły oddziały wojskowe 14 państw imperialistycznych , wspierające rodzimą kontrrewolucję. Od lat 30-tych XX.w. głównym zagrożeniem nie tylko dla ZSRR ale dla pokoju w Europie stały się faszystowskie Niemcy a w Azji militarystyczno-imperialna Japonia. 1 września 1939 r. Niemcy hitlerowskie napadły na Polskę, następnie zajęły prawie całą Europę, w czerwcu 1941 r. napadły na Związek Radziecki i po czasowym zaskoczeniu i cofaniu się Armia Czerwona przystąpiła do kontrofensywy i rozpoczęła wyzwoleńczy marsz na Zachód zakończony całkowitym rozbiciem faszystowskich Niemiec, zdobyciem Berlina i spotkaniem sojuszniczych armii USA i Anglii na Łabie. Ważny był udział w tych historycznych zmaganiach polskich armii na Wschodzie i na Zachodzie.
Wojna z niemieckim faszyzmem była sprawiedliwa, przyniosła ona wyzwolenie nie tylko zajętych ziem radzieckich, ale także wyzwolenie licznych narodów Europy środkowo-wschodniej. W okresie 2. wojny światowej ZSRR był głównym obrońcą ludzkości przed niemieckim faszyzmem, co m.in. znalazło wyraz w tym, że 60-70% wysiłku zbrojnego 3. Rzeszy w czasie wojny skierowane było na Front wschodni. W 1945 r. bohaterski naród radziecki za cenę wielkich ofiar ludzkich i materialnych odniósł historyczne zwycięstwo nad faszystowskimi Niemcami i japońskimi militarystami.
W wyniku 2. wojny świat zmienił na korzyść oblicze ideowo-polityczne. Całkowicie skompromitował się faszyzm jako ideologia najbardziej reakcyjnych kół światowej burżuazji. Moralnymi i politycznymi zwycięzcami stali się komuniści, socjaliści, do głosu na masową skalę dochodziły organizacje i partie robotnicze, nawiązujące do dorobku Rewolucji Październikowej. Do grona przyjaciół ZSRR i socjalizmu zaliczały się także burżuazyjne ruchy wolnościowo-demokratyczne i masowe związki zawodowe i ruchy pacyfistyczne. Wielkim autorytetem na arenie międzynarodowej stał się Związek Radziecki, Komunistyczna Partia Bolszewików i jej przywódca Józef Stalin (uncle Joe).
W Europie zachodniej, np. we Francji, Włoszech komuniści stali się siłą współrządzącą krajem. W Europie środkowo-wschodniej i w Azji, przede wszystkim w Chinach, zwyciężały liczne siły antyimperialistyczne, antykolonialne, demokratyczne, narodowo-wyzwoleńcze, często rewolucje o charakterze antykapitalistycznym, które przekształcały się w rewolucje socjalistyczne. Twórczym przykładem i drogowskazem był Czerwony Sztandar Rewolucji Październikowej. Powstała wielka wspólnota państw socjalistycznych, obejmująca 1/3 ludzkości. Były to wielkie historyczne zwycięstwa idei i dzieła Października. potwierdzające, że rewolucja zapoczątkowana przez Bolszewików nie była tylko ograniczona do Rosji, ale miała wymiar międzynarodowy, światowy, uniwersalny. Jej główną słabością jednak było, że nie zwyciężyła w skali światowej (jak prognozował Lenin) ani nawet w głównych „cytadelach kapitalizmu” – w jego najbardziej rozwiniętych i imperialistycznych państwach, co miało później wpływ na osłabienie sił rewolucji i socjalizmu, w szczególności pod koniec XX wieku.
Krótko o sprzecznościach międzynarodowych
W latach 50-60-tych XX.w. realny socjalizm miał duże szanse pchnąć dzieło rewolucji na inne obszary świata i istotnie zmienić politycznie i ustrojowo oblicze globu ziemskiego. Kapitalizm znajdował się w głębokim strukturalnym kryzysie. Wspólnota państw socjalistycznych na czele ze Związkiem Radzieckim i Ludowymi Chinami miały olbrzymi wpływ na osłabienie i rozpad systemu kolonialnego i powstanie licznych nowych państw postkolonialnych, z których znaczna część obrała tzw. niekapitalistyczną drogę rozwoju. W końcu lat 50-tych rewolucja socjalistyczna zwyciężyła na kontynencie amerykańskim na Kubie. Ich potencjał gospodarczy i wojskowy stały się gwarantem pokojowego współistnienia w relacjach międzynarodowych i ustrzeżenia świata przed niebezpieczeństwem wybuchu nowej wojny światowej, w obliczu możliwości użycia broni atomowej. Było to wielkie zwycięstwo postępowej ludzkości, które tworzyło szanse na dalszy rozwój.
Niestety te szanse w dalszych latach zostały zmarnowane głównie za sprawą przezwyciężenia kryzysu w krajach kapitalistycznych i rozwoju nowych sił wytwórczych (rewolucja naukowo-techniczna), a także wzrostu oportunizmu, reformizmu, rewizjonizmu i odradzającego się nacjonalizmu w ruchu robotniczym, szczególnie zerwania współpracy między ZSRR a ChRL, co w latach 80–90-tych za sprawą erozji ideowo-poitycznej partii komunistycznych, w szczególności ich grup kierowniczych, doprowadziło do ich upadku i rozpadu realnego socjalizmu w ZSRR i Europie. Była to wielka gorzka porażka ruchu robotniczego w ZSRR i Europie i współczesna klasa robotnicza i wszyscy ludzie pracy muszą wyciągnąć z tej klasowej klęski właściwe wnioski i odbudować rewolucyjne partie komunistyczne i proletariackie, nawiązujące programowo i historycznie do dziedzictwa Rewolucji Październikowej i „realnego socjalizmu” i wyrażających klasowe wyzwania uciskanych mas w warunkach obecnego globalnego kapitalizmu i imperializmu. Nie oznacza to kopiowania instytucji i form byłych socjalistycznych państw, inne bowiem są warunki społeczno-gospodarcze, inne wymagania polityczne i zagrożenia.
Obecnie wielką nadzieją i oporą postępu są pozostałe państwa socjalistyczne, Kuba, Wietnam, KRLD a przede wszystkim Chiny, których imperializm nie był w stanie zniszczyć, głównie dlatego, że rządzące tam partie komunistyczne zawczasu przewidziały i przezwyciężyły grożące im niebezpieczeństwa. Szczególnie ważna jest rola ChRL ze względu na wielkość państwa i narodu, rosnącą gospodarkę, która aspiruje do pierwszej w świecie, ale głównie za sprawą wdrożenia koncepcji socjalistycznej gospodarki rynkowej, która po ponad 40-tu latach przyniosła rewelacyjne rezultaty. Teoretycznie KPCh nawiązała do praktyki NEP-u w ZSRR w latach dwudziestych XX. wieku, ale na gigantyczną skalę i w długotrwałym okresie, co niektórzy marksiści zachodni zrozumieli jako faktyczne odstąpienie od socjalizmu i przejście do kapitalizmu państwowego.
Przypomnijmy, że NEP ze zrozumieniem był wdrażany przez Lenina a później Stalina do 1928 r., później ZSRR na skutek uwarunkowań wewnętrznych i międzynarodowych musiał odstąpić od NEPu i przejść do scentralizowanej gospodarki planowej. W Chinach są zupełnie inne uwarunkowania wewnętrzne i międzynarodowe, które umożliwiają im, mówiąc obrazowo, dalsze oszukiwanie kapitalistów i osłabianie ich własną bronią. O tym, że tak jest świadczy ich dotychczasowa strategia, Chiny rozwijają się w szybkim tempie i każdy Chińczyk jest beneficjentem tego rozwoju (choć w nierównym stopniu). A jak będzie dalej, pokażą najbliższe lata. Czas ten można nazwać okresem przejściowym od kapitalizmu do socjalizmu, który w Chinach ma trwać nawet 100 lat (od 1949 do 2049 r.). Okres ten jest czasem ostrej walki klasowej między zwycięskim politycznie proletariatem a silną nadal wewnętrznie i zewnętrznie burżuazją. Oznacza to, że zagrożenia kontrrewolucyjne w ChRL są realne i KPCh musi je skutecznie i zwycięsko odpierać. Jednocześnie trzeba pamiętać, że we współczesnym świecie powstały zagrożenia niebezpieczne dla całej ludzkości, np. efekt cieplarniany, ekologia, zmiany klimatu, ochrona zasobów naturalnych ziemi, kosmosu, wymagające zgodnej współpracy całej ludzkości, szczególnie wielkich mocarstw.
W Chinach otwarcie na kapitały prywatne własne i zagraniczne zdynamizowało rozwój, ale jednocześnie odrodziło liczne stare i nowe sprzeczności, także klasowe. Powstała mieszana gospodarka, nazywana „kapitalizmem państwowym”, ale realizowana za przyzwoleniem i pod kierownictwem Komunistycznej Partii Chin. Towarzysze chińscy twórczo rozwijają marksizm, dostosowują go do swych narodowych warunków i chińskiej cywilizacji, idą własną drogą, która nie zawsze ze zrozumieniem przyjmowana jest przez zachodnich komunistów, np. wykorzystanie humanistycznych wartości konfucjanizmu. Uważają oni, że u nich okres przejściowy od kapitalizmu do socjalizmu może trwać nawet 100 lat a obecnie dążą do zbudowania umiarkowanej pomyślności społeczeństwa. Np. w ramach obecnej 5-latki likwidują pozostałości ponad 70 milionowej nędzy. Dopiero w poł. XXI. w. poziom gospodarczy per capita będzie zbliżony do poziomu najwyżej rozwiniętych krajów kapitalistycznych, tak w każdym razie prezentują się chińskie długoletnie plany rozwojowe. Rozwój ten ma charakter sprzecznościowy. Nie wykluczone, że Chiny staną prze nową falą rewolucji, która zniesie narastające obecnie nierówności klasowe i społeczne.
Kwestie te były rozważane podczas obrad ostatniego XIX. Kongresu KPCh w Pekinie (październik 2017). Potwierdził je Xi Jinping we wrześniu 2019 r. podczas uroczystości 70-lecia ChRL.Tak czy inaczej Chińczycy nawet przy pewnej odrębności kontynuują drogę Rewolucji Październikowej, czym się szczycą, a ich osiągnięcia są bacznie studiowane głównie przez narody słabiej rozwinięte. Chiny obecnie za sprawą otwierania nowych szlaków jedwabnych przeznaczają ok. 8 bln dol. (w tym na kierunku Europy środkowo-wschodniej 1 bln dol). Stały się wielkim graczem na arenie światowej, są ostoją pokoju i rzecznikiem postępu w skali światowej, za ich sprawą socjalizm może odrodzić się jako realna alternatywa wobec imperialistycznego, pasożytniczego, barbarzyńskiego i globalnego kapitalizmu.
Rewolucja Październikowa a Polska
W okresie 1. wojny światowej na terenie Rosji znalazło się ok. 1 mln ewakuowanych w głąb Rosji Polaków (nie licząc 3 do 4 mln wcześniejszej emigracji), z których ponad 100 tys. wzięło aktywny udział w Rewolucji Październikowej , a niektórzy jak Feliks Dzierżyński, Julian Marchlewski, Stanisław Kosior, Konstanty Rokossowski, Karol Świerczewski stali się czołowymi przywódcami i generałami Rewolucji i kierownikami socjalistycznego państwa.
Inni owiani ideałami rewolucyjnymi powrócili do odrodzonej Polski i stali się organizatorami i bojownikami rewolucji socjalistycznej w Polsce. Bliskie im były ideały i cele społeczno-ekonomiczne Kraju Rad, gdzie robotnik, chłop i żołnierz (ale nie szlachecko-reakcyjny oficer) stali się gospodarzami kraju. Na czele tego ruchu stanęła Komunistyczna Partia Robotnicza Polski, powstała w grudniu 1918 r. ze zjednoczenia SDKPiL i PPS-Lewicy, która przystąpiła do zakładania rad robotniczych, chłopskich i żołnierskich jako alternatywnych organów władzy wobec odradzającego się burżuazyjno-obszarniczego państwa polskiego. W latach 1918-1920 powstało około 100 do 200 takich rad, głównie w ośrodkach przemysłowo-proletariackich, ale także np. w powiecie tarnobrzeskim powstała tzw. Republika Tarnobrzeska, kierowana przez zrewoltowane masy proletariatu wiejskiego, na czele którego stał m.in. późniejszy czołowy działacz komunistyczny Tadeusz Dąbal.
Siły polskiego proletariatu w tym czasie okazały się niewystarczające wobec sił reakcji, która pod wodzą Józefa Piłsudskiego, wspomaganego przez imperialistów Zachodu, wykorzystując nastroje nacjonalistyczno-patriotyczne polskiego ludu, w czym niemałą rolę odegrał Kościół katolicki, zdławiły polski ruch rewolucyjny tego okresu. Komunistyczna Partia Polski musiała przejść do podziemia, ale cieszyła się do rozwiązania w 1938 r. rosnącym poparciem robotników i innych ludzi pracy, potrafiła nawet mimo terroru sanacji za sprawą bezpartyjnego komitetu wyborczego „Proletariat Miast i Wsi” wprowadzić do sejmu liczną frakcję posłów komunistycznych.
Historyczne znaczenie KPP polegało m.in. na przyswojeniu i upowszechnieniu polskiej klasie robotniczej wielkich zdobyczy Rewolucji Październikowej w Rosji, rozwijającego się dorobku marksizmu-leninizmu, a przede wszystkim wiedzy o wielkich osiągnięciach i budowie socjalizmu w Związku Radzieckim. KPP organizowała robotników do walki o poprawę warunków pracy i życia, dążyła do stworzenia jednolitego frontu sił antyfaszystowskich i demokratycznych w walce z sanacją. Komuniści polscy kierując się ideałami internacjonalizmu proletariackiego brali aktywny udział w pomocy i obronie Republikańskiej Hiszpanii w latach 1936-1938, w szczególności Brygada Dąbrowszczaków i dowódca generał Karol Świerczewski-Walter.

