Socjalistyczna platforma programowa SLD

Na naszych oczach postępuje gwałtowne rozwarstwianie się ludzkości. Jak wynika z raportu eksperckiej Grupy OXFAM, prezentowanego podczas ostatniego Kongresu w Davos:

• w minionym (2018) roku zanotowano największy na świecie przyrost miliarderów. Średnio jeden miliarder przybywa co dwa dni i na dzień publikacji raportu było ich 2.043. 10% miliarderów to kobiety.
• w ciągu minionego roku majątek tej elitarnej grupy wzrósł o 762 mld USD. Jest to suma wystarczająca na siedmiokrotne zlikwidowanie skrajnego ubóstwa na świecie.
• w okresie 2006 – 2015 zarobki zwykłych pracowników wzrastały średnio o 2 % rocznie, podczas gdy majątki miliarderów rosły 6 razy szybciej: 13% rocznie.
• 82% całkowitego wzrostu majątku w minionym roku trafiło w ręce 1 % ludzi, podczas gdy najbiedniejsza, dolna połowa społeczeństwa nie odnotowała żadnego wzrostu.
• 42 osoby wykazują dzisiaj majątek równoważny majątkowi 3,2 miliardów najuboższej części ludzkości. W USA 3 najbogatsze osoby dysponują majątkiem większym niż połowa całej populacji.
najbogatszy 1% ludzkości posiada większy majątek niż cała reszta.
• Polska, gdzie jak podaje inny raport, młodych francuskich ekonomistów, „Jak nierówna jest Europa”, 10% najbogatszych obywateli ma aż 40% udział w PKB jest niechlubnym liderem nierówności ekonomicznych na Starym Kontynencie, dorównując skalą i tempem tego zjawiska Stanom Zjednoczonym.
Nie tylko o nierówności ekonomiczne chodzi. W XXI wiek świat wkroczył z zupełnie nową świadomością zagrożeń ekologicznych. Nie konflikty zbrojne, wojny światowe, ale właśnie zmiany klimatyczne coraz częściej wskazywane są jako główne zagrożenie dla bytu człowieka. Co raz wyraźniej dostrzegamy problem przetrwania naszego gatunku. Jeszcze ostrzej na tym tle rysuje się więc kwestia równości prawa i warunków różnych grup społecznych do przetrwania. Wszak zanim gruby schudnie, chudy zemrze – głosi ludowe porzekadło.
To nie koniec nowych albo znanych, ale pojawiających się z niebywałą siłą źródeł nierówności społecznych. Bogatsi zawsze mieli lepsze warunki życia, lepszą opiekę medyczną. Dzisiejszy świat staje jednak wobec realnych możliwości genetycznego modyfikowania człowieka, tak, aby żył on 2, 3 razy dłużej niż obecnie, był odporny na choroby a ponadto intelektualnie i fizycznie znacznie sprawniejszy od dzisiejszego homo sapiens. Oczywiście takie zabiegi będą bardzo kosztowne i dostępne tylko dla nielicznych. Pojęcie „rasa nadludzi” stanie się wkrótce pojęciem fizycznym, biologicznym a nie li tylko ideologicznym.
Kolejnym, ale bynajmniej nie ostatnim i nie bagatelnym źródłem nowych nierówności społecznych XXI wieku jest rewolucja informatyczna, a konkretnie nie do powstrzymania ekspansja rozwiązań z obszaru sztucznej inteligencji (SI) w każdym obszarze życia człowieka. SI niesie z sobą bardzo wiele potencjalnych korzyści, ale jak każdy żywioł również bardzo wiele zagrożeń dla człowieka. Nie bez powodu wybitny Stephen Hawking był przekonany, że SI zniszczy ludzką rasę. Być może tak, ale na dzisiaj i jutro podstawowym zagrożeniem dla człowieka, jakie niesie ze sobą SI jest odzwyczajanie go od samodzielnego myślenia, samodzielnego podejmowania decyzji, idąc śladem Whiteheada – uwalnianie go od trudu myślenia. Przykładem niech będą słynne fabryki trolli i ich udział w kampaniach wyborczych w USA, Wielkiej Brytanii, oraz, jak się okazuje, również w Polsce. To jednak dopiero skromne początki. Władcy algorytmów, na których opiera się i będzie się opierać SI będą prawdziwymi władcami świata: tego ekonomicznego, materialnego i zapewne ideowego. Już dzisiaj wspomniana wąska grupa najbogatszych obywateli USA kieruje 80% rozwiązań z zakresu nowych technologii informatycznych w tym kraju.
Prawo człowieka do przetrawiania, prawo do podmiotowości, prawo do oświaty i zdrowia – te tradycyjne postulaty lewicy XIX i XX wieku zyskują dzisiaj niebywale na znaczeniu, przybierają inne niż 100 lat temu, dużo bardziej dramatyczne oblicze. Problemy, które zarysowałem same się nie rozwiążą. Co robić?
Powrócić trzeba do podstawowego postulatu i celu międzynarodowego ruchu socjalistycznego – zniesienia klas społecznych, a na dzisiaj powstrzymania tworzenia się nowych klas nadludzi. Myśl socjalistyczna zdaje się znowu rozkwitać w świecie. Wielka Brytania, Ameryka Łacińska – to dziś główne ośrodki rozwoju nowej myśli socjalistycznej. Ale i w samym sercu neoliberalizmu – w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej widać znamienne zmiany. Jak podaje Instytut Gallupa na podstawie swoich badań z 2018 r. 57 % członków Partii Demokratycznej uznaje wyższość socjalizmu nad kapitalizmem, a 37% Amerykanów pozytywnie ocenia wartości socjalistycznych idei. Dla wielu ludzi na świecie jedynym ratunkiem dla ludzkości są społeczne i gospodarcze rozwiązania właściwe socjalizmowi.
Myśl socjalistyczna w Polsce jeszcze żyje, nawet się rozwija, ale jest tak przytłoczona pogardą mainstreamu, że do ogólnego dyskursu politycznego przebija się z olbrzymim trudem jeśli w ogóle.
Z powinowactwem z ideami socjalizmu nie obnosi się także Sojusz Lewicy Demokratycznej. A szkoda. Nie tylko dlatego, że jego poprzedniczka – Socjaldemokracja Rzeczypospolitej Polskiej w swojej założycielskiej deklaracji stwierdzała, że czerpać będzie również z dorobku polskiej myśli socjalistycznej, ale przede wszystkim dlatego, że nie próbując odnieść się do najważniejszych wyzwań XXI wieku znakomicie osłabia swoją pozycję partii lewicowej. Sama polityka historyczna to za mało, aby zdobyć zaufanie „lewoskrętnej” części społeczeństwa, zwłaszcza jego młodych przedstawicieli. Potrzebna jest wiarygodna idea, wizja lewicowego państwa i społeczeństwa XXI wieku. Obecny program SLD zawiera same słuszne postulaty. Warto jednak zastanowić się nad tym, których z nich SLD jest obecnie jedynym propagatorem. Przekonywanie, że my będziemy robić to samo, co inni, tylko lepiej może okazać się mało skuteczne.
Jest jeszcze jeden powód, dla którego SLD powinna otworzyć się na problem neosocjalizmu w świecie. Powodem tym jest stworzenie możliwości porozumiewania się z różnymi nurtami lewicowymi, które gdzieś podskórnie, ale przecież się w Polsce toczą. Tym bardziej, że obecne w programach już prawie wszystkich partii pakiety socjalne oraz coraz wyraźniejszy kryzys neoliberalizmu a więc i jego akolitów rozmazuje dotychczasowe, chciało by się rzec klasyczne pojęcia takie jak socjaldemokracja. Kryzys europejskich partii socjaldemokratycznych w sposób widoczny wiernie towarzyszy kryzysowi neoliberalizmu.
Cały powyższy wywód potrzebny był po to, aby uzasadnić inicjatywę powołania w ramach SLD Socjalistycznej Platformy Programowej. Jej głównym celem powinno być przygotowywanie projektów zapisów programu SLD, zmierzających do najważniejszych dla ludzi wyzwań niedalekiej już przyszłości, inspirowanych tradycyjną i współczesną myślą socjalistyczną. Jej celem z całą pewnością nie powinno stać się nawoływanie do restytucji minionego ustroju realnego socjalizmu. Socjalizm – tak, ale w zakresie określonym akceptacją obywateli wyrażoną w demokratycznych wyborach. Uważam, że Socjalistyczna Platforma Programowa może stać się szansą dla SLD na uaktualnienie i wzbogacenie swojego programu, a może także i swojej misji.
Przykładem takiej szczegółowej bardzo propozycji może być postulowanie powołania w Unii Europejskiej (choć szczebel krajowy jest również możliwy i potrzebny) wyspecjalizowanej agencji, która dopuszczać będzie do stosowania algorytmy, według których działać będą maszyny oparte na sztucznej inteligencji. Konkretnie agencja taka sprawdzać będzie, czy algorytmy te zostały wytworzone zgodnie z zasadami gwarantującymi, że będą one przyjazne człowiekowi i nie będą działały na jego szkodę. Skoro każde lekarstwo, aby mogło być przedmiotem obrotu na terenie Unii musi uzyskać akceptację Europejskiej Komisji d.s. Leków, to tym bardziej algorytmy, które oddziaływać będą na każdego człowieka, powinny być weryfikowane przez wyspecjalizowane instytucje pod kątem ich bezpieczeństwa. Trudne, ale możliwe i moim zdaniem niezbędne.
Inicjatywę utworzenia Socjalistycznej Platformy Programowej ogłosiliśmy niedawno podczas miejskiej konwencji SLD we Wrocławiu. Aby mogła ta platforma zrealizować swoje cele musi być mieć charakter ogólnokrajowy i musi być otwarta na członków spoza SLD. Dlatego zwracam się do członków i sympatyków SLD, zainteresowanych powołaniem SPP SLD o zgłaszanie swojego akcesu do grupy inicjatywnej, najlepiej na adres e-mail: uczkiewicz.jacek@gmail.com.
Zbliżające się święta Wielkiej Nocy powszechnie uznawane są za święta odradzania się, powrotu do życia. Dodatkowo bliskość socjalistycznego Święta Pracy sprawia, że to dobry moment dla renesansu myśli socjalistycznej w Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

Lewarowanie lewicy

Dokonujące się obecnie przegrupowanie politycznej sceny Polski może mieć wieloletnie konsekwencje.

