Nawrocki ma zeznawać przed sądem. Nie musi jednak pojawiać się na sali rozpraw.

29 paź 2026

Karol Nawrocki sam zdecydował się pozwać wydawcę Onetu, kierując do sądu sprawę publikacji dotyczącej jego przeszłości zawodowej. Teraz, gdy proces nabiera rozgłosu, a przed sądem zeznają świadkowie, prezydent został wezwany do złożenia zeznań 18 stycznia 2027 roku. Nie musi jednak osobiście pojawiać się na sali rozpraw – sąd dopuścił możliwość przesłuchania zdalnego. Co więcej, jego pełnomocnicy wcześniej zabiegali o możliwość przedstawienia zeznań wyłącznie na piśmie. Warto więc przypomnieć podstawowy fakt: to nie Onet pozwał Karola Nawrockiego. To Karol Nawrocki pozwał Onet i sam zdecydował, że spór o jego przeszłość zostanie rozstrzygnięty na drodze sądowej.

Nawrocki ma zeznawać przed sądem. Może jednak zrobić to przez internet

Sąd Okręgowy w Warszawie wyznaczył na 18 stycznia 2027 roku termin przesłuchania prezydenta Karola Nawrockiego w procesie cywilnym, który sam wytoczył wydawcy Onetu, spółce Ringier Axel Springer Polska.

Co istotne, prezydent będzie mógł złożyć zeznania zdalnie, bez konieczności fizycznego pojawienia się na sali rozpraw. Sąd zdecydował o przeprowadzeniu posiedzenia w formule hybrydowej, umożliwiającej udział za pośrednictwem internetu.

Nie przesądzono jeszcze, czy Nawrocki skorzysta z tej możliwości.

Wcześniej pełnomocnicy prezydenta wnioskowali, aby jego zeznania zostały przedstawione wyłącznie na piśmie. Sąd nie zgodził się na takie rozwiązanie i zdecydował o przesłuchaniu Nawrockiego w charakterze strony postępowania.

To ważny moment procesu, ponieważ dotychczas opinia publiczna mogła poznawać przede wszystkim zeznania świadków oraz stanowiska pełnomocników obu stron.

Teraz również prezydent ma mieć możliwość bezpośredniego odniesienia się do okoliczności będących przedmiotem postępowania.

W całej sprawie warto jednak pamiętać o jednej zasadniczej kwestii: Nawrocki nie został pozwany przez Onet. To on sam wystąpił na drogę sądową.

Sam zdecydował się rozpocząć proces, którego naturalną konsekwencją jest przesłuchiwanie świadków, konfrontowanie dowodów i możliwość zadawania pytań również powodowi.

Źródło: TVP Info, Onet, 27 października 2026 r.

Sam chciał procesu. Teraz musi zmierzyć się z jego konsekwencjami

26 maja 2025 roku Onet opublikował artykuł Andrzeja Stankiewicza i Jacka Harłukowicza zatytułowany „Karol Nawrocki i tajemnice Grand Hotelu”.

Publikacja ukazała się w trakcie kampanii prezydenckiej i dotyczyła okresu, kiedy Nawrocki pracował jako ochroniarz w sopockim Grand Hotelu.

Według relacji informatorów portalu obecny prezydent miał uczestniczyć w procederze sprowadzania prostytutek dla hotelowych gości.

Karol Nawrocki stanowczo zaprzeczył tym doniesieniom, określając je jako kłamstwa i zapowiadając podjęcie kroków prawnych.

Ostatecznie zdecydował się pozwać wydawcę Onetu, domagając się ochrony swoich dóbr osobistych.

Miał do tego pełne prawo. Każdy obywatel, także prezydent, może dochodzić ochrony swojego dobrego imienia przed sądem.

Nie zmienia to jednak faktu, że decyzja o wszczęciu tego postępowania należała do samego Karola Nawrockiego.

Nie był to proces narzucony mu przez dziennikarzy ani postępowanie wszczęte przeciwko niemu przez organy państwa.

To prezydent zdecydował się przenieść spór dotyczący publikacji prasowej na salę sądową.

Wybierając tę drogę, musiał liczyć się z tym, że sąd będzie analizował nie tylko jego stanowisko, lecz również dowody przedstawiane przez pozwanych.

