Memoriał Skolimowskiej

W rozegranym w niedzielę na Stadionie Śląskim w Chorzowie Memoriale Kamili Skolimowskiej mimo kiepskiej pogody padło kilka znakomitych wyników. Najbardziej wartościowy uzyskał niemiecki oszczepnik Johannes Vetter.

W mityngu jak zawsze wystartowało wiele gwiazd lekkiej atletyki. Znakomitą formą zaimponował zwłaszcza Johannes Vetter, który rzucił oszczepem na niewiarygodną odległość 97,76 m. To wynik tylko o 72 cm gorszy od rekordu świata ustanowionego w 1996 roku przez legendarnego czeskiego oszczepnika Jana Żeleznego (98,48 m). Dwa kolejne miejsca na podium zajęli Polacy – Marcin Krukowski (84,62 m) oraz Cyprian Mrzygłód (77,11 m). Rywalizację kobiet w tej konkurencji wygrała Maria Andrejczyk wynikiem 65,70 m.
Na wysokim poziomie stał też konkurs pchnięcia kulą mężczyzn. Wygrał faworyt, Amerykanin Ryan Crouser, który wygrał wynikiem 22,70 m, ustanawiając rzecz jasna rekord mityngu. Drugi był rekordzista Polski Michał Haratyk (21,78 m), a czwarty Konrad Bukowiecki (20,88 m).
W konkurencji, w której brylowała Kamila Skolimowska, czyli w rzucie młotem, wśród mężczyzn najlepszy był Paweł Fajdek, który wygrał wynikiem 79,81 m, przed Wojciechem Nowickim (78,88 m) i Grekiem Hristosem Frantzeskakisem (76,78 m). Wśród pań zwyciężyła Francuzka Alexandra Tavernier uzyskując odległość 74,12 m, dwie kolejne lokaty zajęły Polki Malwina Kopron (72,37 m) i Katarzyna Furmanek (71,99 m).
Wartościowy rezultat uzyskała na 1500 m Sofia Ennaoui, która uzyskała czas 3.59,70, co jest trzecim wynikiem na tym dystansie w historii polskiej lekkoatletyki. Reprezentantka Polski przegrała jednak z Brytyjką Laurą Muir, która wynikiem 3.58,24 pobiła rekord mityngu. Udany występ zanotował tyczkarz Piotr Lisek, który skoczył 5,82 m i pokonał m.in. Amerykanina Sama Kendricksa (5,72 m) i Francuza Renauda Lavillenie (5,62 m). Najlepszy wynik w tym sezonie w biegu na 400 metrów uzyskała Justyna Święty-Ersetic (51,33). Wśród mężczyzn na tym dystansie triumfował Karol Zalewski (45,74).

MP 2020 we Włocławku

W ostatni weekend sierpnia we Włocławku odbyły się lekkoatletyczne mistrzostwa Polski. W trzydniowych zmaganiach nie brakowało świetnych wyników oraz zaskakujących sukcesów i porażek.

Pierwszego dnia wydarzeniami były niespodziewany triumf Katarzyny Furmanek w konkursie rzutu młotem oraz porażka Marcina Lewandowskiego w biegu na 1500 metrów. Furmanek wynikiem 72,85 m pokonała wracającą dopiero po wyleczeniu kontuzji Joannę Fiodorow oraz faworytkę zawodów Malwinę Kopron. Wśród panów triumfował Wojciech Nowicki przed Pawłem Fajskiem. Większą sensacją była jednak porażka Lewandowskiego, którego na ostatniej prostej wyprzedził niespodziewanie Michał Rozmys. Na 1500 metrów pań murowana faworytka nie zawiodła – bieg pewnie wygrała Sofia Ennaoui. Nie było też niespodzianki w biegu na 100 m kobiet, w którym zwyciężyła Ewa Swoboda. Na tym dystansie wśród mężczyzn triumfował Remigiusz Olszewski. W sobotę ozdobą zawodów był bieg pań na 400 m z udziałem kwartetu „Aniołków Matusińskiego”. Zwyciężyła Justyna Święty-Ersetic uzyskując ósmy czas w tym sezonie na świecie – 51.44 s. Za jej plecami finiszowała Iga Baumgart-Witan (52,14 s), przed Małgorzatą Hołub-Kowalik (52,23) i Patrycją Wyciszkiewicz-Zawadzką (52,26). W rywalizacji panów na tym dystansie zwyciężył Karol Zalewski.
Konkurs rzutu oszczepem pań wygrała Maria Andrejczyk, która w najlepszej próbie uzyskała odległość 62,66 m, rywalizację oszczepników wygrał natomiast Marcin Krukowski wynikiem 83,51 m. W konkursie tyczkarzy nie wystartował faworyt Piotr Lisek, a pod jego nieobecność wynikiem 5,61 m triumfował Paweł Wojciechowski. Swój ósmy tytuł mistrzyni Polski w biegu na 400 metrów przez płotki zdobyła Joanna Linkiewicz, a wśród panów najlepszy w tej konkurencji był Patryk Dobek. Konkurencje rozegrane w niedzielę, m.in finały biegów na 800 metrów, konkursy rzutu dyskiem oraz pchnięcia kulą zakończyły się po zamknięciu wydania.