1. września 1939 r. hitlerowskie Niemcy napadły zdradziecko na Polskę, był to koniec zgubnej polityki sanacyjnej kliki, koniec burżuazyjnego, ale jednak polskiego państwa, które w polityce międzynarodowej szukało oparcia w mocarstwach Zachodu. W godzinie historycznej próby polityka ta zakończyła się dramatycznym fiaskiem i barbarzyńską okupacją Polski. W styczniu 1942 r. na terenie Generalnego Gubernatorstwa powstała nowa partia komunistyczna Polska Partia Robotnicza, która wezwała naród do walki z okupantem i organizowała klasę robotniczą do walki o demokratyczną, ludową i socjalistyczną Polskę.
W jej wyniku w lipcu 1944 r. na ziemiach wyzwolonych przez Armię Radziecką i Ludowe Wojsko Polskie na wschodnich terenach Polski powstał Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego, który w swym Manifeście z 22. lipca 1944 r. zapowiedział powstanie Polski Ludowej, co stanowiło urzeczywistnienie wielkich ideałów Rewolucji Październikowej w polskich warunkach narodowych. Było to także wyrazem nowych warunków historycznych, powstania krajów demokracji ludowej jako nowej formy państwowości socjalistycznej (dyktatury proletariatu). W ciągu 45 lat PRL władza ludowa pomyślnie, lecz nie bez trudności i przezwyciężając wielkie sprzeczności, a nawet błędy, demokratyzowała kraj, wprowadzała go na tory postępu społecznego, budowała podstawy ustroju socjalistycznego, w którym robotnik, chłop i inteligent pracujący jako lud pracujący miast i wsi byli suwerenem. Było to wielkie epokowe zwycięstwo polskiego ludu pracującego, które w późniejszych latach zostało niestety zmarnowane z powodów, o których pisano wcześniej.
Rewolucja ludowo-demokratyczna i socjalistyczna w Polsce Ludowej była kontynuacją uniwersalnych ideałów Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej, ale miała także cechy specyficzne, uwarunkowane wejście świata w nową epokę historyczną, narodowym rozwojem i odrębnością. Obecnie mimo czasowego jej upadku i zakłamywania jej historycznych osiągnięć, jej zdobycze są ideowo-politycznym drogowskazem dla nowego pokolenia rewolucjonistów. Bez nowej socjalistycznej rewolucji nie będzie postępu społecznego. Dlatego też za wielkim polskim poetą powtórzmy: „Rewolucja – parowóz dziejów – chwała jej maszynistom!”

Walka o niepodległość w latach 1917-1920 i jej wyniki

Rok 2018 ogłoszony został przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej jako „Rok 100-lecia Niepodległości Polski”. Towarzyszyły mu liczne wydarzenia gloryfikujące wydarzenia i osobistości zasłużone dla odrodzenia niepodległości państwa polskiego. Odrodzenie Rzeczypospolitej Polskiej jest postrzegane przez panującą obecnie burżuazję i jej zagranicznych mocodawców jako wynik zwycięstwa ówczesnych sił burżuazyjo-obszarniczych, które pozyskały międzynarodowe poparcie czołowych mocarstw kapitalistycznych, głównie Ententy, dążących do strategicznego osłabienia Niemiec i stworzenia z Polski zapory przeciwko Rosji Radzieckiej i promieniującemu z niej komunizmowi. Jednocześnie w celebrze 100-lecia całkowicie pomija się znaczenie Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej i rewolucyjnej Rosji.

Rosja Radziecka i późniejszy Związek Radziecki były i są traktowane przez te siły jako kontynuatorzy rozbiorowej i imperialistycznej Rosji carskiej, której dobitnym przykładem miała być „wojna polsko-bolszewicka” w 1920 r. Całkowicie neguje się odmienność klasową Rosji radzieckiej od Rosji carskiej, nie dostrzega się znaczenia i wpływu Rewolucji Październikowej na odzyskanie niepodległości przez Polskę. Konsekwencją takiego podejścia do najnowszej historii Polski jest także pomijanie miejsca i roli Polski Ludowej w latach 1944-1989 r. jako antytezy ustrojowo-politycznej Polski burżuazyjno-obszarniczej.

