Żużel: Stal Gorzów rozbiła Unię w Lesznie

Od sensacyjnej porażki zaczęli nowy sezon broniący mistrzowskiego tytułu żużlowcy Unii Leszno. W 1. kolejce PGE Ekstraligi leszczynianie przegrali na własnym torze ze Stalą Gorzów 42:48.

Unia po raz ostatni przegrała na swoim stadionie w sierpniu 2017 roku, a ekipą, która ich wtedy pokonała, była Stal Gorzów. W kolejnych latach ekipa „Byków” zaliczyła na własnym torze serię 30 zwycięskich meczów, a przed inauguracją tegorocznego sezonu PGE Ekstraligi nic nie zapowiadało, że ta znakomita passy zostanie przerwana. Drużyna prowadzona przez trenera Piotra Barona znakomicie spisywała się w przedsezonowych sparingach, natomiast gorzowianie borykali się w wieloma problemami – z powodu przeciągającej się renowacji toru na swoim stadionie nie mogli porządnie trenować, a na domiar złego tuż przed niedzielną potyczką z Unią pojawiły się wątpliwości związane z niejasnym wynikiem testu na obecność koronawirusa u Martina Vaculika. Działacze Stali wykazali się jednak dużą operatywnością i ostatecznie słowacki żużlowiec wystartował w Lesznie, zdobywając dla gorzowskiej drużyny 10 punktów. Lepszy od niego w ekipie Stali był tylko Bartosz Zmarzlik.
Dwukrotny indywidualny mistrz świata wywalczył 14 punktów, przegrywając tylko jeden bieg – z liderem zespołu Unii Australijczykiem Jasonem Doyle’m, który także wywalczył w tym meczu 14 „oczek”. W ekipie z Leszna, która w poprzednich sezonach imponowała wyrównanym składem, tym razem dobrze pojechali tylko wspomniany Dole oraz Rosjanin Emil Sajftudinow (zdobył 12 pkt). Reszta zawodników Unii zawiodła oczekiwania. Ekipa Stali wygrała w Lesznie jak najbardziej zasłużenie, bo w niedzielny wieczór nie miała w swoim składzie słabych punktów.
W drugim spotkaniu 1. kolejki beniaminek PGE Ekstraligi Apator Toruń pokonał na swoim torze Falubaz Zielona Góra 51:39. Mecze Motoru Lublin z Włókniarzem Częstochowa i GKM Grudziądz ze Spartą Wrocław przełożono na 24 kwietnia.

Półfinałowe boje w siatkarskiej PlusLidze

Siatkarze zespołów Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle i Jastrzębskiego Węgla w miniony weekend wygrały pierwsze mecze półfinałowe i są bliskie awansu do wielkiego finału PlusLigi. Kędzierzynianie pokonali na swoim boisku PGE Skrę Bełchatów 3:0, a jastrzębianie także u siebie po zaciętej walce zwyciężyli VERVĘ Warszawa 3:2.

Ekipa ZAKSY w tym sezonie jest piekielnie trudna do pokonania. Przekonały się o tym w Lidze Mistrzów największe europejskie potęgi – Cucine Lube Civitanova i Zenit Kazań, a w minioną sobotę po raz kolejny w ostatnich miesiącach gorycz porażki w starciu z kędzierzynianami doznali gracze z Bełchatowa. W meczu ZAKSY ze Skrą na parkiecie walczyli reprezentancie Polski, ale też gracze innych siatkarskich potęg, m.in. Francji, USA i Iranu. Ale wbrew oczekiwaniom fanów siatkówki pierwsza potyczka między tymi zespołami o awans do finału PlusLigi okazał się zaskakująco jednostronny. Zespół trenera Nikoli Grbicia wygrał gładko 3:0 i w zasadzie jedynie w pierwszym secie musiał mocno powalczyć o zwycięstwo, bo chociaż ZAKSA prowadziła praktycznie od początku tej partii, to bełchatowianie w końcówce przycisnęli i zbliżyli się do gospodarzy na jeden punkt (22:23). Ale do gry na przewagi nie doszło, bo przy piłce setowej dla ZAKSY przy stanie 24:23 zagrywkę wykonywaną przez zespół gości zepsuł zepsuł Amerykanin Taylor Sander.
W dwóch pozostałych setach finaliści tegorocznej edycji Ligi Mistrzów już bezdyskusyjnie dominowali, wygrywając je 25:17 i 25: 20. Na najlepszego zawodnika spotkania wybrano Aleksandra Śliwkę (zdobył w sumie 17 punktów i miał skuteczność w ataku na poziomie 60 procent.
W rewanżu kędzierzynianom będzie trudniej uzyskać tak wyraźną przewagę, ale także na boisku w Bełchatowie będą faworytami do zwycięstwa. „Spodziewam się kolejnej bitwy i lepszej gry Skry w drugim spotkaniu. Dobrze, że tym razem nie utrudniliśmy sobie zadania nieudanym początkiem meczu. Gramy dobrze, więc każdy przeciwnik jest świadomy, że pokonanie nas wymaga wykorzystania stu procent potencjału. Dlatego oczekiwaliśmy presji i podjęcia ryzyka przez Skrę. Cieszymy się ze zwycięstwa po świetnym meczu, ale wiemy, że to jeszcze nie koniec rywalizacji. W środę czeka nas trudna walka” – twierdzi trener ZAKSY Nikola Grbić. Początek meczu w Bełchatowie o 20:30.
Zdecydowanie więcej emocji przyniosła druga półfinałowa potyczka, bo Jastrzębski Węgiel na własnym parkiecie dopiero w tie-breaku pokonał ekipę VERVY Warszawa Orlen Paliwa. W ćwierćfinale play off gracze z Jastrzębia-Zdroju nie mieli zbyt wiele pracy, bo bez większych problemów wygrali oba mecze z Aluronem CMC Wartą Zawiercie. Natomiast zawodnicy z Warszawy zaliczyli trzymeczową przeprawę z Treflem Gdańsk i byli dosłownie o krok od wyeliminowania. Przegrali pierwszy mecz na wyjeździe, a w drugim gdańszczanie u siebie prowadzili w tie-breaku, ale ekipa trenera Andrei Anastasiego zdołała się zmobilizować i zwyciężyła 3:2, zaś w trzecim starciu, ponownie w Gdańsku, nadspodziewanie łatwo wygrała z Treflem 3:0 i jako ostatnia z czwórki zespołów zameldowała się w fazie półfinałowej.
Jastrzębianie w fazie zasadniczej sezonu wywalczyli drugie miejsce, za ZAKSĄ, ale w fazie play off nie miało to większego znaczenia, bo pod względem sportowego potencjału drużyna VERVY w niczym im nie ustępowała. Gospodarze pewnie wygrali jedynie pierwszego seta (25:20), a w kolejnych partiach toczyła się już bardzo wyrównana gra. W zespole gospodarzy brylował Marokańczyk Mohamed Al Hachdadi, który zdobył 25 punktów, atakując ze skutecznością na poziomie 66 procent. Dobrze grali też obaj środkowi, zwłaszcza Jurij Gładyr, który zdobył 11 punktów i został wybrany na najlepszego zawodnika spotkania. Drugiego seta 25:23 wygrali warszawianie, a trzecim ponownie lepsi okazali się jastrzębianie wygrywając 25:23, lecz czwartą partię na swoją korzyść rozstrzygnęła ekipa VERVY (25:22).
O zwycięstwie musiał zatem przesądzić tie-break, w którym na początku lepiej grali goście, lecz po zmianie stron fortuna zaczęła bardziej sprzyjać gospodarzom. Zespół Jastrzębskiego Węgla zdołał wywalczyć trzypunktową przewagę, która utrzymał już do końca i zwyciężył 15:12 i w całym meczu 3:2, robiąc duży krok do wielkiego finału, chociaż stołeczni gracze pokazali, że tanio skóry nie sprzedadzą w tej rywalizacji. Drugi mecz tej rywalizacji zaplanowano w środę 7 kwietnia o 17:30.
Pierwsze mecze 1/2 finału PlusLigi:
Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – PGE Skra Bełchatów 3:0
(25:23, 25:17, 25:20)
Stan rywalizacji: 1:0.
Jastrzębski Węgiel – Verva Warszawa 3:2
(25:20, 23:25, 25:23, 22:25, 15:12)
Stan rywalizacji: 1:0

