Prezent od Solidarności

„Czas dzisiejszy nie sprzyja stawianiu pomników. Ale nadeszła chyba pora, aby wznieść pomnik Matki Polki… aby z szacunkiem pochylić się nad tymi, które obdarzone są szczególnie szczytnym tytułem…Dały Ojczyźnie swe macierzyństwo… codzienną matczyną krzątaninę, której historyk nie wymierzy, lecz bez której żaden polski dom nie byłby domem”…
gen. Wojciech Jaruzelski

Zarówno tytuł publikacji jak i sentencja mogą Państwa wprowadzić w zdumienie. Bo czy ktoś słyszał by Solidarność uczyniła komukolwiek prezent? Proszę nie szukać w pamięci. Zaraz wszystko się wyjaśni. Do tego taka sentencja, i to czyja, komu adresowana. Jaki to wszystko ma związek. A więc kolejno.
Jubileusze
Dobiegł końca rok obchodów 40-lecia porozumień sierpniowych, pisałem w tekstach – „Protokoły” oraz „Czterdzieści lat minęło”.O organizacji pierwszych tajnych spotkań w mediach pięknie opowiadał Pan Bogdan Borusewicz. Nie mniej ciekawie mówił Lech Wałęsa. Całkowicie pominięto kwestię strajków i protestów, eksponując „pragnienie wolności”.
Nawet z umiarem wypowiadano się o ówczesnej władzy. Pozostawmy te kwestie na inny czas-już sygnalizowane w publikacjach. Z uznaniem doceńmy odniesienia do współczesności, jakie w komentarzach czynił Pan Władysław Frasyniuk. Spotkały się z pozytywnym odzewem wielu Czytelników i słuchaczy. Dołączam wyrazy uszanowania i podziękowania.
Czytelnicy wspomnianych wyżej publikacji, słusznie zwrócili uwagę na kwestię mitów o „dokonaniach” Solidarności, zarazem uświadamiając ich zakorzenianie od 40 lat w naszej, a głównie młodzieży świadomości. Czyniono to- jak przypominano- przez „szeptaną prawdę”, a po 1989 r. w publicznych mediach, z udziałem i zapałem „prawdziwych uczonych”.
Swoiste ich odmitologizowanie przekracza nie tylko ramy jednej publikacji, ale i wydaje się, że do końca nie jest możliwe. Temat ważny, do odrębnej publikacji. Na zakończenie, odniosę się do dwóch.
Za sprawą czasu, kończy się rok 40-lecia powstania Solidarności i rozpoczyna się rok 40-lecia wprowadzenia stanu wojennego. Przypominając te ważne daty, przełomowe wydarzenia, w poważnych i odpowiedzialnych ocenach, nie sposób pominąć Osoby Wojciecha Jaruzelskiego.
Generał
Zapisał się trwale w pamięci milionów Polaków, w Historii Polski i Narodu. Stał się swoistym zwornikiem obu tych wydarzeń. Przez pierwszy rok sprawowania urzędu Premiera szukał porozumienia ze związkiem Solidarność. Jednocześnie pod ciągłą presją strajków jak obrazowo mówił – „pod pistoletem strajkowym”- z Rządem i reformatorskim skrzydłem w Partii (PZPR), przygotowywał reformę gospodarki.
Jej pierwszy wariant, przygotowany przez premiera Józefa Pińkowskiego, spotkał się z ostrą, by nie powiedzieć druzgocącą krytyką sąsiadów – głównie NRD, sceptycznie w CSRS.
Natomiast na Kremlu-począwszy od zdziwienia „potrzebą reformy”, poprzez twardą krytykę sensu do ledwie dostrzegalnego zastanowienia nad jej- właśnie potrzebą. Usłyszała to delegacja pod przewodnictwem prof. Władysława Baki, który złożył relację Generałowi w minorowym nastroju (pisałem w tekście „Reforma”, kwiecień 2020). Mimo tej sytuacji – Generał zdecydował o kontynuowaniu prac nad reformą.
Sprowadzały się do dwóch głównych obszarów, sfer działania: zapoznawania kierowniczej kadry wielkich zakładów i robotników z założeniami reformy, podczas bezpośrednich spotkań oraz obywateli, poprzez prasę i TV; zbierania opinii i sondaży. I druga- przygotowanie tzw. oprzyrządowania prawnego, czyli ustaw i aktów wykonawczych, harmonogramu wdrażania, itp. Proces ten wspierały z różnym wysiłkiem ZSL, SD oraz związki branżowe i CRZZ.