  1. Wpływ Rewolucji Październikowej na proces rewolucyjny epoki
    Jednocześnie okres PRL jest niezgodnie z faktami historycznymi przedstawiany jako tzw. „czarna dziura w historii” lub okres ”walki i zwycięstw żołnierzy wyklętych”, ruchów dysydenckich i kontrrewolucyjnych, co wpisuje się w logikę panowania ideologicznego obecnej burżuazji i jej zagranicznych mocodawców.
    Wybuch wojny światowej w sierpniu 1914 r. doprowadził faktycznie do upadku II. Międzynarodówki. Główną przyczyną było opowiedzenie się przez większość oportunistycznych i reformistycznych partii socjaldemokratycznych po stronie nacjonalistycznych i imperialistycznych własnych rządów i państw, dążących do wojny i nowych kredytów na nią. W następstwie krachu II. Międzynarodówki wykształciły się w niej rewolucyjne odłamy, na czele których stali lewicowi socjaldemokraci Rosji (bolszewicy), na czele z W.I.Leninem, których poparły z czasem rewolucyjne odłamy w innych partiach robotniczych, w tym także Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy i Polska Partia Socjalistyczna-Lewica z ziem polskich. Z nich pod koniec 1918 r. zaczęły wyłaniać się partie komunistyczne, stojące na gruncie rewolucyjnego marksizmu, m.in. Komunistyczna Partia Niemiec (wcześniej Związek Spartakusa) i Komunistyczna Partia Robotnicza Polski.
    Lenin był przekonany, że wyjście z wojennego kryzysu i kapitalizmu należy szukać nie w reformowaniu światowego systemu imperialistycznego lecz w rewolucyjnym obaleniu go i w budowie socjalizmu. Siły te zorganizowały się w 1919 r. w III. Międzynarodówkę (Komunistyczną), która odegrała historyczną rolę w jednoczeniu i konsolidowaniu ruchu robotniczego w okresie międzywojennym. Na marginesie aktualna uwaga, że także obecnie ruch robotniczy, w szczególności komunistyczny, bardzo potrzebuje takiej międzynarodówki.
    Polskie rewolucyjne partie robotnicze SDKPiL i PPS-Lewica stały także na gruncie międzynarodowej solidarności proletariatu i jego samodzielności klasowej. Obie partie wzywały do akcji przeciwko wojnie i rządom państw imperialistycznych. Sprzeczności, które wywołały wojnę mogły być rozwiązane przez proletariacką socjalistyczną rewolucję. Tak uczyli wtedy wybitni liderzy i teoretycy marksizmu, w tym Róża Luksemburg, Julian Marchlewski, Feliks Dzierżyński. Nawiązywali oni do teorii Marksa a w szczególności Lenina, że kapitalizm w fazie imperializmu jest globalny i zwycięstwo rewolucji socjalistycznej w głównych centrach kapitalizmu pociągnie za sobą inne mniej rozwinięte bądź uzależnione kraje. Stąd logiczne, ale, jak się później okazało, przedwczesne hasło światowej socjalistycznej rewolucji.
    Na odrębną uwagę zasługuje kwestia niepodległości i odbudowy państwa polskiego. Jak wiadomo państwo polskie upadło pod koniec XVIII w., a jego ziemie zagarnęły Rosja, Prusy i Austria. Przez prawie 150 lat Polacy znajdowali się pod okupacją zaborców. Wybuch wojny ożywił nadzieje na odbudowę państwa polskiego. Rosja znalazła się w innym obozie państw walczących niż Niemcy i Austria, co rodziło nadzieje niepodległościowych sił na wykorzystanie tych różnic w staraniach o odzyskanie niepodległości i co było głównie udziałem partii mieszczańskich i obszarniczych.
    Jednocześnie tzw. kwestia polska była przedmiotem manipulacji rządów państw rozbiorowych, które w sposób niezobowiązujący obiecywały przywrócenie pewnej autonomii, ale w ramach swych mocarstwowych interesów i granic. Rosja np. dążyła do przyłączenia Galicji zachodniej i Poznańskiego do podległego jej Królestwa Polskiego-Kongresowego. Niemcy i Austria snuły nadzieje na powstanie jakiegoś państewka buforowego na terenach przejmowanych od Rosji. Sytuacja znacząco zmieniła się po zajęciu w 1915 r. przez Niemcy i Austrię ziem polskich, będących dotąd we władaniu Rosji. W edykcie 2 cesarzy z listopada 1916 r. pojawiła się możliwość odbudowy jakiegoś półpaństewka jako części Wielkiej Rzeszy Niemieckiej. Wszystkie te projekty były skierowane głównie do Polaków po to, by pozyskać jak największą ilość nowych rekrutów do walki z przeciwnikiem, a więc nowe „mięso armatnie”. W geopolityce kajzerowskich Niemiec „Die polnische Frage” było tylko częścią większego projektu „Mittel-Europy”.
    Sytuacja zasadniczo zmieniła się w wyniku rewolucyjnych wydarzeń w Rosji w 1917 r. Rewolucji Lutowej, która obaliła carat i Rewolucji Październikowej, która obaliła ustrój burżuazyjno-obszarniczy i zapoczątkowała budowę podstaw socjalizmu. Na fali wielkiego niezadowolenia społecznego i buntów w armii inicjatywę zdobywali bolszewicy i inne radykalne ugrupowania. Masowo powstawały rady delegatów robotniczych, chłopskich i żołnierskich, tworzących alternatywny i konkurencyjny wobec państwa burżuazyjnego system dwuwładzy. Już w marcu 1917 r. Piotrogrodzka Rada Delegatów żądała zakończenia wojny, postępowych zmian społecznych i ogłosiła prawo narodów Rosji do samookreślenia, w tym uznanie prawa Polski do niepodległości.
    Jednym z pierwszych dekretów rządu Lenina był dekret o pokoju, dekret o ziemi i o prawie narodów Rosji do samostanowienia. Ten ostatni przekreślał traktaty rozbiorowe zawarte przez rządy carskie, co tworzyło możliwości oddzielenia się ziem polskich od Rosji i odbudowy niepodległego państwa polskiego. Problemem był typ państwa, czyli jego klasowy charakter i granice, o które później wybuchła nowa wojna. Rewolucja Październikowa przyspieszyła umiędzynarodowienie kwestii niepodległości Polski jako suwerennego państwa, które mogło zastąpić częściowo rolę Rosji na wschodzie jako partnera mocarstw zachodnich przeciwko Niemcom.
    Rewolucja Październikowa była wielkim wydarzeniem, które wywarło wielki wpływ na sytuację wewnętrzną i międzynarodową Rosji. Powstało pierwsze po Komunie Paryskiej państwo socjalistyczne, które kolejnymi dekretami przekreślało instytucje i stosunki kapitalistyczne, stawiło bohaterski opór wewnętrznej i zagranicznej kontrrewolucji i zwycięsko odbudowało kraj i przystąpiło do budowy podstaw socjalizmu. Z tych powodów ośrodki burżuazyjne w zachodniej Europie i USA postawiły na odrodzenie Polski jako część „kordonu sanitarnego”, dzielącego rewolucyjną Rosję od proletariatu Zachodu. Dotyczyło to także innych niepodległych państw Europy środkowo-wschodniej, którym powierzono rolę zapory przed komunizmem a jednocześnie strategicznego osłabienia Niemiec.
    Dekret o pokoju wycofał Rosję z wojny w marcu 1918 r. Rosja Radziecka zawarła wtedy ciężki pokój z Niemcami i Austro-Węgrami, także z Turcją, tzw. pokój brzeski, co z radością przyjęte zostało przez masy pracujące jak i postępową opinię społeczną za granicą. Narastały wrzenia rewolucyjne w innych krajach, w tym na ziemiach polskich, gdzie walka o obalenie rządów burżuazyjno-obszarniczych łączyła się ściśle z walką o wyzwolenie narodowe i powstanie niepodległego państwa polskiego. Wielkie znaczenie dla możliwości przyłączenia się ziem zaboru niemieckiego do niepodległego państwa polskiego miała rewolucja w Niemczech w listopadzie 1918 r., która obaliła cesarstwo i na tyle osłabiła aparat przemocy we wschodnich częściach Rzeszy, że Powstanie Wielkopolskie pod koniec tych wydarzeń mogło zakończyć się zwycięstwem.
  2. Walki strajkowe i demonstracje w 1918 r.
    Na wzrost fali strajków na ziemiach polskich duży wpływ miała sytuacja rewolucyjna w Rosji. Już na wiosnę 1917 r. sytuacja w zakładach pracy była napięta. W Warszawie w maju strajkowali robotnicy gazowni, w Łodzi w czerwcu wybuchł strajk tramwajarzy. Latem w Warszawie strajkowali metalowcy. Strajki wybuchały także w Zagłębiu Dąbrowskim, Lublinie , Białymstoku, obok żądań ekonomicznych pojawiły się polityczne.
    Po zwycięstwie Rewolucji Październikowej mimo rozproszenia polskiej klasy robotniczej przez wojnę walki klasowe na ziemiach polskich przybierały coraz bardziej masowy charakter. Od stycznia 1918 r. w Warszawie strajkowali robotnicy miejscy. W tłumieniu strajku wzięły udział oddziały niemieckiej policji i wojska, okupujące Warszawę. Do burzliwych demonstracji dochodziło w zakładach Łodzi i Pabianic. Wrzeniem ogarnięte było Zagłębie Dąbrowskie, gdzie strajkowali robotnicy Dąbrowy Górniczej i Będzina. Wystąpiły też strajki w Lublinie, gdzie powstała pierwsza w kraju Rada Delegatów Robotniczych, także w Warszawie i Krakowie, gdzie strajki trwały przez całe lato 1918 r.
    W 1918 r. przebudziła się także polska wieś. Były to formy oporu przeciwko zarządzeniom władz okupacyjnych, np. rekwirowania żywności, przymusowych świadczeń, które później nasycane były treściami politycznymi. Jesienią masowo usuwano okupacyjne i rozbiorowe znaki graniczne, przekreślając granice rozbiorowe. Jesienią 1918 r. doszło do wystąpień biedoty wiejskiej na Zachodniej Ukrainie i Białorusi, później także w Kongresówce. Wystąpienia te miały klasowy charakter. W zaborze pruskim strajki rozwinęły się po wybuchu rewolucji w Niemczech w listopadzie 1918 r. Powstawały tam rady delegatów robotniczych i żołnierskich, będące organami samorządowej milicji. Strajki w Poznańskiem wkrótce przerosły w Powstanie Wielkopolskie, którego celem były nie tylko żądania społeczne, także przyłączenie tych ziem do odradzającego się państwa polskiego.
    Rewolucja Październikowa w Rosji przyspieszyła organizowanie na ziemiach polskich Rad Delegatów Robotniczych. Procesy te nasiliły się jesienią 1918 r. i wiązały się z powstawaniem niepodległego państwa polskiego. Rady delegatów stanowiły alternatywny system organów politycznych klasy robotniczej wobec partii i organów państwowych tworzonych przez burżuazję i obszarnictwo. Rady powstawały z reguły w dużych ośrodkach przemysłowych, ale zdarzały się też w mniejszych. Ogółem było ich około 100 (niektóre źródła mówią o 200). Spełniały one głównie rolę w przyspieszeniu rozwoju i umocnieniu świadomości mas pracujących, ale nie rozwinęły się i nie mogły spełnić funkcji ustrojowo-politycznej jak rady delegatów robotniczych, chłopskich i żołnierskich w Rosji. Podstawową przyczyną była ich słabość organizacyjna i mała liczebność, nie dysponowały własną siłą wojskową, a zalążki milicji ludowej podlegały PPS, która poza PPS-Lewicą nie identyfikowała się z radami. Z tych powodów rady nie zdobyły pozycji podmiotu mogącego być fundamentem dwuwładzy w Polsce, a więc zalążkiem alternatywnego państwa proletariackiego.
    Wynikało to generalnie ze słabości ówczesnego polskiego proletariatu. Przemysł rozwijał się w kilku dużych ośrodkach miejskich, wojna w znacznym stopniu rozproszyła proletariat, duża jego część uległa deproletaryzacji. Na słabość polskiego proletariatu wpływały głębokie podziały rozbiorowe i rozbicie ideowo-polityczne. Poza partiami rewolucyjnymi była reformistyczna Polska Partia Socjalistyczna, część robotników była pod wpływem narodowców, solidarnościowców, a przede wszystkim Kościoła katolickiego. Jednocześnie w samej SDKPiL i PPS-Lewicy brakowało jasności teoretycznej, jak ustosunkować się do nowej sytuacji politycznej.
    SDKPiL i PPS-Lewica upatrywały w radach delegatów robotniczych organizacje, które miały kierować rewolucyjną walką, zmierzającą do obalenia starego aparatu państw zaborczych, ale nie miały one konkretnej wizji przyszłego polskiego państwa socjalistycznego. Oczekiwały one na wybuch światowej rewolucji i powstanie światowej republiki rad, której początki wiązały z Rosją radziecką, a także z dojrzewającą rewolucją w Niemczech. Stały one na stanowisku, że lansowanie hasła budowy niepodległego socjalistycznego państwa polskiego mogłoby osłabić rosyjskie siły rewolucyjne tak jak włączenie proletariatu polskiego w walkę o burżuazyjne państwo polskie, co w konsekwencji stępiłoby ostrze rewolucyjnej walki polskiej klasy robotniczej.
    Róża Luksemburg będąca przywódczynią niemieckiego i polskiego ruchu rewolucyjnego uważała, że przyszłość socjalizmu w Europie zależy od zwycięstwa niemieckiego proletariatu, który wraz ze zwycięskim proletariatem Rosji stworzy podstawy europejskiej i w perspektywie światowej republiki rad. W tej koncepcji nie było miejsca dla małych niepodległych państw socjalistycznych, a dążenia do nich były zwalczane jako kryptoburżuazyjne i sekciarskie. Były to błędy luksemburgizmu, które pokutowały jeszcze przez wiele lat w międzynarodowym ruchu komunistycznym. Nie doceniały one obiektywnych tendencji narodowo-twórczch w Europie środkowo-wschodniej, wyrażających dążenia niepodległościowe mniejszych narodów, które znalazły częściowo możliwości rozwoju w odrodzonych (burżuazyjnych) państwach Czechów i Słowaków, południowych Słowian, Polaków. Te błędy wykorzystały siły burżuazyjne i rewizjonistyczne dla osłabienia ruchu komunistycznego i zwalczania go w okresie międzywojennym.
  3. Polski proletariat i jego kondycja ideowo-polityczna w 1918 r.
    Socjalistyczna rewolucja na ziemiach polskich na przełomie 1917/1918 r. nie odniosła zwycięstwa, natomiast w listopadzie 1918 r. powstało niepodległe państwo polskie jako republika burżuazyjna o ustroju demokratyczno-parlamentarnym. Władza znalazła się w rękach burżuazji i obszarnictwa, wspomaganych przez zwycięskie państwa Ententy i ośrodki kapitału zagranicznego, a w kategoriach ideowo-religijnych przez Kościół katolicki.
    Na słabość polskiej rewolucji w 1917/1918 r. miał wpływ także stan ideowo-polityczny ówczesnej polskiej klasy robotniczej. Mimo licznych strajków, protestów i demonstracji w Polsce nie było sytuacji rewolucyjnej, a więc takiego stopnia zorganizowania i przygotowania ideowo-politycznego mas do działania, które prowadziłyby do zmian rewolucyjno-historycznych. Jednocześnie siły burżuazyjne umacniały swe pozycje. Kategoria rewolucja może być wykorzystane dla określenia odrodzenia nowego państwa polskiego, które w kategoriach klasowych było państwem burżuazyjno-obszarniczym. Ludność miast liczyła poniżej 25 proc. społeczeństwa. Poza nieliczną wielką i średnia burżuazją, duży był udział drobnomieszczaństwa, rzemiosła, służby. Polski proletariat skupiał znacznie mniej niż 25 proc. ludności, przy czym 1/3 jego składu stanowili robotnicy folwarczni, rolni, z reguły o niskiej świadomości klasowej, często analfabeci. Przemysł był słabo rozwinięty (choć w porównaniu z Rosją prezentował się dobrze) i skupiał się w kilku dużych ośrodkach w Warszawie, Łodzi, Zagłębiu Dąbrowskim, Poznaniu, Białymstoku, słabiej w Krakowie. Udział robotników wielkoprzemysłowych był jeszcze niższy.
    W czasie 1. wojny światowej nastąpił silny proces deproletaryzacji w wyniku zniszczeń wojennych i ewakuacji licznych fabryk, urządzeń i załóg przez wycofujące się wojska rosyjskie. Objęło to ponad 1 mln ludzi, a biorąc pod uwagę wcześniejszą emigrację do Rosji, ocenia się, że znalazło się tam ok. 3 do 4 mln Polaków, z tego dobrze ponad 100 tys. wzięło aktywny udział w Rewolucji Październikowej, w tym także liczni żołnierze zmobilizowani do armii carskiej. Rewolucja miała wielki wpływ na zmianę poglądów licznych Polaków. Walka i zwycięstwo rosyjskiego proletariatu naocznie przekonywały, że można nie tylko obalić zmurszały ustrój carski, ale także obalić kapitalizm i obszarnictwo i budować zręby ustroju sprawiedliwości społecznej. Wielu z nich po powrocie do Polski włączyło się do ruchu rewolucyjnego lub stało się „przyjaciółmi Sowietów”.

