VERVA Kubiaka i Leona

Dwaj kluczowi siatkarze reprezentacji Polski, Michał Kubiak i Wilfredo Leon, prowadzą negocjacje w sprawie przejęcie klubu VERVA Warszawa Orlen Paliwa. Jeśli nic nie przeszkodzi, jeszcze w lutym staną się jego właścicielami.

Problemy warszawskiego klubu zaczęły się w 2019 roku, gdy firma ONICO, sponsor tytularny popadł w tarapaty finansowe i z tego powodu przestał wspierać siatkarską drużynę. Pomocną dłoń wyciągnął wtedy Bertrand Jasiński, pod wodzą którego ONICO Warszawa przekształciło się w „Projekt Warszawa”, a następnie po uzyskaniu wsparcia ze strony PKN Orlen w VERVĘ Warszawa Orlen Paliwa. Nowy sponsor uchronił klub od upadku, lecz nie rozwiązał wszystkich jego problemów.
Jak podaje „Puls Biznesu” misji jej ratowania chcą się podjąć dwaj reprezentanci Polski – Michał Kubiak i Wilfredo Leon. Kubańczyk z polskim paszportem, który zapuścił korzenie w Warszawie, już w listopadzie ub. roku pożyczył VERVIE milion złotych, a teraz jest w grupie inwestorów, którzy negocjują warunki przejęcia klubu. Jeśli nic im nie przeszkodzi, Kubiak i Leon jeszcze w lutym staną się współwłaścicielami VERVY.

Kara dla trenera VERVY za wybuch złości

Polska Liga Siatkówki poinformowała, że Komisja Dyscyplinarna nałożyła na trenera VERVY Warszawa Orlen Paliwa Andreę Anastasiego grzywnę w wysokości 15 tysięcy złotych i dyskwalifikację na cztery mecze w zawieszeniu na dziewięć miesięcy. To sankcje za jego niestosowne zachowanie podczas meczu 12. kolejki z Wartą Zawiercie.

Do incydentu doszło 8 listopada ubiegłego roku podczas meczu z Aluronem CMC Wartą Zawiercie w Warszawie, który zakończył się zwycięstwem gości 3:0. Była to czwarta z rzędu porażka stołecznego zespołu. Znany z emocjonalnych reakcji na boiskowe wydarzenia Andrea Anastasi w trakcie pierwszego seta, przy wysokim prowadzeniu rywali, uznał, że autowa piłka po zagrywce Artura Szalpuka została w locie dotknięta przez gracza ekipy gości Piotra Orczyka. Ponieważ sędziowie nie podzielili jego poglądu w tej kwestii, włoski szkoleniowiec zwyzywał w swoim ojczystym języku siatkarza i całą drużynę Warty, a z sędziami kłócił się zawzięcie, aż w końcu zelżony przez niego arbiter Piotr Skowroński ukarał go żółtą kartką. Komisja Dyscyplinarna PLS wydała werdykt w tej sprawie dopiero po kilku tygodniach . Trenera VERVY Warszawa będzie musiał zapłacić grzywnę w wysokości 15 tysięcy złotych, a ponadto został zdyskwalifikowany na cztery mecze, lecz na jego szczęście wykonanie tej kary zawieszono na dziewięć miesięcy. Dla włoskiego szkoleniowca będzie to ciężka tortura, bo będzie musiał przez ten czas w trakcie meczów zważać na to co mówi i jak się zachowuje.
A ekipa VERVY Warszawa w tabeli siatkarskiej PlusLigi po 17 rozegranych spotkaniach zajmuje póki co piątą lokatę, za niepokonaną ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, Jastrzębskim Węglem, Treflem Gdańsk i Aluronem CMC Wartą Zawiercie. W miniony weekend w rozegranych spotkaniach 20. kolejki beniaminek ekstraklasy Stal Nysa sensacyjnie pokonała we własnej hali 3:1 (18:25, 25:18, 25:18, 25:23) Jastrzębski Węgiel. Dla wicelidera tabeli była to dopiero trzecia porażka w tym sezonie, ale dotkliwa, bo dwie wcześniejsze porażki ponieśli w starciach z ZAKSĄ. Wydarzeniem była też porażka PGE Skry Bełchatów na swoim boisku z Treflem Gdańsk 1:3, bo do porażki bełchatowian przyczynił się ich wychowanek i wieloletni lider zespołu Mariusz Wlazły, dla którego był to pierwszy w karierze występ w Bełchatowie przeciwko swojej dawnej drużynie.

Liga Mistrzów CEV: ZAKSA była lepsza od Skry

Mimo pandemii k siatkarska Liga Mistrzów w minionym tygodniu rozegrała pierwszą kolejkę spotkań. Z czterech polskich drużyn uczestniczących w obecnej edycji tych rozgrywek na parkiecie pojawiły się tylko ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i PGE Skra Bełchatów. Jastrzębski Węgiel z powodu dużej liczby zakażeń w zespole zrezygnował z wyjazdu na turniej do Berlina i został za to ukarany walkowerami.

Siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle i PGE Skry Bełchatów w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów CEV w fazie grupowej trafili do jednego „worka” i rywalizują grupie A wraz z belgijskim Lindemans Aalst i tureckim Fenerbahce HDI Stambuł. Europejska federacja siatkarska postanowił przeprowadzić fazę grupową bez udziału publiczności, w tzw. turniejowych bańkach. Gospodarzem pierwszego turnieju z grupie A była Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, a gospodarzem drugiego (26-28 stycznia 2021) będzie PGE Skra Bełchatów.
Kędzierzynianie bezwzględnie wykorzystali atut własnej hali i wygrali wszystkie trzy mecze bez straty seta. Podopieczni Nikoli Grbicia pokonali kolejno PGE Skrę 3:0 (25:21, 25:19, 25:19), Fenerbahce HDI Stambuł 3:0 (25:21, 25:20, 25:13) oraz Lindemans Aalst 3:0 (25:19, 25:19, 25:17). Trener Grbić wystawił do walki taki oto skład: Kaczmarek, Kochanowski, Toniutti, Staszewski, Semeniuk, Smith, Zatorski (libero) oraz Rejno, Kluth, Prokopczuk, Zawalski, Banach (libero). ZAKSA rzecz jasna objęła prowadzenie w grupie A z dorobkiem 9 punktów (sety 9-0, punkty 225:168). Drugie miejsce w tabeli z sześcioma punktami na koncie zajmuje PGE Skra Bełchatów (sety 6-4, małe punkty 232:209), która wygrała z Fenerbahce HDI Stambuł 3:1 (25:18, 25:21, 23:25, 25:21) i Lindemans Aalst 3:0 (25:16, 25:17, 25:16). Trzecią lokatę wywalczyła ekipa Fenerbahce HDI Stambuł (2 pkt, sety 4-8, małe punkty 241:275), która w tie-breaku pokonała Lindemans Aalst 3:2 (20:25, 25:22, 25:21, 17:25, 15:9). Belgijski zespół z dorobkiem jednego „oczka” za tie-break jest ostatni (sety 2-9, małe punkty 206:252). Dla przypomnienia – do kolejnej fazy bezpośrednio awansują zwycięscy każdej z pięciu grup oraz trzy zespoły z drugich miejsc z najlepszym bilansem.
Zasady ustalania kolejności miejsc w grupa: decyduje większa liczba wygranych meczów, potem liczba zdobytych punktów oraz wyższy stosunek setów, wyższy stosunek małych punktów i wyniki bezpośrednich meczów. Bełchatowianie mimo porażki 0:3 z ZAKSĄ wciąż zachowują szansę na zajęcie pierwszego miejsca w grupie A, ale jeśli w styczniu u siebie choćby tylko powtórzą wyniki z Kędzierzyna-Koźla, powinni bez problemu awansować do ćwierćfinału drugiego miejsca.
Niewielkie szanse na to ma rywalizująca w grupie C drużyna Jastrzębskiego Węgla, która przez władze klubu z powodu wykrycia nowych zakażeń w ekipie została w ostatniej chwili wycofana z udziału w turnieju, którego gospodarzem był Berlin Recycling Volleys. CEV podszedł ze zrozumieniem do problemów jastrzębian, ale w myśl ustaleń wymuszonych wcześniej przez pandemię ukarał ich walkowerami i wyraził nadzieję, że w styczniowym turnieju tej grupy, w Kazaniu, będą mogli już zagrać. Jeśli ekipa Jastrzębskiego Węgla pojedzie do Rosji, to tylko pro forma, bo nie ma już żadnych szans na zajęcie premiowanego bezpośrednim awansem pierwszego miejsca w grupie, ani nawet na awans z drugiego miejsca. Po turnieju w Berlinie liderem jest Zenit Kazań (czołowym graczek tego zespołu jest reprezentant Polski Bartosz Bednorz) z kompletem zwycięstw, 9 punktami i bilansem setów 9-1, a drugą lokatę zajmuje Recycling Volleys ( dwa zwycięstwa, 6 pkt, w setach 6:3). Jastrzębianie mogą co najwyżej wyprzedzić słoweńską ekipę ACH Volley Lublana, która w berlinie jedyne trzy punkty zdobyła na nich walkowerem.
Z racji tego, że trenerem tej drużyny jest selekcjoner kadry Polski Vital Heynen, a największą gwiazdą grający w naszych narodowych barwach Kubańczyk Wilfredo Leon, wypada odnotować też występy w grupie B włoskiego zespołu Sir Sicoma Monini Perugia. We włoskiej Serie A podopieczni Heynena są liderami i wyprzedzają w rozgrywkach ekipę Cucine Lube Civitanova, z którą los zetknął ich także w jednej grupie Ligi Mistrzów. Obie drużyny zmierzyły się w pierwszym dniu turnieju rozgrywanego we francuskim Tours i starcie wygrali 3:1 siatkarze Cucine Lube Cvitanova. Potem obie włoskie ekipy bez problemu po 3:0 pokonały gospodarzy zawodów, Tours VB. Trzeciego spotkania nie rozgrywano, bo turecki Arkas Izmir nie stawił się do walki z powodu dużej liczby zakażeń Covid-19 i podobnie jak Jastrzębski Węgiel został ukarany walkowerami 0:3 (0:25, 0:25, 0:25). Tak więc Cucine Lube Civitanova opuściła Francję na pierwszym miejscu w grupie z kompletem zwycięstw, 9 punktami i bilansem setów 9-1, zaś Sir Sicoma Monini Perugia na drugim (dwa zwycięstwa, 6 pkt, sety 7:3), a Tours VB został z 3 pkt za walkower na Arkasie, bilansem setów 3-6, natomiast turecki zespół, dokładnie jak Jastrzębski Węgiel po pierwszym turnieju ma zero punktów, w setach 0-9 i małych punktach 0:225.
W grupie E gospodarzem turnieju była ekipa Itas Trentino, która wygrała z Lokomotiwem Nowosybirsk 3:2, czeskim VK CEZ Karlovarsko 3:0 i niemieckim VfB Friedrichshafen 3:0. Włoski zespół objął prowadzenie w grupie z kompletem zwycięstw, dorobkiem 8 pkt i bilansem setów 9:3. Nieoczekiwanie drugą lokatę zajęła drużyna VfB Friedrichshafen, która pokonała Lokomotiw 3:0 i VK CEZ Karlovarsko 3:1, co dało jej sześć punktów i bilans setów 6:4. Dopiero trzecie miejsce zajęła faworyzowana rosyjska drużyna, zdobywając 4 punkty za zwycięstwo nad VK CEZ Karlovarsko 3:1 i jedno „oczko” za tie-break z Itasem. Drugi turniej zostanie rozegrany w lutym w Friedrichshafen i z kwartetu zespołów rywalizujących grupie E szanse na awans do 1/4 finału straciła tylko czeska drużyna.
A my czekamy jeszcze na występ zespołu VERVY Warszawa, który w tym tygodniu od wtorku do czwartku bić się będzie w Roeselare o punkty w grupie D z włoskim Leo Shoes Modena, rosyjskim Kuzbassem Kemerowo i belgijskim Knack Roeselare.