Część Czytelników i Czytelniczek z nieufnością patrzy na udział lewicy w Koalicji Europejskiej. Może nie w perspektywie wyborów europejskich, bo akurat proeuropejskość wszystkich partii wchodzących w skład tej koalicji jest elementem łączącym. Znacznie trudniej wyobrazić sobie wspólny start na jesieni – w wyborach parlamentarnych. Decydować będą o tym gremia partyjne. W przypadku Sojuszu Lewicy Demokratycznej ogólnopartyjne referendum, najprawdopodobniej w czerwcu. Obserwując scenę polityczną, nabieram przekonania, że wspólny start opozycji w wyborach parlamentarnych może być początkiem odrodzenia lewicy. Nie zaś jej końcem, jak wieszczą sceptycy.

POPiS

Dzisiaj określenie „POPiS” – kierowane pod adresem polityków Platformy – traktowane jest przez nich jak obelga. Ale kiedyś tak nie było. W wyborach w 2005 roku Prawo i Sprawiedliwość i Platforma Obywatelska startowały wprawdzie oddzielnie. Ale zarówno politycy jak i wyborcy mieli świadomość, że różnice między obu partiami są kosmetyczne. A po wyborach powstanie POPiS. Zresztą na to się zanosiło, gdy przedstawiciele PO i PiS rozpoczynali rozmowy koalicyjne. Dysponując potężną większością – 288 mandatami.
Koniec końców POPiS nie powstał. A politycy obu partii zajęli się budowaniem muru i zasieków odgradzających ich ugrupowania. Jakbym miał podać jakiś wyrazisty przykład, to wskazałbym na dwa państwa niemieckie po II wojnie światowej. W obu mieszkali Niemcy. W obu mówili po niemiecku. A jednak przez lata podzieleni byli na tych „dobrych”. I tych „złych”.
Podobne korzenie. W przeszłości te same partie i koalicje: ZChN, AWS. Podobne poglądy. I programy. Jak bym nie znał wielu polityków i polityczek prawicy – miałbym kłopot w zgadywaniu. Czy już zaliczyć ich do tych „dobrych” – związanych z PO? Czy jeszcze do tych „złych” – związanych z PiS-em? Ujazdowski, Marcinkiewicz, Kamiński, Dorn. I naczelny adwokat prawicy – Roman Giertych.
Konkluzja jest prosta. Tak jak podział Niemiec na dwa państwa był tymczasowy, tak podział polskiej prawicy na dwa walczące ze sobą obozy – kiedyś się skończy. Moim zdaniem, prędzej niż później.

Po wyborach

Jesienne wybory parlamentarne przyniosą rozwiązania zero-jedynkowe. Albo będzie rządził PiS. Ewentualnie z Kukizem. Albo będzie rządziła koalicja partii tworzących obecnie Koalicję Europejską. Trzeciej możliwości nie ma. Wykluczam mezalianse typu PiS-PSL, czy PiS-SLD. Również Robert Biedroń musi odłożyć na później swoje plany zostania premierem.
To zero-jedynkowe rozstrzygnięcie wyborów będzie miało kolosalne znaczenie dla jednej z partii niedoszłego POPiS‑u. Platforma Obywatelska po przegranych wyborach w 2015 roku wpadła w tarapaty. Przez jakiś czas po piętach deptała jej Nowoczesna. I gdyby Ryszard Petru miał więcej doświadczenia i umiejętności politycznych, nie wykluczam, że dzisiaj PO byłaby tam, gdzie jest Nowoczesna. Platforma nie przetrzyma kolejnych przegranych wyborów. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę Grzegorz Schetyna. Dlatego – mimo oporów swojego środowiska – usiadł przy jednym stole z Czarzastym.
Podobne konsekwencje będzie miała ewentualna przegrana Prawa i Sprawiedliwości. Wojna domowa w Zjednoczonej Prawicy od dłuższego czasu widoczna jest gołym okiem. Gdyby PiS przegrał – skłóceni ze sobą politycy doprowadzą do rozłamu w partii. Część na jakiś czas zniknie – obawiając się odpowiedzialności. Inni – będą zabiegali o podłączenie się do zwycięzców. A jeszcze inni – jak Zbigniew Ziobro – po raz drugi spróbują swoich sił. Bez starzejącego się Kaczyńskiego.

Płytka woda

Kiedyś, jako marszałek Sejmu i „trzeci bliźniak” Kaczyńskich, był potężnym i wpływowym politykiem. Ludwik Dorn –dzisiaj jest cenionym komentatorem politycznym. „Platforma łowi w płytkiej wodzie: walczy o tego samego wyborcę co Biedroń, Nowoczesna i SLD” – zatytułował swój felieton w Gazecie Wyborczej. „Kto przygarnie osieroconych wyborców umiarkowanej centroprawicy” – zastanawia się Dorn. Faktycznie. Znam spore grono wyborców PO krzywo patrzących na poczynania Rafała Trzaskowskiego i kartę LGBT+. Nie poprą też Biedronia, zapowiadającego kasy fiskalne w kościołach. A już na pewno nie zagłosują na Kaczyńskiego. Jako wyborcy centroprawicy nie za bardzo mają na kogo głosować.
„Debata publiczna wyraźnie przesunęła się w stronę liberalizmu obyczajowego i radykalnego antyklerykalizmu” – zauważa Ludwik Dorn. A to tereny zupełnie obce dla większości polityków Platformy i ich wyborców – dodam ze swej strony. „Zadziwia samobójcza tendencja w PO – nie tylko wyraźnie porzuca ona swoich prawicowych wyborców, ale usiłuje się wzmocnić w antyklerykalnym i lewicowym segmencie, gdzie ma wiarygodną konkurencję ze strony Wiosny Roberta Biedronia” – konkluduje Dorn. Na lewicy zdecydowanie wiarygodniejszą partią od PO jest też SLD – muszę uzupełnić wypowiedź byłego marszałka.

Sieroty Centrum

Kto zajmie osierocone polityczne centrum? Kaczyński dostrzegł taką szansę już dawno. Gdy pozbywał się Beaty Szydło, zamieniając ją na Mateusza Morawieckiego. Nowy premier miał za zadanie przesunąć PiS w stronę centrum. To się na razie nie udało. Bo nie mniej ważnym zadaniem PiS‑u było pilnowanie prawej flanki. By nie wyrosła tam partia „prawdziwych Polaków”.
Nie wykluczam, że jeśli Platforma przegra jesienne wybory, politycy prawego skrzydła PO mogą podjąć próbę porozumienia się z ludźmi Morawieckiego. Wracając do pomysłu „centrowania” PiS-u. A tak naprawdę, do budowania nowego wcielenia POPiS‑u. Zwłaszcza, że po marionetkowych premierach Marcinkiewiczu i Szydło, Morawiecki wydaje się mieć znacznie więcej do powiedzenia u Kaczyńskiego.
Ludwik Dorn zwraca uwagę na możliwy wzrost roli Polskiego Stronnictwa Ludowego w walce o centroprawicę. Bo tylko ta partia wyraźnie dystansuje się – również w ramach Koalicji Europejskiej – od nieakceptowanych przez prawicowych wyborców postulatów obyczajowych i antyklerykalnych. Zgadzam się. PSL kierowany przez popularnego Kosiniaka-Kamysza może sporo zyskać na przetasowaniach sceny politycznej. Podobnie jak Sojusz Lewicy Demokratycznej.

Lewarowanie lewicy

Termin „lewarowanie” to inaczej dźwignia finansowa. Zna ją każdy gracz giełdowy. Przykładowo: mamy 1000 złotych. I perspektywę inwestycji, która w krótkim czasie może przynieść 50 proc. zysku. Możemy więc zarobić 500 złotych. Ale jeśli do zainwestowanego tysiąca dołożymy jeszcze pożyczone 99 tysięcy, to oczekiwany zysk sięgnie 50000 zł. Pożyczkę z odsetkami oddamy, a to co zostanie, będzie zwielokrotnieniem naszego kapitału tysiąca złotych. Proste? Tak. Choć niekiedy ryzykowne.
Po podpisaniu przez Sojusz Lewicy Demokratycznej umowy Koalicji Europejskiej, niektórzy nasi koledzy i koleżanki zaczęli przypominać historie z „przystawkami”. Jak skończyła Samoobrona, LPR, a ostatnio Nowoczesna. Gdy siły koalicjantów były nierówne. Oczywiście nie można wykluczyć podobnych kolei losów w przypadku lewicy. Ale moim zdaniem, zdecydowanie bardziej prawdopodobnym jest scenariusz zupełnie odmienny.
Po wejściu do gry Biedronia, notowania SLD nieco spadły. Nie dramatycznie, ale na tyle, że problematycznym może być przekroczenie progu wyborczego w jesiennych wyborach. Jeśli wystartuje koalicja podobna do Koalicji Europejskiej, powrót posłanek i posłów SLD do Sejmu jest przesądzony. Trudno sobie wyobrazić, aby wśród możliwych do zdobycia przez Koalicję 200-250 mandatach, nie znalazła się spora grupa kandydatów i kandydatek SLD. A powrót do parlamentu byłby dopiero początkiem „lewarowania lewicy”.

Perspektywa

Politycznie na obecności w Koalicji Europejskiej najbardziej może stracić Platforma Obywatelska. I to niezależnie od wyniku wyborczego i ilości mandatów uzyskanych przez tą partię. Bo o opuszczone przez PO miejsce na centroprawicy zawalczy Kosiniak-Kamysz i PSL – tak jak sugerował Ludwik Dorn. A jako partia centrolewicowa Platforma nigdy nie była wiarygodna. I tu robi się miejsce na drugi etap „lewarowania lewicy”.
To, co chcę zasugerować, to plan na lata – nie na miesiące. Spodziewam się, że ostatecznie dojdzie do uporządkowania polskiej sceny politycznej. Na której swoje miejsce znajdzie zarówno nowoczesna prawica. Jak i lewica lub centrolewica. Ta pierwsza zacznie się kształtować wtedy, gdy polityczną karierę zakończy Kaczyński. Ta druga stopniowo będzie rosła w siłę już po najbliższych wyborach. Zbliżając do siebie polityków lewego skrzydła PO i Sojuszu Lewicy Demokratycznej. W ciągu najbliższych 2-3 lat to lewica może być największym beneficjentem tegorocznych wyborów. Mrzonka? Nie.
Jak podawał swego czasu CBOS, w ostatnich wyborach parlamentarnych niemal 40 proc. wyborców o poglądach lewicowych głosowało na PO. Dlaczego? Bo podobał im się program i działania rządu Tuska? Nie! Dlatego że głosowanie na małe ugrupowanie obarczone było ryzykiem straty głosu. Szczególnie wobec zagrożenia rządami Kaczyńskiego.
Następne wybory będą dopiero za cztery lata. Przez ten czas możemy być świadkami odrodzenia lewicy. Nie ucieczki elektoratu lewicowego do PO – jak ostatnio. Ale jego powrotu do partii lewicowej. Ważne, by Sojusz Lewicy Demokratycznej potrafił ich na powrót sobą zainteresować.

