Zachodni i europejscy komentatorzy najwięcej pisali o BRICS przy okazji corocznych spotkań przywódców tej organizacji międzynarodowej. Prezentowano oczekiwania wobec niej, przewidywano kierunki jej rozwoju.
Często w sensacyjnym tonie, aby zwrócić uwagę masowych czytelników.
Wtedy ustawiano BRICS w opozycji do istniejącego ładu międzynarodowego.
Widziano w nim konkurenta, nawet wroga Banku Światowego, NATO. Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Unii Europejskiej, a czasem nawet ONZ.
Potem podobni prorocy bagatelizowali rolę BRICS. Skoro nie stworzył sformalizowanych struktur, podobnych istniejących w tradycyjnych organizacjach międzynarodowych.
No i nie walczył z ONZ, NATO, Unią Europejską jak ci prorocy spekulowali.
Teraz poważni, kompetentni komentatorzy zauważają, że BRICS tworzył nową, inną jakość we współpracy międzynarodowej. Reprezentującą gospodarki państw szukające nowych źródeł rozwoju.
Były brytyjski dyplomata Samir Puri przypomniał w książce „Westelessness”, że BRICS musi realizować inną politykę, bo jest to forum państw różnych pod względem ustrojów i gospodarek.
I bardzo różnie też na świecie postrzeganych. Dwa z nich Brazylia i RPA maja systemy polityczne przypominające zachodnie demokracje. Indie mienią się „największą demokracją świata”, choć to demokracja z indyjska specyfiką. Zjednoczone Emiraty Arabskie są monarchiami konstytucyjnymi.
Iran jest „republiką islamską”. Federacja Rosyjska deklaruje się jako „demokracja suwerenna”. A Chińska Republika Ludowa ma oryginalny ustrój wzorowany na własnej,bogatej tradycji.
Pomimo tych różnic ustrojowych i geograficznych, dzisiejszy BRISC+ rozwija swą działalność i przyciąga kolejne państwa kooperujące.
Pewnie dlatego, że nie sili się na tworzenie formalnych, biurokratycznych struktur, tylko skupia się na dostępnych polach kooperacji.
Odsuwając na czas przyszły, kiedy pojawią się nowe możliwości rozwoju, sprzeczne interesy państw i gospodarek BRICS+.
Podczas tegorocznego, wrześniowego szczytu BRICS+, który odbywa się w Delhi, jednym z najważniejszym tematów debat będzie rola i przyszłość AI, czyli sztucznej inteligencji.
O sztucznej inteligencji dyskutuje się dziś codziennie na przeróżnych forach, na całym świecie. Jednak podczas szczytu BRICS+ debata będzie szczególnie interesująca.
Kevin Rudd, były premier Australii, teraz kompetentny politolog, w publikacji na portalu Substack, zauważył, że przewodniczący Xi Jimping tworczo wzbogacił tradycyjny, europejski marksizm.
Warto podkreślić, że Rudd napisał to nie z powodów dyplomatycznych, choć był też australijskim dyplomatą w Chinach.
Rudd jest wieloletnim działaczem lewicowej Australijskiej Partii Pracy. Znawcą marksizmu, zna też chińską politykę i kulturę.
W klasycznym marksizmie jedynym z podstawowych sił wytwórczymi, zwanymi też siłami produkcji, są środki pracy. Czyli narzędzia, maszyny, fabryki, infrastruktura oraz ziemia na której człowiek oddziałuje na przyrodę.
Drugimi składowymi sił wytwórczych są przedmioty pracy, czyli surowce i materiały, które podlegają przetwarzaniu w procesie produkcji.
Trzeci element sił wytworczych to czynnik ludzki, często najważniejszy. Kompetentni pracownicy wykorzystujący środki i przedmioty pracy.
Teraz przewodniczący Xi do tego klasycznego marksistowskiego kanonu włączył nową siłę wytwórczą. Czwarty jej element. Sztuczną inteligencję.
Pisze o tym Kevin Rudd. Za czasów Karola Marksa wprowadzone mechaniczne krosna i nowoczesne stalownie dały podwaliny pod masową produkcję przemysłową. Stymulowały rewolucję naukowo- techniczną.
Teraz przełomem w cywilizacji przemysłowej staje się sztuczna inteligencja. Nowa jakość wytwórcza i intelektualna.
Chiny są dziś nie tylko w awangardzie tworzenia i wykorzystywania AI, ale też w definiowaniu roli i przyszłości sztucznej inteligencji. Zatem warto studiować chińskie doświadczenia.
Profesor Joel Mokyr, amerykański historyk gospodarki, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomi w 2025 roku, przypomniał w obszernym wywiadzie dla polskiego magazynu „Dziennik. Gazeta Prawna”, że Chiny były już w swej historii pierwszą gospodarką w świecie i światowym liderem technologii.
Zdegradowały się w XIX wieku, kiedy cesarstwo Qing przestało być zainteresowane nowym technologiami.
I przewiduje, że dopóki chiński „rząd będzie wspierał postęp w takich dziedzinach jak chemia, medycyna, fizyka, nanotechologia”, to Chiny będą się rozwijać.
A na tradycyjne w Europie pytanie czy „wolności nie jest warunkiem rozwoju”, odpowiada: „Jestem wielkim zwolennikiem liberalnej demokracji. Mimo to dowody na to, że nie można osiągnąć trwałego postępu w warunkach autokracji nie są szczególnie przekonywujące. Rewolucja przemysłowa w Wielkiej Brytanii rozpoczęła się w połowie XVIII wieku. Twierdzenie, że kraj ten był wtedy otwartą i wolną demokracją, byłoby absurdalne.”
Pewnie dlatego komentując wrześniowy szczyt BRICS+ brytyjski politolog Mark Leonad, szef Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych, autor popularnej też w Polsce książki „Zrozumieć Chiny”, zauważył, że „przyszłość nas wszystkich będzie nosić chińskie cechy i znamiona”. (Piotr Gadzinowski)
Artykuł partnerski China Media Group













