Hurkacz dogonił Świątek w rankingu

Hubert Hurkacz wygrał jeden z najważniejszych turniejów w cyklu ATP – Miami Open. W finale polski tenisista pokonał wyżej notowanego Włocha Jannika Sinnera 7:6(4), 6:4 i w najnowszym notowaniu rankingu ATP awansował na najwyższe w karierze 16. miejsce. Taką samą lokatę w rankingu WTA zajmuje też Iga Świątek.

Dla tenisisty z Wrocławia to trzecie turniejowe zwycięstwo w cyklu zawodów ATP, ale najcenniejsze w dorobku. Poprzednio triumfował w ATP 250 w Winston Salem w 2019 roku i tegorocznym Delray Beach. Turniej Miami Open zaliczany jest do zawodów najwyższej kategorii – ATP Masters 1000. Za wygraną Polak otrzymał 1000 punktów do rankingu i dzięki temu awansował na 16. pozycję na światowej liście. W historii polskiego tenisa wyżej od niego w hierarchii męskiego tenisa byli tylko Wojciech Fibak (10) i Jerzy Janowicz (14), ale żadnemu z nich nie udało się zwyciężyć w zawodach tak wysokiej rangi.
W Miami Open (pula nagród 3,4 mln dolarów) Hurkacz został rozstawiony z numerem 26., dzięki czemu w pierwszej rundzie miał wolny los. Potem jednak na jego drodze stawali gracze wyżej notowani w rankingu. Z Kanadyjczykiem Denisem Shapovalovem (rozstawiony w turnieju z numerem 6.) wygrał 6:3, 7:6(6), z jego rodakiem Milosem Roanicem (12) 4:6, 6:3, 7:6(4), a z Grekiem Stefanosem Tsitsipasem (2) 2:6, 6:3, 6:4. W półfinale Polak nadspodziewanie łatwo pokonał 6:3, 6:4 rozstawionego w imprezie z numerem 4. Rosjanina Andrieja Rublowa.
Już awansując do ćwierćfinału Hurkacz ustanowił swój życiowy rekord w turniejach rangi ATP 1000, a następnie kolejnymi awansami tylko go śrubował. Podobnie czynił jego finałowy rywal, 19-letni Jannik Sinner, uznawany za wielką nadzieję męskiego tenisa. W półfinale rozstawiony w turnieju z numerem 21. włoski tenisista pokonał Hiszpana Roberto Bautistę Aguta (7) 5:7, 6:4, 6:4 i został czwartym w historii nastolatkiem, który dotarł do finału Miami Open. Przed nim z włoskich graczy tylko Fabio Fognini zaszedł w zawodach rangi ATP Masters 1000 tak daleko, awansując w 2019 roku do finału turnieju w Monte Carlo, który zresztą wygrał. Sinner na swój pierwszy triumf w imprezach tej rangi będzie musiał jeszcze poczekać.
Hurkacz i Sinner znają się bardzo dobrze, można nawet powiedzieć, że ostatnio mocno sie zaprzyjaźnili. Pomogły im w tym dwa wspólne występy w deblu – przed Miami Open zagrali razem w Dubaju. W singlu nigdy wcześniej nie stawali przeciwko sobie. Sinner może się już pochwalić jednym wielkoszlemowym ćwierćfinałem (Roland Garros 2020), a Hurkacz jeszcze na taki wynik czeka. Obaj po raz pierwszy wystąpili w finale imprezy rangi Masters 1000. Polak wcześniej triumfował w amerykańskich turniejach w Winston-Salem (2019) i Delray Beach (2021), Włoch wygrał turnieje w Sofii (2020) i Great Ocean Road Open w Melbourne (2021).
Po raz pierwszy od 18 lat do decydującego pojedynku o zwycięstwo w tym prestiżowym turnieju stanęli tenisiści spoza pierwszej trzydziestki światowej listy (Sinner był notowany na 31., a Hurkacz na 37. pozycji). Obaj mieli ułatwione zadanie, bo z występu w tegorocznej edycji zrezygnowali najwięksi gracze w stawce – Novak Djoković, Rafael Nadal, Dominic Thiem i Roger Federer. Sinner i Hurkacz to tenisiści grający na podobnym poziomie. Dobrze serwują, mocno i w urozmaicony sposób potrafią zagrywać piłki, są