Agnieszka Radwańska rezygnuje: Zdrowie jest ważniejsze

Ogłoszona w środę przez Agnieszkę Radwańską decyzja o zakończeniu kariery to ogromny cios dla polskiego tenisa, który stracił rozpoznawalną na całym świecie zawodniczkę. Trudno przewidzieć kiedy doczekamy się tenisistki lub tenisisty podobnej klasy.

 

Radwańska zrezygnowała z wyczynowej gry w tenisa w wieku 29 lat, czyli za wcześnie jak na realia tego sportu. Przypomnijmy, że Venus Williams ma 38 lat, a jej siostra Serena jest od niej tylko o rok młodsza. Reprezentująca Niemcy Angelique Kerber jest od Radwańskiej o rok starsza, Rosjanka Maria Szarapowa o dwa. W najnowszym notowaniu rankingu WTA krakowianka została sklasyfikowana na 75. pozycji. Wśród 74 zawodniczek plasujących się na liście przed nią znajdują się m.in. 34-letnia Australijka Samantha Stosur, 33-letnia Estonka Kaia Kanepi, 32-letnia Belgijka Kristen Flipkens, 31-letnie Niemki Julia Goerges, Andrea Petković i Tatiana Maria, 30-letnia Hiszpanka Carla Suarez Navarro i rówieśniczki Radwańskiej – Słowaczka Dominika Cibulkova, Białorusinka Wiktoria Azarenka i Ukrainka Łesia Curenko.

Wiadomo jednak, że to nie wiek był przyczyną zakończenia kariery przez Polkę, tylko nie dające się już trwale rozwiązać kłopoty zdrowotne, które uniemożliwiały jej uzyskanie odpowiedniej formy fizycznej. Taki zresztą powód sama Radwańska podała w komunikacie opublikowanym na jej profilu na Facebooku.

 

Organizm odmówił posłuszeństwa

„Kochani. Pragnę podzielić się z Wami jedną z moich najważniejszych życiowych decyzji. W dniu dzisiejszym, po 13 latach zawodowego grania, kończę swoją przygodę z zawodowym tenisem. Nie jest mi z tym łatwo. W głowie jeszcze tyle wspomnień, emocji zwycięstw tych dwudziestu zdobytych turniejów i tych blisko sześciuset wygranych meczów. Niestety nie mogłam już trenować jak dawniej, a organizm i tak coraz częściej odmawiał posłuszeństwa. W trosce o swoje zdrowie, z pełną świadomością obciążenia, jakie niesie rywalizacja na tak wysokim poziomie, nie jestem już w stanie zmobilizować swojego organizmu do jeszcze większej eksploatacji. Odkładam rakietę i żegnam się z tourem, ale nie z tenisem. Tenis jest i zawsze będzie pełnił w moim życiu wyjątkową rolę. Czas na nowe wyzwania, nowe pomysły, mam nadzieję równie ekscytujące jak te na korcie. Ufam, że na przestrzeni tych wszystkich lat godnie reprezentowałam nasz kraj na całym świecie oraz dostarczałam Wam wszystkim wielu emocji, wrażeń i radości. Wasze wsparcie, miłe słowa oraz wiara w moje zwycięstwa były ze mną na każdym meczu i za to serdecznie i z głębi serca Wam dziękuję. Dziękuję za każdą nieprzespaną noc spędzoną przed telewizorem oraz za wszystkie tytuły Fan Favorite – to dla mnie zaszczyt i najlepsza nagroda za ciężką pracę. Dziękuję wszystkim, którzy byli ze mną na dobre i na złe, rodzicom, siostrze, mojemu najlepszemu teamowi: Dawidowi, Tomkowi, Krzyśkowi, Jasonowi, moim sponsorom i partnerom – zawsze będę wdzięczna za wszystko, co dla mnie zrobiliście. Aga”.