Okrągły stół

W przedwyborczej zawierusze, kłócący się politycy zapominają o mijającej właśnie 30 rocznicy obrad Okrągłego Stołu. Dzisiaj, w piątek, na Zamku Ujazdowskim w Warszawie odbywa się konferencja poświęcona tej rocznicy. Są prezydenci: Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski. Wtedy po różnych stronach – dzisiaj wspólnie. Zbigniew Bujak i Andrzej Wielowiejski z dawnej Solidarności. Stanisław Ciosek i Janusz Reykowski z dawnego PZPR. Też przy jednym stole.
W sobotę, podczas konwencji Koalicji Europejskiej, stanęli obok siebie politycy o życiorysach diametralnie różnych. Grzegorz Schetyna i Włodzimierz Czarzasty. Jesteśmy na dobrej drodze, by dokończyć to, co zaczęło się 30 lat temu przy Okrągłym Stole. Wtedy porozumieliśmy się. Ale zaraz potem podzieliliśmy. Na tych z Solidarności. I tych z postkomuny.
Przez lata wśród części Polaków (również o poglądach lewicowych) pokutowała teza lansowana przez Gazetę Wyborczą: „SLD wolno mniej”. Na szczęście w roku 2019 to już przeszłość.

Koalicja Europejska – Przyszłość Polski

Celem Koalicji Europejskiej jest trwałe zakorzenienie narodowego i indywidualnego losu Polek i Polaków na Zachodzie. Zapewnienie takich samych standardów: praw i wolności, poziomu życia, możliwości rozwoju, bezpieczeństwa – jakie były dotąd przywilejem mieszkańców Europy Zachodniej – czytamy w deklaracji programowej Koalicji Europejskiej, która została zaprezentowana 4 kwietnia 2019 r. w Warszawie.
Podczas prezentacji Włodzimierz Czarzasty, przewodniczący SLD powiedział:
Wielki wybór! Proszę Państwa, myśmy już dokonali tego wyboru i pragniemy zaprosić mieszkanki i mieszkańców Polski, aby również go dokonali. Wielki wybór to silna i współpracująca ze sobą Europa, w której ludzie będą żyli na podobnym poziomie w różnych jej częściach. Wyrównywanie szans Europejek i Europejczyków.
Zacznę od młodego pokolenia. Marzymy o tym, aby młodzi ludzie – bez względu na to gdzie się urodzili i jaki status majątkowy mają ich rodzice – mieli równy dostęp do edukacji, kultury, czy też do służby zdrowia. Musi powstać pakiet dla młodego pokolenia, który będzie taki sam w Niemczech, we Francji, czy też Polsce. Zasługujemy na to!
Nie możemy zapomnieć o osobach starszych, których jest coraz więcej. Porozmawiajmy uczciwie o ich emeryturach, rentach, o lepszej służbie zdrowia, o opiece geriatrycznej, o całodobowych usługach opiekuńczych. Pragniemy, aby poziom życia seniorów w Polsce był taki sam jak we Francji, czy też w Niemczech. Dla nich też powinien powstać pakiet usług gwarantowanych, tak aby w drugiej połowie życia mogli cieszyć się życiem i byli uśmiechnięci. Aby tak się stało muszą czuć się zadbani.
Pracownicy. Marzy się naszej Koalicji, aby pracownicy mieli równe prawa w całej Europie. Ubezpieczenia, dostęp do służby zdrowia, poważne umowy o pracę i przede wszystkim godne i dobre wynagrodzenie. Wynagrodzenia porównywalne z innymi zachodnimi państwami Unii Europejskiej! Czy my wiele chcemy jako Koalicja Europejska? Chcemy dobrego życia dla ludzi pracy!
Jestem przedstawicielem socjaldemokracji, ale jesteśmy w Koalicji Europejskiej, związku z tym powiem też o pracodawcach, chociaż na tego typu spotkaniach zawsze mówię o pracownikach. Pracodawcy – równe prawa dla firm na terenie całej Unii Europejskiej, bez względu na to czy mówimy o dużych czy też o małych przedsiębiorstwach. Równość startu w biznes, wolność przepływu kapitału, wolność przepływu usług – twarde podstawy dla przedsiębiorczości. W tym miejscu należy podkreślić, iż olbrzymi międzynarodowi pracodawcy, którzy zarabiają w Polsce pieniądze, to tu powinni płacić podatki.
Unia nie jest wyłącznie płatnikiem, a tak uważają nasi polityczni przeciwnicy. Pieniądze są ważne, jako lider SLD wiem co to znaczy wprowadzać Polskę do Unii i załatwiać dla niej pieniądze. Moi partnerzy wiedzą to równie dobrze. Dlatego też do naszego kraju, przez całą naszą obecność w UE, udało się pozyskać blisko 110 mld euro netto. Unia Europejska to nie tylko kasa i szmal, Unia Europejska to również system wartości. Jesteśmy w UE, ponieważ szanujemy różnorodność, historię innych krajów, nie pytamy kto z kim śpi i kto w co wierzy. Mówimy, że tolerancja jest wielką sprawą i Europejczykiem nie jest ten, kto nie jest tolerancyjny. Uważamy, że praworządność jest wielką sprawą – ten kto łamie Konstytucję, ten kto łamie prawo nie jest Europejczykiem.
Nie ma możliwość zarządzać żadnym krajem bez równości kobiet we wszystkich aspektach ich życia.
Hasło równa praca i równa płaca jest obowiązujące i jest hasłem mądrych ludzi, mądrej Koalicji Europejskiej.
Ja i Sojusz Lewicy Demokratycznej jesteśmy dumni ze swoich partnerów, których cenimy i szanujemy, chociaż są różni. My już dokonaliśmy wielkiego wyboru!

Deklaracja Programowa Koalicji Europejskiej PO PSL SLD .N Zieloni

Przyszłość Polski – Wielki Wybór

Celem Koalicji Europejskiej jest trwałe zakorzenienie narodowego i indywidualnego losu Polek i Polaków na Zachodzie. Zapewnienie takich samych standardów: praw i wolności, poziomu życia, możliwości rozwoju, bezpieczeństwa – jakie były dotąd przywilejem mieszkańców Europy Zachodniej.

1. Polska wśród liderów Unii Europejskiej
Poprowadzimy polskie sprawy w Unii tak, żeby wartości i interesy Polaków były traktowane poważnie i załatwiane skutecznie. Skończymy z izolacją Polski w ostatnich latach, odbudujemy dobre relacje z pozostałymi krajami Unii. Polskie sprawy będą omawiane przy głównym stole, będziemy umieli znajdować dla nich poparcie większości.

2. Unia na rzecz wyrównania poziomów życia Europejczyków
Tylko mocna pozycja Polski w Unii Europejskiej da Polkom i Polakom gwarancje takiego poziomu życia, jakim cieszą się obywatele bogatych krajów Unii. Drogą do dynamicznego wzrostu dochodów jest wzmacnianie Jednolitego Rynku, wspólnego obszaru handlu, inwestycji i usług, gdzie Polacy i ich firmy mogą wykorzystywać swe atuty. Zadbamy o politykę równej konkurencji w UE. Nie pozwolimy na jej ograniczanie, też na rynku usług. Chcemy, by Unia zapewniła naszym firmom dostęp do rynków trzecich, a Europie – skuteczną konkurencję z resztą świata. Zapewnimy dobre warunki pracy dla wszystkich zatrudnionych w krajach Unii. UE musi przeciwstawiać się pracy bez umowy, godziwego wynagrodzenia i fikcyjnemu samozatrudnieniu.

3. Fundusze europejskie dla obywateli i samorządów
Według projektu budżet Unii na lata 2021-27 ma wzrosnąć o ponad 10 procent a udział w nim Polski – spaść o tyle samo. To niedopuszczalne. Obronimy fundusze europejskie dla naszych regionów, miast i wsi oraz zadbamy o zwiększanie udziału samorządów w ich dystrybucji. Zgodnie z zasadą pomocniczości będziemy pilnować, aby decyzje w Unii zapadały na możliwie najniższym szczeblu – jak najbliżej ludzi, których dotyczą.

4. Unia czystego powietrza i taniej energii
Polska ma najgorsze powietrze w Europie. Pozyskamy środki unijne na zieloną energię, chroniącą klimat, nasze zdrowie, eliminującą smog, a zarazem tańszą dla przemysłu i tworzącą dziesiątki tysięcy miejsc pracy. Odchodzenie od paliw kopalnych, solidarność energetyczna i klimatyczna UE to dla Polaków szansa, a nie – jak wmawiają dziś rządzący – zagrożenie.

5. Unia zdrowszego i dłuższego życia
W Unii Europejskiej, a szczególnie w Polsce, choroby nowotworowe są drugą przyczyną zgonów. Polska nadal pozostaje trzecim krajem pod względem umieralności na choroby nowotworowe w całej Europie. Stworzymy Europejski Program Onkologiczny, który odwróci niekorzystny trend i zdecydowanie skróci oczekiwanie na niezbędne badania.

6. Unia lepszej żywności i równych szans dla rolnictwa
Polskie rolnictwo dostarcza Europie znakomitą żywność, jednak potrzebuje dalszej modernizacji. Będziemy walczyć o prawdziwą równość szans w UE, także w obszarze dopłat bezpośrednich i wspólnych standardów jakości.

7. Unia Europejska wartości
UE powstała i rozwija się jako wspólnota wartości, na czele z prawami człowieka, demokracją, praworządnością i solidarnością. Jest wstydem, że od 2015 roku władze RP te wartości łamią. Zadbamy, by te normy, zwłaszcza równe prawa kobiet i mężczyzn, osób z niepełnosprawnościami oraz mniejszości, były stanowczo egzekwowane.