48 godzin sport

Pierwszy ćwierćfinał Fręch
Magdalena Fręch po raz pierwszy w karierze osiągnęła ćwierćfinał turnieju WTA. Nasza tenisistka w imprezie w Pradze w dwóch pierwszych rundach pokonała Rumunkę Elenę-Gabrielę Ruse i Holenderką Arantxą Rus, ale w pojedynku o awans do półfinału nie sprostała wiceliderce rankingu WTA Rumunce Simonie Halep, z którą przegrała 2:6,0:6. Ale Polka jest zadowolona ze swojego występu w stolicy Czech, bo zdobyła tam 74 punkty rankingowe i dzięki temu znacznie awansuje w najnowszym notowaniu światowej listy tenisistek.

Rekord Polski w Monako
Sofia Ennaoui pobiła historyczny rekord Polski w biegu na 1000 metrów, ustanowiony 39 lat temu przez Jolantę Januchtę. Polska biegaczka o marokańskich korzeniach na mityngu Diamentowej Ligi w Monako uzyskała czas 2.32,30, ale w biegu zajęła dopiero szóste miejsce. Wygrała Kenijka Fatih Kipyegon z wynikiem 2.29,15. Z innych polskich lekkoatletów startujących w tym mityngu Marcin Lewandowski był siódmy na 1500 m, a Justyna Święty-Ersetic czwarta na 400 m. W Monako padł rekord świat na dystansie 5000 m. Ustanowił go Ugandyjczyk Joshua Cheptegeia, uzyskując czas 12.35,36. Poprzednim rekordzistą globu był Etiopczyk Kenenisa Bekele, któy w 2004 roku pobiegł o 1,99 s wolniej.

Dramat zwycięzcy TdP 2020
Remco Evenepoel (grupa kolarska Deceuninck – Quick Step), zwycięzca tegorocznego Tour de Pologne, uległ poważnemu wypadkowi na trasie rozgrywanego w miniony weekend we Włoszech wyścigu Il Lombardia. 20-letnie belgijski kolarz wypadł z drogi na 40 kilometrów przed metą, uderzył w barierkę i spadł z wiaduktu. Jak poinformowali organizatorzy wyścigu, Evenepoel został natychmiast przewieziony do szpitala. Prześwietlenie wykazało złamanie miednicy i uszkodzenie prawego płuca – poinformowano w oficjalnym komunikacie. Dla zawodnika oznacza to koniec obecnego sezonu.

Triumf Zmarzlika w Toruniu
Żużlowiec Stali Gorzów Bartosz Zmarzlik wygrał w sobotę w Toruniu siódmą edycję PGE Indywidualnych Międzynarodowych Mistrzostw Ekstraligi. Gorzowianin jako pierwszy zawodnik w historii tych zawodów wygrał je po raz drugi. Drugie miejsce na podium wywalczył Jason Doyle (Włókniarz Częstochowa), a trzecie jego klubowy kolega Leon Madsen. W rywalizacji uczestniczyło 16 czołowych żużlowców tegorocznego sezonu żużlowej ekstraklasy.