Wirus w Plus Lidze

Po raz kolejny koronawirus pokrzyżował szyki zespołom naszej siatkarskiej ekstraklasy. W miniony weekend w ramach 9. kolejki rozegrano tylko mecz MKS Ślepsk Malow Suwałki z Vervą Warszawa Orlen Paliwa (1:3).

Warszawska drużyna przystąpiła do tego meczu bez dwukrotnego mistrza świata Piotra Nowakowskiego, który uzyskał pozytywny wynik testu na koronawirusa. „Zaraz potem testom poddani zostali zawodnicy i członkowie sztabu szkoleniowego, którzy do tej pory nie byli zakażeni. Wszyscy otrzymali wyniki negatywne” – przekazał klub VERVA Warszawa Orlen Paliwa na swojej oficjalnej stronie internetowej. To kolejny siatkarz VERVY, u którego wykryto zakażenie koronawirusem. Pierwsze pozytywne wyniki badań były już we wrześniu. W ostatnich dniach poinformowano też o przypadkach zakażeniu Covid-19 w Stali Nysa, Indykpolu AZS Olsztyn, Asseco Resovii Rzeszów, GKS Katowice i Skra Bełchatów.
Z tego powodu zaplanowany na niedzielę mecz PlusLigi Asseco Resovii z MKS Będzin został odwołany. Rzeszowski klub na swojej stronie internetowej poinformował, że czterech zawodników miało pozytywne wyniki testów na obecność Covid-19. Z tego powodu wcześniej nie rozegrano zaległego spotkania z 1. kolejki z Treflem Gdańsk.
Natomiast jedynie z powodu podejrzeń o zakażenie Covid-19 w ekipie siatkarzy GKS Katowice, odwołano także zaplanowany na sobotę mecz tego zespołu z PGE Skrą Bełchatów. Katowiczanie wolą dmuchać na zimne, bo niedawno dopiero wrócili do rywalizacji po przerwie spowodowanej kwarantanną po pozytywnych wynikach testów u trzech zawodników. Treningi zostały zawieszone, a zawodnicy odesłani do domów na kwarantannę. Trzy kolejne mecze, z Cuprum Lubin, MKS Będzin i ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle katowiczanie musieli odwołać i na razie z tych zaległości odrobili jedynie potyczkę z MKS Będzin (wygrali 3:0) oraz rozegrać spotkanie z VERVĄ Warszawa (przegrali 1:3).
W sobotę udało się natomiast rozegrać zaległy mecz z 8. kolejki między Jastrzębskim Węglem a Treflem Gdańsk. Wygrali jastrzębianie 3:0.

48 godzin sport

Odebrali Polakom rekord globu
World Athletics (dawna IAAF) oficjalnie uznała, że rekord świata w biegu 4×400 metrów, wynoszący 3:01,51, należy do sztafety uniwersytetu z Houston biegnącej w składzie: Amere Lattin, Obie Igbokwe, Jermaine Holt i Kahmari Montgomery. Ta decyzja odebrała prymat polskiej sztafecie, która w 2018 roku podczas halowych mistrzostw świata w Birmingham nie tylko sensacyjnie zdobyła złoty medal, ale przy okazji dokonała tego z najlepszym wówczas wynikiem na świecie – 3:01,77. Niestety, Karol Zalewski, Rafał Omelko, Łukasz Krawczuk i Jakub Krzewina niedługo cieszyli się z rekordu świata, bo kilka dni później sztafeta uniwersytetu w Houston poprawiła ich rezultat o 0,26 s. wynik Amerykanów długo jednak czekał na ratyfikację przez światową federację lekkoatletyczną.

Marcisz wicemistrzynią juniorek
Izabela Marcisz zdobyła srebrny medal rozgrywanych w Oberwiesenthal mistrzostw świata juniorek. Polka zajęła drugie miejsce w sprincie stylem dowolnym. Wygrała Szwedka Louise Lindstroem, a na trzecim stopniu podium stanęła Szwajcarka Siri Wigger. W poniedziałek odbędzie się bieg na 5 kilometrów stylem klasycznym, a w środę zawodniczki powalczą na 15 km techniką dowolną.

Brąz dla polskiej kolarki
Daria Pikulik zdobyła na torze kolarskim w Berlinie brązowy medal mistrzostw świata w konkurencji omnium i przypieczętowała awans do igrzysk olimpijskich w Tokio. Dla 23-leptniej polskiej zawodniczki to życiowy sukces. W stolicy Niemiec przegrała tylko z Japonką Yumi Kajiharą i Włoszką Letizią Paternoster.

Ukrainka ukrywała doping?
Dwukrotna mistrzyni Europy w biegu na 800 m Natalija Krol (wcześniej startująca pod nazwiskiem Pryszczepa), została zawieszona po wykryciu w jej organizmie hydrochlorotiazydu. Środek ten działa moczopędnie i jest używany w leczeniu nadciśnienia tętniczego, ale w sporcie stosowany jest do maskowania śladów po stosowaniu niedozwolonych środków dopingowych. 25-letniej ukraińskiej biegaczce grozi nawet czteroletnia dyskwalifikacja.

Piątek trafił w Bundeslidze
Krzysztof Piątek zdobył z rzutu karnego bramkę dla Herthy Berlin w zremisowanym 3:3 meczu 24. kolejki Bundesligi z Fortuną Duesseldorf. Była to pierwsze ligowe trafienie 24-letniego napastnika w barwach niemieckiego klubu.

Zmiany w rosyjskiej federacji
Biznesmen i polityk Jewgienij Jurczenko wybrany został w piątek w Moskwie na prezesa Wszechrosyjskiej Federacji Lekkoatletycznej. Był jedynym kandydatem na tę funkcję. Za kandydaturą 52-letniego Jurczenki opowiedziało się 53 delegatów, siedmiu było przeciw, a trzech wstrzymało się od głosu. Nowy sternik rosyjskiej „królowej sportu” zastąpił Dmitrija Szliachtina, który podał się do dymisji. Głównym celem Jurczenki jest zapobieżenie całkowitemu wykluczeniu rosyjskich lekkoatletów z igrzysk w Tokio.