Hurkacz dogonił Świątek w rankingu

Hubert Hurkacz wygrał jeden z najważniejszych turniejów w cyklu ATP – Miami Open. W finale polski tenisista pokonał wyżej notowanego Włocha Jannika Sinnera 7:6(4), 6:4 i w najnowszym notowaniu rankingu ATP awansował na najwyższe w karierze 16. miejsce. Taką samą lokatę w rankingu WTA zajmuje też Iga Świątek.

Dla tenisisty z Wrocławia to trzecie turniejowe zwycięstwo w cyklu zawodów ATP, ale najcenniejsze w dorobku. Poprzednio triumfował w ATP 250 w Winston Salem w 2019 roku i tegorocznym Delray Beach. Turniej Miami Open zaliczany jest do zawodów najwyższej kategorii – ATP Masters 1000. Za wygraną Polak otrzymał 1000 punktów do rankingu i dzięki temu awansował na 16. pozycję na światowej liście. W historii polskiego tenisa wyżej od niego w hierarchii męskiego tenisa byli tylko Wojciech Fibak (10) i Jerzy Janowicz (14), ale żadnemu z nich nie udało się zwyciężyć w zawodach tak wysokiej rangi.
W Miami Open (pula nagród 3,4 mln dolarów) Hurkacz został rozstawiony z numerem 26., dzięki czemu w pierwszej rundzie miał wolny los. Potem jednak na jego drodze stawali gracze wyżej notowani w rankingu. Z Kanadyjczykiem Denisem Shapovalovem (rozstawiony w turnieju z numerem 6.) wygrał 6:3, 7:6(6), z jego rodakiem Milosem Roanicem (12) 4:6, 6:3, 7:6(4), a z Grekiem Stefanosem Tsitsipasem (2) 2:6, 6:3, 6:4. W półfinale Polak nadspodziewanie łatwo pokonał 6:3, 6:4 rozstawionego w imprezie z numerem 4. Rosjanina Andrieja Rublowa.
Już awansując do ćwierćfinału Hurkacz ustanowił swój życiowy rekord w turniejach rangi ATP 1000, a następnie kolejnymi awansami tylko go śrubował. Podobnie czynił jego finałowy rywal, 19-letni Jannik Sinner, uznawany za wielką nadzieję męskiego tenisa. W półfinale rozstawiony w turnieju z numerem 21. włoski tenisista pokonał Hiszpana Roberto Bautistę Aguta (7) 5:7, 6:4, 6:4 i został czwartym w historii nastolatkiem, który dotarł do finału Miami Open. Przed nim z włoskich graczy tylko Fabio Fognini zaszedł w zawodach rangi ATP Masters 1000 tak daleko, awansując w 2019 roku do finału turnieju w Monte Carlo, który zresztą wygrał. Sinner na swój pierwszy triumf w imprezach tej rangi będzie musiał jeszcze poczekać.
Hurkacz i Sinner znają się bardzo dobrze, można nawet powiedzieć, że ostatnio mocno sie zaprzyjaźnili. Pomogły im w tym dwa wspólne występy w deblu – przed Miami Open zagrali razem w Dubaju. W singlu nigdy wcześniej nie stawali przeciwko sobie. Sinner może się już pochwalić jednym wielkoszlemowym ćwierćfinałem (Roland Garros 2020), a Hurkacz jeszcze na taki wynik czeka. Obaj po raz pierwszy wystąpili w finale imprezy rangi Masters 1000. Polak wcześniej triumfował w amerykańskich turniejach w Winston-Salem (2019) i Delray Beach (2021), Włoch wygrał turnieje w Sofii (2020) i Great Ocean Road Open w Melbourne (2021).
Po raz pierwszy od 18 lat do decydującego pojedynku o zwycięstwo w tym prestiżowym turnieju stanęli tenisiści spoza pierwszej trzydziestki światowej listy (Sinner był notowany na 31., a Hurkacz na 37. pozycji). Obaj mieli ułatwione zadanie, bo z występu w tegorocznej edycji zrezygnowali najwięksi gracze w stawce – Novak Djoković, Rafael Nadal, Dominic Thiem i Roger Federer. Sinner i Hurkacz to tenisiści grający na podobnym poziomie. Dobrze serwują, mocno i w urozmaicony sposób potrafią zagrywać piłki, są szybcy, zwrotni i świetnie przygotowani kondycyjnie. Nawet pod względem charakterologicznym są bardzo do siebie podobni – obaj mają opinie dżentelmenów na