Jednocześnie liczni Polacy pozostali w Rosji i ZSRR i aktywnie włączyli się do budowy ustroju socjalistycznego. Przykładami byli Feliks Dzierżyński, Julian Marchlewski, Jakub Hanecki, Stanisław Kosior, Konstanty Rokossowski, Karol Świerczewski i wielu innych. Znaczna część powracających włączyła się aktywnie do budowy ruchu komunistycznego w Polsce, także klasowych związków zawodowych.
Sytuacja na polskiej wsi była jeszcze bardziej złożona i trudna. Proletariat wiejski był liczny, ale o niskiej świadomości ideowo-politycznej i klasowej, większość mieszkańców wsi znajdowała się pod silnym wpływem Kościoła katolickiego. Na wsi panowała chroniczna nędza, obejmująca miliony, bezrobocie, beznadziejność sytuacji, królowały ciemnota, zacofanie społeczne, analfabetyzm. Chłopi buntowali się, organizowali różne formy protestu, powszechny był głód ziemi, konfrontujący się z wielkimi majątkami obszarniczymi, przede wszystkim domagali się reformy rolnej, będącej hasłem partii chłopskich, która jednak była skutecznie blokowana przez partie obszarnicze i burżuazyjne. Zdolność skutecznego politycznego działania proletariatu wiejskiego i ruchu chłopskiego była osłabiona przez różnice własnościowe między bogatymi chłopami i biedotą wiejską, które umiejętnie podsycał kościół i wykorzystywał dwór.
W Polsce jesienią 1918 r. występowały nastroje buntownicze, ale nie było sytuacji rewolucyjnej, a więc masy nie były odpowiednio zorganizowane i zdolne do rewolucyjnego działania. Umiejętnie wykorzystały to ugrupowania i siły burżuazyjne i reformistyczne, które 7 listopada 1918 r. (w 1. rocznicę Rewolucji Październikowej) powołały w Lublinie pierwszy prawdziwie polski Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej (rząd „robotniczo-chłopski”) którego premierem został Ignacy Daszyński z Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej przy udziale lewicowego PSL-Wyzwolenie i innych postępowych ugrupowań. Rząd ten nie miał realnego wpływu na kryzysową sytuację w Polsce, natomiast ogłosił kilka ważnych postępowych deklaracji np. o demokratycznym ustroju Polski, 8-godzinnym dniu pracy, zapowiedź reformy rolnej , powszechnego szkolnictwa itd. Miał za to przemożnych konkurentów, w tym Józefa Piłsudskiego, który przybył 10 listopada z Magdeburga do Warszawy i któremu Rada Regencyjna następnego dnia przekazała pełnię władzy. Piłsudski w kilka dni później zdymisjonował ten rząd i na premiera powołał Jędrzeja Moraczewskiego, centrystycznego działacza PPS, w kilka tygodni później zamienionego na Ignacego Paderewskiego – znakomitego pianisty, ale otwartego rzecznika prawicy społecznej.
Te zmiany polityczne dowodziły, że inicjatywa polityczna należała do sił burżuazyjnych i obszarniczych, które interesy ludu traktowały jako przetargowe w sytuacjach kryzysowych. Jednocześnie umacniała się władza J ózefa Piłsudskiego – Naczelnika Państwa, który nie liczył się z wartościami i instytucjami demokratycznymi, miał skłonności autorytarne i dyktatorskie i choć politycznie wywodził się z PPS, przeszedł na pozycje burżuazji i obszarnictwa, a w maju 1926 r. w oparciu o wierne mu oddziały wojskowe dokonał zamachu stanu i do śmierci w kwietniu 1935 r. sprawował władzę dyktatorską, kontynuowaną do września 1939 r. przez jego epigonów z sanacji.
Zarysowane wydarzenia polityczne i trendy rozwojowe umacniały w Polsce ustrój burżuazyjno-obszarniczy i pogłębiały wyzysk klasy robotniczej i ludu pracującego. Polski lud musiał hartować się w nowych walkach klasowych 20-lecia międzywojennego i czekać na bardziej sprzyjające warunki i możliwości wyrwania się spod wyzysku i ucisku kapitalistycznego. Nastąpiły one dopiero po 2 wojnie światowej w nowej epoce historycznej, kiedy powstała Polska LudowaWojna polsko-radziecka
1919-1920
O polityce międzynarodowej odrodzonej Polski decydowały klasy panujące w Polsce i ówczesnej Europie. Granice nowego państwa i jego ustrój polityczny określił Układ Wersalski z czerwca 1919 r. i tzw. mała konstytucja. Na zachodzie miały być przywrócone granice przedrozbiorowe, Na Śląsku, Warmii i Mazurach miały zadecydować plebiscyty, natomiast na wschodzie granica miała przebiegać według kryterium etnicznego (znanego później jako linia Curzona), przy czym sytuacja polityczna była zdestabilizowana chaosem porewolucyjnym dawnej Rosji, słabością organizacyjną powstających nowych państw ukraińskiego, białoruskiego i litewskiego, gdzie faktycznie trwała wojna domowa. Rosja radziecka walczyła z kontrrewolucją wewnętrzną i interwencją zagraniczną, programowo nie przystąpiła do Konferencji Wersalskiej, a w polityce zagranicznej przyświecały jej cele światowej rewolucji proletariacko-socjalistycznej. Klasy panujące w Polsce zmierzały do odbudowy państwa polskiego w granicach przedrozbiorowych i dążyły do zagarnięcia jak najdalszych ziem wschodnich, nie bacząc na prawo do samostanowienia Ukraińców, Białorusinów i Litwinów. Niemcy okupujący Ukrainę, Białoruś i kraje bałtyckie (do końca 1918 r.) wspierały przyjazne im lokalne siły nacjonalistyczno-burżuazyjne, upatrując w nich marionetkowe organy przyszłej niemieckiej „Mittel-Europy”. Jednocześnie umacniała się tam władza radziecka, tworząca podstawy socjalistycznych republik Ukrainy, Litewskiej i Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Polska armia, wykorzystując słabość tych podmiotów i swoiste vacuum polityczne tych regionów, posuwała się coraz bardziej na wschód, gdzie od 1919 r. trwał stan wojenny. Ważną rolę w wyposażeniu odradzającego się wojska polskiego odegrały dostawy sprzętu i uzbrojenia z Francji, szczególnie znaczącą siłę stanowiła tzw. „błękitna armia” gen. Józefa Hallera licząca ok. 100 tyś. żołnierzy (emigrantów polskich) i oficerów (w większości francuskich), która brała udział w walkach z Ukraińcami o Lwów, a później w wojnie polsko-radzieckiej. Armia ta pod względem ideowo-politycznym pozostawała pod silnym wpływem endecji.
W kwietniu 1920 r. Naczelnik Państwa Józef Piłsudski rozpoczął wojnę przeciwko Radzieckiej Ukrainie i zawarł porozumienie z reprezentantem jej sił nacjonalistyczno-burżuazyjnych S. Petlurą, już na początku maja wojska polskie wkroczyły do Kijowa. Po chwilowych sukcesach Polaków armia radziecka zmobilizowała dalsze siły i przystąpiła do nowej kontrofensywy. W lipcu 1920 r. Armia Czerwona wkroczyła na tereny Polski etnicznej, a w sierpniu znalazła się pod Warszawą. W obliczu klęski burżuazyjnej Polski radziecka ofensywa nabierała realnego planu jako pomoc radzieckiego proletariatu nie tylko dla proletariatu polskiego, ale głównie dla „dojrzewającej rewolucji niemieckiej”, budząc nadzieję na wybuch rewolucji europejskiej i światowej. Nadzieja ta nie ziściła się, rewolucja w Niemczech została krwawo stłumiona na przełomie 1918/1919 r. przez rząd prawicowo-socjaldemokratyczny, w czym wsławił się ówczesny minister spraw wewnętrznych Noske („krwawy pies rewolucji”) i w 1920 r. utraciła swój impet.
Rząd burżuazyjnej Polski w tym czasie stał w obliczu klęski. Zwrócono się o pomoc wojskową i finansową do państw kapitalistycznych, przybyła francuska misja wojskowa pod kierunkiem gen. Weyganda, także angielska. Jednocześnie władze organizowały obronę kraju pod hasłami „obrony przedmurza chrześcijaństwa” i przed „bolszewicką zarazą”. Ośrodki burżuazyjne wykorzystały starą taktykę powołując nowy „rząd chłopsko-robotniczy”, czyli Rząd Obrony Narodowej, na czele którego stanął prawicowo-konserwatywny przywódca chłopski Wincenty Witos z PSL-Piast i z wicepremierem Ignacym Daszyńskim z PPS, odwołujący się do haseł patriotycznych i wykorzystując resentymenty antysowieckie i antyrosyjskie, co przyniosło ograniczone rezultaty. Jednocześnie w sejmie pospiesznie uchwalono ustawę o reformie rolnej. W rezultacie tych działań utworzono nową 100-tysięczną armie, która 15 sierpnia 1920 r. odparła wojska radzieckie w tzw. bitwie warszawskiej i które w dalszej kolejności musiały się wycofać aż pod Mińsk. W marcu 1921 r. podpisano w Rydze układ pokojowy, na podstawie którego włączono w skład państwa polskiego ziemie zachodniej Białorusi i Ukrainy z przeważającą ludnością białoruską i ukraińską. Wcześniej siłą oderwano też od Litwy okręg wileński z Wilnem.
Wojna polsko-radziecka zakończyła się zwycięstwem sił burżuazyjno-obszarniczych. Wojna i jej rezultaty międzynarodowo-polityczne miały duży wpływ na osłabienie demokracji i wolności burżuazyjnych a także postrzeganie Polski jako państwa imperialistycznego i zaborczego. Stworzyła także warunki dla późniejszego zamachu stanu Józefa Piłsudskiego i wprowadzenia sanacyjnej dyktatury. Przyłączenie ziem wschodnich było korzystne dla wielkich obszarników, mających tam wielkie majątki ziemskie, ale oddawało w niewolę społeczną i narodową wiele milionów Ukraińców, Białorusinów, Litwinów i Żydów, co było zalążkiem późniejszych wielkich kryzysów w Polsce.
Wojna z Rosją radziecką leżała w interesie polskich klas posiadających i międzynarodowego kapitału, dążących do obalenia socjalizmu w radzieckiej Rosji i wpisywała się w akcje interwencyjne innych państw imperialistycznych. Ponieważ to się nie udało, chodziło o utworzenie wokół Rosji radzieckiej tzw. „kordonu sanitarnego”, który miał oddzielać socjalistyczne państwo od proletariatu europejskiego, a jednocześnie być strategicznym przyczółkiem dla przyszłej wojny przeciwko ZSRR.
Wojna z Rosją radziecką była bardzo niepopularna wśród robotników i chłopów, odmawiali oni służby w wojsku i organizowali protesty. Najbardziej aktywna w tym zakresie była Komunistyczna Partia Robotnicza Polski (KPRP) ale także lewicowe skrzydło PPS, które później przystąpiło do KPRP. Komuniści żądali natychmiastowego zaprzestania ekspansji na wschód, demaskując ją jako awanturę burżuazyjno-obszarniczą sprzeczną z interesami robotników i chłopów. Żądała zawarcia natychmiastowego pokoju, organizowała marsze i demonstracje przeciwko wojnie. Np. w maju 1920 r. w Warszawie demonstrowało 30 tys. ludzi, podobnie w Łodzi, Dąbrowie Górniczej i innych ośrodkach. Jednocześnie masowe były akcje za granicą, organizowane przez Międzynarodówkę Komunistyczną, partie komunistyczne i robotnicze, także klasowe związki zawodowe pod hasłem „Ręce precz od Kraju Rad!”, m.in. w Niemczech, Anglii, Włoszech, Czechosłowacji, Rumunii, także w Gdańsku, np. kolejarze blokowali pociągi ze sprzętem wojskowym dla polskiej armii.

