Pozytywne skutki awarii telewizora

30 cze 2022

Klamka zapadła. Rezygnuję z telewizji. A z pomocą przy podjęciu tej decyzji przyszedł mi polski rząd. Zaprawdę, nie sądziłem, że kiedyś za cokolwiek podziękuję Kaczyńskiemu i jego bandzie, ale nadszedł wreszcie ten dzień. Godne to i sprawiedliwe!

W związku z reorganizacją nadawania kanałów za pomocą systemów, na czym kompletnie się nie znam i co mnie zupełnie nie obchodzi, okazało się, że telewizor, który posiadam, a o który jest względnie nowy, okazał był się być starym rebłem, nadającym się dziś tylko na gadzinówkę Kurskiego. Wszystkie bowiem odbiorniki, urodzone przed 2015 r. a ja właśnie taki posiadam, nie spełniają wymogów, i bez specjalnego dekodera, mogą służyć co najwyżej za monitor do oglądania Danuty Holeckiej. Żeby milej się oglądało, należy w nich wyłączyć fonię, ale nawet przy tym udogodnieniu, ryzyko trwałych uszkodzeń jest znaczne, więc lepiej zaniechać tej procedury, w trosce o własny, psychiczny dobrostan.

Cała operacja wymiany odbiorników na nowe byłaby się nawet obroniła, bo zawsze można tłuszczy wmówić, że to wszystko dla jej dobra; że w nowej jakości, kanały zyskają świeżość i blask, a ulubiony prezenter wyprzystojnieje jak z obrazka. Zawsze, o ile stosuje się takie same zasady dla wszystkich nadawców. Tymczasem rząd wysmażył udaną, a to należy w jego wypadku do rzadkości, nowelkę, z której wyłączył po uważaniu kanały telewizji publicznej. A i to nie wszystkie, bo np. TVP ABC, który ukochała sobie moja córka, poszło pod nóż, razem z TVN-em i Polsatem. Ostały się główne stacje: jedynka i dwójka, coś dla ciała – TVP Sport i coś dla ducha-TVP Kultura, plus jakieś ogony, których i tak nikt nie oglądał. No i oczywiście, flagowy okręt Jacka Kurskiego – TVP Info. Dziwnym zbiegiem okoliczności, zbiegło się to wszystko na rok przed wyborami parlamentarnymi i samorządowymi, choć z tymi ostatnimi to jeszcze nic nie wiadomo. Tym sposobem władza zostawiła sobie w kieszeni parę groszy, bo darmowa reklama pójdzie pod strzechy, tam, gdzie światełko Polsatu nie dociera. Genialne w swojej prostocie.

Jaka jest rada na to bezhołowie? Wyłączyć wszystko na głucho. Nie słuchać mediów głównego nurtu i wyrzucić odbiornik na śmietnik historii. Prędzej czy później, nawet Ty, czytelniku nie nawykły do telewizyjnej papki, będziesz musiał się z tym zmierzyć. A wtedy zostanie ci to, co robiłeś przez lata ze znawstwem. Czytanie, wyrabianie sobie zdania, szukanie odpowiedzi samemu, a nie zdawanie się na łaskę najętych komentatorów.

Każdy, średnio rozgarnięty konsument informacji w Polsce wie, że aby się czegoś dowiedzieć i coś sprawdzić, trzeba przeczesać samemu sieć, w poszukiwaniu względnie najbliższej prawdy odpowiedzi. I tę wiadomość musi nieść pod strzechy. Plus informację o tym, że miast inwestować w dekodery i inne udogodnienia, lepiej wyposażyć się w komputer, za pomocą którego będzie można oglądać, co się chce i kiedy, bez oglądania się na dobrodziejstwo panów z rządu. Opozycja, jeśli w ogóle słucha, również powinna uderzać w to miękkie podbrzusze. Na niewiele się bowiem zda utyskiwanie na PiS, że oto pozbawia ludzi dostępu do informacji i czyni to wiadomo po co, bo to wszyscy aż za dobrze widzą i wiedzą. To, że nazwiemy cynika po imieniu, nie sprawi, że będzie się zachowywał mniej cynicznie, albo że zrewiduje swoje postępowanie, pokaja się i przeprosi. Należy iść do wsi, do małych miast i namawiać ludzi, żeby…wyrzucali telewizory. Żeby składowali je pod biurami PiS-u, jak Finowie, którzy parę tygodni po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, wywieźli pod swoją wschodnią granicę używane pralki i lodówki, aby putinowscy szabrownicy nie zapuszczali się po nie w głąb kraju. To by dopiero odbiło się echem w świecie.

W III Rzeszy specjalne patrole SA chodziły pod oknami domów i nasłuchiwały, czy w godzinach emitowania przemówień führera, w izbach gra na wciąż radio. Bo radio musiał mieć każdy. Radio bez pokręteł, żeby nie można było zmienić kanału, z jedynego słusznego na gorszy. Na czas przemówień führera ulice pustoszały, a w domostwach dziatwa siadywała przy odbiorniku i z wypiekami na twarzy słuchała słów prawdy. Nie dziwota, że do czegoś doszli. Ech, gdyby dziś u nas, można było tak patrolować ulice. Bojówki partyjne, jednakowo umundurowane, na każdym winklu. A na ulicy spokój. Żadnych awantur. Żadnych burd. Żadnych antypaństwowych ruchawek. Pięknie byśmy się tu urządzili.

Najnowsze

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...

Pochód to moje środowisko naturalne

Pochód to moje środowisko naturalne

Urodziłem się w świętym mieście Częstochowie. Tam, kiedy tylko śniegi z Alej zeszły, roiło się od maszerujących. Płci wszystkich, zwykle pod księżowskimi przewodem. Wtedy nie było tygodnia bez przynajmniej jednej pielgrzymki. Szli górnicy i hutnicy, młodzież...

Ekonomia społeczna wychodzi z niszy. Ruszył rządowy komitet

Ekonomia społeczna wychodzi z niszy. Ruszył rządowy komitet

Ruszyły prace Krajowego Komitetu Rozwoju Ekonomii Społecznej V kadencji. Nowe gremium ma doradzać rządowi w sprawach ekonomii społecznej, która coraz częściej wychodzi poza tradycyjne ramy pomocy społecznej. W środowisku spółdzielczym wraca postulat, by mówić o niej...