Do pracy by się nie szło

Mimo, że bezrobocie jest w naszym kraju niskie, nie tak łatwo znaleźć zatrudnienie. W pierwszym kwartale bieżącego roku przeciętny czas poszukiwania pracy wynosił 7,4 miesiąca.
Czasami warto spojrzeć na rynek pracy nie tylko z punktu widzenia stopy bezrobocia, lecz tego, jak ochoczo sami pracujemy. Takie spojrzenie ma sens zwłaszcza w takich czasach jak obecnie, kiedy jakąś pracę w Polsce może znaleźć praktycznie każdy kto chce, choć oczywiście nie za taką płacę jak chce (co znacznie ogranicza zapał do pracy).
Wyniki Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności w I kwartale 2021 r. przeprowadzone przez Główny Urząd Statystyczny wskazują, że w I kwartale 2021 r. osoby aktywne zawodowo stanowiły 57,3 proc. ludności naszego kraju w wieku 15 – 89 lat. Nie ma raczej różnic między miastem i wsią: analogiczne wskaźniki wynosiły tu odpowiednio 57,3 proc. i 57,1 proc.
W sumie, jest to większy odsetek niż w pierwszym kwartale roku ubiegłego, czyli jeszcze przed pandemią, kiedy to osoby aktywne zawodowo stanowiły 56 proc.
Ta górna granica wieku – 89 lat – może wydawać się nieco zaskakująca, bo wtedy już mało kto pracuje, tym niemniej, teoretycznie, zdarzają się jeszcze ludzie zdolni do pracy w tym wieku, więc zgodnie z panującą metodologią zalicza się ich do „aktywnych zawodowo”.
W I kwartale 2021 r. liczba ludności aktywnej zawodowo w Polsce w wieku 15 – 89 lat wyniosła 17120 tys. osób, z tego: 16433 tys. to pracujący, natomiast 687 tys. – bezrobotni. Populacja biernych zawodowo w analogicznej grupie wieku liczyła 12778 tys. Ponad połowę tej grupy stanowią kobiety – 7878 tys. Bierni zawodowo, co oczywiste, to głównie emeryci, renciści, studenci i uczniowie.
Udział osób aktywnych zawodowo w ogólnej liczbie osób w wieku 15 – 89 lat był wyższy wśród mężczyzn i wynosił 65,8 proc., natomiast wśrod kobiet odsetek ten kształtował się na poziomie 49,4 proc. Generalnie, w Polsce na 1000 osób pracujących przypada 819 nie pracujących z jakichś powodów.
Natomiast osoby nie tylko aktywne zawodowo (przypomnijmy, że zalicza się do nich także zarejestrowanych bezrobotnych) lecz i faktycznie pracujące stanowiły w I kwartale 2021 r. 55,0 proc. ludności w wieku 15 – 89 lat. Wskaźnik zatrudnienia był zdecydowanie wyższy w zbiorowości mężczyzn – 63,1 proc., podczas gdy wśród kobiet wynosił 47,5 proc. Odpowiednie wartości dla osób w wieku produkcyjnym (czyli dla mężczyzn 18 – 64 lata, a dla kobiet 18 – 59) wynosiły 79,3 proc. oraz 71,0 proc.
W pierwszym kwartale tego roku mieliśmy 16433 tys. osób pracujących w wieku 15 – 89 lat. Wśród nich przeważali mężczyźni, którzy stanowili 55,0 proc. (czyli 9040 tys.).
15348 tys. osób pracujących wykonuje pracę w pełnym wymiarze czasu, natomiast 1085 tys. – pracuje mniej. Średnia liczba godzin przepracowanych tygodniowo w głównym miejscu pracy wynosi 39,3 godziny.
Wśród wszystkich pracujących największą grupę stanowią pracownicy zatrudnieni w firmach i instytucjach publicznych lub u prywatnego pracodawcy – 80,0 proc. (tj. 13151 tys.). Pozostali pracują na własny rachunek. Formalnie jest ich 18,5 proc. (czyli 3030 tys.), natomiast pomagających im członków rodzin 1,5 proc. (252 tys.). Zdecydowana większość osób zatrudnionych wykonuje swoją pracę w oparciu o umowę na czas nieokreślony
Biorąc pod uwagę rodzaj wykonywanej działalności, najwięcej osób pracuje w przetwórstwie przemysłowym (3240 tys.), handlu hurtowym i detalicznym, budownictwie, rolnictwie, leśnictwie, łowiectwie i rybactwie, naprawie pojazdów samochodowych oraz w edukacji. Nauczaniem innych zajmuje się 1296 tys. osób w Polsce.
