Jaki bezpartyjny?!

Kandydat na prezydenta Warszawy Patryk Jaki zapowiedział zrzeczenie się przynależności do Solidarnej Polski (jest taka partia) jak tylko zostanie prezydentem. Ja też bym, na jego miejscu, tak zrobił. Kampanię Jakiego finansuje i daje mu logistyczne zaplecze Prawo i Sprawiedliwość, bo macierzysta partia Jakiego (SP) żadnych funduszy, ani zaplecza logistycznego, nie ma. Jak Jaki zrzeknie się przynależności do SP będzie mógł stać się bezpośrednim zaufanym PiS, a nie tylko szemranym koalicjantem.
Zresztą, jakie to ma znaczenie. Generalnie partyjny nadzór kandydatowi Jakiemu jest potrzebny, bo ma on wyjątkowo giętki kręgosłup ideowy i do tego skłonności do otaczania się kolesiami od politycznych interesów. Pokazał te umiejętności w Opolu.
Prezydent Duda też zrzekł się przynależności do PiS. Czy to cokolwiek zmieniło? Im bardziej bezpartyjny jest prezydent Duda, tym mocniej, codziennie, udowadnia, że łaknie łona PiS jak kania dżdżu. Bezpartyjny prezydent Komorowski trzymał się sukienki PO i razem z nią pogrążył się w opozycyjnym dołku. Prezydent Kwaśniewski, po wygraniu wyborów, także oddał legitymację partyjną, bo taki jest obowiązek. W swojej bezpartyjności posunął się on dalej. W pewnym momencie zaczął podszczypywać swoją matkę partię, co dla SLD i całej lewicy źle się skończyło, ale tematu nie będę rozwijał.
Kandydat Jaki, wydając oświadczenie, że po wyborach skończy się jego partyjność, pokazuje zarazem, że partie nie są mu do niczego potrzebne. Tak będzie czuł się silny. Ale dla Jakiego oderwanie się od partyjnej macierzy oznacza śmierć polityczną. Dlatego nawet gdyby, co nie daj Boże, wygrał wybory w Warszawie i uznał się za bezpartyjnego, to nigdy nie zerwie swojej pępowiny z PiS-em. To takie austriackie gadanie kandydata Jakiego, które wielu bierze za dobrą monetę.
Jest wielu prezydentów miast, którzy traktowali swoją partyjność swobodnie, bądź z niej rezygnowali zupełnie. Były to jednak wyjątkowe osobowości, które same w sobie były instytucją. Patryk Jaki do takich zdecydowanie nie należy. Jego pozycja nie bierze się z dorobku zawodowego, ale ciągłej obecności w partyjnych strukturach.
Patron dzisiejszej prawicy, nieżyjący prezydent Lech Kaczyński, będąc prezydentem Warszawy, legitymacji PiS nie oddał. Można z tego wysnuć wniosek, że na sposobie zarządzania Warszawą przez Lecha Kaczyńskiego kandydat Jaki też nie zamierza się wzorować. Ale to chyba dobrze. Podsumowując. Partyjność czy bezpartyjność to sprawa drugorzędna w rządzeniu dużym miastem. Jeżeli kandydat ma olej w głowie, wizję, i mocną wolę do jej wdrażania, to partyjność jest rzeczą wtórną, choć z dobrych doświadczeń i dorobku partii może korzystać. Ewentualny bezpartyjny prezydent Jaki, zostanie otoczony grupą doradców mających sztywne połączanie telefoniczne z partyjnym dowództwem. Psu na budą taka Jakiego bezpartyjność.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *