ALOHA RPO!

19 sie 2025

Aloha, po hawajsku oznacza miłość. Skąd więc moja nagła miłosna deklaracja wobec Rzecznika Praw Obywatelskich? Ponieważ nie ustępuje w kwestii obowiązywania nagrań podczas przesłuchań prokuratorskich.

Pomysł nie jest nowy. Wcale nie jest nowy. A RPO młotkował Ministerstwo Sprawiedliwości i w roku 2020 i w 2022 i teraz – w sierpniu 2025 roku. Ostatni powrót jest pokłosiem śmierci świadka Barbary Skrzypek, przesłuchiwanej przez prokurator Ewę Wrzosek w „śledztwie w sprawie doprowadzenia austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie nie mniejszej niż 1,3 mln euro poprzez wprowadzenie go w błąd”. [Cyt. prawo.pl 24.03.2025]

Pełnomocnika świadka nie dopuszczono do czynności. Jednak nie zgłoszono wcześniej wniosku o nagrywanie przesłuchania – do którego prokuratura mogłaby się przychylić albo i nie. Ale zdaniem Prokuratury Okręgowej w Warszawie czterogodzinne przesłuchanie świadka odbywało się w bardzo dobrej atmosferze. Nagrywanie obligatoryjne na którego konieczność wskazuje RPO chroniłoby tak świadka, jak i przesłuchującego prokuratora. Zresztą nie tylko świadka, bo RPO sugeruje obligatoryjne nagrywanie przesłuchania stron i uczestników w postępowaniu przygotowawczym tj. prokuratorów, asesorów prokuratorskich, biegłych, pokrzywdzonych, świadków, podejrzanych. Przyznacie, że w czasach dużej niepewności politycznej, ten pomysł wart jest mszy.

Profesor Paweł Wiliński w swojej książce „Nadużycie uprawnień przez prokuratora i sędziego w procesie karnym” (Wolters Kluwer, Warszawa 2025) napisał: „Nadużywanie uprawnień procesowych przez prokuratora i sędziego to rodzaj tabu. O zjawisku tym wiadomo powszechnie, co potwierdzić może każdy praktyk – sędzia, obrońca, prokurator czy pełnomocnik, znają je też pozostali uczestnicy postępowania, a zwłaszcza strony. Jednak nie mówi się o nim zbyt wiele, tylko sporadycznie wskazuje się na nie w orzeczeniach. Nieczęsto nadużycia takie piętnuje się publicznie. Jest to zaskakujące, zwłaszcza gdy zaczynamy sobie uświadamiać ich skalę i znaczenie”. Dobra, mówmy więc i piętnujmy.

Nie jest tajemnicą, że od roku znalazłam się w grupie wybrańców bogów, czyli podejrzanych. Nie jest tajemnicą, że rok temu w owych kwestiach byłam zielona jak szczaw. I nie jest tajemnicą, że RPO jest bardzo delikatny, bo w jego pomyśle chodzi przede wszystko o to, żeby uciąć prokuratury, które tną w chuja. I w sprawach szczawików i w sprawach bossów. Bo liczy się efekt. A prokurator ma dorwać tego, którego ma dorwać – dla statystyki, satysfakcji, zapotrzebowania politycznego, albo z potrzeby wygranej – prokurator to twój wróg. Asesor prokuratorski także, bo on ma trzy lata od nominacji asesorskiej do zostania prokuratorem. Inaczej – poleci na pole, pomiędzy wróble. Nie miejcie też złudzeń, że jak wzywają was do prokuratury w ramach poszkodowanego czy świadka to jesteście bezpieczni. Z niejednego poszkodowanego zrobionego podejrzanego. A świadkowie? Cóż. Świadek jest przez k.p.k. mniej chroniony niż podejrzany. Jeśli chcą ci się dorwać do dupy, a powinni czy muszą to zrobić w białych rękawiczkach, to będą cię przesłuchiwać jako świadka. Proste jak konstrukcja cepa.

Przy przesłuchaniu Skrzypek (lat 66, chora na serce) oprócz prokurator Wrzosek, byli przedstawiciele strony przeciwnej – Jacek Dubois, Krystian Lasik z kancelarii Giertycha. To jakby zajączkowi zaproponowano herbatkę w towarzystwie wilków. Nie oceniam zajączka, nie oceniam wilka. Tylko stwierdzam fakt. W zasadzie to wszystko zależy od wytrzymałości zajączka… Biegli powołani po śmierci Barbary Skrzypek, która zawinęła się trzy dni po prokuratorskim liptonie stwierdzili: „oględziny i sekcja zwłok Barbary Skrzypek nie dostarczyły dowodu na to, aby do jej zgonu mogło dojść w następstwie zmian urazowych”.

