Kutza nigdy dość

19 lut 2020

Ileż to już razy czytałem o szkole filmowej w Łodzi w latach pięćdziesiątych, sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, ile naczytałem się opowiastek i anegdot, często pikantnych o reżyserach, aktorach, o ekipach realizacyjnych, o przygodach i skandalach na planach filmowych i poza nimi, o politycznych kontekstach, w które uwikłana była kinematografia, o bujnym życiu środowiska filmowego!
Nie da się tego ogarnąć! Iluż autorów o tym pisało, w różnym stylu, konwencjach i z różnych pozycji: Andrzej Wajda, Janusz Majewski, Mieczysław Wojtczak, Jerzy Antczak, Janusz Zaorski, Jan Machulski, Juliusz Machulski, Tadeusz Konwicki, Ewa Morell, Jerzy Gruza, Andrzej Krakowski – listę można by kontynuować. A iluż pisało o, nich, o ludziach polskiego kina, w trybie relacji zewnętrznej, w monografiach wybitnych postaci. Ukazywały się też wspomnienia córek czy synów o ojcach i matkach.
Poczesne miejsce na tej liście przysługuje Kazimierzowi Kutzowi (1929-2018). Gdy przeczytałem jego „Klapsy i ścinki. Mój alfabet filmowy i nie tylko” (1999) uświadomiłem sobie, że jest on nie tylko wybitnym reżyserem, ale także znakomitym, soczystym pisarzem. Mając w pamięci „Klapsy” z prawdziwą przyjemnością zabrałem się do jego portretów godziwych” (2004), a później do felietonów filmowych „Z mojego młyna” (2009). O „Piątej stronie świata” (2010) tym razem nie wspominam, bo rzecz zasadniczo nie dotyczy filmu, lecz Śląska.
I oto znów można z rozkoszą zanurzyć się w pisarstwie Kutza dzięki jego „Autoportretowi. Będzie skandal”. Kutz, to prawdziwy polski Franciszek Rabelais. Można by też powiedzieć: wielki, subtelny, wyrafinowany artysta, a przy tym człowiek wykształcony i rozlegle oczytany, erudyta, w skórze „Marchołta grubego a sprośnego”, by odwołać się do motywu polskiej literatury. Jego bujny, pyszny, pieprzny, soczysty, obrazowy, barwny, nieokiełznany, bezpardonowy, nieliczący się z żadnymi konwencjami styl (nie tylko pisania ale i bycia) znajdziemy właśnie w „Autoportrecie”. Zawsze jednak na dnie tego piekielnego kutzowego bigosu, tej wielosmakowej mieszanki znajdujemy śląską i po prostu ludzką, czasem gorzką mądrość Kutza-filozofa. Bo znał ten człowiek życie, oj znał do głębi. „Autoportret” to niby ta sama historia życia śląskiego chłopaka z Szopienic, który wyrósł na wybitnego artystę, ale pokazana znów inaczej, tak, jakby czytało się to po raz pierwszy. Niezliczone opowiastki i anegdoty o „Filmówce” i bujnym życiu towarzyskim, o szaleństwach artystów, o skandalach, pijaństwach, o kolegach reżyserach, aktorach, romansach, małżeństwach, o realizacjach filmowych, telewizyjnych i teatralnych (Kutz należał do nielicznego grona twórców sprawnych jednocześnie w trzech dziedzinach), o polskich i zagranicznych festiwalach, uniwersum polskiego kina. Wystarczy zresztą sięgnąć do indeksu osób z setkami nazwisk, by zorientować się jak rozległe spektrum personalne objął Kutz swoimi wspomnieniami. Kutza można by jeść łyżkami i tylko żal, że to prawdopodobnie jego ostatnia książka, chyba że zostało po nim coś jeszcze w papierach. Ja w każdym razie przeczytałem „Autoportret” Kazimierza Kutza z pasją, z ogromnym zainteresowaniem i innym to gorąco rekomenduję.
Kazimierz Kutz – „Będzie skandal. Autoportret”, wstęp Tadeusz Lubelski, Wydawnictwo Znak, Kraków 2019, str. 408, ISBN 978-83-240-5919-5

Najnowsze

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W...

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...

Pochód to moje środowisko naturalne

Pochód to moje środowisko naturalne

Urodziłem się w świętym mieście Częstochowie. Tam, kiedy tylko śniegi z Alej zeszły, roiło się od maszerujących. Płci wszystkich, zwykle pod księżowskimi przewodem. Wtedy nie było tygodnia bez przynajmniej jednej pielgrzymki. Szli górnicy i hutnicy, młodzież...