szybcy, zwrotni i świetnie przygotowani kondycyjnie. Nawet pod względem charakterologicznym są bardzo do siebie podobni – obaj mają opinie dżentelmenów na korcie, przestrzegających zasad fair play i koleżeńskich. „Sinner i Hurkacz naprawdę są przyjaciółmi, cenią się nawzajem, na korcie i poza nim są bardzo do siebie podobni, zarówno pod względem stylu gry, jak i charakteru. W Dubaju oraz wcześniej w Melbourne grali razem w debla i doszli w tych turniejach do ćwierćfinałów. LHurkacz po triumfie w Miami Open dołączył do innych sław polskiego tenisa. W przeszłości w tym turnieju triumfowali Agnieszka Radwańska (2012) w singlu oraz rok wcześniej wraz ze Słowaczką Danielą Hantuchovą w deblu, a Łukasz Kubot w 2017 wygrał tu debla w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo.
W najnowszym notowaniu rankingu ATP Polak awansował na najwyższym w karierze 16. miejsce i zadebiutował w Top 20 światowej listy. Sinner przesunął się na 22. miejsce. Liderem pozostał Serb Novak Djoković, przed Rosjaninem Daniiłem Miedwiediewem i Hiszpanem Rafaelem Nadalem. Kolejne miejsca w czołowej dziesiątce zajmują Austriak Dominic Thiem, Stefanos Tsitsipas, Niemiec Alexander Zverev, Szwajcar Roger Federer, Rosjanin Andrej Rublew, Argentyńczyk Diego Schwartzman i Włoch Matteo Berrettini. Hurkacz ma na koncie 2600 punktów i do zajmującego 10. lokatę Bertettinego traci już tylko 840 punktów. Awans do Top 10 rankingu ATP nie jest więc dla niego mrzonką, tylko całkiem realnym do osiągnięcia celem.
W najnowszym notowaniu rankingu WTA Iga Świątek także zajmuje 16. lokatę. Nasza najlepsza obecnie tenisistka w Miami Open w singlu odpadła w trzeciej rundzie, po zaskakującej porażce z niżej notowana Chorwatką Aną Konjuh. Na jej szczęście ta wpadka nie odbiła się na jej rankingowej pozycji. Pozycje liderki światowej listy utrzymała Australijka Ashleigh Barty, druga jest Japonka Naomi Osaka, a trzecia Rumunka Simona Halep. Kolejne lokaty w Top 10 zajmują: 4. Amerykanka Sofia Kenin, Ukrainka Elina Switolina, Kanadyjka Bianca Andreescu, Białorusinka Aryna Sabalenka, Amerykanka Serena Williams, Czeszka Karolina Pliskova i Holenderka Kiki Bertens. Na 51. pozycji sklasyfikowana jest Magda Linette, która spadła o jedno miejsce. Katarzyna Kawa awansowała o cztery lokaty na 126. miejsce, a Magdalena Fręch zajmuje 159. pozycję. Pozostałe polskie tenisistki plasują się poza Top 200 światowej listy. Świątek w Miami Open doszła natomiast do półfinału gry podwójnej, grając w parze z rutynowaną Amerykanka Bethanie Mattek-Sands. Dzięki wywalczonym punktom warszawianka awansowała w rankingu deblistek na 61. miejsce i jest w tej chwili najwyżej sklasyfikowaną polską tenisistką także w grze podwójnej. Druga z naszych zawodniczek w zestawieniu, Alicja Rosolska, zajmuje obecnie 786. miejsce. Najlepszą deblistką w najnowszym notowaniu rankingu WTA jest Tajwanka Su-Wei Hsieh, przed Czeszką Barborą Strycovą i Węgierką Timeą Babos.
Warto też odnotować, że w tegorocznym rankingu kwalifikacyjnym do WTA Finals Świątek zajmuje obecnie 9. lokatę, a na liście najlepiej zarabiających tenisistek w tym sezonie jest na 13. pozycji z dorobkiem 318 550 dolarów. Hurkacz w klasyfikacji do kończącego sezon turnieju mistrzów zajmuje obecnie piąte miejsce, a jego konto z nagród turniejowych wywalczonych w tym roku powiększyło się o 447 tys. dolarów.

