Decydujące walki o medale w siatkarskiej PlusLidze

W pierwszym meczu mistrzostwo naszej ekstraklasy siatkarzy Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle niespodziewanie przegrała na własnym boisku z Jastrzębskim Węglem 1:3. To duża niespodzianka, bo kędzierzynianie to przecież najlepszy zespół fazy zasadniczej PlusLigi oraz finalista Ligi Mistrzów.

Oba zespoły walczyły ze sobą w naszej krajowej lidze już 81 razy, ale w finale rozgrywek ekstraklasy mierzą się po raz pierwszy. W tym sezonie Jastrzębski Węgiel stawał wcześniej przeciwko ZAKSIE dwukrotnie w fazie zasadniczej ligowych rozgrywek oraz w finale Pucharu Polski i w każdej z tych potyczek doznawał bolesnych porażek. Ekipa trenera Nikoli Grbicia do tej pory zgarniała wszystkie siatkarskie „skalpy”. W półfinale w drugim meczu z PGE Skrą Bełchatów w dobrze funkcjonującej siatkarskiej machinie coś jednak zazgrzytało i kędzierzynianie musieli sobie przypomnieć jak smakuje porażka.
Trener Grbić miał obawy
Ostatecznie wywalczyli awans do finału pewnie wygrywając trzeci mecz, ponownie na swoim parkiecie, lecz przez konieczność rozegrania dodatkowego spotkania mieli mniej czasu na odpoczynek od zawodników Jastrzębskiego Węgla, którym do wyeliminowania VERVY Warszawa Orlen Paliwa wystarczyły dwa mecze. Nie to jednak spędzało sen z powiek trenera ZAKSY. W jednej z wypowiedzi przed środowym meczem dał temu wyraz. „Finał PlusLigi z udziałem ZAKSY i Jastrzębskiego Węgla trudno uznać za niespodziankę, bo te dwie drużyny wykazały w swojej grze w tym sezonie najwięcej jakości. W Pucharze Polski sytuacja była taka sama. Jastrzębianie mają za sobą bardzo udany sezon, który mógłby być jeszcze lepszy gdyby nie gnębiących ich koronawirus, ponieważ z powodu zakażeń nie mogli wystąpić w obu turniejach Ligi Mistrzów. Wylosowali wprawdzie trudną grupę i być może nie daliby rady awansować do ćwierćfinału, ale bez wątpienia mają w swoich szeregach wielu znakomitych zawodników.
Trzeba im uczciwie przyznać, że mają wystarczająco dużo atutów, aby nie tylko powalczyć, ale też zdobyć mistrzostwo Polski. Prawda jest taka, że w rywalizacji do dwóch zwycięstw wszystko może się zdarzyć. Jeśli gra się do trzech zwycięstw, margines błędu jest większy i nawet po dwóch ewentualnych porażkach można jeszcze odwrócić losy rywalizacji i ją wygrać” – przekonywał przed pierwszym meczem z Jastrzębskim Węglem Nikola Grbić.
Jego skrywane obawy znalazły potwierdzenie już w środę, bo w pierwszym spotkaniu ZAKSA tylko w pierwszym secie dominowała na boisku, wygrywając partię gładko 25:16. Przy stanie 11:17 trener jastrzębian Andrea Gardini wykorzystał drugą przerwę na żądanie, by zaapelować do swoich zawodników o spokój i opanowanie. Gdy to nie pomogło, zastąpił Tomasza Fornala Rafałem Szymurą. Ale szalejących po drugiej stronie siatki zawodników ZAKSY nic nie było w stanie powstrzymać, chociaż grali bez libero Pawła Zatorskiego, który w dwóch meczach z PGE Skrą pauzował z powodu kontuzji pleców. W kadrze na mecz z Jastrzębskim Węglem się znalazł, lecz pierwsze sety oglądał z ławki rezerwowych, a jego pracę na boisku wykonywał Adrian Staszewski, który sprawdził się w tej roli w półfinałowej rywalizacji z PGE Skrą Bełchatów.
Gardini zdołał jednak zmotywować swoich graczy i w drugim secie gra się wyrównała. Świetnie spisywał się Jurij Gladyr, „zaskoczył” przywrócony do gry Fornala, znakomicie serwował Yacine Louati, a odstającego od kolegów Al Hachdadiego udanie zastąpił Jakub Bucki, który siał w ekipie rywali zamęt swoim fenomenalnymi zagrywkami. To po jego ataku jastrzębianie po raz pierwszy w tym meczu wyszli na prowadzenie (16:15) i trener Grbić po raz pierwszy poprosił o czas. Ostatecznie gospodarze przegrali tego seta 23:25, lecz w ich szeregach nie widać było jeszcze paniki.
Jastrzębianie zaskoczyli ZAKSĘ
Nerwy zaczęły im szwankować dopiero po kilku akcjach w trzecim secie, gdy przyjezdni po ataku Fornala objęli prowadzenie 6:4. Rozkleił się wtedy Aleksander Śliwka i Grbić musiał zastąpił go Dominikiem Depowskim. Potem wziął czas i próbował wstrząsnąć zespołem. Na chwilę to mu się nawet udało, bo ZAKSA doprowadziła do remisu 16:16. Potem stało się jednak coś niewytłumaczalnego, bo jastrzębianie wygrali aż siedem kolejnych akcji. Grbić próbował ratować wynik, zaczął rotować składem, wysłał nawet na parkiet Zatorskiego. Na próżno, kędzierzynianie przegrali trzeciego seta 19:25 i wtedy w ich serca wkradła się panika.
Grbić w czwartym secie w podstawowym składzie posłał do walki nie tylko Zatorskiego, ale też Krzysztofa Rejno. Jastrzębianie nadal grali jednak jak natchnieni, świetnie serwowali i przeprowadzali skuteczne kontrataki. Przy stanie 12:18 wrócili jednak do gry i zmniejszyli stratę do jednego punktu, lecz w końcówce tej partii znów na szczyty wznieśli się Louati i Gladyr i Jastrzębski Węgiel wygrał czwartego seta 25:21
i cały mecz 3:1.
To jeszcze nie koniec rywalizacji, ale teraz w roli gospodarzy wystąpią jastrzębianie. Jeśli w niedzielę 18 kwietnia (początek meczu godz. 17:30) zwyciężą także u siebie, oczywiście zdobędą mistrzostwo Polski, natomiast jeśli wygrają kędzierzynianie, o tytule przesądzi trzeci mecz, ponownie rozegrany w Kędzierzynie-Koźlu.
W rozegranym również w środę w Bełchatowie meczu o brązowy medal ekipa PGE Skry przegrała z VERVĄ Warszawa Orlen Paliwa 2:3. Warszawianom po tym zwycięstwie są bliżsi zdobycia trzeciego miejsca, bo drugie spotkanie zagrają u siebie w niedzielę 18 kwietnia (początek godz. 14:45). W przypadku wygranej PGE Skry trzeci mecz zostanie rozegrany ponownie w Bełchatowie.
Pierwsze mecze finału PlusLigi:
Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle
– Jastrzębski Węgiel 1:3
(25:16, 23:25, 19:25, 21:25).
ZAKSA: Kaczmarek, Kochanowski, Semeniuk, Toniutti, Smith, Śliwka – Staszewski (libero) oraz Kluth, Depowski, Rejno, Zatorski (libero), Łukasik
Jastrzębski Węgiel: Al Hachdadi, Gladyr, Fornal, Kampa, Wiśniewski, Louati – Popiwczak (libero) oraz Szymura, Bucki,
Gierżot, Kosok.

