Bigos tygodniowy

Jakkolwiek zakończy się kryzys związany z ewentualnością dymisji ministerki finansów Teresy Czerwińskiej, to jeden oczywisty wniosek z tego wynika: to sygnał do opinii publicznej, że nowe, kolosalne obietnice socjalne PiS stoją na glinianych nogach i wymagają zwiększenia deficytu budżetowego, co Młody Morawiecki już zapowiedział. Czerwińska jest uczoną od finansów i najwyraźniej wzdraga się przed rzuceniem swojego dorobku naukowego i renomy zawodowej na fale greckiej choroby PiS. Po spotkaniu z Prezesem, którego odwiedziła z Młodym Morawieckim, rozchorowała się, poszła na zwolnienie, ale już wróciła. Kobieta pod presją? A nie lepiej uwolnić się od tej presji i uczciwie podać się do dymisji?

Każdej sensownej polityce socjalnej należy przyklasnąć, ale ten jaskrawy kontrast między opętanym rozdawnictwem po uważaniu wyborczym, a niedopłaceniem pracowników sfery budżetowej z nauczycielami na czele, jest doprawdy skandaliczne.

Nielegalny neo-Trybunał Konstytucyjny pani Przyłębskiej uznał legalność nielegalnego doboru do neo-KRS. Ot, pisowska „filozofia prawa”.

Adrian podjął próbę puczu pałacowego w TVPiS, ale mu nie wyszło. Wepchnął dwoje swoich ludzi, ale Kura jednego, niejakiego Pałkę, utrącił mu już na wejściu. Żeby jednak kto nie myślał, że chodzi mu o zwiększenie obiektywizmu TVPiS i odejście od koszmarnie topornej propagandy. Po prostu Adrianowi nie podoba mu się, że za mało o nim w TVPiS za mało, a poza tym ma pretensje, że w szopce noworocznej pokazano go jako Adriana właśnie.

Rząd przy pomocy aparatu propagandy z TVPiS na czele próbuje wszelkimi sposobami rozbić mobilizacje strajkową nauczycieli. Miejmy nadzieję, że się nie dadzą.

Marta Lempart z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet zadała słuszne pytanie, dlaczego protestujący pod warszawskim Ratuszem przeciw Karcie LGBT nie poszli później pod siedzibę – jak się barwnie wyraziła – pedopiskopatu, aby zaprotestować przeciw tej najprawdziwszej seksualizacji dzieci, jaką uprawia kler katolicki pod osłoną swoich biskupów. Natomiast Prezes do swoich słów: „Wara od naszych dzieci” powinien dodać słowa: „drodzy księża i biskupi”.

Jest taki, stary, z 1924 roku, radziecki film Lwa Kuleszowa „Niezwykłe przygody Mister Westa w krainie bolszewików”. „Niezwykłe przygody herr Birgfellnera w krainie pisowców”, to w sam raz tytuł na film, dajmy na to, w reżyserii Juliusza Machulskiego czy Wojciecha Smarzowskiego. Może w koprodukcji z Austriakami, bo pożal się boże minister kultury narodowej Gliński nie dałby na taką produkcję ani grosza.

Pisowska TVP Kultura pokazała dwa razy, dzień po dniu, „Urząd” Janusza Majewskiego z 1969 roku, film według głośnej kiedyś powieści Tadeusza Brezy. Cóż za uderzająca aktualność! Cóż za aktualność tego obrazu mechanizmów działania kościelnych instytucji, ich przebiegłości, sprytu w odsuwaniu od siebie odpowiedzialności, biegłości w manipulowaniu ludźmi ze świętoszkowatymi minami. Jednak pokazanie „Urzędu” w niszowej stacji dla koneserów kultury nic nie znaczy. O, gdyby „Urząd” pokazano o 20.20 w Jedynce po „Wiadomościach albo nawet Dwójce. To by było coś.

Włodzimierz Majakowski, gdyby jeszcze żył i zajrzał do Polski, mógłby napisać taką oto parafrazę swej starej frazy poetyckiej z poematu „Lenin”: „Srebrna i Partia, bliźnięta bracia, kogo z nich bardziej matka historia ceni? Mówimy – Srebrna a w domyśle – Partia, mówimy – Partia a domyśle – Srebrna”. Na koniec zabrakło rymu, ale sens pozostał.

Nadal w rejestrach kulturalnych. Grzegorz Braun, dokumentalista i prawicowiec skrajny aż do skrajności, domaga się karania homoseksualistów i „homoseksualizmu jako takiego”. A pomyśleć, że jego ojciec, wybitny reżyser teatralny Kazimierz Braun, to naprawdę światły, rozsądny i porządny człowiek. Syn Grzegorz odziedziczył po nim tylko teatralną dykcję. Bywa, że daleko pada jabłko od jabłoni.

Marek Falenta, organizator podsłuchów z „Sowy i przyjaciół” nadal jest nieuchwytny dla polskiej policji. Uchwytny jest dla niej natomiast mieszkaniec Szczecina, który swego czasu przywdział pomnik Lecha Kaczyńskiego w koszulkę z napisem „konstytucja”. Mimo rezygnacji z zarzutu o „znieważenie” przez prokuraturę, teraz policja nęka szczecinianina z paragrafu dotyczącego nielegalnych reklam, banerów, etc. Z kolei w Warszawie policja wylegitymowała dwóch nastolatków, którzy jeździli na hulajnogach w niebezpiecznej odległości od pomnika smoleńskiego przy placu Zwycięstwa, a nawet wchodzili z nim w styk. Brawo polska policja! Niech żyje!

Jest coś z prawdy w powiedzeniu Jarosława Marka Rymkiewicza, że Jarosław Kaczyński „ugryzł polskiego żubra w dupę”. W sensie – leniwego żubra zmusił do ruchu. Przez całe lata rozmaite aspiracje wolnościowe w społeczeństwie polskim skrywały się pod korce: prawa kobiet, prawa mniejszości seksualnych, potrzeby płacowe nauczycieli, prawa osób molestowanych przez kler, aspiracje zwolenników świeckiego państwa, legalizacji związków partnerskich i wiele innych. Za nijakich, leniwych rządów „ciepłej wody w kranie” Platformy Obywatelskiej („przez osiem ostatnich lat…”) nic nie mogło się przebić do szerszego nurtu i wegetowało w niszach. Wystarczyło, by nastały rządy Kaczyńskiego i wszystko to przebudziło się i wyszło na główny szlak.

Polski baron Münchhausen czyli Młody Morawiecki zaczyna chyba wątpić w swoje nieograniczone zdolności wyciągania się za własne włosy. Zaapelował do ludu pisowskiego o pomoc w walce z wrogiem, w warunkach rzekomego braku należytych mediów własnych i rzekomej medialnej przewagi przeciwnika . To „Pomożecie” jest policzkiem wymierzonym Jackowi Kurskiemu, bo ten w tej swojej TVPiS zwija się jak w ukropie, żeby wyszło na pisowskie i rządowe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *