UEFA bada mecz w Rydze

UEFA wszczęła postępowanie dyscyplinarne w sprawie nazistowskich gestów wykonywanych przez kibiców podczas meczu Łotwa – Izrael, który odbył się 7 czerwca w Rydze. Gospodarze przegrali spotkanie 0:3.

Łotysze, którzy po czterech kolejkach spotkań zajmują ostatnie miejsce w grupie G, przegrali z zespołem Izraela 0:3 po hat-tricku Erana Zahaviego. Trzy dni później reprezentacja Izraela zagrała w Warszawie z Polską i przegrała 0:4, ale mimo obaw na Stadionie Narodowym nie doszło do żadnych niestosownych zachowań ze strony kibiców. Wręcz przeciwnie, po meczu federacja piłkarska Izraela wydała oświadczenie, w którym podziękowała za miłe przyjęcie i zaprosiła na rewanż do Jerozolimy.
UEFA nie znalazła żadnego istotnego powodu, żeby wszczynać dochodzenie przeciwko Polsce, chociaż posłała na mecz liczną grupę obserwatorów. Przynajmniej na razie nie ma na ten temat żadnych informacji. Nie posłała jednak na Łotwę równie licznej grupy swoich wysłanników, a właśnie na stadionie w Rydze doszło do rasistowskich ekscesów. Europejska federacja nie pobłaża na szczęście w takich sprawach nikomu i natychmiast wszczęła dochodzenie.

Jak podał portal baltictimes.com chodzi o nazistowskie pozdrowienie jakie podobno część łotewskich kibiców wykonywała w kierunku izraelskich piłkarzy. Organizatorzy meczu będą się z tego tłumaczyć 18 lipca w siedzibie UEFA. Jeśli oskarżenia się potwierdzą, Łotyszy czeka kara – może to być wysoka grzywna, ale też nakaz rozegrania co najmniej jednego meczu reprezentacji w obecnych eliminacjach u siebie bez publiczności.

Podobne problemy jak Łotwa mają też Bułgarzy. UEFA prowadzi dochodzenie w sprawie rasistowskich wybryków kibiców tej reprezentacji podczas przegranego meczu z Kosowem.

 

48 godzin sport

Drugie miejsce Niewiadomej
Katarzyna Niewiadoma zajęła drugie miejsce w klasyfikacji końcowej kolarskiego wyścigu OVO Energy Women’s Tour 2019. Wygrała Brytyjka Elizabeth Deignan, wicemistrzyni olimpijska z 2012 roku z Londynu, wtedy jeszcze pod panieńskim nazwiskiem Armistead, triumfatorka tego wyścigu także w 2016 roku. Z kolei Niewiadoma wygrała te zawody rok później. a w tegorocznej edycji zwyciężyła w klasyfikacji górskiej.

Szósty Polak w lidze rosyjskiej
Rafał Augustyniak będzie szóstym polskim piłkarzem w rosyjskiej ekstraklasie. 26-letni pomocnik podpisał kontrakt z Uralem Jekaterynburg. W Lokomotiwie Moskwa grają już Grzegorz Krychowiak i Maciej Rybus, w FK Rostów Maciej Wilusz, w Achmacie Grozny Damian Szymański, a od lipca graczem Dynama Moskwa będzie 20-letni gracz Legii Warszawa Sebastian Szymański.

Raptors mistrzami NBA
Po raz pierwszy w historii NBA mistrzostwo wędruje do Kanady. W szóstym meczu finałów koszykarze Toronto Raptors pokonali zdziesiątkowany kontuzjami zespół Golden State Warriors 114:110 i w serii do siedmiu zwycięstw wygrali rywalizację 4-2. Najlepszym zawodnikiem finałów (MVP) został po raz drugi w karierze zawodnik Raptors Kawhi Leonard. Tym samym ten gracz dołączył do Kareema Abdula-Jabbara i LeBrona Jamesa jako trzeci zawodnik w historii NBA, który zdobył to wyróżnienie w barwach dwóch różnych drużyn.

Dramat polskiego kolarza
Kolarz grupy Hurom Karol Domagalski miał poważny wypadek na trasie drugiego etapu Małopolskiego Wyścigu Górskiego z Niepołomic do Nowego Targu. Na jednym ze zjazdów 29-letni zawodnik uderzył w betonowy przepust. Przewieziono go natychmiast do szpitala w Nowym Targu, gdzie lekarze stwierdzili u niego poważne obrażenia wewnętrzne – Domagalski ma m.in. ma pęknięte śledzionę i wątrobę.

Raków zagra w Bełchatowie
Beniaminek piłkarskiej ekstraklasy Raków Częstochowa ogłosił jeszcze w maju, tuż po wywalczeniu awansu do Lotto Ekstraklasy, że w najwyższej klasie rozgrywkowej mecze w roli gospodarza będzie rozgrywał na Stadionie Ludowym w Sosnowcu. W miniony piątek pojawiła się jednak oficjalna informacja, że klub zmienił lokalizację na stadion GKS Bełchatów. Miały o tym przesądzić niższe o połowę koszty wynajmu obiektu. Przetarg na wykonawcę modernizacji stadionu w Częstochowie ma zostać ogłoszony w drugiej połowie czerwca, ale w tym sezonie ekipa Rakowa raczej na nim nie zagra.

