Spotkania przewodniczącego Xi Jinpinga z prezydentem Donaldem Trumpem oczekiwali światowi liderzy polityczni, gospodarczy i komentatorzy polityczni. Bo od relacji Chin i USA, dwóch potęg gospodarczych i politycznych, zależy dobrostan światowej gospodarki i groźba eskalacji konfliktów militarnych na świecie.
Oczekiwano, że obaj przywódcy obu państw omówią nie tylko najpilniejsze dla nich problemy.
Przede wszystkim przyszłość rozejmu handlowego zawartego po eskalacji wojny celnej w 2025 roku. Chiny postulują złagodzenia amerykańskiej presji gospodarczej obejmującej cła, ograniczenia eksportu najbardziej zaawansowanych chipów do Chin oraz sankcje wobec chińskich przedsiębiorstw.
Prezydent Trump przed rozmowami ciągle zachęcał Chiny do większych zakupów amerykańskich produktów. Przede wszystkim soi oraz samolotów koncernu Boeing.
To ważny dla niego postulat przed listopadowymi wyborami do Kongresu USA. Bo producentami soi są amerykańscy farmerzy i ich rodziny gotowi poprzeć za te transakcje Republikanów prezydenta Trumpa w wyborach do Kongresu. Podobnie jak pracownicy koncernu Boeing, dla którego eksport do Chin to impuls rozwojowy.
Dla obserwatorów relacji Chiny – USA jasnym jest, że przewodniczący Xi zabiega o poprawę gospodarki wszystkich chińskich firm, czyli całej chińskiej gospodarki.
Prezydent Trump zabiega o interesy tylko tych regionów USA, gdzie on i jego partia tracą poparcie.
Niezależnie od złożonych po spotkani deklaracji, już w październiku zobaczymy do jak głębokiego porozumienia w praktyce doszło.
Wojna z Iranem zapewne były tematem rozmów dwóch przywódców.
Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły ją pod koniec lutego bombardowaniem terytorium Iranu. Chiny konsekwentnie te ataki krytykowały i wzywały do przerwania działań wojennych. Postulowały poszanowania suwerenności i integralności terytorialnej Iranu, zastopowanie ataków, powrót do negocjacji.
Chiny utrzymuje z Iranem partnerstwo strategiczne i nie uznają amerykańskich sankcji za podstawę do zerwania wieloletniej współpracy gospodarczej.
Ponieważ Chiny są największym odbiorcą ropy z Iranu, dlatego administracja Trumpa chce, aby Pekin wykorzystał swoją pozycję do zwiększenia presji na Teheran. Stany Zjednoczone grożą sankcjami przedsiębiorstwom uczestniczącym w handlu z Iranem, pojawiają się również groźby wobec chińskich podmiotów podejrzewanych o udzielanie Teheranowi innego rodzaju wsparcia. Pekin konsekwentnie odrzuca jednostronne amerykańskie restrykcje i traktuje swoją współpracę gospodarczą z Iranem jako normalne relacje między państwami.
Eskalacja wojen na Bliskim Wschodzie uderza w światową żeglugę, ceny energii i handel światowy. Pekin utrzymuje dobre stosunki zarówno z Iranem, jak i z Arabią Saudyjską oraz innymi państwami Zatoki Perskiej.
Chińska dyplomacja próbuje więc jednocześnie sprzeciwiać się działaniom militarnym i nakłaniać zainteresowane strony do ograniczenia eskalacji.
Na pewno w czasie spotkania oby przywódców poruszono kwestie Tajwanu. Pekin uznaje Tajwan za integralną część terytorium Chin. Relacje z prowincją za politykę wewnętrzną państwa, w która USA i wszystkie inne państwa nie powinny ingerować.
Administracja USA prowadzi dwoistą politykę wobec Tajwanu, pełną hipokryzji. Nie kwestionuje zasady jedności Chin na poziomie relacji międzynarodowych. Ale powołując się na własne ustawodawstwo dotyczące relacji z Tajwanem sprzedaje, lub obiecują sprzedaż broni Tajpei. Traktuje Tajwan przedmiotowo, jako kartę w swych politycznych rozgrywkach.