A Solidarność- wiem, nie możecie się Państwo doczekać słowa. Zaproszona do udziału w „komisji przygotowawczej”- odmówiła. Pomyślcie Państwo, dlaczego? By nie ponosić żadnej odpowiedzialności za gospodarkę, którą władza „sama zepsuła”. Na przysłowiowy pierwszy rzut oka to wydaje się logiczne.
Nie trzeba być zbytnio lotnym, by dostrzec, że przecież w gospodarce pracowali członkowie Solidarności i oni także korzystali z jej efektów, wytworów, a szczególnie produktów żywnościowych czy tzw. pierwszej potrzeby, artykułów gospodarstwa domowego. Stanęło na delegowaniu obserwatorów Solidarności przy Komisji ds. reformy. Warto pytać „po latach” o oceny i poczucie odpowiedzialności własnej i Związku za kształt reformy, na który mogli, ale nie chcieli mieć wpływu. Ale pozorny sens takiego myślenia kryje „prawo do strajku”. Bo jest logiczne, że aktywny, merytoryczny udział w pracach nad reformą, powinien ograniczyć, wręcz „wstrzymać” korzystanie z tego prawa!
Tu nie idzie tylko o znany apel Generała o 90 dni spokoju, ale rozumne, rzeczowe postępowanie Kierownictwa w ówczesnej sytuacji wewnętrznej, głównie społeczno-gospodarczej, a ściślej w przemyśle oraz baczne patrzenie na sąsiadów, co oni myślą i jak oceniają „działalność” Solidarności. To nie była przecież wtedy „wiedza tajemna”. Nie było to do pogodzenia ze znaną „filozofią”- strajki „napędzały” sympatyków, także podobały się robotnikom, powiedzmy to wprost. Rosło wiecowe poparcie Kierownictwa, duma rozpierała niektórych! „Wrogiem” była władza, która „miała” tylko „nie chciała dać”. Też nie wstydźmy się tego mówić.
A od strajków – jak obrazowo Generał mówił Papieżowi – „chleba nie przybywało”. Właśnie to- przecież kobiety, matki- także członkinie Solidarności i żony członków, jak każda Matka-Polka, wystawały przez wiele godzin w kolejkach, by zdobyć najpotrzebniejsze artykuły, zrealizować przydziały kartkowe dla rodziny.
Matki i Szpital
I tu dochodzimy do podstawowej, wiążącej kwestii tej publikacji- matki i szpitala.
Leżała ona Generałowi na sercu- mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć. 8 marca 1983 roku włókniarki z Zakładów Przemysłu Bawełnianego im. Obrońców Pokoju- pierwsze w Polsce usłyszały, że szczególny Pomnik-Szpital będzie budowany w Łodzi. Generał przyjechał z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet. Żyjący jeszcze nieliczni przyjaciele i podwładni Generała pamiętają, iż każdego roku (bez względu na stanowisko) organizował spotkania ze wszystkimi paniami, które pracowały w Jego otoczeniu. Były one okazją nie tylko do złożenia wyrazów uszanowania i podziękowań, ale i do bezpośrednich rozmów- poznania odczuć i oczekiwań tych, które „od zawsze pracowały na co najmniej dwóch etatach”- czasami mawiał.
Wybór Łodzi i czasu na spotkanie nie był przypadkowy. Także wybór tego Zakładu nie był przypadkowy. Należał do największych zakładów w Łodzi. Historią sięgał początków włókniarstwa w Polsce, można powiedzieć, że Wokulski z „Lalki” Bolesława Prusa „przyłożył swą kupiecką rękę”. Imię Obrońców Pokoju też miało swą symboliczną wymowę – chodziło o pokój między Polakami. Wtedy Łódź była miastem o największej w Polsce Ludowej liczbie pracujących kobiet. Miał dla nich Generał dobrą wiadomość – w „ich mieście i dla nich”, dla wszystkich kobiet- matek i ich dzieci powstanie w Polsce Szpital- Centrum Zdrowia Matki Polki. Powtórzył tu słowa, które kilka miesięcy wcześniej wypowiedział na spotkaniu z Paniami.
Że „dawno już powinien stanąć na naszej ziemi, aby świadczyć o patriotycznej ofiarności polskich matek. O ich niezapomnianym wkładzie w przetrwanie naszego Narodu, w jego uporczywą, bohaterską walkę o wolność i zwykłą, człowieczą sprawiedliwość… Że dają z siebie przez całe lata poświęceń i trudu, tę codzienną matczyną krzątaninę, której historyk nie wymierzy, lecz bez której żaden polski dom nie byłby domem”…
Spójrzcie Państwo na datę- marzec 1983. Obowiązywał – wprawdzie zawieszony- stan wojenny, wprowadzony z myślą o ocaleniu kraju przed wielowymiarową katastrofą. Był zaporą przed szerzącym się rozpasaniem, anarchią gospodarczą i społeczną. Strajki stawały się „wizytówką dnia”, a wydźwięk strajku kobiet z małymi dziećmi, także w wózkach, właśnie tu w Łodzi, tzw. biały marsz odbił się szerokim echem w Polsce i za granicą.