Grają o puchar CONCACAF
Kanada wygrała z Martyniką 4:0, a Meksyk pokonał Kubę 7:0 w rozegranych w Pasadenie pierwszych meczach turnieju o Złoty Puchar CONCACAF. Piłkarskie mistrzostwa strefy Ameryki Północnej, Środkowej i Karaibów odbywają się w USA, Kostaryce i na Jamajce. Tytułu bronią Amerykanie, którzy łącznie mają w dorobku sześć triumfów w tej imprezie. W klasyfikacji wszech czasów o jeden wyprzedzają ich Meksykanie. Poza tymi zespołami Złoty Puchar udało się wywalczyć jedynie Kanadyjczykom w 2000 roku. 16 drużyn zostało podzielonych na cztery grupy. Faza zasadnicza potrwa do 26 czerwca. Do ćwierćfinałów awansują po dwie najlepsze ekipy z każdej z grup. Finał zaplanowano na 8 lipca w Chicago.

Pierwsze mecze Copa America
Kolumbia pokonała w Salvadorze Argentynę 2:0 w meczu grupy B mistrzostw strefy Ameryki Południowej Copa America. Argentyńczykom nie pomógł nawet Lionel Messi. W tej grupie grają jeszcze zespoły Paragwaju oraz zaproszonego przez organizatorów, podobnie jak Japonia, Kataru. Z kolei w grupie A gospodarze turnieju, Brazylijczycy, pokonali 3:0 Boliwię, natomiast Wenezuela zremisowała 0:0 z Peru.

Kary dla izraelskich piłkarzy
Federacja piłkarska Izraela ukarała czterech reprezentantów tego kraju – Berema Kayala, Dia Sabę, Taleba Tawatha i Ayeda Habashiego, za opuszczenie bez zezwolenia trenera kadry Andreasa Herzoga hotelu po przegranym 0:4 meczu z Polską w Warszawie. Do internetu wyciekło zdjęcie zawodników wchodzących do jednego z warszawskich kasyn, co wywołało w Izraelu powszechne oburzenie. Czwórka piłkarzy nie została ostatecznie zdyskwalifikowana, ale musieli publicznie przeprosić za swoje zachowanie oraz wpłacić po półtora tysiąca dolarów amerykańskich na cele charytatywne.

Plebiscyt futbolowych talentów
Nagroda dla najlepszego zawodnika do lat 21 jest przyznawana przez włoski magazyn „Tuttosport” od 2003 roku. W skład jury obecnie wchodzi 30 dziennikarzy z największych redakcji sportowych (m.in. „Marka”, „France Football”, „Kicker”). W przeszłości plebiscyt wygrywali Lionel Messi, Paul Pogba czy Sergio Aguero. W tegorocznej edycji wśród stu nominowanych graczy znalazło się dwóch Polaków – bramkarz Kamil Grabara, wypożyczony z Liverpoolu do duńskiego Aarhus GF oraz środkowy obrońca Pogoni Szczecin Sebastian Walukiewicz, który od nowego sezonu za 4 mln euro przechodzi do włoskiego Cagliari Calcio. Faworytem plebiscytu jest jego ubiegłoroczny triumfator, obrońca Ajaksu Amsterdam Holender Matthijs de Ligt.

Piątek już droższy od Lewego

Działające w Szwajcarii Obserwatorium Futbolu CIES publikuje co jakiś czas wyliczane przez siebie rynkowe wyceny piłkarzy. W najnowszym zestawieniu wedle CIES najdroższym polskim piłkarzem nie jest już nie 30-letni Robert Lewandowski, tylko 23-letni Krzysztof Piątek.

Wedle wyliczeń Obserwatorium Futbolu CIES wartość Krzysztofa Piątka nie przestaje rosnąć i obecnie za występującego w AC Milan polskiego napastnika w przypadku transferu do innego klubu trzeba byłoby zapłacić nie mniej niż 79,2 mln euro. Wartość Roberta Lewandowskiego CIES obniżył natomiast do kwoty 75,5 mln euro.

Na ile są to wiarygodne rachuby trudno ocenić, bo wyżej wymienione kwoty zostały wyliczone na podstawie jakiegoś specjalnego algorytmu, biorącego pod uwagę wiele zmiennych jak wiek, długość kontraktu, pozycję na boisku, czas gry, strzelone gole, ale także status na arenie międzynarodowej oraz wyniki drużyny w której oceniany zawodnik aktualnie występuje. W poprzednim notowaniu rankingu, w kwietniu tego roku, wartość Piątka oceniano na 68,2 mln euro, a „Lewego” na 66 milionów. Obu polskim piłkarzom daleko do najdroższych graczy na liście CIES. Piątek zajmuje na niej dopiero 44. lokatę, a Lewandowski 52.