Tak oto zakończyła się trwająca trzynaście lat sportowa obecność Agnieszki Radwańskiej w świecie profesjonalnego tenisa. Przed nią żadnej innej polskiej zawodniczce nie udało się nawet zbliżyć do Top 10 rankingu WTA, a ona w wieku 19 lat wdarła się do niego w 2008 roku, ledwie trzy lata po rozpoczęciu profesjonalnej kariery. I utrzymywała się w najlepszej dziesiątce rankingu WTA nieprzerwanie aż do 2017 roku, czyli przez dziesięć lat. Pod tym względem nie ma sobie równych, bo nawet Serenie Williams zdarzało się z różnych powodów wypadać z czołówki.

 

Koniec wspaniałej ery

Trochę szkoda, że Radwańska nie zdołała chociaż na krótki czas zostać numerem 1 rankingu WTA. Była tego bardzo bliska w 2012 i 2016 roku, gdy kończyła sezon jako druga zawodniczka w klasyfikacji, wystarczy jednak przypomnieć na jakich miejscach lokowała się w trakcie całej kariery. W 2004 roku kończyła sezon na 715. pozycji, w 2005 była już 311., w 2006 roku awansował na 53. pozycję, w 2007 roku na 25., a 2008 rok kończyła jako 9. zawodniczka na świecie. W następnych latach kończyła sezony następująco: 2009 – na 9. miejscu, 2010 – na 8., 2011 – na 8., 2012 – na 2, 2013 – na 4., 2014 – na 3., 2015 – na 5., 2016 – na 2., 2017 – na 3., 2018 – na 75.

Innym niespełnionym marzeniem Radwańskiej pozostanie triumf w Wielkim Szlemie. Najbliżej osiągnięcia tego celu była w 2012 roku dochodząc do finału Wimbledonu, ale jej rywalką była wtedy Serena Williams. Na osłodę pozostaje jej triumf w turnieju mistrzyń. Wygrała WTA Finals w w Singapurze w 2015 roku. W sumie ma na koncie 20 wygranych turniejów w cyklu WTA, zwycięstwo na spółkę z Jerzym Janowiczem w Pucharze Hopmana, uznawanym za nieformalne mistrzostwa świata w grze mieszanej oraz 27 683 803 dolary zarobione oficjalnie na korcie, co daje jej pod względem zarobków szóste miejsce w klasyfikacji wszech czasów tenisistek. Nie z tego powodu jej rezygnacja odbiła się takim szerokim echem na całym świecie. Radwańska swoją finezyjną grą podbiła serca kibiców tenisa i to ona ma na koncie najwięcej trofeów przyznawanych w plebiscytach przez fanów – za zagranie roku czy w kategorii „ulubiona zawodniczka”.

Co dalej? Tego chyba nie wie jeszcze nawet sama Radwańska. Najpierw pewnie będzie chciała nacieszyć się normalnym życiem, a to trochę jej zajmie.

 

Radwańskiej już nie chce się grać

W trakcie przegranego pojedynku w Seulu z Rumunką Iriną-Camelią Begu Agnieszka Radwańska zasygnalizowała uraz stopy. Gdy wróciła do kraju było jasne, że nie wystartuje w Pekinie. A to oznacza, że w rankingu WTA zakończy 2018 rok w okolicach 80. miejsca.

 

Radwańska ma za sobą kiepski sezon. Jej najlepszym wynikiem jest półfinał osiągnięty na trawnikach w Eastbourne (ranga WTA Premier). W Wielkim Szlemie zagrała w III rundzie Australian Open i II rundzie Wimbledonu. Do tego nie wygrała żadnego meczu w US Open i z powodu kontuzji pleców odpuściła też start w Paryżu w French Open. Turnieje w Azji miały być dla niej okazją do zatrzymania tendencji spadkowej w rankingu. Niestety, w stolicy Korei Południowej Radwańska wygrała tylko z wracającą po kontuzji kolana Amerykanką Bethanie Mattek-Sands, ale już drugiej rundzie zeszła z kortu pokonana przez Begu.