Pierwszy mecz o 3. miejsce:
PGE Skra Bełchatów
– VERVA Warszawa Orlen Paliwa 2:3 (25:15, 20:25, 25:11, 19:25, 19:21).
PGE Skra: Łomacz, Petković, Bieniek, Kłos, Ebadipour, Sawicki, Piechocki (libero) oraz Milczarek, Mitić, Filipiak.
VERVA Warszawa: Trinidad, Superlak, Wrona, Nowakowski, Kwolek, Grobelny, Wojtaszek (libero) oraz Szalpuk, Król,
Kozłowski.

VERVA lepsza od Trefla

VERVA Warszawa Orlen Paliwa zagra w półfinałach PlusLigi. Siatkarze ze stolicy pokonali w trzecim ćwierćfinałowym meczu Trefla Gdańsk (3:0) i to oni powalczą o medale. Gdańszczanie zagrają o piąte miejsce.

Potyczki zespołów Trefla i VERVY okazały się najciekawsze ze wszystkich ćwierćfinałów. Tylko te zespoły potrzebowały trzeciego meczu, żeby wyłonić półfinalistę PlusLigi. Najpierw podopieczni trener Michała Winiarskiego zwyciężyli u siebie 3:1, ale w następnym meczu w Warszawie górą byli warszawianie, trenowani przez byłego szkoleniowca Trefla Andreę Anastasiego, którzy wygrali na swoim boisku 3:2. Trzeci mecz rozegrano ponownie w Gdańsku, lecz tym razem ekipie Trefla atut własnego boiska nie pomógł i stołeczna ekipa nadspodziewanie łatwo wygrała 3:0 (25:21, 25:19, 25:18).
Na końcowy rezultat tej rywalizacji niecierpliwie czekali siatkarze Jastrzębskiego Węgla, bo oni ze zwycięzcą zmierzą się teraz w walce o awans do finału rozgrywek. Pierwsze spotkanie półfinałowe odbędzie się już w najbliższy weekend w Jastrzębiu Zdroju. W drugiej parze rywalizują drużyny Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle oraz PGE Skry Bełchatów.

VERVA Kubiaka i Leona

Dwaj kluczowi siatkarze reprezentacji Polski, Michał Kubiak i Wilfredo Leon, prowadzą negocjacje w sprawie przejęcie klubu VERVA Warszawa Orlen Paliwa. Jeśli nic nie przeszkodzi, jeszcze w lutym staną się jego właścicielami.

Problemy warszawskiego klubu zaczęły się w 2019 roku, gdy firma ONICO, sponsor tytularny popadł w tarapaty finansowe i z tego powodu przestał wspierać siatkarską drużynę. Pomocną dłoń wyciągnął wtedy Bertrand Jasiński, pod wodzą którego ONICO Warszawa przekształciło się w „Projekt Warszawa”, a następnie po uzyskaniu wsparcia ze strony PKN Orlen w VERVĘ Warszawa Orlen Paliwa. Nowy sponsor uchronił klub od upadku, lecz nie rozwiązał wszystkich jego problemów.
Jak podaje „Puls Biznesu” misji jej ratowania chcą się podjąć dwaj reprezentanci Polski – Michał Kubiak i Wilfredo Leon. Kubańczyk z polskim paszportem, który zapuścił korzenie w Warszawie, już w listopadzie ub. roku pożyczył VERVIE milion złotych, a teraz jest w grupie inwestorów, którzy negocjują warunki przejęcia klubu. Jeśli nic im nie przeszkodzi, Kubiak i Leon jeszcze w lutym staną się współwłaścicielami VERVY.

Kara dla trenera VERVY za wybuch złości

Polska Liga Siatkówki poinformowała, że Komisja Dyscyplinarna nałożyła na trenera VERVY Warszawa Orlen Paliwa Andreę Anastasiego grzywnę w wysokości 15 tysięcy złotych i dyskwalifikację na cztery mecze w zawieszeniu na dziewięć miesięcy. To sankcje za jego niestosowne zachowanie podczas meczu 12. kolejki z Wartą Zawiercie.

Do incydentu doszło 8 listopada ubiegłego roku podczas meczu z Aluronem CMC Wartą Zawiercie w Warszawie, który zakończył się zwycięstwem gości 3:0. Była to czwarta z rzędu porażka stołecznego zespołu. Znany z emocjonalnych reakcji na boiskowe wydarzenia Andrea Anastasi w trakcie pierwszego seta, przy wysokim prowadzeniu rywali, uznał, że autowa piłka po zagrywce Artura Szalpuka została w locie dotknięta przez gracza ekipy gości Piotra Orczyka. Ponieważ sędziowie nie podzielili jego poglądu w tej kwestii, włoski szkoleniowiec zwyzywał w swoim ojczystym języku siatkarza i całą drużynę Warty, a z sędziami kłócił się zawzięcie, aż w końcu zelżony przez niego arbiter Piotr Skowroński ukarał go żółtą kartką. Komisja Dyscyplinarna PLS wydała werdykt w tej sprawie dopiero po kilku tygodniach . Trenera VERVY Warszawa będzie musiał zapłacić grzywnę w wysokości 15 tysięcy złotych, a ponadto został zdyskwalifikowany na cztery mecze, lecz na jego szczęście wykonanie tej kary zawieszono na dziewięć miesięcy. Dla włoskiego szkoleniowca będzie to ciężka tortura, bo będzie musiał przez ten czas w trakcie meczów zważać na to co mówi i jak się zachowuje.
A ekipa VERVY Warszawa w tabeli siatkarskiej PlusLigi po 17 rozegranych spotkaniach zajmuje póki co piątą lokatę, za niepokonaną ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, Jastrzębskim Węglem, Treflem Gdańsk i Aluronem CMC Wartą Zawiercie. W miniony weekend w rozegranych spotkaniach 20. kolejki beniaminek ekstraklasy Stal Nysa sensacyjnie pokonała we własnej hali 3:1 (18:25, 25:18, 25:18, 25:23) Jastrzębski Węgiel. Dla wicelidera tabeli była to dopiero trzecia porażka w tym sezonie, ale dotkliwa, bo dwie wcześniejsze porażki ponieśli w starciach z ZAKSĄ. Wydarzeniem była też porażka PGE Skry Bełchatów na swoim boisku z Treflem Gdańsk 1:3, bo do porażki bełchatowian przyczynił się ich wychowanek i wieloletni lider zespołu Mariusz Wlazły, dla którego był to pierwszy w karierze występ w Bełchatowie przeciwko swojej dawnej drużynie.

Liga Mistrzów CEV: ZAKSA była lepsza od Skry

Mimo pandemii k siatkarska Liga Mistrzów w minionym tygodniu rozegrała pierwszą kolejkę spotkań. Z czterech polskich drużyn uczestniczących w obecnej edycji tych rozgrywek na parkiecie pojawiły się tylko ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i PGE Skra Bełchatów. Jastrzębski Węgiel z powodu dużej liczby zakażeń w zespole zrezygnował z wyjazdu na turniej do Berlina i został za to ukarany walkowerami.

Siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle i PGE Skry Bełchatów w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów CEV w fazie grupowej trafili do jednego „worka” i rywalizują grupie A wraz z belgijskim Lindemans Aalst i tureckim Fenerbahce HDI Stambuł. Europejska federacja siatkarska postanowił przeprowadzić fazę grupową bez udziału publiczności, w tzw. turniejowych bańkach. Gospodarzem pierwszego turnieju z grupie A była Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, a gospodarzem drugiego (26-28 stycznia 2021) będzie PGE Skra Bełchatów.
Kędzierzynianie bezwzględnie wykorzystali atut własnej hali i wygrali wszystkie trzy mecze bez straty seta. Podopieczni Nikoli Grbicia pokonali kolejno PGE Skrę 3:0 (25:21, 25:19, 25:19), Fenerbahce HDI Stambuł 3:0 (25:21, 25:20, 25:13) oraz Lindemans Aalst 3:0 (25:19, 25:19, 25:17). Trener Grbić wystawił do walki taki oto skład: Kaczmarek, Kochanowski, Toniutti, Staszewski, Semeniuk, Smith, Zatorski (libero) oraz Rejno, Kluth, Prokopczuk, Zawalski, Banach (libero). ZAKSA rzecz jasna objęła prowadzenie w grupie A z dorobkiem 9 punktów (sety 9-0, punkty 225:168). Drugie miejsce w tabeli z sześcioma punktami na koncie zajmuje PGE Skra Bełchatów (sety 6-4, małe punkty 232:209), która wygrała z Fenerbahce HDI Stambuł 3:1 (25:18, 25:21, 23:25, 25:21) i Lindemans Aalst 3:0 (25:16, 25:17, 25:16). Trzecią lokatę wywalczyła ekipa Fenerbahce HDI Stambuł (2 pkt, sety 4-8, małe punkty 241:275), która w tie-breaku pokonała Lindemans Aalst 3:2 (20:25, 25:22, 25:21, 17:25, 15:9). Belgijski zespół z dorobkiem jednego „oczka” za tie-break jest ostatni (sety 2-9, małe punkty 206:252). Dla przypomnienia – do kolejnej fazy bezpośrednio awansują zwycięscy każdej z pięciu grup oraz trzy zespoły z drugich miejsc z najlepszym bilansem.
Zasady ustalania kolejności miejsc w grupa: decyduje większa liczba wygranych meczów, potem liczba zdobytych punktów oraz wyższy stosunek setów, wyższy stosunek małych punktów i wyniki bezpośrednich meczów. Bełchatowianie mimo porażki 0:3 z ZAKSĄ wciąż zachowują szansę na zajęcie pierwszego miejsca w grupie A, ale jeśli w styczniu u siebie choćby tylko powtórzą wyniki z Kędzierzyna-Koźla, powinni bez problemu awansować do ćwierćfinału drugiego miejsca.
Niewielkie szanse na to ma rywalizująca w grupie C drużyna Jastrzębskiego Węgla, która przez władze klubu z powodu wykrycia nowych zakażeń w ekipie została w ostatniej chwili wycofana z udziału w turnieju, którego gospodarzem był Berlin Recycling Volleys. CEV podszedł ze zrozumieniem do problemów jastrzębian, ale w myśl ustaleń wymuszonych wcześniej przez pandemię ukarał ich walkowerami i wyraził nadzieję, że w styczniowym turnieju tej grupy, w Kazaniu, będą mogli już zagrać. Jeśli ekipa Jastrzębskiego Węgla pojedzie do Rosji, to tylko pro forma, bo nie ma już żadnych szans na zajęcie premiowanego bezpośrednim awansem pierwszego miejsca w grupie, ani nawet na awans z drugiego miejsca. Po turnieju w Berlinie liderem jest Zenit Kazań (czołowym graczek tego zespołu jest reprezentant Polski Bartosz Bednorz) z kompletem zwycięstw, 9 punktami i bilansem setów 9-1, a drugą lokatę zajmuje Recycling Volleys ( dwa zwycięstwa, 6 pkt, w setach 6:3). Jastrzębianie mogą co najwyżej wyprzedzić słoweńską ekipę ACH Volley Lublana, która w berlinie jedyne trzy punkty zdobyła na nich walkowerem.
Z racji tego, że trenerem tej drużyny jest selekcjoner kadry Polski Vital Heynen, a największą gwiazdą grający w naszych narodowych barwach Kubańczyk Wilfredo Leon, wypada odnotować też występy w grupie B włoskiego zespołu Sir Sicoma Monini Perugia. We włoskiej Serie A podopieczni Heynena są liderami i wyprzedzają w rozgrywkach ekipę Cucine Lube Civitanova, z którą los zetknął ich także w jednej grupie Ligi Mistrzów. Obie drużyny zmierzyły się w pierwszym dniu turnieju rozgrywanego we francuskim Tours i starcie wygrali 3:1 siatkarze Cucine Lube Cvitanova. Potem obie włoskie ekipy bez problemu po 3:0 pokonały gospodarzy zawodów, Tours VB. Trzeciego spotkania nie rozgrywano, bo turecki Arkas Izmir nie stawił się do walki z powodu dużej liczby zakażeń Covid-19 i podobnie jak Jastrzębski Węgiel został ukarany walkowerami 0:3 (0:25, 0:25, 0:25). Tak więc Cucine Lube Civitanova opuściła Francję na pierwszym miejscu w grupie z kompletem zwycięstw, 9 punktami i bilansem setów 9-1, zaś Sir Sicoma Monini Perugia na drugim (dwa zwycięstwa, 6 pkt, sety 7:3), a Tours VB został z 3 pkt za walkower na Arkasie, bilansem setów 3-6, natomiast turecki zespół, dokładnie jak Jastrzębski Węgiel po pierwszym turnieju ma zero punktów, w setach 0-9 i małych punktach 0:225.
W grupie E gospodarzem turnieju była ekipa Itas Trentino, która wygrała z Lokomotiwem Nowosybirsk 3:2, czeskim VK CEZ Karlovarsko 3:0 i niemieckim VfB Friedrichshafen 3:0. Włoski zespół objął prowadzenie w grupie z kompletem zwycięstw, dorobkiem 8 pkt i bilansem setów 9:3. Nieoczekiwanie drugą lokatę zajęła drużyna VfB Friedrichshafen, która pokonała Lokomotiw 3:0 i VK CEZ Karlovarsko 3:1, co dało jej sześć punktów i bilans setów 6:4. Dopiero trzecie miejsce zajęła faworyzowana rosyjska drużyna, zdobywając 4 punkty za zwycięstwo nad VK CEZ Karlovarsko 3:1 i jedno „oczko” za tie-break z Itasem. Drugi turniej zostanie rozegrany w lutym w Friedrichshafen i z kwartetu zespołów rywalizujących grupie E szanse na awans do 1/4 finału straciła tylko czeska drużyna.
A my czekamy jeszcze na występ zespołu VERVY Warszawa, który w tym tygodniu od wtorku do czwartku bić się będzie w Roeselare o punkty w grupie D z włoskim Leo Shoes Modena, rosyjskim Kuzbassem Kemerowo i belgijskim Knack Roeselare.