korcie, przestrzegających zasad fair play i koleżeńskich. „Sinner i Hurkacz naprawdę są przyjaciółmi, cenią się nawzajem, na korcie i poza nim są bardzo do siebie podobni, zarówno pod względem stylu gry, jak i charakteru. W Dubaju oraz wcześniej w Melbourne grali razem w debla i doszli w tych turniejach do ćwierćfinałów. LHurkacz po triumfie w Miami Open dołączył do innych sław polskiego tenisa. W przeszłości w tym turnieju triumfowali Agnieszka Radwańska (2012) w singlu oraz rok wcześniej wraz ze Słowaczką Danielą Hantuchovą w deblu, a Łukasz Kubot w 2017 wygrał tu debla w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo.
W najnowszym notowaniu rankingu ATP Polak awansował na najwyższym w karierze 16. miejsce i zadebiutował w Top 20 światowej listy. Sinner przesunął się na 22. miejsce. Liderem pozostał Serb Novak Djoković, przed Rosjaninem Daniiłem Miedwiediewem i Hiszpanem Rafaelem Nadalem. Kolejne miejsca w czołowej dziesiątce zajmują Austriak Dominic Thiem, Stefanos Tsitsipas, Niemiec Alexander Zverev, Szwajcar Roger Federer, Rosjanin Andrej Rublew, Argentyńczyk Diego Schwartzman i Włoch Matteo Berrettini. Hurkacz ma na koncie 2600 punktów i do zajmującego 10. lokatę Bertettinego traci już tylko 840 punktów. Awans do Top 10 rankingu ATP nie jest więc dla niego mrzonką, tylko całkiem realnym do osiągnięcia celem.
W najnowszym notowaniu rankingu WTA Iga Świątek także zajmuje 16. lokatę. Nasza najlepsza obecnie tenisistka w Miami Open w singlu odpadła w trzeciej rundzie, po zaskakującej porażce z niżej notowana Chorwatką Aną Konjuh. Na jej szczęście ta wpadka nie odbiła się na jej rankingowej pozycji. Pozycje liderki światowej listy utrzymała Australijka Ashleigh Barty, druga jest Japonka Naomi Osaka, a trzecia Rumunka Simona Halep. Kolejne lokaty w Top 10 zajmują: 4. Amerykanka Sofia Kenin, Ukrainka Elina Switolina, Kanadyjka Bianca Andreescu, Białorusinka Aryna Sabalenka, Amerykanka Serena Williams, Czeszka Karolina Pliskova i Holenderka Kiki Bertens. Na 51. pozycji sklasyfikowana jest Magda Linette, która spadła o jedno miejsce. Katarzyna Kawa awansowała o cztery lokaty na 126. miejsce, a Magdalena Fręch zajmuje 159. pozycję. Pozostałe polskie tenisistki plasują się poza Top 200 światowej listy. Świątek w Miami Open doszła natomiast do półfinału gry podwójnej, grając w parze z rutynowaną Amerykanka Bethanie Mattek-Sands. Dzięki wywalczonym punktom warszawianka awansowała w rankingu deblistek na 61. miejsce i jest w tej chwili najwyżej sklasyfikowaną polską tenisistką także w grze podwójnej. Druga z naszych zawodniczek w zestawieniu, Alicja Rosolska, zajmuje obecnie 786. miejsce. Najlepszą deblistką w najnowszym notowaniu rankingu WTA jest Tajwanka Su-Wei Hsieh, przed Czeszką Barborą Strycovą i Węgierką Timeą Babos.
Warto też odnotować, że w tegorocznym rankingu kwalifikacyjnym do WTA Finals Świątek zajmuje obecnie 9. lokatę, a na liście najlepiej zarabiających tenisistek w tym sezonie jest na 13. pozycji z dorobkiem 318 550 dolarów. Hurkacz w klasyfikacji do kończącego sezon turnieju mistrzów zajmuje obecnie piąte miejsce, a jego konto z nagród turniejowych wywalczonych w tym roku powiększyło się o 447 tys. dolarów.

Legia wstrzymała Pogoń

Lider ekstraklasy zadziwiająco łatwo pokonał na swoim boisku wicelidera. Legia Warszawa wygrała z Pogonią Szczecin 4:2 i po tym zwycięstwie ma już nad „Portowcami” dziesięć punktów przewagi, a do końca rozgrywek pozostało już tylko siedem kolejek. Legioniści mogą już powoli mrozić szampany.