Iga Świątek odmówiła Celtowi

Iga Świątek nie zagra w barwach reprezentacji Polski przeciwko Brazylii w meczu Pucharu Billie Jean King (dawny Puchar Federacji), który w dniach 16-17 kwietnia ma zostać rozegrany w Hali na Skarpie w Bytomiu.

Spotkanie z Brazylią jest bardzo ważne dla dla naszej reprezentacji, bo w Bytomiu biało-czerwone walczyć będą o miejsce w przyszłorocznych kwalifikacjach do turnieju finałowego Pucharu Billie Jean King. Trener kadry Polski Dawid Celt musi podać skład na 10 dni przed rozpoczęciem spotkania. Po rezygnacji z występu mistrzyni French Open 2020 znalazł się w niezłych tarapatach, bowiem druga w hierarchii naszych tenisistek Magda Linette (WTA 49) dopiero niedawno wznowiła treningi po operacji kolana, ale na domiar złego na początku kwietnia wybiera się do Stanów Zjednoczonych, gdzie zamierza wystartować w turnieju Miami Open, a potem w dwóch turniejach mniejszej rangi w Charleston, których terminy pokrywają się z terminem meczu Polska – Brazylia w Bytomiu. Celt w odwodzie ma sklasyfikowane w drugiej setce rankingu Katarzynę Kawę (WTA 121) i Magdalenę Fręch (WTA 161) oraz zajmujące lokaty w trzeciej setce zestawienia Maję Chwalińską (WTA 218) i Urszulę Radwańską (WTA 233), może też powołać do kadry rutynowaną Katarzynę Piter (WTA 381) lub dobrze ostatnio grającą 20-letnią Weronikę Falkowską (WTA 578).
Świątek tak tłumaczyła powody swojej rezygnacji z występu w kadrze Polski w mediach społecznościowych: „Gra z orzełkiem na piersi to dla mnie odkąd pamiętam więcej niż sportowa rywalizacja, reprezentowanie kraju to zaszczyt i jeden z najważniejszych dla mnie celów. Będę robiła, co w mojej mocy, żeby grać w reprezentacji Polski,. W tym roku nie mam niestety takiej możliwości – nie zagram w Billie Jean King Cup w 2021 i chciałam Wam o tym powiedzieć. W tym roku przede mną igrzyska olimpijskie – jak wiecie, impreza, która jest dla mnie bardzo ważna. Liczę, że będę godnie reprezentowała Polskę w Tokio, ale w tym roku mogę tylko trzymać kciuki za nasz zespół” – obiecała Świątek w mediach społecznościowych.

W Melbourne Park Hurkacz bryluje w singlu i deblu

Na kilka dni przed startem Australian Open tenisowe życie na kortach kompleksu Melbourne Park na chwilę zamarło. Powodem był pozytywny wynik testu na obecność Covid-19 u pracownika jednego z hoteli, w którym zakwaterowano uczestników turnieju. 160 tenisistek i tenisistów natychmiast odizolowano, a toczące się rozgrywki wstrzymano do piątku. Z Polaków uczestniczy w nich jeszcze tylko Hubert Hurkacz.

