Leon szaleje w Italii

We Włoszech znowu głośno o Wilfredo Leonie. Reprezentant Polski kubańskiego pochodzenia zdobył 26 punktów i w znaczący sposób przyczynił się do obrony przez zespół Sir Safety Conad Perugia Pucharu Włoch.

W rozegranym w Bolonii finałowym spotkaniu zespół z Perugii prowadzony przez Lorenzo Bernardiego przegrywał już z Cucine Lube Civitanova w setach 0:2, by ostatecznie zwyciężyć 3:2. Bohaterem spotkania został Wilfredo Leon, który poderwał zespół do walki i poprowadził do zwycięstwa. Leon zdobył 26 punktów i został uznany za bohatera meczu. Dla niego Puchar Włoch to pierwsze trofeum wywalczone w barwach Sir Safety Conad Perugia.

Trenerem Cucine Lube Civitanova jest były selekcjoner reprezentacji Polski Ferdinando De Giorgi, który przejął zespół pod koniec ubiegłego roku uprzednio zrywając kontrakt z Jastrzębskim Węglem. W finale Coppa Italia jego podopieczni byli bliscy triumfu, bo grali świetnie i pewnie wygrali dwa pierwsze sety, więc mało kto przypuszczał, że ich rywale z Perugii zdołają jeszcze powstać z kolan. W kolejnych trzech setach obraz gry uległ jednak radykalnej zmianie, głównie dzięki fenomenalnej grze 26-letniego Wilfredo Leona, który swoimi atakami poprowadził Sir Safety Conad do zwycięstwa.

Kubańczyk z polskim paszportem, który od 25 lipca będzie mógł po odbyciu karencji występować już w reprezentacji Polski, trafiał raz za razem. W czwartej partii, w której rywale byli bliscy zakończenia spotkania prowadząc 17:19, Leon zaserwował pięć asów z rzędu i doprowadził do tie-breaka, w którym przyćmił swoich dawnych kolegów z reprezentacji Kuby Yoandrę Leala i Simona Robertlandego, Bułgara Cwetana Sokołowa i Brazylijczyka Bruno Rezende. Ciekawe czy tak samo będzie dominował w reprezentacji Polski, gdy wreszcie w niej zadebiutuje.

 

Bayern dobrze trafił w Pucharze Niemiec

Zespół Bayernu Monachium w tym sezonie może zdobyć potrójną koronę, bo nadal jest walczy o trzy trofea – w Lidze Mistrzów walczy w 1/8 finału, w Bundeslidze jest wiceliderem, a w pucharze Niemiec gra w ćwierćfinale.

W tych ostatnich rozgrywkach Bawarczycy w przeprowadzonym w minioną niedzielę losowaniu par 1/4 finału trafili na drugoligowy FC Heidenheim. Zespół ten jest rewelacją rozgrywek o Puchar Niemiec, w poprzedniej rundzie sprawił nie lada sensację, eliminując z pucharowej rywalizacji pokonując 2:1 dobrze spisujący się w ostatnich tygodniach Bayer Leverkusen. W 2.Bundeslidze FC Heidenheim zajmuje aktualnie czwarte miejsce z dorobkiem 37 punktów i wciąż liczy się w walce o miejsce gwarantujące awans do 1. Bundesligi. Lekceważyć zatem tego zespołu nie można i trener Bayernu Niko Kovac raczej na pewno nie wystawi przeciwko niemu rezerwowej ekipy, więc Robert Lewandowski zapewne też będzie musiał powalczyć z drugoligowcami.

A w Pucharze Niemiec nie jest łatwo, o czym przekonał się broniący tytułu Eintracht Frankfurt odpadając już w pierwszej rundzie. W 1/8 finału z rozgrywkami pożegnał się natomiast lider Bundesligi Borussia Dortmund, przegrywając w rzutach karnych z Werderem Brema (po dogrywce było 3:3). Bayern też awansował z trudem wygrywając po dogrywce z Herthą Berlin 3:2.