Zespół Pogoni Szczecin przed sobotnim wyjazdowym spotkaniem z Legią Warszawa w 22 ligowych meczach stracił zaledwie 13 goli i pławił się w glorii najszczelniejszej defensywy w PKO Ekstraklasie. W rundzie jesiennej na swoim stadionie „Portowcy” wywalczyli w starciu z legionistami bezbramkowy remis, wygląda jednak na to, że trener stołecznej drużyny Czesław Michniewicz przed rewanżową potyczką uważnie przeanalizował taktykę gry stosowaną przez swojego odpowiednika w Pogoni Kostę Runajicia. W odróżnieniu jednak od niemieckiego szkoleniowca, który przed meczem na Łazienkowskiej chwalił się, że wie jak trzeba grać przeciwko Legii, w drugą stronę nie składał publicznie żadnych tego typu deklaracji.
Demolka w pół godziny
I kto wie, może właśnie dlatego legioniści tak mocno zaskoczyli szczecinian w pierwszych 30 minutach gry. „Portowcy” pierwszego gola stracili już w 3. minucie gry, po kwadransie przegrywali już 0:3, a w 29. minucie stracili czwartą bramkę. Taka kanonada w wykonaniu gospodarzy wprowadziła w szczecińskiej drużynie kompletny chaos – zawodnicy Runjaicia gubili koncept się już po dwóch, trzech podaniach, po stracie piłki zbyt wolno wracali na swoje pozycje, a panującego bałaganu w organizacji gry nie zdołał opanować wprowadzony już w 23. minucie świeżo upieczony debiutant w reprezentacji Polski 17-letni Kacper Kozłowski, który zmienił kompletnie „zagubionego w akcji” Portugalczyka Luisa Matę. Legioniści przez pierwsze dwa kwadranse meczu grali wręcz koncertowo, jakby chcieli pokazać, że selekcjoner biało-czerwonych Paulo Sousa popełnił błąd faworyzując w kadrze piłkarzy z Pogoni kosztem graczy lidera ekstraklasy. Dokazywali zwłaszcza pominięty Bartosz Kapustka i trzymany na uboczu Bartosz Slisz. Legioniści zmiażdżyli najlepszą defensywę w ekstraklasie, ale nasyciwszy czterema golami swoje urażone ambicje zwolnili tempo i już nie atakowali z taką zawziętością.
Szczecinianie jeszcze przed przerwą trochę ochłonęli i nawet zdołali strzelić honorowego gola, a po zmianie stron momentami nawet przeważali, lecz chociaż legioniści dali sobie wbić jeszcze jedną bramkę i ostatecznie wygrali tylko 4:2, to nawet przez moment ich zwycięstwo nie było zagrożone.
Dzięki wygranej zespół Legii powiększył przewagę nad drugą w tabeli Pogonią do 10 punktów. Pauzujący w tej kolejce z powodu przełożonego meczu ze Stalą Mielec trzeci w zestawieniu Raków Częstochowa ma w tej chwili już 14 punktów straty do Legii, a kolejne w stawce zespoły Lechii Gdańsk i Piasta Gliwice tracą do legionistów odpowiednio 15 i 16 „oczek”. Można więc na siedem kolejek przed zakończeniem rozgrywek uznać, że rywalizacja o mistrzostwo została de facto rozstrzygnięta na korzyść obrońców tytułu.
Lechia, Piast i Śląsk gonią czołówkę
Lechia Gdańsk pokonała Zagłębie Lubin 3:1. Gole dla gdańskiej drużyny strzelili Łukasz Zwoliński, Mario Maloca i Żarko Udovicić, zawodnicy którzy jeszcze do niedawna byli przez trenera Piotra Stokowca trzymani w głębokim odwodzie. W spotkaniu z „Miedziowymi” dostali szansę wykazania się i nie sprawili zawodu. Dzięki wygranej Lechia przesunęła się na czwarte miejsce i ma do drugiej Pogoni już tylko pięć punktów straty. Od trzeciego Rakowa gdańszczan dzieli tylko jeden punkt, lecz trzeba pamiętać, że częstochowianie w tej kolejce pauzowali z powodu wykrycia w ich ekipie zakażeń koronawirusem, a mieli grać w Mielcu z walczącą o utrzymanie Stalą. Ale nawet w przypadku wygranej z mielczanami ich przewaga nad Lechią urośnie do czterech „oczek”, a taki dystans jest jeszcze możliwy do odrobienia w ostatnich siedmiu ligowych kolejkach.
Aspiracji na włączenie się do walki o dwie premiowane awansem do europejskich pucharów lokaty, zajmowane obecnie przez Pogoń i Raków, ma także Piast Gliwice, który w 23. kolejce wywiózł komplet punktów z Płocka, pokonując tamtejszą Wisłę 1:0. Piast pnie się systematycznie w górę tabeli i jest już coraz bliżej miejsca premiowanego grą w europejskich pucharach. W meczu z „Nafciarzami” ekipa trenera Waldemara Fornalika była murowanym faworytem i nie zawiodła oczekiwań. Inna sprawa, że wyniki płocczan w ostatnim czasie nie powalają – mecz z Piastem był ich siódmym z rzędu bez zwycięstwa.
Do walki o prawo gry w europejskich pucharach może też włączyć się Śląsk Wrocław. W świąteczny poniedziałek wrocławianie pokonali na wyjeździe Jagiellonię 1:0. Był to udany debiut Jacka Magiery w roli trenera Śląska. 44-letni szkoleniowiec wrócił do ekstraklasy po blisko czterech latach przerwy.
Warta wyżej od Lecha
W Poznaniu niebieska część miasta znów przeżywała bolesne rozczarowanie, bo piłkarze Lecha przegrali w Krakowie z Cracovią 1:2 i de facto rozwiali w sercach swoich fanów ostatnie złudzenia, że „Kolejorz” zdoła jeszcze w tym sezonie włączyć się do walki o czołowe miejsca. W zgoła odmiennych nastrojach była natomiast zielona część Poznania, kibicująca Warcie, bo ich ulubieńcy niespodziewanie wygrali w Zabrzu z Górnikiem 2:1 i po 23 kolejkach są w tabeli ekstraklasy o trzy miejsca i trzy punkty wyżej od lechitów. Piłkarze Warty sprawiają nawet wrażenie lekko zakłopotanych tą sytuacją, ale fakty świadczą na ich korzyść – Warta jest bez wątpienia jedną z największych rewelacji sezonu. Skazywany na niemal pewną degradację beniaminek wspiął się na szóste miejsce i ma lepszy dorobek nie tylko od Lecha, ale też innych zasiedziałych w najwyższej lidze drużyn Górnika, Jagiellonii, Cracovii, Wisły Kraków i Wisły Płock. „Zieloni” przegrali w tym roku tylko trzy mecze – z Cracovia, Legią oraz właśnie Lechem, ale wygrali aż sześć. I nie są już zespołem skupionym wyłącznie na zaciekłej obronie, lecz pod wodzą trenera Piotra Tworka stali się ekipą prezentującą coraz bardziej miły dla oka futbol. Chyba zaczęli to dostrzegać także kibice Lecha, bo zamiast okazywać warciarzom lekceważenie czy jawną niechęć, coraz częściej biją im brawo. Niewątpliwie bardziej z chęci dokuczenia zawodzącym ich oczekiwania graczom „Kolejorza”, ale też coraz bardziej w dowód uznania.
Na Bułgarskiej porażka z Cracovią wyczerpała ostatnie rezerwy wyrozumiałości dla trenera Dariusza Żurawia. We wtorek władze klubu poinformowały o jego zwolnieniu. Żuraw jest siódmym trenerem, który w tym sezonie stracił posadę w ekstraklasie. Pracował w Lechu od 1 kwietnia 2019 roku.
Pekhart goni wynik Nikolicia
W 23. kolejce lider klasyfikacji strzelców Tomas Pekhart strzelił dwa gole i powiększył swój bramkowy dorobek do 21 trafień. Czeski napastnik Legii ma już tytuł króla strzelców w kieszeni, bo na kolejnym graczami w zestawieniu ma 11 bramek przewagi. Kibiców ciekawi więc co najwyżej ile będzie miał goli na koniec rozgrywek. W trzech poprzednich sezonach do zdobycia strzeleckiej korony wystarczały 24 trafienia – z takim dorobkiem wygrywali: w sezonie 2019/2020 Duńczyk Christian Gytkjaer (Lech), w sezonie 2018/2019 Hiszpan Igor Angulo (Górnik), a w sezonie 2017/2018 Hiszpan Carlitos (Wisła Kraków). W ostatniej dekadzie najlepszy wynik „wykręcił” w Legii Węgier Nemanja Nikolić, który sezon 2014/15 zakończył z dorobkiem 28 goli.

