Medalikarze

12 cze 2026

W Polsce krok tylko od politycznej komedii do tragedii.

Prezydent Wołodymyr Zełenski mógłby sam zrezygnować z nadanego mu polskiego Orderu Orła Białego. Ucinając tym dąsy polskich elit politycznych i komentatorskich. Ma już kilkanaście innych zagranicznych orderów i medalików przyznanych mu przez zagraniczne sługi narodów. Niejeden jeszcze dostanie. A kiedy już umrze, to zbombardują go podobnymi ku chwale pogrzebu.

Rezygnacja z orderu zostałaby zrozumiana na świecie i Ukrainie. Wystarczy deklaracja, że Zełenski nie czuje się komfortowo, bo ten order nosili też faszyści jak Benito Mussolini i jego zięć Ciano.

Wcześniej nosili go i nadawali moskiewscy carowie Aleksander I i Mikołaj II. A także polski prezydent Ignacy Mościcki, który uciekł z Polski po napadzie niemiecko-radzieckim.

Prezydent Zełenski mógł uciec do Rumunii po rosyjskim napadzie. Został na posterunku, zorganizował obronę, walczy z Rosją jak może. Teraz polscy „patrioci” chcą mu za to order odebrać.

Warto wiedzieć, że dziś ten sam order noszą też Bronisław Wildstein, Antoni Macierewicz, Wojciech Roszkowski, Stanisław Dziwisz, czy Gerhard Schröder. Ten ostatni to taki Dziwisz prezydenta Putina. Dlatego swą rezygnację mógłby ukraiński prezydent uzasadnić przywiązaniem do wiersza poety Zbigniewa Herberta „Potęga smaku”.

Kto daje i odbiera, to

Na swe szczęście prezydent Zełenski nie musi rezygnować z równie prestiżowego tytułu „Człowieka Roku” nadanego mu przez tygodnik „Wprost” w 2023 roku. Wtedy razem z prominentem PiS panem posłem Mariuszem Błaszczakiem.

Pan poseł Błaszczak nie postuluje jeszcze pozbawienia tego zaszczytu. Podobnie inni „Człowiecy Roku”, nawet ci ostatnio krytyczni wobec Zełenskiego, jak Leszek Miller, Zbigniew Ziobro, Jan Maria Rokita, Jarosław Kaczyński, Wiktor Juszczenko, Donald Tusk, Daniel Obajtek, Mateusz Morawiecki.

Ukraiński prezydent zapewne zachowa też nagrodę Orła Jana Karskiego i tytuł Doktora honoris causa Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Gdybym miał do wyboru Doktorat honoris causa SGH czy Order Orła Białego to oczywiście wybrałbym doktorat.

Ale ja urodziłem się w Częstochowie. Tam medalików dostatkiem. Wszystkie zgodnie klękają przed najważniejszym. Z Matką Boską Częstochowską. Czarną Żydówką zrabowaną przez Polaków na Ukrainie.

Prezydent Zełenski karierę swą zaczynał jako zawodowy komediant. Potem wszedł w rolę zawodowego polityka. Pełni go udanie. Zyskał za to wiele orderów, uznania i poważania wśród światowych liderów.

Polscy politycy i nakręcający ich medialni komentatorzy też mienią się zawodowcami. Ale w relacjach polsko-ukraińskich ostatnio zachowują się jak komedianci. I to amatorscy.

Prezydent Zełenski i jego ekipa oczekują od państwa polskiego pomocy w wojnie z Rosją. Realnej, materialnej. Pieniędzy, sprzętu, tranzytu dla amerykańskich i europejskich dostaw. Medaliki mają własne.

Polskie elity i medialny komentariat oczekują od ukraińskich elit aktów symbolicznych. Nieustanych deklaracji wdzięczności i zapłaty za bezinteresowną pomoc, jaką Polacy udzielili ukraińskim uchodźcom wojennym. Uroczystego potępienia czystek etnicznych/ pogromów/ ludobójstwa ludności polskiej na Wołyniu i innych ziemiach podczas II wojny światowej. Gromkiego potępienia Ukraińskiej Armii Powstańczej i jej liderów. Zwłaszcza Stefana Bandery. Byłego obywatela II Rzeczypospolitej.

Ze sfery realnej, materialnej polskie elity oczekują godnego pochowania ofiar ukraińskich zbrodni. Innych pomysłów ze sfery materialnej nie ma, lub nie są gromko artykułowane.

Oczywiście mordowanie polskiej ludności przez ludność ukraińską powinno być potępione. Oczywiście wszystkie ofiary tamtych mordów powinny mieć godne pochówki i pamięć. To nie podlega dyskusji, tylko realizacji.

Jednak współczesna polska polityka wobec Ukrainy, a także wobec Rosji i Białorusi, nie może być uwarunkowana jedynie mordami polskiej ludności i represjami wobec niej w czasie II wojny światowej.

Mordy na Wołyniu, Podolu, w Katyniu Miednoje, Bykowni, Charkowie i wielu innych miejscach ówczesnej „nieludzkiej ziemi” nie mogą być fundamentem współczesnej polskiej polityki wobec naszych wschodnich sąsiadów.