W ćwierćfinale oprócz starcia FC Heidenheim z Bayernem kibice zobaczą dwie potyczki między zespołami 1. Bundesligi – Schalke z Werderem i Augsburga z RB Lipsk oraz spotkanie dwóch drużyn z 2. Bundesligi – SC Paderborn (7. miejsce) z Hamburgerem SV (lider rozgrywek). Mecze zostaną rozegrane 2 i 3 kwietnia, półfinały zaplanowano na 23 i 24 kwietnia, zaś finał odbędzie się 25 maja w Berlinie.

 

Stoch goni Kobayashiego

Do mistrzostwa świata coraz bliżej, a rywalizacja skoczków narciarskich w Pucharze Świata nie zwalnia tempa. Po konkursie w Lahti, wygranym drużynowo przez Austriaków, a indywidualnie przez Kamila Stocha, wszystkie ekipy zjadą w najbliższy weekend do niemieckiego Willingen.

Zawody w Willingen będą ostatnim sprawdzianem formy przed rozpoczynającymi się 20 lutego mistrzostwami świata w narciarstwie klasycznym w austriackim Seefeld. Skoczków czeka w Willingen sporo pracy, bo zostaną tam rozegrane dwa konkursy indywidualne oraz konkurs drużynowy. Trener naszej kadry Stefan Horngacher po zawodach w Lahti dokonał jednej zmiany, powołując ponownie Stefana Hulę na miejsce Pawła Wąska. Hula nie startował w Lahti, bo ten doświadczony zawodnik w tym sezonie spisuje się poniżej oczekiwań i dostał trochę czasu na spokojne potrenowanie w kraju. Po konkursie drużynowym w Lahiti, w którym nasz zespół zajął dopiero czwarte miejsce głównie z winy słabo skaczącego Jakuba Wolnego, Horgacher szuka teraz „czwartego do brydża”. Kamil Stoch, Dawid Kubacki i Piotr Żyła są pewniakami i na nich można liczyć, ale żeby nasz zespół był w stanie powalczyć o miejsce na podium, potrzebny jest czwarty zawodnik skaczący na zbliżonym poziomie.

Austriacki selekcjoner biało-czerwonych będzie musiał postawić na któregoś z trójki Hula, Maciej Kot, Jakub Wolny.
W Finlandii w niedzielnym konkursie indywidualnym znakomicie spisał się Kamil Stoch. Trzykrotny mistrz olimpijski wygrał zawody Pucharu Świata po raz drugi z rzędu, a to dobrze wróży przed mistrzostwami w Seefeld. Medale światowego czempionatu to w tej chwili główny cel sportowy Stocha. Na prześcignięcie Ryoyu Kobayashiego w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata ma niewielkie szanse, chociaż zmniejszył do niego stratę punktową. Japończyk prowadzi z dorobkiem 1460 punktów, a drugi w zestawieniu Polak ma na koncie 1029 pkt, czyli o 431 pkt mniej. Teoretycznie przewaga Kobayashiego jest możliwa do odrobienia, bo do końca cyklu zostało jeszcze 12 konkursów, lecz Japończyka musiałby dopaść jakiś totalny kryzys formy. Na razie na to się nie zanosi, chociaż ostatnio już tak nie dominuje na skoczniach jak na początku sezonu. W Lahti przegrał ze Stochem wyraźnie.

W czołowej dziesiątce klasyfikacji generalnej Pucharu Świata znajdują się trzej polscy skoczkowie. Oprócz drugiego Kamila Stocha jeszcze zajmujący 4. lokatę Piotr Żyła (852 pkt) i 5. w zestawieniu Dawid Kubacki (744 pkt). Trójkę naszych zawodników przedziela trzeci w klasyfikacji Austriak Stefan Kraft (967 pkt), a kolejne miejsca za piątym Kubackim okupują Norweg Robert Johansson (677 pkt), Niemiec Stephan Leyhe (619 pkt), Norweg Johann Andre Forfang (618 pkt), Słoweniec Timi Zajc (603 pkt) i Niemiec Markus Eisenbichler (581 pkt). Z pozostałych polskich skoczków najwyżej jest Jakub Wolny (23), Stefan Hula jest 38., Maciej Kot 45., a Paweł Wąsek 65. W Pucharze Narodów nasza reprezentacja od początku sezonu zajmuje pierwszą lokatę. Po 23 konkursach biało-czerwoni zgromadzili łącznie 3834 pkt. Druga w klasyfikacji ekipa Niemiec ma 3456 pkt, trzecia Japonia 2879 pkt.