Wyniki 23. kolejki PKO Ekstraklasy

Wyniki 23. kolejki:
Legia Warszawa – Pogoń Szczecin 4:2

Gole: Filip Mladenović (4), Tomas Pekhart (10, 14 karny), Mateusz Wieteska (29) – Adam Frączczak (45), Kamil Drygas (83 karny). Żółte kartki: Wieteska, Szabanow, Martins – Triantafyllopoulos, Dąbrowski, Kozłowski, Drygas. Sędziował: Szymon Marciniak (Płock).
Mecz bez publiczności.
Wisła Płock – Piast Gliwice 0:1
Gol: Michał Chrapek (54). Żółte kartki: Garcia, Rzeźniczak, Lagator – Badia, Rymaniak, Steczyk, Jodłowiec. Sędziował: Damian Kos (Gdańsk). Mecz bez publiczności.
Cracovia – Lech Poznań 2:1
Gole: Michal Siplak (45), Pelle van Amersfoort (56) – Mikael Ishak (28). Żółte kartki: Rivaldinho, Rocha, Hanca, Dimun, Loshaj – Marchwiński. Sędziował: Damian Sylwestrzak (Wrocław). Mecz bez publiczności.
Górnik Zabrze – Warta Poznań 1:2
Gole: Jesus Jimenez (69) – Jan Grzesik (30), Mateusz Kupczak (50). Żółte kartki: Manneh, Wiśniewski, Gryszkiewicz (Górnik). Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa).
Mecz bez publiczności.
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Wisła Kraków 2:0
Gole: Desley Ubbink (13), David Niepsuj (47).
Żółte kartki: Marco Tulio, Miakuszko, Danielak – Burliga, Żukow. Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Mecz bez publiczności.
Jagiellonia Białystok – Śląsk Wrocław 0:1
Gol: Erik Exposito (45).
Żółte kartki: Wdowik, Wrzesiński, Makuszewski, Runje – Mączyński, Exposito. Czerwona kartka: Makuszewski (80., za drugą żółtą). Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Mecz bez publiczności.
Lechia Gdańsk – Zagłębie Lubin 3:1
Gole: Łukasz Zwoliński (6), Mario Maloca (22), Żarko Udovicić (64) – Patryk Szysz (45).
Żółte kartki: Biegański, Udovicić – Oko, Balić, Drażić, Kruk. Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce). Mecz bez publiczności.
Stali Mielec – Raków Częstochowa
Mecz został przełożony na inny termin z powodu zagrożenia epidemicznego.
UWAGA: Cracovia rozpoczęła rozgrywki z karą – 5 pkt za udział w futbolowej korupcji.