8. Unia wspólnego bezpieczeństwa
Europa potrzebuje dużych i mądrze zaplanowanych inwestycji w swoje bezpieczeństwo. Wymaga tego współczesny świat i nasze otoczenie, czasami wrogie. Będziemy się starać o ściślejszą współpracę obronną UE, ale i wzmocnienie sojuszu z USA w ramach NATO. Zapewnimy w Unii warunki do modernizacji polskiego przemysłu obronnego i środki na rozwój nowych technologii.

9. Unia Europejska dla młodych
Przyszłość Unii musimy projektować tak, by jak najlepiej służyła przyszłym pokoleniom. Otwartość, przedsiębiorczość i innowacyjność młodego pokolenia są gwarancją zrównoważonego rozwoju UE. Ułatwimy młodym podróżowanie po Europie, wprowadzając europejską legitymację studencką i szkolną gwarantującą jednolite zniżki i uprawniającą do opieki zdrowotnej w całej Europie. Na poziomie europejskich przepisów zadbamy o to, żeby staże zawodowe pozwalały młodym ludziom uniezależnić się finansowo oraz zdobyć doświadczenie zawodowe potrzebne na rynku pracy.

10. Unia spójna transportowo i komunikacyjnie
Dokończymy rewolucję w polskiej komunikacji, zapewniając wszystkim Europejczykom, w tym Polakom, odpowiednie połączenia: kolejowe, drogowe i telekomunikacyjne.

Kandydatki i kandydaci SLD

Tworzymy Koalicję Obywatelską, by odsunąć PiS od władzy.

Rada Krajowa SLD zatwierdziła kandydatki i kandydatów w wyborach do Parlamentu Europejskiego, którzy wystartują z list Koalicji Europejskiej. – Nie ma co uciekać od sformułowania, że jednoczymy się w Koalicji Europejskiej po to, aby pokonać PiS w wyborach. Tak, to jest nasza wojna i wspólnie: SLD, PO, PSL, Nowoczesna oraz Zieloni z PiS-m wygramy – mówił Włodzimierz Czarzasty podczas obrad Rady 31 marca 2019 r.
– Możecie być pewni, że jeżeli do Parlamentu Europejskiego z listy Koalicji Europejskiej wejdą z ramienia SLD kandydaci i kandydatki, to znajdą się oni we frakcji Socjalistów i Demokratów, bo tam jest ich miejsce – podkreślił lider Sojuszu.
Głos podczas obrad zabrali również byli premierzy z rekomendacji Sojuszu: Marek Belka, Włodzimierz Cimoszewicz oraz Leszek Miller, a także wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Bogusław Liberadzki.
– Jesteśmy w okresie kształtowania się nowego układu sił w skali globalnej, siła Europy relatywnie w skali świata spada, dlatego musimy wspólnie zagwarantować jak najsilniejszą pozycję Unii Europejskiej – przestrzegał Włodzimierz Cimoszewicz.
Marek Belka ocenił polityczny potencjał PiS-u w przyszłym Parlamencie Europejskim, jako marginalny, ponieważ nie będą częścią żadnej liczącej się frakcji, która będzie miała wpływ na podział stanowisk w komisjach. – Złośliwi komentują, że rozpierzchniemy się z Koalicji Europejskiej po różnych frakcjach w PE. Tak, trafimy do różnych frakcji, ale tych, które będą decydowały wspólnie o kierunkach rozwoju Unii Europejskiej. A PiS trafi wprawdzie do jednej-tylko będzie siedzieć w oślej ławce!
Leszek Miller z powodów rodzinnych zwrócił się do członków Rady Krajowej za pośrednictwem telebimu. – Będę walczył o Europę socjalną, o europejską płacę minimalną, i o jak najlepszy dla Polski budżet!
– Kierujemy się dewizą Unii Europejskiej: Jedność w różnorodności. Jesteśmy różni, trafimy do różnych frakcji, ale do tych, które decydują i będą wspólnie decydowały o kierunkach rozwoju Unii – mówił wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Bogusław Liberadzki

Lista kandydatek i kandydatów w wyborach do Parlamentu Europejskiego 2019 r.

Okręg wyborczy nr 1 – województwo pomorskie

– Elżbieta Jachlewska (Inicjatywa Feministyczna), 4 miejsce na liście

– Jolanta Kalinowska (Socjaldemokracja Polska), 9 miejsce na liście

Okręg wyborczy nr 2 – województwo kujawsko-pomorskie

– Janusz Zemke, 2 miejsce na liście

Okręg wyborczy nr 3, województwa warmińsko-mazurskie oraz podlaskie

– Władysław Mańkut, 3 miejsce na liście

Okręg wyborczy nr 4 – Warszawa z 8 powiatami województwa mazowieckiego

– Włodzimierz Cimoszewicz, 1 miejsce na liście

Okręg wyborczy nr 5 – województwo mazowieckie bez m.st. Warszawy i powiatów przyległych

– Ireneusz Sitarski, 3 miejsce na liście

Okręg wyborczy nr 6 – województwo łódzkie

– Marek Belka, 1 miejsce na liście

– Aleksandra Stasiak, 5 miejsce na liście

Okręg wyborczy nr 7 – województwo wielkopolskie

– Leszek Miller, 2 miejsce na liście

Okręg wyborczy nr 8 – województwo lubelskie

– Riad Haidar, 3 miejsce na liście

Okręg wyborczy nr 9 – województwo podkarpackie

– Marek Ustrobiński, 3 miejsce na liście

Okręg wyborczy nr 10 – województwa małopolskie oraz województwo świętokrzyskie

– Andrzej Szejna, 3 miejsce na liście

Okręg wyborczy nr 11 – województwo śląskie

– Marek Balt, 2 miejsce

Okręg wyborczy nr 12 – województwa dolnośląskie i opolskie

– Małgorzata Sekuła-Szmajdzińska, 3 miejsce na liście

Okręg wyborczy nr 13 – województwa lubuskie i zachodniopomorskie

– Bogusław Liberadzki, 1 miejsce na liście

 

Obalmy mity

Pragnę przedstawić Państwu pięć mitów, które zdominowały w ostatnim czasie polską politykę. A z mitami jest tak, że nie zawsze są one prawdziwe.

Mit pierwszy,

Koalicja Europejska musi mieć jeden skonsolidowany program we wszystkich sprawach. Tak nie będzie. Należy powiedzieć, że tworzymy Koalicję Europejską, ale jesteśmy różni i mamy różne programy. Czarzasty nie będzie Schetyną, nie myślimy tak samo w sprawie aborcji, w sprawie państwa świeckiego, czy też związków partnerskich. Ktoś szanuje bardziej profesora Leszka Balcerowicza, ktoś wierzy bardziej w profesora Grzegorza Kołodkę. Każdy po wyborach pójdzie do swojej frakcji w Parlamencie Europejskim. Jesteśmy różni i nie przyjmujemy krytyki, że jest to złe, ale łączy nas kilka zasadniczych spraw. Wszyscy wierzymy w projekt pt. Unia Europejska, uważamy, że jest to drugi Plan Marshalla, a który w obecnym czasie dotyczy i Polski. Pierwszy Plan, ze względu na historię naszego kraju, Polski nie objął. Pragniemy być strażnikami tego projektu. Uważamy, że członkostwo Polski w Unii Europejskiej jest wielką dla nas sprawą. Obserwujemy to co się dzieje z brexitem, jakie zamieszanie panuje obecnie w Europie. Łączy nas również to jak wielki mamy szacunek dla Unii Europejskiej i chcemy, aby i Polska była darzona szacunkiem w Unii. Szacunek to nie jest przegrywanie głosowań 27 do 1.
Mówią nam, że projekt Koalicji Europejskiej jest rzadki i niesłychany, że nie można się różnić i połączyć w ważnej sprawie. To jest nieprawda. Zwołaliśmy swego czasu Okrągły Stół, przy którym siedzieli przedstawiciele Episkopatu, strona opozycyjna – Solidarność, w tym i Lech Kaczyński; siedzieli przedstawiciele PZPR, którzy sprawowali władzę. A Okrągły Stół doprowadził do tego, że Polska przeszła przez pokojową transformację. Razem wprowadzaliśmy Polskę do Unii Europejskiej, bez względu na to czy ktoś był z Unii Wolności, Polskiego Stronnictwa Ludowego, czy tez Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Wierzyliśmy, że to wielki projekt, ale byliśmy różni. Kiedy w RFN powstaje tzw. Wielka Koalicja CDU-CSU i SPD, to mówimy: jacy nasi sąsiedzi są mądrzy. A przecież te partie są różne i nie mają takich samych programów. Są takie momenty w życiu każdego kraju, w życie każdego narodu, że dostrzega się sprawy ważniejsze od różnic między partiami. Powinniśmy być dumni z tego, że ponad podziałami jesteśmy w stanie stworzyć jedność. Należy o tym mówić i nie poddawać się krytyce, że różnice programowe są złe, damy radę i w tej sprawie. Z drugiej strony należy przypomnieć, iż PiS tworzy Zjednoczoną Prawicę, w tej koalicji są trzy partie. Czy ktoś zna nazwy dwu pozostałych partii poza PiS-em? A może jest tak, że szefem wszystkich tych partii jest Jarosław Kaczyński? Ten sam Jarosław Kaczyński, który jest jednocześnie premierem, prezydentem oraz I sekretarzem wszystkich partii tworzących Zjednoczoną Prawicę. Jednocześnie PiS mówi, że są to trzy różne struktury, ale przecież są jedną partią. Marzą o różnorodności, ale jej nie mają. Marzą o wielu przywódcach, ale mają jednego. I zarzucają nam to, że dogadaliśmy się ponad podziałami. Zarzucają nam to, co jest naszym, PO, PSL-u, Nowoczesnej oraz Partii Zielonych plusem.