Zgoda. Ze wszystkim zresztą – zgoda. Nikt krzywdy fizycznej Skrzypek w prokuratorze nie zrobił. Nie raziła ją też nagła apopleksja, nie padła w prokuraturze na dywan i jej nie pokręciło. Dalej biegli: „ujawniona sekcyjnie skrzeplina w świetle gałęzi okalającej lewej tętnicy wieńcowej, utworzona na blaszce miażdżycowej, najprawdopodobniej odpowiadała za krytyczne niedokrwienie mięśnia sercowego i prowadziła do zatrzymania akcji serca Barbary Skrzypek; miała ona cechy zmiany świeżej, powstałej najprawdopodobniej w ciągu kilku godzin przed zgonem”. Zgadzamy się? Zgadzamy się. Kilka godzin to nie 72 godziny. Jasne. Przypominacie sobie rozpad różnych substancji w organizmie no nie wiem leków, eee, substancji wyprodukowanych w samym ciele? Uczyli was tego? Rozpady połowiczne? Rozpady całkowite? 24 godziny? 36 godzin? Biegli: „Z medycznego punktu widzenia należy wskazać, że różnorodne sytuacje i czynniki stresowe mogą wywoływać w organizmie ludzkim złożoną reakcję hormonalną, co może przekładać się na reakcje ze strony różnych układów i narządów, w tym układu sercowo-naczyniowego; nie można jednak stwierdzić, że takie reakcje, nawet przebiegające w sposób burzliwy i występujące u osób z dodatkowymi obciążeniami, w sposób bezpośredni zagrażają życiu lub zdrowiu — tym bardziej, jeśli pomiędzy zdarzeniem a zgonem zachodzi dłuższy czas, np. rzędu kilku dni”. Zgoda. Jednak lepiej by było dla prokurator Wrzosek, aby to przesłuchanie było nagrane. Dla Barbary Skrzypek? Hmmm, nie wiem. To był twardy zajączek. Zresztą nie ma go już wśród żywych.

Idąc dalej – nie czytajcie wspomnianej wyżej książki profesora Pawła Wilińskiego po zmroku. Bo wam się hormony rozchwieją. RPO podkreśla, że rejestrowanie obrazu i dźwięku: „Zmniejszałoby to ryzyko naruszania praw osób przesłuchiwanych m.in. na początku śledztwa, zwłaszcza gdy nie mają obrońcy”. Tłumacząc na nasze: jak masz hajs to od razu masz prawnika. Prokuratura może mu kurewsko utrudniać, ale on będzie utrudniał jej. Jak jesteś recydywą, albo parę razy się wyślizgałeś – znasz sztuczki. Jak jesteś szczawiem bez grosza i bez doświadczenia, to gówno wiesz i gówno możesz. Lądujesz na talerzu, a RPO uważa, że to nie musi być prokuratorska porcelana. Wystarczy tekturowa tacka. Aloha RPO!

Ja i moja mama trafiłyśmy na przesłuchanie z dołka policyjnego. A dlaczego wylądowałyśmy na dołku? Ano, bo inaczej miałyśmy „zacierać ślady”. A ślady czego? A rzeczy nieznalezionych podczas przeszukania prokuratorskiego. A co to była za rzecz? A to miała być padlina. A dlaczego miałabym trzymać w swojej chałupie padlinę? A bo ją widzieli i węszyli sąsiedzi oraz przedstawiciele spółdzielni. Aaaa??? Sąsiad jest z koalicji rządzącej. Niektórzy ze spółdzielni toże. A chatę matka ma fajną. Fajniejszą od tzw. kawalerki pana Jerzego Ż., której to sprawa wypłynęła w kampanii prezydenckiej Karola Nawrockiego.

Co prawda po zaliczeniu dołka policyjnego i pogaduszek w prokuraturze wypuszczono nas do chaty, gdzie mogłyśmy swobodnie zacierać co chciałybyśmy zacierać. Ale mleko już się wylało – podjęto pierwszą próbę złamania nas i zabrano zwierzęta domowe. Do schronisk. Tortura dla nich, tortura dla nas. Na dołek policyjny psioczyć nie będę, bo tam byli spoko ludzie. Mama tak samo uważa, ale mogła im tam odwalić kitę. Albo i odwalić kitę trzy dni później. Tak sobie jechałyśmy z tego dołka do prokuratury, dużo objazdów, bo Łódź rozkopana, tak sobie wyglądałam przez okno i: poznawałam moje miasto i go nie poznawałam. Normalnie turystka. Gapiłam się na kajdanki na swoich rękach i na rękach mojej mamy i zastanawiałam się: a gdzie różowe futerko? Gapiłam się na rozpuszczone siwe, długie do pasa włosy mojej 80-letniej mamy (na dołku zabierają szpilki do spięcia koka) i zastanawiałam się to jeszcze mama czy już nie mama?