Nie obroni tytułu w US Open
Bianca Andreescu, która w ubiegłym roku wygrała wielkoszlemowy turniej tenisowy US Open w Nowym Jorku, nie wystartuje w rozpoczynającej się 31 sierpnia edycji. 20-letnia Kanadyjka nie rozegrała żadnego meczu o stawkę od października ub. roku, najpierw z powodu kontuzji kolana, a później pandemii koronawirusa. Wcześniej z turnieju wycofały się m.in. liderka rankingu WTA Australijka Ashleigh Barty, Rosjanki Swietłana Kuzniecowa i Anastazja Pawliuczenkowa, Ukrainka Jelina Switolinai Holenderka Kiki Bertens.

Zmarła wybitna siatkarka
W wieku 89 lat zmarła Krystyna Hajec-Wleciał, 147-krotna reprezentantka Polski w siatkówce, wicemistrzyni świata z 1952 roku i Europy z 1951 roku. Była jedną z najbardziej utytułowanych polskich zawodniczek. Oprócz srebrnych medali mistrzostw globu i Starego Kontynentu zdobyła tez z reprezentacją Polski cztery brązowe medale tych imprez (MŚ w 1956 i 1962, a ME w 1955 i 1958). Na krajowym podwórku zdobyła aż 10 tytułów mistrzyni Polski, wszystkie z zespołem AZS AWF Warszawa. Po zakończeniu sportowej kariery została trenerką – pod jej wodza zespół AZS Warszawa zdobył dwukrotnie srebrny (1973, 1975) oraz brązowy medal (1974) mistrzostw Polski. Pogrzeb zmarłej siatkarki odbędzie się 20 sierpnia na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.

Łotwa już nie chce z Białorusią
Białoruś przygotowywała się do zorganizowania, wraz z Łotwą, mistrzostw świata w hokeju na lodzie, które miały odbyć się od 21 maja do 6 czerwca przyszłego roku. Łotewskie władze poinformowały jednak, że rezygnują ze współpracy z Białorusią, a tym samym z organizacji z mistrzostw świata z powodu masowych i brutalnych represji, a także sfałszowania wyników prezydenckich. „Wydarzenia na Białorusi poważnie zmieniły sytuację. Obecnie nie widzę możliwości, byśmy mogli zorganizować mistrzostwa świata razem z Białorusią” – ogłosił premier Łotwy Arturs Krisjanis Karins, cytowany przez portal belsat.eu.

Ukarani za balowanie
Wyjście na imprezę do nocnego klubu przez dwóch piłkarzy Śląska Wrocław, Hiszpana Erika Exposito i Węgra Marka Tamasa, zostało uznane przez władze Ekstraklasy SA uznane za rażące złamanie zasad sanitarnych. Komisja Ligi nałożyła na obu zawodników dotkliwą karę finansową – będą musieli zapłacić po 30 tys. złotych grzywny.

Kubacki najlepszy w Szczyrku
Trener naszej kadry skoczków narciarskich Michal Doleżal wystawił swoja ekipę do rozegranych w miniony weekend na skoczni w Szczyrku Międzynarodowego Memoriału Olimpijczyków. Był to pierwszy start biało-czerwonych od 11 marca, czyli po 156 dniach przerwy. Zawody wygrał Dawid Kubacki, który o jeden punkt wyprzedził Kamila Stocha. Trzecie miejsce zajął Klemens Murańka, czwarte Piotr Żyła, piąte Tomasz Pilch, a szóste Maciej Kot. W najbliższy weekend w Wiśle odbędzie się turniej Letniej Grand Prix, na który zjedzie cała światowa czołówka skoczków.

Piszczek nie chce rządzić
Łukasz Piszczek postanowił przed swoim ostatnim sezonem w Borussii Dortmund zrezygnować z funkcji wicekapitana oraz miejsca w radzie drużyny. Polski piłkarz występuje w ekipie z Dortmundu od 2010 roku, zdobył z nią sześć trofeów i ustanowił wiele klubowych rekordów, m.in. największej liczby występów w Lidze Mistrzów. Uważany jest za jedną z piłkarskich ikon Borussii.