5. Rola Tymczasowego Komitetu Rewolucyjnego Polski
Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski (TKRP) powstał 30 lipca 1920 r. w Białymstoku i był pierwszym rządem powstającej Polskiej Republiki Rad, która jednak szybko upadła. Na marginesie trzeba wspomnieć także powstanie już 5 lipca tego roku Galicyjskiego Komitetu Rewolucyjnego, na czele z Włodzimierzem Zatońskim, jako zalążek Galicyjskiego Rządu Rewolucyjnego, który powstał w oparciu o siły armii konnej Budionnego. Losy i działalność tego drugiego jest mało znana.
Jak wiadomo Komunistyczna Partia Robotnicza Polski stała na pozycjach klasowych i organizowała rady delegatów robotniczych jako organy władzy proletariatu. Wzorowała się na przykładzie Rosyjskiej Partii Komunistycznej (bolszewików) i głosiła hasła rewolucji proletariackiej, uważając, że ta rewolucja wybuchnie w skali światowej (a w każdym razie europejskiej) a w jej rezultacie powstanie światowa republik rad, której zalążkiem była Rosja Radziecka. Liczono na powstanie Niemieckiej Republiki Rad, Austriackiej, Węgierskiej. Polskiej itd. Ta perspektywa rozwoju stosunków międzynarodowych po zwycięskiej rewolucji socjalistycznej była uznawana w ówczesnym międzynarodowym ruchu komunistycznym aż do 2. wojny światowej. Stalin i WKP(b) a za nimi także Komitet Wykonawczy Międzynarodówki Komunistycznej odstąpiły od niej dopiero w rezultacie napaści Niemiec na ZSRR, powstania koalicji antyhitlerowskiej i wytworzenia się nowej sytuacji międzynarodowej i w łonie międzynarodowego ruchu komunistycznego., szczególnie w poł. 1943 r. Symbolicznym wyznacznikiem tej koncepcji był wizerunek sierpa i młota na ziemskim globie jako godła ZSRR. W związku z tym KPRP od początku uważała, że nie ma sensu dążyć do odrodzenia niepodległego państwa polskiego, tym bardziej, że jego odbudowa prowadzona była przez partie i siły burżuazyjne, obszarnicze a także przez nurt reformistyczny ruchu robotniczego, głównie przez PPS, także przez partie chłopskie. Dążono do powstania Polskiej Republiki Rad. Ostateczny kres tej koncepcji znalazł wyraz w programie i działalności Polskiej Partii Robotniczej. Z tych powodów KPRP podobnie jak rady delegatów były prześladowane i zwalczane wszelkimi środkami, a KPRP była prawie od początku zdelegalizowana.
Ruch rad robotniczych nie objął całego kraju, powstało ich (jak już wspomniano) około 100 i działały w dużych ośrodkach przemysłowych. Powstawały także rady chłopskie, folwarczne i tzw. małe republiki, np. „Republika Tarnobrzeska”,kierowana przez radykalnych działaczy ludowych T.Dąbala i E.Okonia. Generalnie ruchy te były słabe, praktycznie nie dysponowały własnymi grupami zbrojnymi, rzadko policyjno-bojówkarskimi i jako takie nie były w stanie zagrozić burżuazyjno-obszarniczej dyktaturze, dodatkowo były osłabiane przez nurt reformistyczny w PPS, który programowo odżegnywał się od drogi rewolucyjnej i głosił konieczność zmiany drogą parlamentarną.
KPRP powstała w grudniu 1918 r. a jej oblicze programowe było określone głównie przez teorię i praktykę dawnej SDKPiL i osobiście R.Luksemburg, która nie doceniała roli i wagi kwestii narodowej w Polsce i u tzw. „małych narodów” a także kwestii konieczności sojuszu z nieproletariackimi klasami i warstwami ludu pracującego. Oceniała ona chłopstwo jako klasę reakcyjną (oceny francuskie z okresu Komuny Paryskiej) i nie zabiegała o ich pozyskanie dla sprawy rewolucji w Polsce, w sytuacji gdy ludność wiejska obejmowała ponad 75% społeczeństwa. Różniła się nie tylko pod tym względem od Lenina. Jednocześnie słaby był ruch robotniczy, szczególnie oparty na robotnikach wielkoprzemysłowych, liczbowo największy był proletariat wiejski. Z tych powodów rewolucyjny ruch robotniczy w Polsce był osłabiony i stosunkowo łatwo został spacyfikowany przez ośrodki burżuazyjne i obszarników, Kościół katolicki i przy pomocy kapitału zagranicznego.
Losy polskiej rewolucji tego okresu dramatycznie potwierdziła historia Tymczasowego Rewolucyjnego Komitetu Polski w 1920 r., który powstał pod koniec lipca tego roku po wyzwoleniu przez Armię Czerwoną Białostoczyzny i działał do 20 sierpnia 1920 r. jako kierowniczy organ rewolucyjnej władzy rodzącej się Polskiej Republiki Rad. Utworzony został przez działaczy Biura Polskiego KC RKP(b). W jego skład wchodzili Julian Marchlewski jako przewodniczący, Edward Próchniak – sekretarz, Feliks Dzierżyński, Feliks Kon, Józef Unszlicht i inni. TRKP dzielił się na wydziały: Administracji (Dolecki), Leśnictwa (Bobiński), Propagandy i Informacji (Radwański), Przemysłu (B.Zaks), Rolnictwa (Heltman), Sprawiedliwości i Bezpieczeństwa (Pilawski).
TRKP organizował terenowe organy władzy pod nazwą komitety rewolucyjne, których utworzono ok. 65 i milicję ludową. Sprawował władzę w województwie białostockim oraz przyległych powiatach woj. warszawskiego i lubelskiego. Jednocześnie TRKP organizował Polską Armię Czerwoną, której dowódcą był Roman Łągwa. TRKP przekazywał na terenach przez siebie zarządzanych zakłady przemysłowe i majątki ziemskie pod zarząd komitetów fabrycznych i folwarcznych, które miały organizować socjalistyczne zakłady i gospodarstwa rolne. Głosił nietykalność własności chłopskiej, część ziemi z majątków obszarniczych przekazywano bezrolnym i małorolnym. TRKP wprowadzał pierwsze zmiany w organizacji oświaty i lecznictwa. Po klęsce Armii Czerwonej pod Warszawą TRKP wycofał się do Rosji radzieckiej, a jego działacze zajmowali kierownicze stanowiska w radzieckich organach władzy. Upadek TRKP był logiczną konsekwencją upadku w 1920 r. rewolucji polskiej, a wcześniej także w Niemczech, na Węgrzech i krajach bałtyckich.

6. Wnioski
Rewolucja w Polsce w latach 1917-1920 była ściśle połączona z dążeniem Polaków do odzyskania niepodległości. Polskie siły rewolucyjne, przede wszystkim klasa robotnicza, nie były przygotowane teoretycznie i organizacyjnie do przejęcia inicjatywy w skutecznym przeprowadzeniu rewolucji socjalistycznej a także dążeniach do odzyskania niepodległości. Walka o niepodległość była głównie udziałem klas posiadających, reformistycznego nurtu ruchu robotniczego, a także ruchu chłopskiego.
W Polsce w przeciwieństwie do Rosji nie było sytuacji rewolucyjnej, wobec czego strajki, demonstracje robotnicze, częściowo chłopskie zostały stosunkowo łatwo stłumione i spacyfikowane przez siły burżuazyjno-obszarnicze. Także pomoc kapitału zagranicznego, szczególnie militarna. dla polskiej burżuazji okazała się bardziej efektywna niż pomoc proletariatu rosyjskiego dla polskich robotników i chłopów, szczególnie w 1920 r.
Świadomość klasowa polskich robotników i chłopów pozostawała pod silnym wpływem tradycji i wartości klas posiadających i polski patriotyzm kształtował się w duchu akceptacji szlacheckiej i liberalno-burżuazyjnej demokracji i kultury politycznej. Było to przyczyną ulegania przez znaczne części mas ludowych tendencjom i polityce klas posiadających, co wzmacniane było religijnie przez Kościól katolicki. Tak ukształtowany patriotyzm dużej części polskiego ludu został wykorzystany przez nacjonalizm i interesy burżuazyjno-obszarnicze.
W efekcie w 1920 r. walka o socjalistyczne państwo polskie była przegrana, ale opór świata pracy przyczynił się do osiągnięcia wyższego stopnia zdemokratyzowania państwa burżuazyjnego, które ukształtowało się jako burżuazyjno-demokratyczna republika z licznymi prawami liberalnymi i socjalnymi, które trwało do maja 1926 r. Przełomem był zamach majowy marszałka J ózefa Piłsudskiego i wprowadzenie dyktatury wojskowej , będącej formą autorytarnego i faszystowskiego państwa.
W Polsce w latach 1917-1920 wystąpił silny ruch rewolucyjny, manifestujący się w licznych strajkach, demonstracjach, ale nie zdołał on doprowadzić do obalenia państwa burżuazyjnego. Do tego upadku nie doprowadziła też proletariacka pomoc Rosji radzieckiej w 1920 r. i utworzenie w lipcu tego roku w Białymstoku Tymczasowego Rewolucyjnego Komitetu Polski.
Burżuazyjno-obszarnicza Republika Polska nie zabezpieczała interesów klasowych, społeczno-ekonomicznych polskiego świata pracy, umacniała natomiast władztwo burżuazji i obszarnictwa i interesy kapitału zagranicznego, w którego rękach było ponad 50% majątku narodowego. Polska była traktowana jako potencjalny teren do ekspansji przeciwko socjalistycznemu Związkowi Radzieckiemu. Nie potrafiła także zabezpieczyć własnego bytu w kategoriach międzynarodowych, ekonomicznych i militarnych i we wrześniu 1939 r. upadła w rezultacie agresji hitlerowskich Niemiec.
Cele te spełniła dopiero Polska Ludowa, która powstała w 1944/45 r. jako antyteza klasowa przedwojennych rządów burżuazyjno-obszarniczych. Rewolucja ludowa i socjalistyczna, która wtedy nastąpiła była logiczną kontynuacją procesu rewolucyjnego lat 1917-1920. W PRL suwerenem stał się lud pracujący miast i wsi na czele z klasą robotnicza i przewodnią rolą PPR i PZPR, która trwała do 1989 r.
Rewolucja 1917-1920 upadła, tak jak upadła w 1989 r. PRL, w 1991 r. ZSRR i wspólnota państw socjalistycznych, ale przeorały one współczesny świat politycznie i ekonomicznie. Dziś do wielkiego dorobku tych rewolucji i państw realnego socjalizmu sięgają nowe generacje komunistów i innych zwolenników postępu społecznego nie tylko w Europie. Ich dzieło nigdy nie będzie zapomniane.
7. Podstawowe źródła i literatura:
Encyklopedia Rewolucji Październikowej. Redaktorzy naukowi Ludwik Bazylow, Jan Sobczak, Wiedza Powszechna, Warszawa 1977;
Wielka Encyklopedia Powszechna PWN. Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1968, t.11, s. 750, hasło: Tymczasowy Rewolucyjny Komitet Polski;
Ciołkosz A., Róża Luksemburg a Rewolucja Rosyjska. Instytut Kiteracki, Paryż 1961;
Brzoza Czesław, A.L.Sowa, Historia Polski 1918-1945. Wydawnictwo Literackie , Kraków 2006;
Kochański A. Róża Luksemburg. Książka i Wiedza, Warszawa 1976
Kotlarski G., Myśl społeczna Róży Luksembuirg. Wydawnictwo Naukowe Uniwerytetu Adama Mickiewicza, Poznań 1987;
Kołomejczyk N, B.Syzdek, Polska w latach 1944-1949. Zarys historii politycznej. PZWS, Warszawa 1968;
Kowalik T., Róża Luksemburg-teoria akumulacji imperializmu. Ossolineum, Wrocław 1971;
Laschnitzy A.,Guenther R., Luksemburg R., Ihr Werken in der deutschen Arbeiterbewegung. Berlin 1971;
Lenin W.I., Dzieła, Książka i Wiedza, Warszawa 1955, w szczególności t.30 i 31, m.in. Przemówienie Lenina na Ogólnorosyjskiej Konferencji RKP(b) 22 września 1920 r, t.31, s. 275.
Luksemburg R., Wybór Pism. Książka i Wiedza, Warszawa 1959, t.1-4;
Międzynarodowy Ruch Robotniczy. t.1,2, Książka i Wiedza, Warszawa 1976;
Polski Ruch Robotniczy. Zarys historii. Pod red. A.Czubińskiego.Wydanie II poprawione i rozszerzone, Książka i Wiedza, Warszawa 1976;
Rakowski M., Przemiany i szanse socjalizmu (w konfrontacji z kapitalizmem od czasów Marksa po bliską przyszłość), kwiecień 2004;
Roszkowski W., Historia Polski 1914-2001. Wyd. 9 rozszerzone, PWN, Warszawa 2002;
Róża Luksemburg (Junius), Kryzys socjaldemokracji, poprzedzone pracą W.I.Lenina, O broszurze Juniusa. Wydział Historii Partii KC PZPR, Książka i Wiedza, Warszawa 1951;
Wizja programowa Polski Ludowej. Dokumenty i Materiały 1942-1948. Książka i Wiedza, 1979;
Zawadzki J., Poglądy ekonomiczne Róży Luksemburg. Warszawa 1982.