Nie można zatem przedstawiać samego faktu prowadzenia procesu jako jednostronnego ataku na prezydenta, pomijając okoliczność, że to on zdecydował się go rozpocząć.

Jawność procesu. O otwarte rozprawy zabiegał Onet, nie prezydent

Kolejnym istotnym wydarzeniem była decyzja sądu z 27 października 2026 roku o otwarciu rozprawy dla opinii publicznej.

Wcześniejsze posiedzenia odbywały się przy wyłączonej jawności.

O zmianę tej sytuacji ponownie wystąpili pełnomocnicy Onetu. Prawnicy reprezentujący Karola Nawrockiego nie poparli tego wniosku.

Ostatecznie sąd zdecydował o przeprowadzeniu rozprawy w trybie jawnym.

Warto podkreślić różnicę między dwoma decyzjami.

To Karol Nawrocki zdecydował o rozpoczęciu procesu. Natomiast o jego jawność zabiegała strona pozwana, czyli wydawca Onetu.

Sam proces był konsekwencją decyzji prezydenta, natomiast możliwość publicznego obserwowania przebiegu rozpraw wynikała z późniejszego rozstrzygnięcia sądu.

Jawność postępowania ma szczególne znaczenie, gdy sprawa dotyczy osoby pełniącej najwyższy urząd w państwie.

Pozwala obywatelom poznać argumenty obu stron, przebieg przesłuchań oraz treść zeznań świadków, zamiast opierać się wyłącznie na komunikatach polityków i medialnych komentarzach.

Nie oznacza jednak automatycznego potwierdzenia zarzutów. Ich wiarygodność i znaczenie procesowe ocenia sąd.

Świadkowie zeznają o przeszłości prezydenta

Podczas jawnej rozprawy 27 października przed sądem zeznawali między innymi była pracowniczka ochrony sopockiego Grand Hotelu Natasza Geldon, były pracownik hotelu Łukasz Franczak oraz dziennikarz „Gazety Wyborczej” Piotr Głuchowski.

Szczególne zainteresowanie wzbudziły zeznania Nataszy Geldon.

Kobieta relacjonowała wydarzenia z okresu pracy w hotelu. Według jej zeznań Karol Nawrocki miał sugerować możliwość dodatkowego zarobku poprzez sprowadzanie kobiet dla hotelowych gości.

Relacja ta dotyczy wydarzeń sprzed około dwóch dekad i pozostaje jednym z dowodów podlegających ocenie sądu.

Pełnomocnicy prezydenta mają prawo podważać wiarygodność tych zeznań, wskazywać ewentualne sprzeczności oraz przedstawiać argumenty przemawiające za stanowiskiem swojego klienta.

Podobnie strona pozwana ma prawo wykazywać, że publikacja została przygotowana rzetelnie i opierała się na informacjach uzyskanych od źródeł.

Ostateczna ocena należy do sądu.

Samo złożenie zeznań przez świadka nie oznacza jeszcze, że opisane przez niego wydarzenia zostały udowodnione.

Nie można jednak ignorować faktu, że proces zainicjowany przez prezydenta doprowadził do publicznego przedstawienia relacji dotyczących jego przeszłości.

Kancelaria mówi o kłamstwach. Ale kto rozpoczął proces?

Przedstawiciele otoczenia prezydenta kwestionują wiarygodność relacji świadków oraz zarzucają mediom wykorzystywanie sprawy do politycznego ataku.

Szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker oświadczył:

„Oni kłamali, kłamią i będą kłamać”.

Takie stanowisko jest elementem publicznej obrony prezydenta. Jego współpracownicy mogą uważać zarzuty za nieprawdziwe, a relacje świadków za niewiarygodne.

Warto jednak rozdzielić dwie kwestie: ocenę publikacji Onetu oraz samą decyzję o rozpoczęciu procesu.

To nie dziennikarze pozwali prezydenta. To prezydent pozwał wydawcę portalu.

Jeżeli więc postępowanie staje się przedmiotem szerokiego zainteresowania mediów, nie jest to okoliczność całkowicie niezależna od decyzji Karola Nawrockiego.

To właśnie skierowanie sprawy do sądu stworzyło możliwość formalnego badania przedstawionych zarzutów i przesłuchiwania świadków.

