Pokampanijne refleksje

Każdy wynik wyborczy zasługuje na pogłębioną analizę i refleksję. Przede wszystkim ten, który jest poniżej oczekiwań. Wynik wyborczy Roberta Biedronia jest poniżej oczekiwań członkiń i członków SLD, ludzi lewicy, a na końcu poniżej oczekiwań moich i samego Roberta Biedronia.

Wiele osób uważa, że skoro po wyborach Lewica niezbyt chętnie komentuje wyniki I tury wyborów prezydenckich to znaczy, że niewiele ma do powiedzenia, albo jest ślepa na ich wyniki. Nie jest tak, że nie ma żadnych krytycznych refleksji, po wyborach, po pierwszej turze. Owszem są, i to całkiem sporo, a z czasem na pewno zostaną one pogłębione. Pomimo, że na profesjonalne analizy i opinie jeszcze przyjdzie czas, to o kilku sprawach powiem już teraz.

Po pierwsze: zwłoka

Po pierwsze, zaczęliśmy źle. Zbyt długo zwlekaliśmy zarówno z podjęciem jak i poinformowaniem opinii publicznej o decyzji, kto będzie startował na Prezydenta. Trzeba z tego wyciągać wnioski na przyszłość – np. jeśli Rafał Trzaskowski zostanie Prezydentem RP, to trzeba będzie szybko i sprawnie przeprowadzić proces decyzyjny, co do kandydata Lewicy na Prezydenta Warszawy.

Po drugie, odnoszę też wrażenie, że Lewica parlamentarna, w momencie, kiedy weszła do Sejmu, podświadomie uznała, albo niektórzy z jej przedstawicieli uznali, że właściwie najważniejsze się stało – wróciliśmy do Sejmu. Wyczuwalne było przekonanie, że wybory Prezydenckie są na pewno ważne, ale generalnie rzecz biorąc, wiele osób z nas nie czuło, że są najważniejsze. . Najważniejsze, to wrócić do Sejmu, a to się stało. Myślę, że w głowach wielu z nas było to błędne założenie. Przecież w polityce trzeba potwierdzać swoją wartość przy każdej okazji. Przecież, w polityce każde wybory są ważne, a najważniejsze te, które były ostatnie.

Polaryzacja, sezonowa nowość i Konfederacja

Pojawiła się teza, że wynik wyborczy Roberta Biedronia, ale również Władysława Kosiniaka-Kamysza, jest efektem polaryzacji sceny politycznej. Nie jest to w pełni prawdziwa teza, gdyż w ostatnich wyborach zawsze pojawiały się dwa czynniki: polaryzacji i nowości na scenie politycznej. Polaryzacja PiS-PO i elektorat, który szuka miejsca dla siebie: nowości, niezależności, chce głosować na te osoby, których jeszcze nie było w polityce. To był w pewnej chwili elektorat Palikota, Petru, później Kukiza, a także w początkowej fazie Wiosny.

Jednak, ta analiza nie wyjaśnia wszystkiego, bo przecież był Krzysztof Bosak. Kandydat skrajnej prawicy wybronił swoje 6 %. Czyli on jako kandydat i jego struktury potrafiły „przytrzymać” elektorat, ten, który swego czasu głosował na Konfederację.

Premia za jedność

Pamiętajmy, że gdy startowaliśmy w wyborach parlamentarnych, to realia były takie, że był ogromny głód lewicy. Głód zupełnie różnych, ale jednoznacznie lewicowych haseł. Były więc 3 partie lewicowe i 3 tenorów. To pokazało synergię Lewicy. Wyborca SLD mógł pomyśleć, że nie pasuje mu Biedroń, ale jednak program jest spójny więc zagłosuję na Lewicę. I tak samo wyborca Razem, myślał: mogę nie lubić Czarzastego, ale jednak jest tam Zandberg, który w jego oczach był gwarantem lewicowych społecznie haseł. A w tych wyborach siłą rzeczy był wyłącznie jeden kandydat. To nie do końca przekonało naszych wyborców, tzn. ludzi, którzy w 2019 roku zagłosowali na Lewicę i na lewicową wizję Polski, której gwarantem są właśnie zarówno Biedroń, jak i Zandberg czy Czarzasty.

Dużo osób do mnie dzwoni i pisze przekonując, że Robert w tych wyborach, był nie do końca sobą. A Lewica była nie do końca prawdziwą Lewicą – starała się być fajniejszą wersją Platformy Obywatelskiej – a przecież PO to jest inna partia, inni ludzie, inne wartości. Trzeba to wziąć pod uwagę. Musimy pamiętać, że Lewica, to jest system wartości socjalnych, wolnościowych, związanych z państwem świeckim, prawami kobiet, ale także patriotycznych – związanych z prawdziwą, niezakłamaną historią naszego kraju. Myślę, że chwilami ludzie mogli odnieść wrażenie, że nasz program, program Roberta, nie przedstawiał wszystkich tych wartości, że zapomnieliśmy o tych wartościach, a co za tym idzie nasz przekaz był niewystarczająco lewicowy. Nie podzielam w pełni tego wniosku. Program wyborczy Roberta zawierał w sobie lewicowe postulaty zarówno SLD jak i partii RAZEM i WIOSNA. Aby to sprawdzić, wystarczy wejść na stronę Roberta i jego konferencje z propozycjami wyborczymi. Z pewnością powinniśmy jednak wyciągnąć z tego wnioski, aby w przyszłości lepiej wyważyć akcenty stawiane w kampanii wyborczej, aby nie było wrażenia, że nie interesuje nas gospodarka czy rolnictwo, a jedynie sprawy światopoglądowe.

Ewidentnie chwilą załamania tej kampanii był moment ogłoszenia pandemii, kiedy koronawirus zaczął być postrzegany jako realne zagrożenie. Są sztaby i partie, które poradziły sobie lepiej i były takie, które poradziły sobie gorzej. Na pewno też przeanalizuje kwestie związane z funkcjonowaniem sztabu, aby w przyszłości wystrzec się popełnionych błędów. Niestety w trakcie pandemii kampania Biedronia nie potrafiła dotrzeć do elektoratu z przekonującym przekazem. Brutalnie mówiąc wykorzystać tego momentu, tak jak inne partie by dotrzeć do ludzi. Przypominam, że to był czas kiedy Lewica i jej kandydat miały 12%.

Gdzie poszli nasi wyborcy?

Po pierwsze 1 mln wyborców Lewicy zagłosowało na Rafała Trzaskowskiego. Ja analizuję to w sposób prosty, chociaż, dokonamy w tej sprawie oczywiście głębszej analizy na podstawie zleconych badań. Mianowicie mieliśmy do czynienia ze zjawiskiem, które nazywam syndromem Andrzeja Rozenka, z czasów kiedy startował w wyborach na Prezydenta Warszawy. Andrzej dostał wtedy, jako kandydat do Rady Miasta, z okręgu śródmieście 5000 głosów, natomiast z tego samego okręgu, na niego, jako na kandydata na Prezydenta miasta, zagłosowało jedynie 1300 osób. Czyli wyborca postanowił poprzeć Rozenka do Rady Miasta, ale jednocześnie w wyborach prezydenckich zagłosował na Trzaskowskiego, przerażony wizją prezydenta Jakiego. W tym roku sytuacja się powtórzyła.
Pół miliona naszego elektoratu, poszło do Szymona Hołowni. Czyli do tego, który nigdy nie rządził, który mógł obiecać wszystko, tego który zbierał ten antyestablishmentowy elektorat i mówił „jak przyjdę ja, to wreszcie będzie dobrze”. Z tym elektoratem, oczywiście go w pełni szanując, jest tak, jak z cieniem wiatru, przylatuje, odlatuje. Zmienia zdanie, szuka swojego miejsca i szuka swojego miejsca przy osobach, które w danym momencie najbardziej są dla tego elektoratu wiarygodne. Tak jest z Hołownią. Nie chcę się zajmować jego przyszłością, ale znamy los wszystkich partii, które się na takim antypartyjnym przekonaniu budowały.