W czołowej setce znalazło się jeszcze dwóch innych polskich piłkarzy – Piotr Zieliński z wartością 68,9 mln euro jest 68., a Arkadiusz Milik z 61,5 mln euro zajmuje 96. miejsce. Najbardziej wartościowym zawodnikiem jest 20-letni Francuz Kylian Mbappe (252 mln euro), a granicę dwustu milionów przekraczają jeszcze Egipcjanin Mohamed Salah (219,6) oraz Anglik Raheem Sterling (207,8). Zdumiewa natomiast miejsce Leo Messiego, który z wyceną 167,4 mln euro jest według oceny CIES dopiero czwarty.

 

Mistrzostwa Europy U-21 rozpoczęte

Młodzieżowa reprezentacja Polski prowadzona przez trenera Czesława Michniewicza w mistrzostwach Europy piłkarzy do lat 21 rywalizuje w grupie A z Belgią, Włochami oraz Hiszpanią (22 czerwca).

W zespołach rywali biało-czerwonych najmniej znanych zawodników w kadrze mają Belgowie, z którymi nasz zespół zmierzył się w minioną niedzielę w meczu otwarcia mistrzostw (spotkanie zakończyło się po zamknięciu wydania). Turniej, którego gospodarzami są Włochy i San Marino, zostanie rozegrany w sześciu miastach – pięciu włoskich oraz w Serravalle w San Marino. Do półfinału awansują zwycięzcy trzech grup i drużyna z drugiego miejsca z najlepszym bilansem. Finał zaplanowano na 30 czerwca w Udine.

Tegoroczne mistrzostwa będą jednocześnie kwalifikacjami do igrzysk w Tokio. Do Japonii awansują cztery najlepsze zespoły turnieju, czyli półfinaliści. Wyjątek stanowią Anglicy. W przypadku ich awansu do czołowej czwórki otworzy się szansa dla innej drużyny. Kraje wchodzące w skład Wielkiej Brytanii nie mogą wystawić oddzielnych reprezentacji w igrzyskach olimpijskich. To oznacza, że o prawo występu w Tokio zagrają dwa pozostałe zespoły z drugich miejsc w grupach. Dodatkowy mecz odbędzie się w takim wypadku w piątek 28 czerwca w Cesenie.

Trener naszej reprezentacji Czesław Michniewicz wierzy w swoich zawodników i ich umiejętności. „Dla nich to coś nowego i również dla nas jako sztabu szkoleniowego. Mamy olbrzymią satysfakcję, że możemy tutaj być. O wynikach zadecydują umiejętności, technika, taktyka, a nie presja. Ona na nas nie ciąży. Traktujemy ten turniej jak nagrodę i wyzwanie. Chcemy być zespołem, który przyjemnie się będzie oglądać” – zapewnia trener biało-czerwonych. Oby nie mówił na wyrost.

 

Młodzieżówka zaczyna Euro 2019

W piątek 16 czerwca we Włoszech i San Marino rozpoczną się mistrzostwa Europy piłkarzy do lat 21. Reprezentacja Polski prowadzona przez trenera Czesława Michniewicza trafiła do grupy A z gospodarzami turnieju Włochami, Hiszpanią i Belgią. Biało-czerwoni zaczną turniej w piątek potyczką z Belgami.

Poprzednie mistrzostwa Europy drużyn do lat 21 odbyły się w 2017 roku w Polsce. Nasza reprezentacja wystąpiła w imprezie w roli gospodarza i nie musiała grać w eliminacjach. Nie wyszło to naszym młodym piłkarzom na zdrowie, bo po porażkach z Anglią (0:3) i Słowacją (1:2) oraz remisie ze Szwecją (2:2) zajęli ostatnie miejsce w grupie i odpadli z turnieju. Z tamtej ekipy kilku zawodników zrobiło jednak kariery w futbolu i dzisiaj widzimy ich w pierwszej reprezentacji (Jan Bednarek, Tomasz Kędziora, Karol Linetty, Przemysław Frankowski i Krzysztof Piątek.

We włoskim turnieju obecnej generacji trudno będzie osiągnąć lepszy wynik, bo rywali w grupie ma z górnej półki. Ale trener Michniewicz ma chyba lepszy zespół, a na pewno bardziej obyty w walce, bo musiał przebijać się przez eliminacje i barażowe potyczki z Portugalią. Z Hiszpanami Polacy zagrają 19., a Włochami 22 czerwca.

 

Piłkarze są krezusami

Magazyn „Forbes” opublikował listę najlepiej zarabiających sportowców na świecie. Trzy czołowe miejsca przypadły gwiazdorom piłki nożnej – pierwszy jest Argentyńczyk Leo Messi, drugi Portugalczyk Cristiano Ronaldo, a trzeci Brazylijczyk Neymar.

Messi od czerwca 2018 do czerwiec 2019 roku z tytułu kontraktu z FC Barcelona i umów sponsorskich zarobił łącznie 127 mln dolarów. Wedle ustaleń „Forbesa” argentyński piłkarz z klubowej kasy „Dumy Katalonii” zainkasował a 92 miliony dolarów. Reszta, czyli 35 mln dolarów, to wpływy z umów reklamowych i sponsorskich. Gaża wypłacana Messiemu przez FC Barcelona czyni go najlepiej opłacanym piłkarzem na świecie (dostaje 7,7 mln dolarów miesięcznie). Dla porównania, Robert Lewandowski, którego uważa się za najlepiej opłacanego piłkarza niemieckiej Bundesligi, rocznie otrzymuje z kasy Bayernu Monachium około 20 mln dolarów.

Dwa kolejne miejsca na liście najwyżej wynagradzanych sportowców na świecie też zajmują piłkarze. Na drugim miejscu znalazł się Cristiano Ronaldo, który zarobił łącznie 109 mln dolarów – 65 milionów z tytułu kontraktu w klubie i 44 miliony dolarów z umów sponsorskich i reklamowych. Trzeci w zestawieniu Neymar zarobił przez ostatni rok 105 mln dolarów, ale co ciekawe – z tytułu kontraktu z Paris Saint-Germain zainkasował więcej od Cristiano Ronaldo, bo aż 75 mln dolarów (pozostałe 30 mln to przychód z umów reklamowo-sponsorskich). Ta dysproporcja jest trochę szokująca, bo jednak pod względem sportowych umiejętności i osiągnięć Portugalczyk bije Brazylijczyka o głowę. Poza tym Neymar znaczną część okresu od czerwca 2018 do czerwca 2019 spędził na leczeniu kontuzji i nie pomógł drużynie w najważniejszych momentach rozgrywek. Ewidentnie jest to piłkarz przepłacony i będzie mu coraz trudniej utrzymać się w czołówce sportowych krezusów.

Czwarty na tegorocznej liście „Forbesa” jest bokser, ale nie jest to żaden z tuzów wagi ciężkiej, tylko Meksykanin Saul Avares. Jego zarobki oszacowano na kwotę 94 mln dolarów, z czego aż 92 miliony zarobił w ringu, a tylko dwa miliony z tytruu umów sponorskich i reklamowych. Piąte miejsce zajął szwajcarski tenisista Roger Federer, u którego proporcje zarobków są akurat odwrotne niż u Alvareza – słynny „Maestro” na korcie zarobił „tylko” 7,4 mln dolarów, zaś 86 milionów dolarów wyciągnął od reklamodawców i sponsorów.

Pozostałe miejsca w Top 10 najbogatszych sportowców na świecie zajmują przedstawiciele sportów najpopularniejszych w Stanach Zjednoczonych. Szósta i siódma lokata przypadła futbolistom amerykańskim: Russell Wilson zarobił 89,5 mln dolarów, a Aaron Rodgers 89,3 mln dolarów. Trzy ostatnie miejsca okupują koszykarze z NBA: ósmy jest LeBron James (89 mln dolarów), dziewiąty Stephen Curry (79,8 mln dolarów), a dziesiąty Kevin Durant (65,4 mln dolarów). Wypada zauważyć, że w czołowej dziesiątce zestawienia nie ma kierowcy Formuły 1, golfisty czy baseballisty, ale też ani jednej sportsmenki.

 

 

Ekstraklasa zarabia coraz mniej

Firma Deloitte opublikowała swój coroczny raport na temat stanu finansów naszej piłkarskiej ekstraklasy. Jej kluby zarobiły w w 2018 roku w sumie 528 mln złotych, ale drugi rok z rzędu zanotowały jednak spadek przychodów.

To już trzynasty raport finansowy przygotowany przez Deloitte, a dotyczący stanu finansów klubów polskiej ekstraklasy piłkarskiej. Łączny przychód wszystkich 16 klubów w 2018 roku wyniósł 528 mln złotych. Największy kęs z tego tortu przypadł Legii Warszawa, która zarobiła 100,20 mln złotych, niemal o połowę więcej od zajmującego drugą lokatę w tym zestawieniu Lecha Poznań (zarobił 57,14 mln złotych) oraz ponad połowę od trzeciej Lechii Gdańsk (48,34 mln złotych). Co ciekawe, dopiero na jedenastym miejscu uplasował się tegoroczny mistrz Polski Piast Gliwice z przychodem 24,92 mln złotych.

Z raportu wynika też, że aż dziewięć klubów ekstraklasy musiało w ubiegłym roku pogodzić się z obniżką przychodów. Największy spadek zanotowała właśnie Legia – aż o 38 milionów. Suma przychodów wszystkich klubów, 528 mln zł, to o 22 mln mniej niż przed rokiem. To już drugi rok z rzędu jak ekstraklasa notuje spadek przychodów. W raporcie uwzględniono trzy źródła przychodów: komercyjne (278,3 mln złotych), z transmisji (166,5) oraz dnia meczowego (83,1). W porównaniu do 2017 roku łączny przychód klubów okazał się niższy o 22,4 mln złotych. Jeszcze większy spadek zanotowano względem 2016 roku – 50,9 mln zł.