Koronawirus paraliżuje Serie A
Z powodu epidemii koronawirusa w piłkarskiej Serie A odwołano pięć spotkań: szlagierowej potyczki lidera Juventusu Turyn z trzecim w tabeli Interem Mediolan oraz Udinese z Fiorentiną, AC Milan z Genoą, Parmy ze SPAL Ferrara i Sassuolo z Brescią. Władze ligi podały, że te spotkanie zostały przełożone na 13 maja. Pierwotnie wszystkie te spotkania miały zostać rozegrane bez udziału publiczności. Bramkarz Juventusu Wojciech Szczęsny miał zatem w ten weekend wolne, ale jego koledzy z kadry, Arkadiusz Milik, Piotr Zieliński i Łukasz Skorupski, o ligowe punkty musieli jednak powalczyć. Bologna ze Skorupskim w bramce przegrała na wyjeździe z Lazio Rzym 0:2, za to SSC Napoli z Milikiem i Zielińskim w wyjściowym składzie pokonało 2:1 AC Torino

Pierwsza porażka Liverpoolu
FC Liverpool nie będzie samodzielnym rekordzistą Premier League w liczbie wygranych meczów z rzędu. Ekipa „The Reds” w poprzedniej, 27. kolejce, wygrała po raz 18. i wyrównała rekordowe osiągnięcie Manchesteru City, który trzy sezony temu także zanotował serię 18 wygranych spotkań z rzędu. Znakomitą serię ekipy Juergena Kloppa w minioną sobotę sensacyjnie przerwała 17. w tabeli drużyna Watfordu, która wygrał z Liverpoolem 3:0. Zespół prowadzony przez trenera Nigela Pearsona jako pierwszy w tym sezonie pokonał „The Reds” w rozgrywkach Premier League.

Kontrakt dla Polaka w MLS
Kacper Przybyłko podpisał nowy kontrakt z klubem amerykańskiej MLS Philadelphia Union. W poprzednim sezonie 26-letni polski napastnik w 26 spotkaniach tego zespołu strzelił 15 bramek. Nowa umowa obowiązuje do końca 2023 roku.

Wróciła I liga piłkarska
Po przerwie zimowej wznowiła rozgrywki I liga piłki nożnej. Wyniki 21. kolejki spotkań: GKS Bełchatów – GKS Jastrzębie 0:0, Stomil Olsztyn – Odra Opole 4:2, GKS Tychy – Sandecja Nowy Sącz 2:2, Miedź Legnica – Zagłębie Sosnowiec 0:2, Bruk-Bet Nieciecza – Chojniczanka Chojnice 1:2, Olimpia Grudziądz – Stal Mielec 0:5. Niedzielne mecze Podbeskidzia Bielsko-Biała z Wigrami Suwałki oraz Puszczy Niepołomice z Chrobrym Głogów zakończyły się po zamknięciu wydania, natomiast spotkanie Warty Poznań z Radomiakiem Radom odbędzie się w poniedziałek 2 marca.

VERVA znów liderem PlusLigi
Siatkarze zespołu VERVA Warszawa Orlen Paliwa mecz 22. kolejki PlusLigi z GKS Katowice rozegrali w Płocku, gdzie mieści się siedziba głównego sponsora klubu. Warszawianie zwyciężyli 3:2 (19:25, 17:25, 25:21, 25:23, 15:13) i dzięki zdobytym punktom odzyskali pozycję lidera rozgrywek. Drugą lokatę ze stratą jednego punktu do VERVY zajmuje zespół Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn Koźle, który w 22. kolejce także 3:2 pokonał u siebie Trefl Gdańsk. Dobrą formę zademonstrowała natomiast ekipa Jastrzębskiego Węgla, która pokonała 3:0 Asseco Resovię Rzeszów.

Trzy zwycięstwa w Lidze Mistrzów

Zespoły Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, VERVY Warszawa Orlen Paliwa oraz Jastrzębskiego Węgla wygrały swoje mecze w 4. kolejce Ligi Mistrzów siatkarzy. W najlepszej sytuacji znajduje się ekipa ZAKSY, która w swojej grupie jest jak dotąd niepokonana i już zapewniła sobie awans do 1/4 finału.