Biedroń to nie Ogórek

W jednej kwestii muszę przyznać, że jestem zadziwiony. Zadziwiony głosami porównującymi Roberta Biedronia i Magdalenę Ogórek. Niezależnie od wyników procentowych jest to bardzo mocno krzywdzące i dla Lewicy i dla Roberta. Abstrahując od drogi życiowej i politycznej, Robert jest człowiekiem, który był posłem, jest europosłem, był prezydentem Słupska, od kilkunastu lat był i jest działaczem o prawa mniejszości, w tym osób LGBT. Ma swoją historię. Ma bardzo precyzyjny zarówno życiorys jak i poglądy. Jest człowiekiem Lewicy. Jest człowiekiem bardzo wartościowym. Dlatego bardzo nieuczciwe jest porównywanie tych dwóch postaci. Ale tym, którzy jednak je porównują, powiem taką rzecz: miejcie w sobie trochę refleksji. Za Roberta nie będziemy się wstydzić i się nie wstydzimy, za Roberta nie będziemy nigdy przepraszać. Bo jest człowiekiem takim samym, jeśli chodzi o wartości, o lewicowość jak my. Nie spodziewam się, że Robert zmieni poglądy i zacznie pracować w jednym albo drugim medium.
A za Panią Ogórek przepraszaliśmy i się wstydzimy do dziś. Druga zasadnicza spawa jest taka, że po tej haniebnej bzdurze, którą zrobiliśmy z Magdaleną Ogórek, wypadliśmy z Sejmu. Bo jedną z głównych konsekwencji wystawienia Magdaleny Ogórek było właśnie to, że wypadliśmy z Sejmu. Przypomnę wszystkim tym, którzy bardzo łatwo o tym zapomnieli, że m.in. dzięki Biedroniowi, do tego Sejmu pół roku temu wróciliśmy.

Przepraszam i dziękuję

Kto jest za to wszystko odpowiedzialny? Takie pytanie będą, a w zasadzie już się pojawiają.

Jak ja to widzę? Każdy musi ocenić swoją rolę. Ja jestem za to odpowiedzialny. Dlatego, że jestem politykiem doświadczonym, dlatego że mogłem podejmować inne decyzje. Mogłem zwracać uwagę na to, czego widocznie nie zauważyłem, a jeżeli nie zauważyłem, to jest to wynik mojego braku oceny sytuacji. Nie będę szukał gdziekolwiek indziej odpowiedzialności.

Przy całej analizie dlaczego tak mało osób zagłosowało na Roberta, nie chciałbym zapomnieć o podziękowaniach dla tych, którzy na niego zagłosowali – bardzo Wam dziękujemy jako cała Lewica i mamy nadzieję, że zostaniecie z nami do kolejnych wyborów.

Przepraszamy tych, którzy na nas nie zagłosowali, bo coś zrobiliśmy źle sprawiając, że odwrócili się od nas w tych wyborach. Nie szukam winnych. Uważam, że bardzo dużą część odpowiedzialności powinienem wziąć na siebie – więc to robię, w sposób jasny i precyzyjny.
Na koniec podsumowania kampanii, chciałem tylko dodać, żeby wszyscy hejterzy i niedowiarki włożyli między bajki tezę, że gdyby nie Biedroń, a inna osoba kandydowała, to wynik byłby inny, lepszy. Nie wiem, czy byłoby lepiej czy gorzej. Najważniejsze jest to, że była osoba, która chciała kandydować, która reprezentowała te wszystkie wartości, w które wierzymy na Lewicy i której chcieliśmy pomagać.

Kongres Lewicy

Pytanie jest co dalej. Dalej będzie walka polityczna, normalna walka polityczna. W życiu zanotowałem wiele sukcesów i wiele upadków. Upadki bolą, z sukcesów się cieszyłem. Jesteśmy sumą naszych doświadczeń dlatego mogę o tym mówić ze spokojem. Miałem czas, aby to przemyśleć, i wiem, że Biedroń jest dla nas ważny. Tak samo jak wszyscy liderzy na Lewicy. Biedroń pokazuje system wartości i przesuwa granice dyskursu politycznego w Polsce. Nikt już się w Polsce nie będzie dziwił, że gej był kandydatem na prezydenta. Nikt w Polsce już się nie będzie dziwił, że zostały złożone w trakcie tej kampanii projekty ustaw dotyczące równości małżeńskiej. Nikt już nie będzie się dziwił, że Lewica to nie tylko sprawy socjalne, ale także sprawy związane z systemem wartości, z przestrzeganiem Konstytucji i praworządności. I to mamy dzięki niemu i za to mu dziękuję.

Podkreślę jeszcze raz, Biedroń, Zandberg i Czarzasty są tak samo ważni dla Lewicy. Razem tworzymy jej spójną wizję.

Teraz przyszłość. Na jesieni zwołamy Kongres Lewicy, który pokaże jak wygląda świat i Polska po pandemii. W trakcie pandemii ludzie najmniej zabezpieczeni ekonomicznie najbardziej odczuli jej skutki i my chcemy przeanalizować i pokazać, co zrobić, aby to się nie powtórzyło. Odbędziemy dyskusje na temat lewicowej wizji państwa, które, nie wtrąca się w życie obywateli, ale pomaga im, gdy jest taka potrzeba.

Na jesieni odbędzie się także Kongres zjednoczeniowy SLD i Wiosny. Pandemia z przyczyn formalnych przesunęła nasz kalendarz polityczny. Jest to dla nas niezmiennie istotne, ponieważ wiele nas łączy a przede wszystkim mamy wspólna wizje Polski.

Co dalej z wyborami prezydenckimi?

Nikt nie będzie szantażował ludzi lewicy, co maja z wyborami zrobić i na kogo zagłosować. My sami potrafimy dokonać wyboru i podejmować decyzje. Tak jak zawsze mówiłem, nigdy nie zagłosuję na PiS i Dudę – uważam ich za władzę łamiącą Konstytucję, która powinna zostać postawiona przed Trybunałem Stanu. Rafał Trzaskowski, niestety nie reprezentuje moich poglądów: ani nie będzie dbał o prawa mniejszości, ani nie zliberalizuje ustawy o przerywaniu ciąży, ani nie zrobi porządku z przywilejami kleru, ani nie zadba o najuboższych. Ale zagłosuję na Trzaskowskiego, bo w walce o przyszłość Polski jego wizja daje szansę na normalność. Wierzę, że jego prezydentura przyczyni się do dekonstrukcji złej władzy PiS-u.

Szanuję uwagi krytyczne. Jednocześnie wiem, że w czasach przesileń politycznych z jam wychodzą mali ludzie, którzy są specjalistami od wielkich wizji. Zwykle zapominają o tym, że Lewica jest w Sejmie – bo się z tego nigdy nie cieszyli. I wiem, że po dwóch tygodniach do jam wracają. A my musimy iść do przodu. Aby zakończyć jednak pozytywnym akcentem najnowsze badania poparcia dla partii politycznych pokazują, że nie ma przełożenia między wynikiem Biedronia a poparcie dla Lewicy.

Lewica była, jest i będzie. Jesteśmy i będziemy w Waszych miastach i powiatach. Jesteśmy i będziemy w Sejmie. Będzie reprezentować Wasze wartości. Będziemy bronić Waszych interesów. Dostaliśmy lekcję, ale wyciągniemy z niej wnioski. Mamy twardą skórę. Nie cofniemy się w walce o lepszą Polskę.

Warszawski kryzysowy 1 Maja

Zawsze będziemy bronić praw pracowniczych – zobowiązali się 1 maja parlamentarzyści Lewicy.