Po latach Generał, w prywatnej rozmowie przyznał, że jego wstrząsające wrażenie było przytłaczające – prywatnie jako dla Ojca i „urzędowo” Premiera na tzw. 100 dni sprawowania władzy. Polacy na swojej ziemi, w swojej Ojczyźnie stawali się groźni sami dla siebie. Zanosiło się na walkę bratobójczą, wojnę domową. Z przyczyn wewnętrznych groziła nam destabilizacja państwa. Skutkiem tego mogła być interwencja zbrojna – nie żyliśmy przecież na „bezludnej wyspie”.
O tej społeczno – politycznej scenerii, Generał przypomniał zaproszonym Paniom i akcentował: „To spotkanie daje okazję, aby z szacunkiem pochylić się nad tymi, które obdarzone są szczególnie szczytnym tytułem. Myślę o Matkach. Dały Ojczyźnie swe macierzyństwo…Wniosły do życia narodu wartości bezcenne”.
Prezent i Solidarność
Przeżywamy szczególnie trudny czas, nie tylko u nas- zmagania się z pandemią. Zbiera bardzo obfite żniwo. Cóż teraz, zresztą od zawsze może być bardziej potrzebne i cenne niż życie i zdrowie. Stąd kierujemy, jako obywatele, Polacy, serdeczne myśli i słowa uznania do służby zdrowia, wszystkich jej pracowników, szczególnie po ludzku gorące. Dbając o własne zdrowie, musimy wszyscy- bez względu na przekonania i wyznawane wartości myśleć o dzisiejszych i przyszłych matkach i najmłodszych, o pokoleniu, które się już rodzi i przyjdzie po nas.
Sygnalnie wspomniana historia Szpitala Matki Polki w Łodzi, od kilku już lat Instytutu i wydarzenia sprzed 40 lat, skłaniają, by szczególnie ten Szpital-Instytut uhonorować. Stąd też ośmielam się skierować słowa prośby do przedstawicieli Kierownictwa Solidarności, szczególnie do b. przewodniczącego Lecha Wałęsy, Zbigniewa Bujaka, Władysława Frasyniuka, Aleksandra Halla i Adama Michnika- jako uczestników Okrągłego Stołu i rzecznika prasowego Pana Janusza Onyszkiewicza.
Do wszystkich ekspertów, doradców, działaczy i członków NSZZ Solidarność. Proszę, by Państwo Czytelnicy nie pytali dlaczego Solidarność? Proszę, by każdy we własnej wyobraźni i refleksji nasuwającej się ze wspomnianej przeszłości i teraźniejszości przyjął satysfakcjonujące uzasadnienie. Na dyskusję o tym-sądzę, że przyjdzie czas. Jeśli ktoś jest bardzo niecierpliwy, wspomnę że portret Michała Boniego, jako europosła w listopadzie 2017 r. zawisł na szubienicy w Katowicach.
Wspomnę też, że prof. Ryszard Reiff na posiedzeniu Sejmowej Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej (SKOK), 4 listopada 1992 r., czyli ponad 10 lat po stanie wojennym, tak analizował i oceniał- „Natomiast wiadomo, co znaczy wkroczenie wojsk radzieckich do Polski. To znaczy ogromna ilość cierpień, to ogromna liczba wywózek, tak, jak z tego małego węgierskiego kraiku, gdzie zginęło 60 tys. osób, ale 300 tys. było wywiezionych.
Tu trzeba byłoby wywieźć z półtora miliona na 2-3 lata. Do czasu zanim nowa władza okrzepłaby i można byłoby dawkami tych ludzi zwracać. Co stało się z Armią Krajową? Dlaczego myśmy się wszyscy w łagrach znaleźli, choć od pierwszego dnia byliśmy w konspiracji i cały czas walczyliśmy? Dlatego to miało miejsce, że byliśmy ludźmi innej orientacji politycznej, a do tego wszystkiego o pewnym standardzie patriotycznej determinacji. To samo teraz stałoby się, jeśliby weszli Rosjanie. No, ale to nie tylko ja wiem. To 10 mln. ludzi Solidarności wiedziało i czuło przez skórę doskonale”. Proszę o głęboki namysł i… czytać dalej.