  1. Legia 23 51 45:24
  2. Pogoń 23 41 28:17
  3. Raków 22 37 32:22
  4. Lechia 23 36 32:26
  5. Piast 23 34 29:23
  6. Śląsk 23 33 26:22
  7. Górnik 23 32 26:24
  8. Warta 23 32 26:26
  9. Lech 23 29 31:30
  10. Zagłębie 23 29 27:31
  11. Wisła K. 23 28 33:31
  12. Jagiellonia 23 28 29:36
  13. Wisła P. 23 25 27:35
  14. Cracovia 23 23 24:28
  15. Podbeskidzie 23 21 23:48
  16. Stal 22 19 24:39

48 godzin sport

Sukces Włoszczowskiej
Maja Włoszczowska (Kross Orlen Racing Team) wygrała w Hiszpanii czteroetapowy wyścig w kolarstwie górskim Volcat BTT. Polka w klasyfikacji generalnej wręcz zdeklasowała rywalki, wygrywając trzy etapy. Drugą w zestawieniu Litwinkę Katarzinę Sosnę wyprzedziła o ponad 29 minut, a trzecią Hiszpanką Meritxell Figueras aż o 50.

Rekord świata w półmaratonie
Kenijka Ruth Chepngetich czasem 1:04.02 poprawiła w niedzielę w Stambule rekord świata w półmaratonie. Dotychczasowy od lutego ubiegłego roku należał do Etiopki Ababel Yeshaneh i wynosił 1:04.31. Drugie miejsce zajęła Etiopka Yalemzerf Yehualaw (1:04.40), a trzecie Kenijka Hellen Obiri (1:04.51). 26-letnia Chepngetich w dorobku ma wywalczony w maratonie złoty medal lekkoatletycznych mistrzostw świata w Dausze (2019).

Triumf hokeistów z Jastrzębia
Hokeiści JKH GKS-u Jastrzębie po raz pierwszy w historii zostali mistrzami Polski. W sobotę jastrzębianie pokonali Comarch Cracovię 3:2, a finałową rozgrywkę do czterech zwycięstw wygrali 4-1. Oprócz mistrzowskiego tytułu zespół JKH GKS Jastrzębie w tym sezonie zdobyli też Puchar Polski i Superpuchar Polski.

Zwycięstwo osady Cambridge
Osada uniwersytetu w Cambridge zwyciężyła w tegorocznej edycji słynnych regat wioślarskich ósemek Boat Race. Ze względu na pandemię i zamknięcie mostu Hammersmith wyścig nie odbył się tradycyjnie na Tamizie w Londynie, ale na rzece Great Ouse w mieście Ely. To trzeci z rzędu triumf Cambridge, a 85. w historii. Uniwersytet ten wywalczył w niedzielę dublet – nieco wcześniej zwyciężył także w kobiecych zmaganiach. W tym roku po raz pierwszy w 166-letniej historii Boat Race sędziowała w nich kobieta – była nią Sarah Winckless.

Zwolniony po klęsce
Władze białoruskiej federacji piłkarskiej zwolniły Michaiła Marchela z posady selekcjonera reprezentacji. Dymisja szkoleniowca to skutek klęski 0:8 z Belgią w eliminacjach MŚ 2022. To najwyższa porażka białoruskiej drużyny narodowej w historii. Marchel prowadził reprezentację Białorusi od 2019 roku. Pod jego wodzą rozegrała 18 meczów, z których siedem wygrała, trzy zremisowała, a w osiem przegrała.

Wyróżnienie dla gracza Vive
Rozgrywający Łomży Vive Kielce Alex Dujshebaev znalazł się w najlepszej siódemce 1/8 finału Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych. To nagroda za jego znakomity występ w wygranym przez kielecki zespół 25:24 wyjazdowym meczu z HBC Nantes. Oprócz niego wyróżniono: bramkarza Niklasa Landina (THW Kiel) oraz Dylana Nahi (Paris Saint-Germain HB), Sandera Sagosena (THW Kiel), Aidenasa Malasinskasa (Motor Zaporoże), Maksima Baranowa (Mieszkow Brześć) i Victora Iturriza (FC Porto).

Liga Mistrzów w Polsacie

Telewizja Polsat nabyła prawa telewizyjne do rozgrywek Ligi Mistrzów UEFA w latach 2021-2024. Dodatkowo w pakiecie znajdują się mecze Superpucharu Europy UEFA oraz rozgrywki Młodzieżowej Ligi Mistrzów.

W sumie w trzech sezonach Champions League UEFA na kanałach Polsatu polscy kibice obejrzą 531 meczów, a ponadto również spotkania otwierające coroczny sezon pucharowy w Europie, czyli meczów o Superpuchar UEFA – rywalizacji zwycięzców Ligi Mistrzów i Ligi Europy. Z rozgrywek Młodzieżowej Ligi Mistrzów będzie pokazywane co najmniej 39 spotkań w każdym sezonie. Liga Mistrzów UEFA gości na antenie Polsatu już od ponad 20 lat. Po raz pierwszy zaistniała w tej stacji w sezonie 2000/2001, a obecnie transmitowane rozgrywki są już dwunastym sezonem Ligi Mistrzów w historii Polsatu.
Obecnie realizowany pakiet praw telewizyjnych stacja ma od sezonu 2018/2019. Żeby skonsumować taką dużą liczbę meczów utworzono nowe kanały sportowe w ramach Polsat Sport Premium, a na potrzeby realizacyjne zostało wybudowane najnowocześniejsze w Polsce 700-metrowe studio, w którym można wykorzystywać m.in. technologie rozszerzonej i wirtualnej rzeczywistości.

Szykują się na igrzyska motorowe

Polski Związek Motorowy podał, że kapitanem naszej reprezentacji w tegorocznych igrzyskach sportów motorowych będzie rajdowiec Jakub Przygoński. Impreza odbędzie się w dniach 29-31 października w Marsylii.