W prokuraturze, pod czujnym spojrzeniem i klawiaturą (bo bez rejestratora dźwięku czy obrazu) asesor prokuratorskiej byłyśmy w stanie zrobić wszystko, aby tylko wypuściła nas do domu a dalej – oddała zwierzęta. Wszystko. Bo traktowałyśmy to jako wielkie nieporozumienie!!! Nie przyznałyśmy się do niczego, bo nie można się przyznać do absurdów. Do tego jednak jest potrzebny zestaw podręczny – akumulator i cążki do wyrywania paznokci. Co nie oznacza jednak, że nie dałyśmy się wkręcić w absurd. Asesorka powiedziała, że jak zbijemy boazerię i zerwiemy część tapet, to odda nam zwierzęta. Na boazerii były ślady użytego bez ostrzeżenia przez policję gazu łzawiącego. Całego opakowania. Prosto w twarz mamy. Asesorka kazała mi zmienić pracę, w toku rozmowy wyszło, że byłaby zachwycona, gdybym została sprzątaczką. Poszła pracować na kasę – tak by było najlepiej. Wtedy odda mi zwierzęta. Dlaczego akurat takie niewymagające prace? Bo dają co miesiąc pieniądze, a jak wiadomo z donosów sąsiedzkich, ja luzer jestem i trochę głupi jaś. A praca w Tygodniku NIE i Dziennik Trybuna, to żadna praca. Asesorka nie wpisała nawet tych prac do papierów na sam przód, choć nalegałam. Dlaczego? Oficjalnie – miejsca nie było, tytuły za długie. NIE! Tak. Nieoficjalnie – bo biegły albo sędzia gdyby od razu zobaczył gdzie pracuję, to mógłby się dwa razy zastanowić co robi i poniekąd dla kogo robi.

Wyszliśmy z prokuratury z zabezpieczeniami godnymi dealera narkotykowego i to dobrej klasy. Pożegnane słowem, że możemy wnioskować za jakiś czas o wizytę u zwierzątek, to może asesor wyrazi zgodę. Bo widać, widać, że my lubimy te zwierzątka… Tyle zabawek miały! Może jak zrobimy co jest wymagane, to zwierzątka do nas wrócą. Tak, wrócą, ale nie wszystkie, bo niektóre – umrą. Matka błagała asesorkę, aby oddała kalekiego kota i kotkę staruszkę. Chociaż teraz te dwie najsłabsze bidy. Kotek umarł dwa tygodnie później. Wtedy już nie miałam boazerii – zbiłam. Idiotka! Szczaw! Ofiara tortur i przemocy prokuratorskiej! Matka nie umarła, ale jest chuda jak szkielet i pikawa jej nawala. Aloha RPO!

I wiecie co? Ja naprawdę myślę, że ten dołek to była dobra rzecz. Dziękuję asesor! Jasne trochę szok był. I tak bez fajek… I tak gorąco, bo 31 lipca na 1 sierpnia 2024 roku… Ale… Gorzej by było dla nas, gdyby zabrali zwierzątka do schronisk, a my byśmy zostały w mieszkaniu. A tak – my na cieniutkim materacu, na betonie – za zatrzaśniętymi, zaryglowanymi drzwiami. One – na betonie na słomie, albo w klatkach. Rozumiecie co mam na myśli? Potraktowano nas tak samo i byliśmy jednością w cierpieniu. Nieomal ostatni raz wszyscy, bo… niedługo później umarł koteczek Sabra – sam w schronisku – zaprzyjaźnionym z asesorką prokuratorską.

Najnowsze

Koniec bezkarnego poniżania pracowników? Od 5 listopada nowe prawo przeciwko mobbingowi. Nawet 28 836 zł zadośćuczynienia

Koniec bezkarnego poniżania pracowników? Od 5 listopada nowe prawo przeciwko mobbingowi. Nawet 28 836 zł zadośćuczynienia

Nowe przepisy Kodeksu pracy, które wejdą w życie 5 listopada 2026 roku, mają na celu walkę z mobbingiem w polskich zakładach pracy. Uproszczona definicja nękania oraz wyższe zadośćuczynienie wzmocnią pozycję pracowników. Kluczowe będzie skuteczne egzekwowanie przepisów, aby zapewnić ochronę i godność zatrudnionych.