Spadki przychodów mają wiele przyczyn – najpoważniejszą z nich jest spadek wpływów z UEFA za wyniki w europejskich pucharach, bo tych wyników w ostatnich sezonach nie ma. Spadają też zarobki z tytuły transferów, chociaż ekstraklasę opuszcza coraz więcej polskich piłkarzy. W 2018 roku kluby zarobiły na nich 96,8 mln zł, czyli o połowę mniej niż rok wcześniej. Spadły tez przychody ze sprzedaży biletów. W ostatnim sezonie, co ciekawe, frekwencja na ligowych stadionach pogorszyła się, chociaż w lidze nie grały już Bruk-Bet i Sandecja Nowy Sącz, przyjmujące rywali na kameralnym obiekcie w Niecieczy. Średnio spotkania zakończonego w maju sezonu oglądało 8878 widzów. Najwyższą frekwencją mogła pochwalić się Legia – 17609 widzów, która wyprzedziła Wisłę Kraków (16 135) i Lechię (14 746).

Deloitte przygotowuje raporty na podstawie danych otrzymywanych przez kluby. Uwzględnia w nich przychody z tzw. dnia meczowego (wpływy ze sprzedaży biletów, karnetów i cateringu), praw do transmisji meczów oraz źródeł komercyjnych.

 

48 godzin sport

Muszą rozegrać siódmy mecz
Po raz szósty w walce o mistrzostwo Polski koszykarzy dojdzie do siódmego meczu. Finałowa rozgrywka rozgrywana jest w tej formule od 1995 roku. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce siedem lat temu, wtedy Asseco Prokom Gdynia pokonał Trefla Sopot 4-3. W tegorocznej edycji o tytuł rywalizują Anwil Włocławek i Polski Cukier Toruń. Siódme, rozstrzygające spotkanie odbędzie się w piątek 14 czerwca w Toruniu. Początek meczu godz. 20:00.

Kompromitacja szczypiornistów
Reprezentacja Polski piłkarzy ręcznych w ostatniej sekundzie uratowała remis 23:23 z Kosowem w wyjazdowym meczu eliminacji Euro 2020. To kompromitujący wynik, bo u siebie biało-czerwoni wygrali z tym półamatorskim zespołem 37:13. Polacy nadal mogą jednak wywalczyć awans, ale w ostatnim spotkaniu grupowym muszą w niedzielę 18 czerwca wygrać w Płocku z Izraelem, z którym na wyjeździe sensacyjnie przegrali.

Puchar Stanleya dla Missouri
Hokeiści St. Louis Blues pokonali ekipę Boston Bruins 4:1 w siódmym decydującym meczu i zdobyli Puchar Stanleya. To pierwszy triumf zespołu ze stanu Missouri w rozgrywkach NHL w jego 51-letniej historii. Wcześniej trzykrotnie dochodzili do finału, ale dopiero za czwartym razem wywalczyli to najcenniejsze trofeum w zawodowym hokeju.

Stracili szanse na igrzyska
Polscy hokeiści na trawie nie wystąpią w przyszłorocznych igrzyskach w Tokio. W indyjskim Bhubaneswar w meczu ćwierćfinałowym Hockey Series Finals przegrali z Japonią 2:6. Ten turniej jest jednocześnie kwalifikacją olimpijską. Biało-czerwoni by zachować szansę na grę w przyszłorocznym turnieju olimpijskim, musieli pokonać Japończyków i awansować do półfinału. Z turnieju w Indiach tylko dwie najlepsze drużyny (finaliści) uzyskają prawo startu w trzecim etapie kwalifikacji, który w formule dwumeczu rozegrany zostanie jesienią tego roku.

Kontuzja kolarskiej gwiazdy
Christopher Froome, kolarz grupy Ineos (jej zawodnikiem jest też Polak Michał Kwiatkowski), doznał poważnej kontuzji podczas rekonesansu przed czwartym etapem Criterium du Dauphine. Brytyjczyk podczas upadku złamał nogę i wiadomo już, że na pewno nie wystartuje w rozpoczynającym się 6 lipca Tour de France, w którym triumfował w latach 2013, 2015, 2016 i 2017. Poza tym Froome ma na koncie zwycięstwa w wyścigach Vuelta a Espana (2017) i Giro d’Italia (2018).

Wielki pojedynek młociarzy

W upale i przy silnym wietrze odbył się w minioną środę w Bydgoszczy pierwszy Memoriał Ireny Szewińskiej. Mimo trudnych warunków rywalizujący w 12 konkurencjach lekkoatletki i lekkoatleci osiągali znakomite wyniki. Ozdobą mityngu był fantastyczny pojedynek polskich młociarza – Wojciecha Nowickiego z Pawłem Fajdkiem.

Z uwagi na pamięć o patronce mityngu, mistrzyni w biegach sprinterskich i na 400 m, te konkurencje wyróżniono szczególnie w programie imprezy. Organizatorzy zadbali zwłaszcza o mocną obsadę biegu na 400 metrów pań. Na starcie pojawiły się m.in. nasze znakomite zawodniczki ze sztafety – ubiegłoroczna mistrzyni Europy Justyna Święty-Ersetic oraz Iga Baumgart-Witan, Małgorzata Hołub-Kowalik i Anna Kiełbasińska. Nasze biegaczki na bydgoskiej bieżni pokonała jednak reprezentantka Nigerii Amina Seyni, która triumfowała z czasem 51,11 s. Drugą lokatę zajęła Święty-Erestic z wynikiem 51,30 s, swoim najlepszym w tym roku, który zapewnił jej minimum na mistrzostwa świata w Dausze. Trzecia linię mety minęła Baumgart-Witan, która także wypełniła minimum PZLA, a na czwartym miejscu finiszowała Kiełbasińska, lecz chociaż ustanowiła swój życiowy rekord (51,83 s), to do minimum zabrakło jej 0,03 sekundy.