W tym przerywanym przez opady deszczu spotkaniu uwidoczniły się wszystkie mankamenty naszej tenisistki, zwłaszcza jej słabe przygotowanie kondycyjne. Nic dziwnego, że próby dotrzymania kroku rywalce zakończył się nadwyrężeniem mięśni i stawów. W tej sytuacji start w znacznie mocniej obsadzonym turnieju WTA Premier Mandatory w Pekinie mijał się z celem, bo w takiej formie w jakiej jest obecnie, Radwańska w zasadzie nie ma szans z żadną zawodniczką z Top 100 światowej listy, a w stolicy Chin musiałaby rywalizować z rywalkami tylko z tego grona.

Radwańska wróciła zatem do Warszawy i ogłosiła zakończenie sezonu. Nie była jedyną z gwiazd kobiecego tenisa, bo azjatycką część sezonu odpuściły też m.in. Maria Szarapowa i Serena Williams. Teraz będzie się zastanawiać co dalej. Realnie oceniając, na powrót do ścisłej czołówki tenisistek nie ma już praktycznie szans, bo nawet gdyby zmusiła się do katorżniczego treningu, to żeby wrócić do Top 10 rankingu WTA musiałaby, jak na początku kariery, zaliczyć całą serię udanych turniejowych występów. Udanych, czyli zakończonych co najmniej dojściem do ćwierćfinału. A z jej niskim obecnie miejscem w rankingu oznacza to konieczność zaliczenia morderczej dla jej zdrowia serii występów w imprezach niższej rangi i słabiej przez to punktowanych, albo starty w kwalifikacjach do wielkich turniejów. Oczywiście jest jeszcze trzeci wariant, bo Radwańska ma w tenisowym światku mocne nazwisko i cieszy się sympatią kibiców, a to już są argumenty żeby starać się o tzw. dzikie karty tam, gdzie z racji odległego miejsca w rankingu musiałaby walczyć o miejsce w kwalifikacjach. Ten przywilej pozwolił szybko wrócić do czołówki Szarapowej, gdy wypadła z rankingu po dyskwalifikacji za doping, czy Wiktorii Azarence i Serenie Williams po urlopach macierzyńskich.

Nie wiemy jednak czy Radwańskiej chce się jeszcze na poważnie rywalizować. Jej wyniki w ostatnich dwóch latach pokazują, że preferowany przez nią techniczny tenis dzisiaj już nie gwarantuje sukcesów w starciach z coraz bardziej dominującymi w światowej czołówce zawodniczkami o potężnej posturze i atomowym uderzeniu, jak dwudziestolatki Aryna Sabalenka, Jelena Ostapenko czy Naomi Osaka.

Radwańska na razie nie zdradza swoich pomysłów na życie poza kortem. W udzielonym niedawno wywiadzie dla magazynu „InStyle” wyjawiła, że nad jej finansami, których stan szacuje się na co najmniej 30 mln dolarów, pieczę sprawuje mama, Marta Radwańska. Tenisistka przyznała, że na razie wprawdzie nie myśli o macierzyństwie, ale w przyszłości chciałaby mieć małą gromadkę. Zamierza też zbudować dom, który sama urządzi – parterowy, z dużym ogrodem i koniecznie bez schodów. Na pytanie, co zamierza robić w przyszłości, odpowiedziała krótki: „Życie pokaże. Może otworzę szkołę tenisową albo będę doglądać hotelu, który właśnie otwieram. Na pewno znajdę sobie jakieś ciekawe zajęcie”.

 

Radwańska w Cincinnati

Agnieszka Radwańska w turnieju Western&Southern Open w Cincinnati (pula nagród 2,8 mln dolarów) w pierwszej rundzie trafiła na rywalkę z Top 10 rankingu WTA Czeszkę Karolinę Pliskovą.

 

Jeszcze rok temu takie losowanie Radwańska uznałaby za szczęśliwe, bo z Pliskovą wcześniej mierzyła się siedmiokrotnie i wszystkie te pojedynki wygrała łatwo nie tracąc nawet jednego seta. Teraz jednak forma polskiej tenisistki jest wielką niewiadomą, a poza tym Pliskova od dwóch sezonów plasuje się w pierwszej dziesiątce, przez pewien czas była nawet liderką światowej listy, więc jej pokonanie może zwyczajnie przekroczyć aktualne możliwości Radwańskiej. Gdyby jednak okazało się, że nasza tenisistka nadal ma na nią „patent” i wygra w Cincinnati także ich ósme starcie, to w kolejnych fazach turnieju czekają ją nie mniejsze wyzwania.