Mit drugi,

Koalicji Europejskiej zarzuca się, iż partie się jednoczą, aby odsunąć PiS od władzy. Co to jest za zarzut? Łączymy się po to, aby odsunąć PiS od władzy. Powtórzę to raz jeszcze: łączymy się po to, aby odsunąć PiS od władzy. Dlaczego? Ponieważ chcemy Polski tolerancyjnej, praworządnej, szanującej konstytucję, socjalnej, ale i demokratycznej; mówiącej prawdę o historii i nieskłóconej. Polski bez Misiewiczów, bez rządzenia bankami przez prezesów partii za pomocą telefonu. To jest nasza wojna, o Polskę naszych marzeń. Bądźmy dumni, że pragniemy odsunąć PiS od władzy i nie wstydźmy się tego. Jako partie demokratyczne szukamy różnych drug, aby ratować Polskę przed utratą samorządności, praworządności, żeby w Polsce nie była łamana konstytucja. Mój przyjaciel Władysław Kosiniak-Kamysz zgłosił projekt wpisania do konstytucji, iż Polska jest członkiem Unii Europejskiej oraz NATO. Już dziś prawo mówi, iż nie można łamać konstytucji, ale jest tylko jedna metoda zagwarantowania obecności Polski w UE oraz NATO zawsze kiedy będzie tego chciała – to odsunięcie PiS-u od władzy. To nie konstytucję trzeba dopasowywać do sytuacji politycznej, to rządy prawa powinny działać na bazie ustawy zasadniczej. Aby to osiągnąć, nie możemy się co trzy miesiące zastanawiać co nowego wpiszemy do konstytucji, aby PiS nie łamał prawa w Polsce, ponieważ oni i tak ją złamią. Droga jest jedna, trzeba PiS od władzy odsunąć!

Mit trzeci,

nie ma w Polsce populizmu. Populizm w Polsce ma dwa oblicza: ideologiczne oraz progresywne. Od trzech lat uprawia go PiS. PiS szuka wroga, którym jest – według niego i używając jego słów – Żyd, muzułmanin, pedał, uchodźca, edukacja seksualna i onanizujące się trzyletnie dzieci, Niemiec, mord smoleński, dzielenie Polek i Polaków na sorty. To jest wszystko to czym nas codziennie straszą i mówią: tylko pod naszymi rządami możecie być bezpieczni. I to jest właśnie populizm ideologiczny. Jest również populizm progresywny, który polega na obiecywaniu Polkom i Polakom wszystkiego bez pokrycia. To jest prezentacja programu, który kosztuje 1 bilion złotych i mówienie, że to kosztuje 35 mld zł. Zresztą nie usłyszeliśmy nawet skąd wziąć te 35 mld? Populizm progresywny i prawicowy mają jedną cechę wspólną: obiecać wszystko wszystkim. Bez pokrycia. Zaatakować i podzielić kraj, na sorty. Byle by zdobywać punkty procentowe i władzę. W tym wszystkim wydarzyła się sprawa szczególnie skandaliczna, uznano, że ludzie starsi do niczego się nie nadają i nie mogą nigdzie kandydować, są gorsi od młodych. Zawsze mówię, że i młodzi, i starsi są ważni dla naszego kraju. W plemionach ameryki północnej była rada starszych, która wiedziała kiedy bizony przyjdą, a kiedy bizony przyszły to młodsi na nie polowali.
My jesteśmy dumni z tego, że ludzie z doświadczeniem oraz dystansem, ludzie mądrzy będą nas reprezentowali w Unii Europejskiej. Jesteśmy przekonani, że to dobra – z naszej lewicowej strony – propozycja dla Polek i Polaków. Trzy lata temu przedstawiłem projekt, w którym trzech byłych premierów, którzy pełnili tę funkcję z rekomendacji SLD, startowało do Parlamentu Europejskiego. I stało się to, znowu jesteśmy razem. Witam Włodzimierza Cimoszewicza i Marka Belkę! Pozdrawiam również Leszka Millera! To są ludzie, którzy wprowadzali Polskę do Unii Europejskiej. Młodzi biegają szybko, ale starsi wiedzą dokąd. I jedni i drudzy są potrzebni.

Mit czwarty,

PiS twierdzi, że jeżeli opozycja przejmie władzę to wszystkie sprawy socjalne, które wprowadziła ta partia, zostaną zlikwidowane. Nic bardziej wierutnego, to kłamstwo. Powołam się na autora słów, które są w tej chwili powtarzane przez wszystkie partie opozycyjne: damy Wam to co PiS Wam dał i oddamy to co PiS Wam zabrał. Autor jest przed Wami. Wszyscy powtarzają: to rozsądne słowa. Rozsądne, pod warunkiem, że kasa jest pełna. Gwarantujemy to, że 500 plus zostanie utrzymane i gwarantuje to partia socjalna – Sojusz Lewicy Demokratycznej. Gwarantujemy to, że wiek emerytalny zostanie utrzymany. Jest jedna zasada, która nas różni od wszystkich partii: od PiS-u lub progresywnego populizmu. Zrobimy nowe projekty socjalne to tylko wtedy, kiedy nasze państwo będzie na to stać. Nie będzie żadnego rozdawnictwa. Jesteśmy poważną partią, odpowiedzialną oraz obywatelską. Jeżeli budżet państwa na to stać, to obywatelki i obywatele powinni z tego budżetu korzystać. Wolelibyśmy projekty, które systemowo pomagałaby Polkom i Polakom. Systemowo, a nie jednorazowo. Cieszymy się z tego, że emeryci dostaną dodatkową emeryturę, ale wolelibyśmy, aby nie dostawali jej raz w roku na trzy tygodnie przed wyborami. Zgłosiliśmy dwa projekty, które są odpowiedzią na pytanie, co byśmy zrobili gdybyśmy mieli co roku do wydania 40 miliardów złotych. Pierwszy dotyczył wybudowania 800 000 mieszkań, a projekt zakładał prosty pomysł, aby 50 000 złotych dać 800 000 osobom, aby mogły pokryć wkład własny na kredyt mieszkaniowy. Wierzymy, że byłoby to koło zamachowe dla polskiej gospodarki i wierzymy, że w przeciągu 10 lat problem mieszkań zostałby rozwiązany. Właśnie w sposób systemowy. 40 miliardów złotych sfinansowałoby nasz projekt, który mówi, iż najniższa renta i najniższa emerytura powinna być równa najniższemu wynagrodzeniu. Problem najniżej uposażonych emerytów zostałby rozwiązany na wiele lat, a nie raz przed wyborami.

Mit piąty,

Koalicja Europejska nie wypracuje wspólnego programu do Parlamentu Europejskiego. Bądźcie oto spokojni. Każda partia będzie wnosiła sprawy dla siebie najważniejsze. Dla SLD, dla socjaldemokracji będzie to kwestia ujednolicenia standardów socjalnych w Unii Europejskiej: płaca minimalna, usług medycznych, usług użyteczności publicznej, czy też świadczeń na rzecz niepełnosprawnych. Chcielibyśmy, aby w Polsce zostało wprowadzone euro, ale pod warunkiem, że będzie się to wiązało ze wzrostem płac Polek i Polaków.
Chciałbym podkreślić, że nasze kandydatki i kandydaci do Parlamentu Europejskiego zostaną wybrani, to wejdą do frakcji Socjalistów i Demokratów, tam jest ich miejsce.
Opowiedziałem Państwu o pięciu mitach, które bezmyślnie są powtarzane w mediach przez polityków, a przez nas, jako części Koalicji Europejskiej, w wielu miejscach bezkrytycznie przyjmowane. Nie wstydźmy się tego, że jesteśmy różni, że walczymy z PiS-em. Pragnę, aby SLD wraz ze swoimi partnerami w KE był gwarancją rozsądku, dystansu i doświadczenia, abyśmy trzymali się z dala od populizmu.

Po prostu mieszkanie!

Sojusz przedstawia swój plan na kwestię zapotrzebowania młodych Polaków na własne M.

Jednym z podstawowych problemów młodych Polek i Polaków przy zakupie nowego mieszkania jest brak środków na wkład własny, który dla wielu osób jest barierą nie do pokonania przy staraniu się o kredyt mieszkaniowy. Rozwiązaniem tego problemu jest przeznaczenie przez Skarb Państwa 40 miliardów złotych na sfinansowanie wkładu własnego osobom, które planują zakup własnego M. Pierwsza z cyklu konferencji programowych pod hasłem „Po prostu”, na których będą prezentowane kolejne elementy programu SLD, została poświęcona problemowi mieszkalnictwa. „Po Prostu Mieszkanie!” zakłada powstanie 800 tysięcy mieszkań o powierzchni 50 metrów kwadratowych.\
Szczegóły programu „Po Prostu Mieszkanie!” podczas konferencji prasowej w Sejmie, która odbyła się 11 marca 2019 r., zaprezentowali Włodzimierz Czarzasty, przewodniczący SLD oraz Jerzy Jankowski, prezes Krajowej Rady Spółdzielczej.
Włodzimierz Czarzasty tak mówi o pomyśle:
Zadaliśmy sobie takie pytanie: co lewica powinna zrobić, gdyby miała do wydania 40 miliardów złotych? Rząd PiS twierdzi, że ma takie pieniądze, ale czy one powinny zostać rozdystrybuowane społeczeństwu w formie wypłat gotówki, czy też powinny zostać przeznaczone systemowo na rozwiązanie jakiegoś społecznego problemu? Zaczynamy od kwestii mieszkań, w Polsce brakuje ich 2 miliony. 1 milion na rynku pierwotnym, drugi milion na rynku wtórnym (ale duża część z nich wymaga wyremontowania). 40 miliardów zł przeznaczymy dla 800 tysięcy osób, bez względu na to, czy są w związku czy też nie, czy weszli w związek małżeński czy też nie, czy są młodzi czy też nie. Aczkolwiek takie propozycje kierowane są głównie do młodego pokolenia.
Jak przebiegałby program „Po Prostu Mieszkanie!? Skarb Państwa przekazałby 800 tysiącom osób po 50 tysięcy bezzwrotnego wkładu mieszkaniowego, czyli te 20% wkładu własnego, które są wymagane bądź przez banki, bądź też przez spółdzielnie. Wyobraźmy sobie co się wtedy stanie:
Wykorzystanie w ten sposób tych 40 miliardów, to jest wstęp do inwestycji, które w przeciągu 4 – 5 lat osiągną poziom 200 miliardów złotych, a które zostaną przeznaczone na budowę mieszkań. A 200 miliardów złotych to jest połowa budżetu naszego kraju.
40 miliardów przeznaczonych na ten program, to uruchomienie budowy 800 tysięcy mieszkań o powierzchni 50 metrów kwadratowych, przy średniej cenie mieszkania w Polsce w wysokości 5 tysięcy złotych (średnia cena m2 za GUS oraz Narodowym Bankiem Polskim).
800 tysięcy nowych mieszkań to jest 40 milionów metrów kwadratowych nowej powierzchni mieszkaniowej w Polsce.
Budowa 800 tysięcy mieszkań to będzie koło zamachowe polskiej gospodarki na kilkanaście lat, mieszkania trzeba nie tylko zbudować, ale i wyposażyć.
Program „Po Prostu Mieszkanie!” jest przeznaczony zarówno dla osób, które posiadają zdolność kredytową oraz tych, którzy jej nie posiadają. To jest pierwsza propozycja dla młodych osób, które nie posiadają zdolności kredytowej i które nie mają środków na wkład własny, ponieważ ten wkład w wysokości 50 tysięcy dostaną od państwa i będą mogli starać się o własne mieszkanie.
800 tysięcy mieszkań to jest rozwiązanie deficytu mieszkań w przeciągu 4 – 5 lat na rynku pierwotnym.
Można pieniądze w gotówce przekazywać wszystkim, można pieniądze rozdawać na 3 tygodnie przed wyborami i przedstawiać je jako prezent od Jarosława Kaczyńskiego. Ale można też zgłaszać projekty, które będą projektami całościowymi, które będą rozwiązywały systemowo jakiś problem społeczny w skali całego kraju.
Do kogo mogłem się zwrócić o współpracę w tej kwestii? Zwróciłem się do spółdzielczości mieszkaniowej, do Krajowej Rady Spółdzielczości i poprosiłem o stworzenie całego oprzyrządowania ustawowego tego projektu, o ile uznają nasz pomysł za rozsądny. KRS odpowiedziała pozytywnie i stąd obecność pana prezesa Jerzego Jankowskiego.
Jerzy Jankowski, prezes Krajowej Rady Spółdzielczej:
Program budowy 800 tysięcy mieszkań, przy dużym wsparciu środków publicznych, które wyrażają się przekazaniem 50 tysięcy złotych na wkład własny, czyli 20 procent inwestycji będących podstawą do wzięcia kredytu mieszkaniowego jest realny, ponieważ wpłynie na rynek poprzez spadek ceny metra kwadratowego.
Drugim ważnym elementem, który nas przekonał do tego programu to wsparcie dla ludzi, którzy mogą sobie pozwolić na kredyt, ale nie mają zdolności kredytowej, na przykład tych zmuszonych pracować na tak zwanych „śmieciówkach”. Spółdzielczość idealnie wpisuje się w rozwiązanie tego problemu, ponieważ tworzylibyśmy mieszkania lokatorskie, 20% wkładu pochodziłoby z budżetu a na resztę spółdzielnia brałaby kredyt z banku.
Spółdzielnie już obecnie dysponują gruntami, na których można wybudować 300 tysięcy mieszkań. Pragnę przypomnieć, że spółdzielnie są podmiotami, które pracują bez zysku, dlatego też mieszkania budowane przez spółdzielnie kosztują w Polsce między 2500 a 6000 złotych za metr kwadratowy w zależności od miejsca inwestycji. Dlatego propozycja SLD to pierwsze wśród dotychczas zgłaszanych przez partie rozwiązanie problemów mieszkalnictwa nie będące prawem pisanym pod deweloperów, a dla ludzi.

Proeuropejska koalicja

W wyborach do Parlamentu Europejskiego 2019 r. Sojusz przystąpi do koalicyjnego komitetu wyborczego złożonego z partii, dla których cenne są takie wartości jak wolność, demokracja, równość, państwo prawne, poszanowanie praw człowieka oraz obecność Polski w Unii Europejskiej – postanowiła Krajowa Konwencja SLD, która odbyła się w Warszawie 16 lutego 2019 r. 112 delegatów poparło tę decyzję, 6 wstrzymało się, a 3 zagłosowało przeciwko. Podczas obrad przyjęto również minimum programowe na wybory europejskie: kontynuowanie integracji w ramach Unii Europejskiej; rozpoczęcie procesu przyjmowania euro, o ile będzie się to wiązało ze wzrostem płac Polek i Polaków, a co będzie możliwe wraz ze wprowadzeniem europejskiej płacy minimalnej; dołączenie do unii bankowej oraz budowa europejskiej armii.

– Po bardzo długiej dyskusji podjęliśmy dzisiaj decyzję, iż pozytywnie odpowiemy na apel premierów i przystąpimy do Koalicji Europejskiej – powiedział Włodzimierz Czarzasty podczas konferencji prasowej tuż po zakończeniu Krajowej Konwencji SLD. – Bardzo konkretne rozmowy z PSL-em, Platformą Obywatelską, Nowoczesną, z Partią Zieloni są już prowadzone – poinformował przewodniczący Sojuszu. – Pragniemy, aby wszelkie lewicowe partie, które podzielają nasz sposób myślenia dołączyły do nas – podkreślił Czarzasty. – Rozmowy powinny zakończyć się do końca lutego – mówił.

Lider SLD podziękował premierom Leszkowi Millerowi, Markowi Belce oraz Włodzimierzowi Cimoszewiczowi za zgłoszenie projektu Koalicji Europejskiej. – Trzech premierów z ramienia SLD będzie naszymi kandydatami do Parlamentu Europejskiego – poinformował Czarzasty. – Będziemy zgłaszali również inne osoby min. prof.. Bogusława Liberadzkiego, wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego; Janusza Zemke, eurodeputowanego, Marka Balta, szefa śląskiej Rady Wojewódzkiej Sojuszu.

Włodzimierz Czarzasty podkreślił, iż Sojuszu Lewicy Demokratycznej jest partią odpowiedzialną, która wierzy, iż można osiągnąć jedność w różnorodności. – Odrzucam dyskusję, iż Sojusz utraci swoją tożsamość. Polska nie zagubiła tożsamości w Unii Europejskiej, SLD nie straci jej w żadnej koalicji.

Podczas konferencji prasowej Leszek Miller wyraził zadowolenie, iż Krajowa Konwencja Sojuszu pozytywnie odniosła się do apelu premierów na temat utworzenia Koalicji Europejskiej. – Dziękuję przewodniczącemu Włodzimierzowi Czarzastemu, iż poparł tę propozycję. Decyzja ta będzie miała bardzo pozytywne skutki. Jeżeli uda się zmontować Koalicję Europejską w skład której wejdzie duża ilość podmiotów, to jest duża szansa, że polscy europarlamentarzyści przekonani o potrzebie dalszej integracji Unii Europejskiej wzbogacą Parlament Europejski. Tym bardziej, że w tej kadencji do PE wejdzie wiele ruchów eurosceptycznych, którzy będą chcieli zatrzymać proces integracji – mówił były premier RP.

Krajowa Konwencja SLD wybrała panią Małgorzatę Niewiadomską-Cudak na funkcję wiceprzewodniczącej partii.

Nie lubię ściemy

Podczas konwencji SLD delegatki i delegaci podjęli większością 111 głosów, przy 6 głosach wstrzymujących i 3 przeciwnych – w tym moim – decyzję o przystąpieniu do utworzenia Koalicji Europejskiej wraz z innymi ugrupowaniami opozycji parlamentarnej. Demokratycznie zdecydowaliśmy o formule naszej drogi do Parlamentu Europejskiego. Decyzja zapadła, pora ją realizować. Zgodnie z tym, co zapowiadałam, zawsze będę lojalnie broniła demokratycznie podjętych przez moje Koleżanki i Kolegów decyzji!

Spodziewałam się takiej decyzji i wiedziałam, że moje stanowisko, zwłaszcza po ostatnich sondażach i polityce Wiosny o niewchodzeniu w żadną lewicową koalicję, będzie odosobnione. Jednakże staram się być w podejmowanych decyzjach konsekwentna, więc, jako od dawna zdeklarowana zwolenniczka koalicji stricte lewicowej do wyborów do PE, nie mogłam oddać innego głosu. Moja koncepcja przegrała, bo być może była błędna i mądrość zbiorowa partii polega na tym, że balansuje skrajności. Czas pokaże, co się wydarzy. Jeśli Koalicja Europejska odniesie wyborczy sukces, to okaże się, że warto być pragmatycznym i konsensusowym.

Przed nami wyzwanie wynegocjowania jak najbardziej propracowniczych punktów programu wyborczego do #PE. Trzeba będzie walczyć o to pazurami, wiem. Ale Włodek Czarzasty to jest facet, który jest jedynym znanym mi politykiem – i nie mówię tego z oczywistych sympatii partyjnych – który jest w stanie stawiać i egzekwować warunki wobec Grzegorz Schetyna. Bo jest wprost niereformowalnym 😉 człowiekiem czynu, a nie gadaniny. Bo umie walnąć prawdą między oczy. Wreszcie, bo stoi za nim murem trzech premierów, z których dwóch – w tym jeden wówczas jako szef dyplomacji, wprowadziło Polskę do Unii Europejskiej.

Realnie patrząc, żeby w całej #UE wprowadzić europejską płacę minimalną, to i tak potrzebne są głosy nie tylko S&D, w którym są i będą nasi eurodeputowani, ale i głosy EPP. Obecnie w PE rządzi koalicja S&D z EPP właśnie. Zatem nie ma co się obrażać na rzeczywistość, tylko umieć się w niej odnaleźć. Uwarunkowania polityczne są takie, a nie inne. Mam nadzieję, że drogo sprzedamy tę naszą, dwudziestoletnią już w tym roku, czerwoną skórę. Że będzie warto, bo wprowadzimy do S&D posłów i posłanki, którzy i które zjeść się nie dadzą, bo przecież nikt nie będzie np. takim byłym premierom RP w kaszę dmuchał i z ich zdaniem trzeba się będzie w UE liczyć.

Nie lubię ściemy. Uważam, że wyborczyniom i wyborcom trzeba mówić prawdę. Zarówno o mankamentach i braku realności programów innych partii, jak i o backgroundzie podejmowanych przez własne ugrupowanie decyzji.
Decyzja, która zapadła, była jedyną możliwą. Są takie sytuacje, kiedy ma się niewielkie pole manewru. Trzeba wówczas prowadzić auto tak, żeby uniknąć wypadku. SLD nie jest rozpędzonym do 200 km/h najnowszym modelem S-klasy ze wszystkimi ABS-ami, systemami kontroli trakcji-i-bóg-wie-czego, i innymi takimi, a przede wszystkim z mocą 160 koni pod maską, który ucieknie na drodze przed każdym. Jesteśmy takim moim, używanym, Oplem Astrą. Popularnym modelem, który się super prowadzi, przez wiele lat nie zawodzi, który ma lub miała masa ludzi, a który jak ma nowe zimówki (wszyskich posiadaczy samochodów zachęcam!), to nawet pod górę minie mercedesa, który na opony poskąpił i nie umie złapać przyczepności (historia autentyczna). Ale kiedy mamy obok rozpędzone tiry, które dodatkowo się nawzajem próbują bez przerwy wyprzedzać, to żadna Astra H nie będzie próbowała wyprzedzania na trzeciego.