Zamiast pochodów pierwszomajowych w czasie pandemii działacze lewicowi w Warszawie zorganizowali skromne uroczystości pod pomnikami szczególnie ważnymi dla socjalistów i socjaldemokratów. Delegacja parlamentarnej Lewicy złożyła wieńce na Cytadeli Warszawskiej i Placu Grzybowskim. W miejscach pamięci walki polskich rewolucjonistów z kwiatami pojawili się również działacze PPS. Z kolei pod pomnikiem Ignacego Daszyńskiego swój wieniec złożyło kierownictwo OPZZ. Nie zabrakło refleksji nad tym, że przesłanie pierwszomajowego święta okazuje się boleśnie aktualne. Demontaż praw pracowniczych pod pretekstem walki z kryzysem, ignorowanie problemu rosnącego bezrobocia i faktu, że ludzie tysiącami tracą źródło zarobku – to przecież najbardziej aktualna polska rzeczywistość. Dlatego działacze Lewicy zobowiązali się zawsze walczyć o prawa pracownicze, tak jak prawdziwa lewica czyniła przez całą swoją historię.

Pakiet ustaw

– Jesteśmy razem z organizacjami związkowymi, bo ludzie pracy muszą czuć zabezpieczenie i wsparcie także od polityków. Pakiet Pracowniczy Lewicy to rozwiązania, dzięki któremu pracownicy będą mogli się czuć bezpiecznie nie tylko podczas kryzysu – powiedział Krzysztof Gawkowski.
Aby dowieść, że to nie puste słowa, posłowie i posłanki przypomnieli o złożonych ostatnio projektach ustaw. To m.in. opisany na łamach „Dziennika Trybuna” projekt ustawy przewidującej zasiłek dla bezrobotnych w wysokości połowy ostatniej pensji i świadczenie kryzysowe – 2100 zł dla każdego, kto stracił źródło stałego dochodu. Lewica chce również zlikwidować umowy śmieciowe, a dopóki się to nie stanie – dać pracującym w oparciu o umowy-zlecenie i o dzieło prawo do urlopu.

Pracowniku, nie głosuj na Dudę!

Nie zabrakło podczas uroczystości także gorzkich słów pod adresem prezydenta Andrzeja Dudy. – Nie zlikwidował śmieciówek, nie pomógł frankowiczom, nie podniósł kwoty wolnej od podatku. Andrzej Duda oszukał ludzi pracy! – powiedział kandydat Lewicy na prezydenta, Robert Biedroń. Zaś wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zachęcał, by nie słuchać wezwań do zignorowania wyborów i korespondencyjnie oddać głos właśnie na Biedronia.

– 10 maja wyborów nie będzie i jeżeli ktoś mówi, iż nieprzyzwoite jest bycie aktywnym w trakcie wyborów, to ja pragnę powiedzieć, że nieprzyzwoite jest to, że bandyta zabiera Ci majątek a Ty nie reagujesz – przekonywał.

Z najwyższym smutkiem przyjąłem informację o śmierci dr Krystyny Łybackiej

              Z najwyższym smutkiem przyjąłem informację o śmierci

                    dr Krystyny Łybackiej

                             Minister Edukacji Narodowej i Sportu,
                      Posłanki na Sejm I, II, III, IV, V, VI i VII kadencji,
                             Posłanki do Parlamentu Europejskiego,

                              osoby mądrej, skutecznej i wrażliwej,

          wybitnej postaci wielkopolskiej, polskiej i europejskiej lewicy.

  Rodzinie, przyjaciołom i współpracownikom składam wyrazy współczucia.

                                      Włodzimierz Czarzasty
                                    Wicemarszałek Sejmu RP

5 postulatów Lewicy na kryzys

Ratować nie banki, a firmy, które teraz tracą przychód, i ich pracowników, którzy zostają bez źródła utrzymania – wzywa Lewica. I podkreśla: wolny rynek wszystkiego nie ureguluje!

Sejmowy klub Lewicy nie ma wątpliwości: rządowa Tarcza Antykryzysowa nosi swoją nazwę mocno na wyrost. To ręka wyciągnięta głównie do banków – one właśnie otrzymają największą część wydzielonej w ramach pakietu kwoty 212 mld złotych, a także zachowają prawo do wpływania na inne składniki Tarczy. Wszak to dobra wola bankowców ma ma decydować o tym, czy i na jak długo zostaną zawieszone spłaty kredytów. Odrębną kwestią jest, czy 212 mld nie jest kwotą zupełnie wirtualną, rzuconą dla retorycznego efektu.

Włodzimierz Czarzasty i Robert Biedroń zaproponowali swoje rozwiązania na kryzys. Jak podkreślają, mają one pomóc i pracownikom, i przedsiębiorcom.

Kredyty i rachunki – zawiesić!

To nie banki powinny decydować o możliwości odroczenia spłat kredytów – podkreślają politycy Lewicy. Chcą, by spłaty zawiesić na okres sześciu miesięcy ustawowo. Przez ten sam okres państwo miałoby pokrywać przedsiębiorcom koszty leasingu, czynszów czy rachunków za media.
– Nie możemy pozwolić upaść polskim firmom, dlatego musimy być przygotowani do umorzenia – a nie odroczenia, jak proponuje rząd – niektórym podmiotom PIT, CIT, VAT oraz ZUS – to kolejny postulat Lewicy. Włodzimierz Czarzasty wytłumaczył, że dla całej grupy branż przesunięcie płatności VAT i składek na ZUS nie stanowi żadnej realnej pomocy, gdyż w czasie epidemii po prostu nie mają klientów i odbiorców.
– Mówimy o branży turystycznej, hotelarskiej, restauracyjnej, transportowej, eventowej, wszystkich tych sklepach, które nie sprzedają żywności. Te firmy od tygodnia lub dwóch nie sprzedają swoich produktów lub usług, w ogóle nie sprzedają. Nie mają ani grosza przychodu – mówił Czarzasty.

Pensja od państwa

Socjaldemokraci oczekują, że przedsiębiorcy w zamian za koło ratunkowe zachowają miejsca pracy. Państwo miałoby pokryć koszty wynagrodzeń nie niższych niż płaca minimalna, ale wtedy, gdy pracodawca nikogo nie wyrzuci. Co istotne, miałoby to dotyczyć wszystkich typów umów. Wszak w najgorszej sytuacji w czasie kryzysu znalazł się ponad milion ludzi świadczących pracę na podstawie tzw. umów śmieciowych.
Włodzimierz Czarzasty zauważył, że premier Morawiecki nie czuje realiów prowadzenia w Polsce małego biznesu.

– Czasem mam takie wrażenie, że premier Mateusz Morawiecki jest dobrym prezesem banku, ale gdyby miałby do poprowadzenia kiosk ruchu, to miałby z tym realny problem. On nie czuje biznesu, nie rozumie procesów, nie wie co to znaczy zarobić, aby utrzymać swoich pracowników, zapłacić za towar, który trzeba sprzedać lub odzyskać należności – skomentował.

Potrzeba nowych pomysłów

Piąty postulat Lewicy to powołanie instytucji antyspekulacyjnej, by powstrzymać próby zawyżania cen i robienia biznesu na kryzysie. Politycy wezwali wreszcie, by w czasach nadzwyczajnych szukać nowych rozwiązań i nie bać się wychodzić poza dotychczasowe schematy.

– Tak postępuje Wielka Brytania, tak postępują Stany Zjednoczone, Węgry i wiele innych krajów na świecie. Obawiamy się, że Tarcza Antykryzysowa może się okazać najwyżej pokrywką od garnka. Trochę nas ochroni, ale to o wiele za mało – zauważył Robert Biedroń. Podkreślił, że w czasach kryzysowych ludzie instynktownie zwracają się po pomoc do instytucji państwowych, pewniejszych niż wolny rynek. A sprawne i opiekuńcze państwo to przecież fundament programu Lewicy.

Możecie liczyć na Lewicę

Lewica nie zawiedzie swoich wyborców i nie porzuci pracowników w kryzysowym momencie. Współpracując ze wszystkimi instytucjami publicznymi – bo nie czas teraz na spory i jałowe przepychanki – będzie równocześnie walczyć o to, by ludzie pracy tej pracy nie tracili, by rządowe pakiety antykryzysowe uwzględniały zabezpieczenia dla milionów pracowników wypchniętych na umowy śmieciowe czy samozatrudnienie, by zrobiono wszystko dla wsparcia służby zdrowia, by zabezpieczyć osoby starsze. Posłowie i posłanki są gotowi interweniować w sprawach pracowników, których prawa są naruszane (niestety już mamy takie sygnały)Pandemia to ogromne wyzwanie, ale też szansa, by przemyśleć, jak jest zorganizowane społeczeństwo i rynek pracy. Śmieciowe zatrudnienie niedające gwarancji stabilności musi się skończyć! Tanie państwo z chwiejącą się służbą zdrowia musi odejść do przeszłości! Jak zapisano w programie Lewicy – potrzebujemy nowoczesnego państwa opiekuńczego!