Nie oznacza to, że wszystkie działania mediów muszą być wolne od krytyki. Oznacza jednak, że zainteresowanie przebiegiem jawnego procesu dotyczącego urzędującego prezydenta ma uzasadnienie w interesie publicznym.

Prezydent ma prawo do ochrony dobrego imienia. Obywatele mają prawo do informacji

Karol Nawrocki ma takie samo prawo do ochrony dóbr osobistych jak każdy inny obywatel.

Sprawowanie urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej nie oznacza, że polityk musi bez sprzeciwu akceptować każdą publikację prasową, nawet jeśli uważa ją za nieprawdziwą.

Jednocześnie urząd prezydenta wiąże się ze szczególnym zainteresowaniem opinii publicznej.

Przeszłość zawodowa, kontakty i standardy etyczne osoby sprawującej najwyższą funkcję w państwie są przedmiotem uzasadnionej debaty publicznej.

Dlatego proces dotyczący publikacji o przeszłości Karola Nawrockiego nie jest wyłącznie prywatnym sporem między politykiem a redakcją.

Jego przebieg ma znaczenie również dla obywateli, którzy mają prawo poznawać informacje dotyczące działalności osób pełniących funkcje publiczne.

Prawo do obrony dobrego imienia nie oznacza jednak, że sąd powinien ograniczać się do wysłuchania stanowiska powoda.

W procesie cywilnym obie strony mogą przedstawiać dowody, zadawać pytania i podważać argumenty przeciwnika.

Jeżeli prezydent sam zdecydował się pozwać redakcję, musi liczyć się z tym, że jego własne twierdzenia również zostaną poddane weryfikacji.

To nie jest nadzwyczajna sytuacja ani szczególne traktowanie głowy państwa. To normalna konsekwencja skierowania sprawy na drogę sądową.

Sam rozpoczął proces. Teraz sprawa wymaga wyjaśnienia

W całej historii sporu Karola Nawrockiego z Onetem jeden fakt powinien pozostawać szczególnie wyraźny.

To Karol Nawrocki pozwał Onet, a nie Onet Karola Nawrockiego.

Sam zdecydował się uruchomić postępowanie cywilne dotyczące publikacji o swojej przeszłości.

Dziś, gdy podczas rozpraw pojawiają się zeznania świadków, a opinia publiczna poznaje kolejne szczegóły sprawy, jego otoczenie kwestionuje wiarygodność tych relacji i krytykuje medialne zainteresowanie procesem.

Prezydent ma pełne prawo bronić swojego dobrego imienia. Media mają prawo bronić swoich publikacji. Sąd ma obowiązek bezstronnie ocenić dowody.

Natomiast obywatele mają prawo interesować się przebiegiem jawnego postępowania dotyczącego osoby sprawującej najwyższy urząd w państwie.

Nie należy przy tym zapominać, że Nawrocki sam zdecydował się na proces, ale nie poparł wniosku o jego jawność poprzez swoich pełnomocników.

Teraz został wezwany do złożenia zeznań 18 stycznia 2027 roku.

Sąd umożliwił mu udział zdalny, choć wcześniejszy wniosek o ograniczenie jego zeznań do formy pisemnej nie został uwzględniony.

Nie wiadomo jeszcze, czy prezydent zdecyduje się pojawić na sali rozpraw, czy też skorzysta z możliwości połączenia przez internet.

Wiadomo natomiast, że sam wystąpił z pozwem, którego rozpatrzenie wymaga zbadania okoliczności opisanych przez dziennikarzy.

Proces sądowy nie jest jednostronnym narzędziem obrony wizerunku. Jest procedurą, w której obie strony muszą liczyć się z oceną swoich twierdzeń i dowodów.

I właśnie dlatego tak istotne jest przypominanie, kto zdecydował się rozpocząć ten spór.

Karol Nawrocki sam pozwał Onet. Teraz, gdy sprawa stała się przedmiotem jawnego procesu, jego przebieg podlega nie tylko ocenie sądu, lecz również zainteresowaniu opinii publicznej.

O tym, która ze stron ma rację w sporze prawnym, rozstrzygnie sąd, a nie polityczne deklaracje ani medialne komentarze.