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn Koźle w czwartej serii meczów siatkarskiej Ligi Mistrzów ograła belgijskie Knack Roeselare 3:0. To było czwarte zwycięstwo mistrzów Polski w grupie E. Podopieczni trenera Nikoli Grbicia nie stracili w nich nawet jednego seta. Dzięki temu byli już tylko o krok od awansu do następnej fazy rozgrywek, ale formalnie stało się to dopiero wtedy, gdy niemiecki VfB Friedrichshafen przegrał pierwszego seta w starciu z serbską Vojvodiną Nowy Sad. Tym samym ekipa ZAKSY potwierdziła, że lekki kryzys formy, jaki dopadł ją w PlusLidze w przegranych meczach z Jastrzębskim Węglem (2:3) i MKS Będzin (1:3), ma już za sobą. Mistrzowie Polski nie zagrali w najsilniejszym składzie, bo trener Grbić dał odpocząć filarom zespołu, Aleksandrowi Śliwce i Łukaszowi Wiśniewskiemu. Mimo to ZAKSA zespół ZAKSY wyraźnie górował nad ekipą gości od pierwszej do ostatniej akcji.
Jastrzębianie przystępowali do meczu opromienieni zwycięstwami nad Zenitem Kazań w Lidze Mistrzów i Grupą Azoty Kędzierzyn-Koźle w PlusLidze, ale też trochę przygnębieni niedawną porażką 0:3 z VERVĄ Warszawa w meczu na szczycie naszej siatkarskiej ekstraklasy. W wyjazdowym starciu z Halkbankiem Ankara gracze trenera Slobodana Kovaca chcieli powetować sobie porażkę z liderem PlusLigi. I zrobili to błyskawicznie, pokonując turecki zespół 3:0 (25: 18, 25:18, 25:15). Było to czwarte zwycięstwo jastrzębian w tych rozgrywkach, a to oznacza, że prowadzą w grupie C z kompletem punktów i są już tylko o krok od awansu do ćwierćfinału. Mogą go przypieczętować już w najbliższej kolejce w spotkaniu u siebie z Zenitem Kazań, ale w zapasie mają jeszcze ostatni w fazie grupowej mecz z Greenyard Maaseik.
Także ekipa VERVY Warszawa odniosła niezwykle cenne zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Podopieczni trenera Andrei Anastasiego pokonali Benfikę Lizbona 3:0 i dzięki temu wciąż pozostają w grze o awans do kolejnej fazy tych rozgrywek. Sytuacja w grupie D na półmetku rywalizacji była skomplikowana. Jedynie Sir Safety Conad Perugia mogło spać spokojnie. Włoski zespół wywalczył komplet zwycięstw, tracąc w czterech spotkaniach tylko dwa sety. Trzy pozostałe drużyny, VERVA, Benfica i francuski Tours VB, miały na koncie po trzy punkty. Dlatego starcie aktualnego lidera PlusLigi z portugalskim zespołem miało ogromne znaczenie dla układu tabeli tej grupy.
W pierwszym spotkaniu VERVY z Benfiką nieoczekiwanie lepsi okazali się rywale, którzy zwyciężyli 3:1. W rewanżu trener Anastasi nie popełnił już jednak błędu z pierwszej potyczki i nie zlekceważył rywala wystawiając do gry najsilniejszy skład. Portugalczycy postraszyli graczy stołecznej drużyny w pierwszym secie, wychodząc na prowadzenie 16:13, ale nie cieszyli się długo z tej przewagi, bo VERVA zaraz potem zdobyła pięć punktów z rzędu i wygrywała tę partie ostatecznie 25:21. Podrażnieni oporem gospodarze w drugim secie mocno rywali przycisnęli i rozgromili ich 25:13. W trzeciej partii ponownie jednak poluzowali i dlatego Benfica przegrała 22:25.
W drugim spotkaniu grupy D ekipa Sir Safety Conad Perugia wygrała 3:0 z Tours VB. Włoski zespół, którego trenerem jest belgijski selekcjoner reprezentacji Polski Vital Heynen, a kluczowym graczem występujący w naszych barwach Kubańczyk Wilfredo Leon, rozdaje karty w tej stawce i jest już w zasadzie w ćwierćfinale rozgrywek. VERVA Warszawa ma już tylko mgliste szanse na wyprzedzenie lidera, ale z drugiego miejsca też może jeszcze wywalczyć awans.
Belgijski trener narobił ostatnio trochę zamieszania w Polsce, bo w jednym z wywiadów wyjawił, że domaga się od władz PlusLigi skrócenia rozgrywek co najmniej od dwa tygodnie. Ponieważ odmówiono mu grzecznie, Heynen narobił rabanu i zarzucił oponentom, że nie chcą pomóc reprezentacji Polski w zdobyciu w Tokio złotego medalu. Trener Heynen chyba zapomniał, że PlusLiga jest tak samo zawodowa jak włoska Serie A, a on sam i jego zespół są w Lidze Mistrzów po drugiej barykady. Skrócenie rozgrywek oznaczałoby konieczność rozegrania przez ZAKSĘ, VERVĘ i Jastrzębski Węgiel większej liczby meczów w marcu, kwietniu i maju, co z pewnością odbiłoby się na ich dyspozycji. Sir Safety Perugia nie powinna sięgać po takie metody, bo jest przecież europejskim potentatem.

ZAKSA zmiata rywali z parkietu

Trzy polskie zespoły rozegrały w środku tygodnia mecze 2. kolejki siatkarskiej Ligi Mistrzów. Zespół ZAKSY Kędzierzyn-Koźle wygrał w Belgii z Knack Roeselare 3:0 i z kompletem zwycięstw prowadzi w grupie E. Jastrzębski Węgiel zaczął rozgrywki od drugiej serii spotkań, bo w pierwszej pauzował, a na początek rozbił u siebie Halkbank Ankara 3:0. Porażki doznali natomiast siatkarze VERVY Warszawa, ulegając na wyjeździe Benfice Lizbona 1:3.

Nasze trzy zespoły rywalizujące w obecnej edycji Lii Mistrzów siatkarzy to w tej także najlepsze ekipy w krajowej PlusLidze – liderem w niej jest Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, drugie miejsca zajmuje Jastrzębski Węgiel, a trzecie VERVA Warszawa Paliwa Orlen. Na europejskich parkietach z tego tercetu jak na razie najlepiej radzi sobie druzyna z Kędzierzyna-Koźla. Aktualni mistrzowie Polski w miniony wtorek wygrali drugi mecz w grupie E. W spotkaniu 2. kolejki rozbili na wyjeździe belgijski Knack Roeselare 3:0 (25:17, 25:19, 25:21). Wcześniej na swoim boisku także 3:0 pokonali serbską Vojvodinę Nowy Sad. Z belgijskim zespołem kędzierzynianie spodziewali się znacznie trudniejszej przeprawy, bo zdaniem ekspertów z nim mieli się bić o pierwsze miejsce w grupie E. Przed tygodniem Knack Roeselare potwierdził te opinie pewnie ogrywając na wyjeździe niemieckie VfB Frierdrichshafen 3:0.

W starciu z ZAKSĄ Belgowie szybko zdali sobie sprawę, że mistrzów Polski i wicemistrzów Niemiec dzieli różnica klasy. W pierwszym secie siatkarze Knack Roeselare nie mieli nic do powiedzenia. Psuli bardzo dużo serwisów, słabo radzili sobie w ataku. Polski zespół przeważał w każdym elemencie gry i nawet przez moment nie był zagrożony stratą choćby seta. Świetnie spisywał się węgierski atakujący drużyny ZAKSY Arpad Baroti, któy miał 83 procent skuteczności w ataku i zdobył 13 punktów, najwięcej z całej drużyny. Niewiele gorsi od niego byli Aleksander Śliwka (11 pkt), Simone Parodi (10) i Łukasz Wiśniewski (9).
Po drugim zwycięstwie podopiecznych Nikoli Grbicia wydaje się raczej przesądzone, że ZAKSA awansuje do kolejnej fazy rozgrywek z pierwszego miejsca. Ekipy Knack Roeselare, Vojvodina i Friedrichshafen nie powinny polskiej drużynie w tym przeszkodzić.

Okazję na zdobycie kolejnych punktów zmarnowała natomiast niespodziewanie drużyna VERVY Warszawa, która w pierwszej kolejce łatwo pokonała u siebie francuski Tours VB 3:0 i na taki sam wynik liczyła w starciu z debiutującą w Lidze Mistrzów Benfica Lizbona. Trener aktualnych wicemistrzów Polski Andrea Anastasi chyba jednak nie docenił rywali, a powinien, bo w pierwszej kolejce Portugalczycy urwali na wyjeździe seta włoskiemu potentatowi Sir Sicoma Colussi Perugia. Wystawiając do gry rezerwowych zawodników, jak rozgrywający Michał Kozłowski czy libero Dominik Jaglarski, włoski szkoleniowiec chyba nie spodziewał się, że gra jego zespołu będzie taka niemrawa (warszawianie ulegli w pierwszym secie 19:25). Niestety, nakręceni wygraniem pierwszej partii rywale utrzymali wysoką jakość także w drugiej partii, którą wygrali 25:17. W trzecim secie Anastasi wymienił skład zespołu i przyniosło to efekt w postaci zwycięstwa 25:22, lecz na rozpędzonych Portugalczyków podziałało to jeszcze bardziej mobilizująco. W czwartej partii odzyskali inicjatywę i wygrali ją 25:21, a cały mecz 3:1, odbierając faworyzowanej warszawskiej ekipie trzy punkty.

W środę do rywalizacji w Lidze Mistrzów przystąpili w końcu siatkarze Jastrzębskiego Węgla. W pierwszej kolejce pauzowali, bo Zenit Kazań w tym czasie grał w Brazylii w Klubowych Mistrzostwach Świata (zajął w nich trzecią lokatę). Dlatego jastrzębianie w tegorocznej edycji elitarnego pucharu zadebiutowali dopiero w drugiej serii spotkań, podejmując na własnym parkiecie ekipę Halkbanku Ankara. Było to wyjątkowe wydarzenie dla nowego trenera ekipy Jastrzębskiego Węgla Slobodana Kovaca, bo serbski szkoleniowiec po raz pierwszy poprowadził zespół przed własną publicznością, a na dodatek w starciu z zespołem, który prowadził w latach 2016-2018. Z Halkbankiem dwukrotnie zdobył mistrzostwo Turcji.

Dzisiaj nie jest to już jednak taki silny zespół, jakim był jeszcze dwa sezony temu. W obecnej edycji Ligi Mistrzów drużyna zaliczyła falstart przegrywając u siebie z belgijskim Greenyard Maaseik 2:3. W rozgrywkach tureckiej Efeler Ligi Halkbankowi także nie wiedzie się najlepiej. Po dziesięciu kolejkach zajmuje w niej dopiero siódme miejsce.

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla wykorzystali słabszą formę rywali bezlitośnie, wygrywając spotkanie 3:0 (25:17, 25:17, 25:21). Trener Kovac wystawił do gry w tym spotkaniu Lukasa Kampa, Jakuba Buckiego, Tomasza Fornala, Christiana Fromma, Michała Szalacha, Grahama Vigrassa, Jakuba Popiwczaka (libero) oraz Dawida Konarskiego, Dawida Gruszczyńskiego, Piotra Haina i Dominika Depowskiego. Następne spotkanie w Lidze Mistrzów jastrzębianie rozegrają 19 grudnia z Greenyard Maaseik.

 

Pora powalczyć w Lidze Mistrzów

Dwa polskie zespoły klubowe w tym tygodniu rozpoczną rywalizację w siatkarskiej Lidze Mistrzów. Gupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle podejmował we wtorek drużynę Vojvodiny Nowy Sad, natomiast w środę VERVA Warszawa Orlen Paliwa zmierzą się na swoim boisku z francuskim Tours VB.

VERVA Warszawa Orlen Paliwa środowym meczem grupy D z Tours VB zainauguruje swój debiutancki sezon w Lidze Mistrzów. Brak doświadczenia w tych rozgrywkach części siatkarzy stołecznego klubu nie martwi ich trenera, Andreę Anastasiego. „Nie sądzę, żeby to miało znaczenie. Niektórzy faktycznie jeszcze nigdy nie grali w Lidze Mistrzów, ale przecież mają ogromne doświadczenie na arenie międzynarodowej dzięki występom w reprezentacjach swoich krajów” – przekonuje włoski szkoleniowiec, który sam doskonale zna smak rywalizacji w tych elitarnych rozgrywkach, bo w sezonach 2015/2016 i 2018/2019 prowadził w nich zespół Trefla Gdańsk. W pierwszym jego podopieczni odpadli w pierwszej rundzie fazy play off, a w drugim w 1/8 finału.

W obecnej edycji prowadzoną przez niego ekipę VERVY Warszawa w fazie grupowej czeka konfrontacja z bardzo silnym rywalem. W grupie D zmierzy się m. in. z Sir Sicomą Monini Perugia, której trenerem jest belgijski selekcjoner reprezentacji Polski Vital Heynen, a jednym z liderów przyjmujący biało-czerwonych Wilfredo Leon. Poza tym srebrnych medalistów poprzedniego sezonu PlusLigi czekają też pojedynki z Benficą Lizbona i wspomnianym już francuskim Tours VB. „Nasz cel jest jasny. Chcemy mocno zaakcentować nasza obecność w tych rozgrywkach i pokazać przy tym dobrą siatkówkę. Wyjście z grupy wydaje się realne do osiągnięcia” – ocenia dyrektor sportowy stołecznego klubu Piotr Gacek.

Mistrzowie Francji odnosili duże sukcesy w tych najbardziej prestiżowych rozgrywkach na Starym Kontynencie w poprzedniej dekadzie. W 2005 roku triumfowali, dwa lata później zajęli drugie miejsce, a w 2004 roku trzecie. W obecnej drużynie Tours VB występują dwaj zawodnicy, którzy mają za sobą występy w polskich klubach – serbski przyjmujący Konstantin Czupković i francuski libero Nicolas Rossard. Mecz VERVY z Tours zostanie rozegrany w środę w Warszawie. Początek godz. 18:00.