W środę służby medyczne stanu Wiktoria poinformowały, że pozytywny wynik testu na COVID-19 otrzymał 26-letni mężczyzna pracujący w Grand Hyatt Hotel. W związku z tym w izolacji znalazło się 507 osób, w tym 160 zawodniczek i zawodników, którzy byli w tym hotelu. Całej tej grupie wykonano testy, ale ich wyniki miały być znane dopiero w piątek, zatem działacze Tennis Australia podjęli decyzję o zawieszeniu wszystkich zaplanowanych na czwartek meczów na kortach Melbourne Park. W tej sytuacji na piątek przełożono też losowanie drabinki turniejowej Australian Open, a nawet pojawiły się plotki, iż organizatorzy rozważają przesunięcie terminu rozpoczęcia wielkoszlemowej imprezy o kilka dni. Plotki te zdementował jednak dyrektor turnieju Craig Tiley. „Jesteśmy całkowicie przekonani, że Australian Open ruszy w poniedziałek. Ostatnie wyniki testów mamy otrzymać w czwartek wieczorem. Oceniamy, że prawdopodobieństwo wystąpienia koronawirusa uczestników jest bardzo niskie, spodziewamy się więc negarywnych wyników wszystkich testów, a jeśli się to potwierdzi, to od piątku znów będzie można bez przeszkód kontynuować trwające obecnie turniejowe rozgrywki w Melbourne Park oraz organizować zajęcia treningowe. Będziemy mieli na to wszystko trzy dni i tyle czasu powinno wystarczyć” – stwierdził Tiley.
W grupie odizolowanych zawodniczek znalazła się między innymi zakwaterowana w Grand Hyatt Hotel Iga Świątek. Mistrzyni French Open 2020 musiała cierpliwie czekać w swoim apartamencie na wynik testu, miała więc dużo wolnego czasu na przeanalizowanie swojej nadspodziewanie łatwej przegranej 4:6, 2:6 w trzeciej rundzie turnieju Gippsland Trophy z niżej notowaną w rankingu Rosjanką Jekateriną Aleksandrową (WTA 33). Dla 19-letniej polskiej tenisistki był to dopiero drugi w tym roku występ w oficjalnym meczu. W poprzedniej rundzie wyeliminowała Słowenkę Kaję Juvan pokonując ją po 96 minutach gry 2:6, 6:2, 6:1. Rosyjska tenisistka w drugiej rundzie też nie miała łatwo, bo musiała stoczyć także trzysetowy bój ze Słowaczką Anną Karoliną Schmiedlovą (4:6, 6:4, 6:2)
Świątek w starciu z Aleksandrową trzymała poziom tylko do stanu 2:2 w pierwszym secie, ale potem Rosjanka uzyskała przewagę, którą utrzymała do końca. Nasza zawodniczka nie potrafiła znaleźć recepty na agresywny styl gry Rosjanki, co powodowało w jej grze coraz większą nerwowość i kolejne błędy. Rywalka miała w tym pojedynku siedem asów i mnóstwo zdobytych punktów po swoim podaniu, a Świątek nie miała w swoim arsenale takiej skutecznej broni. Zepchnięta do defensywy nie odebrała rywalce inicjatywy już do końca meczu. Aleksandrowa po 79 minutach gry zakończyła spotkanie wygrywającym serwisem.
Ten pojedynek pokazał, że nasza najlepsza w tej chwili tenisistka (WTA 17) nie jest w najwyższej formie, więc raczej nie należy oczekiwać, że w tegorocznym Australian Open odegra jakąś znaczącą rolę. Nie można też tego rzecz jasna wykluczyć, bo w rozgrywanych w Melbourne Park turniejach szybko odpadło wiele zawodniczek z Top 20, m.in. Czeszki Karolina Pliskova i Petra Kvitova, Białorusinka Aryna Sabalenka, Chorwatka Petra Martić, Brytyjka Johanna Konta.
Natomiast z dwójki szykujących się do Australian Open naszych tenisistów dobrze zapowiada się lepszy z nich, czyli Hubert Hurkacz (Kamil Majchrzak nie przeszedł nawet jednej rundy), który w turnieju Great Ocean Road Open (pula nagród 320 tys. USD) dotarł już do III rundy w singlu. Wrocławianin w pierwszej rundzie był rozstawiony i miał wolny los, a w 1/16 finału wyeliminował Duńczyka Mikaela Torpegaarda 6:4, 6:3, zaś o ćwierćfinał miał w czwartek zagrać z Urugwajczykiem Pablo Cuevasem (ATP 70). Ten pojedynek, jak wszystkie inne, przełożono na piątek. Hurkacz świetnie spisuje się też w grze podwójnej w parze z Włochem Jannikiem Sinnerem. Polsko-włoski duet w 1/8 finału sprawił wielką sensację awansując do ćwierćfinału po zwycięstwie 6:1, 6:4 nad rozstawionymi z numerem czwartym Francuzem Pierre’m-Huguesem Herbertem i Finem Henrim Kontinenem, a to są przecież czołowi debliści na świecie. Po tych wynikach można wnosić, że Hurkacz przyjechał do Melbourne świetnie przygotowany, więc może w Australian Open zajdzie wysoko.

Duszna atmosfera w Melbourne Park

Iga Świątek po przylocie do Melbourne uniknęła ścisłej kwarantanny i może trenować na korcie w wyznaczonych godzinach. W gorszej sytuacji są niektóre jej potencjalne rywalki, które miały pecha znaleźć się w samolocie do Australii wraz z osobami zakażonymi koronawirusem. Zgodnie z rozporządzeniem miejscowych władz przez dwa tygodnie nie mogą w ogóle opuszczać swoich hotelowych pokoi.

Ten pech spotkał ponad 70 uczestników tenisistek i tenisistów. Osoby zakwalifikowane do tzw. twardej kwarantanny są poddane ścisłej izolacji i nie mogą opuszczać swoich hotelowych pokoi. Zamknięci w czterech ścianach gracze mocno przeciwko tej decyzji protestują i domagają się złagodzenia restrykcji, podkreślając, że takie warunki utrudniają im przygotowania do turnieju. Szefowie australijskiego tenisa oraz władze stanu Wiktoria pozostają jednak głusi na te prośby. Nie przekonują ich nawet opinie ekspertów, wedle których ścisła izolacja to złamania zasady równych szans. Matt Little, trener Andy’ego Murraya, powiedział, że „twarda” kwarantanna jest zagrożeniem dla zdrowia tenisistów w perspektywie występu w Australian Open. „Właściwie to dla nich katastrofa. Szybko odzyskają większość cech z tenisowego i taktycznego punktu widzenia, ale narażenie organizmu na tak obciążającą pracę po dwóch tygodniach przymusowego odpoczynku będzie dla nich naprawdę niebezpieczne” – twierdzi Little.
Poddani ścisłej kwarantannie uczestnicy Australian Open zostaną wypuszczeni „na wolność” w pierwszych dniach lutego. Na treningi przed Australian Open będą mieć około tygodnia (turniej rozpocznie się 8 lutego). Zawodniczki i zawodnicy, mogący w tej chwili normalnie trenować, będą mieć nad nimi znaczącą przewagę, którą trudno będzie zniwelować w krótkim czasie.
Do szczęśliwców, których ominęła ścisła izolacja należy trójka naszych reprezentantów – Iga Świątek, Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak. Mistrzyni French Open 2020 ćwiczy w parze z Ukrainką Eliną Switoliną. „Staram się docenić każdy moment spędzony na zewnątrz w trakcie przechodzenia kwarantanny w Melbourne. Korzystamy z każdej minuty treningu” – napisała Świątek na Instagramie.
Australian Open 2021 odbędzie się w dniach 8-21 lutego.

Hurkacz zmyka za ocean

Hubert Hurkacz święta planuje spędzić w Stanach Zjednoczonych, gdzie zamierza kontynuować przygotowania do nowego sezonu tenisowego. I z USA nasz 23-letni tenisista poleci do Australii na Australian Open.

Plan przygotowań, który w drugiej połowie listopada miał Hurkacz, uległ niemal całkowitej zmianie. Pod koniec tego miesiąca, zgodnie z wcześniejszymi założeniami, polski tenisista udał się na obóz kondycyjny do Zakopanego. W połowie grudnia zaś początkowo miał lecieć do Australii i tam trenować przed pierwszymi startami w 2021 roku. Pierwotnie na antypodach tradycyjnie miały się odbyć najpierw turnieje ATP i WTA, a następnie Australian Open (18-31 stycznia).
Organizatorzy wielkoszlemowego turnieju dopiero w minioną sobotę oficjalnie podali termin rozpoczęcia przyszłorocznych zmagań. Zaczną się one dopiero 8 lutego. Po raz pierwszy w historii australijskiego turnieju kwalifikacje odbędą się w innych krajach – w dniach 10-13 stycznia tenisistki walczyć o awans do głównej drabinki turniejowej walczyć będą w Dubaju, a mężczyźni w Dausze. Hurkacz te ustalenia nie dotyczą, bo ma 34. pozycję w rankingu ATP i jest bliski nawet rozstawienia w turnieju.
Ale musi wszystkie swoje plany podporządkować koronawirusowym obostrzeniom. „Przez nie wszystko wciąż się zmienia. Teraz plan jest taki, że Hubert przed świętami Bożego Narodzenia poleci do USA i będzie kontynuował przygotowania w Saddlebrook Tennis Academy w Wesley Chapel. Zależy mu, by potrenować poważnie pod okiem Craiga Boyntona przed rozpoczęciem sezonu. Będzie tam aż do czasu wylotu do Australii” – przekazał Michał Zawada, odpowiedzialny w ekipie wrocławskiego tenisisty za kontakty z mediami. Ze względu na pandemię Covid-19 władze Australii wprowadziły obowiązek dwutygodniowej kwarantanny dla wszystkich osób przyjeżdżających z zagranicy. Zawodnikom przekazano, że dla uczestników Australian Open zorganizowane zostaną loty czarterowe z Dubaju, Los Angeles i Singapuru, którymi będą mogli bezpiecznie dotrzeć na antypody.

Majchrzak w Szwecji

Kamil Majchrzak to drugi po Hubercie Hurkaczu tenisista w hierarchii polskich graczy. Piotrkowianin niedawno ogłosił, że jego nowym trenerem będzie Szwed Joakimem Nystroemem, mistrz Wimbledonu z 1986 roku w deblu.

Pod koniec tegorocznego sezonu Majchrzak rozstał się z trenerem Tomaszem Iwańskim, pod wodzą którego wygrał trzy turnieje rangi challenger, zadebiutował w cyklu ATP oraz awansował na pewien czas do czołowej setki światowego rankingu. Obecnie tenisista z Piotrkowa Trybunalskiego jest sklasyfikowany na 107. pozycji i uznał, że musi coś zmienić w treningu, jeśli chce spełnić sportowe marzenie i awansować do Top 50 rankingu ATP.
Podjętą w tej kwestii decyzję Majchrzak obwieścił kibicom tenisa za pośrednictwem Facebooka. „Z przyjemnością przedstawiam Wam mojego głównego trenera, Joakima Nystroema, któremu pomagać będą trener Gianluca Marchiori oraz trener od przygotowania fizycznego Tim Lindberg. Moją bazą treningową będzie teraz Good To Great Tennis Academy w Sztokholmie. Założycielami tej akademii są Magnus Norman, Mikael Tillstroem oraz Nicklas Kulti. Jak sami widzicie, że jestem w dobrych rękach” – napisał nasz 24-letni reprezentacyjny tenisista.
Majchrzak oddał się pod szkoleniową opiekę uznanej tenisowej akademii, którą założyli doświadczeni szkoleniowcy – Magnus Norman (doprowadził do sukcesów Szwajcara Stana Wawrinkę) i Mikael Tillstroem (współpracował m.in. z Gaelem Monfilsem). Trenerem naszego tenisisty będzie natomiast Joakim Nystroem, świetny przed laty szwedzki tenisista, triumfator 13 turniejów ATP, siódmy swego czasu w rankingu ATP w singlu, a w deblu w 1986 roku wygrał w parze z Matsem Wilanderem wielkoszlemowy Wimbledon. Po tym sukcesie był nawet na czwartym miejscu na świecie w rankingu deblistów. Jako szkoleniowiec Nystroem współpracował m.in. z Thomasem Enqvistem, Jarkko Nieminenem, Juergenem Melzerem i Jackiem Sockiem.
Na razie Majchrzak musi uporać się do końca ze skutkami zakażenia wirusem SARS-CoV-2, a potem pojedzie do Szwecji po formę na sezon 2021.

Naomi Osaka krezuską

Japonka Naomi Osaka jest najlepiej zarabiającą sportsmenką według magazynu „Forbes”. Przez ostatni rok tenisistka zarobiła 37,4 mln dolarów. To nowy rekord w kobiecym sporcie.

Poprzedni rekord zarobków w jednym roku należał do Rosjanki Marii Szarapowej, został ustanowiony w 2015 roku, a wynosił 29,7 mln dolarów. „Forbes” w swoim zestawieniu uwzględnia zarówno premie za sukcesy na korcie, jak i wpływy z reklam przed opodatkowaniem. W publikowanych przez ten magazyn zestawieniach najlepiej zarabiających sportsmenek od 1990 roku wśród kobiet zawsze pierwsze miejsce zajmowała tenisistka, zaś od 2004 roku liderką wśród najlepiej zarabiających była albo wspomniana Szarapowa, albo Amerykanka Serena Williams, która w tegorocznym zestawieniu znalazła się na drugim miejscu w przychodami w wysokości 36 mln USD.
22-letnia Osaka od czerwca ubiegłego roku wygrała tylko dwa turnieje i obecnie w światowym rankingu jest dziesiąta. Lukratywne kontrakty sponsorskie zapewniły jej jednak wcześniejsze wielkoszlemowe sukcesy – w 2018 roku triumfowała w US Open, a kilka miesięcy później w Australian Open.

Jak trzeba grać podczas pandemii?

Hubert Hurkacz weźmie udział w turnieju UTR Pro Match Series rozgrywanym w West Palm Beach na Florydzie. Dla naszego tenisisty będzie to pierwszy start w zawodach od czasu zawieszenia rozgrywek z powodu pandemii koronawirusa. Trzydniowe zmagania w West Palm Beach odbywać się będą bez udziału publiczności i z zachowaniem wszelkich środków ostrożności.

Turniej męski odbędzie się w dniach 8-10 maja. Poza Polakiem, który przebywa w Stanach Zjednoczonych od połowy marca, do rywalizacji przystąpi także trzech Amerykanów – Reilly Opelka, Tennys Sandgren i Tommy Paul. W turnieju kobiet (22-24 maja) zagrają natomiast Alison Riske, Amanda Anisimova, Danielle Collins i Ajla Tomljanović. Podczas meczu obecny będzie tylko sędzia główny, a każdy z zawodników otrzyma własny zestaw piłek i wyznaczony obszar poza kortem. Ponadto gracze będą odpowiedzialni za zapewnienie sobie we własnym zakresie napojów oraz ręczników.
Także Polski Związek Tenisowy opublikował zbiór procedur, które trzeba będzie przestrzegać na kortach po ich otwarciu. Na jednym korcie będą mogły przebywać maksymalnie trzy osoby, grać będzie można bez zmian stron, a piłki mają być znaczone i przyporządkowane do danej osoby lub kortu.
PZT wraz z Polskim Związkiem Jeździeckim i Polskim Związkiem Golfa zwrócił się do rządu z prośbą o zniesienia ograniczeń dla uprawiania tych sportów. Zaznaczono, że to bezkontaktowe dyscypliny praktykowane na świeżym powietrzu, które można uprawiać przy zastosowaniu odpowiednich rygorów sanitarnych i zachowaniu bezpiecznej odległości.
Tenisowa federacja poszła nawet dalej i w stosownym komunikacie poleciła już szykować obiekty tenisowe z zachowaniem niezbędnych wymogów sanitarno-epidemiologicznych.
W pierwszej kolejności zaznaczono, że treningi mogą odbywać się tylko na obiektach otwartych, a wyjątek stanowią hale mające rozsuwane ściany boczne. Na korcie mogą przebywać maksymalnie trzy osoby – dwóch zawodników i trener, ale tylko szkoleniowiec będzie musiał zakładać maskę ochronną. Wymagane będzie zachowanie wskazanej odległości – podczas gry minimum 5 metrów, a podczas przerw – 2 m. Zawodnicy cały czas mają przebywać na tej samej połowie pola gry, bez zwyczajowej zmiany stron. Odległość między kortami ma wynosić minimum 5 m, a jeśli nie uda się spełnić tego wymogu, to dwa używane musi oddzielać jeden pusty. PZT sugeruje też, by ustawić ławki dla graczy po przeciwnych stronach, a jeśli to niemożliwe do zrealizowania, to by odległość między nimi wynosiła minimum 5 m.
Duży nacisk położono także na systematyczną dezynfekcję pomieszczeń oraz konieczność udostępnienia takich płynów na korcie, w toaletach i szatniach. Zalecane jest całkowite zamknięcie tych ostatnich, a w przypadku ich udostępnienia przebywać w niej może w danym momencie tylko jedna osoba. PZT zarekomendował również, by wprowadzić 15-minutowy odstęp czasowy między opuszczeniem kortu przez jednych graczy, a wejściem na niego kolejnych.