Podobnie jak o polityce innych państw wobec Polaków nie mogą decydować mordy i represje dokonywane przez polskie wojska na słowiańskich sąsiadach i mieszkających tam Żydach.

Polska polityka wschodnia nie może być warunkowana bieżącymi politykami historycznymi. Naszymi i naszych sąsiadów. Realizowana przez żerujących na ofiarach cynicznych, zakłamanych polityków i medialnych komentatorów.

Jerzy Czech, przenikliwy intelektualnie znawca historii Polski, Ukrainy, Rosji przypomniał niedawno, że podczas powstania Chmielnickiego doszło do niespodziewanego sojuszu dwóch, niedawnych śmiertelnych wrogów. Kozaków zaporoskich i Tatarów. Zwłaszcza, że wcześniej przez wiele lat bezlitośnie walczyli ze sobą.

Dzięki połączeniu kozackiej piechoty z tatarską jazdą, sromotne klęski ponosiły doborowe polskie wojska, które niedawno zdobyły Moskwę, okupywały Kreml.

Czasem warto wznieść się ponad swoje Wołynie i Katynie.

Polskim panom dziękujemy

Polskie elity polityczne i medialne powinny wreszcie wyzbyć się swego paternalistycznego, pańskiego, kolonialnego traktowania naszych wschodnich sąsiadów. Zwłaszcza Ukraińców. Oni mają już swoje państwo. Teraz codziennie giną za utrzymanie jego suwerenności.

Dlatego Polacy nie mają „prawa” decydowania jakich bohaterów suwerenni dziś Ukraińcy teraz sobie na sztandary wybiorą. Tak samo Ukraińcy nie mają „prawa” decydować czy Polacy ochrzczą swą jednostkę wojskową imieniem Bolesława Chrobrego. Władcy, który Ruś najechał, ludzi tam mordował, w niewolę brał. Rabował i gwałcił. Nawet ruską księżniczkę, którą seksualnie wykorzystywał, lecz nie ożenił się. Jak honorowemu Polakowi przystało.

Ukraińcy nie mają bogatej tradycji własnej państwowości. Bo ich tatarscy, polscy i rosyjscy sąsiedzi zawsze zwalczali dążenia do ukraińskiej państwowości.

Warto przypomnieć, że dawni Ukraińcy często musieli walczyć o swe państwo i suwerenność z dawnymi Polakami. A także ze swymi rodakami, którzy zasilali warstwy panujące państwa polskiego.

Powstanie Chmielnickiego, Koliszczyzna, mordy na Wołyniu były też, podobnie jak rabacja Jakuba Szeli, buntami ludu przeciwko elitom władzy. Wtedy ruskich i polskich rabów przeciwko polskim panom.

Polskie elity władzy i medialny komentariat grożą teraz ukraińskim elitom, że „Z Banderą na sztandarach Ukraina nigdy nie wejdzie do Unii Europejskiej”.

Bo Polska i inne demokracje Unii Europejskiej nie pozwolą na to.

To kolejny fantom polskiej polityki, oszustwo dla wyborczego „ciemnego ludu”.

Najzabawniejsze jest, że takie groźby najgłośniej prezentują politycy i komentatorzy, którzy jednocześnie zwalczają brukselski „euro kołchoz” i zachęcają do Polexitu. Bo dla nich Unia Europejska to niewola, wyzysk i dyktatura brukselsko – niemieckiej biurokracji.

Gdyby byli poważni i uczciwi wobec swych wyborców, to ogłosiliby, że za „propagowanie banderyzmu” Ukraina powinna jak najszybciej zostać oddaną w brukselską niewolę. Poddana wyzyskowi Berlina.

Wszyscy inteligentni wiedzą, że Ukraina nie wejdzie do Unii Europejskiej w najbliższej dekadzie. Nie dlatego, że jakaś jej jednostka wojskowa zostanie nazwana imieniem UPA.

Państwa Unii Europejskiej będą deklarować poparcie dla Ukrainy, obiecywać jej wUniowstąpienie, dopóki ukraińscy żołnierze giną na wojnie z Rosją. Wojnie, w którą najważniejsze państwa Unii już zaangażowały się pośrednio, choć nie zawsze takiego zaangażowania chciały.

Państwa bogate, bo rządzone przez zawodowe elity polityczne zawsze wolą zapłacić, przysłać walczącym uzbrojenie niż swoich żołnierzy na pewną śmierć. Muszą też Ukrainę popierać, bo w efekcie fatalnej polityki prezydenta Putina nie mogą już zachować neutralności.

Bo Ukraina stała się obecnie rubieżą militarną i polityczną Unii Europejskiej. I taka zostanie także po zawarciu rozejmu militarnego z Rosją. Bo pokoju długo tam nie będzie.

Wtedy o akcesji Ukrainy do UE zadecydują interesy ekonomiczne UE i Ukrainy. Nie kult Stefana Bandery.

