Niezwykłość zwykłości

„Zgodnie z perypatetycką tradycją, pedagogiką wychodzenia z labiryntu świata zaproponowaną w XVII wieku przez Jana Amosa Komeńskiego, paideią Goethego opisaną w „Wilhelmie Meistrze” oraz rewolucją poznawczą surrealistów, zadaniem mistrza jest wyprowadzić z rzeczy znanej i zwykłej rzecz nieznaną i niezwykłą, odkryć inny wymiar zwykłości, uświadomić jej dziwność, z przenicowanego dialektycznie szczegółu wydobyć zasadę, która prawdopodobnie rządzi światem pod jego pospolitą, pozornie dobrze znaną, zamaskowaną przez nasze przyzwyczajenia powierzchnią” – ten fragment posłowia Zbigniewa Macheja, tłumacza najtrafniej oddaje zawartość tej niewielkiej książeczki.

Jej autor, Petr Král (rocznik 1941), wieloletni emigrant czeski w Paryżu po upadku Praskiej Wiosny 1968 jest późnym spadkobiercą surrealizmu, kierunku, którego kolebką była Francja, ale który także dobrze przylegał do konturu, kształtów i barw kultury czeskiej. Książeczka składa się z kilkudziesięciu cząsteczek, które tłumacz nazywa poematami prozą, ale to kwestia indywidualnej percepcji.
Są one ułożone w trybie leksykonowym, encyklopedycznym, co samo w sobie jest nawiązaniem do czeskiego encyklopedyzmu XVI-wiecznego, wyrastającego z szacunku do wiedzy uporządkowanej, wiedzy jako magazynu kolejnych zdobyczy nauki nakładających się na siebie przez wieki jak warstwy tortu – encyklopedyzmu zniszczonego przez katolicyzm, a wskrzeszonego w przedrewolucyjnej Francji przez Diderota i La Mettrie’go. Owych kilkadziesiąt tytułowych pojęć podstawowych, to m.in. „Wstawanie”, „”Golenie się’, „Koszula”, „Wieszak”, „Kosz”, „Schody”, „Wiatr”, „Czas”, „Kichnięcie”, „Cebula i róża”, „Udo i pośladki”, „Niemal”, „Obiad”, „Nuda”, „Kino”, „Śmiech”, „Wieś”, „Pociąg”, „Wanna”, „Cudza łazienka”, „Ogień”, „Błąd” czy „Happy end”.
Wszystkie te pospolite pojęcia pospolitych zjawisk życia rozpisuje Král na dłuższe (rzadziej) lub krótsze (częściej) cząsteczki (wspomniane poematy) i pod jego piórem pospolitość, banalność przedmiotów i zjawisk nabiera znaczeń, z których wielu nawet nie bylibyśmy w stanie sobie wyobrazić, a niektóre odkrywamy na nowo, jakbyśmy je wydobywali zagrzebane od niepamiętnych czasów w piwnicy naszej świadomości. Jedna tylko próbka na zachętę do lektury: „Rękoczyn. Rozpoczęcie podboju miłosnego ręką równa się frontalnemu najazdowi. W przeciwieństwie do zawsze trochę próbnego i niezobowiązującego pocałunku, nagłe położenie ręki na udzie kobiety ma ścisłość morderczego gestu, który rozdziera czas: epoka przed najazdem należy do przeszłości, to, co się zaczyna, otwiera nową erę”. Seksistowskie? Eee tam. Machnijmy na to ręką, wziąwszy pod uwagę, jakie trafne i inteligentne. Poza tym, w końcu sytuację można odwrócić, z punktu widzenia płci, która dokonuje najazdu.
Petr Král – „Pojęcia podstawowe”, wybór i przekład Zbigniew Machej, ilustr. Jirzi Stach, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2020, str. 123, ISBN 978-83-8196-057-1