Fani lekkiej atletyki z ciekawością czekali na pierwszy w tym roku na otwartym stadionie występ naszej najlepszej obecnie sprinterki Ewy Swobody. Nie zawiedli się, bo w biegu na 100 m nasza lekkoatletka mimo kiepskiego startu zajęła drugie miejsce z czasem 11,35 s, zapewniając sobie minimum PZLA. Sprint wygrała z rezultatem 11,27 Amerykanka Morolake Akinosun. Z kolei wśród panów rywalizację na „setkę” wygrał Simon Magakwe z RPA z rezultatem 10,39 s. Najlepszy z naszych sprinterów, Remigiusz Olszewski, był trzeci z czasem 10,59 s. Warto też odnotować zwycięstwo Adama Kszczota na 800 m, który wygrał z czasem 1:45,15. Niespodzianką było dopiero piąte Marcina Lewandowskiego (1:46,62).

Mnóstwo emocji dostarczyli też kibicom nasi specjaliści w konkurencjach rzutowych. W pchnięciu kulą do znakomitej formy Michała Haratyka nie dostroił się tym razem jego największy krajowy rywal Konrad Bukowiecki. O ile Haratyk pchał kapitalnie, uzyskując aż w pięciu próbach wyniki powyżej 21 metrów, to Bukowiecki dla odmiany ani razu nie przekroczył tej granicy i zakończył zawody na czwartym miejscu z wynikiem 20,37 m. Wielka szkoda, bo kilka dni wcześniej podczas mityngu Diamentowej Ligi w Rzymie posłał kulę na odległość 21,97 m. Gdyby powtórzył ten rezultat w Bydgoszczy, pewnie pokonałby Haratyka, bo on w swojej najlepszej próbie uzyskał 21,90 m (to czwarty wynik na świecie w tym sezonie).

Nie było natomiast zawodu w rywalizacji młociarzy. Starcie ubiegłorocznego mistrza Europy Wojciecha Nowickiego z trzykrotnym mistrzem świata Pawłem Fajdkiem mogłoby być ozdobą każdego mityngu. Obaj nasi reprezentanci pokonali granicę 80 metrów i uzyskali swoje najlepsze wyniki w sezonie. Ostatecznie rywalizację naszych mistrzów wygrał Nowicki wynikiem 80,26 m, przed Fajdkiem, który w najlepszym rzucie uzyskał odległość 80,09 m. W tegorocznym światowym rankingu młociarzy Nowicki awansował na pierwsze miejsce, a Fajdek jest drugi. To obiecujący prognostyk przed mistrzostwami w Dausze.

 

Biało-czerwoni w czołówce eliminacji Euro 2020

Po czterech kolejkach spotkań sytuacja w większości grup jest klarowna, co w praktyce oznacza, że na czele są najsilniejsze i najwyżej klasyfikowane w rankingach zespoły. Wyjątkiem jest grupa B, w której przedostatnie miejsce zajmuje Portugalia – aktualny mistrz Europy i zwycięzca pierwszej edycji Ligi Narodów.

Portugalczycy rozegrali jednak tylko dwa mecze, bo terminie rozgrywania 3. i 4. kolejki grali u siebie wraz z zespołami Anglii, Szwajcarii i Holandii w turnieju Final Four Ligi Narodów. Inna sprawa, że obrońcy mistrzowskiego tytułu zaczęli eliminacje Euro 2020 kiepsko, bo od dwóch remisów (0:0 z Ukraina i 1:1 z Serbią) i mają najgorszy dorobek z kwartetu finalistów Ligi Narodów. Ale chyba nikt nie zakłada, że Portugalia nie wywalczy awansu do przyszłorocznych mistrzostw Europy.

W grupie A na czele znajdują się Anglicy, chociaż mają tylko dwa rozegrane mecze na koncie. To murowani faworycie do awansu. Drugie miejsce powinni bez większych problemów wywalczyć Czesi, chociaż na uwagę zasługuje dzielna nad podziw postawa niepokonanej w dotąd reprezentacji Kosowa. Ale remis i zwycięstwo tej drużyny w spotkaniach z Bułgarią nie tyle świadczy o sile ekipy Kosowa, co o słabości przeżywającej wielki kryzys drużyny Bułgarii.
Grupa A
1. kolejka: Bułgaria – Czarnogóra 1:1;
Anglia – Czechy 5:0
2. kolejka: Kosowo – Bułgaria 1:1;
Czarnogóra – Anglia 1:5
3. kolejka: Czechy – Bułgaria 2:1;
Czarnogóra – Kosowo 1:1;
4. kolejka: Bułgaria – Kosowo 2:3;
Czechy – Czarnogóra 3:0
1. Anglia 2 6 10:1
2. Czechy 3 6 5:6
3. Kosowo 3 5 5:4
4. Czarnogóra 4 2 3:10
5. Bułgaria 4 2 5:7