Włodku, musisz!

Po przeciętnym wyniku w wyborach samorządowych dla SLD, zaczęło się coś, co w polityce jest naturalne – wzajemne animozje, pretensje i gorzkie żale. Oczekiwania z pewnością były większe, choć wynik SLD nie jest taki słaby, jaki lansuje wielu publicystów.

 

Wielu samorządowców winą na wynik wyborczy obarcza lidera Sojuszu. Takie opinie docierają z Warszawy i Poznania. Obie struktury uważają, że Włodzimierz Czarzasty powinien podać się do dymisji. Jakby zapominając z jakiego dołka wyciągał tę partię Czarzasty jeszcze dwa lata temu, kiedy to podzielony i wewnętrznie rozbity Sojusz miał 2-3% w sondażach i gdzie wielu lansowało tezę o zwinięciu sztandaru. Tak się jednak nie stało. SLD przetrwał najgorszy dla siebie czas. Lewicy nadal jednak będzie pod górkę z co najmniej trzech powodów.
Po pierwsze. Włodzimierz Czarzasty postawił na podmiotowość SLD za co został wściekle zaatakowany przez liberalny mainstream, który rolę lewicy widzi w Koalicji Obywatelskiej, która jest konglomeratem i zlepkiem wielu idei, których nie łączy tak naprawdę nic, poza dokopaniem władzy. Jak to zrobić, to już mniej ważne. A tak się z PiS nie wygra, bowiem Jarosław Kaczyński dość skutecznie przeorał świadomość społeczną w Polsce poprzez wprowadzenie programu 500 plus. Liberalna opozycja twierdziła, że nie ma na to pieniędzy, że jego wprowadzenie zniszczy budżet. Poprzez emocje zawsze budowało się w Polsce skutecznie politykę społeczną polegającą na ograniczaniu na nią wydatków i sprowadzając rolę państwa do nic nieznaczącego czynnika. To się skończyło. I to wydaje się zrozumiał Włodzimierz Czarzasty, który konsekwentnie odmawia koalicji w ramach Koalicji Obywatelskiej. Szansa na sojusz z partią Razem i szukanie wsparcia na lewicy, to jedyny słuszny kierunek, jaki dziś Sojusz może obrać. W ramach Koalicji Obywatelskiej Włodzimierz Czarzasty zawsze będzie za Grzegorzem Schetyną a lewicowe postulaty rozmyją się w liberalnym programie PO. Czy obecność takich postaci jak Rosati, Hübner, Arłukowicz, zmieniło oblicze PO? Nie, a przykładem tego niech będzie cytat Barbary Nowackiej, która grzmiała po głosowaniu w Sejmie w sprawie aborcji. Okazało się wówczas, że zabrakło zaledwie 9 głosów, by obywatelski projekt „Ratujmy kobiety” skierować do dalszych prac. Zabrakło, gdyż wielu przedstawicieli opozycji w ogóle nie wzięło udziału w głosowaniu. Nowacka pisała: Na demonstracjach prodemokratycznych, sorry, nie macie czego szukać(…) Być mniej progresywnym od Macierewicza i Pawłowicz? Mega słabe. Tym bardziej dziwi jej energiczne wsparcie projektu Koalicji Obywatelskiej.
Po drugie. W przyszłym roku pierwszym testem dla lewicy będą wybory do Parlamentu Europejskiego. Sojusz ma swojego wiceprzewodniczącego PE prof. Bogusława Liberadzkiego. To ewenement, aby partia, która znajduje się poza Sejmem, miała swojego wiceszefa PE. Obecnie tylko SLD potrafi wysunąć w miarę liczącą się reprezentację w tych wyborach. Będą one nieco inne niż wybory samorządowe, gdzie dużą rolę odrywały lokalne komitety wyborcze. W tych wyborach w dużej mierze wybór będzie albo za europejskimi wartościami albo za ich zanegowaniem. W PiS już widać, że flaga Unii Europejskiej będzie eksponowana, choć jeszcze niedawno wycofana była z KPRM a przez jej posłankę nazwana była „szmatą”. Działania PiS na arenie międzynarodowej skutecznie osłabiają pozycję Polski. Nie mamy praktycznie żadnych przyjaciół. Pragmatyczni Węgrzy, Czesi czy Słowacy prowadząc ostre negocjacje z UE nie zamykają sobie furtki z Rosją, skutecznie lawirując w polityce międzynarodowej. Rząd PiS skutecznie skłócił Polskę z UE a w walce z Rosją stał się europejskim jastrzębiem, co nie przynosi zrozumienia w Europie. Wspólna lista lewicy, w tym Zielonych i Razem to szansa na poszerzenie socjalistycznej frakcji w PE, drugiej po chadeckiej. PO i PSL zasiadają w tej samej frakcji co partia premiera Victora Orbana. W takiej być może zasiądzie również Barbara Nowacka.
I wreszcie po trzecie. Polskie społeczeństwo jest egalitarne a trwająca od ponad dekady jałowy spór PO-PiS niszczy debatę publiczną w Polsce. Wychowuje się nowe społeczeństwo, które żyje w tym konflikcie, podsycane nienawiścią i wojną. Doszliśmy w debacie publicznej do jakiegoś absurdu. Nie potrafimy już rozmawiać na argumenty, brak elementarnej kultury wypowiedzi, a chamskie wypowiedzi posłów i dziennikarzy stają się nieodłączne w dyskusji. Nigdy chyba po 1989 roku nie byliśmy tak podzieleni, jak dziś. Dlatego tak bardzo potrzebna jest trzecia siła. Może być nią tylko lewica, konsekwentnie opowiadająca się za prawami pracowniczymi, prawami człowieka i europejskimi wartościami. Rozmowy SLD z Razem to milowy krok ku wspólnej liście w przyszłorocznych wyborach do Sejmu. Być może dołączy do tego Robert Biedroń, który widzi w swojej tworzącej się partii alternatywę dla rządów PO-PiS. Jest on, podobnie jak Czarzasty, atakowany przez liberalne media za niedołączenie do projektu Koalicji Obywatelskiej. Lider SLD, jako przewodniczy największej dziś lewicowej partii, musi zrobić wszystko, żeby nie dopuścić do jeszcze większej polaryzacji na scenie politycznej. Wspólny blok SLD, Razem, partii Roberta Biedronia to może być autentyczna alternatywa wobec dwóch wielkich bloków politycznych. Rok 2019 będzie zatem decydująca dla przyszłości nie tylko SLD, ale całej lewicy. W 2015 rok SLD i Razem otrzymały ponad półtora miliona głosów. Lewicowi wyborcy pozostali osieroceni poprzez głupotę i ambicje liderów. Nie można do tego dopuścić w przyszłym roku. Wszystkie ręce na pokład!

Zdobyliśmy milion głosów

Deklarujemy uroczyście: SLD nie będzie wchodzić w koalicję z PiS na poziomie sejmików.

 