Już w II rundzie na jej drodze może stanąć znakomicie grająca ostatnio Brytyjka Johanna Konta lub też idąca wciąż w górę Białorusinka Aryna Sabalenka. Zakładając, że Radwańska jednak dałaby sobie z nimi radę, to w III rundzie może trafić na najsłynniejszą z białoruskich tenisistek Wiktorię Azarenkę, Hiszpanką Carlą Suarez lub też klasyfikowaną w Top 10 Francuzkę Caroline Garcię.

Radwańska trafiła do drugiej ćwiartki turniejowej drabinki, w której najwyżej rozstawiona jest reprezentantka Niemiec Andżelika Kerber, finalistka Western&Southern Open z 2012 i 2016 roku. Krakowianka jak dotąd w Cincinnati nie przeszła fazy ćwierćfinałowej, ale gdyby tym razem jakimś cudem awansowała do półfinału, to jej rywalkami w tej fazie turnieju mogą być liderka rankingu WTA i triumfatorka Wimbledonu 2018 Rumunka Simona Halep, Łotyszka Jelena Ostapenko lub broniąca tytułu Hiszpanka Garbine Muguruza.

 

Magda Linette w ogródku Agnieszki Radwańskiej

Przez lata Agnieszka Radwańska dominowała w plebiscytach na najlepsze zagranie miesiąca. Teraz po raz pierwszy w tej zabawie ma szanse wygrać Magda Linette.

 

Wśród pięciu nominacji do nagrody za najlepsze tenisowe zagranie w lipcu WTA zgłosiła też punktową akcję naszej tenisistki, przeprowadzoną w półfinale turnieju WTA International na kortach twardych w Nanchangu. W trzecim gemie pojedynku z Chinką Qiang Wang Linette najpierw zagrała kapitalny skrót do siatki, a następnie posłała wygrywającego loba nad gową rywalki. Ten efektownie zdobyty punkt nie zdeprymował chińskiej zawodniczki, która mecz z Polką ostatecznie wygrała, a potem triumfowała także w finale turnieju.

Zagranie Linette będzie konkurować z forhendowym minięciem Białorusinki Wiktorii Azarenki w turnieju w San Jose, bekhendowym minięciem Amerykanki Venus Williams także z imprezy w San Jose, heroiczną obroną piłki setowej przez Amerykankę Sloane Stephens w turnieju w Waszyngtonie oraz zabójczym forhendem po linii w wykonaniu Rosjanki Swietłany Kuzniecowej w finale tej samej imprezie. Zwyciężczyni plebiscytu WTA na najlepsze zagranie lipca zostanie ogłoszone w piątek 10 sierpnia.

 

Polka najlepszą juniorką w Wimbledonie

W finale juniorskiego Wimbledonu Iga Świątek pokonała Szwajcarkę Leonie Küng i została czwartą polską triumfatorką Wimbledonu w grze pojedynczej dziewcząt.

 

Świątek dołączyła do Aleksandry Olszy, która wygrała juniorski turniej w 1995 roku, Agnieszki Radwańskiej (2005) i Urszuli Radwańskiej (2007). W drodze do finału 17-letnia warszawianka wyeliminowała w I rundzie rozstawioną w turnieju z numerem 1 Amerykankę Whitney Osuigwe Osuigwe, a następnie Szwajcarkę Simonę Waltert, Francuzkę Clarę Burel, Brytyjkę Emmę Raducanu, Chinkę Xinyu Wang, a w finale wspomnianą Leonie Küng, która do turnieju przebiła się przez dwustopniowe kwalifikacje.

Dla Świątek triumf na wimbledońskiej trawie jest pierwszym w Wielkim Szlemie w grze pojedynczej, ale Polka ma już na koncie zwycięstwo w juniorskiej rywalizacji deblistek w tegorocznym French Open, gdzie wygrała w parze z Amerykanką Caty McNally.