Artykuł częściowo wykorzystano jako referat na Międzynarodowej Konferencji KPD w Berlinie 24 XI 2018 r. „Die Novemberrevolution in Deutschland 1918”

Walka o władzę robotniczą

Magda Ostrowska
1978-2017

19 czerwca mija druga rocznica przedwczesnej śmierci Magdy Ostrowskiej, publicystki „Dziennika Trybuna”, a wcześniej „Trybuny”, „Rewolucji”, „Lewą nogą” i innych tytułów. Magda pojmowała swoją pracę dziennikarską jako misję, formę aktywizmu politycznego i społecznego. Takich tematów dotyczyły przede wszystkim jej teksty ukazujące się w naszej gazecie. Ale pasjonowały ją także kwestie teoretyczne i historyczne – związane z ruchem robotniczym i rewolucyjnym. Przygotowywała rozprawę doktorską poświęconą kryzysowi współczesnej demokracji. Przypominamy jej tekst należący właśnie do tej kategorii. Jest to skrót jej opracowania na temat rad robotniczych i innych form samoorganizacji politycznej klasy pracującej, który ukazał się pod tym samym tytułem w 4. numerze półrocznika „Rewolucja” w 2006 roku. Pełną jego wersję można znaleźć na stronie internetowej Instytutu Wydawniczego Książka i Prasa: www.iwkip.org.

Karol Marks, analizując wydarzenia 1848 r., doszedł do ogromnie ważnego wniosku teoretycznego i programowego – stwierdził, że w przypadku rewolucji proletariat nie może jedynie przejąć w swoje ręce biurokratycznego (zarówno cywilnego, jak i policyjno-wojskowego) aparatu państwowego stworzonego przez burżuazję, lecz musi go rozbić i na jego gruzach zbudować nowy aparat, oparty na zupełnie innych zasadach.