 

Brazylijczycy nie zagrają w Polsce w MŚ U-20

W mistrzostwach świata drużyn do lat 20, które od 23 maja do 15 czerwca odbędą się w sześciu polskich miastach, rywalizować będą 24 zespoły. Nie będzie wśród nich reprezentacji Brazylii, bo się nie zakwalifikowała.

Mistrzostwa świata U-21 odbywają się co dwa lata od 1977 roku. Pierwsze zorganizowano w Tunezji, a trzy ostatnie – w Turcji (2013), Nowej Zelandii (2015) i Korei Południowej (2017), gdzie triumfowała Anglia (nie wywalczyła awansu do tegorocznej imprezy). Ostatnimi zespołami, które zapewniły sobie awans do mistrzostw świata w Polsce, były ekipy Argentyny, Kolumbii, Urugwaju i Ekwadoru z Ameryki Południowej oraz Senegalu, Nigerii, RPA i Mali z Afryki.

Niespodzianką jest niezakwalifikowanie się do światowego czempionatu reprezentacji Brazylii, która ma na koncie pięć mistrzowskich tytułów w tej kategorii wiekowej. Tym razem ekipa canarinhos w eliminacjach w strefie Ameryki Południowej odniosła tylko jedno zwycięstwo w pięciu meczach (w ostatniej kolejce pokonała 1:0 Argentynę) i zajęła dopiero piąte miejsce.
Polscy kibice zobaczą ponadto sześć drużyn z Europy. Oprócz naszej reprezentacji, która wystąpi w roli gospodarza, honoru młodzieżowego futbolu na naszym kontynencie bronić będą jeszcze zespoły Portugalii, Włoch, Ukrainy, Francji i Norwegii.
Azjatycki kontynent będą reprezentować ekipy Japonii, Korei Południowej, Kataru i Arabii Saudyjskiej, strefę CONCACAF (państwa Ameryki Północnej, Środkowej i Karaibów) Honduras, Meksyk, Panama i USA, natomiast Oceanię Nowa Zelandia i Tahiti.

Największa na świecie juniorska impreza piłkarska rozpocznie się 23 maja na stadionach w Łodzi, Gdyni, Bydgoszczy i Lublinie, a dzień później zostaną też rozegrane mecze w Tychach i Bielsku-Białej. Centrum turnieju ulokowano w Łodzi, a główną areną mistrzostw będzie stadion Widzewa, na którym odbędzie się w sumie 10 spotkań, m.in. mecz otwarcia, finał i wszystkie trzy spotkania grupowe biało-czerwonych , prowadzonych przez trenera Jacka Magierę.

 

Wyniki 21. kolejki Lotto ekstraklasy

Lotto Ekstraklasa
Wyniki 21. kolejki:

Miedź Legnica – Jagiellonia Białystok 0:3
Gole: Nemanja Mitrović (15), Guilherme (45 karny), Arvydas Novikovas (74). Żółte kartki: Santana, Fernandez – Scepović. Czerwona kartka: Bożić (64., Miedź, za faul taktyczny). Sędziował: Bartosz Frankowski.
Widzów: 3814.

Lech Poznań – Zagłębie Lubin 1:2
Gole: Christian Gytkjaer (66) – Filip Starzyński (75), Nikola Vujadinović (90 samobójcza). Żółte kartki: Janicki – Kopacz, Slisz. Sędziował: Tomasz Kwiatkowski.
Widzów: 12 719.