Z trzech polskich ekip uczestniczących w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów, pierwsza do walki przystąpiła Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, podejmując w miniony wtorek na swoim boisku drużynę Vojvodiny Nowy Sad (spotkanie zakończyło sie po zamknięciu wydania). Jastrzębski Węgiel przystąpi do rywalizacji dopiero w przyszłym tygodniu. Kibice siatkówki w Warszawie liczą na wygraną VERVY z Tours VB, ale czekają na potyczki z ekipą Sir Safety Perugia. Wicemistrzowie Włoch w minioną niedzielę rozegrali awansem mecz z 13. kolejki, a którym pokonali na wyjeździe z Itas Trentino 3:1 (25:21, 20:25, 25:19, 25:23). Jednym z bohaterów zespołu Heynena był oczywiście Wilfredo Leon. Gwiazdor reprezentacji Polski zakończył spotkanie z dorobkiem 23 punktów (19 atakiem, 3 zagrywką, 1 blokiem). W tabeli Serie A z kompletem zwycięstw prowadzi Cucine Lube Civitanova (29 pkt). Na drugie miejsce awansowała Perugia, która traci do lidera cztery „oczka”. Modena jest trzecia (24 pkt).

A miniony weekend w Serie A doszło też do pojedynku dwóch naszych reprezentantów – naprzeciw siebie stanęli Bartosz Kurek i Bartosz Bednorz. Lepszy okazał się drugi z wymienionych. Jego Leo Shoes Modena wygrała z Vero Volley Monza 3:1 (25:15, 25:15, 24:26, 25:22). Znakomite spotkanie zaliczył Bednorz. 25-letni przyjmujący zdobył aż 20 punktów i był to najlepszy wynik w zespole. Reprezentant Polski 13 „oczek” uzyskał atakiem, 4 blokiem i trzy zagrywką. W ataku miał 68-procentową skuteczność (na 19 prób skończył 13). Bednorz zostawił w pokonanym polu takie gwiazdy jak Ivan Zaytsev (17 pkt) czy Matthew Anderson (14 pkt). Kurek w porównaniu z Bednorzem wypadł słabo. Bohater ubiegłorocznych mistrzostw świata zakończył spotkanie z dorobkiem 16 pkt przy 36 procentach skuteczności. A Bednorz po raz kolejny pokazał, że zasługuje na grę w kadrze Polski.

VERVA Warszawa już nie jest niepokonana

W naszej siatkarskiej ekstraklasie w tym sezonie nie ma dominatorów. W środę zespół PGE Skry Bełchatów pozbawił co do tego złudzeń niepokonanej wcześniej ekipy stołecznej VERVY.

W rozegranych w minioną środę spotkaniach siatkarskiej PlusLigi najciekawsze były wyjazdowe potyczki aktualnego mistrza Polski Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, który pokonał Asseco Resovią Rzeszów 3:2 oraz wicemistrzowskiej ekipy VERVY Warszawa Orlen Paliwa (dla przypomnienia – w poprzednim sezonie zespół ten grał pod nazwą ONICO Warszawa, a obecny zaczął pod szyldem Projektu Warszawa), której pierwszą porażkę w obecnych rozgrywkach zgotowała w Bełchatowie drużyna PGE Skry. Bełchatowianie w krótkim odstępie czasu zmierzyli się z ekipami ZAKSY i VERVY. Z mistrzami Polski przegrali 0:3, lecz w środę postawili się niepokonanemu jeszcze w obecnych rozgrywkach stołecznemu zespołowi, który tydzień wcześniej wygrał 3:2 z ZAKSĄ w Kędzierzynie-Koźlu i zasłużenie zajmował pozycję lidera PlusLigi. W Bełchatowie podopieczni trenera Andrei Anastasiego zaznali jednak w końcu smaku porażki, ulegając gospodarzom 1:3.

Po porażce warszawskiej drużyny pozycję lidera odzyskała Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, której do powrotu na pierwsze miejsce wystarczyły dwa punkty wywalczone w Rzeszowie po wygranej z Asseco Resovią 3:2. Na drugą pozycję awansowała drużyna Jastrzębskiego Węgla, ale ta ekipa ma rozegrane dwa mecze więcej od innych zespołów z czołówki. Na trzecią pozycję spadła VERVA i ma dwa punkty straty do ZAKSY i jeden do Jastrzębskiego Węgla, ale czwarta w tabeli PGE Skra Bełchatów ma z kolei tylko jedno „oczko” mniej od stołecznego zespołu. Walka o mistrzostwo Polski zapowiada się emocjonująco.

Ale trzy najlepsze zespoły z poprzedniego sezonu, czyli Grupę Azoty ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle, VERVĘ Warszawa i Jastrzębski Węgiel, czekają wkrótce mordercze zmagania w siatkarskiej Lidze Mistrzów. ZAKSA trafiła do grupy E, w której rywalizować będzie z niemieckim VfB Friedrichshafen, belgijskim Knack Roeselare oraz serbską Vojvodiną NS Seme Nowy Sad, która do elity dołączyła z kwalifikacji pokonując w decydującym meczu dwukrotnie po 3:0 białoruski Szachtior Soligorsk. Z kolei gracze VERVY będą mieli okazję powalczyć z klubową drużyną selekcjonera naszej kadry Vitala Heynena – Sir Colussi Sicoma Perugia i sprawdzić formę Wilfredo Leonem. Nasz zespół i włoski trafiły do grupy D, a wraz z nimi ekipy francuskiego Tours VB oraz Benfiki Lizbona. Portugalska drużyna do Ligi Mistrzów przebijała się przez kwalifikacje, pokonując w decydujących starciach chorwacki zespół Mladost Zagrzeb 3:0 i 3:1. Trzecia z naszych eksportowych ekip, Jastrzębski Węgiel, będzie walczył w grupie C z rosyjskim Zenitem Kazań, tureckim Halkbankiem Ankara i belgijskim Greenyard Maaseik. ZAKSA zacznie zmagania już 3 grudnia od potyczki u siebie z Vojvodiną, dzień później do walki przystąpi VERVA podejmując w Warszawie Tours VB.