W Europie polscy lekkoatleci nadal są najlepsi

Sukcesem zakończył się występ naszych lekkoatletów w halowych mistrzostwach Europy w Glasgow. Biało-czerwoni wywalczyli pięć złotych i dwa srebrne medale i tak samo jako dwa lata temu w Belgradzie zajęli pierwsze miejsce w klasyfikacji medalowej.

W halowych mistrzostwach w Glasgow złote medale wywalczyli Ewa Swoboda (AZS AWF Katowice) na 60 m, kobieca sztafeta 4×400 m ( Anna Kiełbasińska, Iga Baumgart-Witan, Małgorzata Hołub-Kowalik oraz Justyna Święty-Ersetic), Paweł Wojciechowski w skoku o tyczce, Marcin Lewandowski w biegu na 1500 m (obaj CWZS Zawisza Bydgoszcz SL) i Michał Haratyk (KS Sprint Bielsko-Biała) w pchnięciu kulą. Natomiast srebrne krążki zdobyli Sofia Ennaoui (AZS UMCS Lublin) w biegu na 1500 m i Piotr Lisek (OSOT Szczecin) w koku o tyczce.

Pod względem liczby medali jest to gorszy wynik niż dwa lata temu osiągnięty w Belgradzie, bo biało-czerwoni z tamtej imprezy przywieźli 12 krążków. W Glasgow nasi lekkoatleci zdobyli o pięć mniej, ale jakościowo przebili konkurencję, bo mieli w dorobku aż pięć krążków z najcenniejszego kruszcu. I właśnie dzięki temu pokonali w klasyfikacji medalowej gospodarzy mistrzostw Brytyjczyków, którzy wywalczyli w sumie 12 medali, lecz złotych jedynie cztery. Poza tym mieli sześć srebrnych i dwa brązowe. „To wielki sukces naszej reprezentacji, bo wygrała z Brytyjczykami na ich terenie, chociaż oni mieli dużo liczniejszą reprezentację” – stwierdził wiceprezes PZLA Tomasz Majewski. Trzecia w klasyfikacji medalowej była Hiszpania z trzema złotymi medalami, dwoma srebrnymi i jednym brązowym, a czwarta Norwegia (dwa złote, jeden srebrny i jeden brązowy).

Wynik naszej reprezentacji mógłby być jeszcze lepszy, bo polskim lekkoatletom przydarzyło się kilka wpadek. Żadnego medalu nie zdobyły choćby biegaczki na 400 m – Iga Baumgart-Witan odpadła w półfinale, zaś Justyna Święty-Ersetic w finale przybiegła na ostatniej pozycji. A przecież przed mistrzostwami obie zajmowały czołowe miejsca na światowych listach najlepszych tegorocznych wyników w hali i były uważane za murowane faworytki do medali. Na szczęście w biegu sztafetowym obie potwierdziły swoją niekwestionowaną klasę, co nie zmienia jednak faktu, że zmarnowały szanse na powiększenie medalowego dorobku polskiej ekipy.
Majewski też nie mógł tego odżałować, ale dwukrotny mistrz olimpijski w pchnięciu kulą stara się tłumaczyć te niepowodzenia. „W sporcie nigdy nie można być niczego pewnym na sto procent. Wiele zawodniczek startujących na 400 m poprawiało w Glasgow swoje wyniki, było dużo rekordów życiowych. Iga i Justyna miały najlepsze wyniki w tym roku, to prawda, ale rywalki też były mocne. Mieliśmy też kilka innych słabszych występów, choćby chłopaków na 800 metrów. Martwi mnie trochę, że w naszej ekipie nikt nie zrobił jakiejś super niespodzianki. Na szczęście mamy gwiazdy, które nie zawodzą, trzeba jednak pamiętać, że to była najłatwiejsza impreza jaką mamy w najbliższym czasie. Przed nami mistrzostwa świata, a za rok igrzyska. Łatwe medale się skończyły, teraz będzie tylko trudniej i trudniej” – twierdzi z przekonaniem wiceprezes PZLA.
Brytyjczycy dali plamę jedynie przy nagradzaniu medalistów. Nasza sztafeta pań 4×400 m odebrała trofea podczas pożegnalnego bankietu, w jakiejś wnęce. Kiedy Mazurka Dąbrowskigo grano Michałowi Haratykowi, nie wiedziała o tym nawet Telewizja Polska, więc radosnego momentu nie zarejestrowały kamery. Kulomiot polski hymn usłyszał z magnetofonu, wrzawę robili mu wolontariusze. Były potem z tego żarty, że to zemsta za kamerę, którą Haratyk rozbił dzień wcześniej kulą podczas konkursu.