Szanowni Państwo,

dziś jako społeczeństwo zdajemy egzamin z siły, dojrzałości i współpracy. A jako państwo – ze sprawności instytucji publicznych oraz zdolności do zapewnienia bezpieczeństwa wszystkim. Jesteśmy głęboko przekonani, że wspólnie uda nam się tym wyzwaniom sprostać – Polki i Polacy w trudnych momentach zawsze okazywali swoją siłę i dawali przykład odpowiedzialności oraz solidarności.

To, co dziś najważniejsze, to nie ulec panice. Dlatego spokojnie stosujmy się do zasad bezpieczeństwa, zalecanych przez instytucje ochrony zdrowia. Chrońmy siebie i innych. Dbajmy o podstawowe zasady higieny i unikajmy zgromadzeń.

Jako Sojusz Lewicy Demokratycznej, Wiosna i Razem współpracujemy dziś jeszcze mocniej niż wcześniej. Jesteśmy w stałym kontakcie z rządem, uczestniczymy w posiedzeniach Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Interweniujemy wszędzie tam, gdzie potrzebna jest pomoc. Zgłaszamy rozwiązania, które ograniczą ryzyka obecnej sytuacji i będą wsparciem dla Polek i Polaków potrzebujących ochrony źródła ich utrzymania, miejsc pracy oraz świadczeń na wypadek jej utraty.

Czas epidemii to także test dla naszej solidarności. Dlatego zachęcamy wszystkich, by w tej trudnej chwili rozglądali się wokół siebie. Być może ktoś obok potrzebuje naszego wsparcia. Pamiętajmy, że okres kwarantanny dla wielu ludzi oznacza także dotkliwą samotność. W takiej sytuacji nawet kilka naszych słów otuchy może zmienić bardzo wiele. Dzwońmy do siebie, kontaktujmy się z rodziną, troszczmy się o innych nawet na odległość.

Jest wiele grup, które potrzebują dziś wsparcia. Również tego instytucjonalnego. Lewica o nich pamięta. Właśnie dlatego Robert Biedroń, nasz wspólny kandydat na prezydenta, z poparciem całej Lewicy przedstawił Pakiet Antykryzysowy “Polska 2020”. Znajdą w nim Państwo szereg rozwiązań mających ochronić nas przed skutkami spodziewanego kryzysu związanego z epidemią koronawirusa.

Epidemia oznacza przestój w funkcjonowaniu wielu gałęzi gospodarki. Dla pracowników to groźba bezrobocia. Dla małych firm, sklepów czy restauracji – widmo bankructwa. Miliony Polaków, którzy znaleźli się dziś w dramatycznej sytuacji, muszą otrzymać wsparcie ze strony państwa. Dlatego w pakiecie “Polska 2020” znajdą Państwo rozwiązania, które na pierwszym planie stawiają ludzi i ich potrzeby: pacjentów i zawody medyczne, pracowników i przedsiębiorców, seniorów, dzieci, młodzież i rodziców. Musimy rozszerzyć prawa pracownicze tak, aby wszyscy zatrudnieni, także osoby na umowach cywilnoprawnych (czyli umowach zlecenie i o dzieło), mogli utrzymać swoje dochody oraz szereg osłon przed zwolnieniami. Dla samozatrudnionych proponujemy wsparcie finansowe i czasowe przejęcie finansowania składek przez państwo. Dla firm – nieoprocentowane, państwowe kredyty, które pomogą przetrwać najgorsze. W tej dramatycznej sytuacji Polska nie może pozostawić nikogo za burtą.

Apelujemy do rządu oraz wszystkich sił opozycyjnych o współpracę i jak najszybsze wprowadzenie naszego pakietu w życie.

Chcemy zapewnić Państwa, że – jak zawsze – możecie liczyć na Lewicę. Jeśli napotkają Państwo problemy związane z epidemią i kwarantanną, jeśli potrzebują Państwo pomocy, na przykład w kontakcie z instytucjami, to mogą Państwo zgłosić się do nas po pomoc. Prosimy o kontaktowanie się z posłankami i posłami Lewicy z Państwa okręgów – za pomocą mediów społecznościowych lub telefonicznie. Postaramy się pomóc każdemu, jeśli tylko będziemy w stanie.

Chcemy najmocniej podziękować wszystkim lekarzom, pielęgniarkom, ratownikom medycznym, pracownikom laboratoriów, aptek i wszystkim tym, którzy pracują w ochronie zdrowia. Dziękujemy, że swoim wysiłkiem dbają Państwo w tym trudnym czasie o zdrowie Polek i Polaków. Podziękowania należą się też ekspedientkom i ekspedientom sklepowym, pracownikom i właścicielom sklepów, którzy stoją za ladą. To dzięki nim sklepy pozostają otwarte i zapewniają wszystkim mieszkańcom Polski żywność i podstawowe artykuły. Miliony pracowników nie mają możliwości pracy zdalnej. Pomimo zagrożenia epidemicznego wciąż pracują w zakładach produkcyjnych, kluczowych dla funkcjonowania państwa usługach czy w rolnictwie. Musimy dołożyć wszelkich starań, by ta praca odbywała się w warunkach bezpiecznych dla zdrowia. To nasze wspólne zobowiązanie.

Z serdecznymi pozdrowieniami, wyrazami solidarności i wdzięczności,

Robert Biedroń, Wiosna, kandydat na Prezydenta RP z ramienia Lewicy
Włodzimierz Czarzasty, Sojusz Lewicy Demokratycznej
Adrian Zandberg, Razem
Krzysztof Gawkowski, Koalicyjny Klub Parlamentarny Lewicy

Lewica uczciła ofiary „wyklętych”

Włodzimierz Czarzasty obiecał w 2019 r. w Hajnówce, że co roku będzie przyjeżdżał na Podlasie i nazywał po imieniu haniebne czyny powojennego podziemia, które prawica próbuje usprawiedliwiać. Słowa dotrzymał.

Co roku 29 stycznia mieszkańcy Zaleszan i okolicznych miejscowości czczą pamięć swoich przodków, zamordowanych tego dnia i w dniach następnych 1946 r. przez oddział Romualda Rajsa „Burego”. Uczestnictwo w tych uroczystościach jest też dobrą tradycją podlaskiej lewicy.

Krwawy rajd „Burego”

Oddział Rajsa, z którego organizacje nacjonalistyczne i rządząca prawica robią pierwszorzędnego bohatera najnowszej historii, na przełomie stycznia i lutego 1946 r. zabił w Zaleszanach, Zaniach i Szpakach 47 osób cywilnych, prawosławnych chłopów pochodzenia białoruskiego. Spalił również wieś Końcowizna, gdzie ofiar śmiertelnych nie było głównie dzięki szczęśliwemu zbiegowi okolicznosci. W Zaleszanach „wyklęci” spędzili mieszkańców do jednego z wiejskich domów, następnie podpalili budynek. Zebranym w chacie udało się jednak wydostać. „Wyklęci” spalili również pozostałe chaty w Zaleszanach, a do tych, którzy na zebranie nie poszli i próbowali uciekać z domów przed ogniem, strzelali. Tu właśnie padły ofiary śmiertelne, a wśród nich kobieta w zaawansowanej ciąży oraz dzieci – najmłodsze miało siedem dni. Ponadto we wsi Puchały Stare „żołnierze wyklęci” rozstrzelali trzydziestu wozaków, których wcześniej porwali i zmusili do przewożenia oddziału. Również w tym wypadku zginęli tylko prawosławni. Kto udowodnił, że jest katolikiem, został zwolniony.
Ofiary „żołnierzy wyklętych” uczczono w Zaleszanach najpierw prawosławnym nabożeństwem, przed krzyżami wzniesionymi na miejscu domu, do którego ludzie „Burego” spędzili mieszkańców wsi. Historię tragicznych wydarzeń sprzed 74 lat przypominała wystawa opracowana przez stowarzyszenie „Nasza pamięć”.