Śląsk Wrocław – Zagłębie Sosnowiec 2:0
Gole: Arkadiusz Piech (7), Mateusz Radecki (79). Żółte kartki: Gabedawa, Gressak – Ahmadzadeh, Pich. Czerwona kartka: Giorgi Gabedawa (29., Zagłębie, za drugą żółtą). Sędziował: Tomasz Musiał (Kraków).
Widzów: 7605.

Cracovia – Piast Gliwice 2:1
Gole: Airam Cabrera (37), Sergiu Hanca (50) – Jorge Felix (22). Żółte kartki: Papadopulos, Sedlar (Piast). Sędziował: Wojciech Myć.
Widzów: 5683.

Lechia Gdańsk – Pogoń Szczecin 2:1
Gole: Filip Mladenović (8), Flavio Paixao (75) – Kamil Drygas (55 karny). Żółte kartki: Żukowski, Fila, Nalepa, Makowski – Drygas. Sędziował: Szymon Marciniak (Płock).
Widzów: 13 184.

Arka Gdynia – Korona Kielce 1:2
Gole: Rafał Siemaszko (74) – Felicio Brown Forbes (28), Adnan Kovacević (45 karny).
Żółte kartki: Zbozień, Janota, Deja – Żubrowski. Sędziował: Paweł Raczkowski.
Widzów: 6111.

Wisła Płock – Legia Warszawa 0:1
Gol: Artur Jędrzejczyk (65). Żółte kartki: Rasak – Andre Martins. Sędziował: Krzysztof Jakubik.
Widzów: 8184.

Górnik Zabrze – Wisła Kraków 2:0
Gole: Mateusz Matras (10 i 37).
Żółte kartki: Arnarson, Bochniewicz – Palcić.
Sędziował: Jarosław Przybył.
Widzów: 14 689.

Grupa mistrzowska
1. Lechia 21 45 36:18
2. Legia 21 42 35:20
3. Jagiellonia 21 36 37:29
4. Korona 21 34 27:24
5. Lech 21 33 33:25
6. Pogoń 21 31 29:26
7. Piast 21 31 28:25
8. Cracovia 21 30 22:22
Grupa spadkowa
9. Wisła K. 21 29 33:31
10. Zagłębie L. 21 27 33:33
11. Arka 21 25 31:30
12. Śląsk 21 21 29:30
13. Miedź 21 21 21:38
14. Górnik 21 20 25:37
15. Wisła P. 21 20 30:38
16. Zagłębie S. 21 12 24:47

Lotto Ekstraklasa: Porażka Wisły w Zabrzu

Kończący 21. kolejkę poniedziałkowy mecz Górnika Zabrze z Wisłą Kraków był sportowym wydarzeniem gównie ze względu na pierwszy po ponad 11 latach przerwy występ Jakuba Błaszczykowskiego w polskiej ekstraklasie.

Pierwszy po ponad 11 latach występ w polskiej ekstraklasie 105-krotnego reprezentanta Polski przyciągnął na stadion w Zabrzu 14 689 widzów, co było frekwencyjnym rekordem pierwszej po zimowej przerwie kolejce spotkań. Nie wszyscy fani Górnika potraktowali jednak Błaszczykowskiego życzliwie, taryfy ulgowej nie dostał też od graczy walczącej o unikniecie degradacji zabrzańskiej jedenastki. Był pieczołowicie pilnowany przez cały mecz i bezpardonowo atakowany, co sprawiło, że jego pierwszy po latach występ w barwach „Białej Gwiazdy” nie wypadł okazale, chociaż zarazem zaprzeczył sugestiom, że 33-letni skrzydłowy powinien już pomyśleć o piłkarskiej emeryturze.

Kapitan Wisły okazał się najszybszym zawodnikiem w swojej drużynie. Zmierzono mu, że podczas sprintu osiągnął 32,13 km/h. Drugi pod tym względem w krakowskim zespole Maciej Sadlok osiągnął 31,84 km/h. Cóż jednak z tego, skoro w swoim 52. występie w polskiej ekstraklasie Błaszczykowski nie stworzył żadnej okazji bramkowej ani dla siebie, ani dla kolegów, nie wykonał też an i jednego udanego dryblingu. W linii pomocy przyćmił go sprowadzony zimą z Zagłębia Lubin strzelec obu goli dla Górnika Mateusz Matras.

Cud zatem się nie zdarzył. Wisła Kraków po stracie siedmiu kluczowych zawodników jest już zupełnie innym zespołem niż jesienią ubiegłego roku. Chorwat Marko Kolar jest dużo słabszy od Zdenka Ondraszka i nie absorbuje obrony rywali w takim stopniu, jak robił to czeski napastnik. Sławomir Peszko zagrał ambitnie, podobnie jak Błaszczykowski, ale obaj nie dali zespołowi takiej kreatywności w grze, jaką zapewniali w środkowej linii Dawid Kort, Jesus Imaz i Tibor Halilović.

„Górnik Zabrze był lepszy. Szybko strzelił gola, a my nie byliśmy w stanie odpowiedzieć. Wiadomo, jakie mamy problemy, ale ja wierzę we wszystkich zawodników, którzy są w kadrze Wisły. Mamy umiejętności, musimy tylko w nie uwierzyć i pokazać je na boisku. Co do mnie, to czuję się dobrze fizycznie. W meczu z Górnikiem nie wszystko wyszło tak, jakbym chciał, ale sport daje szybką możliwość rehabilitacji” – podsumował Błaszczykowski.

Wiślacy po tej porażce wypadli z grupy mistrzowskiej, a ich miejsce zajęła Cracovia. Górnik dzięki zwycięstwu opuścił strefę spadkową awansując na 14. miejsce.

 

Clippers zwolnili Marcina Gortata

W miniony czwartek Marcin Gortat został zwolniony przez Los Angeles Clippers z obowiązującego do końca sezonu kontraktu. Polak o tej decyzji dowiedział się od swojego agenta. Teraz jest wolnym zawodnikiem i szuka nowego klubu.

Gortat twierdzi, że nie był zaskoczony taką decyzja szefów Clippers. Władze klubu wcześniej bez żadnego sentymentu pozbyły się z klubu tak świetnych graczy, jak Tobias Harris i Avery Bradley, a to oznacza, że nie wierzą w awans zespołu do faz play-off i już podjęły przygotowania do letniej sesji transferowej. „Biorąc pod uwagę ruchy, jakie Clippers podejmowali w ostatni godzinach przed upływem okresu transferowego, zwolnienie mnie z kontraktu potwierdziło tylko przekonanie, że patrzą w przyszłość i nie skupiają się na teraźniejszości” – stwierdził jedyny przez wiele sezonów polski koszykarz w NBA.
Gortat w NBA zadebiutował w 2007 roku w barwach Orlando Magic. W sezonie 2010-2011 przeniósł się do Phoenix Suns, a od 2013 roku był zawodnikiem Washington Wizards, gdzie grał do zakończenia rozgrywek 2017-2018. W barwach tego klubu rozegrał aż 442 mecze. Latem ub. roku przeszedł do Los Angeles Clippers, gdzie zagrał w 47 meczach.
„Widziałem już wpisy na portalach społecznościowych, że nie mamy Polaka w NBA. Spokojnie, jeszcze nie wypadłem z gry, bo lada chwila może zadzwonić telefon z propozycją” – zapewnia 35-letni polski koszykarz.

 

W drużynie im nie wyszło

Reprezentacja naszych skoczków po raz pierwszy w tym sezonie nie wywalczyła miejsca na podium w konkursie drużynowym Pucharu Świata. W Lahti biało-czerwoni zajęli dopiero czwartą lokatę. Po zwycięstwo sięgnęli Austriacy, a dwa kolejne miejsca zajęli Niemcy i Japończycy.