Bogate państwa UE prowadzą politykę jak kapitaliści. Po „kupiecku”, jak mawiano w „Ziemi obiecanej”.

Polskie elity polityczne i komentatorskie nie potrafią robić tak polityki, bo nadal uprawiają ją po szlachecku. Jak w I Rzeczpospolitej.

I tego nadal uczą polskich obywateli. Uczą ich pogardy dla kompromisów. Zasady, że w długoterminowych relacjach międzynarodowych ważne są przede wszystkim materialne zyski.

Dla polskich elit najważniejszy jest prestiż. Fakt kto komu „pierwszy uchyli kapelusza”. Nie rachunek kto ile zarobi, a kto ile straci. A w razie zagrożenia znów „Szlachta na koń wsiędzie, ja z synowcem na czele, i jakoś to będzie”.

Kochani faszyści

Oczywiście polscy politycy uprawiają taką politykę cynicznie. Bo mamy w Polsce polaryzację, wojnę plemion KO i PiS. Mamy niebawem wybory parlamentarne. Wtedy o przyszłej większości parlamentarnej, czyli o zdobyciu lub utrzymaniu władzy, znów może zadecydować, jak podczas wyborów prezydenckich, wola kilku procent nawiedzonych, niedouczonych ksenofobów i nacjonalistów. Faszyzujących nierzadko.

Podobną nacjonalizację i faszyzację nastrojów ma u siebie prezydent Zełenski. Skoro partyzanci UPA walczyli z ZSRR, dzisiejszymi „Moskalami”, to trzeba ten mit wykreować. Jako ukraińskich „Żołnierzy wyklętych”

Wszczynając awanturę o Order Orła Białego ukraińskiego prezydenta polscy politycy i komentatorzy budzą demony najgłupszego polskiego nacjonalizmu.

Mnożą wrogów państwa polskiego. Walczą już jednocześnie z Rosją, Niemcami, a teraz też z Ukrainą. Nadymają się i groźnie szczerzą wąsy.

Ciekawe ilu z nich, w razie prawdziwej obcej agresji, zostałoby walcząc w kraju. A ilu uciekłoby na Zachód. Jak kiedyś kawaler Orderu Orła Białego prezydent RP Ignacy Mościcki.

PS. Więcej w „Tygodniku NIE”.

Najnowsze

Skazani na Gibałę

Skazani na Gibałę

Czas gry wstępnej mija, lista potencjalnych kandydatów do walki – choć niekoniecznie walki o sam tron – się wypełnia....

Sprawdź również

Moralność czynszojadów

Moralność czynszojadów

Większość Polaków ma na własność mieszkania. Lokator to dla nich postać podejrzana. Podejrzana o niepłacenie w terminie czynszów. W ramach powszechnego uwłaszczenia, trwającego głównie w latach 90. i na początku XXI wieku, prawo własności do swoich mieszkań uzyskało w...

Skazani na Gibałę

Skazani na Gibałę

Czas gry wstępnej mija, lista potencjalnych kandydatów do walki – choć niekoniecznie walki o sam tron – się wypełnia. Tron, a raczej gabinet, chwilowo zajmuje Stanisław Kracik pod nieco mylącym szyldem „Prezydent Krakowa – Sekretariat”. Powoli jednak kształtuje się...

Bezsilność filozofii wobec głupoty i zła

Bezsilność filozofii wobec głupoty i zła

Dylematy filozoficzne: Po dziś dzień, filozofia (i astronomia) - to moje hobby, na dowód czego przedstawiam niniejsze opracowanie Szanownym Czytelnikom. Filozofia (z greckiego) oznacza umiłowanie mądrości, naukę wszech nauk. Jestem filozofem – amatorem. Stosuję...

Jak system podtrzymuje w nas poczucie winy za brak zatrudnienia?

Jak system podtrzymuje w nas poczucie winy za brak zatrudnienia?

Mój cykl pt. „Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?” spotkał się z zainteresowaniem czytelników portalu Dziennik Trybuna. Postanowiłam więc kontynuować temat psychologicznych i społecznych aspektów bezrobocia, choć przyznaję, że nie jest to jedyny powód....

Czy woda wykończy gastronomię?

Czy woda wykończy gastronomię?

Zapachniało PRL-em, Bareją, a być może, nie bójmy się mocnych słów, gułagiem. Otóż od sierpnia restauratorzy będą musieli podawać kranówkę za darmo. To koniec, branża się nie podniesie. Już fakt konieczności płacenia pracownikom jest ledwo do udźwignięcia, a teraz...

Posttrumpizm. Skończmy ze wzrostem gospodarczym

Posttrumpizm. Skończmy ze wzrostem gospodarczym

Los ludzkości spoczywa w dziś rękach tytanów kapitału w rodzaju Jeffa Bezosa czy Elona Muska. To ich pasje i fobie – a nie publiczna debata i decyzja – przesądzają o zakresie prywatności, o pracy dla wszystkich bądź bezrobociu, o jakości życia ludzi i ich relacji z...