W grupie B o dwa miejsce premiowane awansem bić się będą zapewne dwa zespoły – poza wspomnianą już Portugalią, także odradzająca się pod wodzą trenera Andrija Szewczenki drużyna Ukrainy, zdecydowany lider po czterech kolejkach. Przyzwoity poziom prezentuje jeszcze w tej grupie ekipa Serbii, odstają natomiast znacznie Litwa i Luksemburg, więc te zespoły będą raczej statystami w zmaganiach w tej grupie.
Grupa B
1. kolejka:
Luksemburg – Litwa 2:1;
Portugalia – Ukraina 0:0;
2. kolejka:
Luksemburg – Ukraina 1:2;
Portugalia – Serbia 1:1;
3. kolejka:
Litwa – Luksemburg 1:1;
Ukraina – Serbia 5:0;
4. kolejka:
Serbia – Litwa 4:1;
Ukraina – Luksemburg 1:0
1. Ukraina 4 10 8:1
2. Luksemburg 4 4 4:5
3. Serbia 3 4 5:7
4. Portugalia 2 2 1:1
5. Litwa 3 1 3:7

W grupie C faworytami do awansu byli Niemcy i Holendrzy, ale niespodziewanie z kompletem punktów po czterech meczach na czele znajduje się ekipa Irlandii Północnej. Wygląda na to, że w tej grupie zespół, który zajmie 3. miejsce, awansuje z gronie czterech zespołów z trzecich miejsc z najlepszym bilansem.
Grupa C
1. kolejka:
Holandia – Białoruś 4:0;
Irlandia Północna – Estonia 2:0;
2. kolejka:
Holandia – Niemcy 2:3;
Irlandia Północna – Białoruś 2:1;
3. kolejka:
Białoruś – Niemcy 0:2;
Estonia – Irlandia Północna 1:2
4. kolejka:
Niemcy – Estonia 8:0;
Białoruś – Irlandia Północna 0:1
1. Irlandia Płn 4 12 7:2
2. Niemcy 3 9 13:2
3. Holandia 2 3 6:3
4. Białoruś 4 0 1:9
5. Estonia 3 0 1:12

W grupie D sytuacja jest podobna – o dwa czołowe miejsca powalczą Irlandia, Dania i Szwajcaria, a na tej walce dobrze wyjdzie też zespół, który zajmie trzecią lokatę, bo „nabije” sobie dość punktów żeby awansować do Euro 2020 z trzeciego miejsca.
Grupa D
1. kolejka
Gruzja – Szwajcaria 0:2;
Gibraltar – Irlandia 0:1;
2. kolejka:
Irlandia – Gruzja 1:0;
Szwajcaria – Dania 3:3;
3. kolejka:
Gruzja – Gibraltar 3:0;
Dania – Irlandia 1:1;
4. kolejka:
Dania – Gruzja 5:1;
Irlandia – Gibraltar 2:0;
1. Irlandia 4 10 5:1
2. Dania 3 5 9:5
3. Szwajcaria 2 4 5:3
4. Gruzja 4 3 4:8
5. Gibraltar 3 0 0:6

W grupie E w grze o awans nie będzie się liczył tylko Azerbejdżan, ale pozostałe cztery zespoły będą się bić do końca. Nawet wicemistrzowie świata Chorwaci nie mogą być pewni miejsca w czołowej dwójce, a z tej grupy przy tak wyrównanej stawce trudno będzie awansować z trzeciego miejsca.
Grupa E
1. kolejka:
Chorwacja – Azerbejdżan 2:1;
Słowacja – Węgry 2:0
2. kolejka:
Walia – Słowacja 1:0;
Węgry – Chorwacja 2:1;
3. kolejka:
Chorwacja – Walia 2:1;
Azerbejdżan – Węgry 1:3;
4. kolejka:
Azerbejdżan – Słowacja 1:5;
Węgry – Walia 1:0;
1. Węgry 4 9 6:4
2. Słowacja 3 6 7:2
3. Chorwacja 3 6 5:4
4. Walia 3 3 2:3
5. Azerbejdżan 3 0 3:10

W grupie F faworyt jest oczywisty – Hiszpanie wygrali cztery pierwsze spotkania i prowadzą z kompletem punktów, mając podobnie jak Polska pięć „oczek” przewagi nad drugim w tabeli zespołem Szwecji. O drugie miejsce dające awans powalczą zapewne, oprócz Szwedów, jeszcze Rumunia i Norwegia.
Grupa F
1. kolejka:
Malta – Wyspy Owcze 2:1;
Szwecja – Rumunia 2:1;
Hiszpania – Norwegia 2:1;
2. kolejka:
Malta – Hiszpania 0:2;
Norwegia – Szwecja 3:3;
Rumunia – Wyspy Owcze 4:1;
3. kolejka:
Wyspy Owcze – Hiszpania 1:4;
Norwegia – Rumunia 2:2;
Szwecja – Malta 3:0;
4. kolejka:
Wyspy Owcze – Norwegia 0:2;
Malta – Rumunia 0:4;
Hiszpania – Szwecja 3:0
1. Hiszpania 4 12 11:2
2. Szwecja 4 7 8:7
3. Rumunia 4 7 11:5
4. Norwegia 4 5 8:7
5. Malta 4 3 2:10
6. Wyspy Owcze 4 0 3:12

