Biurokracja zamiast żałoby

8 lip 2025

Od lat mówi się o kryzysie demograficznym. Politycy apelują do kobiet, by rodziły dzieci, a państwo, niezależnie od tego kto rządzi, chętnie przedstawia się jako obrońca rodziny. Jednak gdy przyjrzymy się temu, jak traktowane są kobiety, które już zaszły w ciążę, lecz doświadczyły poronienia, obraz jest zupełnie inny.

Poronienie to doświadczenie nie tylko fizycznie bolesne, ale też psychicznie wyniszczające. W takiej chwili kobieta szczególnie potrzebuje wsparcia, zrozumienia i minimalnej choćby troski instytucji publicznych. Tymczasem zamiast empatii napotyka biurokratyczny mur, zimne procedury i absurdy prawne. Jeżeli kobieta zostaje sama w chwili największego cierpienia, to trudno uznać, że państwo naprawdę stoi po stronie rodziny.

Kodeks pracy co prawda przyznaje po poronieniu prawo do ośmiotygodniowego, w pełni płatnego urlopu macierzyńskiego. Jednak już pierwszy krok, by go uzyskać, potrafi odebrać siły.

Aby otrzymać urlop, kobieta musi zarejestrować dziecko w Urzędzie Stanu Cywilnego. Wymagany jest akt urodzenia z adnotacją o martwym urodzeniu – dokument możliwy do uzyskania dopiero po otrzymaniu karty martwego urodzenia wystawionej przez szpital. Problem w tym, że szpital może ją wydać tylko wtedy, gdy znana jest płeć dziecka. A jeśli poronienie nastąpiło przed 16. tygodniem ciąży? Kobieta musi wykonać badania genetyczne – koszt to od 400 do 600 zł, pokrywany z własnej kieszeni, bo państwo nie refunduje tego typu testów. W przypadku poronienia w domu kobieta musi zabezpieczyć materiał biologiczny i samodzielnie zgłosić się do szpitala.

Wszystko to dzieje się w cieniu traumy i cierpienia. W tle – paragrafy, procedury, terminy. Co więcej, kobieta nie ma wyboru: jeśli chce skorzystać z przysługującego jej urlopu, musi przejść przez całą urzędową procedurę – nawet jeśli psychicznie nie jest gotowa nadawać imienia nienarodzonemu dziecku.

Nic więc dziwnego, że wiele kobiet rezygnuje z urlopu macierzyńskiego i korzysta ze „zwykłego” zwolnienia lekarskiego. To rozwiązanie szybsze, mniej bolesne, choć finansowo mniej korzystne – L4 to 80% wynagrodzenia (a czasem tylko 70%), w przeciwieństwie do pełnego zasiłku przy urlopie. Państwo de facto zmusza kobiety do wyboru prostszej, ale mniej opłacalnej ścieżki – byle nie musiały nadawać imienia dziecku, którego nawet nie dane im było urodzić.

Rocznie dochodzi do ponad 40 tysięcy poronień. To nie są jednostkowe przypadki – to problem systemowy. Nie ma jednak żadnych oficjalnych danych, ile kobiet po poronieniu korzysta z urlopu, a ile – z braku sił lub przez absurdy formalne – wybiera L4. Wieloletnie milczenie instytucji publicznych boli równie mocno, jak brak empatii w procedurach.

Luki w działaniu państwa wypełniają dziś organizacje pozarządowe, jak Fundacja Rodzić po Ludzku czy Fundacja Ernesta Wójcickiego, które oferują wsparcie emocjonalne, prawne i informacyjne. To jednak nie powinno być ich zadanie – to rola państwa. Raport Najwyższej Izby Kontroli wykazał, że aż 35% kobiet po poronieniu nie otrzymało żadnej formy wsparcia psychologicznego w placówkach ochrony zdrowia.

Obecna polityka nie jest neutralna – ona zniechęca. Zniechęca do macierzyństwa, podważa zaufanie do instytucji, odbiera kobietom chęć szukania pomocy. Gdy kobieta po poronieniu słyszy, że musi nadać imię dziecku, którego nie może pochować, i jeszcze biegać z dokumentami po urzędach – nie czuje się otoczona troską. Czuje się pozostawiona sama sobie.

Dopiero w tym roku coś w końcu ruszyło. W lutym ministra Agnieszka Dziemianowicz-Bąk określiła obowiązek ustalania płci dziecka przed przyznaniem świadczeń po poronieniu jako „okrutny absurd” i ogłosiła, że zostanie on jak najszybciej zniesiony. Ministerstwo zapowiedziało zmiany, zgodnie z którymi wystarczyć będzie zaświadczenie od lekarza lub położnej – bez konieczności ustalania płci i bez rejestracji dziecka w urzędzie. Obecnie wciąż trwają konsultacje publiczne, a nowe prawo ma – według zapowiedzi – wejść w życie najpóźniej jesienią. Jednak na razie kobiety wciąż czekają.

To, że zmiany są – miejmy nadzieję – coraz bliżej, daje powody do ostrożnego optymizmu. Ale równie ważne jest pytanie: dlaczego dopiero teraz? Przecież problem jest znany od co najmniej 2012 roku. Już wtedy pojawiały się interpelacje poselskie, a Rzecznik Praw Obywatelskich ostrzegał, że kobiety po poronieniu są traktowane nierówno. W 2015 roku alarmowano, że państwo wymaga od nich ustalania płci dziecka – nawet wtedy, gdy jest to niemożliwe albo zbyt kosztowne. Mimo kolejnych sygnałów i apeli przez ponad dekadę nie podjęto realnych działań.