Lewica pamięta

Przedstawiciele Lewicy, która zawsze sprzeciwiała się nienawiści i przemocy na tle narodowościowym czy religijnym, od wielu lat przybywają na zaleszańskie uroczystości. Także w tym roku kwiaty składali działacze podlaskiej Lewicy Razem, a razem z nimi posłowie Adrian Zandberg, Paweł Krutul oraz wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. To najprawdopodobniej jak dotąd najwyższy rangą przedstawiciel polskich władz państwowych, który uczcił pamięć zamordowanych przez „Burego”.

Morderstwo nazwać morderstwem

I nie był to gest jednorazowy. W 2018 r., przed niesławnym marszem nacjonalistów w Hajnówce, Czarzasty przepraszał, iż SLD swojego czasu bezrefleksyjnie poparło ustanowienie dnia „żołnierzy wyklętych”, traktując ich wszystkich na równi. W 2019 r. również w Hajnówce mówił: Jestem tu i będę przyjeżdżał tu co roku, podobnie jak do Zaleszan, aby przypominać o tych zbrodniach. Morderstwo trzeba nazywać morderstwem, gwałty trzeba nazywać gwałtami, a złodziejstwo trzeba nazywać złodziejstwem.
Czarzasty składał kwiaty przed pomnikiem pamięci ofiar, który dosłownie w przededniu uroczystości skończyło remontować Stowarzyszenie Kursk. Prace prowadził na miejscu wolontariusz stowarzyszenia Mariusz Niczyporuk, sam potomek rodziny, której członkowie zginęli z rąk ludzi „Burego”. Już kilka lat temu burmistrz Kleszczel (na terenie tej gminy leżą Zaleszany) starał się o dofinansowanie remontu podupadłego pomnika w podlaskim urzędzie wojewódzkim. Urząd, będący już pod kontrolą PiS, nie wydzielił jednak żadnej kwoty.

– Miało tu miejsce zło i niestety to zło będzie trwać nadal, dopóki oprawca będzie uznawany za bohatera narodowego – powiedział Niczyporuk podczas uroczystości.

A takich, którzy usprawiedliwiają oprawców, niestety nie brakuje. W lutym 2019 r. podczas nacjonalistycznego pochodu w Hajnówce niesiono transparent, z którego wynikało, że największymi bohaterami antykomunistycznego byli właśnie „Bury” oraz działający na Podhalu „Ogień”. Jego pseudonim budzi z kolei grozę wśród podhalańskich Słowaków, udowodniono mu także zbrodnie na Żydach. Czy przeszkadza to IPN-owi w szerzeniu kultu obydwu postaci? Bynajmniej.

Biedroń rusza do walki

– Możemy mieć Polskę, w której funkcjonuje sprawna opieka zdrowotna, w której mieszkanie jest takim samym prawem, jak prawo głosu w wyborach, w której zarabiamy godnie, a na starość otrzymujemy godne emerytury – mówił na konwencji w Słupsku Robert Biedroń, już oficjalny kandydat SLD, Wiosny i Lewicy Razem.

Zachodnim zwyczajem polityk opowiedział zebranym w słupskiej hali historię swojego życia. Było o trudnej sytuacji rodziny w podkarpackim Krośnie, o konieczności emigracji zarobkowej, o działalności w organizacjach społecznych i wejściu do polityki. Padła też jasna deklaracja, że program Biedronia-prezydenta będzie kontynuacją idei zawartych w programie Lewicy na ostatnie wybory parlamentarne. Mówił o lepszej służbie zdrowia, budowaniu mieszkań, zagwarantowaniu wyższych emerytur. Zapewniał także, że będzie prezydentem otwartym i pozostającym w stałym kontakcie z wyborcami.

– Działania prezydenta powinny być poddawane społecznej kontroli. Jako prezydent będę spowiadał się ze swojej polityki przed parlamentarzystami i obywatelami – obiecał Biedroń. Deklarował, że będzie prezydentem dialogu społecznego: – Gdy rząd nie potrafi porozumieć się z różnymi grupami takimi jak nauczyciele, sędziowie, lekarze, prezydent powinien wchodzić do dyskusji, a nie jeździć na narty.

Wspólnego kandydata Lewicy mocnymi przemówieniami wsparli liderzy SLD oraz Razem.

– Polska potrzebuje prezydenta odważnego, który ma własne zdanie, rozumie współczesny świat i potrafi budować wspólnotę, a nie jak obecnie urzędujący sączy jad nienawiści. Takim prezydentem będzie Robert Biedroń – zapewniał Adrian Zandberg.

Lider SLD z jednej strony apelował o szacunek dla osiągnięć lewicy z przeszłości, w tym dla osiągnięć Polski Ludowej, z drugiej zaś z energią kreślił ambitne zadania na bliską przyszłość.

– Teraz mamy dwa zadania, wchodzimy do drugiej tury i roznosimy Dudę, a za 3,5 roku będziemy rządzili – mówił ku entuzjazmowi zgromadzonych.

Czarzasty gromi rząd

Włodzimierz Czarzasty wypunktował w parlamencie projekt budżetu przedstawiony przez gabinet Morawieckiego. Udowodnił, że równowaga wydatków i przychodów została osiągnięta kosztem krzywdy zwykłych ludzi.

Zrównoważony budżet to jedno z naczelnych haseł propagandowych rządu Prawa i Sprawiedliwości. Premier Morawiecki wysyła w ten sposób sygnał zarówno obywatelom, jak i biznesowi, o którego dobro troszczy się najbardziej.

Przeciętny obywatel ma żyć w przekonaniu, że finansom państwa nie zagraża żadna katastrofa i można z optymizmem patrzeć w przyszłość. Kapitaliści z kolei otrzymują jasną wiadomość – Polska jest krajem stawiającym dyscyplinę wydatków jako priorytet, a więc dobrym miejscem do inwestycji.

Walka o urzeczywistnienie zrównoważonego budżetu toczyła się od mniej więcej połowy 2019 roku. Nie obyło się bez ofiar. Aby spiąć wydatki z przychodami premier nie zawahał się przed sięgnięciem do kieszeni tych, którzy nie mają za bardzo siły do obrony swoich interesów – osób z niepełnosprawnością. Rozbicie utworzonego niedawno Solidarnościowego Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych odbyło się w imię realizacji obietnicy złożonej seniorom – wprowadzenia od 2020 roku 13. emerytury. PiS w ten sposób nie tylko okradł najsłabszych obywateli, ale również podjął próbę zantagonizowania dwóch grup.

Podczas debaty sejmowej poprzedzającej głosowanie nad ustawą budżetową głos zabrał przewodniczący SLD i wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Polityk Lewicy wskazał na liczne zaniedbania będące efektem uporczywego dążenia do dyscypliny wydatków i przychodów.

Państwo nie dla ludzi

Czarzasty zauważył, że „w państwie zrównoważonego budżetu nie ma gdzie mieszkać”, rosną ceny kupna i najmu mieszkań, a nowych mieszkań, zamiast 200 tys., powstało 900. Podkreślił, że ponad milion mieszkań w Polsce nie ma bieżącej wody lub łazienki. Przypomniał o braku miejsc w żłobkach. Czy będziemy nasze dzieci odprowadzać do zrównoważonego budżetu? – pytał.
Dalej wskazał na problemy systemu opieki zdrowotnej: zamykane i zadłużone szpitale, rosnące kolejki do lekarzy specjalistów. Do kardiologa dziecięcego trzeba czekać rok – powiedział. Wasz zrównoważony budżet to zapaść w opiece zdrowotnej, a przede wszystkim cierpienie i przedwczesna śmierć ludzi – ocenił.