Ale jeśli pominąć te żałośnie smutne i pozbawione należytej powagi ceremonie, to mistrzostwa jako takie należy uznać za udane. Poziom zawodów był wysoki, trybuny pękały w szwach, a publiczność dopingowała żywiołowo. Uczestnicy mistrzostw zgodnie twierdzili, że tak naprawdę narzekać mogli jedynie na pogodę, bo Glasgow było spowite mgłą, a ostatniego dnia na miasto spadł huraganowy wiatr.

 

Diamentowa Liga na finiszu

Paulina Guba pchnęła kulą 17,92 m i zajęła drugie miejsce w mityngu Diamentowej Ligi w Birmingham. Trzecia w biegu na 1500 m była Sofia Ennaoui, a czas 4.02,06 jest jej najlepszym w sezonie. Obie Polki awansowały do finałowych zawodów w Brukseli.

 

Do finału Diamentowej Ligi w sumie zakwalifikowało się siedmioro reprezentantów Polski. Wicemistrzyni Europy z Berlina wygrała z wieloma zawodniczkami ze szczytów światowych list. Niedoścignione były tylko reprezentująca Holandię Sifan Hassan i biegająca zdecydowanie poniżej czterech minut Etiopka Gudaf Tsegay. Sofia Ennaoui pokonała 1500 m w świetnym czasie 4:02.06, najlepszym w tym sezonie i tylko sekundę gorszym od rekordu życiowego. Trzecia lokata dała Polce – rzutem na taśmę – awans do finałowego mityngu Diamentowej Ligi.

W zawodach wieńczących sezon wystąpią też Adam Kszczot, Michał Haratyk, Paulina Guba, Marcelina Witek, Piotr Lisek i Paweł Wojciechowski. Dwójka z nich pojawiła się na starcie w Birmingham. Kszczot przegrał z kenijską koalicją, pomimo dobrego czasu 1:44.75 zajął szóstą lokatę, tuż za plecami Marcina Lewandowskiego (lepszy o 0,22 s). Wygrał Emmanuel Korir, który uzyskał fenomenalny rezultat 1:42.79 i pobił rekord mityngu.

Trochę rozczarowana wynikiem może być Guba. 17,92 m wystarczyło do drugiej lokaty za plecami Christiny Schwanitz, ale polska kulomiotka przyzwyczaiła do pchnięć poza 18. metr. Druga z Biało-Czerwonych, Klaudia Kardasz, w swoim debiucie była szósta z rezultatem znacznie poniżej możliwości (16,79 m).

Szanse na finałową rywalizację ma jeszcze Marcin Krukowski. Najlepszy polski oszczepnik znowu rzucał na dobrym poziomie, osiągnął 83,96 m i był piąty w bardzo mocnej stawce (wygrał Andreas Hoffman – 89,82 m). Dzięki temu jest pierwszy na liście rezerwowych przed ostatnimi zawodami. W skoku w dal piąte miejsce zajął Tomasz Jaszczuk (7,84 m), a Damian Czykier popełnił falstart i został zdyskwalifikowany w rywalizacji płotkarzy na 110 m. Do rozegrania pozostały już tylko dwa finałowe mityngi Diamentowej Ligi – 30 sierpnia w Zurychu i dzień później w Brukseli. Zapewniony w nich udział ma na chwilę obecną siedmioro Polaków: tyczkarze Piotr Lisek i Paweł Wojciechowski, oszczepniczka Marcelina Witek, kulomiotka Paulina Guba i startujący w tej samej konkurencji Michał Haratyk, w biegu na 800 m Kszczot i na 1500 m Ennaoui. Wielu naszych lekkoatletów jest jednak na liście rezerwowej,a zatem wciąż mają szanse na występ w finałowej stawce.