– W pierwszych słowach pragnę podziękować za każdy głos oddany na koalicję SLD Lewica Razem. Serdecznie dziękuję – powiedział Włodzimierz Czarzasty rozpoczynając konferencję prasową podsumowującą wybory do samorządu, aby następnie wygłosić następujące oświadczenie.
„Teza pierwsza. Nie da się pokonać PiS-u bez głosów oddanych na SLD i PSL, Koalicja Obywatelska nie uzyskała bezwzględnej większości, PiS wygrał w wielu miejscach, szczególnie jeżeli patrzy się na Polskę powiatową i sejmikową.
Teza druga. Uporczywe budowanie podziałów w Polsce na partie skupione wyłącznie wokół PiS-u oraz na partie skupione wokół PO, nie dadzą również efektu w wyborach do parlamentu. Bez PSL-u oraz bez SLD i jego koalicjantów w przyszłym parlamencie również nie da się pokonać PiS-u.
W wyborach samorządowych wzięliśmy 6,7 proc., w ostatnich wyborach parlamentarnych 7,6 proc. i co ważne wzięliśmy w obu elekcjach tyle samo głosów. Zwiększyła się frekwencja i stąd zmiana procentowa o 0,9, natomiast elektorat jest elektoratem stałym.
6,7 proc. to jest realny wynik wyborczy, a nie sondażowni CBOS, która na 2 miesiące przed wyborami dawała nam 3 lub 4 proc. To nie jest KANTAR, który dawał nam 5 proc. I to nie jest to co podał IPSOS – 5,7 proc. o godzinie 21.00 w dniu wyborów. Dlaczego to jest ważne? Ponieważ ustawiło narracje w stosunku do całej lewicy i nie tylko do Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Przez ostatnie dni narracja jest taka, iż SLD Lewica Razem ma szóste miejsce i 5 proc. poparcia. SLD Lewica Razem nie ma szóstego a czwarte miejsce, i nie wzięła 5 proc. a 6,7 proc. i to są realne liczby. W tym miejscu trzeba podkreślić, iż przy takich wynikach w wyborach do Sejmu zdobylibyśmy 25 posłów.
Należy podkreślić, iż wynik ten zrobiono pracą ludzi a nie siłą pieniędzy. SLD z własnych środków, a nie gromadzonych przez członków partii, kwotę około 200 tysięcy złotych i były to środki na kampanię w całej Polsce. Reszta to są środki osób, które startowały w wyborach na naszych listach.
W pierwszej turze odtworzyliśmy następujących prezydentów jeżeli chodzi o SLD: Tadeusz Ferenc w Rzeszowie; Krzysztof Matyjaszczyk w Częstochowie; Beata Moskal-Słaniewska w Świdnicy; Rafael Rokaszewicz w Głogowie; Łukasz Komoniewski w Będzinie, Beata Klimek w Ostrowie Wielkopolskim. Poza Koninem odtworzyliśmy wszystkie nasze pozycje prezydenckie. Należy też przypomnieć, ponieważ się o tym zapomina, iż Jacek Sutryk we Wrocławiu był kandydatem pana Rafała Dutkiewicza, Koalicji Obywatelskiej i Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Tak więc zwycięzca pierwszej tury wyborów na prezydenta Wrocławia, jest również prezydentem SLD. Pani Hanna Zdanowska nie utworzyła komitetu Koalicji Obywatelskiej, utworzyła własny komitet a PO, PSL, SLD oraz Nowoczesna nie wystawiła tam list, a pani Hanna Zdanowska została w pierwszej turze prezydentką Łodzi. Sojusz ma obecnie w Łodzi dziewięcioro radnych. Pan Krzysztof Żuk startował z własnego komitetu, który był tworzony przez SLD, PSL, Nowoczesną oraz PO. Pan Krzysztof Żuk w pierwszej turze został prezydentem Lublina. Prezydentem został również dotychczasowy włodarz Katowic, który miał poparcie również Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Zatem do dotychczasowych prezydentów z SLD, którzy już wygrali w pierwszej turze dołączamy następujące miasta wojewódzkie: Wrocław, Łódź, Lublin i Katowice. Nie twierdzę, iż są to prezydenci SLD, ale są to prezydenci, którzy startowali z komitetów, które popieraliśmy. Zawłaszczanie ich przez jakąkolwiek siłę polityczną nie ma sensu. W drugiej turze wyborów prezydenckich będą walczyć również członkowie Sojuszu, czekamy na wieści z Chełma, gdzie Agata Fisz wygrała pierwszą turę oraz z Dąbrowy Górniczej, gdzie Marcin Bazylak również będzie walczył w dogrywce. W dogrywce będzie również walczyć popierany przez SLD Lewica Razem wieloletni prezydent Krakowa Jacek Majchrowski, czy też Łukasz Kulik w Ostrołęce. Nikt nie może ogłosić, że jeżeli chodzi o liczbę prezydentów lub wiceprezydentów, to będzie to gorszy wynik niż 4 lata temu. A przypomnę, iż mieliśmy drugie miejsce w Polsce po PO jeżeli chodzi o prezydentów miast. A tych kilku prezydentów, których mamy wspólnie gwarantuje, iż mamy tam wpływ na rządzenie.
PiS w tej chwili bez żadnego koalicjanta będzie sprawować władzę w 6 sejmikach, a być może i 7 ponieważ może dojść województwo Dolnośląskie. Zostaje 9 sejmików i w 1/3 w nich nie ma możliwości stworzenia koalicji bez SLD Lewica Razem: Śląsk, Lubuskie oraz Zachodniopomorskie. W następujących sejmikach zdobyliśmy 9 proc. poparcia jako SLD Lewica Razem: Lubuskie 9,9 proc. Wielkopolskie 9,31 proc., Kujawsko-Pomorskie, Śląskie, Warmińsko-Mazurskie, Zachodniopomorskie 9 proc.. Najgorszy wynik, który zmusza nas do wyciągnięcia wniosków, osiągnęliśmy w Małopolsce 2,87 proc. . Posiadanie 9 proc. w sześciu województwach pokazuje o potencjale lewicy, którą reprezentuje SLD Lewica Razem.
Zmiażdżył nas D’Hondt, podział na scenę dwupartyjną, gdyż poszczególne osoby uzyskiwały rewelacyjne wyniki: Katarzyna Piekarska zdobyła 27 910 głosów, Małgorzata Sekuła-Szmajdzińska uzyskała poparcie 11 075 Polek i Polaków, Danuta Waniek zdobyła 15 515 głosów, moja skromna osoba uzyskała poparcie 11 792 wyborczyń i wyborców, a Krzysztofa Gawkowskiego poparło 12 609 głosujących. Panu Wenderlichowi przy tym wale, który przeszedł zabrakło 70 głosów do zdobycia mandatu. To są koszty demokracji, które należy płacić. Te zasady, stworzone zresztą przez SLD, dały po prostu takie efekty. Nikt z tego powodu nie będzie płakał, będziemy się jednak domagali obiektywnej oceny.
Te wybory wygrał PiS i nie ma co opowiadać, że jest inaczej, jeżeli się rządziło w 15 sejmikach, a będzie się rządziło w ich połowie – to nie jest sukces. Jeżeli PiS przejął władzę w 105 powiatach to nie ma co zaklinać rzeczywistości. Trzeba te rzeczy nazywać po imieniu.
SLD Lewica Razem nie będzie wchodziło w koalicję z PiS-em. Uważam za żenujące wypowiedzi, które od dwóch miesięcy się pojawiały, iż Sojusz Lewicy Demokratycznej może na poziomie sejmików współpracować z PiS-em. Uważam, że te wypowiedzi pojawiały się po to, abyśmy dostali gorszy wynik, niż potencjalnie moglibyśmy dostać. Gra nie toczy się oto, kto będzie liderem opozycji, gra toczy się oto, czy PiS będzie rządził czy też nie. My z PiS-em nie idziemy dlatego, że takie mamy zasady i współpraca z partią Jarosława Kaczyńskiego byłaby niezgodna z naszym myśleniem o konstytucji, którą dał Sojusz Lewicy Demokratycznej; o praworządności, która z tej konstytucji wynika; o stosunku do Unii Europejskiej; o kobietach; o społeczeństwie obywatelskim oraz o naszym kraju. W związku z tym proszę tych, którzy opowiadali takie bzdury, aby przemyśleli swoje intencje. SLD nie idzie z PiS-em, ponieważ taki jest nasz program.
Zbliżają się wybory europejskie, będziemy apelowali do wszystkich struktur po lewej stronie o stworzenie jednego bloku. To jest dla nas podstawowy kierunek. Nie wiem czy to się uda, ale wiem, że przeszliśmy wybory samorządowe, każdy dostał wynik jaki dostał i ten wynik skłania do niearoganckiej i zdystansowanej refleksji. My w takim bloku chcielibyśmy być jednym z podmiotów, ale nie podmiotem dominującym, każdy potencjalny uczestnik tego bloku będzie podmiotem. Nie będziemy zawłaszczać, nie będziemy zapraszać pod wpływem siły, ale pod wpływem argumentów i wspólnych interesów, a tym jest posiadanie reprezentantów w Parlamencie Europejskim.
Jeżeli nie udałoby się nam takiego bloku stworzyć, bierzemy również pod uwagę szeroki i proeuropejski, broniący miejsca Polski w Unii Europejskiej nurt. Ten nurt został już stworzony i zadziałał w Lublinie, działa w Krakowie i zadziałał w Łodzi, partie na zasadzie równości a nie jednego lidera, wystawiły kandydatki i kandydatów na prezydentów miast i odniosły sukces. Oczywiście jesteśmy również przygotowani, aby iść do tych wyborów samodzielnie.
Pragnę podchodzić do wyniku SLD Lewica Razem w sposób obiektywy, nie oceniać żadnym przymiotnikiem: dobry, zły – realny. Trudno, aby partia, która ma stabilne notowania na poziomie 6-9 proc. zdobyła nagle 15 proc. . Osobiście spodziewałem się lepszego wyniku, myślałem o 8 proc. . W każdym z województw musimy przemyśleć przyczyny sukcesu lub porażki, tam gdzie było w okolicach 9 proc. jedne wnioski, w Małopolsce gdzie było 2,87 drugie wnioski. SLD w porównaniu do innych partii stracił o wiele mniej, niż mogliśmy oglądać w telewizji czy słuchać w radiu lub czytać w gazetach”.
Anna-Maria Żukowska, rzeczniczka prasowa SLD Lewica Razem podsumowała również wyniki wszystkich lewicowych komitetów, które startowały w tegorocznych wyborach samorządowych. – Pragnę dodać, iż zdobyliśmy w skali kraju 1 100 000 głosów, gratuluje ćwierć miliona wyborców Partii Razem oraz 170 000 Partii Zieloni. Łącznie elektorat lewicy to jest 1 500 000 wyborczyń i wyborców i ta liczba powinna dać wszystkim do myślenia. Nie da się powiedzieć, iż w naszym kraju elektoratu lewicowego nie ma.

 

***

Dziękujemy za każdy z miliona stu tysięcy głosów oddanych na listy koalicji SLD Lewica Razem!

Poznaliśmy wyniki wyborów samorządowych, które różnią od tego o czym mówiły media od niedzieli wieczór. Jest to ostatecznie wynik 6,7 proc. dający 4 miejsce, po PiS, KO i PSL-u. Udało nam się wprowadzić 11 radnych sejmikowych, a jeżeli chodzi o prezydentów miast, to poza Koninem większość prezydentów z legitymacją SLD odnowiła mandat w pierwszej turze: Tadeusz Ferenc w Rzeszowie, Krzysztof Matyjaszczyk w Częstochowie, Beata Moskal-Słaniewska w Świdnicy, Rafael Rokaszewicz w Głogowie, Łukasz Komoniewski w Będzinie. W pierwszej turze wygrali również prezydenci popierani przez SLD, startujący z własnych komitetów: Jacek Sutryk we Wrocławiu, Hanna Zdanowska w Łodzi, Beata Klimek w Ostrowie Wielkopolskim czy też Krzysztof Żuk w Lublinie. W tych miastach będziemy współrządzić, a takich miejsc będzie na polskiej mapie samorządowej więcej. W drugiej turze wyborów prezydenckich będą walczyć również członkowie Sojuszu, czekamy na wieści z Chełma, gdzie Agata Fisz wygrała pierwszą turę oraz z Dąbrowy Górniczej, gdzie Marcin Bazylak również będzie walczył w dogrywce. W dogrywce będzie również walczyć popierany przez SLD Lewica Razem wieloletni prezydent Krakowa Jacek Majchrowski, czy też Łukasz Kulik w Ostrołęce.
Jeszcze większa polaryzacja sceny politycznej oraz wysoka frekwencja spowodowała, iż liczba radnych SLD Lewica Razem spadła. W 2014 r. nasz komitet wyborczy uzyskał ponad 1,2 mln głosów, w 2018 r. zdobyliśmy poparcie 1 miliona 100 tysięcy Polek i Polaków. Walczymy o powrót do parlamentu, ten ponad milion głosów na nasz komitet w wyborach parlamentarnych oznaczałby wprowadzenie do Sejmu około 30 posłów i możliwość utworzenia klubu parlamentarnego. Jeszcze raz dziękujemy za oddane na nas głosy. Dokładną i krytyczną analizę wyborczą przedstawimy Państwu w wydaniu „Trybuny” za tydzień.

Włodzimierz Czarzasty – przewodniczący SLD
Marcin Kulasek – szef sztabu wyborczego KKW SLD Lewica Razem
Andrzej Szejna – pełnomocnik wyborczy KKW SLD Lewica Razem