Dodał, że kolejnym polskim problemem są niedostatki transportu publicznego, który rząd obiecywał poprawić. 14 mln ludzi nie może dojechać do większego miasta, gdzie jest praca, nauka, służba zdrowia i kultura. Marnujemy ich potencjał, a oni marnują czas, spędzając godziny na kolejnych przesiadkach – wyliczał.

Zarzucił, iż na ochronę środowiska i transformację energetyczną przeznaczono „drobne”. – Kupujecie sterty węgla od Putina, a te pieniądze idą na rakiety wymierzone w Polskę i antypolską propagandę Rosji – powiedział.

Jego zdaniem rząd przerzuca koszty i odpowiedzialność na samorządy, pozbawiając je jednocześnie dochodów. Samorządy to są w innym kraju? – pytał. – Żeby zasypać jedne dziury, wykopujecie je gdzie indziej. To są księgowe sztuczki – powiedział. – Abdykowaliście z misji rozwiązywania prawdziwych problemów społecznych – ocenił, wskazując, że w Polsce rośnie liczba ludzi żyjących w skrajnym ubóstwie, w tym także dzieci, i to pomimo wprowadzenia programu 500 Plus.

Ku państwu dobrobytu

Jaką alternatywę proponuje Lewica? Czarzasty mówił o planie budowy nowoczesnego, nie fikcyjnego państwa dobrobytu. W jego ramach nastąpiłoby podniesienie finansowania opieki zdrowotnej do 7,2 proc. PKB do 2024 roku, koordynowany przez państwo projekt budowy mieszkań, podwyżki dla budżetówki, tak by jej pracownicy zarabiali nie mniej niż 3,5 tys. zł miesięcznie, rozbudowę kolei i siatki połączeń autobusowych w każdej gminie, zagwarantowanie emerytury minimalnej na poziomie 1,6 tys. zł. To jest nasz lewicowy, zrównoważony budżet ludzkich potrzeb i pragnień – podkreślał.

Czarzasty wskazał też na konieczność „likwidacji finansowania Kościoła przez państwo”, „sprawiedliwego opodatkowania kleru”, likwidacji Instytutu Pamięci Narodowej oraz Polskiej Fundacji Narodowej, reformy systemu podatkowego, gdyż obecny jest „skrajnie nieuczciwy”. – Dlaczego ubożsi mają płacić wyższe podatki niż najbogatsi? Podnieście kwotę wolną, wprowadźcie rozsądną progresję podatkową, wprowadźcie wreszcie podatek dla największych międzynarodowych korporacji – podatek cyfrowy. Nie tchórzcie przed Amerykanami. Nie może być tak, że mały polski przedsiębiorca uczciwie dokłada się do budżetu, a wielka amerykańska korporacja nie płaci w Polsce nawet złotówki – mówił Czarzasty.

Zdaniem szefa SLD Polskę stać na bardziej empatyczną postawę względem społeczeństwa, upodlonego neoliberalną polityką po 1989 roku.

– Pozwólcie sobie na 1 procent deficytu. (…) Komisja Europejska na to pozwala. To nie wstyd mieć deficyt, wstyd mieć zrównoważony budżet, gdy wiele palących problemów jest nierozwiązanych – mówi, tłumacząc dlaczego jego formacja nie poprze pisowskiego projektu ustawy budżetowej.

W poszukiwaniu męża stanu

Nie napawają optymizmem badania dotyczące wyłonienia liderów opozycji w Polsce. Aż 41,2 proc. Polaków przyznało, że nie są w stanie takowego wskazać. Tymczasem jeżeli opozycja chce poważnie podejść do tych wyborów musi mieć jednego poważnego kandydata, który będzie stanowić realną alternatywę wobec urzędującego prezydenta, Andrzej Dudy. Gdy przeważy interes partyjny nad logiką działania, to proces taki nie będzie miał miejsca.

Z polityków, którzy pojawili się w zestawieniu, najwięcej głosów (12,1 proc.) zdobył prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz – to wynik sondażu SW Research dla portalu rp.pl. Chociaż zdecydowanie największą partią opozycyjną w Sejmie jest Platforma Obywatelska, Polacy nie docenili szefa tego ugrupowania. Grzegorz Schetyna zajął w zestawieniu drugie miejsce i zdobył 10,2 proc. głosów. Sondaż ten został sporządzony w związku z przygotowaniami do wyborów prezydenckich, które czekają nas w 2020 roku.

W związku z tą publikacją, ale też innymi wydarzeniami, można wnioskować, że kampania prezydencka 2020 powoli rusza w przestrzeni publicznej, choć z praktyki wiadomo, że sztaby pracują cicho i nieprzerwanie już od kilku lat, od czasu, kiedy rozpoczynał się w Polsce trzyletni maraton wyborczy w roku 2017.

Dziś, w pierwszej dekadzie listopada 2019 roku, po rezygnacji z kandydowania na urząd Prezydenta RP Donalda Tuska, został jeden przyszły kandydat – osamotniony, urzędujący aktualnie prezydent, Andrzej Duda. Będzie miał on do końca wsparcie większości polskiej prawicy, Kościoła, znaczącej części kapitału i wielu układów międzynarodowych a także potężne zaplecze medialne. Jako jedyny kandydat tego obozu ma szanse wygrania wyborów już w pierwszej turze, nie mając przeciw sobie jedynego, poważnego i charyzmatycznego przeciwnika.

Tak się składa, że debata wśród opozycji dotycząca wyłonienia jednego kandydata uległa zatrzymaniu w związku z decyzją Donalda Tuska oraz wyłonieniem swego reprezentanta w tych wyborach przez PSL. Zarówno lewica, jak i inne ugrupowania straciły dynamikę przygotowań do wyborów prezydenckich. Tak, jak w wyborach parlamentarnych zakładano zapewne, że są szanse porozumienia z Platformą Obywatelską. Są do tego coraz większe wątpliwości.

Sytuacja na dziś jest taka, że rysują się wybory prezydenckie w układzie co najmniej czterech znaczących kandydatów popieranych przez ugrupowania parlamentarne. Logika wskazuje, że Andrzej Duda będzie miał co najmniej trzech przeciwników, spośród których wyłoni się jego przeciwnik do drugiej tury. Jest jednak pytanie, czy druga tura będzie. Doświadczenia wyborów z roku 2000, kiedy wygrał w pierwszej turze Aleksander Kwaśniewski, powinny być tutaj przypomniane.

Zaprezentowany sondaż wskazuje, że opozycja jest w rozsypce i ma problem. Rezygnacja Donalda Tuska, jedynego na razie wyrazistego kandydata, stawia otwarte pytania dotyczące tego, czy jest dziś ktoś, kto może stanąć w szranki z urzędującym prezydentem i wygrać wybory, ale także i takie, czy rezygnacja Tuska jest ostateczna i czy nie zamierza on w odpowiednim momencie wrócić do gry, bowiem na dziś mógłby być on kandydatem najpoważniejszym.

Inne pytania dotyczą całego obszaru technologii wyborczej. Uwarunkowana jest ona zapisami Konstytucji, ordynacji wyborczej oraz praktyki działania utrwalonej od 25 lat. Wyłanianie kandydatów na prezydenta rozgrywa się na kilku płaszczyznach, przy czym dominującą rolę odgrywa tutaj mechanizm partyjny oraz zasoby organizacyjno-ekonomiczne powstającego komitetu wyborczego.
Jeżeli opozycja chce poważnie podejść do tych wyborów musi mieć jednego poważnego kandydata, który będzie stanowić realną alternatywę wobec urzędującego prezydenta, Andrzej Dudy. Jeżeli przeważy interes partyjny nad logiką działania, to proces taki nie będzie miał miejsca.

Podobny mechanizm dotyczy również lewicy, jeśli przyjmiemy, że powinna ona wyłonić jednego kandydata popieranego przez wszystkich, który zajmie znaczące miejsce wśród kandydatów opozycji.