W tym czasie tysiące kobiet musiały mierzyć się nie tylko z traumą straty, ale też z absurdem urzędowych procedur. Gdyby nie ich determinacja oraz działania fundacji i organizacji społecznych, być może w ogóle nie byłoby zapowiedzi żadnej reformy.

Zmiany są nie tylko potrzebne. Są pilne. W kraju, gdzie co roku tysiące kobiet przechodzą przez dramat poronienia, każda zwłoka to kolejny cios wymierzony w zaufanie do państwa. System opieki reprodukcyjnej musi być projektowany z kobietami i dla kobiet – nie przeciwko nim.

Bo jeśli państwo wymaga od kobiety w żałobie imienia, papierów i procedur, zamiast zaoferować zrozumienie i wsparcie – to nie jest to państwo prorodzinne. To państwo papierowe.

Najnowsze

Ponad połowa Polaków negatywnie ocenia bezpieczeństwo polskich szkołach.

Ponad połowa Polaków negatywnie ocenia bezpieczeństwo polskich szkołach.

Ponad połowa Polaków dostrzega fatalny stan bezpieczeństwa w naszych szkołach. 54,4% ankietowanych uważa, że uczniowie są narażeni na agresję i przemoc, co wywołuje alarmujące pytania o efektywność interwencji. Statystyki mogą być mylące – niska liczba zgłoszeń nie jest dowodem bezpieczeństwa, a luki w ochronie wywołują coraz większy niepokój. Co gorsza, szkoły często reagują dopiero na widoczne szkody, ignorując wcześniejsze sygnały. Bez wsparcia z wyższych szczebli administracji, nasze dzieci dalej będą narażone na ryzyko, a dyrektorzy stracą zaufanie do systemu. Jak długo jeszcze będziemy milczeć?

3 listopada Ameryka rozliczy Trumpa. Miliardy dolarów w kampanii, a zwykli ludzie liczą rachunki

3 listopada Ameryka rozliczy Trumpa. Miliardy dolarów w kampanii, a zwykli ludzie liczą rachunki

3 listopada Amerykanie staną przed kluczowym wyborem, który określi przyszłość Kongresu. Trump intensyfikuje kampanię, ale coraz więcej obywateli ma tego dość – rosnące koszty życia ich przytłaczają. Miliarderzy, jak Musk, bombardują politykę pieniędzmi, a elity odwracają wzrok od realnych problemów zwykłych ludzi. To są wybory o wszystko!

Prezydent a Trybunał: Konflikt o Ślubowania Sędziów

Prezydent a Trybunał: Konflikt o Ślubowania Sędziów

🔥 NAWROCKI PONAD KONSTYTUCJĄ? KOMISJA WENECKA MÓWI: DOŚĆ!

Czy prezydent Polski może wybierać sobie, których sędziów uzna, a których zablokuje? Czy Pałac Prezydencki stał się ważniejszy od Sejmu i Konstytucji?

⚖️ Komisja Wenecka postawiła sprawę jasno: prezydent nie może samowolnie blokować ślubowania sędziów wybranych przez parlament!

A jeśli odmawia? Ślubowanie powinno móc zostać złożone nawet bez jego fizycznej obecności.

Najpierw Andrzej Duda, teraz Karol Nawrocki. Ponad 10 lat politycznej wojny o Trybunał Konstytucyjny. Zmieniają się nazwiska, ale mechanizm blokowania państwa pozostaje.

❗ Tylko kto za to płaci?
Nie politycy. Nie partyjne centrale.
łacą obywatele, którzy potrzebują niezależnych sądów, ochrony praw pracowniczych, emerytur i zabezpieczenia przed nadużyciami władzy.
A obecny rząd? Obiecywał przywrócenie praworządności. Dlaczego więc kryzys wciąż trwa?

🔴 W TRYBUNA.INFO pytamy wprost: czy Polska jest państwem prawa, czy państwem polityków, którzy traktują Konstytucję jak przeszkodę?

👉 Przeczytaj nasz artykuł.

Pokazujemy, co naprawdę oznacza decyzja Komisji Weneckiej i dlaczego ten spór dotyczy każdego z nas.**

👇 **LINK DO ARTYKUŁU W KOMENTARZU**

#TrybunaInfo #Nawrocki #KomisjaWenecka #TrybunałKonstytucyjny #Konstytucja #Praworządność #Polska #Demokracja

Sprawdź również

Karol Nawrocki i kontrowersyjny sojusz z Braunem.

Karol Nawrocki i kontrowersyjny sojusz z Braunem.

Karol Nawrocki chce jednoczyć prawicę. Problem w tym, że wśród potencjalnych partnerów znalazło się ugrupowanie Grzegorza Brauna – polityka znanego z antysemickich wystąpień, prorosyjskich poglądów i publicznego negowania zbrodni dokonanych w komorach gazowych...

Kaczyński robi zadymę, Nawrocki blokuje państwo.

Kaczyński robi zadymę, Nawrocki blokuje państwo.

Tak wygląda demolowanie polskiej praworządności. Jarosław Kaczyński pod Trybunałem Konstytucyjnym, przepychanki z policją, demonstranci forsujący bramę, a w Pałacu Prezydenckim Karol Nawrocki, który nie zamierza ustąpić mimo jednoznacznych zaleceń Komisji Weneckiej....