Wirus w Plus Lidze

Po raz kolejny koronawirus pokrzyżował szyki zespołom naszej siatkarskiej ekstraklasy. W miniony weekend w ramach 9. kolejki rozegrano tylko mecz MKS Ślepsk Malow Suwałki z Vervą Warszawa Orlen Paliwa (1:3).

Warszawska drużyna przystąpiła do tego meczu bez dwukrotnego mistrza świata Piotra Nowakowskiego, który uzyskał pozytywny wynik testu na koronawirusa. „Zaraz potem testom poddani zostali zawodnicy i członkowie sztabu szkoleniowego, którzy do tej pory nie byli zakażeni. Wszyscy otrzymali wyniki negatywne” – przekazał klub VERVA Warszawa Orlen Paliwa na swojej oficjalnej stronie internetowej. To kolejny siatkarz VERVY, u którego wykryto zakażenie koronawirusem. Pierwsze pozytywne wyniki badań były już we wrześniu. W ostatnich dniach poinformowano też o przypadkach zakażeniu Covid-19 w Stali Nysa, Indykpolu AZS Olsztyn, Asseco Resovii Rzeszów, GKS Katowice i Skra Bełchatów.
Z tego powodu zaplanowany na niedzielę mecz PlusLigi Asseco Resovii z MKS Będzin został odwołany. Rzeszowski klub na swojej stronie internetowej poinformował, że czterech zawodników miało pozytywne wyniki testów na obecność Covid-19. Z tego powodu wcześniej nie rozegrano zaległego spotkania z 1. kolejki z Treflem Gdańsk.
Natomiast jedynie z powodu podejrzeń o zakażenie Covid-19 w ekipie siatkarzy GKS Katowice, odwołano także zaplanowany na sobotę mecz tego zespołu z PGE Skrą Bełchatów. Katowiczanie wolą dmuchać na zimne, bo niedawno dopiero wrócili do rywalizacji po przerwie spowodowanej kwarantanną po pozytywnych wynikach testów u trzech zawodników. Treningi zostały zawieszone, a zawodnicy odesłani do domów na kwarantannę. Trzy kolejne mecze, z Cuprum Lubin, MKS Będzin i ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle katowiczanie musieli odwołać i na razie z tych zaległości odrobili jedynie potyczkę z MKS Będzin (wygrali 3:0) oraz rozegrać spotkanie z VERVĄ Warszawa (przegrali 1:3).
W sobotę udało się natomiast rozegrać zaległy mecz z 8. kolejki między Jastrzębskim Węglem a Treflem Gdańsk. Wygrali jastrzębianie 3:0.

48 godzin sport

Odebrali Polakom rekord globu
World Athletics (dawna IAAF) oficjalnie uznała, że rekord świata w biegu 4×400 metrów, wynoszący 3:01,51, należy do sztafety uniwersytetu z Houston biegnącej w składzie: Amere Lattin, Obie Igbokwe, Jermaine Holt i Kahmari Montgomery. Ta decyzja odebrała prymat polskiej sztafecie, która w 2018 roku podczas halowych mistrzostw świata w Birmingham nie tylko sensacyjnie zdobyła złoty medal, ale przy okazji dokonała tego z najlepszym wówczas wynikiem na świecie – 3:01,77. Niestety, Karol Zalewski, Rafał Omelko, Łukasz Krawczuk i Jakub Krzewina niedługo cieszyli się z rekordu świata, bo kilka dni później sztafeta uniwersytetu w Houston poprawiła ich rezultat o 0,26 s. wynik Amerykanów długo jednak czekał na ratyfikację przez światową federację lekkoatletyczną.

Marcisz wicemistrzynią juniorek
Izabela Marcisz zdobyła srebrny medal rozgrywanych w Oberwiesenthal mistrzostw świata juniorek. Polka zajęła drugie miejsce w sprincie stylem dowolnym. Wygrała Szwedka Louise Lindstroem, a na trzecim stopniu podium stanęła Szwajcarka Siri Wigger. W poniedziałek odbędzie się bieg na 5 kilometrów stylem klasycznym, a w środę zawodniczki powalczą na 15 km techniką dowolną.

Brąz dla polskiej kolarki
Daria Pikulik zdobyła na torze kolarskim w Berlinie brązowy medal mistrzostw świata w konkurencji omnium i przypieczętowała awans do igrzysk olimpijskich w Tokio. Dla 23-leptniej polskiej zawodniczki to życiowy sukces. W stolicy Niemiec przegrała tylko z Japonką Yumi Kajiharą i Włoszką Letizią Paternoster.

Ukrainka ukrywała doping?
Dwukrotna mistrzyni Europy w biegu na 800 m Natalija Krol (wcześniej startująca pod nazwiskiem Pryszczepa), została zawieszona po wykryciu w jej organizmie hydrochlorotiazydu. Środek ten działa moczopędnie i jest używany w leczeniu nadciśnienia tętniczego, ale w sporcie stosowany jest do maskowania śladów po stosowaniu niedozwolonych środków dopingowych. 25-letniej ukraińskiej biegaczce grozi nawet czteroletnia dyskwalifikacja.

Piątek trafił w Bundeslidze
Krzysztof Piątek zdobył z rzutu karnego bramkę dla Herthy Berlin w zremisowanym 3:3 meczu 24. kolejki Bundesligi z Fortuną Duesseldorf. Była to pierwsze ligowe trafienie 24-letniego napastnika w barwach niemieckiego klubu.

Zmiany w rosyjskiej federacji
Biznesmen i polityk Jewgienij Jurczenko wybrany został w piątek w Moskwie na prezesa Wszechrosyjskiej Federacji Lekkoatletycznej. Był jedynym kandydatem na tę funkcję. Za kandydaturą 52-letniego Jurczenki opowiedziało się 53 delegatów, siedmiu było przeciw, a trzech wstrzymało się od głosu. Nowy sternik rosyjskiej „królowej sportu” zastąpił Dmitrija Szliachtina, który podał się do dymisji. Głównym celem Jurczenki jest zapobieżenie całkowitemu wykluczeniu rosyjskich lekkoatletów z igrzysk w Tokio.

Koronawirus paraliżuje Serie A
Z powodu epidemii koronawirusa w piłkarskiej Serie A odwołano pięć spotkań: szlagierowej potyczki lidera Juventusu Turyn z trzecim w tabeli Interem Mediolan oraz Udinese z Fiorentiną, AC Milan z Genoą, Parmy ze SPAL Ferrara i Sassuolo z Brescią. Władze ligi podały, że te spotkanie zostały przełożone na 13 maja. Pierwotnie wszystkie te spotkania miały zostać rozegrane bez udziału publiczności. Bramkarz Juventusu Wojciech Szczęsny miał zatem w ten weekend wolne, ale jego koledzy z kadry, Arkadiusz Milik, Piotr Zieliński i Łukasz Skorupski, o ligowe punkty musieli jednak powalczyć. Bologna ze Skorupskim w bramce przegrała na wyjeździe z Lazio Rzym 0:2, za to SSC Napoli z Milikiem i Zielińskim w wyjściowym składzie pokonało 2:1 AC Torino

Pierwsza porażka Liverpoolu
FC Liverpool nie będzie samodzielnym rekordzistą Premier League w liczbie wygranych meczów z rzędu. Ekipa „The Reds” w poprzedniej, 27. kolejce, wygrała po raz 18. i wyrównała rekordowe osiągnięcie Manchesteru City, który trzy sezony temu także zanotował serię 18 wygranych spotkań z rzędu. Znakomitą serię ekipy Juergena Kloppa w minioną sobotę sensacyjnie przerwała 17. w tabeli drużyna Watfordu, która wygrał z Liverpoolem 3:0. Zespół prowadzony przez trenera Nigela Pearsona jako pierwszy w tym sezonie pokonał „The Reds” w rozgrywkach Premier League.

Kontrakt dla Polaka w MLS
Kacper Przybyłko podpisał nowy kontrakt z klubem amerykańskiej MLS Philadelphia Union. W poprzednim sezonie 26-letni polski napastnik w 26 spotkaniach tego zespołu strzelił 15 bramek. Nowa umowa obowiązuje do końca 2023 roku.

Wróciła I liga piłkarska
Po przerwie zimowej wznowiła rozgrywki I liga piłki nożnej. Wyniki 21. kolejki spotkań: GKS Bełchatów – GKS Jastrzębie 0:0, Stomil Olsztyn – Odra Opole 4:2, GKS Tychy – Sandecja Nowy Sącz 2:2, Miedź Legnica – Zagłębie Sosnowiec 0:2, Bruk-Bet Nieciecza – Chojniczanka Chojnice 1:2, Olimpia Grudziądz – Stal Mielec 0:5. Niedzielne mecze Podbeskidzia Bielsko-Biała z Wigrami Suwałki oraz Puszczy Niepołomice z Chrobrym Głogów zakończyły się po zamknięciu wydania, natomiast spotkanie Warty Poznań z Radomiakiem Radom odbędzie się w poniedziałek 2 marca.

VERVA znów liderem PlusLigi
Siatkarze zespołu VERVA Warszawa Orlen Paliwa mecz 22. kolejki PlusLigi z GKS Katowice rozegrali w Płocku, gdzie mieści się siedziba głównego sponsora klubu. Warszawianie zwyciężyli 3:2 (19:25, 17:25, 25:21, 25:23, 15:13) i dzięki zdobytym punktom odzyskali pozycję lidera rozgrywek. Drugą lokatę ze stratą jednego punktu do VERVY zajmuje zespół Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn Koźle, który w 22. kolejce także 3:2 pokonał u siebie Trefl Gdańsk. Dobrą formę zademonstrowała natomiast ekipa Jastrzębskiego Węgla, która pokonała 3:0 Asseco Resovię Rzeszów.

Trzy zwycięstwa w Lidze Mistrzów

Zespoły Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, VERVY Warszawa Orlen Paliwa oraz Jastrzębskiego Węgla wygrały swoje mecze w 4. kolejce Ligi Mistrzów siatkarzy. W najlepszej sytuacji znajduje się ekipa ZAKSY, która w swojej grupie jest jak dotąd niepokonana i już zapewniła sobie awans do 1/4 finału.

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn Koźle w czwartej serii meczów siatkarskiej Ligi Mistrzów ograła belgijskie Knack Roeselare 3:0. To było czwarte zwycięstwo mistrzów Polski w grupie E. Podopieczni trenera Nikoli Grbicia nie stracili w nich nawet jednego seta. Dzięki temu byli już tylko o krok od awansu do następnej fazy rozgrywek, ale formalnie stało się to dopiero wtedy, gdy niemiecki VfB Friedrichshafen przegrał pierwszego seta w starciu z serbską Vojvodiną Nowy Sad. Tym samym ekipa ZAKSY potwierdziła, że lekki kryzys formy, jaki dopadł ją w PlusLidze w przegranych meczach z Jastrzębskim Węglem (2:3) i MKS Będzin (1:3), ma już za sobą. Mistrzowie Polski nie zagrali w najsilniejszym składzie, bo trener Grbić dał odpocząć filarom zespołu, Aleksandrowi Śliwce i Łukaszowi Wiśniewskiemu. Mimo to ZAKSA zespół ZAKSY wyraźnie górował nad ekipą gości od pierwszej do ostatniej akcji.
Jastrzębianie przystępowali do meczu opromienieni zwycięstwami nad Zenitem Kazań w Lidze Mistrzów i Grupą Azoty Kędzierzyn-Koźle w PlusLidze, ale też trochę przygnębieni niedawną porażką 0:3 z VERVĄ Warszawa w meczu na szczycie naszej siatkarskiej ekstraklasy. W wyjazdowym starciu z Halkbankiem Ankara gracze trenera Slobodana Kovaca chcieli powetować sobie porażkę z liderem PlusLigi. I zrobili to błyskawicznie, pokonując turecki zespół 3:0 (25: 18, 25:18, 25:15). Było to czwarte zwycięstwo jastrzębian w tych rozgrywkach, a to oznacza, że prowadzą w grupie C z kompletem punktów i są już tylko o krok od awansu do ćwierćfinału. Mogą go przypieczętować już w najbliższej kolejce w spotkaniu u siebie z Zenitem Kazań, ale w zapasie mają jeszcze ostatni w fazie grupowej mecz z Greenyard Maaseik.
Także ekipa VERVY Warszawa odniosła niezwykle cenne zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Podopieczni trenera Andrei Anastasiego pokonali Benfikę Lizbona 3:0 i dzięki temu wciąż pozostają w grze o awans do kolejnej fazy tych rozgrywek. Sytuacja w grupie D na półmetku rywalizacji była skomplikowana. Jedynie Sir Safety Conad Perugia mogło spać spokojnie. Włoski zespół wywalczył komplet zwycięstw, tracąc w czterech spotkaniach tylko dwa sety. Trzy pozostałe drużyny, VERVA, Benfica i francuski Tours VB, miały na koncie po trzy punkty. Dlatego starcie aktualnego lidera PlusLigi z portugalskim zespołem miało ogromne znaczenie dla układu tabeli tej grupy.
W pierwszym spotkaniu VERVY z Benfiką nieoczekiwanie lepsi okazali się rywale, którzy zwyciężyli 3:1. W rewanżu trener Anastasi nie popełnił już jednak błędu z pierwszej potyczki i nie zlekceważył rywala wystawiając do gry najsilniejszy skład. Portugalczycy postraszyli graczy stołecznej drużyny w pierwszym secie, wychodząc na prowadzenie 16:13, ale nie cieszyli się długo z tej przewagi, bo VERVA zaraz potem zdobyła pięć punktów z rzędu i wygrywała tę partie ostatecznie 25:21. Podrażnieni oporem gospodarze w drugim secie mocno rywali przycisnęli i rozgromili ich 25:13. W trzeciej partii ponownie jednak poluzowali i dlatego Benfica przegrała 22:25.
W drugim spotkaniu grupy D ekipa Sir Safety Conad Perugia wygrała 3:0 z Tours VB. Włoski zespół, którego trenerem jest belgijski selekcjoner reprezentacji Polski Vital Heynen, a kluczowym graczem występujący w naszych barwach Kubańczyk Wilfredo Leon, rozdaje karty w tej stawce i jest już w zasadzie w ćwierćfinale rozgrywek. VERVA Warszawa ma już tylko mgliste szanse na wyprzedzenie lidera, ale z drugiego miejsca też może jeszcze wywalczyć awans.
Belgijski trener narobił ostatnio trochę zamieszania w Polsce, bo w jednym z wywiadów wyjawił, że domaga się od władz PlusLigi skrócenia rozgrywek co najmniej od dwa tygodnie. Ponieważ odmówiono mu grzecznie, Heynen narobił rabanu i zarzucił oponentom, że nie chcą pomóc reprezentacji Polski w zdobyciu w Tokio złotego medalu. Trener Heynen chyba zapomniał, że PlusLiga jest tak samo zawodowa jak włoska Serie A, a on sam i jego zespół są w Lidze Mistrzów po drugiej barykady. Skrócenie rozgrywek oznaczałoby konieczność rozegrania przez ZAKSĘ, VERVĘ i Jastrzębski Węgiel większej liczby meczów w marcu, kwietniu i maju, co z pewnością odbiłoby się na ich dyspozycji. Sir Safety Perugia nie powinna sięgać po takie metody, bo jest przecież europejskim potentatem.

ZAKSA zmiata rywali z parkietu

Trzy polskie zespoły rozegrały w środku tygodnia mecze 2. kolejki siatkarskiej Ligi Mistrzów. Zespół ZAKSY Kędzierzyn-Koźle wygrał w Belgii z Knack Roeselare 3:0 i z kompletem zwycięstw prowadzi w grupie E. Jastrzębski Węgiel zaczął rozgrywki od drugiej serii spotkań, bo w pierwszej pauzował, a na początek rozbił u siebie Halkbank Ankara 3:0. Porażki doznali natomiast siatkarze VERVY Warszawa, ulegając na wyjeździe Benfice Lizbona 1:3.

Nasze trzy zespoły rywalizujące w obecnej edycji Lii Mistrzów siatkarzy to w tej także najlepsze ekipy w krajowej PlusLidze – liderem w niej jest Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, drugie miejsca zajmuje Jastrzębski Węgiel, a trzecie VERVA Warszawa Paliwa Orlen. Na europejskich parkietach z tego tercetu jak na razie najlepiej radzi sobie druzyna z Kędzierzyna-Koźla. Aktualni mistrzowie Polski w miniony wtorek wygrali drugi mecz w grupie E. W spotkaniu 2. kolejki rozbili na wyjeździe belgijski Knack Roeselare 3:0 (25:17, 25:19, 25:21). Wcześniej na swoim boisku także 3:0 pokonali serbską Vojvodinę Nowy Sad. Z belgijskim zespołem kędzierzynianie spodziewali się znacznie trudniejszej przeprawy, bo zdaniem ekspertów z nim mieli się bić o pierwsze miejsce w grupie E. Przed tygodniem Knack Roeselare potwierdził te opinie pewnie ogrywając na wyjeździe niemieckie VfB Frierdrichshafen 3:0.

W starciu z ZAKSĄ Belgowie szybko zdali sobie sprawę, że mistrzów Polski i wicemistrzów Niemiec dzieli różnica klasy. W pierwszym secie siatkarze Knack Roeselare nie mieli nic do powiedzenia. Psuli bardzo dużo serwisów, słabo radzili sobie w ataku. Polski zespół przeważał w każdym elemencie gry i nawet przez moment nie był zagrożony stratą choćby seta. Świetnie spisywał się węgierski atakujący drużyny ZAKSY Arpad Baroti, któy miał 83 procent skuteczności w ataku i zdobył 13 punktów, najwięcej z całej drużyny. Niewiele gorsi od niego byli Aleksander Śliwka (11 pkt), Simone Parodi (10) i Łukasz Wiśniewski (9).
Po drugim zwycięstwie podopiecznych Nikoli Grbicia wydaje się raczej przesądzone, że ZAKSA awansuje do kolejnej fazy rozgrywek z pierwszego miejsca. Ekipy Knack Roeselare, Vojvodina i Friedrichshafen nie powinny polskiej drużynie w tym przeszkodzić.

Okazję na zdobycie kolejnych punktów zmarnowała natomiast niespodziewanie drużyna VERVY Warszawa, która w pierwszej kolejce łatwo pokonała u siebie francuski Tours VB 3:0 i na taki sam wynik liczyła w starciu z debiutującą w Lidze Mistrzów Benfica Lizbona. Trener aktualnych wicemistrzów Polski Andrea Anastasi chyba jednak nie docenił rywali, a powinien, bo w pierwszej kolejce Portugalczycy urwali na wyjeździe seta włoskiemu potentatowi Sir Sicoma Colussi Perugia. Wystawiając do gry rezerwowych zawodników, jak rozgrywający Michał Kozłowski czy libero Dominik Jaglarski, włoski szkoleniowiec chyba nie spodziewał się, że gra jego zespołu będzie taka niemrawa (warszawianie ulegli w pierwszym secie 19:25). Niestety, nakręceni wygraniem pierwszej partii rywale utrzymali wysoką jakość także w drugiej partii, którą wygrali 25:17. W trzecim secie Anastasi wymienił skład zespołu i przyniosło to efekt w postaci zwycięstwa 25:22, lecz na rozpędzonych Portugalczyków podziałało to jeszcze bardziej mobilizująco. W czwartej partii odzyskali inicjatywę i wygrali ją 25:21, a cały mecz 3:1, odbierając faworyzowanej warszawskiej ekipie trzy punkty.

W środę do rywalizacji w Lidze Mistrzów przystąpili w końcu siatkarze Jastrzębskiego Węgla. W pierwszej kolejce pauzowali, bo Zenit Kazań w tym czasie grał w Brazylii w Klubowych Mistrzostwach Świata (zajął w nich trzecią lokatę). Dlatego jastrzębianie w tegorocznej edycji elitarnego pucharu zadebiutowali dopiero w drugiej serii spotkań, podejmując na własnym parkiecie ekipę Halkbanku Ankara. Było to wyjątkowe wydarzenie dla nowego trenera ekipy Jastrzębskiego Węgla Slobodana Kovaca, bo serbski szkoleniowiec po raz pierwszy poprowadził zespół przed własną publicznością, a na dodatek w starciu z zespołem, który prowadził w latach 2016-2018. Z Halkbankiem dwukrotnie zdobył mistrzostwo Turcji.

Dzisiaj nie jest to już jednak taki silny zespół, jakim był jeszcze dwa sezony temu. W obecnej edycji Ligi Mistrzów drużyna zaliczyła falstart przegrywając u siebie z belgijskim Greenyard Maaseik 2:3. W rozgrywkach tureckiej Efeler Ligi Halkbankowi także nie wiedzie się najlepiej. Po dziesięciu kolejkach zajmuje w niej dopiero siódme miejsce.

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla wykorzystali słabszą formę rywali bezlitośnie, wygrywając spotkanie 3:0 (25:17, 25:17, 25:21). Trener Kovac wystawił do gry w tym spotkaniu Lukasa Kampa, Jakuba Buckiego, Tomasza Fornala, Christiana Fromma, Michała Szalacha, Grahama Vigrassa, Jakuba Popiwczaka (libero) oraz Dawida Konarskiego, Dawida Gruszczyńskiego, Piotra Haina i Dominika Depowskiego. Następne spotkanie w Lidze Mistrzów jastrzębianie rozegrają 19 grudnia z Greenyard Maaseik.

 

Pora powalczyć w Lidze Mistrzów

Dwa polskie zespoły klubowe w tym tygodniu rozpoczną rywalizację w siatkarskiej Lidze Mistrzów. Gupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle podejmował we wtorek drużynę Vojvodiny Nowy Sad, natomiast w środę VERVA Warszawa Orlen Paliwa zmierzą się na swoim boisku z francuskim Tours VB.

VERVA Warszawa Orlen Paliwa środowym meczem grupy D z Tours VB zainauguruje swój debiutancki sezon w Lidze Mistrzów. Brak doświadczenia w tych rozgrywkach części siatkarzy stołecznego klubu nie martwi ich trenera, Andreę Anastasiego. „Nie sądzę, żeby to miało znaczenie. Niektórzy faktycznie jeszcze nigdy nie grali w Lidze Mistrzów, ale przecież mają ogromne doświadczenie na arenie międzynarodowej dzięki występom w reprezentacjach swoich krajów” – przekonuje włoski szkoleniowiec, który sam doskonale zna smak rywalizacji w tych elitarnych rozgrywkach, bo w sezonach 2015/2016 i 2018/2019 prowadził w nich zespół Trefla Gdańsk. W pierwszym jego podopieczni odpadli w pierwszej rundzie fazy play off, a w drugim w 1/8 finału.

W obecnej edycji prowadzoną przez niego ekipę VERVY Warszawa w fazie grupowej czeka konfrontacja z bardzo silnym rywalem. W grupie D zmierzy się m. in. z Sir Sicomą Monini Perugia, której trenerem jest belgijski selekcjoner reprezentacji Polski Vital Heynen, a jednym z liderów przyjmujący biało-czerwonych Wilfredo Leon. Poza tym srebrnych medalistów poprzedniego sezonu PlusLigi czekają też pojedynki z Benficą Lizbona i wspomnianym już francuskim Tours VB. „Nasz cel jest jasny. Chcemy mocno zaakcentować nasza obecność w tych rozgrywkach i pokazać przy tym dobrą siatkówkę. Wyjście z grupy wydaje się realne do osiągnięcia” – ocenia dyrektor sportowy stołecznego klubu Piotr Gacek.

Mistrzowie Francji odnosili duże sukcesy w tych najbardziej prestiżowych rozgrywkach na Starym Kontynencie w poprzedniej dekadzie. W 2005 roku triumfowali, dwa lata później zajęli drugie miejsce, a w 2004 roku trzecie. W obecnej drużynie Tours VB występują dwaj zawodnicy, którzy mają za sobą występy w polskich klubach – serbski przyjmujący Konstantin Czupković i francuski libero Nicolas Rossard. Mecz VERVY z Tours zostanie rozegrany w środę w Warszawie. Początek godz. 18:00.

Z trzech polskich ekip uczestniczących w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów, pierwsza do walki przystąpiła Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, podejmując w miniony wtorek na swoim boisku drużynę Vojvodiny Nowy Sad (spotkanie zakończyło sie po zamknięciu wydania). Jastrzębski Węgiel przystąpi do rywalizacji dopiero w przyszłym tygodniu. Kibice siatkówki w Warszawie liczą na wygraną VERVY z Tours VB, ale czekają na potyczki z ekipą Sir Safety Perugia. Wicemistrzowie Włoch w minioną niedzielę rozegrali awansem mecz z 13. kolejki, a którym pokonali na wyjeździe z Itas Trentino 3:1 (25:21, 20:25, 25:19, 25:23). Jednym z bohaterów zespołu Heynena był oczywiście Wilfredo Leon. Gwiazdor reprezentacji Polski zakończył spotkanie z dorobkiem 23 punktów (19 atakiem, 3 zagrywką, 1 blokiem). W tabeli Serie A z kompletem zwycięstw prowadzi Cucine Lube Civitanova (29 pkt). Na drugie miejsce awansowała Perugia, która traci do lidera cztery „oczka”. Modena jest trzecia (24 pkt).

A miniony weekend w Serie A doszło też do pojedynku dwóch naszych reprezentantów – naprzeciw siebie stanęli Bartosz Kurek i Bartosz Bednorz. Lepszy okazał się drugi z wymienionych. Jego Leo Shoes Modena wygrała z Vero Volley Monza 3:1 (25:15, 25:15, 24:26, 25:22). Znakomite spotkanie zaliczył Bednorz. 25-letni przyjmujący zdobył aż 20 punktów i był to najlepszy wynik w zespole. Reprezentant Polski 13 „oczek” uzyskał atakiem, 4 blokiem i trzy zagrywką. W ataku miał 68-procentową skuteczność (na 19 prób skończył 13). Bednorz zostawił w pokonanym polu takie gwiazdy jak Ivan Zaytsev (17 pkt) czy Matthew Anderson (14 pkt). Kurek w porównaniu z Bednorzem wypadł słabo. Bohater ubiegłorocznych mistrzostw świata zakończył spotkanie z dorobkiem 16 pkt przy 36 procentach skuteczności. A Bednorz po raz kolejny pokazał, że zasługuje na grę w kadrze Polski.