 

Projekt VERVA lepszy od ZAKSY

W minioną środę w rozegranym awansem meczu zmierzyły się dwie najlepsze drużyny poprzedniego sezonu siatkarskiej PlusLigi i zarazem dwie niepokonane jeszcze w obecnych rozgrywkach. Hitowe starcie mistrzowskiej ekipy Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle z zespołem VERVA Warszawa Orlen Paliwa, grającym wcześniej pod nazwą ONICO, a ostatnio Projekt Warszawa, zakończyło się nieoczekiwanym zwycięstwem siatkarzy ze stolicy 3:2.

Warszawski klub zaczął obecne rozgrywki pod tymczasowym szyldem Projekt, ale szefowie klubu zapewniali, że lada moment zakończą negocjacje z nowym sponsorem tytularnym, ale jego nazwę utrzymywali w tajemnicy. W przeddzień wyjazdowego meczu z Grupą Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle kurtyna wreszcie została podniesiona. W miejsce firmy ONICO rolę mecenasa stołecznej drużyny przejął Polski Koncern Naftowego Orlen, jeden z najważniejszych partnerów i sponsorów Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Tak więc zespół AZS Politechnika Warszawa po raz kolejny zmienił nazwę. Przypomnijmy, że w ubiegłym sezonie pod szyldem ONICO Warszawa wywalczył wicemistrzostwo Polski, obecne rozgrywki rozpoczął pod nazwą Projekt Warszawa, a w środę na parkiecie w Kędzierzynie-Koźlu siatkarze prowadzeni przez trenera Andrei Anastasiego pojawili się w nowych koszulkach jako gracze ekipy VERVA Warszawa ORLEN Paliwa.

Umowa została zawarta na trzy lata, znalazła się jednak w niej klauzula o możliwości przedłużenia współpracy na kolejne sezony. Jednym z warunków stawianych przez PKN Orlen jest zbudowanie przez klub drużyny zdolnej do konkurowania na równym poziomie z rywalami w Lidze Mistrzów. Występy w tych elitarnych rozgrywkach stołeczny zespół rozpocznie 4 grudnia od potyczki z francuskim Tours VB.

Ale póki co ekipa Anastasiego szaleje w rodzimej lidze. Przed nią żadnej innej drużynie PlusLigi w tym sezonie nie udało się pokonać aktualnych mistrzów Polski, a warszawianie dokonali tego na dodatek w mateczniku ekipy Grupa Azoty ZAKSA, czyli w Kędzierzynie-Koźlu. Gospodarze w środę zagrali w składzie: Toniutti, Kaczmarek, Wiśniewski, Smith, Parodi, Śliwka, Zatorski (libero) oraz Baroti, Semeniuk, natomiast goście wystawili do walki Brizarda, Króla, Wronę, Nowakowskiego, Kwolka, Tillie, Wojtaszka (libero) oraz Grobelnego, Niemca i Kowalczyka.
Już pierwszy set zwiastował ZAKSIE kłopoty. Podopieczni trenera Nikoli Grbicia prowadzili już 16:10, lecz wtedy gracze ze stolicy wzmocnili zagrywkę i w końcówce zmniejszyli dystans do rywali do jednego punktu. Ostatecznie przegrali tę partię 22:25, lecz chyba uwierzyli, że są w stanie nawiązać walkę, bo w drugiej odsłonie szli z ZAKSĄ łeb w łeb i na finiszu seta odskoczyli na trzy „oczka, wygrywając 25:23. Podrażnieni mistrzowie PlusLigi w trzeciej partii do stanu 17:10 grali jak z nut i dopiero w końcówce oddali rywalom kilka punktów, lecz i tak pewnie wygrali 25:20.
To nie był jednak jeszcze koniec emocji, bo warszawianie w czwartym secie znów zerwali się do walki, a gdy w polu zagrywki stanął Bartosz Kwolek, odskoczyli na 18:12 i już zwycięstwa w tej partii nie oddali, kończąc ją wynikiem 25:18.

Zwycięzcę tego meczu musiał zatem wyłonić tie-break. Lepiej zaczęła go ekipa VERVY Warszawa. W ataku szalał Kwolek, którego wspierali go zaś Kevin Tillie i Piotr Nowakowski, a w ekipie gospodarzy na ich poziomie grał już tylko Aleksander Śliwka. Nic zatem dziwnego, że stołeczny zespół wygrał ostatniego seta 15:11 i całe spotkanie 3:2, pozostając w tym sezonie jedyną niepokonaną ekipą w naszej siatkarskiej ekstraklasie. Warszawianie rzecz jasna awansowali na pierwsze miejsce w ligowej tabeli, spychając na drugie miejsce zespół ZAKSY. Trzecią lokatę zajmuje PGE Skra Bełchatów, która w środę pokonała u siebie Asseco Resovię Rzeszów 3:0.

Dopiero piąte miejsce zajmuje trzecia w poprzednim sezonie, a zatem aspirująca także w obecnych rozgrywkach do walki o medale drużyna Jastrzębskiego Węgla. Jastrzębianie w miniony wtorek wygrali z BKS Visła Bydgoszcz 3:2, ale po meczu ich trener, Roberto Santilli, został zdymisjonowany. 54-letni włoski szkoleniowiec prowadził siatkarzy Jastrzębskiego Węgla od grudnia 2018 roku. Był to dla niego powrót do tego klubu, bo pracował w nim wcześniej w latach 2007-2010. „Podstawą decyzji o zwolnieniu trenera Roberto Santillego jest niesatysfakcjonujący poziom gry zespołu oraz brak oczekiwanych wyników sportowych. Jednocześnie informujemy, że do czasu pozyskania nowego szkoleniowca obowiązki pierwszego trenera zespołu pełnić będzie obecny trener przygotowania motorycznego Luke Reynolds” – podano na internetowej stronie klubu.