Taki nowy ustrój nie mógł być opracowany przez kilku panów z elity, zapisany przez nich w konstytucji i podarowany ludowi, aby teraz lud „rządził się sam”. Mógł się wyłonić i ukształtować tylko w walce z uciskiem i wyzyskiem, na podstawie praktycznego doświadczenia samych mas, jako uwieńczenie wielokrotnych prób tworzenia nowych, oddolnych organów demokracji robotniczej, walki klasowej i walki o władzę robotniczą, „które miały się pojawiać w każdej prawdziwej rewolucji na przestrzeni XIX i XX stulecia. Za każdym razem, gdy do tego dochodziło, powstawały one jako spontaniczne organa ludu, nie tylko poza wszystkimi partiami rewolucyjnymi, ale zgoła nieoczekiwanie dla nich i dla ich przywódców”, pisze Hannah Arendt. Nagłe powstawanie i szerzenie się takich nowych organów stanowi prawidłowość wszelkich oddolnych rewolucji proletariackich, a zarazem „rzeczywiście ludowych”. Arendt tylko częściowo ma rację twierdząc, że co prawda Marks i Lenin doskonale zdawali sobie sprawę z rewolucyjnej roli komun i rad, ale nigdy nie myśleli o tych organach „jako o ewentualnych zalążkach nowego ustroju, lecz uważali je wyłącznie za narzędzia, które okażą się zbędne, gdy rewolucja dobiegnie końca. Teraz natomiast stanęli w obliczu organów ludowych – komun, rad, Räte, sowietów – które najwyraźniej zamierzały przetrwać rewolucję”. Przecież z doświadczenia Komuny Paryskiej Marks od razu wyciągnął niezmiernie ważne wnioski – ustalił na jego podstawie pewne zasady ustrojowe państwa robotniczego, a gdy po wybuchu Rewolucji Lutowej rady delegatów robotniczych po raz drugi powstały w Rosji, Lenin dostrzegł w nich podstawowe organy przyszłego państwa robotniczego. Natomiast jest faktem, że Lenin nie dostrzegł takich organów w komitetach fabrycznych, o których niżej będzie tu mowa, i w tej sprawie popełnił błąd.
„Nie wdając się w żadne utopie, Marks oczekiwał od doświadczenia ruchu masowego odpowiedzi na pytanie, jakie konkretne formy zacznie przybierać ta organizacja proletariatu jako klasy panującej, w jaki mianowicie sposób organizacja ta zostanie połączona z najpełniejszym i najbardziej konsekwentnym «wywalczeniem demokracji».” W oczach Marksa takim doświadczeniem przynoszącym pierwsze odpowiedzi na pytania, na które nie mógł on dać odpowiedzi jako teoretyk, stała się Komuna Paryska. Marks dostrzegł w niej, mówiąc słowami Lenina, olbrzymiej wagi doświadczenie dziejowe, pewien krok praktyczny, o wiele ważniejszy niż setki programów i rozważań teoretycznych: pierwszy w historii wyraźny przejaw dążenia proletariatu do demokracji robotniczej i samorządnej władzy robotniczej, jednym słowem pierwszą dyktaturę proletariatu.
Od 1917 r. Lenin wskazywał właśnie na Komunę Paryską jako na pierwowzór rad delegatów robotniczych, które powstały podczas rewolucji 1905 r. i odrodziły się po Rewolucji Lutowej 1917 r., czyli zupełnie nowy typ władzy, którą robotnicy mieli wprowadzić oddolnie po rewolucyjnym zburzeniu biurokratycznego aparatu państwa burżuazyjnego. W marcu 1917 r. pisał, iż „instynkt klasowy robotników pozwolił im zrozumieć, że w czasach rewolucyjnych jest im potrzebna zupełnie inna, nie tylko zwykła organizacja; słusznie wkroczyli oni na drogę wskazaną przez doświadczenie naszej rewolucji 1905 r. oraz Komuny Paryskiej 1871 r.; stworzyli Radę Delegatów Robotniczych, zaczęli ją rozwijać, rozszerzać i wzmacniać.” Stwierdzał, że „krocząc drogą wskazaną przez doświadczenie Komuny Paryskiej 1981 r. i rewolucji rosyjskiej 1905 r., proletariat powinien zorganizować i uzbroić wszystkie najuboższe, wyzyskiwane części ludności, aby one same bezpośrednio wzięły w swe ręce organy władzy państwowej, same stały się instytucjami tej władzy”. Znaczenie rad delegatów nie polegało więc na tym, że oto robotnicy wywalczyli sobie w ten sposób jedynie możliwość zabierania głosu czy decydowania za pośrednictwem swoich wybranych demokratycznie przedstawicieli, lecz na tym, że wprowadzona przez nich demokracja rad miała zastąpić demokrację parlamentarną. Choć historia uczy, że niczego nas nie nauczyła, ma ona walor uniwersalny, bowiem w ciągu następnych stu lat – tak jest, do dzisiaj – robotnicy wielokrotnie, w różnych okresach i w wielu różnych krajach tworzyli takie same lub podobne organy i mechanizmy, jakie w praktyce wypracowali robotnicy rosyjscy w 1905 r. i wcześniej paryscy komunardzi. Z całą pewnością będziemy świadkami ich tworzenia w skali masowej również w bieżącym stuleciu, gdyż jest to zjawisko charakterystyczne dla przełomowych momentów w walkach klasowych, dla sytuacji przedrewolucyjnych i bezpośrednio rewolucyjnych. Na ogół robotnicy tworzą je nieświadomi innych politycznych doświadczeń, bez programu politycznego czy planu, nie pod wpływem propagandy i agitacji partii politycznych – choć taka propaganda i agitacja jest nieoceniona – lecz powodowani swoimi własnymi doświadczeniami, interesami i dążeniami. Arendt bardzo słusznie zauważyła, że „to właśnie brak ciągłości, tradycji i zorganizowanego wpływu czyni identyczność tego zjawiska tak bardzo uderzającą. Najważniejszą spośród cech wspólnych wszystkim radom jest oczywiście spontaniczność ich pojawiania się.” Innymi słowy, stanowią one naturalny twór klasy robotniczej, ilekroć natura tej klasy przejawia się w niezależnej działalności politycznej i materializuje się w samoorganizacji.
Rady delegatów robotniczych nie są jedynymi takimi klasycznymi organami.
Komitety fabryczne – od kontroli nad produkcją do samorządności robotniczej
W latach pierwszej wojny światowej i w pierwszych latach powojennych, w toku walk klasowych pojawiły się również inne organy walki. Po wybuchu wojny, zapoczątkował je w 1914 r. antywojenny ruch „rewolucyjnych mężów zaufania” (delegatów oddziałowych ) w fabrykach Berlina oraz w 1915 r. ruch delegatów oddziałowych, którzy utworzyli miejski Komitet Robotniczy, w fabrykach Glasgow. To właśnie na gruncie instytucji delegatów oddziałowych, w Rosji zaraz po Rewolucji Lutowej powstały komitety fabryczne i zakładowe, które działały obok rad delegatów robotniczych. W Niemczech w kwietniu 1917 r., a więc niemal jednocześnie, powstały takie same organy, które tam nazywały się radami zakładowymi. W 1919 r. identyczne organy, zwane radami fabrycznymi, powstały we włoskim mieście Turynie. Wszędzie inicjatywa ich tworzenia wychodziła od robotników przemysłu metalowego i mechanicznego, w którym najmocniej się zakorzeniły. W innych krajach w owych latach lub w czasach późniejszych nazywały się również komitetami i radami robotniczymi (pracowniczymi). W odróżnieniu od rad delegatów robotniczych, które mają charakter terytorialny, te organy działają w przedsiębiorstwach. Albo tworzą je obieralni delegaci oddziałowi, albo są wybierane jako takie na walnych zgromadzeniach załóg czy w specjalnie przeprowadzanych w tym celu wyborach większościowych, w których głosuje się na poszczególnych kandydatów, względnie wyborach proporcjonalnych, w których głosuje się na listy kandydatów wystawiane przez organizacje związkowe, partie polityczne i inne (formalne i nieformalne, trwałe i tworzące się ad hoc) ugrupowania. Właśnie głosowanie na listy było sposobem powoływania komitetów fabrycznych w Rosji w 1917 r., gdy ustabilizowały się zasady ich obierania i działania. Z reguły organy te mają oparcie w walnych zgromadzeniach (oddziałowych lub zakładowych) załóg. Ich naturalną tendencją jest walka o kontrolę robotniczą nad procesami pracy i procesami produkcji oraz nad działalnością przedsiębiorstw, przerastająca w walkę o samorządność robotniczą – władzę robotniczą – na tym szczeblu.
Niezwykle znamiennym faktem historycznym jest to, że już 13 marca 1917 r., zaledwie w trzy tygodnie po wybuchu rewolucji, przedstawiciele komitetów fabrycznych jednego z najbardziej skoncentrowanych, klasowo świadomych i rewolucyjnych sektorów proletariatu piotrogrodzkiego – dziesięciu zakładów przemysłu metalowego podległych rządowemu wydziałowi artylerii i zatrudniających 53 tysiące robotników – określili zarówno cel, który stawiały sobie te komitety, jak i pierwsze kroki, które do niego miały prowadzić. „Określili cel nowego ładu fabrycznego jako «samorządność robotniczą na możliwie jak najszerszą skalę», a funkcje komitetów sprecyzowali jako «obronę interesów robotników przed administracją fabryczną i kontrolę nad jej działalnością».” W ciągu tygodni poprzedzających Rewolucję Październikową coraz liczniejsze komitety fabryczne przechodziły już od kontroli robotniczej do walki o samorządność robotniczą.
Najwybitniejsza dotychczas praca historyczna poświęcona komitetom fabrycznym i sprawowanej przez nie kontroli robotniczej nad produkcją, a mianowicie praca Steve’a A. Smitha, Czerwony Piotrogród: Rewolucja w fabrykach 1917-1918, rzuca zupełnie nowe światło na rolę tych komitetów. Smith dowiódł niezbicie, że w rewolucji 1917 r. piotrogrodzkie komitety fabryczne nie tylko odegrały dużo większą rolę, niż zwykło się im przypisywać, ale że odegrały większą rolę niż rady delegatów robotniczych. To komitety fabryczne były głównymi organami, w których materializował się rozwój świadomości klasowej i rewolucyjnej proletariatu, to one stały się głównymi złączami proletariatu i partii bolszewickiej, najsolidniejszymi punktami oparcia tej partii w łonie proletariatu, to one kilka miesięcy przed radami delegatów stały się potencjalnymi organami powstania zbrojnego. Socjaliści-rewolucjoniści i mienszewicy sprzeciwiali się kontroli robotniczej i głosili, że tylko scentralizowana, planowa regulacja gospodarki może ją uratować przez niszczycielskimi i rozkładowymi skutkami wojny.
Spośród wszystkich organów ruchu robotniczego (oczywiście poza partią bolszewicką, a ściślej nurtem w tej partii kierowanym przez Lenina i Trockiego) to komitety fabryczne były najpotężniejszym motorem rewolucji permanentnej – wywłaszczenia kapitalistów i nacjonalizacji podstawowych środków produkcji, a więc przerośnięcia rewolucji burżuazyjno-demokratycznej w socjalistyczną.. To one wreszcie w praktyce postawiły kwestię władzy robotniczej w przedsiębiorstwach jako podstawy władzy robotniczej w państwie oraz kwestię przeobrażeń procesów pracy i produkcji ukształtowanych przez kapitalizm i kluczowego znaczenia samodzielnej działalności klasy robotniczej w przeobrażeniach w tej dziedzinie. Tak, jak Lenin i Trocki zrozumieli ustrojowe znaczenie rad delegatów robotniczych dla państwa robotniczego dopiero podczas rewolucji 1917 r., a nie podczas rewolucji 1905 r., gdy rady te powstały po raz pierwszy, tak też, jak wykazuje Smith, podczas rewolucji 1917 r. przywódcy bolszewiccy nie zrozumieli ustrojowego znaczenia komitetów fabrycznych. To niezrozumienie w połączeniu z katastrofalną sytuacją, w której znajdowała się gospodarka rosyjska, a zwłaszcza przemysł, w chwili wybuchu Rewolucji Październikowej i w rezultacie koniecznością ratowania śmiertelnie zagrożonych sił wytwórczych przed zapaścią, rozkładem i rozpadem poprzez wprowadzenie daleko idącej centralizacji władzy ekonomicznej w rękach aparatu państwowego, miało fatalne skutki. Sprawiło, że komitety fabryczne, zamiast stać się organami oddolnej, samorządnej władzy robotniczej w państwie robotniczym, zostały wcielone do organizacji związkowych i obumarły.
W oczach Lenina przeobrażenie kapitalistycznych stosunków produkcji można było osiągnąć na centralnym szczeblu państwowym, a nie na szczeblu przedsiębiorstw. Postęp w kierunku socjalizmu zapewniał charakter państwa i osiągało się go poprzez politykę prowadzoną przez państwo na szczeblu centralnym, a nie poprzez określony stopień władzy sprawowanej przez robotników na szczeblu zakładowym. Gdy galopujący chaos zalewał gospodarkę, autonomia robotnicza znikała jako wątek dyskursu Lenina i coraz większy nacisk kładł on na potrzebę ścisłej dyscypliny i centralizmu. Od marca 1918 r. zaczął apelować o restaurację jednoosobowego kierownictwa w fabrykach.”
Rady na świecie
Podczas pierwszej fali rewolucji niemieckiej, od listopada 1918 do stycznia 1919 r., obok rad zakładowych powstały rady delegatów robotniczych, ale nie przeżyły tej pierwszej fali. O ówczesnej klęsce rewolucji proletariackiej w Niemczech przesądziło jednak coś innego: to, że młoda, słabo zakorzeniona w klasie robotniczej partia komunistyczna nie potrafiła oprzeć się na ruchu „rewolucyjnych mężów zaufania”, a więc na stojących za nimi radach zakładowych. Innymi słowy, przesądziło to, że dla spartakusowców rady zakładowe nie stały się takim samym złączem z proletariatem, jakim dla bolszewików stały się komitety fabryczne. Przez prawie pięć następnych lat rady zakładowe pozostawały potencjalnymi organami proletariackiego powstania zbrojnego.
W Niemczech, wskazywał Trocki, tylko rady zakładowe, a nie rady delegatów mogły naturalnie podprowadzić masy do powstania zbrojnego. Tak samo było we Włoszech, gdzie rady delegatów w ogóle nie powstały, podczas gdy rady fabryczne stanowiły kluczowy, najbardziej dynamiczny organ ogromnego zrywu robotniczego – okupacji fabryk przez ponad półmilionową rzeszę metalowców we wrześniu 1920 r. Węgierska Republika Rad, która powstała w wyniku pokojowego przejęcia władzy przez komunistów wespół z socjalistami, wbrew swojej nazwie, praktycznie nie opierała się na radach, które na Węgrzech nie rozwinęły się na większą skalę – głównie stanowiły pasy transmisyjne socjaldemokracji i biurokracji związkowej. Podobnie było w Austrii, gdzie w styczniu 1918 r. socjaldemokracja wyhamowała rozpoczynającą się rewolucję. Rady zakładowe, niemal całkowicie opanowane przez nią i związki zawodowe, którymi kierowała, stały się tam organami ruchu robotniczego ustawowo wyposażonymi w stosunkowo szerokie – z zarazem ogromnie ograniczone przez utrzymanie tajemnicy handlowej – uprawnienia w sferze kontroli robotniczej w przedsiębiorstwach, ale nie odegrały żadnej roli rewolucyjnej.
Rad nie stworzyła rewolucja chińska, choć w latach 1928-1934 w „rejonach radzieckich” utworzonych przez Chińską Robotniczo-Chłopską Armię Czerwoną komuniści proklamowali Republikę Rad. Faktycznymi organami władzy, w istocie sprawowanej przez aparat partyjny, a często zamiast niego przez aparat wojskowy, były tylko prezydia biur komitetów wykonawczych rad delegatów robotniczych, chłopskich i żołnierskich, które na ogół istniały jedynie na papierze. Wynikało to nie tylko z tego, że Komunistyczna Partia Chin podlegała biurokratyzacji stymulowanej przez import praktyk stalinowskich, ale również z tego, że „rejony radzieckie” leżały na głęboko niedorozwiniętych obszarach, na których klasa robotnicza była bardzo nieliczna,
W rewolucji hiszpańskiej 1936-1937 r. organami władzy robotniczej nie były rady, które się nie ukształtowały, lecz rozmaite komitety związkowe, międzyzwiązkowe i inne, na ogół nie pochodzące z wyboru, oraz milicje, w tym Komitet Centralny Milicji Antyfaszystowskich Katalonii.
W latach drugiej wojny światowej, podczas wojny narodowo-wyzwoleńczej i rewolucji socjalistycznej w Jugosławii, charakter rad miała przynajmniej część terenowych komitetów wyzwolenia narodowego na rozległych obszarach opanowanych przez Armię Ludowo-Wyzwoleńczą i Oddziały Partyzanckie. Podobnie było na wielu obszarach Grecji wyzwolonych przez partyzantów z Ludowej Armii Wyzwolenia Narodowego. Nazajutrz po powstaniu sierpniowym 1944 r. w Paryżu, paryskie komitety fabryczne przejęły zarządzanie wieloma fabrykami.
Podczas rewolucji sierpniowej 1945 r. zalążkowe rady ustanowiły na wielką skalę kontrolę nad środkami produkcji, aby zapewnić ich przejście z rąk okupantów japońskich w ręce Indonezji, która właśnie proklamowała niepodległość. Dokładnie w tym samym czasie to samo uczyniły zalążki rad w zagłębiu węglowym w północnym Wietnamie. Zaraz po wojnie rady zakładowe jako niezależne, oddolne organy robotnicze pojawiły się w Polsce, Niemczech Wschodnich, a także innych krajach tworzącego się wówczas bloku radzieckiego.
Po zerwaniu ze Stalinem, od 1950 r. w Jugosławii ukształtował się na 40 lat odmienny od państw bloku radzieckiego, oryginalny ustrój „socjalizmu samorządowego”, który kojarzył odgórną władzę biurokratyczną ze znacznym zakresem realnej oddolnej władzy rad robotniczych w przedsiębiorstwach. W innych biurokratycznie zdeformowanych państwach robotniczych, przypływy fali rewolucji antybiurokratycznych praktycznie za każdym razem i wszędzie cechowało tworzenie zakładowych rad robotniczych (pracowniczych): W 1956 r. ruch rad robotniczych stanowił największą zdobycz październikową polskiej klasy robotniczej, umocowaną w (bezprecedensowej poza Jugosławią) ustawie, która stanowiła, że „rada robotnicza zarządza w imieniu załogi przedsiębiorstwem będącym własnością ogólnonarodową”. Tę zdobycz stopniowo demontowano w następnych latach, w procesie „normalizacji” reżimu biurokratycznego. W tym samym czasie, podczas powstania węgierskiego, rady robotnicze wraz z Centralną Radę Robotniczą Wielkiego Budapesztu i podobnymi centralnymi radami w innych ośrodkach przemysłowych zaczęły ustanawiać władzę robotniczą, a następnie, gdy Kreml przystąpił do zgniecenia powstania, stały się organami oporu węgierskiej klasy robotniczej wobec radzieckiej interwencji wojskowej i restauracji władzy biurokratycznej. W Czechosłowacji – głównie w Czechach – rady pracownicze, zainicjowane przez załogi zakładów wielkoprzemysłowych, rozkwitły już za okupacji wojskowej państw Układu Warszawskiego, podczas Praskiej Wiosny robotniczej, która przypadła na jesień 1968 r., i wiosną 1969 r. rozdeptała je „normalizacja”. Jak to było już w zwyczaju rządzących biurokracji w Polsce i na Węgrzech, również tam oskarżono rady o to, że stanowią „anarchosyndykalistyczną formę przejścia do likwidacji własności ogólnospołecznej” – że rzekomo dążą do zastąpienia jej własnością załogową (grupową) jako formą własności prywatnej. W Chinach podczas tzw. „rewolucji kulturalnej” na stosunkowo dużą skalę rozwinęły się, a nawet sprawowały w terenie władzę rozmaite organy antybiurokratycznych ruchów robotniczych i masowych, które powoływały się na opisane przez Marksa zasady Komuny Paryskiej jako na wzór ustroju socjalistycznego. W 1981 r. w Polsce walka o samorządność pracowniczą, prowadzona przez rady pracownicze, które powstały w około 20 proc. przedsiębiorstw – głównie w największych zakładach przemysłowych – przy wsparciu nurtów samorządowych NSZZ „Solidarność”, stała się najbardziej zapalnym punktem spornym między „Solidarnością” a władzą biurokratyczną, a zarazem silnym czynnikiem polaryzacji w łonie samego niezależnego ruchu związkowego. I Krajowy Zjazd Delegatów „Solidarności” uznał przedsiębiorstwo społeczne zarządzane przez radę pracowniczą za podstawową formę własności, a samorządność pracowniczą za podstawę ustrojową Samorządnej Rzeczypospolitej.
Rady robotnicze i podobne organy ruchu robotniczego były również ważnymi aktorami sytuacji przedrewolucyjnych i kryzysów rewolucyjnych w różnych krajach słabo rozwiniętych na kolonialnych i zależnych peryferiach światowego systemu kapitalistycznego. W sytuacji dwuwładztwa, która powstała po rewolucji 1952 r. w Boliwii, Boliwijska Centrala Robotnicza (COB) samookreśliła się jako „scentralizowany system rad rewolucyjnych”, wzorowany na Komunie Paryskiej, lecz było to bardziej ideologicznym wyznaniem wiary niż faktem. Podobnie jak to było w Hiszpanii, w ślad za wiodącymi w tej rewolucji górnikami masy uczyniły swoimi organami władzy organizacje związkowe i milicje, ale w przeciwieństwie do rewolucji hiszpańskiej, w rewolucji boliwijskiej były one zintegrowane w jednej potężnej centrali robotniczej, która jako całość stanowiła organ dwuwładztwa. Po wojnie wyzwoleńczej narodu algierskiego, w latach 1963-1965, rady robotnicze odegrały ważną rolę w zarządzaniu przedsiębiorstwami rolnymi i przemysłowymi „socjalistycznego sektora” gospodarki niepodległej Algierii. Za rządów Jedności Ludowej w Chile, w latach 1972-1973, organami walki o władzę robotniczą stały się sieci ludowego zaopatrzenia bezpośredniego, organizacje związkowe „kordonów przemysłowych” i gminne komitety pracujących, które stanowiły zalążki terenowych rad delegatów. Rola rad robotniczych, zwłaszcza w strajku robotników przemysłu naftowego, który w ogromnej mierze przyczynił się do obalenia szacha i podczas którego rady te przejęły kontrolę nad produkcją, rafinacją i dystrybucją ropy, to jeden z niemal nieznanych, choć najważniejszych aspektów rewolucji 1979 r. w Iranie.
Fala antykapitalistycznych ruchów masowych, która od końca lat sześćdziesiątych przeszła przez Europę Zachodnią, przyniosła we Włoszech rozległy, dynamiczny ruch delegatów oddziałowych i rad fabrycznych. Tak, jak w 1919 r., zapoczątkowała go załoga Fiata w Turynie i rozwijał się przez 11 lat, aż do zakończonego wielką klęską strajku załóg Fiata we wrześniu 1980 r. Był to, jak dotychczas, ostatni wielki ruch rad w wysoko rozwiniętych krajach kapitalistycznych.
W ostatnich latach w Argentynie i innych krajach latynoamerykańskich ruchy załóg „odzyskanych fabryk”, tzn. bankrutujących, a przejmowanych i zarządzanych przez załogi zakładów przemysłowych, takich, jak jedne z największych a Ameryce Łacińskiej zakładów ceramicznych Zanón w Neuquén czy jak zakłady włókiennicze Brukmana w Buenos Aires, oraz, w łonie „rewolucji boliwariańskiej” w Wenezueli, ruchy na rzecz „rewolucyjnego współzarządzania” robotniczego w przedsiębiorstwach sektora państwowego zwiastują nowe pola walk klasowych, na których zapewne odrodzą się komitety fabryczne i rady delegatów robotniczych.
Prędzej czy później, wszędzie na porządku dziennym stanie stare hasło: „Cała władza w ręce rad!”