Najnowsze

Czym zajmie się we wtorek rząd: nowe zmiany i reformy

Czym zajmie się we wtorek rząd: nowe zmiany i reformy

Rząd i Senat omawiają zmiany dotyczące refundacji leków, rynku kapitałowego oraz akcyzy na alkohol. Reforma refundacyjna ma uprościć procedury, poprawić dostępność terapii oraz skrócić czas oczekiwania na leczenie. Giełda zyska na atrakcyjności dzięki obniżeniu minimalnego udziału akcji przy wprowadzaniu na rynek. Wyższa akcyza na alkohol, planowana od 2027 r., ma wspierać Narodowy Fundusz Zdrowia, z dodatkowym wpływem 1,4 mld zł. Zmiany łączą politykę zdrowotną i podatkową, jednak skutki reform będą zależeć od ich realizacji oraz wykorzystania dodatkowych funduszy w systemie ochrony zdrowia.

Nawrocki pozywa Onet, sam został pozwany przez wdowę po „Nikosiu”. Czy wobec prawa wszyscy są równi?

Nawrocki pozywa Onet, sam został pozwany przez wdowę po „Nikosiu”. Czy wobec prawa wszyscy są równi?

Karol Nawrocki, prezydent, wścieka się na Onet za publikację szkalującą jego przeszłość z Grand Hotelem, w której oskarża się go o współpracę z prostytutkami. Jednocześnie musi bronić się przed pozwem Edyty Skotarczak, wdowy po mafiozie, która twierdzi, że jego książka narusza jej dobra osobiste. Dwa procesy, dwa różne oblicza sprawiedliwości, ale jedno pytanie: czy polskie prawo naprawdę chroni każdego równie skutecznie? Jawność rozprawy jest kluczowa, ale czy niejest jej za mało, gdy stawką jest reputacja prezydenta?

Polska uhonorowała burmistrza i mieszkańców Bredy | 82. rocznica wyzwolenia miasta przez żołnierzy gen. Maczka

Polska uhonorowała burmistrza i mieszkańców Bredy | 82. rocznica wyzwolenia miasta przez żołnierzy gen. Maczka

W dniach 24-25 października 2026 roku Breda uroczyście obchodziła 82. rocznicę wyzwolenia miasta przez żołnierzy pod dowództwem generała Stanisława Maczka. Ceremonie zgromadziły przedstawicieli Polski i Niderlandów, w tym burmistrza Bredy, Paul Deplę, który odebrał Medal „Pro Bono Poloniae” za pielęgnowanie pamięci o polskich weteranach. Uczestnicy oddali hołd poległym na Polskim Cmentarzu Wojskowym w Oosterhout oraz na Polskim Honorowym Cmentarzu Wojskowym w Bredzie, gdzie spoczywa generał Maczek. Uroczystości podkreśliły trwałość relacji polsko-niderlandzkich zbudowanych na wspólnej historii i pamięci.

Ponad połowa Polaków negatywnie ocenia bezpieczeństwo w polskich szkołach

Ponad połowa Polaków negatywnie ocenia bezpieczeństwo w polskich szkołach

Polacy trzymają władzę na celowniku – 54,4% społeczeństwa krytycznie ocenia bezpieczeństwo w szkołach. To szokujące, że w dobie edukacji niemal 55% ludzi uważa, że placówki nie chronią dzieci przed przemocą. Tylko co trzeci rodzic czuje się pewnie, a eksperci biją na alarm, podkreślając konieczność lepszych procedur interwencyjnych i skuteczniejszych kanałów zgłaszania zagrożeń. To nie tylko kwestia statystyk; chodzi o codzienną kulturę bezpieczeństwa. Jeśli szkoły nie zareagują na ten alarmujący sygnał, uczniowie znów będą narażeni na niebezpieczeństwo.

„Prezes TK grozi prokuratorom i zapowiada więzienie dla Tuska? Święczkowski przekroczył granice prawa i swojego urzędu?”

„Prezes TK grozi prokuratorom i zapowiada więzienie dla Tuska? Święczkowski przekroczył granice prawa i swojego urzędu?”

Bogdan Święczkowski, prezes TK, przesuwa granice, publicznie grożąc prokuratorom, co wzmaga kontrowersje. Czy jego zadania jako sędziego konstytucyjnego nie są już tylko zasłoną dla politycznych rozgrywek? W obliczu jego powiązań z Ziobrą rodzi się pytanie: kto ma bronić niezawisłości prawa w Polsce?

Sprawdź również