Bob Hewitt na wolności

Słynny przed laty tenisista Bob Hewitt, którego w 2015 roku skazano w Republice Południowej Afryki na sześć lat więzienia za gwałty na nieletnich, właśnie został zwolniony warunkowo.

Urodzony w Australii tenisista większość swojego życia spędził w Republice Południowej Afryki i grał w barwach tego kraju. Ma w dorobku triumf w dziewięciu turniejach wielkoszlemowych w grze podwójnej i sześciu w mikście. Gdy został oskarżony o gwałty na nieletnich, jego nazwisko w 2012 roku usunięto z tenisowej Galerii Sławy.
Służby penitencjarne w RPA poinformowały, że 80-letni obecnie Hewitt, którego w 2015 roku skazano na sześć lat więzienia, został warunkowo zwolniony po odbyciu 2/3 z zasądzonego mu wyroku.
Ta decyzja wzbudziła mnóstwo protestów, nie tylko w RPA, bowiem Hewitt seksualne przestępstwa, za które został skazany, popełnił w czasach gdy pracował jako trener dzieci i młodzieży, a udowodnionych mu gwałtów dopuścił się na dziewczynkach poniżej 16 roku życia.

Ukarany za hazard

Znany francuski sędzia tenisowy Anthony Pravettoni został zawieszony na osiem miesięcy za zakazane surowo w tym sporcie obstawianie wyników pojedynków w zakładach bukmacherskich.

Kara biegnie od 9 kwietnia, a dodatkowo Pravettono ma do zapłacenia grzywnę w wysokości 5 tysięcy dolarów. Faktycznie jednak francuski sędzia będzie się musiał trzymać z dala od kortów jedynie do początku września, bowiem ścigająca nieprawidłowości w „białym sporcie” Tennis Integrity Unitale rozłożyła mu karę na dwie części – musi odcierpieć tylko pięć miesięcy dyskwalifikacji i zapłacić 500 dolarów grzywny, ale resztę (trzy miesiące i 4,5 tys. dolarów) mu zawieszono.
Śledztwo Tennis Integrity Unit, organizacji powołanej do monitorowania korupcji i nadużyć w tenisie, wykazało, że między 24 lutego a 27 sierpnia 2019 Pravettoni postawił 42 zakłady na profesjonalne mecze tenisowe. Na jego szczęście żadnego z nich nie sędziował. Francuz jest znanym arbitrem. Prowadził m.in. zeszłoroczny finał French Open z udziałem Rafaela Nadala i Dominika Thiema, a dwa lata temu finał turnieju pań z Simoną Halep i Sloane Stephens.