Szeroko pojęta lewica ma w swoim gronie kilka postaci, które miałyby szanse uzyskać znaczące poparcie elektoratu już na obecnym etapie. Zaliczyłbym do nich trzech liderów partyjnych: Włodzimierza Czarzastego, Roberta Biedronia i Adriana Zandberga, trzech europosłów – byłych premierów Leszka Millera i Włodzimierza Cimoszewicza oraz byłego wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego, prof. Bogusława Liberadzkiego. Poważnym kandydatem może być również aktualny prezydent Krakowa – prof. Jacek Majchrowski.

Nie będzie to łatwa decyzja, bowiem aktualny system polityczny z dominacją interesów partyjnych niszczy indywidualności, zmniejsza możliwości wyboru. Są w naszych lewicowych środowiskach ludzie, znaczące postacie naszej sceny naukowej czy społecznej, autorytety moralne, szanowane publicznie, które przez partyjne sito się nie przecisną, a szkoda.

Polska potrzebuje dziś na publicznych stanowiskach mężów stanu na miarę Daszyńskiego, jest bowiem w przestrzeni publicznej istotne pytanie, jak dalej ma wyglądać nasza transformacja. Czy stać nas na wielkie odrodzenie po ćwierćwieczu nie do końca udanych eksperymentów.

Cel: nowoczesne państwo dobrobytu

– Nasze propozycje ustawowe będą dotyczyć między innymi leków za 5 zł wypisywanych na receptę. I przyznam, że chętnie zobaczę, jak PiS będzie głosowało przeciw temu prospołecznemu projektowi – mówi Włodzimierz Czarzasty, przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej, w rozmowie z Krzysztofem Lubczyńskim.

Rozmawialiśmy prawie dwa lata temu i wtedy perspektywa, że SLD wróci do parlamentu, a do tego powróci w towarzystwie koalicjantów, z których jeden jeszcze nie istniał, a drugi był bardzo zdystansowany, była jeszcze mało prawdopodobna…

Ale była jasna wizja powrotu SLD do parlamentu, choć nasze notowania były bardzo skromne na poziomie 2-3 procent, a dziś mamy kolejny cel do realizacji za następne cztery lata: powrócić do władzy, rządzić albo współrządzić, a przede wszystkim zrealizować nasz program. Taki jest cel, jaki chcemy zrealizować z partnerami. Udało się nam podtrzymać współpracę i podjęliśmy dobrą decyzję o utworzeniu wspólnego klubu parlamentarnego SLD, Wiosny i Razem.

Na przewodniczenie i współprzewodniczenie ilu komisjom sejmowym przez posłów lewicy Pan liczy?

To będzie wynikało z arytmetyki sejmowej, przyznam że nie wiem w tym momencie, ile tego będzie, ale nie ma to dla mnie specjalnego znaczenia. Najważniejszy jest program, choć i tak z racji arytmetyki parlamentarnej nie zrealizujemy wszystkich naszych zamiarów.

Z jakimi projektami ustaw lewica wystąpi w czasie pierwszych stu dni działania parlamentu?

Ustawy, które lewica będzie zgłaszała, będą w większości odrzucane przez PiS, bo taka jest, jak powiedziałem, sejmowa arytmetyka. Mimo to będziemy te ustawy zgłaszać, żeby się przekonać jak PiS i Koalicja Obywatelska będą uzasadniać odrzucanie naszych projektów. Będziemy pokazywali program i reakcje na niego posłów i posłanek innych partii. Nasze propozycje ustawowe będą dotyczyć między innymi: leków za pięć złotych wypisywanych na receptę. I przyznam, że chętnie zobaczę, jak PiS będzie głosowało przeciw temu prospołecznemu projektowi. Wiem ile ludzie muszą za leki płacić i wiem że wielu na to nie stać.

Dalej, zaproponujemy reformę Państwowej Inspekcji Pracy, likwidację umów śmieciowych, płatne w stu procentach chorobowe, powiązanie płacy minimalnej ze średnią krajową, zaproponujemy minimalną płacę w budżetówce w kwocie 3500 złotych i minimalną 2700 zł, zakaz darmowych stażów, reformę przepisów dotyczących samorządu pracowniczego. Przedstawimy projekty związane z prawami reprodukcyjnymi kobiet,bezpłatną antykoncepcją, prawem do aborcji do 12 tygodnia, do in vitro. Nadto przedstawimy projekty przepisów dotyczących podatku cyfrowego, likwidacji liniowego PIT dla przedsiębiorstw. Będziemy proponować przepisy dotyczące zakazu eksmisji na bruk, zakazu reklamy leków i suplementów, ustawę o renaturyzacji rzek, pakt dla lasów. Zajmiemy się sytuacją naszych dzieci, proponując darmowe posiłki w szkołach dla uczniów, darmowe posiłki dla studentów, przywrócenie dentystów w szkołach podstawowych i średnich, lekcje języka angielskiego zamiast religii w szkołach, wyprowadzenie religii ze szkół. Naszym zdaniem konieczne jest przygotowanie przepisów mających na celu zapewnienie transparentności finansowania Kościoła.

To tylko niektóre sprawy, z którymi będziemy występować i będziemy się przyglądać jak na to reagować będzie PiS, ale także demokratyczni partnerzy jak PO czy PSL-Koalicja Polska. Prezentowanie naszych projektów będzie sprawdzaniem, symulacją naszego programu, a jednocześnie będzie obnażać obłudę PiS, PO czy PSL. Niech zasłona opadnie, niech Polki i Polacy dowiedzą się, kto wnosi projekty im pomagające, a kto tego nie robi.

Są też sprawy dotyczące starszego pokolenia, np. sprawa emerytury wdowiej, z dwoma wariantami do wyboru, z czym już występowaliśmy. Chcemy też w każdej gminie powołać całodzienne domy opieki dla osób starszych. Chcemy też powołać w szpitalach wojewódzkich oddziały geriatrii, bo w tej dziedzinie są ogromne luki i zaległości. Będę marzył, by któraś z tych ustaw została przyjęta. Dopiero na koniec tego wyliczenia dodam sprawę związków partnerskich, żeby pokazać, że wbrew temu co nam przypisują przeciwnicy, lewica to nie tylko kwestie obyczajowo-światopoglądowe. Jak więc widać z tego pobieżnego wyliczenia, jest ogrom roboty do wykonania.

My chcemy nowoczesnego państwa dobrobytu, a nie konserwatywnego państwa dobrobytu, o co zabiega PiS i prawica. PiS ma swoją wizję kraju , ale wizję nowoczesnego kraju dobrobytu ma opracowaną tylko lewica. Uważam, że wszystko co jest pośrodku, nie wybroni się, bo nie można być trochę za wolnością, trochę za prawami kobiet, trochę za związkami partnerskimi, trochę za państwem świeckim. Czas, kiedy można było być trochę za, a trochę przeciw, kończy się. Nie można mówić, że kobieta ma prawo do własnego ciała, a jednocześnie zabraniać jej aborcji do 12 tygodnia ciąży. Nie można być za państwem świeckim, a jednocześnie za stopniami z religii na maturze, nie żądając transparentności w finansowaniu kleru.

Według naszych obliczeń jest on finansowany przez państwo na poziomie około ośmiu miliardów złotych rocznie, a suma ta nie wynika ani z konkordatu ani z czegokolwiek innego, ale z podlizywania się rządzących klerowi. Nie można być za państwem świeckim i płacić księżom ZUS z Funduszu Kościelnego, czyli w ramach dotacji państwowej. Nie można być za państwem świeckim i nie żądać opodatkowania dochodów kleru, także z tytułu chrztów, ślubów i pogrzebów, gdzie powinien być wprowadzony obowiązek stosowania kasy fiskalnej. Kler de facto nie płaci podatków, bo czym innym jest ryczałtowy podatek w wysokości 250 złotych miesięcznie. Każdy by chciał płacić taki podatek! Że nie wspomnę o przywilejach celnych dla kleru.

Reasumując, kwestię nowoczesnego i konserwatywnego państwa dobrobytu – oba dadzą chleb, ale tylko jedno z nich da wolność, da prawa kobietom.

Uspokoiły mnie Pana zdecydowane plany co do dążenia do państwa świeckiego, bo Pana wypowiedź sprzed kilku miesięcy, że nie będzie walki lewicy z wiarą i wierzącymi,niektórzy odczytali jako zapowiedź powrót do łagodnej polityki SLD z dawnych czasów w stosunku do Kościoła…

Nie ma takiej obawy, bo tamtego SLD już nie ma. My rzeczywiście nie będziemy walczyć z wiernymi i wiarą, ale będziemy nieustępliwi w dążeniu do państwa świeckiego. Państwo nie może zakazać czy nakazać, w co obywatel wierzy czy nie wierzy, i z kim i jak śpi. Uważam za niegrzeczne pytanie czy ktoś jest wierzący. To prywatna sprawa każdego. Uznanie różnorodności jest cechą lewicy, a wszyscy mają takie same prawa. Reasumując: moje stwierdzenie, że nie będę walczył z wiarą i wierzącymi nie oznacza, że nie będę z całych sił walczył o państwo świeckie. To są dwie różne sprawy.

Odnosząc się jeszcze do wymienionego przez Pana katalogu projektów ustaw z którymi lewica wystąpi, widzę w nich możliwość sprawdzenia na ile PiS jest partią socjalną, a Platforma partią wolnościową…

To na pewno będą dla nich testy, sytuacje w których lewica powie: sprawdzamy, ale ja z góry mogę powiedzieć, że ani PiS nie jest partią socjalną, ani Platforma nie jest partią wolnościową. Trzeba odróżnić rozdawnictwo będące formą korupcji politycznej od systemowej realizacji praw i świadczeń socjalnych na rzecz obywatelek i obywateli w oparciu o konstytucję. Ustawa zasadnicza mówi o Polsce, jako o państwie sprawiedliwości społecznej w sferze edukacji, ochrony zdrowia, w sferze równego dostępu do dóbr kultury.

Podam Panu przykład różnicy między rozdawnictwem a systemowym realizowaniem zasad państwa sprawiedliwości społecznej na przykładzie emerytur. Trzynastą emeryturę wprawdzie popieramy, jeśli państwo na nią stać, ale dziwi nas że jest wypłacana na krótko przed wyborami, jako kiełbasa wyborcza. Czy jednak nie lepiej byłoby stworzyć system, w którym najniższa emerytura wynosiłaby 1600 złotych na rękę co miesiąc? To by na wyrównało choćby różnice emerytalne między mężczyznami a kobietami. Byłoby to lepsze niż danie jednorazowo trzynastej emerytury i nazwanie jej „jarkowym”. Byłoby to „jarkowe”, gdyby pan Jarek poszedł do pracy, zarobił osiem miliardów złotych i rozdał je emerytom, ale on rozdaje pieniądze państwowe, budżetowe.

Jesteśmy za społeczną gospodarką rynkową,czyli współistnieniem gospodarki państwowej, prywatnej i spółdzielczej. Dlaczego w Polsce nie ma przedsiębiorstwa, które w trybie „non profit” budowałoby tanie mieszkania, przy stałym, systemowym deficycie dwóch milionów mieszkań w Polsce? Tym, którzy mówią, że ten problem powinien rozwiązać rynek odpowiadam: rynek istnieje w Polsce od trzydziestu lat i tego problemu nie rozwiązał. Lewica nie tylko dała Polsce konstytucję, ale jeszcze do tego wskazuje dziś jak ją należy realizować. Nie naszą jest winą, że bandyta łamie konstytucję. Przyjdzie czas na Trybunał Stanu i inne konsekwencje dla tych, którzy dziś ją łamią. A co do konstytucji, to skandalem jest, że PiS do Trybunału Konstytucyjnego desygnował kandydatury osób odpowiedzialnych za łamanie konstytucji, takich jak pani Pawłowicz i pan Piotrowicz.

Jak Pan i lewica ustosunkowuje się do sytuacji w Senacie? No i kogo i w jakim trybie lewica wysunie kandydata na prezydenta?

Co do Senatu, to problem ma tylko Koalicja Obywatelska, z wyznaczeniem kandydata na marszałka, podobnie jak zresztą z wyłonieniem kandydata na prezydenta. Gdy przyjdzie na to czas wyznaczymy kandydata na prezydenta, wspólnie uzgodnionego przez SLD, Wiosnę i Razem. Na pewno kandydata lewicy wysuniemy, bo opowiadanie, że w drodze głosowania będzie wyłoniony wspólny kandydat opozycji, to są opowieści z Narni, ładne ale nierealne.

Przez lata mówiono, że do zwycięstwa PiS przyczyniły się przyjazne media, Kluby Gazety Polskiej, tygodniki opinii, stacje telewizyjne, think tanki. Obecnie rząd PiSwspiera media prawicowe, regularnie sponsorując np. propisowskie tygodniki poprzez pomieszczanie w nich materiałów spółek skarbu państwa czy zasilając je reklamami. Że nie wspomnę już o tym, że władza PiS uczyniła z TVP, czyli telewizji publicznej, telewizję partyjną. Czy Pan i lewica jakieś zamysły w tej mierze?

Trzymam kciuki za „Trybunę”, „Przegląd”, „Nie”, „Fakty i mity”, portale lewicowe.

Czy coś poza trzymaniem kciuków? Czy niedocenianie przez lewicę konieczności posiadania przyjaznych dla niej ośrodków medialnych nie miało pewnego wpływu na jej niepowodzenia przez szereg lat?

Na nic więcej nie możemy liczyć niż na popularność mediów lewicowych wśród odbiorców.

SLD okazał się jedyną partią po 1989 roku, której udało się powrócić do parlamentu po czteroletniej nieobecności. Co się do tego przyczyniło?

Przede wszystkim ciężka pracy setek działaczy Sojuszu w całym kraju, w powiatach, w województwach, upór, konsekwencja, konsolidacja. Trzeba też było zatrzeć złe emocje, będące między innymi skutkiem błędu politycznego polegającego na wysunięciu pani Ogórek na lewicową kandydatkę na prezydenta. Jednak przestrzegam wszystkie działaczki i działaczy SLD przed egoizmem i proszę ich o pamiętanie o zasadzie, że im więcej dajesz, tym więcej do ciebie wraca. Udało nam się skonsolidować pracę trzech struktur partyjnych i dogadać się. Te wszystkie dobre sprawy i praktyki trzeba kontynuować, przygotowywać się do kolejnych kampanii, w tym najbliższej, prezydenckiej. Działaczom SLD, jako szef SLD życzę braterstwa wobec tych partnerów, którzy są w innych partiach, dużo tolerancji, wyrozumiałości, nieprzegłosowywania ich za wszelką cenę tylko dlatego, że są w mniejszości, pozytywnego myślenia, mądrego wykorzystywania potencjału organizacyjnego i intelektualnego poszczególnych ludzi lewicy, unikanie kumoterstwa partyjnego. Na pewno w ramach tej konsolidacji będzie wiele konfliktów, ale musimy uczyć się współpracy.

A na ile wpływ na ten powrót lewicy do parlamentu miała zmiana, nastroju,klimatu społecznego, znużenie walką, wzajemnym, wrogim zakleszczeniem duopolu prawicowego PiS-PO, jego hegemonią i odrodzenie się woli dania ponownej szansy lewicy?

Trzy partie lewicy, które się dogadały, wyczuły ten społeczny moment, nowy klimat. I wykorzystały go mądrze. Na koniec – przestrzegam ludzi lewicy przed hurraoptymizmem. A działaczom SLD w szczególności odradzam myślenie w rodzaju, że gdybyśmy poszli do wyborów w pojedynkę, to mielibyśmy lepszy wynik, większą liczbę parlamentarzystów i byłoby cudownie. Nie byłoby cudownie.
Sytuacja, którą wybraliśmy,dała nam spokój i wolność od obawy, czy przekroczymy próg wyborczy. Dzięki koalicji z Wiosną i Razem zyskaliśmy pewność, że lewica wróci do parlamentu i walczyliśmy tylko o jak najlepszy wynik. Powtarzam tym, którzy mówią, że można było iść samemu: można było, ale tylko na zatracenie, drogą donikąd. Szczęśliwie uniknęliśmy tego.

Dziękuję za rozmowę.