Zwracam się więc do Państwa- kilku milionów członków Solidarności, podejmijcie tę inicjatywę wg własnego uznania. Niech będzie ona dowodem wzniesienia się ponad podziały, jakie od 40 lat trapią naszą Ojczyznę. Wznieście się Państwo ponad urazy i krzywdy, jeśli jeszcze chwacie je we własnych sercach. Odłóżmy na bok rozmyślanie o przyczynach- kto jest winien!
Szpital Matki Polki-Instytut powstał z myślą, by służyć życiu i zdrowiu Matki i Dziecka (pierwsze urodziło się w grudniu 1988 r.). O dzisiejszym stanie potrzeb i marzeń mówił prof. Maciej Banach, Dyrektor tego Szpitala – Instytutu, w rozmowie z Panią Redaktor Beatą Igielską, opublikowaną w „Przeglądzie” nr 43 z 19-25 października 2020.
Profesor m.in. mówił- „mimo ogromnego długu Szpitala szukam rozwiązań, które pozwolą z niego zrobić perełkę, nie tylko z punktu widzenia pacjentów i lekarzy (pracuje ponad 500 lekarzy i ponad 1 tys. pielęgniarek), ale także z punktu widzenia organizacyjnego…Prosiłem przedstawicieli rządu o program pilotażowy związany z oddłużeniem. To jednak bardzo trudne; zawsze pada argument: jeśli was oddłużymy, musimy również oddłużyć inne szpitale.
Sugerowałem także, aby wziąć pod uwagę wskaźniki finansowe: rentowność, płynność i na tej podstawie wybrać kilka szpitali, żebyśmy mogli pokazać, że jeśli oddłużymy taki kolos jak Matka Polka, to będziemy mogli funkcjonować jak przedsiębiorstwo i zarabiać na siebie… wtedy byłbym w stanie wiele rzeczy zrobić sam”. Stan zadłużenia Szpitala- 1,2 mln zł za 2019. Dług przekracza obecnie 300 mln zł.
Takie ciekawostki. Od 2017 r. pracuje klinika onkologii kobiecej: piersi i narządów rodnych. „Jako jedni z niewielu na świecie rozwijamy onkologię przebiegu ciąży. Często lekarze, widząc raka u kobiety w ciąży, rozkładali ręce… Rozwijamy też kardioonkologię…by oceniać jak leki wpływają na serce matki ale dziecka, czy nie powodują powikłań odległych”- mówił Pan Profesor. Zachęcam Państwa do przeczytania tego tekstu, a Redaktorowi Jerzemu Domańskiemu serdecznie gratuluję i kłaniam się nisko.
Refleksje i nadzieje…
Żywię nadzieję, że tekst nie pozostanie bez echa. Że nie będzie nikogo, kto uznałby się za „swoiście dotkniętego” prośbą o inicjatywę ludzi dawnej i obecnej Solidarności. Mam także nadzieję, że ludzie Solidarności nie pozwolą czekać na swój głos. Liczę, że będzie czytelny i jednoznaczny. O tym przekonamy się zapewne w styczniu 2021 roku, gdy czasowo wejdziemy w rok 40-lecia stanu wojennego. Był – jak mówił Generał „lekcją – i dla Jaruzelskiego, i dla Wałęsy, i dla wielu innych z obu stron.
To prawda, że ta lekcja wiele nas kosztowała, ale na szczęście nie wykopała przepaści nie do przebycia i obiektywnie stworzyła warunki do przyszłego zbliżenia… Ja szczerze ubolewam nad tym, że doszło do wprowadzenia stanu wojennego, ale jednocześnie uznaję, że spełnił on swoją rolę”. Będzie o czym myśleć i wyciągać wnioski.
Spodziewam się, że wiele środowisk zawodowych, że po prostu miliony Polaków – powtórzę – bez względu na wyznawane wartości religijne, przekonania polityczne a także na humanitarne idee- słowem i czynem zareaguje na inicjatywy Solidarności. Przecież żyje jeszcze kilka milionów Polaków, którzy tego stanu oczekiwali i ten stan codzienną pracą, cierpliwością i po prostu obywatelską postawą poparli. Zrozumienie jego roli i znaczenia oscylowało ok. 50%, przed 3-4 laty.
To przecież nie kto inny tylko Papież – Polak, 17 czerwca 1983 r. w Belwederze tak rozpoczął pierwszą rozmowę -„Panie Generale, na Boga, wiem, że jest Pan człowiekiem uzależnionym od Moskwy, ale przecież jest Pan także patriotą”- w obecności abp. Józefa Glempa i prof. Henryka Jabłońskiego. Czy te słowa straciły znaczenie, duchowe i ludzkie przesłanie oraz rozumienie patriotyzmu? Czy nie mieści się w nich znaczenie wartości życia – Matki i Dziecka?