Diamentowa Liga (ang. Diamond League) – cykl najbardziej prestiżowych mityngów lekkoatletycznych, który rozgrywany jest od sezonu 2010 i zastąpił Golden League. Diamentowa Liga składa się z 12 mityngów. Odbywają się one w Chinach, USA, w Europie oraz na Bliskim Wschodzie. Zawodnicy, którzy zgromadzą najwięcej punktów w klasyfikacji generalnej swojej konkurencji otrzymują diament o wartości 80 tys. dolarów.

 

Popis Małachowskiego w Lublinie

Rozegrane w Lublinie mistrzostwa Polski w lekkiej atletyce zgodnie z oczekiwaniami okazały się znakomitym sprawdzianem formy naszych lekkoatletów przed europejskim czempionatem, który odbędzie się na początku sierpnia w Berlinie.

 

Wśród licznych bohaterów trzydniowych zmagań w Lublinie na szczególne wyróżnienie zasłużył wyczyn 35-letniego dyskobola Piotra Małachowskiego, który odzyskał prymat w swojej konkurencji zdobywają po raz dwunasty w karierze mistrzostwo Polski. Faworytem konkursu w rzucie dyskiem panów był broniący tytułu Robert Urbanek, który przed zawodami legitymował się najlepszym wynikiem na tegorocznych listach. Małachowski zaskoczył swojego najgroźniejszego konkurenta w czwartej próbie posyłając dysk na odległość 65,78 m. Urbanek nie był w stanie skutecznie odpowiedzieć i musiał zadowolić się srebrem. Małachowski w klasyfikacji wszech czasów w liczbie mistrzowskich tytułów ustępuje jedynie legendarnemu Edmundowi Piątkowskiemu, dominującemu w rzucie dyskiem w latach 50. i 60. XX wieku, który zdobył łącznie 16 medali – 13 złotych, 2 srebrne i 1 brązowy). Małachowski ma o jeden krążek mniej (12 złotych, 2 srebrne, 1 brązowy).

Kapitalne widowisko stworzyli też dwaj nasi młociarze, Wojciech Nowicki i Paweł Fajdek. Od pierwszej kolejki prowadził Nowicki, potwierdzając, że nie bez powodu jest liderem światowej listy tegorocznych wyników. W Lublinie uzyskał 80,26 i o 12 cm okazał się lepszy od Fajdka. „Bardzo dobrze, że nasza rywalizacja jest taka zacięta i mam nadzieję, że w Berlinie to my zajmiemy dwa pierwsze miejsca, a który z nas będzie pierwszy, to nie ma większego znaczenia” – podsumował rywalizację Nowicki.

Najwyższy w historii krajowego czempionatu poziom miał konkurs oszczepników. Aż czterech zawodników przekroczyło granicę 80 metrów, a ta odległość była minimum PZLA na ME 2018. Pojechać do Berlina może tylko trzech naszych zawodników i pewnie będą to medaliści, czyli Marcin Krukowski (82,87 m), Cyprian Mrzygłód (80,76 m) i Dawid Kościów (80,64 m). Faworyci nie zawiedli też na 1500 m. Wśród panów tytuł obronił wicemistrz globu na 800 m Adam Kszczot (3.46,24), a u pań Sofia Ennaoui (4.13,32).

Na 400 m ppł już w eliminacjach Justyna Saganiak wypełniła minimum PZLA na mistrzostwa Europy. 23-letniej lekkoatletce zmierzono 56,87 s. Sprint kobiet wygrała Ewa Swoboda z rekordem życiowym 11,12 s, ale ten wynik nie zostanie uznany z powodu silnego wiatru w plecy. Mistrzynią Polski w trójskoku z najlepszym wynikiem sezonu (14.24) po raz piąty z rzędu została Anna Jagaciak-Michalska. W biegu na 400 m wśród pań nieoczekiwanie triumfowała Małgorzata Hołub-Kowalik (51,18 s), przed Justyną Święty-Ersetic (51,26 s), natomiast wśród panów Karol Zalewski (45,53 s).