W „polskiej” grupie sytuacja równie klarowna jak w „hiszpańskiej”. Nasz zespół prowadzi z z kompletem zwycięstw i z bilansem bramkowym 8:0. Biało-czerwoni są jedyną drużyną w eliminacjach, która nie straciła jeszcze bramki. O drugie miejsce bić się będą poza Łotwą wszystkie pozostałe ekipy.
Grupa G
1. kolejka
Austria – Polska 0:1
Macedonia Północna – Łotwa 3:1
Izrael – Słowenia 1:1
2. kolejka
Polska – Łotwa 2:0
Izrael – Austria 4:2
Słowenia – Macedonia Północna 1:1
3. kolejka
Macedonia Północna – Polska 0:1
Łotwa – Izrael 0:3
Austria – Słowenia 1:0
3. kolejka
Macedonia Północna – Polska 0:1
Łotwa – Izrael 0:3
Austria – Słowenia 1:0
4. kolejka
Polska – Izrael 4:0
Łotwa – Słowenia 0:5
Macedonia Północna – Austria 1:4
1. Polska 4 12 8:0
2. Izrael 4 7 8:7
3. Austria 4 6 7:6
4. Słowenia 4 5 7:3
5. Macedonia 4 4 5:7
6. Łotwa 4 0 1:13

W grupie H faworytami są mistrzowie świata Francuzi i tego przekonania nie jest w stanie zmienić nawet ich nieoczekiwana porażka z Turcją. O drugie miejsce z Turkami powalczą zapewne tylko Islandczycy, bo Albania, chociaż ma aspiracje, na razie prezentuje zbyt chwiejną formę.
Grupa H
1. kolejka
Albania – Turcja 0:2
Andora – Islandia 0:2
Mołdawia – Francja 1:4
2. kolejka
Turcja – Mołdawia 4:0
Andora – Albania 0:3
Francja – Islandia 4:0
3. kolejka
Islandia – Albania 1:0
Mołdawia – Andora 1:0
Turcja – Francja 2:0
4. kolejka
Albania – Mołdawia 2:0
Andora – Francja 0:4
Islandia – Turcja 2:1
1. Francja 4 9 12:3
2. Turcja 4 9 9:2
3. Islandia 4 9 5:5
4. Albania 4 6 5:3
5. Mołdawia 4 3 2:10
6. Andora 4 0 0:10

W grupie I dominatorem jest zespół Belgii, z drugiego miejsca powinni bez trudu awansować Rosjanie, chyba że na jesieni obudzą się z letargu Szkoci. Jeśli się nie obudzą, mogą przegrać z Kazachstanem nawet rywalizacje o trzecie miejsce. A o nie też warto się bić, bo może dać awans.
Grupa I
1. kolejka
Kazachstan – Szkocja 3:0
Cypr – San Marino 5:0
Belgia – Rosja 3:1
2. kolejka
Kazachstan – Rosja 0:4
San Marino – Szkocja 0:2
Cypr – Belgia 0:2
3. kolejka
Rosja – San Marino 9:0
Belgia – Kazachstan 3:0
Szkocja – Cypr 2:1
4. kolejka
Kazachstan – San Marino 4:0
Belgia – Szkocja 3:0
Rosja – Cypr 1:0
1. Belgia 4 12 11:1
2. Rosja 4 9 15:3
3. Kazachstan 4 6 7:7
4. Szkocja 4 6 4:7
5. Cypr 4 3 6:5
6. San Marino 4 0 0:20

Grupa J jest czwartą z rzędu, w której lider ma na koncie komplet punktów po czterech kolejkach. Włosi mają też najlepszy bilans bramkowy i są murowanymi pewniakami do awansu. Dobrze spisuje się jak na razie ekipa Finlandii, a rozczarowuje Bośnia i Hercegowina. Ale te dwa zespoły powalczą o druga lokatę.
Grupa J
1. kolejka
Bośnia i Hercegowina – Armenia 2:1
Włochy – Finlandia 2:0
Liechtenstein – Grecja 0:2
2. kolejka
Armenia – Finlandia 0:2
Bośnia i Hercegowina – Grecja 2:2
Włochy – Liechtenstein 6:0
3. kolejka
Armenia – Liechtenstein 3:0
Finlandia – Bośnia i Hercegowina 2:0
Grecja – Włochy 0:3
4. kolejka
Grecja – Armenia 2:3
Włochy – Bośnia i Hercegowina 2:1
Liechtenstein – Finlandia 0:2
1. Włochy            4   12 13:1
2. Finlandia          4    9    6:2
3. Armenia           4    6    7:6
4. Grecja              4    4    6:8
5. B i H                 4    4    5:7
6. Liechtenstein    4    0   0:13