Ze szkodą dla długofalowych interesów mieszkańców tej wyspy.
Chin argumentują, że prawo krajowe Stanów Zjednoczonych nie może zmieniać zobowiązań wynikających z relacji między państwami.
Dlatego o pełne porozumienie w tej sprawie może być trudno.
Łatwiej będzie poprawić wojskową komunikację między Chinami i Stanami Zjednoczonymi, aby ograniczyć możliwość przypadkowej konfrontacji.
Jednak najbardziej wyczekiwane były rozmowy przewodniczącego Xi i prezydenta Trumpa o jakości i przyszłości „sztucznej inteligencji”.
Oba mocarstwa i najbardziej zaawansowane w rozwoju AI gospodarki mają różne podejście do tej nowej technologii.
Administracja waszyngtońska uważa, że zdobyta przewaga w AI będzie decydowała o przyszłej pozycji gospodarczej, technologicznej, politycznej i militarnej USA. Dlatego tam najpotężniejsze modele AI rozwijają wielkie amerykańskie korporacje. Administracja USA chce za pomocą ograniczeń eksportowych decydować, które zaawansowane technologie mogą trafić do Chin i innych państw.
Chiny stawiają na modele open source i rozwijanie wspólnego ekosystemu otwartych modeli, ich praktycznych zastosowań oraz programów szkoleniowych. Pekin widzi takie podejście jako też szansę dla państw Globalnego Południa, które dzięki dostępowi do tych modeli i narzędzi mogą szybciej nadrabiać swe technologiczne zaległości.
Polski sinolog, były dyplomata Maciej Gaca nieco publicystycznie, ale i celnie opisał różnice w podejściu do AI obecne w Chinach i USA.
Chińskie elity rządzące i gospodarcze to zwykle absolwenci uczelni technicznych, którzy przeszli praktykę w dużych firmach produkcyjnych. Myślą „po inżyniersku”, „pro rozwojowo”. Przyszłość AI widzą w jej modelach pod kątem ich użytecznych. Akceptują czasem rozwój tych mniej skomplikowanych, ale tańszych. Na jakie stać nie tylko bogate gospodarki, ale też te biedniejsze, z globalnego Południa.
Elit rządzące w USA to zwykle absolwenci uczelni prawniczych i biznesowych. Tam zarządzający myślą „po prawniczemu”,” transakcyjnie”.
Przodownictwo w rozwoju AI traktują jako dowód politycznego przywództwa USA. Jednocześnie amerykańskie prywatne firmy zainteresowane są sprzedażą zagranicznym klientom przede wszystkim drogich modeli AI.
Gdybyśmy porównali AI do młotka, to amerykańskie korporacje oferują eleganckie młotki wyposażone w dodatkowe czujniki mierzące skalę, siłę uderzenia. Za wysoką cenę.
Chińscy planiści nie negują potrzeby wyrafinowanego rozwoju AI. Ale też uważają, że do wielu zadań wystarczy młotek mniej skomplikowany i równie skuteczny. Znacznie tańszy, bardziej dostępny.
Na fundamentalne porozumienie między Chinami i USA dotyczące bezpieczeństwa i rozwoju AI na święcie jest jeszcze za wcześnie.
Są szanse na stworzenie kanału kontaktów, który pozwalałby obu mocarstwom szybko wyjaśniać incydenty i nieporozumienia związane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Zwłaszcza podejrzenia o cyberataki lub inne działania systemów AI, które mogłyby zostać błędnie uznane za celową operację jednego państwa przeciwko drugiemu.
Szczyt w Waszyngtonie zapewne nie zakończy rywalizacji między Chinami i Stanami Zjednoczonymi. Ale może ograniczyć kilka niepotrzebnych sporów. Przedłużyć rozejm handlowy, uruchomić stały dialogu dotyczący bezpieczeństwa sztucznej inteligencji i poprawić komunikację między obu mocarstwami.
Wojny, gwałtownych eskalacji między nimi nie będzie.
Zawarty między Chinami i USA na kilku polach gospodarczy rozejm, da wszystkim innym państwom impuls do współpracy na wielu innych, globalnych polach. (Piotr Gadzinowski)