Pierwsza edycja igrzysk FIA Motorsport Games miała miejsce w 2019 roku w Rzymie, gdzie w sześciu konkurencjach zmierzyli się reprezentanci 49 krajów. Polscy reprezentanci wzięli udział w trzech pucharach: karting slalom, digital i GT. W Pucharze GT reprezentanci Polski Artur Janosz i Andrzej Lewandowski wywalczyli wtedy srebrny medal. W tym roku do polskiej reprezentacji zgłosili się przedstawiciele ośmiu kategorii: auto slalom, cross car, drifting, digital, rally2, karting endurance, karting slalom i sprint, ale lista nie jest zamknięta.
Kapitanem polskiej kadry podczas igrzysk będzie Jakub Przygoński. – Ta funkcja to dla mnie zaszczyt, ale zarazem wyzwanie. Mam nadzieję, że wspólnie jak najlepiej zaprezentujemy Polskę na arenie międzynarodowej” – stwierdził kierowca Orlen Team, który ma na koncie także tytuły mistrza Polski w drifcie i w tej konkurencji wystartuje w igrzyskach.

VERVA lepsza od Trefla

VERVA Warszawa Orlen Paliwa zagra w półfinałach PlusLigi. Siatkarze ze stolicy pokonali w trzecim ćwierćfinałowym meczu Trefla Gdańsk (3:0) i to oni powalczą o medale. Gdańszczanie zagrają o piąte miejsce.

Potyczki zespołów Trefla i VERVY okazały się najciekawsze ze wszystkich ćwierćfinałów. Tylko te zespoły potrzebowały trzeciego meczu, żeby wyłonić półfinalistę PlusLigi. Najpierw podopieczni trener Michała Winiarskiego zwyciężyli u siebie 3:1, ale w następnym meczu w Warszawie górą byli warszawianie, trenowani przez byłego szkoleniowca Trefla Andreę Anastasiego, którzy wygrali na swoim boisku 3:2. Trzeci mecz rozegrano ponownie w Gdańsku, lecz tym razem ekipie Trefla atut własnego boiska nie pomógł i stołeczna ekipa nadspodziewanie łatwo wygrała 3:0 (25:21, 25:19, 25:18).
Na końcowy rezultat tej rywalizacji niecierpliwie czekali siatkarze Jastrzębskiego Węgla, bo oni ze zwycięzcą zmierzą się teraz w walce o awans do finału rozgrywek. Pierwsze spotkanie półfinałowe odbędzie się już w najbliższy weekend w Jastrzębiu Zdroju. W drugiej parze rywalizują drużyny Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle oraz PGE Skry Bełchatów.

Wyniki eliminacji MŚ Katar 2022

GRUPA A

  1. kolejka
    Portugalia – Azerbejdżan 1:0
    Serbia – Irlandia 3:2
  2. kolejka
    Irlandia – Luksemburg 0:1
    Serbia – Portugalia 2:2
  3. kolejka
    Azerbejdżan – Serbia 1:2
    Luksemburg – Portugalia 1:3
  1. Portugalia 3 7 6:3
  2. Serbia 3 7 7:5
  3. Luksemburg 2 3 2:3
  4. Azerbejdżan 2 0 1:3
  5. Irlandia 2 0 2:4

GRUPA B

  1. kolejka
    Hiszpania – Grecja 1:1
    Szwecja – Gruzja 1:0
  2. kolejka
    Gruzja – Hiszpania 1:2
    Kosowo – Szwecja 0:3
  3. kolejka
    Grecja – Gruzja 1:1
    Hiszpania – Kosowo 3:1
  1. Hiszpania 3 7 6:3
  2. Szwecja 2 6 4:0
  3. Grecja 2 2 2:2
  4. Gruzja 3 1 2:4
  5. Kosowo 2 0 1:6

GRUPA C

  1. kolejka
    Bułgaria – Szwajcaria 1:3
    Włochy – Irlandia Północna 2:0
  2. kolejka
    Bułgaria – Włochy 0:2
    Szwajcaria – Litwa 1:0
  3. kolejka
    Litwa – Włochy 0:2
    Irlandia Północna – Bułgaria 0:0
  1. Włochy 3 9 6:0
  2. Szwajcaria 2 6 4:1
  3. Irlandia Północna 2 1 0:2
  4. Bułgaria 3 1 1:5
  5. Litwa 2 0 0:3

GRUPA D

  1. kolejka
    Finlandia – Bośnia i Hercegowina 2:2
    Francja – Ukraina 1:1
  2. kolejka
    Kazachstan – Francja 0:2
    Ukraina – Finlandia 1:1
  3. kolejka
    Bośnia i Hercegowina – Francja 0:1
    Ukraina – Kazachstan 1:1
  1. Francja 3 7 4:1
  2. Ukraina 3 3 3:3
  3. Finlandia 2 2 3:3
  4. Bośnia i Hercegowina 2 1 2:3
  5. Kazachstan 2 1 1:3

GRUPA E

  1. kolejka
    Belgia – Walia 3:1
    Estonia – Czechy 2:6
  2. kolejka
    Białoruś – Estonia 4:2
    Czechy – Belgia 1:1
  3. kolejka
    Belgia – Białoruś 8:0
    Walia – Czechy 1:0

GRUPA E

  1. kolejka
    Belgia – Walia 3:1
    Estonia – Czechy 2:6
  2. kolejka
    Białoruś – Estonia 4:2
    Czechy – Belgia 1:1
  3. kolejka
    Belgia – Białoruś 8:0
    Walia – Czechy 1:0

GRUPA E

  1. kolejka
    Belgia – Walia 3:1
    Estonia – Czechy 2:6
  2. kolejka
    Białoruś – Estonia 4:2
    Czechy – Belgia 1:1
  3. kolejka
    Belgia – Białoruś 8:0
    Walia – Czechy 1:0
  1. Belgia 3 7 12:2
  2. Czechy 3 4 7:4
  3. Walia 2 3 2:3
  4. Białoruś 2 3 4:10
  5. Estonia 2 0 4:10