W Lahti w miniona sobotę odbyły się drużynowe zawody Pucharu Świata, dopiero trzecie w tym sezonie, bo konkurs w Titisee-Neustadt został odwołany. Pierwsze dwie „drużynówki” rozegrano w Polsce – w Wiśle biało-czerwoni wygrali, a w Zakopanem stanęli na najniższym stopniu podium. Do walki na fińskiej skoczni trener Stefan Horngacher zdecydował się posłać kwartet, który wygrał inaugurację w Wiśle, czyli Jakuba Wolnego, Piotra Żyłę, Dawida Kubackiego i Kamila Stocha.

Na półmetku zawodów Polacy zajmowali trzecie miejsce mając 2,7 pkt straty do drugich w rywalizacji Niemców i aż 27,8 pkt do prowadzących po pierwszej serii Austriaków. W naszej ekipie zawalił sprawę Jakub Wolny, który skoczył zaledwie 112 m i zajął w swojej serii dopiero ósmą lokatę. Jego koledzy musieli odrabiać straty. Piotr Żyła uzyskał 120 m i wywindował polski zespół na czwarte miejsce, potem Dawid Kubacki skokiem na odległość 123 m zapewnił biało-czerwonym trzecią lokatę, a skaczący jako ostatni Kamil Stoch pofrunął na 124 metr i utrzymał tą pozycję po pierwszej serii. Niestety, w drugiej próbie Wolny skoczył jeszcze gorzej niż w pierwsze, zaliczając zaledwie 106 m, a jeszcze na do miar złego skaczący w jego grupie Japończyk Yukiya Sato oddał kapitalny skok i poszybował na odległość aż 126 m, co w efekcie zapewniło Japończykom awans na trzecie miejsce kosztem Polaków.

Lokaty biało-czerwonych nie zmieniła się też po niezłym skoku Żyły (125,5 m), ale fenomenalny wyczyn Kubackiego, który uzyskał odległość 131 m, przywrócił naszej ekipie trzecią lokatę. Na zwycięstwo nasza drużyna nie miała już w tym momencie żadnych szans, bo do Niemców i Austriaków miała ponad 14 punktów straty. Ale trzecie miejsce było w zasięgu, w ostatniej kolejce Stoch musiał tylko skoczyć na poziomie lidera Pucharu Świata Ryoyu Kobayashiego. Niestety, liderowi naszej kadry nie udało się obronić miejsca na najniższym stopniu podium – skoczył o sześć metrów bliżej od Kobayashiego i to Japończycy zajęli ostatecznie trzecie miejsce z przewagą 3,8 pkt na Polakami. Konkurs zaś wygrali Austriacy z przewagą 11 pkt nad Niemcami. Nasz zespół utrzymał prowadzenie w Pucharze Narodów z przewagą 314 pkt nad drugą w zestawieniu ekipą Niemiec i 902 „oczek” nad trzecią Japonią.

Niedzielny konkurs indywidualny, do którego zakwalifikowała się cała szóstka naszych skoczków (oprócz czwórki z „drużynówki” jeszcze Maciej Kot i Paweł Wąsek), zakończył się po zamknięciu wydania.

 

48 godzin sport

Kontuzja lidera PGE Vive

Szczypiornista PGE Vive Kielce Alex Dujshebaev w meczu Ligi Mistrzów z IFK Kristianstad po zderzeniu z rywalem doznał kontuzji kolana. Wstępna diagnoza nie wyklucza uszkodzenia więzadła pobocznego, co może spowodować nawet kilkumiesięczna przerwę w grze. Reprezentant Hiszpanii, prywatnie syn trenera kieleckiego zespołu Tałanta Dujszebajewa, w przyszłym tygodniu przejdzie w Kielcach badania uszkodzonego kolana i dopiero wtedy sie okaże jak długo będzie pauzował.