Juniorskie mistrzostwo Wimbledonu to wielki sukces naszej młodej tenisistki. Miejmy nadzieje, że pójdzie teraz drogą Wiktorii Azarenki, Karoliny Woźniackiej, Simony Halep i Jeleny Ostapenko. Te zawodniczki po juniorskich triumfach powtórzyły je później w rywalizacji seniorek.

 

Wimbledon 2018: Trawa gwiazdom już nie służy

W drugiej rundzie wielkoszlemowego Wimbledonu z turniejem pożegnały się cztery zawodniczki, które jeszcze niedawno rządziły w kobiecym tenisie. Ich porażki przyćmiła jednak niespodziewana klęska wiceliderki rankingu WTA Karoliny Woźniackiej.

 

Woźniacka w II rundzie przegrała z 30-letnią Rosjanką Jekatieriną Makarową 4:6, 6:1, 5:7, która największe sukcesy jak do tej pory odnosiła w grze podwójnej. Pogromczyni wiceliderki światowej listy tenisistek to złota medalistka w deblu z Rio de Janeiro oraz wielkoszlemowa mistrzyni French Open (2013), US Open (2014) i Wimbledonu (2014). Porażka z taką zawodniczką to nie wstyd, ale Makarowa w singlu jest obecnie klasyfikowana na 35. miejscu. Poza tym reprezentanta Danii polskiego pochodzenia po niedawnym zwycięstwie w turnieju w Eastbourne była uznawana za jedną z głównych faworytek imprezy na wimbledońskich trawnikach.

Polscy kibice już ostrzyli sobie apetyty na jej pojedynek w III rundzie z Agnieszką Radwańską. Niestety, do tego pojedynku nie dojdzie, poza tym krakowianka również nie awansowała do tej fazy turnieju, przegrywając z Czeszką Lucie Safarovą 5:7, 4:6. To w historii jej startów na wimbledońskiej trawie dopiero drugi przypadek, że nie przeszła drugiej rundy. Nasza najlepsza tenisistka odpadła z doborowym towarzystwie, bo oprócz niej i Woźniackiej w 1/32 finału „poległy” też dawne liderki światowej listy Białorusinka Wiktoria Azarenka (przegrała z Czeszką Karoliną Pliskovą) i Rosjanka Maria Szarapowa (ona uległa rodaczce Witaliji Diaczenko), zaś w pierwszej rundzie z turniejem pożegnały się trzy zawodniczki z aktualnego Top 10 rankingu WTA – Amerykanka Sloane Stephens (czwarta w zestawieniu), Ukrainka Jelena Switolina (piąta) i dwukrotna mistrzyni Wimbledonu Czeszka Petra Kvitiova, obecnie klasyfikowana na siódmym miejscu.

Nie zmienia to faktu, że po odpadnięciu Radwańskiej w grze pojedynczej nie mamy już żadnego reprezentanta, bowiem w pierwszej rundzie z turniejem pożegnali się Magda Linette i Hubert Hurkacz. Krakowianka zapowiedziała kolejna przerwę w startach i na korcie ponownie pojawi się dopiero w sierpniu na turniejach w USA.

W tej sytuacji pozostaje nam kibicować naszym deblistom. Na otwarcie turnieju wimbledońskiego Marcin Matkowski i grający z nim w parze Izraelczyk Jonathan Erlich pokonali po trzech tie-breakach francuski tandem Jonathan Eysseric i Hugo Nys 7:6 (5), 7:6 (4), 7:6 (8). Mecz trwał ponad dwie i pół godziny. W następnej rundzie Matkowski i Erlich zmierzą się z obrońcami tytułu Łukaszem Kubotem i Brazylijczykiem Marcelo Melo. Faworytami tej potyczki będą rzecz jasna wyżej sklasyfikowani w rankingu deblistów Kubot i Melo. Matkowski rywalizuje jeszcze w grze mieszanej i na początek czeka go potyczka z rodaczką Alicją Rosolską, która w czwartek ze swoją partnerką Amerykanką Abigail Spears przystąpiła też do rywalizacji deblistek.