GRUPA F

  1. kolejka
    Izrael – Dania 0:2
    Mołdawia – Wyspy Owcze 1:1
    Szkocja – Austria 2:2
  2. kolejka
    Dania – Mołdawia 8:0
    Austria – Wyspy Owcze 3:1
    Izrael – Szkocja 1:1
  3. kolejka
    Austria – Dania 0:4
    Mołdawia – Izrael 1:4
    Szkocja – Wyspy Owcze 4:0

GRUPA G

  1. kolejka
    Turcja – Holandia 4:2
    Gibraltar – Norwegia 0:3
    Łotwa – Czarnogóra 1:2
  2. kolejka
    Czarnogóra – Gibraltar 4:1
    Norwegia – Turcja 0:3
    Holandia – Łotwa 2:0
  3. kolejka
    Gibraltar – Holandia 0:7
    Czarnogóra – Norwegia 0:1
    Turcja – Łotwa 3:3

GRUPA H

  1. kolejka
    Cypr – Słowacja 0:0
    Malta – Rosja 1:3
    Słowenia – Chorwacja 1:0
  2. kolejka
    Rosja – Słowenia 2:1
    Chorwacja – Cypr 1:0
    Słowacja – Malta 2:2
  3. kolejka
    Cypr – Słowenia 1:0
    Chorwacja – Malta 3:0
    Słowacja – Rosja 2:1

GRUPA I

  1. kolejka
    Węgry – Polska 3:3
    Anglia – San Marino 5:0
    Andora – Albania 0:1
  2. kolejka
    Polska – Andora 3:0
    Albania – Anglia 0:2
    San Marino – Węgry 0:3
  3. kolejka
    Anglia – Polska 2:1
    Andora – Węgry 1:4
    San Marino – Albania 0:2

GRUPA J

  1. kolejka
    Niemcy – Islandia 3:0
    Liechtenstein – Armenia 0:1
    Rumunia – Macedonia Północna 3:2
  2. kolejka
    Armenia – Islandia 2:0
    Macedonia Północna – Liechtenstein 5:0
    Rumunia – Niemcy 0:1
  3. kolejka
    Armenia – Rumunia 3:2
    Niemcy – Macedonia Północna 1:2
    Liechtenstein – Islandia 1:4

GRUPA F

  1. kolejka
    Izrael – Dania 0:2
    Mołdawia – Wyspy Owcze 1:1
    Szkocja – Austria 2:2
  2. kolejka
    Dania – Mołdawia 8:0
    Austria – Wyspy Owcze 3:1
    Izrael – Szkocja 1:1
  3. kolejka
    Austria – Dania 0:4
    Mołdawia – Izrael 1:4
    Szkocja – Wyspy Owcze 4:0
  1. Dania 3 9 14:0
  2. Szkocja 3 5 7:3
  3. Izrael 3 4 5:4
  4. Austria 3 4 5:7
  5. Wyspy Owcze 3 1 2:8
  6. Mołdawia 3 1 2:13

GRUPA G

  1. kolejka
    Turcja – Holandia 4:2
    Gibraltar – Norwegia 0:3
    Łotwa – Czarnogóra 1:2
  2. kolejka
    Czarnogóra – Gibraltar 4:1
    Norwegia – Turcja 0:3
    Holandia – Łotwa 2:0
  3. kolejka
    Gibraltar – Holandia 0:7
    Czarnogóra – Norwegia 0:1
    Turcja – Łotwa 3:3
  1. Turcja 3 7 10:5
  2. Holandia 3 6 11:4
  3. Czarnogóra 3 6 6:3
  4. Norwegia 3 6 4:3
  5. Łotwa 3 1 4:7
  6. Gibraltar 3 0 1:14

GRUPA H

  1. kolejka
    Cypr – Słowacja 0:0
    Malta – Rosja 1:3
    Słowenia – Chorwacja 1:0
  2. kolejka
    Rosja – Słowenia 2:1
    Chorwacja – Cypr 1:0
    Słowacja – Malta 2:2
  3. kolejka
    Cypr – Słowenia 1:0
    Chorwacja – Malta 3:0
    Słowacja – Rosja 2:1
  1. Chorwacja 3 6 4:1
  2. Rosja 3 6 6:4
  3. Słowacja 3 5 4:3
  4. Cypr 3 4 1:1
  5. Słowenia 3 3 2:3
  6. Malta 3 1 3:8

GRUPA I

  1. kolejka
    Węgry – Polska 3:3
    Anglia – San Marino 5:0
    Andora – Albania 0:1
  2. kolejka
    Polska – Andora 3:0
    Albania – Anglia 0:2
    San Marino – Węgry 0:3
  3. kolejka
    Anglia – Polska 2:1
    Andora – Węgry 1:4
    San Marino – Albania 0:2
  1. Anglia 3 9 9:1
  2. Węgry 3 7 10:4
  3. Albania 3 6 3:2
  4. Polska 3 4 7:5
  5. Andora 3 0 1:8
  6. San Marino 3 0 0:10

GRUPA J

  1. kolejka
    Niemcy – Islandia 3:0
    Liechtenstein – Armenia 0:1
    Rumunia – Macedonia Północna 3:2
  2. kolejka
    Armenia – Islandia 2:0
    Macedonia Północna – Liechtenstein 5:0
    Rumunia – Niemcy 0:1
  3. kolejka
    Armenia – Rumunia 3:2
    Niemcy – Macedonia Północna 1:2
    Liechtenstein – Islandia 1:4
  1. Armenia 3 9 6:2
  2. Macedonia 3 6 9:4
  3. Niemcy 3 6 5:2
  4. Rumunia 3 3 5:6
  5. Islandia 3 3 4:6
  6. Liechtenstein 3 0 1:10