Cesarstwo rosyjskie mogło przetrwać

20 listopada o tym, co ostatecznie przesądziło o upadku carskiej Rosji w pierwszej połowie XX wieku, dyskutowało w Warszawie dwóch historyków: brytyjski i polski. Prof. Dominic Lieven i prof. Andrzej Nowak z PAN. Temat spotkania to „Imperium, wojna, rewolucja. Upadek Cesarstwa Rosyjskiego”.

 

Obaj badacze uznawani są za osadzonych w konserwatywnym nurcie. Dominic Lieven, członek British Academy i Trinity College w Cambridge, były doradca Margaret Thatcher, był nieformalną postacią centralną spotkania zorganizowanego przez Polsko-Rosyjskie Centrum Dialogu i Porozumienia w Warszawie. Dyskusja toczyła się wokół tez przedstawionych przez niego w najnowszej książce „W pożogę. Imperium, wojna i koniec carskiej Rosji”.

 

Korzenie rodziny Lievenów

Dodać należy, że prof. Lieven wywodzi się z rodziny wybitych historyków, jest też od stuleci związany z Rosją. Jego książęcy przodkowie służyli na carskim dworze (wcześniej związani byli z dworem szwedzkim) — to ppłk. Lieven właśnie przyniósł list z Moskwy, niezadowolonej wyborowi na króla Polski Stanisława Leszczyńskiego. Prof. Lieven o Rosji pisze z niekłamanym sentymentem, nie ukrywa również, że jego historia rodzinna daje mu mocne zakorzenienie w problemach wewnętrznych tego kraju. Lieven został wielokrotnie nagrodzony: dostał między innymi Order Przyjaźni od Władimira Putina.

Jako drugi panelista wystąpił Andrzej Nowak, jeden z doradców prezydenta Andrzeja Dudy, pracownik PAN i UJ. Nowak również jest wnikliwym badaczem historii Rosji carskiej. W żadnym razie nie można zarzucić mu do niej sentymentu. Był co prawda jednym z naukowców, którzy polecali do druku polski przekład książki Dominica Lievena, lecz wypowiadał się o swoim brytyjskim koledze jako „sympatyku carskiego imperium”.

 

Profesjonaliści

Podczas debaty dało się naturalnie wyczuć, że paneliści patrzą na historię Rosji z zupełnie innych pozycji, ich wymiana poglądów jednak nie wyszła nawet na sekundę z ram intelektualnego sporu, co świadczy o wielkiej kulturze osobistej i profsjonalizmie obu badaczy. Dominic Lieven wysunął tezę, że upadku Cesarstwa Rosyjskiego można było uniknąć: gdyby zachowano weń monarchię, która spacyfikowałaby wewnętrzne nacjonalizmy. Ciepły stosunek profesora do monarchii jest już legendarny (sam Lieven określa siebie jako monarchistę kosmopolitycznego). To zupełnie inny pogląd niż Andrzeja Nowaka, który z kolei podkreśla swoją niechęć do struktur takich jak UE. Jest ideologiem narodowej prawicy i „anarchistycznego konserwatyzmu”. To dwa przeciwne bieguny „starego porządku demokratycznego”.

 

Rosja w perspektywie

Autor „W pożogę…” podkreśla, że na Rosję patrzy z perspektywy porównawczej. W swojej książce bada okres 1904-1920. Wykorzystał całą masę niepublikowanych wcześniej rosyjskich źródeł, aby ukazać, że upadek Rosji wynikał nie tylko z ogólnej tendencji do upadku europejskich mocarstw, a wybuch pierwszej wojny światowej nie był jedynie wynikiem kalkulacji dyplomatycznych Rosji, Niemiec czy Austro-Węgier.

Rosja zamierzała być Żandarmem Europy, choć sama pękała w szwach. Era rewolucji przemysłowej i nowoczesnej demokratyzacji osłabiła monarchię, w której profesor konsekwentnie upatruje zbawienia. Jak słusznie zauważają autorzy portalu Hismtag, „Lieven odtwarza debaty arystokratycznych elit imperium na temat celów i możliwości polityki Rosji wobec Niemiec, Austro-Węgier, Turcji, państw słowiańskich na Bałkanach (Serbia, Czarnogóra, Bułgaria, Rumunia) oraz Francji i Wielkiej Brytanii, w kontekście wyzwań, jakie pojawiają się w polityce międzynarodowej (rywalizacja mocarstw) i wewnętrznej Rosji (dojrzewające nacjonalizmy) na początku XX wieku”.

 

Bolszewicy potrzebni Niemcom

Polski oponent profesora patrzy o wiele krytyczniej na koncepcję Moskwy jako Trzeciego Rzymu. W ciekawy sposób zinterpretował również rewolucje 1905 oraz 1917 roku — nie z punktu widzenia polityki społecznej, lecz koncepcji decyzyjnych elit, które przez zmianę ustroju chciały zapobiec kiełkującym ruchom separatystycznym, ale nie do końca ich plan się powiódł. Obaj autorzy przyznali również, że do pewnego stopnia bolszewicy potrzebni byli wówczas odbudowującym swoją potęgę Niemcom. Obie strony jednak grały tak, by w ostatecznym rozrachunku zmieść tę drugą z powierzchni ziemi.

Dyskusja stanowiła arcyciekawy wstęp do rozważań nad nacjonalizmami XXI wieku, uwarunkowaniami regionu Europy Środkowo-Wschodniej i możliwością powrotu idei imperium w dzisiejszym zatomizowanym świecie. Było to jedno z cenniejszych i pobudzających intelektualnie wydarzeń w stolicy w ostatnich miesiącach. Nic dziwnego, że sala Faktycznego Domu Kultury wypchana była po brzegi.