W I kwartale 2021 r. 994 tys. osób (6,0 proc. ogółu pracujących) miało pracę, ale z jakiegoś powodu jej nie wykonywało. Główne powody to rozmaite urlopy oraz zwolnienia lekarskie. Dość często ma to bezpośredni związek z pandemią koronawirusa, na co wskazało 235 tys z tego grona. Z kolei spośród tych 235 tys. około 80 tys akurat choruje na COVID-19, a drugie 80 tys jako przyczynę niepracowania wskazało przerwę w działalności swego zakładu, bezpośrednio związaną z pandemią.
Wpływ pandemii widoczny jest również w danych odnoszących się do miejsca wykonywania pracy. 2003 tys. osób pracowało lub pracuje w domu z powodu sytuacji związanej z COVID-19. Liczba osób pracujących zdalnie (nie tylko z miejsca swego zamieszkania) jest nieco wyższa i wynosi 2422 tys. osób.
Zarejestrowanych bezrobotnych jest w Polsce mało. W I kwartale 2021 r. grono osób bezrobotnych liczyło 687 tys. Wśród ludzi w wieku produkcyjnym stopa bezrobocia wyniosła 4,1 proc. Większość stanowili mężczyźni (383 tys.).
Największe natężenie bezrobocia GUS zaobserwował wśród osób najmłodszych (w wieku 15 – 24 lata), dla których stopa bezrobocia wyniosła 14,0 proc. Tyle, że wyodrębnianie tej kategorii wiekowej jest absolutnie bez sensu, skoro wszyscy w wieku do 18 roku życia podlegają obowiązkowi szkolnemu i oczywiste jest, że raczej nie pracują. Szkoda, że kierownictwo GUS z jakichś niezrozumiałych powodów nie chce wyodrębnić kategorii wiekowej od 18 do 24 roku życia. Pomiar bezrobocia w tej grupie dałby bardziej wiarygodny obraz tego, jak rzeczywiście wygląda sytuacja na rynku pracy wśród najmłodszych – choć też niepełny, ze względu na duże grono studiujących.
Faktyczną skalę braku pracy w Polsce najlepiej odzwierciedla zatem stopa bezrobocia wśród osób w wieku 25 – 34 lata, która wynosi 4,4 proc.; oraz wśród osób liczących 35 – 44 lata: 3,4 proc. Potem to wyliczenie znowu traci sens, bo następna grupa wiekowa, dla której szefowie GUS ustalają bezrobocie, ma od 45 do 89 lat. Wśród tych osób jest ono nadzwyczaj niskie, tylko 2,7 proc., co oczywiste, skoro duża część z nich to emeryci.
Więcej sensu ma obserwacja, że najwyższą stopę bezrobocia odnotowano wśród ludzi o najniższych kwalifikacjach – w grupie osób z wykształceniem gimnazjalnym i niższym wskaźnik ten kształtował się na poziomie 10,5 proc. Natężenie bezrobocia było z kolei znikome wśród osób posiadających wykształcenie wyższe (czyli od licencjatu wzwyż) i wynosiło 2,2 proc. Wniosek jest zatem oczywisty – należy się uczyć, choć naturalnie nie wszyscy w Polsce mają należyte warunki ku temu.
Mimo, że bezrobocie jest w naszym kraju niskie, pracę nie tak łatwo znaleźć. W pierwszym kwartale tego roku przeciętny czas poszukiwania pracy wynosił 7,4 miesiąca. Najdłużej poszukiwały pracy osoby w wieku 45 – 54 lata (9,6 miesiąca). To głównie dlatego, że w tym wieku człowiekowi już trudno zaakceptować głodowe zarobki, więc woli poszukać nieco dłużej. Natomiast osoby liczące 20 – 24 lata szukały pracy średnio przez 5,8 miesiąca.