Polska prawica dostarcza paliwa rosyjskiej propagandzie. Kreml wykorzystuje kryzys wywołany sporem prezydenta z rządem

Polska prawica dostarcza paliwa rosyjskiej propagandzie. Kreml wykorzystuje kryzys wywołany sporem prezydenta z rządem

Rosyjskie działania dezinformacyjne wykorzystują wewnętrzne konflikty w Polsce, szczególnie wokół Trybunału Konstytucyjnego, aby podważyć zaufanie społeczne i osłabić bezpieczeństwo państwa. Polityczne napięcia między prezydentem a rządem stają się polem do popisu dla rosyjskiej propagandy, zwiększając ryzyko destabilizacji Polski w obliczu zagrożeń ze strony Rosji.

Chiny i Szwajcaria podpisały protokół w sprawie aktualizacji umowy o wolnym handlu

Chiny i Szwajcaria podpisały protokół w sprawie aktualizacji umowy o wolnym handlu

30 października w Pekinie minister handlu Chin Wang Wentao podpisał protokół aktualizacyjny umowy o wolnym handlu z Szwajcarią. Obie strony zobowiązały się do otwartości w zakresie towarów, usług i inwestycji, co ma pogłębić współpracę gospodarczą. Umowa została pierwotnie podpisana w 2013 roku, a jej aktualizacja jest podkreśleniem wsparcia dla wolnego handlu w trudnym międzynarodowym środowisku.

Komentarz: Japonia rozbraja pacyfizm. Stare demony, nowe rakiety

Komentarz: Japonia rozbraja pacyfizm. Stare demony, nowe rakiety

80 lat po ogłoszeniu pacyfistycznej konstytucji Japonia coraz śmielej stawia na zbrojenia.** Rząd premier Sanae Takaichi rozważa zwiększenie wydatków wojskowych, rozwija potencjał militarny i zaostrza stanowisko wobec Chin. W tle pozostają bolesna historia japońskiego imperializmu, napięcia wokół Tajwanu oraz interesy przemysłu zbrojeniowego. Tymczasem tysiące Japończyków protestują w obronie pokoju. **Czy kraj, który po II wojnie światowej wyrzekł się agresji, ponownie wkracza na niebezpieczną drogę militaryzmu? I kto zapłaci za polityczne ambicje Tokio?

Spotkanie Xi Jinpinga z prezydentem Niemiec    

Spotkanie Xi Jinpinga z prezydentem Niemiec    

30 października Xi Jinping spotkał się z prezydentem Niemiec Frankiem-Walterem Steinmeierem w Pekinie. Xi podkreślił wysoką jakość relacji chińsko-niemieckich oraz potrzebę współpracy opartej na wzajemnym zaufaniu. Zaapelował o wspieranie otwartości, współpracy i poszanowania równości w relacjach. Strony uzgodniły współpracę w dziedzinach takich jak sztuczna inteligencja, ekologiczne rozwiązania i gospodarka cyfrowa. Steinmeier potwierdził politykę „jednych Chin” i wolę współpracy, w tym w rozwiązywaniu sporów handlowych. Obie strony zobowiązały się do utrzymywania dialogu oraz wspierania pokojowego rozwoju i wolnego handlu na świecie.

Xi Jinping spotkał się z przewodniczącym Konfederacji Szwajcarskiej

Xi Jinping spotkał się z przewodniczącym Konfederacji Szwajcarskiej

30 października w Pekinie Xi Jinping spotkał się z przewodniczącym Konfederacji Szwajcarskiej, Guyem Parmelinem. Xi podkreślił znaczenie współpracy między Chinami a Szwajcarią, uznając ją za wzorcowy przykład w relacjach międzynarodowych. Omówiono rozwój partnerstwa w nowych branżach, takich jak gospodarka cyfrowa i zielona energia, a także potrzebę wspólnej pracy na rzecz multilateralizmu. Po spotkaniu podpisano zaktualizowany protokół strefy wolnego handlu oraz dokumenty dotyczące współpracy naukowej i medialnej, co ma przyczynić się do zrównoważonego rozwoju handlu między krajami.

Sprawdź również

Żółty Październik

Żółty Październik

W lipcu 1949 roku wiceprzewodniczący Komunistycznej Partii Chin Liu Shaogi odwiedził Moskwę. Stalin potraktował go jak wasala. Pokazał mu mapę Europy i Azji. Potem pouczył, że nowa Chińska Republika Ludowa nie będzie wtrącać do spraw Europy Środkowo-Wschodniej. Nie...