Brąz na otarcie łez

Podczas alpejskich mistrzostw świata w Aare kończąca karierę Amerykanka Lindsey Vonn zdobyła brązowy medal w zjeździe. Triumfowała Słowenka Ilka Stuhec. Dla Vonn pożegnalne dla niej mistrzostwa zaczęły się groźnym upadkiem w supergigancie,Amerykanka to mistrzyni olimpijska z Vancouver w zjeździe. W 2010 wywalczyła także brązowy medal w supergigancie. Na ostatnich igrzyskach, w Pjongczangu, stanęła natomiast na najniższym stopniu podium w zjeździe. Czterokrotnie sięgnęła też po Kryształową Kulę, notując przy tym 82 zwycięstwa w zawodach Pucharu Świata. Więcej (86) miał tylko legendarny Szwed Ingemar Stenmark.

Niemiecka dominacja

Mistrzyni olimpijska z Pjongczangu Natalie Geisenberger po raz czwarty została mistrzynią Europy w saneczkarstwie. W zawodach połączonych z Pucharem Świata w niemieckim Oberhofie wyprzedziła dwie rodaczki: Tatjanę Huefner i Dajana Eitberger. Najlepsza z Polek, Ewa Kuls-Kusyk, zajęła 17. miejsce w mistrzostwach Europy i 18. w Pucharze Świata. Rywalizacji nie ukończyła Klaudia Domaradzka. Złote medale w konkurencji dwójek zdobyli Niemcy Tobias Wendl i Tobias Arlt. Najlepsi z Polaków Wojciech Chmielewski i Jakub Kowalewski zakończyli zawody 14. pozycji.

Szybki bieg Kenijczyka

Kenijczyk Michael Saruni podczas mityngu Millrose Games w Nowym Jorku uzyskał w biegu na 800 m rewelacyjny wynik 1.43,98. To trzeci wynik w historii osiągnięty na tym dystansie w hali. Rekordzistą jest inny Kenijczyk, Wilson Kipketer, który w 1997 roku uzyskał czasy 1.42,67 i 1.43,96. Rekordy te ustanowił jako reprezentant Danii.

Bójka kibiców w Anglii

Po sobotnim meczu Premier League Watford – Everton doszło do starcia między kibicami obu drużyn. Ucierpiały dwie osoby, a cztery zostały aresztowane. Poszkodowanym udzielono pomocy medyczne i przewieziono je do szpitala na dalsze badania. Służby nie poinformowały, czy aresztowanym osobom postawiono już konkretne zarzuty.

PGE Vive walczy o drugą lokatę

Szczypiorniści PGE VIVE Kielce odnieśli ważne zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Kielczanie pokonali na wyjeździe szwedzki IFK Kristianstad 34:33 i zachowali szanse na zajęcie drugiego miejsca w grupie A. Mistrzowie Polski z dorobkiem 14 pkt (bramki 348:336) zajmują po 11. kolejkach spotkań czwartą lokatę w stawce ośmiu zespołów, ale do drugiego Vardaru Skopje tracą zaledwie jeden punkt. Prowadzi zespół FC Barcelona Lassa (18 pkt, bramki 377:312), przed Vardarem (15, 314-304), Veszprem (14, 317:300) i PGE Vive, kolejne miejsca zajmują Rhein-Neckar Loewen (12, 339:324), Mieszkow Brześć (5, 300:344), Montpellier HC (5, 294:318) i IFK Kristianstad (5, 317:368). Zwycięzca grupy awansuje bezpośrednio do ćwierćfinału, natomiast drużyny z miejsc 2-6 do 1/8 finału.

Mistrz pójdzie za kratki

Zwycięzca sprintu w zawodach Pucharu Świata w biegach narciarskich w Lahti Norweg Johannes Hoesflot Klaebo otrzymał przed sobotnim startem przykrą wiadomość. Grozi mu kara bezwarunkowego więzienia za spowodowany 12 grudnia ub. roku wypadek samochodowy w Trondheim. Sportowiec swoim nowym terenowym samochodem uderzył w samochód, który zatrzymał się przed przejściem dla pieszych, a w wyniku zderzenia najechał na przechodzącą po pasach 12-letnią dziewczynkę. Zdaniem policji, która skierowała sprawę do sądu, biegacz tak poważnie złamał przepisy drogowe, że powinien zostać ukarany bezwarunkowym więzieniem. 22-letni Klaebo, trzykrotny złoty medalista igrzysk z Pjongczangu, jest największym faworytem Norwegów w mistrzostwach świata w narciarstwie klasycznym w Seefeld, które odbędą się w dniach 19 lutego – 3 marca.

Opłacalne zwycięstwo

Amerykański bokser Gervonta Davis obronił tytuł mistrza świata WBA w wadze super piórkowej. W Carson (Kalifornia) wygrał w pierwszej rundzie z Meksykaninem Hugo Ruizem. 24-letni Davis odniósł 21. zwycięstwo w zawodowej karierze, w tym 20. przed czasem. Za zwycięstwo otrzymał milion dolarów nagrody, a jego pokonany rywal 100 tys. dolarów.

Kara za żenujący wybryk

Dwóch kibiców Southampton podczas meczu z Cardiff City (1:2) szydziło z tragicznej śmierci piłkarza walijskiego klubu Emiliano Sali. Do internetu wyciekły zdjęcia, na których widać jak imitują rękami skrzydła pikującego w dół samolotu. Argentyński piłkarz w styczniu podpisał kontrakt z Cardiff City, ale zginął podczas katastrofy samolotu podczas lotu z Nantes do Cardiff. Jego ciało wyłowiono w nocy z czwartku na piątek. Obu kibiców Southamptonu zatrzymała policja, a władze tego klubu napiętnowały ich naganne zachowanie.

Puchar Świata dla Natalii Maliszewskiej

Natalia Maliszewska zdobyła Puchar Świata w short tracku. Przed nią Kryształową Kulę w dyscyplinie zimowej wśród kobiet zdobyła jedynie Justyna Kowalczyk w biegach narciarskich.

Rywalizująca na 500 m w short tracku Maliszewska jest piątym polskim sportowcem, który zdobył Puchar Świata w dyscyplinach zimowych. Przed nią Kryształowe Kule czterokrotnie zdobywali Adam Małysz i Justyna Kowalczyk, dwukrotnie Kamil Stoch i raz łyżwiarz szybki Zbigniew Bródka. 23-letnia panczenistka białostockiego klubu Otto Speed Skating Team jeszcze przed ostatnim zawodami Pucharu Świata w Turynie mogła być pewna tego sukcesu, bo w tym sezonie wcześniej dochodziła do wszystkich pięciu finałów biegu na 500 metrów – dwa razy w nich zwyciężała, a tylko raz nie znalazła się na podium.

We Włoszech do wygrania klasyfikacji generalnej wystarczyły jej dwa awanse do półfinału. Polka nie zamierzała ciułać punktów i kwestię pierwszego w jej karierze triumfu w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata załatwiła już w pierwszym, sobotnim starcie. Wygrała ćwierćfinał, w półfinale zajęła drugie miejsce, a potem w finale ponownie wywalczyła drugą lokatę. Sprinterki pokonują cztery i pół okrążenia 111-metrowego toru z prędkością 40 km/h na płozie cienkiej jak kartka papieru. Łatwo podczas walki o błąd. Zwłaszcza, że przepisy były niejasne i okazało się, że Polka musiała jeszcze w niedzielę dla pewności powalczyć co najmniej o półfinał. Cel osiągnęła i mogła już w pełni cieszyć się z sukcesu.

Natalia Maliszewska jest pierwszą Polką, która w short tracku stanęła na podium zawodów PŚ, jako pierwsza takie zawody wygrała, w marcu ub. roku jako pierwsza zdobyła medal mistrzostw świata (srebrny), dołożyła do niego złoty medal mistrzostw Europy, a teraz do tych trofeów jako pierwsza dorzuciła triumf w Pucharze Świata. Autorką jej sukcesów jest trenerka kadry Urszula Kamińska.