 

Popis biało-czerwonych w Londynie

Reprezentacja polskich lekkoatletów zajęła w Londynie drugie miejsce w pierwszej edycji Pucharu Świata. Pierwsze miejsce wywalczyła ekipa Stanów Zjednoczonych, a za plecami biało-czerwonych znalazły się zespoły Wielkiej Brytanii, Jamajki, Francji, Niemiec, Republiki Południowej Afryki i Chin.

 

Lekkoatletyczny Puchar Świata odbywał się po raz pierwszy w nowej formule. Osiem najlepszych ekip narodowych z klasyfikacji punktowej zeszłorocznych mistrzostw świata zostało zaproszonych do rywalizacji w Londynie. Oprócz biało-czerwonych startowali lekkoatleci z Wielkiej Brytanii, USA, Niemiec, Francji, Jamajki, Chin i RPA. Ale tylko Polska wyznaczyła do startu niemal same największe gwiazdy. Czołowi zawodnicy zespołów rywali zdecydowali się na start w piątkowym mityngu Diamentowej Ligi w Rabacie i odpuścili występ w stolicy Wielkiej Brytanii.

Zasady punktacji w Pucharze Świata są proste – zwycięzca konkurencji otrzymuje osiem punktów, za drugie miejsce przyznawane jest siedem punktów, za trzecie sześć, a za zajęcie ostatniej w stawce ósmej lokaty jeden punkt. Im wyższe miejsce w końcowej klasyfikacji zbiorczej, tym większa finansowa nagroda. W Londynie w puli nagród organizatorzy zmagań przygotowali dwa miliony dolarów. Najwięcej z tego tortu uszczknęła oczywiście zwycięska ekipa USA (450 tys. dolarów), ale nasi lekkoatleci też nieźle się obłowili inkasując 400 tys. dolarów.

Biało-czerwoni w 34 konkurencjach zdobyli 162 punkty. Więcej od nich uzbierali tylko Amerykanie (219). Drugie miejsce nasza reprezentacja wywalczyła jednak trochę w szczęśliwych dla niej okolicznościach, bo dzięki dyskwalifikacji brytyjskiej sztafety 4×400 metrów. To była niezwykła sytuacja. Jednego z Brytyjczyków złapał skurcz i stwierdził, że nie da rady pobiec. A kiedy rezerwowy dotarł na miejsce, zaczynała się już trzecia zmiana. Przed tą konkurencją Polacy i gospodarze imprezy mieli tyle samo punktów. Brytyjczycy przez wpadkę w sztafecie zmarnowali szansę na wyprzedzenie Polaków.

Władze Polskiego Związku Lekkiej Atletyki zapewniają, że około 60 procent z wygranych w Londynie 400 tys. dolarów trafi do kieszeni zawodników. „Wypłacimy według zdobytych punktów. Dla niektórych zawodników będzie to pewnie najwyższa premia w życiu. Pozostałe 40 procent przeznaczmy na nagrody dla zespołu trenerskiego i zadania statutowe” – wyjaśnia wiceprezes PZLA Tomasz Majewski.

Nasz znakomity przed laty kulomiot, dwukrotny mistrz olimpijski, z zadowoleniem przyjął zwycięstwo w konkursie pchnięcia kulą swego młodszego kolegi Michała Haratyka. Oprócz niego swoje konkurencje wygrali też Anita Włodarczyk i Wojciech Nowicki w rzucie młotem, Marcin Lewandowski w biegu na 1500 m, Sofia Ennaoui na 1500 m i Karol Hoffman w trójskoku.
W najbliższy weekend naszych lekkoatletów czeka rywalizacja w mistrzostwach Polski, które odbędą się w Lublinie. W tej trzydniowej imprezie wyłoni się zapewne ostateczny skład reprezentacji Polski na rozpoczynające się 6 sierpnia w Berlinie mistrzostwa Europy. Sympatycy „królowej sportu” mają prawo oczekiwać gradu medali biało-czerwonych w tej imprezie.